ABW bierze Internet

Orwell już, czy jeszcze trochę?

A wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, wewnętrznego i zewnętrznego, czyli wirtualnego.Pułkownik Krzysztof Bondaryk nie blokuje kariery swoim podwładnym. Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego i Informacji ABW, Michała Chrzanowskiego, jak to się mówiło za komuny – pchnął dalej. Chrzanowski stanął do konkursu na dyrektora NASK – Naukowo-Akademickiej Sieci Komputerowej i powalił swoją wiedzą i umiejętnościami innych kandydatów. 30 października został mianowany na to stanowisko przez minister Barbarę Kudrycką, „tańczącą ze służbami”, ale nie wszystkimi. Tylko z ABW.

Do konkursu przystąpiło 17 kandydatów. Komisja odbyła cztery posiedzenia i przeprowadziła dwuetapowe postępowanie. Komisja Konkursowa dokonała oceny kandydatów i postanowiła rekomendować Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego cztery kandydatury w następującej kolejności:

1) Michał Józef Chrzanowski,
2) Olaf Gajl,
3) Marek Średniawa,
4) Andrzej Zdzisław Bartosiewicz.

Komisja Konkursowa obradowała w następującym składzie:

1) dr hab. Paweł Węgrzyn – przewodniczący Komisji Konkursowej – przedstawiciel MNiSW,
2) mgr inż. Piotr Durbajło – przedstawiciel MNiSW,
3) mgr Jarosław Mojsiejuk – przedstawiciel MNiSW,
4) dr hab. inż. Andrzej Pacut – przedstawiciel NASK,
5) mgr Mirosław Maj – przedstawiciel NASK.

Informacja ta jest jednak błędna, ponieważ Piotr Dubajło nie jest przedstawicielem ministerstwa, ale podwładnym Chrzanowskiego, pracującym w ABW. Wcześniej w MSWiA, gdzie odpowiadał m.in. za funkcjonowanie numeru alarmowego 112 i realizację projektu PESEL2. Z MSWiA wyleciał po świątecznej jeździe na niebieskim kogucie. Po tym fakcie, specsłużby przesunęły go tymczasowo ze stanowiska zastępcy dyrektora Chrzanowskiego na stanowisko doradcy szefa ABW; inaczej nie mógłby zasiadać w komisji konkursowej oceniając swojego przełożonego. Drugi przedstawiciel MNiSW - Jarosław Mojsiejuk - członek Rady Programowej NASK z ramienia... HP, też dziwnym zbiegiem okoliczności wywodzi się z bliskiego kręgu znajomych szefa ABW z czasów jego działalności w TICONS, w której zasiadał też Bondaryk.
kcja przejęcia przez specsłużbę NASK była planowana od dawna - w ubiegłym roku wprowadzono do Rady Naukowej NASK dwóch przedstawicieli ABW - Chrzanowskiego i Maciąga, którzy wyróżnili się krytykując byłego dyrektora NASK za brak prywatyzacji części telekomunikacyjnej. Pracownicy NASK byli zastraszani trwającymi równolegle z wyborem nowego dyrektora NASK przesłuchaniami ABW w sprawie nietrafionej inwestycji NASK w opcje walutowe. Profesor Pacuta, kierownik laboratorium biometrii nagle trafił do szpitala.
Niektórzy profesorowie i członkowie Rady Naukowej NASK pamiętają czasy nacisków i metod działania innej służby w innym ustroju - SB w PRL - ale jakże podobne do tych, stosowanych przez ABW w demokratycznej III RP. Na razie w obawie o podsłuchy przestali korzystać z telefonów komórkowych i rozmawiać w pomieszczeniach NASK.

ABW przejęła kontrolę nad NASK, następne mogą być inne ośrodki akademickie.

Orwell już, czy jeszcze trochę?

http://www.nask.pl/wydarzenia...
http://www.ngi24.pl/article/405/

3
Ocena czytelników: 3 (głosów: 2)
 
To jest: Qrczak

Typowe pisowskie panikarstwo

Przypuśćmy, że faktycznie część członków komisji konkursowej na dyrektora NASK zna się z jednym z kandydatów, a jeden z nich nawet był kiedyś jego podwładnym. Gdzie tu Orwell i „wzięcie Internetu”? Bez przesady…

Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie

Kurczaki, Zające i inne Kreciki...

... aż żal d... ściska, za przeproszeniem, jak się czyta Pańskie wpisy.

Wystarczy wejść na życiorysy, żeby stwierdzić, że to nie żadni "znajomi", a pracownicy służb. Niektórzy godni podziwu - kilka etatów "cywilnych" i kilka państwowych - megawypas, jak mawiają.

To jest właśnie różnica pomiędzy państwem prawa, a państwem policyjnym, że w państwie prawa służby korzystają i współpracują z takimi instytucjami, jak NASK (do czego mają pełne prawo, a nawet obowiązek) - a w policyjnym nadzorują, obsadzają i wykorzystują. Sprawują rolę władczą, a nie służebną.

No, ale Panu wystarczą dywagacje, że Kamiński miał Glock'a, więc był funkcjonariuszem, więc pracuje i nie może politykować, ale też jest i politykiem (i dlatego jest całkowicie niewiarygodny), ale z tego wynika, że też nie może i nie powinien, bo jest "be" itd.

To jest: max55

Panie C,

Co sie Pan czepia Pana Qurczaka ?!!!. Jakby Pan mial taki zawod jak ON - tez by Pan tak pisal !

No !

max55

Zawód nie zawód, raczej

Zawód nie zawód, raczej "takie coś" się trafiło kurczakowi.

Nie dość, że utrzymują kilkadziesiąt takich kurczaków to jeszcze z naszych pieniędzy...

Co do porównania ABW = SB

autorka nie jest osamotniona. Moja żona dysponuje nagraniem rozmowy w pewnym szpitalu i powtórzyła mi dialog pomiędzy jednym z lekarzy a agentem ABW. Na pytanie agenta czy miał już do czynienia z ABW, doktorek potwierdził. Zapytany, przy jakiej okazji, lekarz zastanowił się, po czy odparł że bodajże przy kolportowaniu ulotek pod koniec lat 80. Swoją drogą, w służbie zdrowia ostatnio bardzo modny staje się sprzęt do nagrań i prowadzenie zapisków kto, gdzie, kiedy i kogo. Nigdy nie wiadomo kiedy to się może przydać...

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.