W odpowiedzi "Rzeczpospolitej"

Chwilkę mi zajęło napisanie odpowiedzi na paszkwil Rzepy, ale najpierw musiałem napisać sprostowanie do redaktora naczelnego. Oto ono:

Panie Redaktorze,

Na podstawie art. 31 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku prawo prasowe (Dz.U.84.5.24 z późn. zm.) uprzejmie proszę o zamieszczenie sprostowania do artykułu Piotra Nisztor pt. „Interesy znanego doradcy” zamieszczonego w Rzeczpospolitej w dniu 12.01.2008 roku o następującej treści:

1. Kłamstwem jest stwierdzenie zawarte w lidzie artykułu, że doradzałem „jednocześnie PKN Orlen i spółce barona paliwowego” oraz powtórzone w tekście stwierdzenie, że „…w tym samym czasie, kiedy doradzał Ship Service, pracował również dla PKN Orlen, czyli de facto pomagał... obu stronom.” Sugeruje to, że działałem w konflikcie interesów, co godzi w podstawowe zasady etyki i profesjonalizmu jakiegokolwiek doradcy.

W latach sierpień 1999 - luty 2002 to nie ja pracowałem dla PKN Orlen, tylko kancelaria, w której pracowałem. Odszedłem z niej zanim podjąłem się doradztwa dla Ship Service SA. Spółka ta nie była „spółką barona paliwowego” – gdyż PKN Orlen SA przejął nad nią kontrolę obejmując ponad 60% akcji. Zlecenie poprowadzenia jej spraw podatkowych otrzymałem od jej wiceprezesa, wskazanego do jej zarządu przez PKN Orlen SA. Gdyby nawet była to praca „jednoczesna” (a nie była) to praca dla spółek z jednej grupy kapitałowej nie tylko nie jest działalnością konkurencyjną, ale jest powszechną na rynku praktyką! A w przypadku doradztwa podatkowego w ogóle nie można mówić o konflikcie interesów pomiędzy podatnikami, nawet w przypadku podatników rzeczywiście konkurujących ze sobą (a tak nie jest w przypadku PKN Orlen SA i Ship Service SA). W obszarze podatkowym podatnicy nie są bowiem „konkurentem” dla siebie.

2. Kłamstwem są zdania dotyczące handlu ropą naftową w artykule poświęconym mojej osobie. Nie mam zielonego pojęcia o żadnych kontraktach na dostawy ropy naftowej dla PKN Orlen SA. Nigdy, po żadnej stronie, nie doradzałem w zawieraniu takich kontraktów. Nigdy żadnego kontraktu na dostawy ropy naftowej dla PKN Orlen SA nie widziałem nawet na oczy.

3. Kłamstwem jest stwierdzenie, że „składałem zeznania w jednym z wątków sprawy tzw. mafii paliwowej”. Sprawa, w której składałem zeznania nie łączy się w żaden sposób z mafią paliwową. Dotyczy zakupu przez PKN Orlen SA, akcji w spółce Ship Service SA.

4. Kłamstwem jest stwierdzenie, że „byłem doradcą finansowym Ship Service”. Doradztwo podatkowe polega zupełnie na czymś innym, niż finansowe. Czym innym jest tworzenie konstrukcji finansowych, a czym innym reprezentowanie podatnika w postępowaniach podatkowych. Jest to o tyle istotne, że stwierdzenie o moim rzekomym doradztwie „finansowym” dla Ship Service pada w kontekście „prowizji” za dostawy ropy naftowej.

5. Kłamstwem jest stwierdzenie, że pobierałem „kilka tysięcy złotych za każde spotkanie np. z urzędnikami Ministerstwa Gospodarki”.

Z góry dziękuję za umieszczenie tego sprostowania.

dr Robert Gwiazdowski

Ciekawe, czy wydrukują. Ala na szczęście jest Internet. Więc teraz o tym, dlaczego nie autoryzowałem swoich wypowiedzi. Piotr Nisztor przysłał mi do autoryzacji takie coś:

Witam,

Poniżej i w załączniku przesyłam fragmenty do autoryzacji. Z góry dziękuje za jak najszybsze odesłanie.

A oto załącznik:

1. Gwiazdowski w rozmowie z „Rz” potwierdził, że współpracował z firmą Ship Service, o czym opowiadał w prokuraturze w Szczecinie. – Tak doradzałem tej firmie, ale współpracę rozpocząłem zanim jeszcze Jerzy K. został jej prezesem – mówi prezes Centrum im. Adama Smitha. Podkreśla, że działał zgodnie z prawem i nic nie wiedział o kontrowersyjnej działalności, jak sam przyznaje, swojego kolegi. Tymczasem jego relacje z Jerzym K. były na tyle silne, że zdecydował się w 2003 r. zatrudnić w swojej kancelarii jego córkę Darię, która pracowała tam przynajmniej przez półtora roku. – Zatrudniałem ją na jedną czwartą etatu z pensją 750 zł i do jej zadań należało wyszukiwanie informacji w internecie dotyczących sektora naftowego – przyznaje. Zaprzecza jednak, aby swoją córkę do pracy u niego rekomendował jej ojciec. – Daria była moją studentką. Po jednym z wykładów chciała się dowiedzieć, czy można dostać się u mnie na praktyki. W trakcie rozmowy okazało się, że jej ojcem jest właśnie Jerzy K., którego znałem. Zanim jednak zatrudniłem ją do pracy, przez trzy miesiące tak jak wiele innych osób odbywała praktyki. Okazała się jednak bardzo zdolną osobą – podkreśla Gwiazdowski.

2. O transakcji kupna przez Orlen akcji Ship Service

- To wszystko to jakieś bzdury – twierdzi Gwiazdowski. – Przygotowany przeze mnie projekt przejęcia akcji Ship Service był korzystny dla koncernu. Przecież ich wycena z poprzedniego roku jest bardzo korzystna dla płockiego koncernu – zaznacza.

3. O nieprzesłuchaniu przed sejmową komisją śledzczą ds. Orlenu

Sam Gwiazdowski twierdzi, że miał wyznaczony termin przesłuchania przed komisją. – Ustaliłem go z przewodniczącym Gruszką. Potem jednak ze względu na mój wyjazd na urlop nie mogłem się wówczas stawić. Gdy wróciłem okazało się, że za ważniejsze uznano zeznania czołowych polityków lewicy niż moje – twierdzi prezes Centrum im. Adama Smitha.

4. Gwiazdowski należał do grona najbardziej wpływowych osób w czasie, gdy koncernem kierował Modrzejewski. Dlatego też kilka tygodni przed zatrzymaniem to właśnie z nim o dobrowolnym ustąpieniu z funkcji szefa koncernu przez jego przyjaciela, rozmawiał Andrzej Kratiuk, prominentny prawnik, nieformalny doradcą ówczesnego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. - To nie ja dzwoniłem do Gwiazdowskiego, ale on do mnie. Próbując jeszcze cokolwiek wynegocjować – twierdzi w rozmowie z „Rz” Kratiuk. Z kolei Gwiazdowski całą sytuację pamięta zupełnie inaczej. – Najpierw zadzwoniła do mnie sekretarka z kancelarii Kratiuka, a potem oddzwoniłem do niego na komórkę. Okazało się, że bardzo zależało mu, abym przekonał Modrzejewskiego do dobrowolnego ustąpienia z funkcji – przyznaje.

5. O zakończeniu współpracy z Igorem Chalupcem

– Odszedłem, gdy bezpardony i bez żadnych podstaw Chalupiec zaatakował Cetnara [dyrektora działu zakupów ropy – red.] mojego dobrego przyjaciela – mówi Gwiazdowski.

6. O pobieraniu pieniędzy z Nafty Polskiej za spotkania m.in. z urzędnikami ministerstwa gospodarki

Gwiazdowski tłumaczy, że to był zwykły lobbing. – Jestem jak prostytutka, którą można wynająć na godziny. Po prostu przekonywałem urzędników, także pana Wiplera do zgody na takie, a nie inne rozwiązania korzystne dla Nafty Polskiej – tłumaczy.

7. O jednoczesnym zasiadaniu w RN Nafty Polskiej oraz współpracy z PKN Orlen

– Nie było tu żadnego konfliktu interesów – mówi „Rz”. – W tym czasie był plan połączenia Rafinerii Gdańskiej z PKN Orlen, a ja miałem pomagać w realizacji tego projektu i jako członek rady nadzorczej Nafty Polskiej pomóc, aby przebiegało to płynnie – tłumaczy. Ostatecznie do fuzji obydwu spółek nie doszło.

8. Gwiazdowski współpracuje również z Grzegorzem Smołokowskim, jednym z najbogatszych Polaków działających w branży paliwowej, wraz z Jankilewiczem w 1992 r. założyli na Cyprze spółkę J&S (dziś Grupa Mercuria), która w ciągu kilku lat stała się monopolistą na polskim rynku pośredników dostarczających ropę do rafinerii w kraju. – Pomagam mu w realizacji jednego projektu, zupełnie nie związanego z branżą paliwową – mówi Gwiazdowski. O co dokładnie chodzi? – Na razie nie chce mówić o szczegółach – ucina.

9. O swojej niezależności

– Tak jestem niezależny, ponieważ sprzedaję ludziom swoją wiedzę. To dla kogo pracuje nie powinno mieć znaczenia. Tym bardziej, że nie mam zamiaru ubiegać się o żadne stanowiska państwowe. Nie chcę, aby tak jak Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu ktoś wyciągał mi moich klientów

Odesłałem następującą odpowiedź:

Szanowny Panie Redaktorze,

Niestety nie mogę autoryzować tekstu, który mi Pan przysłał. Oczywiście nie mam wpływu na treść słów, których używa Pan, ale mam wpływ na słowa swoje, zwłaszcza w obliczu kontekstu, w którym zamierza ich Pan użyć.

1. Z naszej długiej rozmowy wybrał Pan fragmenty, które w ogóle nie oddają moich poglądów na nic, a już zwłaszcza na sektor paliwowy – a podobno to o moich poglądach ma być Pana artykuł. Pominął Pan na przykład mój osąd działalności WSI w sektorze naftowym i wpływ tej działalności na powstanie mafii paliwowej – a to mogłoby być chyba bardziej interesujące dla czytelników, niż fakt zatrudnienia przeze mnie Pani Darii Krzystyniak. Nota bene nie prawdą jest stwierdzenie, że „zdecydowałem się na jej zatrudnienie” bo „moje relacje z Jerzym K. były na tyle silne”. Zatrudniłem ją dokładnie z tych powodów, o których pisze Pan w drugiej części zdania, więc jakie są przesłanki podważenia mojego wyjaśnienia jednym kąśliwym słowem?

2. Wcale nie „potwierdzam że współpracowałem” z Ship Service – jak Pan pisze. Po pierwsze Pan niczego nie „odkrył”, co ja miałbym „potwierdzić” – a to oznacza w języku polskim słowo „potwierdza”. Spółka Ship Service znajduje się na oficjalnej liście klientów mojej kancelarii. Po drugie, „współpraca” nie jest właściwym określeniem dla wykonywania pracy na zlecenie przez prawnika. A Pan słowa „doradza” i „współpracuje” miesza. Rozumiem, że z punktu widzenia tekstu pisanego w jednym zdaniu nie należy powtarzać tego samego słowa, ale w języku prawniczym słowa mają bardzo istotne znaczenie.

3. Jerzy K. nie jest moim „kolegą”. Nie wiedziałem i nadal nie wiem nic o jego „kontrowersyjnej” działalności. W imieniu PKN Orlen negocjowałem z nim jedynie zakup akcji Ship Service.

4. Nie prawdziwe jest stwierdzenie, że miałem ustalony „termin przesłuchania przed komisją z przewodniczącym Gruszką” a „potem jednak pojechałem na narty”. Było dokładnie na odwrót. O przełożenie wyznaczonego (bez żadnych ustaleń ze mną) terminu, porosiłem z uwagi na wcześniej zaplanowany, wykupiony i opłacony wyjazd. Prawie to samo - ale brzmi trochę inaczej. A jak Pan wie „prawie robi różnicę”.

5. Nie rozumiem, z którego fragmentu naszej rozmowy wyciągnął Pan wniosek, że przygotowanie projektu połączenia aktywów produktowych PERN i OLPP „to był zwykły lobbing”. To nie był żaden lobbing. Bo niby za czym?

6. Nie prawdą jest, że „przekonywałem urzędników, także pana Wiplera do zgody na takie, a nie inne rozwiązania korzystne dla Nafty Polskiej”. Dla Nafty Polskiej takie rozwiązanie jest ambiwalentne. Dobre byłoby ono dla rynku naftowego w Polsce. Dlaczego - tłumaczyłem to już na moim blogu. Bardzo bym prosił, żeby zapytał Pan Pana Dominika Zdarta, żeby on z kolei zapytał swojego brata – Pawła – jak wygląda praca prawnika przy tego typu projektach, jak wyglądają spotkania w różnych ministerstwach z różnymi pracownikami i sprawozdania z takich spotkań.

7. Nie ja „jestem jak prostytutka, którą można wynająć na godziny”. Powiedziałem Panu najpierw, że tak mówi się o prawnikach: „pracuje 24 godziny na dobę, dojeżdża do klienta, full service, satysfakcja gwarantowana”. Tylko trzecia godzina nie jest gratis!

8. Pan Smołokowski (jesteśmy na „Pan”) ma na imię Wiaczesław. Grzegorz to jego wspólnik. Rozmowy na jego temat „nie uciołem”, ale skoro tak chce ją Pan zrelacjonować, to uprzejmie informuję., że chodzi o projekt w branży medycznej. Czy chce Pan, z jakichś tajemniczych powodów, dowiedzieć się czegoś więcej o tym projekcie? To poproszę Pana Smołokowskiego o zgodę, żeby to Panu powiedzieć. I także w tym przypadku słowo „współpraca” nie jest właściwe. No i jakby zechciał Pan być obiektywnym, to napisałby Pan, że to ja sam w szczerej rozmowie o tym Panu powiedziałem – podobnie jak dużo wcześniej redaktorom Pińskiemu i Trębskiemu z Wprost. Bo nie robię z tego tajemnicy – nie muszę.

Prosiłbym również bardzo, żeby nie mieszał Pan mojej działalności zawodowej w ramach kancelarii z działalnością Centrum Adama Smitha. To nie Centrum zatrudniało Panią Krzystyniak, nie Centrum pracowało dla Ship Service itp.

Bardzo bym się natomiast ucieszył, gdyby zechciał Pan napisać o sprawach podatkowych, które wygrałem przed sądami administracyjnymi dla Rafinerii Jedlicze i Rafinerii Trzebinia (w sumie o ponad 200 mln zł). Tak w ramach zadośćuczynienia za inne niemiłe rzeczy, które Pan o mnie pisze. A moje dokonania świadczą o mnie – choć pewnie się to Panu nie spodoba. Liczę jednak na obiektywizm, w tym przynajmniej względzie J

P.S. Czy przeczytał Pan już mój artykuł w TP o „zapomnianym świadku”.

RG

Po lekturze tego paszkwilu zadaję teraz sobie stare prokuratorskie pytanie: "qui bono"? Pewnej podpowiedzi dostarczył mi taki oto passus:

„Wiśniewski podobno żartował wtedy w rozmowach ze znajomymi, że z usług Gwiazdowskiego nie skorzysta, bo wszyscy, którym pomaga, trafiają do więzienia. Chodziło tu nie tylko o zachodniopomorskiego biznesmena Jerzego K., ale także o aresztowanego prezesa jednej z rafinerii, której doradzał Gwiazdowski. – Nie potwierdzam tych informacji – śmieje się dziś Wiśniewski.”

A więc mniej więcej tak: ktoś redaktorowi powiedział, że ktoś inny podobno mówił. Ten ktoś co prawda zaprzecza, ale reaktor i tak o tym pisze a Rzeczpospolita drukuje. A jakie memento wynika z tego passusu? „Nie zatrudniajcie Gwiazdowskiego, bo pójdziecie siedzieć. Zatrudnijcie… nas.”

Jeszcze tylko nie wiem kogo, ale postaram się dowiedzieć. Bardzo się postaram, więc będzie ciąg dalszy.

I już zupełnie na koniec coś na temat uszczypliwości pod adresem mojego obiektywizmu mimo że kogoś znam, albo dla niego coś robię. Polecam uwadze nie tylko mój artykuł w Tygodniku Powszechnym, którego nie przeczytał redaktor Nisztor przygotowując się do rozmowy ze mną o mnie ale i wpis Logika dla prawników z 23.04.2008 roku o J&S

No i jeszcze Moje C.V. z 28.10.2008 roku


Robert Gwiazdowski
inne teksty autora...
www.blog.gwiazdowski.pl

Bardzo brzydkie zachowanie,

a odnosiłem wrażanie, że "Rzeczpospolita" stara się nie kopiować nędznych chwytów z repertuaru "Gazety Wyborczej". Byłem, jak to mówią, w "mylnym błędzie".

A tak na marginesie to "cui bono", nie "qui bono".

KKL

To jest: Wojciech-Maltan

Niezależność

pewnie komuś przeszkadzała. Nie oszczędzał też polityki dywersyfikacyjnej poprzedniego rządu - tym bardziej że KoLiber Wipler to wszystko wiedział.

Dwa lata wystarczyły, żeby pogrzebać w papierach i pozbierać co nieco (i wykorzystać w odpowiednim czasie) - kompilacja i oto mamy. Doktor Gwiazdowski na widelcu, dał zarobić 750 zł! Wyzyskiwacz! Lewico, widzisz i nie grzmisz.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: Wojciech-Maltan

Pan Redaktor Nisztor

wyjaśnił, dlaczego zrobił taki użytek z materiałów jakie posiadł, zapewne po wnikliwym dziennikarskim śledztwie, Rzepa ma już w tym pewne tradycje ;). Nisztor pisze: Mam bowiem wrażenie, że po tym materiale p. Gwiazdowski został chociaż trochę sprowadzony na ziemię. I wszystko jasne.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.