Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Towarzysz Winnicki o „Towarzyszu Generale”Miniony rok był okresem rocznic. Wspominaliśmy okrągły stół, wybory 89 r., najazd niemiecko – sowiecki na Polskę. Końcówka roku należała jednak do generałów. Czesław Kiszczak opowiadał nam („choć opowiem ci bajeczkę”) jak to zapraszał do siebie byłych opozycjonistów, dawał im ich teczki i pozwalał je niszczyć w swojej niszczarce. Ciekawe czy Amerykanie, którzy chyba w Nowym Yorku wpadli na pomysł ustawienia dużej niszczarki na ulicy, do której przechodnie mogli wrzucać kartki z wypisanymi niepowodzeniami minionego roku, wzorowali się na doświadczeniach naszego byłego szefa MSW. To miło wiedzieć, że jesteśmy pionierami amerykańskich „nowych, świeckich tradycji”. Ta informacja powinna napawać nas większą dumą, niż to, że jesteśmy szóstą potęgą gospodarczą. Zatem generał Kiszczak zwierzał się nam z arkanów swego ministrowania w RPRL –u, prawdziwy jednak festiwal w mediach miał drugi z naszych ojców założycieli demokracji – gen. Jaruzelski. Rozmawiały z nim tuzy polskiego dziennikarstwa takie jak: Monika Olejnik czy Tomasz Lis, to i nic dziwnego, że żadnych skomplikowanych pytań Wojciech J. nie usłyszał. Żadnego „pokazu czarnej magii ze zdemaskowaniem” nie było. Tymczasem TVP Historia nadała w przeddzień rocznicy stanu wojennego niezły film Grzegorza Brauna „Towarzysz Generał” (który obecnie jest do oglądnięcia tylko w sieci). W pierwszej chwili pomyślałem, że szkoda, że nie wyemitowano go w którymś z głównych programów telewizji publicznej. Po obejrzeniu całości nabrałem wątpliwości. Jak mówił w serialu „Alternatywy 4”, towarzysz Winnicki: telewizję oglądają „nie tylko przyjaciele, wrogowie również”. Taki „wróg” po obejrzeniu filmu o autorze stanu wojennego mógłby wyśmiać niektóre zarzuty wobec jego bohatera. W „trosce” o „merytoryczność” zarzutów wobec peerelowskiego ministra obrony pozwolę sobie wczuć się w rolę „wroga”. Film ukazuje karierę gen. Jaruzelskiego, z uwypukleniem jego współpracy z Informacją Wojskową. Niestety katalog zarzutów jakie stawiają twórcy stanu wojennego występujący w filmie historycy jest tak obszerny, że może wzbudzić uśmiech politowania. Obok poważnego zarzutu zdrady możemy usłyszeć i takie, że gen. był zbyt wątłej postawy aby dźwigać karabin maszynowy podczas wojny, że wykonywał bezwzględnie rozkazy przełożonych, że jako minister obrony dbał o wojsko i walczył o zwiększony budżet dla niego, że sprawnie zorganizował operację wojskową w 1968 r., że trzymał armię twardą ręką. Jednym słowem jak na oficera same złe rzeczy nie licujące z żołnierskim fachem. Brakowało mi tylko w tej litanii zarzutów, że zapinał mundur na ostatni guzik i miał zawsze wyglancowane buty (a jako młody gimnazjalista nasikał do chrzcielnicy!). Wojciech Jaruzelski był zdyscyplinowanym i inteligentnym komunistą. Odmawianie mu zdolności i uzależnianie całej kariery od donosicielstwa to błąd. Poza tym był również żołnierzem – mógł polec na wale pomorskim, albo w Berlinie. Przeszedł również gehennę wywózki na Wschód. To, że donosił zapoczątkowało jego błyskawiczne awanse. Ale robić mu zarzuty, że dbał o wojskowy budżet w czasach gierkowskich? Albo, że zrobił czystkę w wojsku na fali antyizraelskiej akcji lat 1967 – 68? Przecież to stara sowiecka metoda, wypróbowana jeszcze za Stalina podczas czystki lat 30. Dzięki tamtej akcji Stalin stworzył zdyscyplinowaną armię gotową wykonywać rzeczy niemożliwe jak np. sforsowanie linii Mannerheima podczas wojny zimowej z Finlandią. Jaruzelski także stworzył sobie taką armię, dzięki której najpierw zorganizował najazd na Czechosłowację, później przeprowadził udany pucz antygomułkowski w 1970 r., następnie spacyfikował społeczeństwo polskie podczas stanu wojennego i przygotował grunt pod operację „upadek komunizmu”. Przyznacie Państwo, że dorobek imponujący. Gen. Stanisław Koziej w jednym z programów dotyczących wojska stwierdził, że Jaruzelski zachował autorytet wśród kadry oficerskiej jeszcze w latach 90. Autorytet podszyty po części niewątpliwe strachem (czystki), ale także wspomnieniem o „dużym budżecie” za komuny. Tak czy inaczej mamy do czynienia ze zdolnym organizatorem i twardym dowódcą. Czyż marszałek Piłsudski nie usuwał z wojska nieprzychylnych sobie ludzi? Wojciech Jaruzelski jest zdrajcą. Tylko tyle i aż tyle. Jeśli chcemy stworzyć naprawdę suwerenne państwo musimy tę zdradę osadzić. Bez sprawdzania motywów. Analizowania osobowości. To zadanie dla biografów. Państwo polskie musi osądzić sowieckich kolaborantów ze szczytów władzy tak jak Francja osądziła marszałka Petaina za kolaborację z III Rzeszą. Osadzić i skazać na karę, której tu nie wymienię, aby nie zostać oskarżony o szerzenie nienawiści, ale którą parę lat temu opisał Jarosław Marek Rymkiewicz. Poważne państwo nie może pozwolić sobie na tolerowanie zdrady. Taka dziejowa konieczność. Kto jak kto, ale gen. Jaruzelski powinien to zrozumieć. W końcu w „dziejowej konieczności” się wyspecjalizował podczas swej służby.
|
Dla zdrajców w czasie pokoju
powinna być tylko jedna kara. Banicja bez prawa powrotu do kraju macierzystego oraz infamia. Te rozwiązania z I RP mimo że pozornie przebrzmiałe bardziej odbijają się na psyche skazanego i na wyobraźni potencjalnych zdrajców. niż kary jakiegokolwiek więzienia.
Mój głosik cieńszy od PiSku
Myszka
Nie jestemw stanie zrozumiec
Nie jestemw stanie zrozumiec dlaczego Jaruzelskiego nie sadzi sie za to ze bedac I sekretarzem PZPR:
Kierowal przestepcza antypolska organizacja bedaca na uslugach wrogiego mocarstwa.
Zamiat sadzi sie go za zarzuty z ktorych latwo sie obronic
- - - Jerzy Maselko
"Nauka jest moja pasją, polityka moja powinnością"
Tomasz Jefferson
To chyba jasne i proste:
To chyba jasne i proste: Odpierdolcie się od generała - rzekł komendant elyty i basta! I jego słowo ciałem sie stało.
Potrzeba determinacji Rumunów.
Jerzy Zerbe
Jaruzelskiego
nie powinno się sądzić za Stan wojenny, tylko za przewrót wojskowy na wybrzeżu w 1970 r., za to że kazał strzelać do ludzi idących do pracy! I za to mu się należy czapa. Bo w 1970 r. Kara śmierci za morderstwo pospolite była w KK.
Mój głosik cieńszy od PiSku
Myszka
Jaruzelski wzrastał w II RP...
...w czasach, kiedy strzelanie do niepokornych ludzi było niemal "normalką". Słynne było sejmowe oświadczenie Sławoja-Składkowskiego "Policja strzelała i strzelać będzie".
Co do kar w kodeksach, to w polskim prawie obowiązuje zasada, że w przypadku zmian prawa od czasu popełnienia osądzanego czynu do wydania wyroku zawsze stosuje się prawo korzystniejsze dla oskarżonego.
A w ogóle osobista odpowiedzialność Jaruzelskiego za masakrę pod stocznią gdyńską wymagałaby wyjaśnienia.
Czego czepiacie się Jaruzela
Czego czepiacie się Jaruzela - on jest niewinny jak dziewica! Ostatnio nawet oznajmił, że był w pierwszym szeregu walczących z komunizmem! Współczuję michnikoidom...
Jerzy Zerbe
He, he... No jak to
He, he...
No jak to komentować panie Indrys. No ja się pytam pana jak?
policja w II RP strzelała do ludzi. Tak strzelała do komuchów zdrajców Polski do bolszewików i trockistów, którzy w Polsce chcieli sowiecki dobrobyt.
Tak strzelali, ale jakoś nikt z Polski wtedy nie był zmuszany do wyjazdu. Taki był zamordyzm, ale komuniści, socjaliści mogli sobie defilować i jakoś ich nikt za to nie zabijał.
No chyba, że niektórzy z nich chcieli doprowadzić do zamachu stanu albo do sprowadzenia nam na głowy czerwonych katów z Kraju Rad. Zresztą wkrótce polscy towarzysze to zrobili przy pomocy sowieckiego żołdactwa. Wtedy polscy robotnicy dopiero poczuli ciężar przemian na swoich barkach (praca ponad normatywna i 320 % normy, dowiedzieli się co to jest wyzysk i praca za marne grosze. Poczuli co to inwigilacja, niewola oraz zamordyzm, który jak rozumiem pan tak wychwala. Dodam tylko, że w II RP nigdy nie było kartek na żywność a masło, kiełbasa oraz cukier były we wszystkich sklepach. Zwykłego warszawskiego tramwajarza, a więc robotnika było stać na swoje mieszkanie w Warszawie oraz na to, aby jego żona nie pracowała i na to żeby swojego syna posłać do szkół. Taka to była ta niedobra II Rzeczypospolita, która powstała z popiołów z niczego w ciągu zaledwie 20-tu lat! A przecież Niemcy i Sowieci nam tego nie ułatwiali, przecież ze wszystkich sił chcieli Polskę zniszczyć, a to poprzez wojnę polsko-bolszewicką, a to poprzez Powstania Ślaskie, a to poprzez embargo handlowe ze strony Niemiec nałożone na Polskę. Ale wśród sierot po okresie PRL-u zawsze znajdą się tacy jak pan panie indrys, którym za komuny przecież żyło się wspaniale oraz było im bardzo dobrze. Trzeba przecież bronić "rencami i nogamy" tego co władzuchna ludowa zdobyła.
Paweł
Mam luki w wiedzy z historii
Proszę mi przypomnięć kiedy policja w II RP strzelała do robotników?
Marek Leonkiewicz
W czasie zamieszek w Łodzi.
W czasie zamieszek w Łodzi.
O te wydarzenia zapewne chodzi panu indrysowi.
Tylko raz w historii II RP doszło do takich wydarzeń.
Oczywiście do tych strajków oraz zamieszek podsycali polscy komuniści i socjaliści.
Były również strajki we Lwowie oraz w innych miastach Polski.
Ale tylko w jednym przypadku użyto broni, był nawet przypadek, ze część żołnierzy, które na początku zostały wysłane do tłumienia tych zamieszek przeszła na stronę demonstrujących. Oczywiście takie wydarzenia w dzisiejszej Polsce są ogłaszane przez postkomunistów i różnego typu lewactwo "czarnymi niedzielami" i innymi oraz straszliwymi rzeziami na robotnikach i bezrobotnych, które dokonywały się w II RP. Zazwyczaj były to strajki wywoływane przez działaczy polskich organizacji komunistycznych działających nielegalnie (zostały zdelegalizowane za swoją działalność na rzecz Kraju Rad) oraz były bezpośrednio inspirowane oraz wspierane finansowo przez sowieckich bolszewików. Dla nich przede wszystkim zostało stworzone więzienie w Berezie Kartuskiej, tam potem byli więzieni.
Jednak tylko w jednym przypadku użyto broni w II RP i to ma pan zapewne indrys na myśli wypisując swoje mądrości.
Mam tylko wątpliwości w jakim mieście to się wydarzyło.
Zapewne pan indrys nam to podpowie.
Pozdrawiam Panie Marku w Nowym Roku.
Paweł
Np.
W 1923 roku w Krakowie.
Tak tak właśnie w Krakowie,
Tak tak właśnie w Krakowie, tylko tam użyto broni palnej i ostrej amunicji wobec strajkujących w historii II RP. Jak zwykle można liczyć na pana, panie samograf.
Pozdrawiam.
Nie ma się co dziwić, że w takiej atmosferze ciągłych sporów zmian rządu, ciągłych strajków, podsycanych przede wszystkim przez sowieckich bolszewików. Rola PSL-u wtedy też była dosyć dziwna. Tamta sytuacja przypomina mi dzisiejszą sytuację w Polsce. Niestety w dzisiejszej Polsce brakuje takich ludzi jak Dmowski oraz Piłsudski nie ma kto wziąć odpowiedzialności na swoje barki są tylko ciągłe kłótnie i spory. Marszałek Piłsudski właśnie w takich okolicznościach zdecydował się w to wkroczyć. Teraz w Polsce też, by się przydał taki "przewrocik" zrobić, widocznie z Polakami inaczej nie można, piszę to ze smutkiem bo sam przecież jestem Polakiem.
Żeby rozpędzić to całe towarzystwo wzajemnej adoracji, tych kryptokomuchów przemalowanych na liberałów, tych wolnościowców którzy marzą tylko o tym żeby dorwać się do koryta i o tym żeby zaraz po tym nałożyć ludziom kajdany na ręce. Również tych, którzy piszą o sobie, że są niby narodowcami, ale najlepiej jakby Polska była podległa Rosji. Czy w takiej sytuacji nie jest potrzebny RADYKALIZM, na pewien czas...Nie wiem czy bojkoty oraz pokojowe działania przyniosą jakikolwiek dobry efekt w Polsce. Nie znoszę przemocy, ale chyba w Polsce w sposób prawy niczego nie można przeprowadzić. Ja nie mam zbyt dużej nadziei względem tego w sobie. Niestety. Podchodzę do życia z optymizmem, ale jak się na to wszystko patrze z boku jako zwykły szary Polak to ogarnia mnie czarna rozpacz, każdy chce być lepszy, każdy chce mieć rację, te podziały na prawicy. Komu są one potrzebne to ciągłe wypominanie błędów jakie popełniła Sanacja w II RP. Ciągłe wspominanie roli Dmowskiego i jego sporu który miał z Piłsudskim. Tak naprawdę przecież to był spór prywatny między tymi panami. Na którym potem stworzyły się między tymi obydwoma obozami sprzeczności i nienawiść. Jak na tym potem Polska wyszła chyba każdy wie, zamiast się dzielić, powinniśmy się łączyć we wspólnej sprawie, którą jest Polska. Dzisiaj te spory powinny pójść w zapomnienie, powinny nam służyć za lekcję, nam wszystkim Polakom, a nie po to żeby podsycać między nami stare animozje i kłótnie.
Osobiście tego nie rozumiem. W takim klimacie ciągłego sporu Polska ma małe szanse na odzyskanie swojej suwerenności.
Panie indrys co tutaj wyjaśniać? Generał Jaruzelski był naczelnym wodzem Ludowego Wojska Polskiego i to on wydał rozkaz o strzelaniu do robotników na wybrzeżu, nikt inny. Kociołek oraz człowiek honoru generał Kiszczak. Wtedy w Polsce nikt nic nie robił bez rozkazu. Tak samo jak strzelanie do górników w kopalni Wujek, nikt, żaden zomowiec bez rozkazu nigdy, by się nie odważył na strzelanie do górników. Każdy żołnierz oraz człowiek, który miał do czynienia ze służbami mundurowymi wie co grozi za samowolne strzelanie do innych ludzi. Jednak tylko tacy jak pan, panie indrys nie wiedzą.
Paweł
Nie tylko w Krakowie
oncepcję strajku chłopskiego popierał przebywający na emigracji przywódca SL Wincenty Witos, przeciwny jej był kierujący w kraju pracami stronnictwa Maciej Rataj. Strajkiem w całym kraju z ramienia SL kierował Stanisław Mikołajczyk. Najsilniejszego poparcia ruchowi udzielili chłopi w Małopolsce. Kierownictwo SL bezskutecznie usiłowało skorelować wystąpienia chłopskie z powszechnym strajkiem robotniczym. PPS nie zdecydowała się jednak na współdziałanie.
Strajk chłopski 1937 był największą manifestacją polityczną okresu międzywojennego. Strajk nie wywarł większego wpływu na politykę rządu. Mimo tego oraz mimo braku formalnego współdziałania PPS strajk poważnie zaniepokoił władze państwowe. Za natężeniem walki strajkowej agitowała KPP. Przeciwko wypowiedziało się SN. Niezależne środowiska inteligenckie stanęły w obronie aresztowanych chłopów.
W strajku wzięło udział kilka milionów osób, głównie polskich chłopów. Doszło do zamieszek; policja otworzyła ogień, zginęło 44 chłopów, 5 tysięcy aresztowano, 617 uwięzion
Zły argument....
... ponieważ na podobnej zasadzie każdy Niemiec, który przeżył II WS powinien mieć naturalne i usprawiedliwione inklinacje do mordowania Żydów.
Zła analogia
Władze III Rzeszy mordowały planowo Żydów, ale nawet one nigdy nie proklamowały tego oficjalnie. Żaden dygnitarz III Rzeszy nigdy nie powiedział publicznie "zabijaliśmy i zabijać będziemy".
A Sowieci planowo mordowali
A Sowieci planowo mordowali naszą elitę polską w sposób planowy wspólnie ze swoim sojusznikiem Niemcami. To samo robili z polskim narodem naziści, Niemcy.
Kto im pomagał w tym procederze jest takim samym mordercą jak oni. Jest na dodatek zdrajcą Polski bo robił to lub pomagał w tym co robiono z jego własnym narodem naszym okupantom.
Ci wszyscy, którzy współuczestniczyli w mordowaniu Polaków, wydając rozkazy o strzelaniu do Polaków, o wyrokach śmierci będąc obywatelami Polski są zdrajcami naszej Ojczyzny. Robili to na rozkaz okupantów. Natomiast w Polsce okresu międzywojennego, jeżeli nawet dochodziło do takich mordów to robili to Polacy z Polakami walcząc o władzę w Polsce. Nie chcę tego tłumaczyć to jest również zbrodnia, ale nie jest to zdrada swojej Ojczyzny.
Tym miedzy innymi różni się II RP od Polski komunistycznej, a potem Polski spod znaku PRL-u, panie indrys.
Paweł
Chyba jednak nie najgorszy
Największym i najokrutniejszym tyranem jest Duch Czasu. Jest uparty i kapryśny.
Kancelaria adwokacka Indris & Samograf...
... mogłaby napisać Hitlerowi piękną mowę obrończą, że jest niewinny, bo go ojciec bił w dzieciństwie i on potem "musiał". A w ogóle, to był strasznie pokrzywdzony w czasie I WS, a że słaby był z geografii i języków to myślał, że to Polacy go pobili.
Nie wiem jak kancelaria
Ale ja osobiście mógłbym na pewno, gdybym tak jak pan wniknął tak drobiazgowo w życiorys pańskiego bohatera, ale mi się nie chce. I pomyślałem sobie, że dyskusja z panem będzie łatwiejsza, kiedy wreszcie do pana dotrze prosta prawda, iż ukazanie okoliczności łagodzących nie jest jednoznaczne z uniewinnieniem oskarżonego. Jeśli chodzi o Jaruzela, to jego problem najlepiej określił mniej/więcej tak w wywiadzie dla peerelowskiej gazety pewien oficer ZOMO:
Jaruzel w młodości konwertował na wyznanie, które głosiło obronę (choćby tylko podświadomego) robotniczego interesu i mianowało się tego interesu reprezentantem, a w latach 1945-1989 posiadało wszelkie potrzebne do tego narzędzia. Uznał, że najlepszą obroną będzie strzelanie, pałowanie i zamykanie w kiciu swoich protegowanych, niesłusznie sądząc, że poniekąd zostanie to "w naszej wielkiej robotniczej rodzinie". I to właśnie trudno potraktować jako okoliczność łagodzącą.
A już poza wszystkim w moich poprzednich wpisach - sprowokowany postem pana Marka Leonkiewicza - miałem na myśli wydarzenia w II RP, która, jak wiadomo, Proletariackiego Raju nigdy nikomu nie obiecywała.
Myśli Pan p.Indris, że gen.S-Składkowski był autorytetem
dla Jeruzela? Takim wielkim autorytetem, że po 50-ciu latach to strzelanie do własnego narodu wziął do siebie!
Na czym Pan opiera taka tezę?
Bo mnie się wydaje że takie metody wpojono mu bardziej w Moskwie czy gdzie tam go szkolono.
Marek Leonkiewicz
Nie, nie myślę...
...ale myślę, że Jaruzelskiego jakoś uformował w pierwszych kilkunastu latach życia "duch czasu", o którym wspomniał p. Samograf. Strzelanie do demonstracji uznanych za "buntownicze" było wtedy stosowane przez wszystkie władze, od autorytarnych do liberalnych włącznie.
Można prosić trochę liczb
Ilu "zastrzelił" swoich obywateli Rosvelt czy Chemberlien a ilu Hitler czy Stalin - oczywiście w czasie pokoju.
Bo wydaje mi się, że Pan p. Indris "ściemnia". Jak zwykle.
Marek Leonkiewicz
Uzasadnienie
Na czym Pan opiera taka tezę?
Na tym, że jak sobie podyskutujemy o tym ile osób zastrzelono za II RP i jaki wpływ miało to na Jaruzelski Wojciecha - to go opinia publiczna usprawiedliwi, zapomni - a on sam dożyje końca na wolności - zaś beneficjenci komunizmu zachowają zdobycze ideowe i materialne.
Guzik mnie obchodzi,
kto w jakim środowisku się wychował. Własny rozum ma i nim się kieruje. Czy to, że ja się wychowałem w PRLu, to w naturalny sposób powinienem miłować ZSRR i tow. Jaruzelskiego jak red. Engelgard nakazuje?
Mój głosik cieńszy od PiSku
Myszka
Z bardzo prostego...
...powodu. Rzeczpospolita Polska i PRL to ten sam byt prawny. Zmieniono nazwę, ustrój, ale ciągłość prawna została zachowana. Podobnie jak prawomocność wyroków i decyzji. Gen. Jaruzelski nie złamał prawa poprzez bycie I sekretarzem PZPR. Sprawowanie tej funkcji nie było nielegalne.
Dopiero pucz był nielegalny, ale kogo obchodzą takie szczegóły.
"Pobożność nie zastąpi techniki."
Etienne Gilson
Szanowny Panie Łukaszu
miło mi, że trochę młodsze ode mnie pokolenie podejmuje temat osądzenia zbrodni i zbrodniarzy komunistycznych.
Proszę w tych staraniach nie ustawać.
pozdrawiam serdecznie
Marek Stefan Szmidt vel StefanDetko
Zdrajca?
Jaruzelski nie jest zdrajcą. Został, do ostatnich dni PRL wierny swoim sowieckim przełożonym. Nigdy nie czuł się Polakiem, tylko bolszewikiem. I dlatego nie moze być zdrajcą.
Proszę Pana Jaruzelski ma
Proszę Pana Jaruzelski ma obywatelstwo polskie. Czy kiedyś się zrzekł obywatelstwa polskiego na rzecz sowieckiego, odebrano mu je? Jeśli nawet tak, to przecież potem znowu dostał polskie dokumenty a w swój życiorys pod hasło OBYWATELSTWO przecież wpisywał polskie. Nosił polski mundur wojskowy, a to że był na usługach Sowietów to już inna rzecz, i To właśnie potwierdza jego zdradę Polski. Bo jakby był Sowietem przebranym w polski mundur to miałby pan rację, ale Jaruzelski bez dwóch zdań jest Polakiem, tylko że renegatem.
Pozdrawiam.
Paweł
Niewątpliwie jest sporo racji
Niewątpliwie jest sporo racji w tym co Pan pisze, ale Jaruzelskiemu jako komuniście, czyli internacjonaliście pojęcie tożsamości narodowej było obce (mimo pewnych wartości wpojonych mu w młodości). Pracował na rzecz tryumfu rewolucji bolszewickiej na świecie, a to, że urodził się Polakiem nie miało dla niego żadnego znaczenia. Nazywanie go zdrajcą obraża Polaków, bo on nigdy nie był po stronie Polskości. Jego świadome życie i wybory były skierowane na szerzenie bolszewii, więc o zdradzie nie może być mowy. Oczywiście powinien zostać osądzony za zbrodnie popełnione na Narodzie Polskim, ale na takiej zasadzie jak sądzeni byli hitlerowscy zbrodniarze.
Z tą zdradą to bardziej skomplikowana sprawa
Mnie się wydaje, że Jaruzelski czuł się jednak Polakiem, ale Polakiem-komunistą. Stał na czele opresywnego reżimu, ale nie można wykluczyć, że taki reżim uważał za korzystny dla Polski.
Analogiczną postacią był gen. Franco. On też stał na czele opresywnego reżimu w swoim kraju (a nawet ten reżim narzucił i też z obcym wsparciem).
Można mu natomiast zarzucić, że zdradził idee, którym wierność deklarował przez większą część politycznego życia. Gdy Sejm kontraktowy uchwalał tzw pakiet Balcerowicza w grudniu 1989, Jaruzelski był prezydentem. Nie podjął jednak żadnej próby przeciwdziałania, chociaż dysponował prawem weta.
Formalizm
Prawdopodobnie obowiązywała lojalność partyjna - obaj należeli kiedyś do tej samej partii (PZPR).
Pan oczywiście woli, by dyskusja potoczyła się w kierunku dywagacji o gen. Franco.
Tymczasem istnieje swoista symbioza pomiędzy Balcerowiczem, a Jaruzelskim.
Balcerowicz był inteligentnym teoretykiem ekonomii socjalistycznej- a Jaruzelski ekonomicznym ignorantem. Jak Flip i Flap.
To, co ich łączyło - to m.in. stan kont w Banku Handlowym i kilku innych. Stan kont tysięcy obywateli - którym te konta najpierw zablokowano, a potem wyczyszczono, pozostawiając jedynie zapisy księgowe. Nie jest znany akt prawny i/lub decyzja władzy wykonawczej, która spowodowała, że dolarami obywateli z ich kont dewizowych spłacano zadłużenie zagraniczne. Jaruzelski o tym zapewne wiedział - a Balcerowicz miał się dowiedzieć.
W świetle prawa - obecnego czy ówczesnego Jaruzelski lub podległe mu osoby dopuściły się zbrodni finansowej - a Balcerowicz to posprzątał. Jest więc nietaktem lub dowodem miałkości intelektualnej (o co Pana nie posądzam) stawianie tezy, że jest jakakolwiek zasługa Jaruzelskiego w tym, że nie wierzgał Balcerowiczowi.
No, chyba, że, jak to wy lewica macie w zwyczaju, uznać, że Jaruzelski mógł zabić Balcerowicza, jak Popiełuszkę - a to, wtedy, racja, racja....
Dodam tylko, że to o czym bez żenady mówi na wykładach prof. Rosati - czy też ostatnio sam Balcerowicz w TV - w Wikipedii figuruje już jako "niesprawdzone informacje" i "teoria spiskowa".
Piękna analogia
Ale różnic było więcej. Generalissimo umiał zachować pole manewru i go wykorzystać. Np. mimo ogromnych i ponawianych nacisków nie przyłączył się do wojny po stronie państw Osi. Na odczepnego podesłał Hitlerowi Błękitną Dywizję. Przez cały czas swoich rządów dbał jako tako o gospodarkę, czego o Jaruzelu za cholerę nie da się powiedzieć.
Różnica była też i taka...
...że możliwości nacisku III Rzeszy na Hiszpanię były zasadniczo inne niż możliwości nacisku ZSRR na PRL.
Jako tako?
Osiągnięcia gospodarcze Hiszpanii latach 1955-1975 określane są często mianem "hiszpańskiego cudu gospodarczego". Zdaniem liberalnych ekonomistów jego przyczyną były reformy wolnorynkowe, liberalizacja rynku, obniżenie podatków i prywatyzacja. W latach 1960-1966 hiszpański PKB wzrósł łącznie o 138%, a Hiszpania z niestabilnego politycznie i biednego kraju stała się najszybciej po Japonii rozwijającym się państwem (tempo wzrostu PKB w latach 1960-75 wynosiło 7,2% rocznie, przeciętne tempo wzrostu płac realnych, w tym czasie wyniosło 7,9% rocznie, a inflacja spadła poniżej 5%) i 12 potęgą gospodarczą świata. Wpływ na dobre wyniki gospodarcze miał również sektor turystyczny, który od lat 60. zaczął się rozwijać.
Gdzie wtedy była Polska? Gdzie wtedy był generał Jaruzelski ze swoją gospodarką planową oraz gdzie było "nasze" RWPG.
W ogóle porównywanie generała Franco z generałem Jaruzelskim to jest jeden wielki absurd. To tak jakby porównywać samochód Syrenka z Mercedesem. Tak to są samochody, mają cztery koła, tak jeden i drugi pan byli generałami, jeden i drugi stali na czele swojego kraju. Jeden walczył z komuną, socjalistami, homoseksualistami i masonerią, drugi walczył z własnym narodem wspierając tym interes sowieckiej rewolucji światowej oraz polskich komunistów, którzy jak nikt inny zasłużyli na miano zdrajców Polski. Oczywiście tym Mercedesem w tym przypadku był generał Franco. Panowie jak zwykle chcą odwrócić dyskusję w drugą stronę. Zamiast rozmawiać o zbrodniach komunistycznych i o renegacie Jaruzelskim chcą panowie zboczyć na temat porównań Jaruzelskiego z generałem Franco oraz na hiszpańskie tematy.
I na koniec generał Franco nie walczył z Kościołem Katolickim, tak jak Jaruzelski, generał Franco nie walczył z tradycją hiszpańską oraz z tożsamością Hiszpanów tylko ja umacniał, Jaruzelski nic w tym dziele nie robił w Polsce, wręcz przeciwnie on walczył z polską tradycją i polskim Kościołem, mordując polskich księży katolickich. Jeszcze raz zadam to pytanie. Jak można w ogóle porównywać tych dwóch ludzi, którzy różnią się od siebie wszystkim oprócz tego, że obydwaj byli generałami, przywódcami swoich narodów i byli ludźmi na dodatek mężczyznami. To jedyne związki między tymi dwoma generałami.
Tak wygląda dzisiaj Hiszpania, właśnie dzięki generałowi Franco!
I jeszcze jeden "faszystowski" filmik specjalnie dla pana panie indrys, prosto z Hiszpanii.
Paweł
Jako-tako!
Bo ja na wszelki wypadek biorę poprawkę na propagandę i statystyki. Ale niech się pan nie martwi, bo jako-tako jest wielokroć lepsze od tej degrengolady, do jakiej komuniści zazwyczaj doprowadzają zarządzane przez się kraje.
A co pan na to panie samograf?
...w takim razie?
Znaczenia udziału karlistów w powstaniu nie da się sprowadzić do aspektu militarnego; requetés, którzy przed bitwą całymi batalionami przystępowali do Komunii św., do ataku szli z okrzykiem Viva Christo Rey lub z chóralnie odmawianą modlitwą Ave Maria, nadali powstaniu mist. wymiar wojny rel.; najprawdopodobniej to właśnie karlistowski pisarz Domingo Tejeray de Quesada (1881-1944) użył po raz pierwszy pojęcia „Krucjata” (Cruzada) w artykule z 23 X 1936 w dzienniku „La Unión”; karliści żałowali jedynie, że „walczą tylko przeciw komunistom, socjalistom i anarchistom, a nie przeciwko niemieckim narodowym socjalistom, wrogom Pana Naszego Jezusa Chrystusa” (E. von Kuehnelt-Leddihn, Leftism Revisited: From de Sade and Marx to Hitler and Pol Pot, Washington 1990); potępili także najgłośniej w Hiszpanii hitler. napaść na katol. Polskę, a regent Wspólnoty — ks. Franciszek Ksawery zorganizował komórkę antynazistowskiego ruchu oporu w Allier, w związku z czym 22 VII 1944 został zesłany do Dachau.
http://www.legitymizm.org/ebp...
Paweł
Nie skomentuję
To dla mnie i na mój gust zbyt skomplikowane.
Wygląda to na legendę...
...że "...regent Wspólnoty — ks. Franciszek Ksawery zorganizował komórkę antynazistowskiego ruchu oporu w Allier, w związku z czym 22 VII 1944 został zesłany do Dachau"
Jeruzelski i Kiszczak to ojcowie założyciele naszej młodej d.cji
A przeciwko czemu to niby miał przeciwdziałać?
Jaruzelski był i jest nadal wierny swoim mocodawcom jak pies.
Marek Leonkiewicz
Z tym się zgadzam....
przeciwko uzgodnioinej na Kremlu linii postęopowania tak aby żadnemu "zasłużonemu" nie spadł włos z głowy
Naiwność i uleganie propagandzie - mocodawcy Jaruzelskiego vel "czerwonego hrabiego" znajdowali się i znajdują się całkowicie gdzie indziej !
Pozbawić partie osobowości prawnej!!
Teraz gra może trzecie skrzypce
ale całą "pierestrojkę" i "obalenie muru" ustawił Kreml w porozumieniu z wielkimi tego świata.
Marek Leonkiewicz
Bez wątpienia ustawił,
ale ludzie sterujący polityką na Kremlu nie przewidzieli, że państwo sowieckie rozjedzie się w szpagat rozdarty i już zeń nie wyjdzie. Uważali, że Związek weźmie drugi oddech. Nawet jeśli brał, to zatrzymał się na wdechu.
Obecnie ekipa Putina i Miedwiediewa zachowuje różnorodne aktywa w Polsce: ludzi biznesu, polityków, wojskowych. Wszak dysponują pełnymi teczkami cywilnych i wojskowych służb specjalnych. Należy to do wiedzy powszechnej, ale wielu ludzi w Polsce o tej prostej prawdzie zapomina.
Uwłaszczeniu towarzyszy...
...ideowy komunista by przeciwdziałał. A Jaruzelski wielokrotnie i publicznie jako taki się deklarował.
Panie indrys znowu pisze pan
Panie indrys znowu pisze pan nieprawdę. To prawda, że część Hiszpanii nie lubiła generała Franco, zwłaszcza ta część związana z Katalonią (przede wszystkim Barcelona), inaczej pisząc komuniści, socjaliści oraz masoneria hiszpańska. Dodać trzeba do tego region zamieszkały przez Basków, którzy w czasie wojny domowej opowiedzieli się za republiką, dążąc tym do swojej niepodległości. Pozostała część Hiszpanii do końca popierała generała Franco. Na dowód tego zamieszczam krótki filmik, pokazujący tłumy Hiszpanów żegnających generała Franco podczas złożenia przez niego przywództwa nad narodem hiszpańskim w 1975 roku.
Tak oto Hiszpanie nienawidzili tego człowieka, o którym tak pan niepochlebnie się wypowiada panie indrys. Niestety propaganda komunistyczna oraz lata komunizmu w Polsce w umysłach niektórych ludzi , niestety również i w pańskim zrobiły prawdziwe spustoszenie.
Proszę uważnie obejrzeć ten filmik, może wtedy otworzą się panu oczy panie indrys. Takich filmików jest sporo na you tubie, zamieszczają je sami Hiszpanie.
Paweł
Nie znam hiszpańskiego...
...ale takie filmiki produkowała każda dyktatura.
A tego, że reżim Franco by opresywny nie kwestionuje nikt. Tyle,że niektórzy uznają tę opresywność za słuszną a inni nie.
Wie pan ile było przed Franco
Wie pan ile było przed Franco w Hiszpanii krwawych przewrotów albo ile upadło przed rządami generała Franco rządów w Hiszpanii? Jakby Hiszpanie nie chcieli Franco to dawno, by musiał złożyć swój urząd, jednak rządził w Hiszpanii 36 lat, należy to uznać na hiszpańskie warunki za ewenement.
Tak można krótko podsumować rządy Franco:
Za wikipedią.
Stabilne rządy gen. Franco, trwające 40 lat są, jak na warunki hiszpańskie, swoistym fenomenem. Od czasu agresji napoleońskiej na Hiszpanię, krajem tym wstrząsały bezustanne wojny domowe i przewroty. Między 1833 a 1868 rokiem Hiszpania miała 41 rządów, dwie wojny domowe, dwie regencje, jedną zdetronizowaną królową, trzy nowe konstytucje, 15 rewolt wojskowych, dwa powstania na Kubie. W ciągu następnych 34 lat – 27 rządów, republikę (która w ciągu 11 miesięcy miała czterech prezydentów), wojnę domową trwającą sześć lat, kilka rewolt, przegraną wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, dwóch zamordowanych premierów i dwie konstytucje. Potem była republika (1931-36), która zdążyła mieć dwóch prezydentów, 12 rządów, kilka prób buntów i rewolucji, masę politycznych morderstw, aktów terroru i palenia kościołów.
Na tle takiej historii 36 lat stabilizacji politycznej uważane jest za wartość samą w sobie.
Jak przy rządach generała Franco wyglądają rządy Jaruzelskiego, chyba każdy gołym okiem widzi?
Dzięki rządom generała Franco Hiszpanie są dumnym i niezależnym narodem, nie muszą się wstydzić swojej historii ani swojej tożsamości oraz kultury. Nie szukają szczęścia poza granicami swojej ojczyzny tak jak Polacy. Jeżeli wyjeżdżają to najczęściej do krajów tej samej kultury i języka, bardzo rzadko do innych. To jest właśnie spadek, który po sobie zostawił generał Franco w Hiszpanii. A rządy tego lewaka i masona Zapatero i jego całej ekipy
już wkrótce skończą się w Hiszpanii, już teraz jego rządy Hiszpanom wychodzą bokiem.
Paweł