Donald – do nogi!

Gdyby – powiedzmy wiosną 1980 r. - Leonid Breżniew zadzwonił do Edwarda Gierka i polecił mu – pardon – "poprosił" – o wysłanie tysiąca polskich żołnierzy do Afganistanu - rozmowa mogłaby się odbyć w przyjacielskim tonie: Wiesz Edek – moich mołodców biją Afgańcy, a to przecież nasza wspólna proletariacka sprawa – obrona pokoju itd.itp No to podeślij mi ze dwa pułki! W imię braterstwa broni i ludów – ma się rozumieć!

Oczywiście taka rozmowa się wtedy nie odbyła chociaż byliśmy – jak dzisiaj powszechnie wiadomo - kolonią ZSRR, "państwem wasalnym", "Krajem Priwisjalnskim" i każde dziecko wiedziało, że nic nie mamy do gadania.

Teraz - o czym jednym głosem mówią nasze elyty, jest zupełnie inaczej. Jesteśmy krajem w pełni suwerennym, nie dość że wszyscy się z nami liczą, to jeszcze gospodarka kwitnie aż dech zapiera. I do premiera takiego suwerennego, silnego państwa dzwoni prezydent USA, informując że postanowił dokonać lekkiej eskalacji wojny w Afganistanie, no i żebyśmy w tej eskalacji wzięli udział.

Nawiasem mówiąc dobrze, że prezydentem USA jest postępowy laureat pokojowej nagrody Nobla, bo jakby nie daj Boże był to jaki, prawicowy jastrząb, to ten by dopiero eskalował! A pokojowy Noblista” to eskaluje tak delikatnie, można by rzec humanitarnie. A to bombki pomaluje na kolorowo, a to napalm popsika dezodorantem – żeby było tak przyjemniej. W końcu pokojowy Nobel do czegoś zobowiązuje!

Wróćmy wszakże do rozmowy telefonicznej prezydenta USA i naszego męża stanu. Otóż nie tylko nie wywołała ona żadnych negatywnych komentarzy prasowych, ale nasz premieru Tusku na drugi dzień zapowiadając, że – a jakże – spełni prośbę bratniego przywódcy i wyśle dodatkowych żołnierzy na afgański front, wydawał się zupełnie zadowolony.

To nic, że Polska nie ma tam żadnych interesów, to nic, że budżet trzeszczy w szwach – na leczenie chorych na raka nie ma pieniędzy, żołnierzy prawie nie ma za co ubrać, uzbroić i przeszkolić i to nic, że wojna w Afganistanie – powiedzmy to szczerze – nie ma nic wspólnego z żadną wojną obronną i NATO w ogóle tam nie powinno interweniować. Nic to – jak mawiał Pan Wołodyjowski – w innych co prawda okolicznościach, ale przy tak samo bezwolnym i rozpadającym się państwie polskim.

Reakcja Tuska na żądanie Obamy, całkowity serwilizm, podporządkowanie się obcemu interesowi „Wielkiego Brata” przybrały takie rozmiary, że można mówić właściwie o fasadowości nie tylko demokracji, ale o fasadowości suwerenności państwa polskiego.

Niestety – zauważam to ze smutkiem, jako antykomunista od urodzenia – Polska miała więcej suwerenności w Układzie Warszawskim, niż dzisiaj.

Nie jest to zresztą winą tylko Tuska i obecnej ekipy. Przecież prezydent Lech Kaczyński nie odważy się przeciwstawić amerykańskim żądaniom. A i SLD będzie coś tam pomrukiwało, ale zrobi to samo. Polskie tzw. elity polityczne zostały wyselekcjonowane bowiem w taki sposób, żeby były przewidywalne. Oczywiście "przewidywalne" z punktu widzenia określonych interesów.

Polska nie ma już prawie polskiej prasy, mediów oddających polski interes (właśnie trwa dożynanie telewizji publicznej i radia), polityków dobiera się wg niedemokratycznej, ale za to znakomicie sterowalnej – ordynacji partyjnej, gospodarka znalazła się pod kontrolą zewnętrzną, no to z czym my mielibyśmy się przeciwstawiać amerykańskim, niemieckim czy "tureckim" wpływom (dlaczego właśnie: "tureckim" – a co mam napisać?).

Każda ekipa, która chce w Polsce spokojnie porządzić, pobrać ministerialne pensje, doczekać emerytur musi się z rzeczywistością liczyć. Jak Kaczyński podskoczył Niemcom, to go zlinczowali w „polskich” gazetach. Podobnie było z Giertychem i dziesiątkami innych. W tej sytuacji na dobrą prasę mogą liczyć tylko ci, którzy po telefonie Wielkiego Brata okazują nieskrywany entuzjazm i cieszą się, że nie wezwano ich na dywanik i nie wytrzaskano po pysku. Tylko rozkazy wydano, kulturalnie – przez telefon i w powszechnie zrozumiałym języku angielskim – "yes, yes, yes!".


Janusz Sanocki
inne teksty autora...

4
Ocena czytelników: 4 (głos: 1)
 

Gruba przesada

"Niestety – zauważam to ze smutkiem, jako antykomunista od urodzenia – Polska miała więcej suwerenności w Układzie Warszawskim, niż dzisiaj."
Co to niby ma znaczyć, że gdyby Polska dzisiaj odmówiła wysłania wojsk do Afganistanu, to co - wylądowałaby u nas piechota morska? Co za głupstwa.
Chyba, że suwerenność, pobodnie jak każdą wolność, uznamy za rzecz trudną, a nie łatwą. Wtedy możemy przyznać, że człowiek wolny ma więcej dylematów, problemów i bólu głowy niż niewolnik. Podobnie naród suwerenny bardziej musi liczyć się i układać ze światem, niż naród zniewolony. Bo cóż ma do stracenia ten drugi?

To jest: Verus

Taka jest prawda

Miała mniej ograniczoną suwerenność niż dziś.

Panie Sanocki, bardzo dziękuję za ten artykuł!

Nigdy nie myślałem, że kiedyś znowu trzeba będzie krzyczeć przeciwko okupacji Afganistanu. I to przez Polaków!

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Prawicowiec

Panowie V i JS

Za komuny Polska nie miała żadnej suwerenności.

To jest: Verus

Umówmy się

że prof. Cybichowski miał przed II wojną rację: można mówić o władzy suwerennej, albo o władzy autonomicznej.
Mimo wszystko autonomia PRL-u była większa - przede wszystkim w sferze gospodarczej. Ale również i w innych dziedzinach.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Prawicowiec

Specjalnie dla

Pana: niech żyje PRL ze Związkiem Radzieckim na czele! Zwłaszcza w sferze gospodarczej, ale również w innych dziedzinach.

To jest: Verus

To Pan możesz

krzyczeć przed grobem Bermana na Powązkach.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Prawicowiec

To tylko dla

Pana z powodu pańskiej wypowiedzi.

Już się umówiliśmy

...autonomia PRL-u była większa - przede wszystkim w sferze gospodarczej.

A ceną za ową autonomię był permanentny stan przejściowych trudności gospodarczych. Stan ten wyrażał się głównie stałym deficyten wyrobów takich lub innych, np. brakiem papieru toaletowego.

To jest: Verus

Nie było deficytu

Dzisiaj także gdy chce się coś konkretnego kupić - z różnych branż - to przeważnie tego nie ma zupełnie, albo "wyszło", albo jest, ale innego producenta i dużo droższe. Na pytanie: a gdzie mogę to dzisiaj kupić? - odpowiedź zawsze brzmi: nie wiem (idź pan do diabła). I trzeba się nadzwonić i najeździć po całym mieście - często bezskutecznie - żeby potrzebną rzecz kupić.

W komunizmie prowincja przyjeżdżała do dużych miast pociągami i pekaesami i chodzili po sklepach dotąd, aż nie skończyły im się pieniądze. Te ubrania, pościel, ręczniki, pierwszorzędne polskie materiały na sukienki i garnitury - do tej pory leżą po szafach. Nie używane.

Ważniejszą przyczyną sztucznych deficytów był chyba jednak sabotaż. Taki np. sznurek do snopowiązałek można było wyprodukować w odpowiedniej ilości i przydzielić chłopom w jakiejś proporcji na hektar. A były z tym problemy. A kiedy już w końcu Gierek się wnerwił i kupił sznurek za granicą, to się okazało, że kupiono niewłaściwy, zbyt gładki, z którego snopki się wyślizgiwały i rozsypywały. Typowy sabotaż.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Grigori

!

Typowy sabotaż.

...bo lubię czytać ludzkie komentarze

To jest: Ireneusz

!!

Ja to raczej czytam jak jakiś czeski horror.

To jest: Prawicowiec

To według Pana

nie mogli sprowadzić złego sznurka?

To jest: Ireneusz

Pan jak zwykle

wyciąga wnioski, które chce pan wyciągnąć.
Nie pamięta pan tych babinek trzymających kilogramy cukru w wersalkach i pokazywanych w dzienniku? Zdaniem Verusa to przecież było przyczyną braku cukru, tak jak i braku kremplin (bo do dziś leżą w szafach).
To nawet nie czeski horror. To bardzo tani i - nazwę brutalnie - pornograficzny wręcz horror.

To jest: Prawicowiec

Ale mogli

sprowadzić zły sznurek. Sprowadzali różne kiepskie rzeczy.

Jasne, że mogli

Ale widocznie nie umieli.

To jest: Prawicowiec

To znaczy co?

Sprowadzali tylko dobry sznurek, czy jak?

Pan to zawsze malkontent

Zamiast się cieszyć, że w ogóle coś sprowadzili, i tym samym wykazali się dobrą chęcią. Lepszy zły niż żaden. Towarzysze mieli w zwyczaju mówiać: "Partia robi chłopu na rękę, a on jej w brew".

To jest: Prawicowiec

Ja rozumiem,

ale ten zły sznurek to był obciach na snopowiązałkach, bo podobno nie szło wiązać snopków, jak podaje Verus.

Sam kiedyś kupiłem kłębek sznurka do snopowiązałki. W GS-ie koło Teatru Polskiego. Sznurek sizalowy i rzeczywiście z jednej strony dość śliski, ale z drugiej strony chropowaty. No, na moje potrzeby wystarczał. Nawet niedrogi.

W GS-ie

Robili, co mogli, i starali się z poświęceniem:

To jest: Prawicowiec

Ale w tle

cały czas przyjęcie towaru. Pwenie cukier i kawa. A więc ciągłość sprzedaży zostanie przywrócona. Z pułkownika to nawet przystojny chłop.

Vrchní Prchni

Tak na początek:

Ja to jak czytam pana Verusa

Ja to jak czytam pana Verusa to aż się dziwię, że ktoś inteligentny może wymyślić takie stwierdzenia, żeby nie napisać bardziej dosadnie, tak jak pan Verus ma to w zwyczaju robić. Kolejny limeryk na temat okresu PRL-u w Polsce, tym razem wyszedł spod pióra pana Verusa.
Czy naprawdę ONR-owi jest tak blisko do komuny narodowej?! W zasadzie to narodowego socjalizmu, znowu te etykiety, ech.

A nie można było produkować dobrego sznurka w Polsce?!
Znowu podobna sytuacja, do tej którą mamy w dzisiejszej Polsce.
Sprowadzamy węgiel, który przecież posiadamy.
Socjalizm pełną gębą panie Verus.

Paweł

To jest: Marek Bekier

Może by tak Pan łaskawie

Może by tak Pan łaskawie zdefiniował co pańskim zdaniem znaczy deficyt? Samo porównywanie trudności obecnych w zakupie czegokolwiek, z tym co się działo za komuny, zakrawa na kpinę bądź świadome kłamstwo. Ale dla przypomnienia, co było za komuny, podaję przykłady jedynie z własnego życia.
1. Przez cały okres "najlepszego" przywódcy PRL E. Gierka owoce cytrusowe (cytryny i pomarańcze bo innych owoców tego typu na oczy w tamtych czasach nie widziałem) w sklepach mojej gminy pojawiały się dwa razy do roku.
2. Wszelkie materiały budowlane były z przydziału, łącznie z najgorszej jakości papą (teraz zwyczajnie takiej nie ma), która wtedy była używana jako warstwa wierzchnia dachów.
3. Mięsa i wędliny (za wyjątkiem zwyczajnej i salcesonu) były praktycznie nieosiągalne w sklepach gmin wiejskich. Żeby było jasne: mieszkałem w gminie której główna miejscowość była małym ale miastem. Mój tato miał taką pracę, że dużo jeździł po Polsce to przywoził
4. Szczytowe osiągnięcie komunistycznej motoryzacji, fiat 126p, było dostępne wyłącznie z przydziału dla najlepszych komunistów. W całej wsi były dwa samochody osobowe w posiadaniu prywatnym.
5. Cena fiata 126p (69tys zł) stanowiła około 50 krotność miesięcznej pensji nauczyciela. Oczywiście mowa o cenie oficjalnej, nieosiągalnej dla niekomunistów.
Mam jeszcze pisać o osiągnięciach schyłkowego Gierka w postaci bonów na cukier a potem na wszystko, które i tak bez kolejek były nierealizowalne? Czy może pisać o dostępności chleba, po który czasem jeździłem do powiatowego miasta rowerem (25km w jedną stronę) bo i tak było szybciej niż stać w kolejce u siebie?

Marek Bekier

To jest: Verus

Panie Marku

Owoce cytrusowe to luksus. Po co wydawać na to dolary? Ostatnio przeczytałem, że chcąc zjeść dzienną dawkę witaminy C, należałoby skonsumować dziennie 40 dojrzałych pomarańcz. To niemożliwe. Za Gierka rozwinięto w Polsce wspaniale sadownictwo, a polskie owoce dostarczają witamin w ilości nie mniejszej niż owoce egzotyczne.
Faktem jest, że te ostatnie na każde święta były.

Materiały budowlane - było pełne pokrycie na potrzeby kraju, tylko nie słuchano się Prymasa Wyszyńskiego i rozwijano bez sensu przemysł (a w ślad za tym rozbudowywano duże miasta), zamiast postawić na rolnictwo i przemysł rolno-spożywczy. Zrezygnowano przy tym z budowy domów drewnianych na wsi i w małych miastach, co było kolosalnym błędem nie tylko architektonicznym, użytkowym i cywilizacyjnym, ale także ekonomicznym. Rzutowało to także na zużycie materiałów budowlanych potrzebnych w miastach.

Mięsa i wędliny były zawsze na wsi osiągalne. Każdy chłop bił bez problemu swoje świnie, krowy i cielaki, byli wiejscy masarze, którzy na miejscu robili z tego prawdziwe wędliny. Dystrybucją w miastach zajmowały się chłopki, które dojeżdżały pekaesem i sprzedawały mleko, sery i mięso na rynkach albo chodząc po bezpośrednio po mieszkaniach. Dzisiaj pytam w markecie (na dobrze zaopatrzonym stoisku) o cielęcinę czy baraninę i nigdy nie ma, bo rzekomo "nie schodzi". A za komuny cielęciny było pod dostatkiem, jeszcze się chłopki prosiły, żeby następnym razem też mogły przywieźć cielęcą "kulkę".

Generalnie nie było potrzeby produkowania na skalę masową samochodów osobowych. Większość ludności żyła jeszcze za Gomułki na wsi, a tam był potrzebny podstawowy sprzęt rolniczy, a nie limuzyny. Była udana konstrukcja samochodu osobowego w l. 60. (nadwozie wyprzedzające cały świat zrobili Włosi), ale komuniści zdecydowali, że to konstrukcja zbyt luksusowa. Podobnie było z późniejszą konstrukcją samochodu osobowo-towarowego przeznaczonego głównie na potrzeby wsi. Nikt nie powstydziłby się podjechać nim do kościoła. No, ale to już były czasy Gierka, gdy zdecydowano tradycyjną wieś ukatrupić. A przesiedlone do dużych miast chłopstwo nie mieściło się w tramwajach i autobusach, więc dano im rower na czterech kołach, by mieli czym zasuwać do biur.
W Chinach i ZSRR nie było wtedy tak dobrze.

Najtańszy nowy samochód obecnie kosztuje 25 tys. Zwykły pracownik (nauczyciel 1400 zł) może z bólem i kosztem innych wyrzeczeń odłożyć 100 zł/m-c. To znaczy, że teraz trzeba pracować na samochód 250 miesięcy (pod warunkiem, że się nie choruje i ma się cały czas pracę). Za "komuny" taką kwotę (1/14 pensji) wielu pracowników mogło sobie "skombinować" w oparciu o miejsce pracy. Teraz to raczej niemożliwe.

Cukier eksportowaliśmy, a dzisiaj importujemy. Chyba już żadna cukrownia nie jest polską własnością, większość zresztą celowo zlikwidowano. Chleba prawdziwego, takiego jak za "komuny" to już prawie nigdzie nie można kupić. Wszyscy dosypują niemieckie sztuczne dodatki do wyrobów ciastkarsko-piekarniczych. Możemy tylko pomodlić się o prawdziwy polski "chleb nasz powszedni".

Żyliśmy chyba w dwóch różnych PRL-ach, Panie Marku.

EQUO NE CREDITE, TEUCRI! - NIE UFAJCIE KONIOWI, TROJANIE!

To jest: Marek Bekier

cytat: Żyliśmy chyba w dwóch

cytat:

Żyliśmy chyba w dwóch różnych PRL-ach, Panie Marku.

Grzecznie założę, że tak. Zapewniam jednak Pana i ewentualnych czytelników, że w moim opisie nie ma ani jednego słowa fałszywego.

Marek Bekier

poszerzenie wiedzy

cytuję Verus:
Za "komuny" taką kwotę (1/14 pensji) wielu pracowników mogło sobie "skombinować" w oparciu o miejsce pracy. Teraz to raczej niemożliwe.

Mógłby Pan rozwinąć tę myśl?

Chodzi mi konkretnie o znaczenie słowa "skombinować" oraz o wyjaśnienie czy to dobrze czy źle, że teraz już nie można?

pozdrawiam ciekawy
TBM

To jest: Prawicowiec

Skombinować

znaczy załatwić, skołować, czyli po prostu ukraść. Teraz też można, jeśli ktoś ma takie skłonności.

no... niby tak

cytuję Prawicowiec:
znaczy załatwić, skołować, czyli po prostu ukraść. Teraz też można, jeśli ktoś ma takie skłonności.
Też tak to odebrałem... ale przecież chyba niemożliwe jest, żeby ktoś do zalet systemu zaliczał możliwość dorabiania sobie kradzieżą w miejscu pracy... dlatego prosiłem o wyjaśnienie.

pozdrowienia
TBM

To jest: Prawicowiec

Ta zaleta komunizmu

występuje również w kapitalizmie, a więc nie jest specyficzna. To jest ogólnoludzka zaleta wszechczasów.

Panie TBM to wiązało się

Panie TBM to wiązało się bezpośrednio z socjalizmem. Dlatego uważam, że socjalizm w Polsce oraz okres PRL-u to był jeden wieki syf. Wielu ludzi w Polsce nauczyło się właśnie wtedy kombinować, dawać sobie radę. Socjaliści tłumaczyli sobie tamto określenie innymi: dorobienie do pensji albo w inny sposób to było przez nich tłumaczone, według nich to było bycie zaradnym. Można było to w jakiś sposób zrozumieć, czasy były podłe, system był bandycki! Ale dzisiaj takie kombinowanie to zwykła kradzież, niestety wielu Polaków uważa nadal, że kombinowanie kradzież, okradanie swoich pracodawców, chlebodawców to rzecz naturalna.
Dlatego tak dużo Polaków broni tak tamtego systemu, bo można było kraść, było łatwiej dla tych bardziej zaradnych.
Z drugiej strony wielu chlebodawców właścicieli firm również oszukuje swoich pracowników, również swoje postępowanie tłumacząc kłamstwami takimi jak: no przecież inaczej nie można, albo bo mnie do tego zmusza system, inaczej nie wyjdę na swoje. Albo, no bo przecież nie dorobię się zbyt szybko. I tak właśnie tworzy się zamknięte koło, które trzeba przerwać.

JA SIĘ PAŃSTWA PYTAM CO TO MA WSPÓLNEGO Z PERSONALIZMEM?!

Pracownik powinien godnie zarabiać, a pracodawca dzięki godnie opłacanemu pracownikowi powinien się w sposób uczciwie szybko bogacić. Czy naprawdę nie jest to możliwe do przeprowadzenia?!
Możliwe, że przejaskrawiam cały problem i to co opisałem powyżej już nie występuje w Polsce?

Paweł

brak zgody

cytuję Paweł Tonderski:
Można było to w jakiś sposób zrozumieć, czasy były podłe, system był bandycki!
W żadnym przypadku nie można tego zrozumieć. "Zrozumienie" to w pewnym sensie usprawiedliwienie - przynajmniej ja tak rozumiem ten zwrot.
cytuję Paweł Tonderski:
Ale dzisiaj takie kombinowanie to zwykła kradzież,
Dzisiaj, wczoraj, jutro... za komuny pierwszej, drugiej... w RWPG, w €U... w niepodległej i zwasalizowanej Polsce... ZAWSZE to jest zwykła kradzież.
cytuję Paweł Tonderski:
Z drugiej strony wielu chlebodawców właścicieli firm również oszukuje swoich pracowników, również swoje postępowanie tłumacząc kłamstwami takimi jak: no przecież inaczej nie można, albo bo mnie do tego zmusza system, inaczej nie wyjdę na swoje. Albo, no bo przecież nie dorobię się zbyt szybko. I tak właśnie tworzy się zamknięte koło, które trzeba przerwać.
Niczego nie trzeba przerywać. Nie można uzależniać uczciwości od uczciwości innych. Każdy odpowiada za siebie. Jeśli pracodawca jest nieuczciwy - to w żaden sposób nie przyzwala pracownikom na okradanie go. Jeśli pracownik kradnie - to w żadnym razie nie daje pozwolenia pracodawcy na nieuczciwość.

Dlatego to nie żadne zamknięte koło tylko zwykły zbiór nieuczciwych ludzi.

pozdrawiam
TBM

Pracownik ma mniejsze

Pracownik ma mniejsze możliwości wyegzekwowania od swojego chlebodawcy względem siebie tej uczciwości. Tak jest w Polsce. Może pan opisuje sytuację w innym kraju. Ja pisałem o Polsce, tak przynajmniej mnie się wydawało.
Jedynym wyjściem w Polsce na nie zgadzanie się z nieuczciwością właściciela firmy to wypowiedzenie pracy przez pracownika. Jakby rynek pracy wyglądał inaczej w Polsce to wtedy w ten sposób rzeczywiście można byłoby wpływać na większą uczciwość pracodawców. Niestety w Polsce rynek pracy podporządkowały sobie duże firmy oraz ludzie oferujący zatrudnienie w swoich firmach, bardzo dużo ludzi w Polsce podejmuje pracę bo nie ma innej możliwość, jest po prostu do tego zmuszony. Jest jeszcze inna możliwość emigracja zarobkowa i właśnie dlatego tak dużo Polaków decyduje się na takową.

Nie miałem zamiaru usprawiedliwiać złodziejstwa w żadnym okresie, chciałem tylko pokazać pewne zależności między PRL-em, a dzisiejszą Polską.

Paweł

no to co?

cytuję Paweł Tonderski:
Pracownik ma mniejsze możliwości wyegzekwowania od swojego chlebodawcy względem siebie tej uczciwości. Tak jest w Polsce. Może pan opisuje sytuację w innym kraju. Ja pisałem o Polsce, tak przynajmniej mnie się wydawało.

Polska nie ma z tym nic wspólnego. Egzekwowanie swoich praw czy uczciwości "chlebodawcy" nie może być czynione w formie nieuczciwej.

Już pomijam takie dość proste pytanie jak to, kto ma prawo oceniać, czy zachowanie innych juz zasługuje na naszą uczciwość czy nie a w związku z tym czy moge kraść czy nie.

Moralność jest personalna a nie buchalteryjna. To nie bilans, żeby się musiał zgadzać. Jestem uczciwy - albo jestem złodziejem. To czy inni są uczciwi czy kradną nie ma z tym nic ale to nic wspólnego.

pozdrawiam
TBM
ps.
słowo "chlebodawca" napisałem w cudzysłowiu, gdyż on nikomu chleba nie daje. Zawarł umowę z pracownikiem, na mocy której wypłaca mu określoną kwotę w zamian za wykonanie jakiejś pracy. To żadna łaska, że wypłaca - tak jak pracownik nie czyni nikomu łaski pracując tak dobrze jak umie.

narodowości

cytuję Janusz Sanocki:
amerykańskim, niemieckim czy "tureckim" wpływom (dlaczego właśnie: "tureckim" – a co mam napisać?).
Na PN przyjęło się określenie "Bułgarzy" :D

pozdrawiam
TBM

Szanowny Panie Januszu

A czy mogl Tusku inaczej postapic? Przeciez jesli pokojowy noblista prosi o wojsko, to odmowa bylaby aktem jesli moze nie wojny, to na pewno bojkotem pokoju, a moze nawet aktem terroru.... Przeciez milujace pokoj, prawo i sprawiedliwosc media typu Wyb. Gazu nie zostawilyby na biedaku suchej nitki...
Pozdrawiam

Dalej...

Przegapiliście Prusów. Za to mam do Was żal.

To jest: mikolaj

Moim zdaniem: to nie tak.

Polska jest na pewno znacznie bardziej suwerenna niz w czasch "komuny" - lecz rzadza ludzie wychowani wlasnie w tamtych czasach a na dodatek nie posiadajacy "kregoslupow moralnych".

Oni nie potrafia przeciwstawic sie silniejszemu czy wiekszemu - bo tak zostali wychowani - jesli nie przez rodzicow - to przez szkole i organizacje mlodziezowe w czasach "komuny".

Przeciez dla Tuska kazde poklepanie po plecach przez Merkel czy Sarko (o Obamie nie wspomne- bo jak na razie - Tusk nie spotkal sie chyba z nim - moze juz stoi w kolejce?) - to powod do chwaly pokazywany na okraglo przez polskie telewizje z pochlebnymi komentarzami.

Nie bez powodu Mojrzesz prowadzil narod wybrany przez 40 lat do Ziemi Obiecanej - czekal az umra niewolnicy.

W Polsce - niestety : niewolnicy rzadza...

Dalej...

W Polsce - niestety : niewolnicy rzadza...

Przegapiliście Prusów. (...).

Niewolnicy, owszem, ale tylko wybierają.

To jest: mikolaj

Ci co wybieraja to niewolnicy niewolnikow.

Ale zawsze moze byc jeszcze gorzej...

Dalej

Ale zawsze moze byc jeszcze gorzej...

W ksiązkach do historii jest napisane co było dalej.

To jest: Bacz

Media publiczne trzeba zlikwidować

W bilansie ich społeczna rola jest negatywna, to znaczy tyle co popsują większością złych treści nie są w stanie naprawić nieliczne pozytywne treści. Prywatne też są złe w ogólności (z chwalebnym wyjątkiem mediów o. Rydzyka) ale przynajmniej nie łamią uczciwym Polakom sumień, że muszą finansować coś złego. Pisałem: http://www.niepoprawni.pl/blo...

Janusz Baczyński

Dysonans

Nie wiem czy to dobre słowo określające stan umysłowy ministra Radka Sikorskiego który, dawno temu co prawda, walczył w obronie Afganistanu a teraz bierze udział w agresji na ten kraj.
Tłumaczy to sobie zapewne tak, że tamta wojna była zła a ta wojna jest dobra a ginące kobiety i dzieci to (ten dobry) "nawóz Historii". Nagroda Nobla dla Herszta agresorów na pewno podbudowała morale pana Radka.

To jest: Ireneusz

Mnie zastanawia coś innego

Gdyby decyzję podjął nie Tusk, a Kaczyński - musielibyśmy cierpieć tutaj na PN katusze buszonazizmu z ust politycznego recenzenta indrisa. A tak - to mamy jakieś zaciszne zaleganie :))))

Nie jest prawdą...

...że reakcja Tuska "nie wywołała ona żadnych negatywnych komentarzy prasowych". W porównaniu z czasem, gdy Polska (kierowana wtedy przez Kwaśniewskiego i Millera) przyłączała się do napaści na Irak, krytycznych komentarzy było względnie dużo.
Nie jest też prawdą, że uzależnienie Polski od USA ma taki sam charakter, jak kiedyś PRL od ZSRR. Jest tylko silna w mediach i elitach władzy agentura amerykańska. Ale jej wpływ na społeczeństwo maleje.

To agentury rosyjskiej już

To agentury rosyjskiej już pana zdaniem w Polsce nie ma?!
To dlaczego nie sprowadzamy gazu z innego kierunku tylko z Rosji?! Bo jest tańszy? Pan antares twierdzi, że węgiel jest tańszy np w Ameryce od tego, który wydobywa się w Polsce. z Powodów zawyżonych cen. Kto w Polsce zawyża te ceny?! Agenci amerykańscy?!

Paweł

Jedna agentura nie musi wykluczać innej

A na politykę zagraniczną RP większy wpływ miała co najmniej od roku 1999 ta amerykańska.

Już od 1999 roku?! Przecież

Już od 1999 roku?! Przecież potem w Polsce rządziła dwa razy SLD (Olo) z PSL-em i z Unią Pracy m in pan Pol, nieżyjący już marszałek sejmu Małachowski, a Alek Kwaśniewski wtedy piastował urząd prezydencki (10lat).

Paweł

To jest: Ireneusz

Wielki biznes

oraz wielkie korporacje przecież wspierają jak tylko mogą SLD. W USA byli członkowie PZPR oraz obecni członkowie SLD przyjmowani są owacjami na stojąco i zapraszani na odczyty w każdym ośrodku akademickim, politycznym i finansowym.
Trzeba zrozumieć USA prawdziwe, a nie mit o USA i resztkę niedobitego normalnego luda w Kaliforni czy w Teksasie.

Panie Ireneuszu, zgadzam się

Panie Ireneuszu, zgadzam się z panem. Ale czy aż tak szybko panowie i panie z SLD wymknęli się spod opieki służb specjalnych Rosji?! Czy może zaczęli działać na dwa fronty, a ta cała zimna wojna to był jeden wielki blef?!

Paweł

To jest: Ireneusz

Specłużby Rosji...

...zajmują się Rosją. Biznes zaś zajmuje się biznesem.
W tym wszystkim jedno nie jest dziwne - że jedni i drudzy chołubią tych samych ludzi.

Jednak wychodzi na to, że to

Jednak wychodzi na to, że to wszystko co przeżylismy to był jeden wielki blef. Tak jak wcześniej tak jak i teraz chodzi przede wszystkim o zarabianie pieniędzy, o nic więcej.
Zwykli ludzie natomiast są potrzebni im do pracy oraz do wpłacania im podatków, czasem wykorzystują ich do różnych wojen, aby dzięki temu móc w przyszłości zarabiać jeszcze więcej. Oczywiście to wszystko robi się dla naszego dobra, a przede wszystkim żebyśmy byli szczęśliwi i bezpieczni.

Na co komu była ta cała Zimna Wojna, która trwała prawie 50 lat, jeżeli na koniec wrogowie okazują się przyjaciółmi oraz okazuje się, że mają swoje wspólne interesy?!

Paweł

No i właśnie SLD...

...a raczej jego "góra" rozpoczęła otwarty proamerykański serwilizm. To przecierz Kwaśniewski na wniosek rządu Millera wprowadził Polskę do agresji na Irak.

To jest: Ireneusz

Witamy, witamy!

Czyli Tusk może napadać na inne kraje, bo trwa obamizm?

To jest: Piotr Napierała

Ja rozumiem, że pan nie lubi p. Tuska

ale ten tytuł to zwykłe chamstwo. Pan Tusk jest - bądź co bądź - premierem RP

To jest: Prawicowiec

Ciekawe, co by

było, gdyby ktoś napisał artykuł pt. "Janusz, buda!"

Premierem

dla którego "Polska, to śmieszność".
Dowcip jest więc adekwatny do wyrażanych poglądów.
Burki, zazwyczaj tak przywołuje się do porządku,
To tylko kolejny żart- co nam pozostało na "gorliwców" nieokreślonej maści... :)

To jest: Prawicowiec

Premier powiedział,

że polskość to nienormalność. Normalny się znalazł. Nawet nie wymawia polskiego r. No, ale premier jest premierem i człowieka kulturalnego jakieś formy obowiązują.

Ja Tuska raczej lubię...

...ale powiedziałbym tak samo. "Amicus Plato sed magis amica veritas", takie powiedzenie przypisywano Arystotelesowi.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.