Ludzie - jak zwykle - nie dorośli!

Bardzo się będzie musiał nagimnastykować Trybunał Konstytucyjny, żeby orzec w sporze kompetencyjnym premiera z prezydentem: i rozstrzygnąć kto ma decydować o składzie polskich delegacji na międzynarodowe konferencje.

Przypomnijmy, że chodziło o gorszące spory zarówno wokół samolotu jak i miejsca na konferencji. Premier Tusk uważał, że pojedzie sam z ministrami, a prezydent Kaczyński, że ma prawo uczestniczyć. Spory – jak to zwykle bywa – były gorszące, ośmieszały zarówno Tuska jak i Kaczyńskiego, ale co więcej – odsłaniały bulwersujący fakt, że Konstytucja RP jest dokumentem po prostu fatalnie napisanym, pełnym wewnętrznych sprzeczności i że to właśnie wady Ustawy Zasadniczej są przyczyną ośmieszenia Polski, kompromitowania się premiera i prezydenta.

Weźmy np. art. 126, który mówi, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej ... w połączeniu z art. 146, określającym, że to Rada Ministrów (czyli premier) prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną.”

Albo np. taki kwiatek; Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych (art. 134) nad którymi sprawuje zwierzchnictwo za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej. Ale Minister Obrony Narodowej jest członkiem rządu wyznaczanym przez premiera i co będzie jak oleje prezydenta?

Podobne zamieszanie wprowadza art. 133 Konstytucji w polityce zagranicznej, w zakresie której Prezydent współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem. Właśnie przez ostatnie widzimy to "współdziałanie"!

Teraz sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który znalazł się w nie lada kłopocie. Jakiekolwiek orzeczenie by zapadło, będzie ono kwestionowane, ponieważ na gruncie wewnętrznie sprzecznego aktu konstytucyjnego, nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć problemów kto ma w konfliktowych sprawach decydować. Stąd sędziowie TK z ulgą odroczyli tę sprawę.

W sposób oczywisty winę za konflikt ponoszą nie Tusk czy Kaczyński, ale autorzy prawnego bubla jakim jest Konstytucja RP. I tu się zaczyna kompromitacja, czyli "konstytucyjny trup w szafie", boć autorzy to słynni polscy "konstytucjonaliści" różne Winczorki, Gebethnery, Nowotarscy, którzy zażywają sławy "autorytetów".

Wśród współautorów bublo-konstytucji, znajdziemy też tuzy polskiego życia politycznego. Wszak to "partia ludzi rozumnych" – Unia Wolności, była intelektualną podporą komisji konstytucyjnej, wspieraną przez PSL, i lewicę. Ten polityczno-intelektualny creme-de-creme, tężąc mózgi stworzył dokument, który z dumą obnosił przed polskim ciemnogrodem. Aż tu okazuje się, że to nie żadne osiągnięcie, tylko kompromitacja i dziadostwo. Gdyby jakiś radca prawny w taki sposób napisał umowę spółki, to przy pierwszych kłopotach wyleciałby na zbitą twarz.

Tymczasem nasze "ałtorytety" obnoszą się ze swą sławą jak gdyby nic się nie stało. Ba udowadniają w dalszym ciągu, że Konstytuta jest cacy, a tylko Kaczyński z Tuskiem (bardziej oczywiście Kaczynski) nie dorośli do stosowania tego światłego dokumentu. W młodej demokracji zwycięzca nie powinien brać wszystkiego – broni swojego poronionego płodu dr Nowotarski.

Wyjaśnienia te przypominają tłumaczenia dlaczego nie wychodzi budowa socjalizmu. "No bo wicie, rozumiecie idea jest dobra, tylko ludzie nie dorośli". Zaludniający polskie uniwersytety „konstytucjonaliści” formowali swoje poglądy, swój "naukowy warsztat" pisząc rozprawy o wyższości demokracji ludowej nad zwykłą demokracją. Jak widać skorupka za młodu skutecznie nasiąknęła marksizmem, w którym konstrukcje ideologiczne są ważniejsze niż sprawne funkcjonowanie państwa i zwykły zdrowy rozsądek.

Reformę państwa polskiego, tzw. "transformację" należałoby zatem zacząć od unieważnienia wszystkich dyplomów prawników-konstytucjonalistów i zdecydowanego odsunięcia ich od uniwersytetu przynajmniej na odległość rzutu kamieniem. A konstytucję najlepiej niech napiszą inżynierowie. Na politechnikach zajęcia z marksizmu były najczęściej olewane.


Janusz Sanocki
inne teksty autora...

0

Sluszne rozwazania Autora dotycza nie tylko Konstytucji

lecz wiekszosci aktow prawnych obowiazujacych w Polsce.

Wiele z nich to po prostu prawo komunistyczne - poprawiane dziesiatki razy - i bedace tak zawile, ze kazdy prawnik moze je inaczej interpretowac - lecz wiadomo - w Polsce interpretacja "wiodaca" zawsze nalezy do sprawujacych aktualnie wladze...

Dlaczego konstytucja USA miesci sie na 2-ch kartkach papieru - i obowiazuje niezmieniona od ponad 200 lat?

Bo jest po prostu dobra - a dobrych rzeczy nie trzeba zmieniac.

Polecam ta mysl polskim konstytucjinalistom.

emigrant 2000

To jest: Zbyszek S

W zasadzie słusznie.

Polega to na odmawianiu prawa istnienia poglądom prostym i naturalnym, zastępując je kazuistycznymi oparami pseudo intelektualnych wyżyn. Omatko co ja napisałem.

Znaczy z polskiego na nasze. Sprawa pierwsza najprostsza.
Albo prezydent albo premier. Po co dwóch naraz ?
No ale... przecież...
I się zacznie.
Że to za prosto.

A potem... cicho sza... wypaczenia nie.

-----------------------------------
Robert Gwiazdowski: "Karol Marks miał zdaje się rację w jednym: władzę bankierów powinna zmieść jakaś rewolucja. Ale na to się, niestety nie zanosi."

To jest: Bacz

Dwuwładza to bałagan i marnotrawstwo

Prezydent powinien być szefem rządu - jak w USA - prosto i tanio.

Pozdrawiam

Janusz Baczyński

W pelni popieram.

Jesli potrzeba Polsce wylacznie Prezydenta do "reprezentacji" bez najmniejszej wladzy - to moze taniej bedzie zastapic go dziedzicznym monarcha (oszczednosci na kosztach wyborow co kilka lat oraz "dwor" znacznie mniejszy wystarczy).

emigrant 2000

To jest: POznaniak

A może by tak unieważnić

wszystkie tytuły naukowe z dziedzin humanistycznych oraz ekonomicznych zdobyte w PRLu ?

cytuję Janusz Sanocki:
Reformę państwa polskiego, tzw. "transformację" należałoby zatem zacząć od unieważnienia wszystkich dyplomów prawników-konstytucjonalistów i zdecydowanego odsunięcia ich od uniwersytetu przynajmniej na odległość rzutu kamieniem. A konstytucję najlepiej niech napiszą inżynierowie. Na politechnikach zajęcia z marksizmu były najczęściej olewane.

-----
Jednomandatowe Okręgi Wyborcze nadzieją dla Polski
http://www.jow.pl

To jest: Janusz Sanocki

doktor nauk ekonomicznych a la PRL

"- Drogie Radio Erewań, jaka jest róznica między Karolem Marksem, a Marią Iwanowną?
- Niewielka Drogi Słuchaczu. Karol Marks był ekonomistą, a Maria Iwanowna jest starszym ekonomistą."
A powaznie, to polskie uniwersytety, (mam na mysli wydzialy nauk rpawnych i spolecznych) sa największa zakałą i hamulcem na drodze do normalnosci. Unieważnienie dyplomów nie wchodzi zaqpewne w rachube, ale wyrzucenie z uczelni wsztstkich, którzy stopnie naukowe zdobywali w PRL - jest dalej mozliwe.
Wiec albo unieważnic, albo dodawać obowiazkowo "konstytucjonalista PRL", "ekonomista PRL".

Janusz Sanocki

To jest: kaktusnadłoni

Na czele rządu powinien stać prezydent.

Jak dzieci w piaskownicy, biją się o samolicik i o to kto jest ważniejszy.

Naród wybiera Prezydenta...
...a Prezydent powinien powołać premiera czyli swego zastępcę i wspólnie powołać rząd. Na czele tego rządu powinien stać Prezydent i za niego odpowiadać.
W Sejmie zamiast partyjniactwa, powinni być posłowie wybierani w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych. W Sejmie mają być nasi przedstawiciele nie towarzysze partyjni. Obecnie poseł ma w nosie tzw. elektorat, ważne dla niego jest co mówi się w partii, jakie ustalenia są z centrali. O elektoracie przypomina sobie pod koniec kadencji jak trzeba zabiegać o głosy. Przed wyborami taki cwaniaczek obieca wszystko, ulituje się nad staruszką i ładnie się uśmiecha.
Najwyższy czas powiedzieć partyjniactwu: wynocha.

kaktusnadłoni

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.