Coraz więcej wodzów - "profesjonalnych"

„Dowodzenie wielką armią opiera się na takich samych zasadach jak dowodzenie kilkoma ludźmi, sprowadza się właściwie do problemu jak podzielić i uporządkować swe siły.”

Sun Tzu, "Sztuka wojny"

Minister obrony narodowej udzielił wywiadu (26.12) zapowiadając istotne zmiany w systemie dowodzenia siłami zbrojnymi RP. Mówi: „Wszystkie funkcje w wojsku muszą być od siebie precyzyjnie oddzielone; dotychczasowy model tego nie gwarantował.”

Zapowiada, że po zmianach w siłach zbrojnych RP za planowanie będzie odpowiadał Sztab Generalny WP, za dowodzenie Dowództwo Operacyjne, a za logistykę Inspektorat Wsparcia. Nad nimi te wszystkie funkcje będzie spinał Szef Obrony - najwyższy dowódca WP z niewielkim sekretariatem – jak podkreśla Minister. Szef SG WP straci swą pozycję "pierwszego żołnierza" i będzie tylko zastępcą Szefa Obrony. To trochę zaskakująca sytuacja.

Dokładnie rok temu bowiem minister Klich wzmacniał szefa SG podporządkowując mu dowódców rodzajów sił zbrojnych podlegających bezpośrednio ministrowi ON. Wtedy Klich wyjaśniał posłom, że Konstytucja polska nie przesądza wprost o tym, jaka jest wzajemna zależność pomiędzy Szefem Sztabu Generalnego, a dowódcami rodzajów Sił Zbrojnych oraz innymi szefami jednostek organizacyjnych Sił Zbrojnych. Postanowiłem wyposażyć szefa Sztabu Generalnego w narzędzia, tak by mógł wydawać polecenia także innym dowódcom wojskowym. Miało to wg Klicha usprawnić proces podejmowania decyzji i wprowadzić niezbędną zasadę przejrzystości.

Należy sądzić, że zmiana z 2007 r. nie usprawniła procesów decyzyjnych skoro teraz minister postępuje na odwrót, osłabia pozycję szefa SG. (Z powodu ubiegłorocznej decyzji ze stanowiska odszedł zwolennik przekształcenia SG WP w organ planistyczny wiceminister Koziej. Czy teraz gen. Koziej wróci do MON?)

Co jednak szef MON zrobi z Konstytucją która tym razem coś "przesądza". Minister obrony zapowiada utworzenia najwyższego stanowiska dowódczego, którego w Konstytucji nie ma! Art. 134 Konstytucji RP dotyczący zwierzchnictwa głowy państwa nad siłami zbrojnymi mówi, że prezydent mianuje szefa SG, który wg ustawy o powszechnym obowiązku obrony jest najwyższym pod względem pełnionej funkcji żołnierzem w czynnej służbie wojskowej (art. 7 p. 2. ustawy). Ustawę Sejm może zmienić, ale czy to oznacza, że prezydent zachowując prawo mianowania szefa SG WP nie będzie tym samym powoływał najwyższego dowódcy wojskowego i czy ta zmiana ustawy będzie zgodna z Konstytucją? Wreszcie kto i w jakim trybie będzie powoływał Szefa Obrony – minister, premier?

Innym oryginalnym pomysłem jest stworzenie "kolegium" dowódców rodzajów sił zbrojnych "by zintegrować" ich działania. A będą się oni "integrować" po dyslokowaniu do Wrocławia - dowódca Wojsk Lądowych, Poznania - Sił Powietrznych, Gdyni - Marynarki Wojennej i Krakowa - Wojsk Specjalnych. Przeprowadzający wywiad dziennikarz zauważa przytomnie, że po dyslokacji dowództw większość kadry będzie zajmowała się głównie dojeżdżaniem do Warszawy na narady i odprawy.

Min. Klich nie podziela tych obaw bowiem szef kolegium będzie w Warszawie, czyli tylko on będzie dojeżdżał - co roku szefem będzie dowódca innego rodzaju sił zbrojnych. A ponadto są nowoczesne środki łączności pozwalają na prowadzenie telekonferencji oraz wideokonferencji. Nie zapytano Ministra na ile te środki są stosowane w praktyce narad MON.

Zastanawia jednak skąd pomysł na utworzenie takiego kolegialnego zespołu? W historii polskiego wojska nie było "kolegiów" najwyższych dowódców. Instytucja taka występuje w krajach anglosaskich (Wielka Brytania, USA). Nie ma jej w krajach kontynentalnej Europy, gdzie istniały zawsze jednolite ośrodki dowodzenia wojskiem.

Dowodzenie i kierowanie siłami zbrojnymi musi być maksymalnie sprawne. Także współcześnie, gdy powstała konieczność realizacji tzw. operacji połączonych na "sieciocentrycznym" polu walki. Przypomnijmy, że jednym z elementów amerykańskiej Revolution in Military Affairs, (rewolucji w sprawach wojskowych) jest doktryna Network Centric Warfare (sieciocentrycznej wojny) opracowana przez wiceadmirała o swojsko brzmiącym nazwisku Cebrowski.

Dzięki niej wojsko ma być lepiej dostosowane do wyzwań współczesnej wojny. Dysponujący aktualną i pełną informacją żołnierze, cały czas połączeni komputerową siecią obejmującą zarówno pojedynczego szeregowca jak i najwyższego dowódcę, mogą swe działania synchronizować i samoorganizować dla skutecznego zwalczania siły wroga.

Doktryna zastosowana w Iraku wykazała niedostatki. Okazało się, że w warunkach bojowych trudno jest szybko przetwarzać ogromne ilości napływających informacji. W rezultacie systemy transmisji danych zawieszają się i wojsko "ślepnie". Zważywszy na szybki rozwój elektroniki można przyjąć, że to ograniczenie zostanie przezwyciężono. Jednak podstawowa zasada dowodzenia mówiąca, że między wydającym rozkaz, a jego wykonawcą powinno być jak najmniej ogniw pośrednich zachowuje tym bardziej swą użyteczność. Decyzje MON wydają się zmierzać w odwrotnym kierunku.

Także konieczność realizowania operacji połączonych jako sposobu prowadzenia działań musi mieć wpływ na strukturę dowodzenia. Operacje takie są skoordynowanymi w czasie i przestrzeni przedsięwzięciami planowanymi przez kierownictwo strategiczne i realizowanymi przez jednolite dowództwo operacyjne dla osiągnięcia celu strategicznego, w którym biorą udział komponenty, co najmniej dwóch rodzajów sił zbrojnych.

Wielkim wyzwaniem są planowane i przeprowadzane działania w terenie zurbanizowanym (MOUT - Military Operation on Urbanized Terrain) gdzie obiekty zbudowane przez człowieka poważnie ograniczają swobodę taktyczną dowódców. Niezbędna jest różnorodność, elastyczność i jedność działania sił własnych. Tej łączącej roli (operacje połączone) nie mogą spełniać dowódcy poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Ich rolę minister Klich określa tylko jako "dostarczycieli sił" (Force Provider). Skoro jednak kto inny ma wojskiem dowodzić na polu bitwy to dlaczego mają być nadal liczne dowództwa – wystarczyłby odpowiedzialne za przygotowanie wojsk inspektoraty sił lądowych, powietrznych i morskich.

Dowodzenia wojskami odbywa się na trzech poziomach. Mamy najwyższy, strategiczny w skali całego państwa, operacyjny – w realizacji zadań strategicznych i poziom taktyczny –bezpośrednio wykonawczy.

Obecnie najwyższym polskim dowództwem wojskowym jest Sztab Generalny WP, a najwyższym dowódcą szef SG WP. Teraz ma się pojawić inny najwyższy dowódca (Szef Obrony). Jednak nie będzie on miał organu dowodzenia, tylko "mały sekretariat". Funkcje dowódcze utraci SG WP stając się organem planistycznym. W jaki więc sposób Szef Obrony będzie dowodził wojskiem? Jakimi instrumentami będzie to robił? Za pomocą „kolegium” dowódców?

Proponowana zmiana wskazuje, że na szczeblu strategicznym będziemy mieli niejasność kompetencji w dowodzeniu.

Szczebel operacyjny. Istniały trzy rodzaje sił zbrojnych (lądowe, powietrzne, morskie) i utworzono odpowiednio trzy dowództwa. Stworzono czwarte - wojsk specjalnych dysponujące maleńkimi siłami (ok. 1000 żołnierzy) za to rosnące etatami sztabowymi (ze 100 na 400). Ponadto na potrzeby prowadzenia operacji na misjach zagranicznych zostało powołane dodatkowo dowództwo operacyjne (nie wiadomo czy dowódca "operacyjny" będzie członkiem planowanego „kolegium”). Przy czym poza misjami zagranicznymi nowemu dowództwu dodano zadania krajowe, odbierając część zadań dowództwom rodzajów sił zbrojnych.

Rangę dowództw operacyjnych mają Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych (logistyka) i być może Inspektorat Wojskowej Służby Zdrowia. Dowództwami szczebla operacyjnego formalnie są też okręgi wojskowe pomorski (Bydgoszcz) i śląski (Wrocław). Minister zapowiedział ich likwidację, ale dodał, że planuje także przekształcenie obecnych wojewódzkich sztabów wojskowych w cztery regionalne. Mieliśmy cztery okręgi wojskowe i dwa z nich min. Onyszkiewicz zlikwidował. Teraz minister Klich, wiceminister przy Onyszkiewiczu, zlikwiduje pozostałe dwa i... utworzy ab ovo cztery okręgi "regionalne".

Na poziomie taktycznym (dywizje, brygady, samodzielne bataliony, eskadry, flotylle) jest lepiej bowiem trudno utworzyć np. dwa dowództwa dla jednej dywizji czy brygady. Jednak i na tym szczeblu trafiają się kurioza, np. w Krakowie funkcjonuje dowództwo korpusu zmechanizowanego. Kiedyś były mu podporządkowane 2 dywizje, 5 brygad, 5 pułków 2 samodzielne bataliony. Obecnie pozostał jeden pułk (dowodzenia) i klub wojskowy oraz zadanie „prowadzenia szkolenia i ćwiczeń dla wybranych dowództw i jednostek operacyjno-taktycznych Wojsk Lądowych”. Mamy więc przykład dowództwa, które niczym nie dowodzi.

Reasumując. MON zamiast uporządkować i uprościć (spłaszczyć) system dowodzenia tworzy nowe szczeble rozkazodawcze. Skomplikuje relacje kierownictwa resortu obrony z prezydentem zwierzchnikiem sił zbrojnych. Co gorsza utrudni ewentualne funkcjonowanie armii na polu walki, ale tu może nie ma czym się kłopotać skoro do 2030 r. żadna wojna Polsce nie grozi – jak twierdzą eksperci MON.

Na portalu "Polska" zamieszczono tekst na temat "profesjonalizacji" wojska. Piszą tam: ...w naszym przyszłym w pełni zawodowym wojsku na jednego oficera może przypadać tylko jeden szeregowy żołnierz. - Już dzisiaj mówi się, że mamy "za dużo wodzów, za mało Indian".

MON skutecznie zmniejsza liczbę Indian, mnoży natomiast wodzów.


Romuald Szeremietiew
teksty autora...
www.szeremietiew.blox.pl

P.S. W jednym z moich tekstów pisałem, że rezygnacja z zasadniczej służby wojskowej wymaga zmiany Konstytucji RP. Zostałem skrytykowany bowiem oponenci twierdzili, że Konstytucja wcale nie wymaga by sposobem realizacji obowiązku obrony Ojczyzny było odbycie służby wojskowej. Dziś na stronie MON przeczytałem: ... artykuł 85 [Konstytucji RP] nadaje służbie wojskowej rangę konstytucyjnego obowiązku obywatelskiego. Ma to podstawowe znaczenie w utrzymaniu w państwie zasadniczej służby wojskowej z poboru, obejmującej wszystkich zdolnych do niej. To właśnie twierdziłem. A minister Klich najwyraźniej nie sprawdza co piszą podwładni na oficjalnej stronie ministerstwa.

0

Hmm

Oficerowie zaczynają się bodaj dopiero od porucznika. Od biedy można uzanać za ''oficera'' kaprala ale ten dowodzi chyba już drużyną. W polu biegają generałowie?

---------------------------------------------------------
Zwycięstwo albo śmierć!

To jest: RSz

kto biega po polu

cytuję Roman B. imperialista:
Oficerowie zaczynają się bodaj dopiero od porucznika. Od biedy można uzanać za ''oficera'' kaprala ale ten dowodzi chyba już drużyną. W polu biegają generałowie?

Oficerowie zaczynają się od podporucznika. Kapral to podoficer. Co do generałów, i ich biegania po polu tak ku pamięci:

Zginęli we wrześniu 1939 r.
1. Stanisław Grzmot-Skotnicki dowodził Grupą Osłonową Czersk i Pomorską Brygadą Kawalerii w składzie Armii "Pomorze". Po bitwie nad Bzurą na czele oddziału piechoty, przebijał się do Warszawy. 18 września ranny pod Tułowicami, zmarł następnego dnia.
2. Józef Kustroń dowodził 21 Dywizją Piechoty Górskiej, wchodzącą w skład Grupy Operacyjnej "Bielsko" i Armii "Kraków". W czasie walk 16 września uczestnicząc w ataku podczas próby przebicia. około godz. 14 w lesie między Koziejówką a Ułazowem generał Kustroń został zabity,
3. Franciszek Wład dowodził 14 DP w składzie Armii "Poznań". Po bitwie nad Bzurą, w nocy z 15 na 16 września wydał rozkaz o przebijaniu się do Warszawy . 17 września jego oddział został zaatakowany ciężkim ogniem artylerii niemieckiej w lasach niedaleko Iłowa nad Bzurą. Generał został ciężko ranny w głowę i zmarł z ran. Przed śmiercią zdążył podyktować list do żony: Myślę stale o tobie... Umieram za Polskę. Wychowaj naszego syna na dzielnego Polaka. Spowiadałem się....
4. Stanisław Dziewulski, w stanie spoczynku. Podczas kampanii wrześniowej zgłosił się do służby, włączył się do walki w obronie stolicy. Zmarł na skutek odniesionych ran.
5. Józef Olszyna-Wilczyński, dowódcą Okręgu Korpusu Nr III w Grodnie. Zatrzymany przez żołnierzy sowieckich 22 września 1939, podczas podróży wraz z rodziną autem w kierunku granicy litewskiej został wraz ze swoim adiutantem zamordowany strzałem w tył głowy. Rosjanie zakrwawioną czapkę generała pokazywali jako swoje trofeum.
Zamarli w niewoli niemieckiej
6. Franciszek Alter dowódca 25 DP w składzie Armii "Poznań, W niewoli niemieckiej proponowano mu podpisanie niemieckiej listy narodowościowej, propozycje tę odrzucił, za co był szykanowany przez władze obozowe. Od 1941 r. przebywał w Oflagu VII A Murnau. W 1944 r. poważnie chory zmarł w szpitalu 23 stycznia 1945 r.,
7. Franciszek Kleeberg dowodził Samodzielną Grupą Operacyjną "Polesie". Zmarł 5 kwietnia 1941 w szpitalu wojskowym w Weisser Hirsch.
8. Czesław Młot-Fijałkowski dowódził Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”. Od 6 października 1939 do śmierci w niewoli niemieckiej. Zmarł na zawał serca
9. Juliusz Zulauf dowodził 5 Lwowską Dywizją Piechoty i Grupą Operacyjną swojego imienia. Zmarł w Oflagu VIIA Murnau 21 maja 1943.
Zamordowani przez Niemców
10. Bolesław Jerzy Roja W marcu 1940 aresztowany przez Niemców; więziony najpierw na Pawiaku, trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie został zamordowany.
11. Stefan Rowecki twórca i Komendant Główny Armii Krajowej. 30 czerwca 1943 aresztowany w warszawskim mieszkaniu przy ul. Spiskiej 14 m. 10 przez Gestapo. Został przewieziony do Berlina, gdzie stanowczo odrzucił niemiecką propozycję współdziałania (m. in.wzięcia udziału w planowanej akcji antybolszewickiej) Osadzony w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, jako więzień honorowy. 1 sierpnia 1944, Heinrich Himmler, na wieść o wybuchu powstania warszawskiego nakazał zgładzenie Stefana Roweckiego. Według powojennych ustaleń historyków, został on zamordowany kilka minut po godz 3:00 w nocy z 1 na 2 sierpnia 1944[
12. Mieczysław Ryś-Trojanowski W marcu 1941 r. Węgrzy przekazali internowanych polskich oficerów Niemcom. Wbrew prawu międzynarodowemu, gen. Ryś-Trojanowski został umieszczony w obozie koncentracyjnym w Mauthausen i tam zamordowany 4 kwietnia 1945.
Zamordowani przez Sowietów
13. Leon Billewicz, Od 1927 w stanie spoczynku. We wrześniu 1939 zgłosił się do służby i został wyznaczony na dowódcę garnizonu w Dubnie. Dowodził grupą operacyjną i po walce dostał się do niewoli sowieckiej. Więziony w Starobielsku przez NKWD. Zamordowany w Charkowie.
14. Bronisław Bohaterewicz, od 1927 w stanie spoczynku. Aresztowany przez NKWD i wywieziony do obozu w Kozielsku, zamordowany w Katyniu
15. Xawery Czernicki kontradmirał. W 1939 roku z Kierownictwem Marynarki Wojennej ewakuował się pociągiem do Pińska. Aresztowany przez Sowietów zesłany do obozów w głąb Rosji – do Ostaszkowa, Starobielska, Kozielska i ostatecznie do Katynia. Został zamordowany przez NKWD w lesie katyńskim na przełomie kwietnia i maja 1940 roku.
16. Stanisław Haller, od 1926 w stanie spoczynku. We wrześniu 1939 r.oddał się do dyspozycji Naczelnego Wodza. W 1939 r. został aresztowany i uwięziony w obozie w Starobielsku. Zamordowany przez NKWD w kwietniu 1940 r. w Charkowie.
17. Aleksander Kowalewski, od 1928 w stanie spoczynku. We wrześniu 1939 powołany do służby wojskowej i wyznaczony na dowódcę zgrupowania w Brzeżanach. 19 września przyjął walkę z oddziałami sowieckimi pod Żurawnem k/Stryja. Dostał się do niewoli sowieckiej.
Wywieziony i więziony w obozie w Starobielsku początkowo w klasztorze, później w siedzibie NKWD. Zamordowany w Charkowie.
18. Henryk Minkiewicz Po sowieckiej napaści z 17 września 1939, pomimo swego wieku i pozostawania w stanie spoczynku, został osadzony w obozie w Kozielsku, gdzie otoczony szacunkiem współwięźniów był uznawany za przywódcę wszystkich osadzonych oficerów. 7 kwietnia 1940 roku udał się w swą ostatnią drogę z czwartym transportem, razem z majorem Adamem Solskim, którego notes został odnaleziony na miejscu kaźni w lesie katyńskim. Z ostatniego w nim zapisu wynika, że major Solski został zamordowany 9 kwietnia, co oznacza tę samą datę zabójstwa generała Minkiewicza.
19. Kazimierz Orlik Łukoski, W 1939 r. Grupą Operacyjną "Jasło" We wrześniu 1939 został zatrzymany przez NKWD i uwięziony w obozie w Starobielsku, a następnie zamordowany w Charkowie (Zbrodnia katyńska).
20. Konstanty Plisowski, dowodził obroną twierdzy brzeskiej w 1939. Po opuszczeniu twierdzy w nocy z 16 na 17 września, poprowadził swój oddział do zgrupowania Franciszka Kleeberga. Objął funkcję zastępcy Grupy Operacyjnej Kawalerii Władysława Andersa. W dniach 24-28 września dowodził Nowogródzką Brygadą Kawalerii, która przebijając się na południe, staczała walki tak z Niemcami, jak i Sowietami. 28 września dostał się do sowieckiej niewoli i został odstawiony do obozu jenieckiego w Starobielsku. Właściwie nie wiadomo jak i gdzie zginął, jego ciała nigdy nie odnaleziono, ale znajduje się na liście katyńskiej.
21. Franciszek Józef Sikorski, od 1933 w stanie spoczynku. 12.IX objął dowództwo obrony Lwowa, walczył z zagonami niemieckimi. Po kapitulacji miasta przed Armią Czerwoną, wbrew warunkom kapitulacyjnym, został w październiku 1939 zatrzymany przez NKWD i uwięziony w obozie w Starobielsku, a następnie zamordowany w Charkowie w 1940.
22. Leonard Skierski, od 1931 w stanie spoczynku. Po agresji sowieckiej został przez NKWD aresztowany i wywieziony do obozu w Starobielsku, a następnie w 1940 zamordowany w siedzibie NKWD w Charkowie.
23. Piotr Skuratowicz, dowodził grupą "Dubno". Po agresji radzieckiej 17 września 1939 r. zatrzymany przez NKWD i wywieziony do obozu w Starobielsku. W 1940 zamordowany w siedzibie NKWD w Charkowie.
24. Mieczysław Smorawiński, dowódca Okręgu Korpusu nr II w Lublinie. Po dotarciu Armii Czerwonej do Włodzimierza Wołyńskiego rozpoczął pertraktację, a w dniu 20 września 1939 roku z oddziałami zgodnie z porozumieniem miał udać się w kierunku Bugu, lecz po wyruszeniu kolumna został zatrzymana, a następnie ogłoszono, że od tego momentu są jeńcami wojennymi. Gen. Smorawiński został po pobycie w kilku obozach jenieckich, pod koniec 1939 roku umieszczony w obozie w Kozielsku. Wraz z większością jeńców z tego obozu został zamordowany w Katyniu w 1940 roku. Był jednym z dwóch zidentyfikowanych generałów (obok gen. Bronisława Bohatyrewicza) w czasie ekshumacji w zwłok w lesie katyńskim 1943 roku.
25. Władysław Jędrzejewski, od 1924 w stanie spoczynku. We wrześniu 1939 zgłosił się do służby. Organizował Straż Obywatelską we Lwowie. 4 października 1939 został aresztowany przez NKWD. Zmarł prawdopodobnie w więzieniu we Lwowie w marcu 1940 (albo został rozstrzelany już w 1939). Syn generała kapitan Tadeusz Jędrzejewski poległ w obronie Warszawy w 1939 r.
26. Rudolf Prich, od 1935 w stanie spoczynku. 11 września 1939 r. mianowany dowódcą obrony obszaru Lwowa, sięgającego od Rawy Ruskiej po Dniestr. Osobiście kierował kontratakiem przeprowadzonym na niemiecką grupę pościgową z 1 Dywizji Górskiej, która wjechała do miasta ulicą Gródecką. Od 16 września, po rozwiązaniu dowództwa obrony obszaru Lwowa, pozostawał w dyspozycji gen. bryg. Władysława Langnera, dowódcy obrony Lwowa. Pod koniec września 1939 r. we wsi Jasienów Polny, między Horodenką, a Śniatyniem przy granicy z Rumunią został zastrzelony przez sowietów i tam pogrzebany.
27. Stefan Kossecki, dowodził 18 DP w Łomży, ze składu SGO "Narew". Odpierał przeważające siły XIX Korpusu Pancernego generała Guderiana. Prowadząc osobiście natarcie swojej dywizji został ciężko ranny 5 pociskami podczas bitwy pod Andrzejewem. Po wyjściu ze szpitala w listopadzie 1939, chciał przekroczyć granicę i został w Brześciu nad Bugiem aresztowany przez NKWD. Początkowo był więziony w Brześciu nad Bugiem, jego dalsze losy nie są w pełni znane. Według relacji pośredniego świadka został on zatopiony w Morzu Białym wraz z innymi jeńcami polskimi.
28. Karol Bogucki, ksiądz kapelan w stopniu dziekana generalnego (odpowiednik generała brygady) Po kampanii wrześniowej aresztowany przez NKWD. Zesłany w głąb Rosji do Chersonia, gdzie przebywał w jednej celi z gen. Mariuszem Zaruskim i zmarł w maju/czerwcu po 1941 roku. Najpierw zmarł gen. Zaruski, a po kilku dniach gen. Bogucki. Obydwaj pochowani zostali w zbiorowych mogiłach na cmentarzu więziennym, którego już nie ma.
29. Mariusz Zaruski od 1926 w stanie spoczynku. Został aresztowany we Lwowie przez NKWD. Zapadł na cholerę i zmarł w 1941, w więzieniu NKWD w miejscowości Chersoń.
30. Kazimierz Tumidajski, komendant Lubelskiego Okręgu AK Po wkroczeniu Armii Sowieckiej spotkał się z gen. Zygmuntem Berlingiem lecz nie wyraził zgody na wcielenie podległych mu oddziałów do 1 Armii Wojska Polskiego. Został podstępnie aresztowany przez NKWD i przewieziony do Moskwy. Więziony w więzieniu Lefortowo, później w Charkowie, a następnie w obozie w Diagilewie koło Riazania. NBł przywódcą strajku głodowego. 4 lipca 1947 w szpitalu NKWD w Skopino pod Moskwą, podczas przymusowego karmienia został uduszony. Tam też został pochowany w anonimowej (numerowanej) mogile. Oficjalne zaświadczenie władz sowieckich jako przyczynę śmierci wskazywało arteriosklerozę.

A ponadto z jakiego powodu Pan to swoje Hm napisał?
R. Szeremietiew

R. Szeremietiew

To jest: Bacz

Armia polska potrzebuje reorganizacji

Armia polska powinna składać się z armii regularnej (ok. 20 tys. żołnierzy), która, w czasie gdy nie ma bezpośredniego zagrożenia Polski, brała by udział w misjach wojskowych na całym świecie, oraz armii partyzanckiej, utajnionej, opartej na partyzantach zatrudnionych w czasie pokoju niejawnie na 1/8 etatu (praca dodatkowa). Armia partyzancka powinna się składać kikunastu a może nawet kilkudziesięciu oddziałów, z których każdy był by zdolny do prowadzenia samodzielnych działań przeciw okupantowi.

Do Siego Roku!
Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

Heh

Jeszcze przed przegraniem wojny che pan partyzantów organizować?
A jeśli okupant powie: 100 Polaków na 1 Niemca??

---------------------------------------------------------
Zwycięstwo albo śmierć!

To jest: Bacz

Gdyby były represje na ludności cywilnej

Trzeba przygotować parę drużyn wyposażonych w brudne bomby atomowe i zdolnych dotrzeć do dużych miast wroga, choć na początku można by odpalić, dla ostrzeżenia, taką bomkę w mniejszym mieście, aby wróg mógł się wycofać z perfidnych pomysłów.

Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

To jest: Mariusz A. Roman

Dobre...

Dobre i jak mniemam zgodne z tym do czego przekonany jest minister Szeremietiew. Polska rzeczywiście nie jest w stanie wygrać wojny, ale skutecznie moze ostraszyć przed okupacja naszego kraju - takimi pomysłami o których pisze Pan powyżej...

Mariusz A. Roman

Mariusz A. Roman

To jest: Marcin Głowacki

Jakieś kilkanaście lat

Jakieś kilkanaście lat temu znajomy absolwent WAT-u zawodowy wojskowy zwierzał mi się, że jest to jedna z czterech naszych doktryn obronnych.
Pewnie jest to żadną tajemnicą dla naszych sąsiadów i całego Świata, więc tym bardziej nie powinno być dla społeczeństwa, jeśli oczywiście jest prawdą.
- - - - - - -
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

- - - - - - -
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem!

To jest: Bacz

Pomysł już przedstawiałem

Pomysł już przedstawiałem tu:
http://prawica.net/node/14633
i p. Szeremietiew nie zgodził się z kilkoma osobami, że pomysł jest wariacki.

Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

Pan chyba nie rozumie.

Gdyby ucierpiały miasta okupanta, wtedy kamień na kamieniu nie zostałby w Polsce. Wrodzy żołnierze dowiadujac się że w ojczyźnie giną miliony, samodzielnie albo z oficerami żywego cżłowieka by nie zostawili. W takim momencie bardziej opłaca się poddać i nic nie robić, niż ginąć bezsensownie.

---------------------------------------------------------
Zwycięstwo albo śmierć!

To jest: Bacz

Trzeba liczyć na instynkt samozachowawczy agresora

Teoretycznie przecież w każdym momencie Rosjanie mogą odpalić kilka rakiet z których każda ma ileś tam głowic i zabić nas wszystkich w Polsce w ciągu pół godziny. Nie jest pewne, że USA zastosuje odwet bo Rosjanie mogą zagrozić, że resztę rakiet poślą na nich. Trzeba więc założyć, aby to wszystko miało sens co robimy w kwestii obrony kraju, że nie ma takiego władcy na świecie, który by sobie tak lekko postanowił zlikwidować cały nasz naród, narażając swój naród na poważne straty, ale i też poważnie narażając siebie, bo holokaust mógł by niektórych naszych drużyn terrorystycznych nie dosięgnąć (one nie muszą być na terytorium kraju) i one przede wszyskim starały by się dosięgnąć głowę potwora. Po prostu trzeba liczyć na instynkt samozachowawczy władcy - a to jest bardzo dobra taktyka, bo jest to bardzo silny instynkt nie tylko jednostek ale i społeczeństw.

Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

Jak czytam teksty pana Baczyńskiego odn. obrony kraju

to czuję zniechęcenie.
Historia podobno jest nauczycielką życia, tylko czego ona i kogo uczy?
To jest gotowy przepis jak:
1. oddać kraj bez walki
2. zadawać samemu sobie cierpienie, kiedy zostanie zajęty
To jest ten sam przepis, który nie sprawdził się już w Afganistanie, Iraku, Czeczenii, Sri Lance, Palestynie i wielu innych miejscach.
To już naprawdę lepiej się po prostu poddać i czekać na zmianę okoliczności.
Z doktryną tego typu trudno polemizować, kiedy kraj już zajęty, a ludzie rwą się do walki, żeby podnieść swoje upadłe morale, żeby poczuć się kimś, żeby nasycić żądzę zemsty.
Ale planować takie nieszczęście i taką ruinę na chłodno, w ciepłym fotelu, z kawką na biurku, nie świecąc osobistym przykładem - przesada.
A ta siła odstraszania - niech pan nie będzie śmieszny.
Kiedy ktoś chce osiągnąć coś ważnego po naszym trupie, a po naszym trupie zwykle wstępowało się na szczebel pierwszorzędnej światowej potęgi, to odstraszyć go może wizja przegranej wojny, ale nie uciążliwej okupacji. Żeby zaś straszyła wizja przegranej wojny, musimy być po stronie silniejszego. I to wystarczy.
A jak zaczniemy sobie, jak w innym głupim pomyśle pana Baczyńskiego, sami zaminowywać mosty, to ktoś je złośliwie - bez wojny - wysadzi.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Bacz

Walczyć i pokonać wroga!

A kto napisał że z bez walki?
Oczywiście, że trzeba walczyć i to najlepiej prewencyjnie na terenie wroga.
Zagrożenie wojną jest dla Polski czysto teoretyczne. Nie ma państw na świecie, które prowadziły by politykę podbojów - taka polityka po prostu przestała się opłacać. Mało tego, na świecie dominują militarnie USA, które zgromadziły wokół siebie szereg państw w tym Polskę, które chcą stan pokoju utrzymać i przeciwdziałać ewentualnym agresorom. W tej sytuacji trzymanie ogromnej armii jest marnotrawstwem publicznych pieniędzy i armię trzeba poważnie zredukować. W ramach wojsk regularnych powinna zostać armia około 15 tys. z których 1/3 normalnie była by na misjach wojskowych, w koalicji państw cywilizowanych, które chcą pokoju i wolności dla jednostek i narodów. W razie zagrożenia dla Polski ta koalicja powinna uderzyć prewencyjnie na wroga, najlepiej na jego terenie, aby jak najmniej strat było w kraju. Być może koalicja była by za słaba aby pokonać wroga atakując (do wygrania w ataku potrzeba trzykrotnej przewagi), to wtedy koalicja powinna bronić Polski. A te oddziały partyzanckie to po prostu takie drugie zabezpieczenie na wypadek gdyby koalicja zawiodła co jest równie nieprawdopodobne jak to że będzie agresja na Polskę. Co do ładunków to rzeczywiście nie jest to chyba najlepszy pomysł. Lepsze by było wyszkolenie partyzantów w produkcji materiałów wybuchowych z powszechnie dostępnych substancji oraz w przerabianiu samochodów na jeżdżące bomby, w miarę możliwości - zdalnie sterowane.

Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

Sprzeczność na sprzeczności

Jeśli zagrożenie wojną jest czysto teoretyczne to po co szkolić ludzi jak robić bomby i wysadzać samochody?
Jeśli chcemy prowadzić wojny prewencyjne i atakować tych, którzy mogą nam zagrażać, to czym mamy je robić, skoro redukujemy wojsko do 15 tysięcy? Dobre wujki z zagranicy będą atakowali wrogów, których my będziemy palcem wskazywać?
A jeśli tym wrogiem będzie Rosja ze swoim nuklearnym arsenałem, to też ją prewencyjnie zaatakują?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Bacz

No właśnie, sojusznicy mogą wymięknąć

To jest też wysoce nieprawdopodobne, ale jeśli sojusznicy zawiodą, nasza mała armia regularna może nie obronić kraju. Wtedy jeszcze zostaną Polakom działania partyzancko-terrorystyczne.

Janusz Baczyński

Janusz Baczyński

To jest: Prawicowiec

A nie lepiej to,

nie czekając na wojnę, zlikwidować wszystkie wyrzutnie i składy ładunków jądrowych i konwencjonalnych npla? Oczywiście czołgi i armaty takoż. Z samymi kałaszami nam nie podskoczą.

To jest: ratus

A mogą.

cytuję art 5 Traktatu Waszyntońskiego:
Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.

O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich podjętych w jej wyniku środkach zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Zwracam uwagę na :
jakie uzna za konieczne
Może być nota dyplomatyczna, powołując się na:

cytuję art 1 Traktatu Waszyngtońskiego:
Strony zobowiązują się, zgodnie z postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych, załatwiać wszelkie spory międzynarodowe, w które mogłyby zostać zaangażowane, za pomocą środków pokojowych w taki sposób, aby pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe oraz sprawiedliwość nie zostały narażone na niebezpieczeństwo, jak również powstrzymywać się w swych stosunkach międzynarodowych od użycia lub groźby użycia siły w jakikolwiek sposób niezgodny z celami Narodów Zjednoczonych.

zwracam uwagę na:
za pomocą środków pokojowych w taki sposób, aby pokój i bezpieczeństwo międzynarodowe oraz sprawiedliwość nie zostały narażone na niebezpieczeństwo,

To jest: Bacz

O wojsku

Gen. Koziej: Nowe piętro w szczeblu dowodzenia to niewypał
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20...
Budżet na biedamodernizację
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20...

Janusz Baczyński

Tak wygląda rzeczywistość

Tak wygląda rzeczywistość w WP i w kraju i na misjach.
Tak wygląda modernizacja armii.

http://www.smog.pl/wideo/21613/rzeczywistosc_polsk...

Nic dodać...śmiać się czy płakać????

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.