Szukaj na PNWydarzeniaGorące tematyZaloguj sięnowedyskutowane 2008
Ile? |
Śmierć Michaela Jacksona – refleksja konserwatywnaOdwiedzając prawicowe strony, wpadam czasem na portal myśli konserwatywnej Konserwatyzm.pl, który z nazwy powinien mi być bliski, podobnie jak prezentowany tam nieraz wątek monarchistyczny (z narodowo - realistycznymi zastrzeżeniami, których tutaj podnosił nie będę). Dzisiaj zaintrygował mnie tytuł nawiązujący do wstrząsających wyników sekcji zwłok zmarłego piosenkarza, który głosił, że „Michael Jackson rozpadł się”. W komentarzu „Od redakcji” znalazłem takie oto stwierdzenie:
Ze smutkiem i pewnym zdziwieniem skojarzyłem ten fragment z pierwszą wypowiedzią pewnego „konserwatywnego liberała”, jaką mogłem usłyszeć w „pluralistycznej” telewizji roku 1989. W dwugłosie ze znanym związkowcem, człowiek ów (w muszce) dowodził, że „robotnik w pracy powinien być zgnojony”, dla dowiedzenie słusznej skądinąd tezy, iż wszyscy w pewnych momentach jesteśmy konsumentami i wiadomy podział, oraz dbałość są sztuczne. Przyznaję, że mimo niemiłego zgrzytu (a robotnikiem akurat nikt z mojej rodzinie nie był, wszyscy zaś dawali pracę) uznałem propozycję młodej wówczas UPR za interesującą, zwłaszcza w zestawieniu z siermiężną rzeczywistością i retoryką, która obowiązywała w przemijającej właśnie Polsce Ludowej. W praktyce wspomniana wypowiedź jednego z liderów Unii już wtedy zapowiadała smutny koniec możliwości realnego przekonywania ludzi do pożądanych wartości i działań (oczywiście między innymi współczesnymi okolicznościami). Skąd zatem podobieństwo i jakie źródło zastrzeżeń dla konserwatysty nie tyle przekonanego, co urodzonego? Otóż sięgając do swoistego komentarza zapisów Kodeksu Rycerskiego, który obok Dekalogu jest dla mnie głównym źródłem wskazań sposobu postępowania, w rozdziale „O żywocie” („O sposobach czynienia…”), znajdujemy punkt pierwszy, który stanowi:
Czym innym jest zatem poczciwa, powodowana dobrą intencją refleksja, krytyka, czy przestroga - a zupełnie czym innym nadmiar ekspresji i postponowanie ludzi biednych, być może też potępionych duszyczek (bo o tym zgodnie z przekazem Ewangelii, nie nam sądzić, a tylko mniemać). Czy jest ich winą, że dobrzy władcy i pasterze zawiedli, a w nowych sytuacjach, wśród nowych form życia tak często nie sprostali zadaniu? Przyznaję, że nigdy nie byłem wielbicielem twórczości Michaela Jacksona, a widok jego twarzy, jak również dochodzące wieści o zabiegach, skandalach i sprawach sądowych mnie przerażały. Niemniej jednak wiadomość o jego śmierci przyjąłem bez żadnej satysfakcji, a nawet z pewnym szczególnym smutkiem. Oto zakończył życie człowiek, który zbłądził, nie zaakceptowawszy ani swojej rasy, ani swojej tradycji, ani swojej miary. Jak napisano w innym miejscu - ofiara trzech ekstremów: największej sławy, największej władzy i największych wpływów (czyż nie to samo zabijało już wieki przed nim?) Obecny świat wykazuje globalne symptomy zepsucia, ale też jego początków nie możemy upatrywać w Rewolucji Francuskiej, jako nagłym i niezasłużonym kataklizmie - nie zaś następstwie rzeczywistego gnicia pierwotnego ładu, a później zbrataniu się w obcym bizantyjskim porządku zdradzieckich (w odmienny sposób) Niemców i Rosjan. Porównanie współczesnego idola kiepsko wychowanych, a przy tym niezbyt świadomych przyczyn swego uwielbienia milionów, do istnych antychrystów zasiadających na monarszych tronach Rosji, Francji, czy Niemiec – morderców, pomyleńców i sodomitów - wypada blado. Konserwatysta konstatujący tego typu zdarzenie, jak zgon w rzeczywistości ubogiego, a przy tym nieszczęśliwego człowieka, powinien zachować tradycyjną pokorę wobec śmierci, a przede wszystkim - dobry smak. Swoistego fenomenu „Michaela, który się rozpadł”, nie można rozważać w oderwaniu od wcześniejszego i współczesnego mu rozkładu systemu realizacji - właśnie konserwatywnych wartości , w tym systemu konserwatywnej komunikacji. Dlatego też drogi „Redakcyjny Komentatorze” przyjmij te skromne uwagi (a może i chrześcijańskie napomnienie) przed skomentowaniem kolejnej śmierci człowieka znanego, a niezbyt naszej „zachodniej” tradycji bliskiego. Obyśmy się dalej nie „rozpadali”.
|
Nie ma autorytetów
we wszystkim!!!
Michael Jackson był mistrzem w śpiewaniu i "specyficznym mistrzowskim poruszaniu się" i takim go wielu zapamięta.
Ilość sprzedanych albumów i płyt świadczy sama za siebie. Ale oczywiście można czasami z ludzi na tzw. świeczniku pożartować, dlatego też podawano Jacksona za przykład, jak z małego czarnego chłopca wyrosła duża biała kobieta.
Po "miłuj bliźniego, jak
Po "miłuj bliźniego, jak siebie samego" nie bardzo juz wypada czynić "na chybcika" jakies inne konserwatywne refleksje nad cudzym zyciem i cudzym grobem. Wydawaloby sie tez, że zwyczajowo konserwatywna i pozostająca w relacji z tym nakazem - maksyma " o zmarłych ( niedawno) albo dobrze, albo w ogóle" też nie zostawia zbyt duzo miejsca na konstatacje. Ostatecznie widzę, ze ulitował się pan "po pańsku" nad człowieczkiem, przyznając mu, choć nie bez zastrzezeń, jakąś tam godnośc stworzenia bożego. Ale na przyszłosc prosze pamiętac, ze od "konstatowania zgonów", wszystko jedno, czy ludzi w rzeczywistości bogatych, czy biednych, ale zwłaszcza takich, którzy i tak pana nic nie obchodzą - nie sa konserwatysci, drogi panie, tylko lekarze...
JOW -głupku !!!???
Przyznam, że bardzo mnie razi hasełko(?), którym opatruje Pan swoje wpisy. Bardzo mało eleganckie, do sprawy nieadekwatne i wręcz odpychające.
Nie może Pan jakoś tych JOW-ów milej reklamować? Że niby warto o nich...pomyśleć (jak "głupek", to przecież apel bez sensu)
Proszę sobie wyobrazić, że ktoś reklamujący np. podręcznik logiki, będzie okraszał swe wywody hasełkiem - "Logika, głupku!!!", podobnież poradnik dobrego wychowania -"Dobre wychowanie, głupku!!!"
Efekt raczej osiągnie przeciwny, bystrzy (może poza koneserami, terapeutami i naukowcami) z oferty nie skorzystają.
Mam nadzieję, że także Pana przekonałem do korekty sposobu prawicowej (?)komunikacji.
Jan Szczepankiewicz
"JOW - głupku!". Ciekawe, ze
"JOW - głupku!". Ciekawe, ze tak dużo ludzi, bierze do siebie, nie JOW, a własnie to "głupku", choć żadnego z nich nie podejrzewam o nieznajomośc pierwowzoru ( "It's the economy, stupid")...Po drugie - polityczna poprawnośc, jak widać, jest cechą powszechną, tyle, że na prawicy pojawia się nie wtedy, kiedy chodzi o "delikatnosc" wobec innych, lecz o ochronę swego dobrego mniemania o sobie...Przyjmuję to do wiadomosci. Hasło, jak widzę admin już zmienił..no, jak nie może być takie, jak było, to niech będzie takie, jakie jest. Nie będę przeciez "umierał" za JOW, skoro mógłbym tym kogoś urazić...
znam pierwowzór
Znam pierwowzór, gospodarka to priorytet KFP, a także skonfederowanych partii - Porozumienia.pl i EWO - PP (Kapitalizm Narodowy).
Byłem nawet przez półtora roku członkiem Rady Głównej UPR (jak wielu moich przedsiębiorczych Kolegów, do momentu założenia własnej organizacji) - i dlatego wiem, czego i gdzie powtarzać nie wolno.
Panie całujemy - w rączkę, z mężczyznami prowadzimy - dialog. Najskuteczniejsza forma komunikacji. Dokąd się da oczywiście, bo przyznaję i mnie czasem cierpliwości ledwie że starcza.
Tu nie chodzi o "poprawność polityczną", lecz o wiedzę z dziedziny, w której lewica ma opłaconą naszymi pieniędzmi przewagę.
Umierać za JOW też nie zamierzam, to dla mnie możliwa do zaakceptowania (w odpowiednich warunkach) opcja, i tyle.
Jan Szczepankiewicz
POP kultura
Jackson - i jego utwory to w większości pokaz dobrego śpiewu pop, wspaniałego tańca i profesjonalnej choreografii. Ta praca chudymi bioderkami i łapanie się za ochraniacz hokejowy na genitaliach - było trochę niesmaczne. Ale takia była publika - i to się jej podobało.
Człowiek ten tylko nie dorósł do popularności jaką zdobył i pieniądze zepsuły go doszczętnie. Trzeba być naprawdę człowiekiem wielkiego formatu - by się oprzeć kultowi złotego cielca.
Mozets