Jak SLD i PO doprowadzają gminę do ruiny

Jak wygrać wybory samorządowe pod sztandarem apolityczności, bezpartyjności, kompetencji, a następnie zrujnować gminę? To potrafią zrobić PO i SLD.tu miało być centrum kultury w Tarnowie

Samorząd przedstawiany jest często jako jeden z sukcesów Polski. Wprowadzenie 6 lat temu bezpośrednich wyborów wójtów miało być jego ukoronowaniem. Jaka jest rzeczywistość?

Wybory bezpośrednie i bezpartyjność niczego nie gwarantują

Na przykładzie 100-tysięcznego Tarnowa, w którym teoretycznie bezpartyjny kandydat (po cichu popierany przez SLD i PO), Ryszard Ścigała został prezydentem już w pierwszej turze wyborów – a więc uzyskał ogromne poparcie – można udowodnić, jak łatwo nabrać elektorat także w lokalnych wyborach samorządowych. Ponad 50% wyborców wiązało duże nadzieje z tą prezydenturą, gdyż Tarnów od wielu już lat sparaliżowany jest stagnacją gospodarczą - patrz np.- http://top.portal.salon24.pl/... ).

Po opublikowaniu kilka miesięcy temu rankingu miesięcznika „Forbes”, dotyczącego najbardziej atrakcyjnych dla biznesu miast, okazało się, że prezydent jest tak bardzo zachowawczy, iż sytuacja grodu nie uległa w zasadzie poprawie. W Tarnowie powstało najmniej firm, jeśli porównać miasta mające od 100 do 200 tysięcy mieszkańców, a pod względem atrakcyjności dla biznesu miasto rządzone przez Ścigałę zajmuje ostatnią pozycję! Dla porównania Rzeszów znalazł się w tym rankingu w czołówce. Tarnów został wyprzedzony nie tylko np. przez Radom, ale nawet przez Gorzów Wielkopolski!

Należy także zauważyć, iż w roku 2003 w Tarnowie działało 11.075 podmiotów gospodarczych, a w 2007 - czyli po roku rządów Ścigały – 10.059, czyli o ok. 1.000 mniej. W innym rankingu, opublikowanym w samorządowym piśmie „Wspólnota” kilka miesięcy temu, który dotyczył dochodu miast w przeliczeniu na jednego mieszkańca, czyli faktycznie – bogactwa gminy, na próżno szukalibyśmy w czołówce Tarnowa. Najbogatszą gminą w swojej kategorii w Małopolsce, a ósmą w kraju okazał się mniejszy przecież od Tarnowa – Oświęcim. Tarnów od lat należy do najbiedniejszych gmin Małopolski. W roku 2007 urzędy skarbowe zarejestrowały tu 1.216 osób, których dochód roczny wyniósł ponad 1 milion złotych. W samym Krakowie jest 629 milionerów, w Nowym Sączu – 101, a w znacznie większym Tarnowie – jedynie 53.

„Wyższe podatki od tarnowskich firm”, „Magistrat sięga do kieszeni kierowców”, „Tarnów straci miliony”, „Mało pieniędzy dla Tarnowa” – to tytuły niektórych tylko artykułów i to w przyjaznych (!) Ścigale mediach. Na półmetku prezydenta Tarnów jawi się jako miasto nieprzyjazne dla przedsiębiorców, zwiększające w sposób nieuzasadniony opłaty parkingowe, miasto, które nie potrafi stworzyć skutecznego lobby, zabiegającego o dodatkowe fundusze zewnętrzne. Młodzi ludzie uciekają z Tarnowa, nie widząc tu dla siebie perspektyw rozwoju. Podczas gdy np. w Nowym Sączu liczba mieszkańców rośnie, w Tarnowie maleje – w roku 2007 było tu więcej zgonów niż urodzin.

Samorządowe obiecanki cacanki

„Obiecuję zrobić wszystko, co tylko będę mógł! A jak nie będę mógł, to także obiecuję!!! Kocham Was!” – tak lapidarnie i zarazem genialnie trafnie opisał dwuletnią prezydenturę Ścigały tarnowski artysta Witold Pazera. W jednym ze swych pierwszych wywiadów prezydent mówi prawie to samo: „Miasto jest piękne i kochamy Tarnów…” Już po roku swej prezydentury Ścigała musiał wykupić w gazecie miejsce na reklamę, by - za pieniądze podatników – poinformować ich, że nie jest tak apatyczny, jak to pokazuje nieubłaganie funkcjonowanie tarnowskiego samorządu.

Jednym z istotnych elementów kampanii wyborczej Ścigały były obietnice wykazywania troski o to, z czego tarnowianie byli w ostatnich latach szczególnie dumni, o tarnowski żużel. „Jestem absolutnie wielkim fanem i zwolennikiem promocji miasta poprzez żużel” – mówił Ścigała na początku swej prezydentury. Kilkanaście miesięcy później na pierwszej stronie ogólnopolskiego dziennika mogliśmy przeczytać tytuł artykułu, który na pewno nie przyczynił się do promocji Tarnowa: „Bolesna degradacja tarnowskiego sportu”. Pierwsze zdania tego artykułu brzmią: „Tarnowski sport na najwyższym poziomie umiera! (…) Tarnów stanie się prawdziwą sportową pustynią…”.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2008 dowiedzieliśmy się, że kolejny projekt ekipy Ścigały okazał się obietnicą bez pokrycia. „Wygląda na to, że plany władz Tarnowa zagospodarowania Góry św. Marcina pozostaną planami.” – czytamy w jednym z przychylnych prezydentowi pism lokalnych. Nie powstanie także w Tarnowie „Młyn Sztuki”. W lutym 2007 jednym z „kluczowych projektów” przedstawionych przez prezydenta był „Młyn Szancera”. Budowa tego nowoczesnego centrum sztuki współczesnej oraz technologii multimedialnych miała kosztować ok. 45 mln zł. Ścigała reklamował „Młyn Sztuki” jako projekt, dzięki któremu Tarnów „poszerzy ofertę kulturalną”. Zaczęło się pięknie, skończyło – jak zwykle.

W centrum Tarnowa, przy głównej ulicy, którą wjeżdżają do miasta samochody z Krakowa, rozciąga się pobojowisko, na którym od 10 już lat nie można wybudować niczego. Ścigała obiecał, że to się zmieni. Wszystko wskazuje jednak na to, że i tym razem tarnowianie dali wpuścić się w maliny wyborcze. Ta „wizytówka” Tarnowa, przypominająca teren ćwiczeń dla uczestników obozu przetrwania, skutecznie odstrasza gości, przybyłych od Tarnowa, podobnie jak graffiti, które pokrywają nawet zabytkowe, renesansowe kamieniczki przy Rynku, budynek Muzeum Okręgowego w Tarnowie czy siedzibę Rady Miejskiej, a także budynek, w którym urzęduje sam prezydent Ścigała.

Antyreklamą dla miasta jest również doprowadzony do ruiny, zabytkowy pałacyk, mieszczący się na terenie pięknego Parku Strzeleckiego, który odwiedzany jest chętnie przez turystów ze względu na mieszczące się tutaj Mauzoleum generała Józefa Bema - patrz - http://top.portal.salon24.pl/... ).

Promocyjny niewypał

Polskie gminy zaczynają w końcu rozumieć znaczenie skutecznej promocji. Do Tarnowa jednak to jeszcze nie dotarło. Anemiczne wysiłki na tym polu władz miasta tak podsumowują lokalne media: ”Promocyjny niewypał – W dniu, kiedy Tarnów – Pierwsze Niepodległe inaugurowało ogólnopolskie obchody państwowego święta, największe media o Tarnowie milczały jak zaklęte.”

Nie do końca jest to prawda, można by w tym miejscu ironizować, gdyż właśnie w tym dniu w głównym wydaniu najpopularniejszych wiadomości telewizyjnych w „FAKTACH” TVN, kilka milionów widzów dowiedziało się, że główny tarnowski historyk „niepodległościowy” to były oficer IV Wydziału SB, obecny kustosz w Muzeum Okręgowym w Tarnowie – patrz :
http://www.tvn24.pl/28377,157... ).

Znany kreator wizerunku miast Eryk Mistewicz twierdzi, że opracowanie dobrej strategii promocyjnej dla miasta kosztować może ok. 100.000 złotych. Od prawie dwóch lat prezydent Ścigała dysponuje strategią tego typu, którą otrzymał za darmo i z niej do dziś nie skorzystał, mimo, że zatrudnieni przez niego dotychczas szefowie miejskiego biura promocji nie znaleźli się nawet myślą w orbicie takiego projektu - patrz - http://m.ciesielczyk.salon24.... .

Obok strategii promocji najważniejszym działaniem władz gminy jest opracowanie i realizacja strategii rozwoju. Tarnów nie ma ani strategii promocji, ani strategii rozwoju miasta, więc nie ma co realizować. Ma za to Wydział Strategii oraz dyrektora tegoż. Od niemal 20 lat mówi się w Tarnowie co jakiś czas o konieczności zakupu przez miasto działek w celu ich komasacji. Dotychczas żaden z prezydentów nie rozpoczął nawet tego typu operacji. By gmina była w stanie zaoferować potencjalnym potężnym inwestorom (którzy nie raz już pytali o możliwość zakupu dużych działek w Tarnowie) teren, musi go posiadać.

Bizancjum prezydenckie

Kuriozum jest powstanie swego rodzaju „dworu” wokół prezydenta. W urzędzie miasta, w którym mieszka nieco ponad 100 tysięcy osób, funkcjonuje…. Kancelaria Prezydenta Miasta! By dotrzeć do prezydenta Tarnowa, przejść trzeba przez ręce, a dokładniej mówiąc – telefon sekretarki, asystenta i czasem rzecznika prasowego prezydenta.

„Nowy gabinet prezydenta kosztował 30 tysięcy złotych” – takie tytuły pojawiły się w tarnowskich mediach, gdy Ścigała postanowił przeprowadzić jego remont. Pamiętać należy przy tym, że poprzedni prezydent odnowił niedawno te pomieszczenia. „Urząd swój widzi ogromny…” – to z kolei tytuł jednego z artykułów, które zaczęły ukazywać się, gdy Ścigała postanowił wybudować swoją nową siedzibę za 50 milionów złotych, czyli za sumę stanowiącą 1/10 wszystkich wydatków miasta w ciągu całego roku! „Prezydent w łańcuchu władzy?” – tak z kolei kpili dziennikarze tarnowscy z pomysłu Ścigały oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej, Ryszarda Żądło, którzy zaczęli marzyć o tym, by występować publicznie w łańcuchach z insygniami.

Wszystko wskazuje na to, że władza sprawiła, iż prezydent Ścigała zaczął myśleć po bizantyjsku, nie będąc tego świadom. To prawie tak jak u Moliera. Jeden z jego bohaterów mówił prozą i nie zdawał sobie wcale z tego sprawy, że mówi prozą.

Można spytać, jakim cudem na tym samorządowym „dworze bizantyjskim” – jak niektórzy złośliwie określają Urząd Miasta Tarnowa - mają pracować kompetentni ludzie, skoro „konkursy” organizowane przez prezydenta Ścigałę zdają się mieć charakter imprez, które co prawda należy zgodnie z prawem zorganizować, ale które nie mają większego znaczenia przy obsadzaniu stanowisk.

Prezentowana tu kopia „listy kandydatów spełniających wymagania formalne na stanowisko Dyrektora Wydziału Strategii Urzędu Miasta Tarnowa”, zawiera nazwisko tylko…. jednego (!) takiego kandydata. Jedynym, który złożył aplikację na to – naszym zdaniem – najważniejsze (po prezydencie) stanowisko w Urzędzie Miasta, był niejaki Gotfryd z Szerzyn. Dlaczego tak się stało?

Do następnego etapu rekrutacji w „konkursie” na stanowisko Dyrektora Wydziału Geodezji i Nieruchomości Urzędu Miasta Tarnowa oraz Kierownika Biura Sportu, Turystyki i Rekreacji zakwalifikował się także tylko jeden kandydat! Czy inni potencjalni, być może znacznie lepsi merytorycznie kandydaci, nie zgłaszają się do tego typu konkursów, nie wierząc, że mają jakiekolwiek szanse na objęcie stanowiska w urzędzie, kierowanym przez prezydenta Ścigałę?

Kiedyś Tarnów „rozsławiła” pupa Papkina, a dzisiaj…..

Jeden z najbardziej znanych współczesnych artystów polskich, pochodzący z Tarnowa Wilhelm Sasnal powiedział publicznie równo rok temu: „Nie ukrywam, że nie lubię Tarnowa”. Tego typu stwierdzenia mają większą siłę medialną niż dziesiątki imprez kulturalnych na rynku tarnowskim, transmitowanych przez lokalną telewizję kablową.

Gdy jeden z ogólnopolskich dzienników na pierwszej stronie publikuje artykuł, z którego Polacy dowiadują się, że wiceprezydent Tarnowa Henryk Słomka-Narożański szukał… podsłuchu (sic!) w swoim gabinecie, a następnie w wyniku pożaru „z dymem poszedł… sekretariat Henryka Słomki-Narożańskiego, który w magistracie nadzoruje m.in. wydawanie pozwoleń na budowę”, na pewno nie poprawia to wizerunku miasta. Tego typu „rewelacje” mają podobny skutek „promocyjny” jak kiedyś naga pupa Papkina na scenie tarnowskiego teatru. Gdy najpierw tarnowsko-brazylijski książę Sanguszko otrzymuje honorowe obywatelstwo miasta Tarnowa, a następnie (znowu na pierwszej stronie ogólnopolskiego dziennika) pojawia się artykuł pt „Książę Sanguszko pisze do mieszkańców i żali się na władze Tarnowa”, miasto zyskuje opinię dość kuriozalnej gminy.

Gdy ogólnopolskie media donoszą o tym, jak prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała „przyznał sobie dotację” (przeznaczył z budżetu miasta ponad 12 tysięcy złotych dla stowarzyszenia, którego jest członkiem) i gdy Grażyna Kopińska, dyrektor programu „Przeciw korupcji”, stwierdza publicznie, że w tym przypadku „Mamy do czynienia z klasycznym konfliktem interesów”, szkodzi to nie tylko wizerunkowi prezydenta, ale i samego miasta.

Kompromituje samorząd Tarnowa także i to, iż Przewodniczący Rady Miejskiej, Ryszard Żądło, który równocześnie jest szefem komórki promocyjnej tarnowskiego Starostwa Powiatowego, zgadza się – za pieniądze podatników (!) - uczestniczyć w wyprawie delegacji samorządowców do… Kalifornii w celu…. nawiązania kontaktów z małą miejscowością w stanie rządzonym przez Arnolda Schwarzeneggera (sic!) – patrz - http://top.portal.salon24.pl/... ).

Tarnowski Gierek,
czyli prezydent, który pomylił się o 105 milionów złotych

Na początku kadencji prezydent Ścigała z rozbrajającą szczerością wyznał, że jako prezes Zakładów Azotowych był zmuszony kierować się „troską o uratowanie firmy przed upadłością. Miasto zaś nie może zbankrutować, dlatego podejście w tym zakresie jest zgoła odmienne. Liczba spraw jest oczywiście większa w mieście, ale intensywność pracy oceniam, mimo wszystko jako niższą”.

Ścigała przyznał więc, że jako prezydent nie musi przejmować się sytuacją finansową miasta tak bardzo jak prezes firmy. Po drugie dał do zrozumienia, że jako prezydent nie napracuje się tak bardzo jak prezes Zakładów Azotowych. Trudno więc się dziwić, że prezydent Ścigała pomylił się w prognozie miejskiego długu publicznego aż o … 105 milionów złotych! 22 lutego 2007 roku Rada Miejska w Tarnowie przyjęła projekt budżetu autorstwa Ryszarda Ścigały. W załączniku nr 18 do tegoż projektu budżetu prezydent nie przedstawił bynajmniej swej kolejną obietnicy wyborczej, lecz konkretną prognozę długu miasta. Według włodarza Tarnowa całkowite zadłużenie miasta miało wynieść pod koniec roku 2009 – 97 milionów złotych.

Kilka dni temu Ścigała przedstawił inny dokument – swój kolejny projekt budżetu (na rok 2009). Tym razem zadłużenie Tarnowa pod koniec roku 2009 ma wynieść aż 202 miliony złotych, co oznacza, że Ścigała pomylił się w swej prognozie sprzed dwóch lat o 105 milionów złotych.

Teraz, na półmetku swej prezydentury, gdy chce zadłużyć miasto do rekordowo wysokiego poziomu ponad 200 milionów złotych, można być zdumionym jego decyzją. Jednak tylko w pierwszej chwili. Ścigała zorientował się po dwóch latach swych apatycznych rządów, że nic w mieście nie zrobił. Wpadł więc w panikę, że za dwa lata nici mogą wyjść z jego reelekcji. Jako że nie ściągnął żadnych istotnych inwestorów do Tarnowa, którzy swymi podatkami mogliby podreperować budżet miasta, ani też nie znalazł innych źródeł dochodu, wpadł na mało oryginalny, a niebezpieczny dla miasta pomysł i postanowił Tarnów wepchnąć w długi po uszy.

Prezydent Ścigała chyba sam już przestał wierzyć w to, że tarnowianie zauważą, iż samorząd coś robi, gdyż stawia – za pieniądze tarnowskich podatników - przy budowach prowadzonych przez władze miasta kosztowne bilbordy reklamowe (!), które informują mieszkańców, że w tym właśnie miejscu prowadzone są drogowe prace modernizacyjne przez Urząd Miasta Tarnowa.

Dwuletnia działalność prezydenta, na którego kiedyś glosowało ponad 50% tarnowian, dowodzi, iż wybory bezpośrednie oraz deklarowana bezpartyjność nie są wcale gwarancją wyboru dobrego gospodarza gminy, a sukces polskiego samorządu, o którym tak chętnie mówi się z powodu porażek centralnej polskiej polityki, okazuje się bardzo często mitem.


Marek Ciesielczyk
inne publikacje autora...
(dr politologii Uniwersytetu w Monachium, przez 3 kadencje radny miejski, b. wiceprzewodniczący rady miejskiej)

0
Jeszcze nie głosowano
 
To jest: Zdzislaw

Marek Ciesielczyk

"Wybory bezpośrednie i bezpartyjność niczego nie gwarantują"

Ależ gwarantują! Gwarantują dojście do władzy ludzi z pieniędzmi, a ci jak powszechnie wiadomo wywodzą się najczęściej z byłych SB, wierchuszki PZPR, WSI.
Więc w większości gmin mamy co mamy.

To jest: Marek Ciesielczyk

CO WIDZIMY NA ZDJĘCIU POWYŻEJ ?

To jest tzw. MŁYN SZANCERA w Tarnowie - tu miało stać centrum kultury, a stoją - jak widać - ruiny. Tam gdzie miało być centrum handlowe - też stoją ruiny, a starówka tarnowska przypomina slumsy.

Marek Ciesielczyk

Wybory to nie magia

tylko głupiec mógłby utrzymywać, że GWARANTUJĄ wybór dobrego gospodarza. Jednorazowy proces wyborczy takiej mocy nie posiada, bo i skąd mieszkańcy mogliby wiedzieć, jeśli nawet go wcześniej dobrze znali, czy BĘDZIE on dobrym gospodarzem? Takie rzeczy okazują się "w praniu". Nawet jeśli sprawował się nad podziw na stanowiskach jakościowo różnych, nie daje to gwarancji, że da sobie radę jako prezydent.
Natomiast TERAZ tarnowianie wiedzą, kim jest ich prezydent i jakim jest gospodarzem, a jeśli jeszcze nie wiedzą, to mają jeszcze trochę czasu, żeby się dowiedzieć.
I w następnych wyborach okażą, czy są zadowoleni.
Prezydenci będą się uczyć rządzenia, a wyborcy oceniania prezydentów, dotąd, aż się nauczą.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Krzysztof M

JOW-itom ku przestrodze. Źle się bawicie

Przecież to takie małe JOW-y, więc powinno to działać bardzo dobrze. Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

A moze to wina PiS i RM?

cytuję Krzysztof M:
Przecież to takie małe JOW-y, więc powinno to działać bardzo dobrze. Więc jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Jak to inaczej PAN wytlumaczy, skoro wszyscy sa OK, za wyjatkiem PiS i RM.

To jest: Krzysztof M

Okradł złodziej złodzieja. Więc jest nadzieja?

Widzę, że nie zna pan pojęcia "sztuczny tłok". Proszę myśleć samodzielnie, lub zadawać pytania, a nie pseudopytania będące w rzeczywistości poszukiwaniem potwierdzenia własnych poglądów.

Okradł złodziej złodzieja. Więc jest nadzieja?

Nie zadaje sobie pan trudu - aby odpowiedziec na pytanie, lepiej zbyc klijenta zapozyczonym frazesem.

SylwesterP

To jest: Krzysztof M

Jak krowie na miedzy

Dobra. Będzie wprost. Partie te, które dziś są w Sejmie tak naprawdę nie zwalczają się. One walczą o władzę, ale jak już zdobędą tę władzę, to będą robiły to samo, co robili zwyciężeni. A zwalczany zespołowo jest ten, który po zwycięstwie nie podzieli się tortem. On też będzie szedł tym samym kursem, co inni. Ale tort chce cały dla siebie. Dlatego media korygują to, co ludziom się w głowinach roi, żeby się im roiło we właściwym kierunku.

Jak krowie na miedzy

cytuję Krzysztof M:
Dobra. Będzie wprost. Partie te, które dziś są w Sejmie tak naprawdę nie zwalczają się. One walczą o władzę, ale jak już zdobędą tę władzę, to będą robiły to samo, co robili zwyciężeni. A zwalczany zespołowo jest ten, który po zwycięstwie nie podzieli się tortem. On też będzie szedł tym samym kursem, co inni. Ale tort chce cały dla siebie. Dlatego media korygują to, co ludziom się w głowinach roi, żeby się im roiło we właściwym kierunku.

Albo jest pan zaslepiony - albo zaklamany...
Prosze przeanalizowac sytuacje - okresu tuz po wyborach 2005.
Trzeba byc naprawde zatwardzialym we wlasnej glupocie, aby czegos takiego nie zauwazyc.
Mysle ze i krowa na miedzy by to zauwazyla, natomiast zawisni klakierzy, beda w nieskonczonosc powtarzac wyswiechtane medialne frazesy.

SylwesterP

To jest: Krzysztof M

?

cytat:
Trzeba byc naprawde zatwardzialym we wlasnej glupocie, aby czegos takiego nie zauwazyc.
Ale CZEGO nie zauważyć?

odp:

cytuję Krzysztof M:
cytat:
Trzeba byc naprawde zatwardzialym we wlasnej glupocie, aby czegos takiego nie zauwazyc.
Ale CZEGO nie zauważyć?

http://prawica.net/node/14850...

To jest: Krzysztof M

Za mamusię, za tatusia

Znowu to samo. CZEGO nie zauważyć? Śmiało! Na pewno się uda.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.