Marek Jurek prezydentem?

Coraz częściej i coraz głośniej szepcze się po prawicowych kręgach, że w najbliższych wyborach prezydenckich wystartuje Marek Jurek. Wszyscy, którzy czytują moją publicystykę wiedzą, że nie należę do fascynatów byłego Marszałka Sejmu. Nie chcę tu jednak wylewać przysłowiowego "kubła pomyj"; bardziej interesuje mnie politologiczna analiza problemu.

Po pierwsze: czy Marek Jurek ma jakiekolwiek szanse? Na zostanie Prezydentem Polski nie ma oczywiście żadnych i gdyby doszedł do drugiej tury to – jako kandydat „ciemnogrodu” - przegrałby z każdym kontrkandydatem. Ja to wiem, wiedzą to Czytelnicy, wie to i sam zainteresowany.

Nie o zwycięstwo tu chodzi. Plan jest prosty, logiczny i w sumie słuszny. Główna walka rozegra się pomiędzy Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem. Kaczyński występuje w roli "kandydata katolickiej prawicy", ale wszyscy wiemy, że to ani kandydat katolicki, ani prawicowy. Co więcej, jest bardzo prawdopodobne, że nie otrzyma on poparcia od środowiska radio-maryjnego.

Oznacza to, że w nadchodzących wyborach elektorat toruński nie będzie miał na kogo oddać głosu. Jeśli RM nie nakaże zagłosować na Lecha Kaczyńskiego – co jest prawdopodobne – to słuchacze RM albo nie pójdą na wybory w ogóle, albo "zaciskając nos" pójdą zagłosować na "mniejsze zło".

I na tym polega pomysł Marka Jurka: po prawej stronie powstanie luka, pojawia się tak ze 6-7% elektoratu katolickiego, który nie ma na kogo głosować. Jeśli dodamy do tego wielu rozczarowanych prezydenturą Kaczyńskiego, to można zebrać z 8-10% głosów. Nie da to oczywiście drugiej tury, ale stanowić będzie zaczyn dla powstania nowej formacji politycznej na prawicy, której naturalnym liderem byłby Marek Jurek.

Po drugie: dlaczego Marek Jurek może zdecydować się na taką zagrywkę, zamiast uzgodnić swoją linię polityczną z innymi ośrodkami prawicy niepisowskiej? Z powodu banalnego: na prawicy nikt nie chce uprawiać polityki wraz z Markiem Jurkiem. Nie stanowi on w żadnej mierze alternatywy programowej dla PiS. Jurek bezustannie występuje w TVN24, gdzie ma okazję prezentować swoje poglądy.

Określiłbym je mianem "superpisiackich". W istocie ma on do PiS dwa zarzuty: 1/ PiS jest za mało wyrazisty w kwestiach światopoglądowych; 2/ PiS jest zbyt umiarkowany i nie realizuje własnego programu w takich kwestiach jak lustracja i rusofobia w polityce zagranicznej. O ile w punkcie 1 podzielam opinię byłego Marszałka Sejmu, o tyle punkt 2 oznacza krytykę PiS z pozycji „PiS idealnego”. A więc Marek Jurek nie stanowi dla PiS żadnej alternatywy; jest raczej "pisiakiem zradykalizowanym".

Jeśli miałaby na prawicy powstać nowa formuła, to nie po to, aby powielić PiS, ale aby stworzyć na jego miejsce coś sensownego. Być może, że dochodzą do tego jeszcze kwestie personalne (Marek Jurek nigdy nie był tolerancyjny dla odmiennych poglądów, widząc w tym „szkodnictwo” i „agenturalność”), czego skutkiem jest sytuacja, że kompletnie nikt na prawicy nie chce z nim współdziałać.

Były Marszałek nie ma możliwości działania bez innych podmiotów, gdyż nie posiada żadnej siły politycznej. Jego partia – Prawica RP – to byt wirtualny, gdzie nie ma ludzi i pieniędzy i gdzie panuje powszechne zniechęcenie. Nawet najbliżsi współpracownicy zmądrzeli, przestali wierzyć w geniusz polityczny Marka Jurka i zajęli się czymś pozapolitycznym, woląc udzielać dobrych rad innym (Ten o którym tu myślę czytuje moje teksty i na pewno zrozumie aluzję…).

W tej sytuacji Markowi Jurkowi został jeden jedyny polityczny atut: własne nazwisko. Niezdolny do współpracy, pozbawiony zaplecza ma tylko nazwisko znanego katolickiego polityka i byłego Marszałka Sejmu. Wybory prezydenckie to dobre miejsce na wykorzystanie tego ostatniego atutu i dokonania ostatniej szarży na zasadzie: albo teraz albo polityczna emerytura.

Czy Markowi Jurkowi uda się zdobyć 8-10% i stworzyć ruch wokół własnej osoby? Przeciwko niemu działają liczne czynniki: 1/ radykalna polaryzacja na zwolenników PO i PiS w czasie wyborów prezydenckich. Zapewne Marek Jurek ma szanse na dobre wyniki w sondażach, ale poparcie będzie topnieć w oczach wraz ze zbliżającymi się wyborami; 3/ kompletny brak pieniędzy i zaplecza medialnego poza "Rzeczpospolitą" (o ile nie zostanie do tej pory kupiona przez nowego inwestora, o czym się mówi); 3/ możliwość pojawienia się innego prawicowego kandydata, którego podstawową zaletą będzie to, że nie będzie „superpisiakiem”, ale czymś odmiennym niż PiS. Hasła PiS coraz bardziej się przejadają i coraz mniej ludzi w nie wierzy. Czy "superpisiak" będzie więc wiarygodny? Śmiem w to szczerze wątpić…


Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...

Jak głosować

Elektorat jak nie ma na kogo głosować, to niech wrzuci głos nieważny.

Nie będzie II tury

Tusk-Kaczyński.
Służby promują jakiegoś prezydenta zdaje się Wrocławia.

Hmm..

Czy nie szkoda czasu i zelówek?
Miłego.

Im większa frekwencja

tym głupszy wybór.

Miłosierdzie kata zasadza się na precyzji ciosu

- - - -
Miłosierdzie kata zasadza się na precyzji ciosu

To jest: Robert Olbrycht

A właściwie, jakie

A właściwie, jakie znaczenie będzie miało to, kto zostanie prezydentem? Jakie rzeczywiste uprawnienia miałby?

Przecież w ogóle politycy mają coraz mniej do gadania, widać to wyraźnie, obserwując choćby tych, którzy rządzą obecnie. Wszystkie ważne decyzje podejmowane są w centrali.
- - - - - - - -
Robert Olbrycht
Żywiec

Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

- - - - - - - -
Robert Olbrycht
Żywiec

Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---

To jest: Ireneusz

Ma znaczenie

cytat:
Przecież w ogóle politycy mają coraz mniej do gadania, widać to wyraźnie, obserwując choćby tych, którzy rządzą obecnie

Kasiorka brutto "inflacyjnie" rośnie. Nie jest taka sama. A w zależności kto przy kierownicy, to rośnie czasem trochę dynamiczniej.

To jest: BTadeusz

OO!, okh!

Ma prawo pobierać coś, co nawet nie wiem, jak się poprawnie nazywa... (z kasy)
I właśnie szykują się do zmiany konstytucji, która zagwarantuje prezydentowi prawo do bezpłatnego miejsca w rządowym samolocie...

I potem sie taki R1a1 z drugim dziwi, że egzemy na rękach od sznurka dostałem.
A mnie naprawdę ręce świerzbią...

Znaczenie hamulca...

Weto jest uprawnieniem rzeczywistym i ważnym. Utrudnia samowolę koalicji rządowej.

Eeee... Panie Robercie...

... pozostaje jeszcze ogromna przestrzeń decyzyjna, która nazywa się: "pieniądze dla mnie i moich kolegów".

No, i lodziarnia, "kręcić lody" - to są ludzie zamożni w pierwszym pokoleniu, więc im chętka na cudze czy państwowe jeszcze nie przeszła.

To jest: PIOTR73

Wszystkie te dywagacje prowadzą do pewnej konkluzji.

Poza UPR brak jest w Polsce prawdziwej prawicy.Można nie lubić Korwina ale taki jest po prostu fakt .Albo UPR i politycy z nim związani,albo PiSo-żydo-euro-bolszewia.Nie dopatrujmy się prawicowości tam gdzie jej niema.To ,że Jurek chodzi do kościoła
to dobrze ale nic poza tym.
Proste życie - wzniosłe myślenie .

- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .

Pańskie wpisy

nadają się na Polish jokes.

To jest: PIOTR73

Proszę wskazać lepszą opcję.

W sumie rozumiem Pana.Urażona ambicja, niespełnione polityczne plany.Cóż,może w następnym życiu się uda?
Proste życie - wzniosłe myślenie .

- - -
Proste życie - wzniosłe myślenie .

Ależ skąd, nie chodzi o politykę

Po prostu niektóre rzeczy robi Pan odwrotnie, a na tym polega zasada „Polish jokes”.

Jest

Jest uśpiony pozornie ,elektorat Jana Łopuszańskiego.....

To jest: Mariusz Affek

No proszę. Dopiero co

No proszę. Dopiero co zaczął się Nowy Rok 2009, a już się pisze felietony "science-fiction" o wyborach prezydenckich 2010 r! Powala nie tylko ta "czasowa głębia", ale i "głębia" nienawiści autora do Marka Jurka:)

Czy godzi się

Czy godzi się ,aby Marka Jurka z p.Milcarkiem ,jako tych,którzy brali udział w niebywałym ataku na Arcybiskupa Wielgusa-uważać za godnych sprawowania urzędów w Polsce?My którzy/a do takich należę/przeżyli w PRL na własnej skórze konsekwencje ,stawania w obronie Kościoła -zachowanie Marka Jurka wobec Arcybiskupa Wielgusa ,przyjęliśmy z odrazą..... Ci Panowie mają jeszcze czas przeprosić Arcybiskupa i nas.

Arcybiskup Wielgus sam

się załatwił odmownie podpisując w młodości zobowiązanie do współpracy z bezpieką. Żałosne jest takie amoralne zamykanie oczu na świństwo, jeśli zrobi je ktoś, kogo darzyło się szacunkiem.

Panie Antoś, jeśli paskudna prawda wyłazi na jaw, to uczciwie jest brać to pod uwagę.

Pan Antoś z zamkniętymi oczami na świństwo.

Szanowny Panie Prawicowcu,ja tego zobowiązania do współpracy z bezpieką nie widziałam.Widziałam śmieci.Na podstawie podobnych śmieci, moją Babcię torturowano w 50-latach.Natomiast słyszałam i widziałam mojego Prymasa ,oburzonego-świstkami. Szanowny Panie -Prymas kłamał?

Jakie śmieci Pan widział?

Ja nie widziałem żadnych. Dla mnie wystarczające jest przyznanie się abp. Wielgusa, że „coś podpisywał”. To jest dokładnie ten sam numer, co z Wałęsą, tzw. śmiganie w zaparte. Podpisywał jakieś papierki, ale nic nie wie i nikomu nie zaszkodził.

Nie wiem, o co chodziło prymasowi. Prymas mógł się mylić, wszak kwestia nie jest dogmatyczna, a gdyby nawet była, to przecież prymas nie jest papieżem.

Uważam, że byli agenci bezpieki nie powinni pełnić służby publicznej ani w Kościele, ani poza nim. Widzi Pan, my, prawicowcy, przywiązujemy wagę do kwestii moralnych.

Coś podpisywał

Pan wybaczy."Coś podpisywał" ??? Co?Pan tu,w internecie, bezkarnie donosi na Arcybiskupa, wobec całego internetowego świata .To są donosy o wielokrotnie większej sile rażenia, niż domniemane donosy Arcybiskupa .Polecam pamiętniki Błogosławionego Arcybiskupa Szczęsnego Felińskiego.

Panie

dyskutancie, bez takich żartów. Poza tym uważam, że powinien Pan popracować nad znakami przestankowymi i spacjami w swoich wpisach.

To jest: samograf

Antoś - chyba człek młody i naiwny

I wierzy jeszcze w siłę opiniotwórczą internetu. Z wiekiem zmądrzeje i się wyrobi.

Pomyłka

Wiekowa dama,życiem doświadczona.

O, przepraszam

Nie zauważyłem, że było „nie widziałam”. Teraz więcej rozumiem, bo kobieta jest na ogół skłonna do większych wybaczeń bez względu na wszystko. Zmyliło mnie męskie imię. Podwójna rola?

Antoś - chyba człek młody i naiwny

cytuję samograf:
I wierzy jeszcze w siłę opiniotwórczą internetu. Z wiekiem zmądrzeje i się wyrobi.

A pan znowu przed "orkiestra"...

To jest: samograf

Zaczynam się zastanawiać

Czy szanowny pan programowo i pryncypialnie się wcina między samogon i zagrychę, czy też jak słynny bohater piosenki Georges'a Brassensa tylko biegnie za dorożką?

Zaczynam się zastanawiać

Ma pan racje!
Lepiej sie zastanowic - zamiast walic czolem w plot...po samogonie bez zagrychy.

Znam

Znam te pouczenia.Stosowane są gdy brak argumentów:)

Argumenty proszę bardzo,

ale Pani naprawdę robi irytujące szkolne błędy.

sens

Wszak nie o takich błędach mowa tu się toczy:)

Wie Pani,

są pewne minima, których nie wypada pomijać.

@Prawicowiec

cytuję "Prawicowiec":
Uważam, że byli agenci bezpieki nie powinni pełnić służby publicznej ani w Kościele, ani poza nim.

cytat:
Oznaczałoby to zakaz pełnienia służby publicznej dla (...) byłych agentów i pracowników służb specjalnych PRL

Czyli program nieistniejącej już Prawicy RP przewidywał, w ramach "deagentyzacji", także zakaz pełnienia służby publicznej w Kościele?? Czy jest to nadinterpretacja?

Ja osobiście uważam

że byli agenci nie powinni być np. spowiednikami. Jednakże nasz program nie przewidywał wtrącania się państwa do spraw Kościoła. Zadaniem państwa powinno być tylko ujawnienie wszystkich byłych agentów i nieprzyjmowanie ich do pracy państwowej.

No to Szaweł

w tej waszej prawicy nie miałby żadnych szans... Dobrze, że takich durni jak wy nie było dwa tysiące lat temu; w przeciwnym razie aż strach pomyśleć jak potoczyłyby się dzieje:)

- - - -
Miłosierdzie kata zasadza się na precyzji ciosu

To jest: inpefessa

Szaweł nie miał zamiaru wstępowania do prawicy.

On w niej tkwił po same bokobrody. A nawet udzielał się czynnie w zwalczanie nowinkarskich "komun", jakimi byli pierwsi wyznawcy Chrystusa. Po "olśnieniu" spadł z rzymskiego wierzchowca i faryzejskiej posady i ochrzczony przez Ananiasza, jako Paweł został apostołem narodów pogańskich. Odtąd nie ma już ani Greka, ani Żyda, ani poganina.

A dzieje dzieją się niezależnie od "takich" czy innych durniów.

inpefessa

inpefessa

Oho, mamy dwóch nowych

Szawłów-Pawłów mężnie stających w obronie agentury. Dla niepoznaki przezwali się „troilus” i „inpefessa”. Myślą, że nazwanie kogoś durniem zrobi z nich świętych lub co najmniej mędrców. Tymczasem sami nie widzą różnic między postawą i wyborami moralnymi Szawła-Pawła i byłego komunistycznego agenta.

To jest: inpefessa

Proooszę pana,

znowu pudło. A wszystko dlatego, że zbyt pobieżnie, a jednocześnie "literalnie" czyta pan i komentuje moje wpisy, pochopnie mniemając przy tym, że ściga komunistycznego agenta, a przynajmniej jego obrońcę.

Sam zresztą też pochopnie zacytowałem "troilusa", mając przed oczami proporcje ludzkiej-durnej-mądrości wobec Mądrości Pana Dziejów.

inpefessa

inpefessa

Ja nikogo

nie ścigam. Bronię się tylko przed atakami agentolubów.

Pytanie

a współczesny agent (CBA, ABW, AW, Policji etc/) może być spowiednikiem?

- - - -
Miłosierdzie kata zasadza się na precyzji ciosu

W pańskim systemie

moralnym może, a nawet powinien, aby mógł go Pan następnie nazwać Szawłem.

Szaweł nie był agentem...

...przynajmniej w polskim znaczeniu tego słowa. W Polsce to słowo oznacza tajnego współpracownika służb specjalnych. Szaweł był prześladowcą jawnym. W analogii do polskich realiów można jego działania porównać do jawnie działającego oficera tych służb.

Ale z tego co pamiętam, to postulaty p.Prawicowca były kiedyś dużo radykalniejsze. Obejmowały one eliminację ze służby państwowej wszystkich "komunistów", przy czym przez komunistę rozumie się każdego, kto kiedykolwiek należał do partii komunistycznej lub "sojuszniczej". Tak zdefiniowane "bycie komunistą" jest (było ?) dla p. Prawicowca czymś w rodzaju znaku Kainowego, niemożliwego do usunięcia.

Agenci definicji p. Prawicowca na ogół nie spełniali, bo przeważnie do PZPR nie należeli. Kategoria napiętnowanych została więc rozszerzona.

A przypadki takie jak Szawła-Pawła wyraźnie przekraczają możliwości pojęciowe p. Prawicowca.

Obrona komunistów (ale nie greckich)

cytuję indris:

Ale z tego co pamiętam, to postulaty p.Prawicowca były kiedyś dużo radykalniejsze. Obejmowały one eliminację ze służby państwowej wszystkich "komunistów", przy czym przez komunistę rozumie się każdego, kto kiedykolwiek należał do partii komunistycznej lub "sojuszniczej". Tak zdefiniowane "bycie komunistą" jest (było ?) dla p. Prawicowca czymś w rodzaju znaku Kainowego, niemożliwego do usunięcia.

Agenci definicji p. Prawicowca na ogół nie spełniali, bo przeważnie do PZPR nie należeli. Kategoria napiętnowanych została więc rozszerzona.

1. Do fazy koncepcyjnej nawet nie doszliśmy tj. np. do listy stanowisk, ewentualnej karencji etc. - jako, że komuniści zostali uznani za fajnych chłopaków.
Czesi jakoś z tym problemu nie mieli. Niemcy też.

2. Agenci podlegali PZPR - a Pan się zabawia w jurydyczne sztuczki, nic więcej.

Jeśli Marek Jurek

będzie kandydował na prezydenta, to mój głos ma jak w banku.

Pięknie

"Łże jak pies"-o Arcybiskupie Wielgusie powiedział p.Terlikowski. Poparł go Marek Jurek i p. Milcarek.Te słowa przylgną do nich. Rzecz niebywała aby tak o swym Pasterzu wyrazili się ludzie Kościoła.

No, może byli zdenerwowani

Powinni byli powiedzieć „mija się z prawdą”. A jaki to pasterz, co idzie na układy z bezpieką? Nie chciałbym być jego owcą (ani baranem). Jak tam znaki przestankowe i spacje?

Heh!...

I panowie "prawicowcy" taką oto rozmową udowodniają, że z nimi nic nie warto robić w polityce...
Polecam
http://www.lprtychy.iap.pl/index.html?id=wiadomosc...

- - - -
Miłosierdzie kata zasadza się na precyzji ciosu

Szacunek

cytat:
http://www.lprtychy.iap.pl/index.html?id=wiadomosci&nrwiad=358542
No, no. Twardy gość. Przydałby się w przestrzeni publicznej.

To jest: Qrczak

Coś podobnego

Roman Giertych, kiedy odchodzi z polityki, zaczyna mądrzej mówić.

„Gdy partia jest w Sejmie kilka kadencji, to jej przywódca przez te lata wycina wszystkich, którzy są dla niego potencjalnym zagrożeniem. Czyli tych najbardziej prężnych i inteligentnych. Po latach zostają wokół niego może ze trzy jednostki wiedzące, na czym polega życie polityczne. Reszta to wciskacze guzików do głosowania – bez kompetencji, inteligencji, upoważnień, nikogo nie reprezentujący.”

„Lepper to prymityw. Ale zdolny. A jego obecność w Sejmie jest najlepszym dowodem, że mam rację. Jego ludzie pchali się do parlamentu, by spłacić długi z pensji posła.”

„Tak czy siak – finansowo dobrze wyszliśmy na pierwszych latach w Unii. Nie ma co do tego wątpliwości.”

„Jarek Kaczyński jest niezdolny do współpracy. Z kimkolwiek. Ma dobre poglądy, dobre recepty i przewidywania, ale nie jest w stanie współpracować z nikim, kto nie wykonuje ślepo jego poleceń i nie ma zdania identycznego jak on. Nie był w stanie współpracować z nami, Kazimierzem Ujazdowskim, Ludwikiem Dornem i całym szeregiem osób.”

To jest: inpefessa

Pan też jest podejrzany o tajne poparcie z "Windsoru"? :))

inpefessa

inpefessa

Szkoda

A potem będzie pan tego żałował. Tak jak żałują dziś ci, którzy zagłosowali na PIS, albo na PO. Trudno.

To jest: Dubitacjusz

Marek Jurek - zło najmniejsze

cytuję "Adam Wielomski":
Jeśli dodamy do tego wielu rozczarowanych prezydenturą Kaczyńskiego, to można zebrać z 8-10% głosów. Nie da to oczywiście drugiej tury, ale stanowić będzie zaczyn dla powstania nowej formacji politycznej na prawicy, której naturalnym liderem byłby Marek Jurek.

Podobnie jak kampania Olechowskiego wykreowała Platformę.

cytuję "Adam Wielomski":
W istocie ma on [Marek Jurek] do PiS dwa zarzuty: 1/ PiS jest za mało wyrazisty w kwestiach światopoglądowych; 2/ PiS jest zbyt umiarkowany i nie realizuje własnego programu w takich kwestiach jak lustracja i rusofobia w polityce zagranicznej. O ile w punkcie 1 podzielam opinię byłego Marszałka Sejmu, o tyle punkt 2 oznacza krytykę PiS z pozycji „PiS idealnego”. A więc Marek Jurek nie stanowi dla PiS żadnej alternatywy; jest raczej "pisiakiem zradykalizowanym".

Całkowita zgoda.

cytuję "Adam Wielomski":
Czy Markowi Jurkowi uda się zdobyć 8-10% i stworzyć ruch wokół własnej osoby? Przeciwko niemu działają liczne czynniki: 1/ radykalna polaryzacja na zwolenników PO i PiS w czasie wyborów prezydenckich. Zapewne Marek Jurek ma szanse na dobre wyniki w sondażach, ale poparcie będzie topnieć w oczach wraz ze zbliżającymi się wyborami; 2/ kompletny brak pieniędzy i zaplecza medialnego poza "Rzeczpospolitą" (o ile nie zostanie do tej pory kupiona przez nowego inwestora, o czym się mówi); 3/ możliwość pojawienia się innego prawicowego kandydata, którego podstawową zaletą będzie to, że nie będzie „superpisiakiem”, ale czymś odmiennym niż PiS. Hasła PiS coraz bardziej się przejadają i coraz mniej ludzi w nie wierzy.

I w ostatnim punkcie się nie zgadzam. Piłsudczyzna lepiej przemawia mentalności wyborców niż coś sensownego.

cytuję "Adam Wielomski":
Jurek bezustannie występuje w TVN24, gdzie ma okazję prezentować swoje poglądy.

I to jest główna zaleta Jurka. Kandydaci niemedialniniewybieralni (np. Łopuszański).
Realizm polityczny wymagać będzie poparcia "superpisiaka", bo on daje szansę nurtom prawicowym (narodowym, konserwatywnym, libertariańskim) wydźwignąć się z niebytu. Dopóki PiS okupuje prawą stronę, politycy prawicowi będą na krótkiej smyczy Jarosława Kaczyńskiego, jak ów biedny Prezes Honorowy KZM.

Na marginesie pod koniec grudnia filozof i publicysta Paweł Milcarek, obecnie redaktor naczelny dwumiesięcznika „Christianitas”, został szefem Programu II Polskiego Radia.
Ciekawe jak długo się utrzyma.

"Róba co chceta" zamiast autorytetów - gwarancją klęski

cytat:
Piłsudczyzna lepiej przemawia mentalności wyborców niż coś sensownego.
To prawda, niestety. Dlatego potrzebna jest edukacja.

To jest: Dubitacjusz

RAZ - najmniej zły wychowca narodu

W masowych mediach najbardziej na prawo wysuniętym edukatorem jest Rafał A. Ziemkiewicz.

cytuję "RAZ":
mąż stanu [Roman Dmowski], który przekonywał Polaków do potrzeby pojednania się z rosyjskim zaborcą, mając do wyboru włączenie Polski w obręb struktur zachodnich albo pozostanie poza nimi, raczej by się nie wahał. (...) Nie zmienia to faktu, że myśl narodowa pozostaje właściwie w niebycie, nawet nie na marginesie, ale poza marginesem polskiej debaty publicznej.

A przecież i tak RAZ nie jest jawnie wrogi Dmowskiemu i nie jest bezkrytyczny wobec sanatorów.

RAZ wypisuje głupoty...

...gdy pisze, że "przekonywał Polaków do potrzeby pojednania się z rosyjskim zaborcą". Wystarczy zajrzeć do pism Dmowskiego.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.