Szukaj na PNWydarzeniaZaloguj sięnowedyskutowane 2007Prace PNIle? |
Karta Polaka pożywką dla polakofobii na Litwie
pi, 2008-11-21 13:21 | Mariusz A. Roman
Polacy zwarcie zamieszkujący Wileńszczyznę (w samym Wilnie ok. 20 proc.), to ludność związana z tą ziemią od pokoleń. Społeczność ta sięga swymi korzeniami nie tylko czasów jagiellońskich, ale często jeszcze państwowości pogańskiej na Litwie. W przeszłości, ich przodkowie byli warstwą możnowładczą i kulturalną, od których zależały losy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Można, więc śmiało powiedzieć, że Polak na Litwie winien się w pełni czuć spadkobiercą historii, tradycji i gospodarzem w swoim kraju. Tymczasem, od końca XIX wieku, zagraża polskości na Litwie, nacjonalizm litewski, wciąż groźny, nawet teraz, kiedy zarówno Polska jak i Litwa są członkami Unii Europejskiej. Ostatnio, głośno o nim w kontekście próby odebrania mandatów poselskich, przedstawicielom polskiej społeczności na Litwie. Wszystko zaczęło się, gdy przedstawiciel zwycięskiej w październikowych wyborach na Litwie, partii konserwatywnej Gintaras Songaila domagał się od Głównej Komisji Wyborczej, aby ta zbadała lojalność wobec państwa litewskiego wybranych do Sejmu RL Polaków i w konsekwencji pozbawiła ich mandatów poselskich. Zarzucił on, Waldemarowi Tomaszewskiemu, przewodniczącemu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie oraz Michałowi Mackiewiczowi, prezesowi Związku Polaków na Litwie, że wypełniając ankiety przyszłego parlamentarzysty, zataili fakt, że są posiadaczami Karty Polaka. Według niego, posiadacze tego dokumentu mają pewne zobowiązania wobec obcego państwa, a zgodnie z prawem litewskim, osoba ubiegająca się o mandat poselski nie może mieć takich zobowiązań. Tymczasem, Tomaszewski i Mackiewicz Karty Polaka otrzymali 16 czerwca podczas wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Litwie. Nie wywołało to jednak wtedy żadnych negatywnych reakcji litewskich władz. Karta Polaka nikomu nie przeszkadzała również podczas kampanii wyborczej. Wielu z pośród polskich kandydatów na posłów posiadało Kartę. Ogólnie wydano tych dokumentów na Litwie ok. 500. GKW zajęła się sprawą dopiero po wręczeniu nowym posłom ich legitymacji poselskich, choć od początku było wiadomo, że teraz nie jest już władna pozbawić ich mandatów. Może to uczynić jedynie sam Sejm. Mimo to komisja rozpatrywała tę sprawę, a ostatecznie oddała ją do rozstrzygnięcia Sejmowi, sugerując, by ten oddał ją z kolei do rozpatrzenia Sądowi Konstytucyjnemu. Prezydent Litwy Valdas Adamkus poparł ten pomysł, chociaż Sejm RL wcale nie musiał skierować tej sprawy do sądu. - To albo zła wola, albo niezrozumienie ustawy o Karcie Polaka. Karta potwierdza przynależność do narodu polskiego, a nie do państwa – podkreśla Stanisław Cygnarowski, konsul generalny RP w Wilnie. – Ktoś bardzo chce zepsuć stosunki z Polską. To prowokacja i skandal. Nie wykluczam, że Songaila może być agentem KGB – mówi Waldemar Tomaszewski, donoszą nam polskie media. Tymczasem temat stał się bardzo głośny również w mediach litewskich. Nie należy do odosobnionych na Litwie opinia, jaka ukazała się na portalu internetowym "DELFI", gdzie Tomas Baranauskas w artykule pod jakże wymownym i prowokacyjnym tytułem: „Przynależność Wilna do Litwy – „nieuczciwa decyzja historyczna”, pisze m.in., że Karta Polaka jest odpowiednikiem polskiego paszportu. Zarzuca on również Karcie, że nie ma ona nic wspólnego z potwierdzeniem narodowości polskiej. Autor, niejako przy okazji cytując wypowiedź prezydenta RP, stwierdza, że Polska wkroczyła na drogę rewizji granic sprzed 1939 roku. Cyt.: A więc prezydent Polski (...) przynależność Brześcia do Białorusi, Lwowa do Ukrainy, jak też Wilna do Litwy odważnie określa "ofiarą nieuczciwych decyzji historycznych". Niczego zatem nie owija w bawełnę, lecz prosto z mostu – Kartą Polaka próbuje wyrównać "niesprawiedliwe decyzje historyczne" (...). Nie może, zatem dziwić, reakcja na urojone litewskie oskarżenia, polskich parlamentarzystów, którzy rozpoczęli zbieranie wśród siebie podpisów pod apelem do Sejmu Litwy by przeciwstawił się takim działaniom. Apel zostanie zawieziony następnie do Wilna i wręczony marszałkowi litewskiego Sejmu. Inicjatorzy tego apelu, podkreślają jednocześnie potrzebę oficjalnej reakcji polskiego rządu. Jest to szczególnie ważne, gdyż ostatni incydent nie jest jedynym przejawem polakofobii na Litwie. Istnieje również obawa polskiego środowiska na Litwie, że nawet jeżeli posłom nikt mandatów nie odbierze, to Polacy będą się bali występować o Kartę Polaka, widząc, że jej posiadanie jest niemile widziane w ich własnym kraju. Tradycja dyskryminowania polskości na Litwie, ma swoją długą, mało chwalebną historię wyniesioną jeszcze z Litwy Kowieńskiej, gdzie w okresie międzywojennym presji lituanizacji została poddana polska kultura i oświata. Jej, niemalże całkowite wyniszczenie na Kowieńszczyźnie i Laudzie stało się jednak dopiero możliwe w czasach stalinowskich, co Litwini skwapliwie wykorzystali. To, czego dzięki m.in. zachowaniu polskiej oświaty na Wileńszczyźnie nie udało się wtedy, systematycznie jest kontynuowane obecnie. Restrykcyjne przepisy oświatowe, utrudnienia w odzyskaniu ziemi, zmiany administracyjne rozbijające zwarcie zamieszkującą polską społeczność (m.in. tworzenie tzw. Wielkiego Wilna kosztem podwileńskich wsi), brak możliwości zapisywania w dowodach tożsamości polskiego brzmienia nazwisk, „fałszerstwa wyborcze”, wprowadzenie wysokiego progu wyborczego - także dla list wyborczych mniejszości narodowych, a także przeniesienie siłą z polskiego kościoła św. Ducha w Wilnie cudownego obrazu „Jezu Ufam Tobie” – oryginał namalowany przed wojną według wskazówek Św. Faustyny, odbieranie przybyłym z Macierzy polskim księżom parafii, to tylko niektóre z przykładów polakofobii. Tymczasem państwo litewskie, które już od kilkunastu lat deklaruje, że jest strategicznym partnerem Polski, nie robi nic, aby zwalczać antypolonizm wśród sporej części swojego społeczeństwa. Co więcej, z budżetu tego państwa są finansowane wyraźnie antypolskie organizacje. Poszczególne instytucje państwowe Litwy, politycy, środki masowego przekazu, także kuria wileńska, co jakiś czas same prowokują wybuchy antypolonizmu. O ironio, dzieje się tak zazwyczaj wtedy, kiedy w oficjalnych stosunkach państwowych z Polską, następuje jakiś kolejny pozytywny przełom. Wielokrotnie, na co zwracają uwagę Polacy na Litwie, do takich ekscesów dochodzi bezpośrednio, po wizycie któregoś z przedstawicieli najwyższych polskich władz. W Polsce sytuację taką, tłumaczy się nam kompleksami litewskiego, słabszego partnera. Jednak, jak długo tak można? Zbliżenie, normalizacja w stosunkach z bratnim mimo wszystko narodem litewskim, jest ze wszech miar pożądane, ale na zasadach tylko i wyłącznie wzajemności a nie ciągłych, jednostronnych gestów dobrej woli z naszej strony.
|
"sytuację tłumaczy się nam kompleksami litewskiego partnera"
Powiedzmy ściślej: żmudzkiego "partnera". Bo ci polakożercy to tak naprawdę żadni Litwini - tylko Żmudzini. Czyli Bałtowie - a nie Słowianie. Bałtowie, którzy ukradli Litwinom (znanym obecnie jako tzw. "Białorusini") tożsamość.
P.S. Tak, "tłumaczenie" jest właściwe. Jednakowoż trzeba mieć na względzie, że wytłumaczyć coś - to wcale nie znaczy, że tym samym usprawiedliwić. Chodzi tu jedynie o zrozumienie mechanizmu.
--------------------------------
Dobra rada złota warta
Litwini też byli ( i są ) Bałtami
Tyle, że w chwili ślubu Jadwigi z Jagiełłą w państwie litewskim było 80% Rusinów i językiem państwowym był ruski (bo tylko w tym języku pisano).
Pan mówi o czasie 600 lat temu...
...a ja o współczesności, lub nieodległej całkiem przeszłości (od początku XX w., powiedzmy). Otóż obecnie Litwini (nie mylić ze Żmudzinami), od dawna już żadnymi Bałtami nie są.
--------------------------------
Dobra rada złota warta
Auksztota i Żmudź
W Wielkim Księstwie Litewskim, Żmudź różniąca się kulturowo i językowo od Auksztoty, inaczej nazywana Litwą Właściwą, zawsze miała swoją autonomie, także w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Rzeczywiście Żmudź była i należy do grupy Bałtyckiej, jednak Auksztota była Ugrofińska. Językoznawcy udowodnili dawno, że imiona Olgierd, Kiejstut, Mendog, Jogaiła były ugrofińskie a nie bałtyckie.
Z kolei plemię ugrofińskie - Litwa podbijało inne plemiona słowiańskie. Litwini byli waleczni i znani z żołnierki, dlatego podbili wiele plemion słowiańskich. Na podbitych plemionach utrzymywali w zamkach ugrofińską załogę, ale te zameczki te, to jakby punkty w morzu słowiańskim. Dlatego szybko językiem obowiązującym w WKL stał się staroruski. Litwini przyjęli również kulturę słowiańska, rusińską, ale także polską. Często dochodziło do wypraw przeciwko polskiemu Mazowszu, skąd uprowadzano w jasyr masowo żywioł polski. I stad na Wileńszczyźnie już za Mendoga większość mieszkańców stanowili Polacy, dowodem na to jest fakt, że Mendog przyjmując Chrześcijaństwo, wymagał od braci, jakich ściągnął do Wilna znajomości także języka polskiego. Potem mu się odwidziało i braciszków ściął, leżą zmumifikowani dotychczas w Wilnie, w cerkwi niedaleko Ostrej Bramy na ul. Wielkiej - po żmudzińsku Didzioji. O masowym zamieszkiwaniu Wileńszyzny przez ludność z Polski, świadczy również inny fakt, a mianowicie po ożenku Aldony, córki Olgierda z Kazimierzem Wielkim. Aldona sprowadziła ok. 30 tys. jasyru polskiego z Wilna. Oczywiście nie był to żaden jasyr, tylko ludność przepędzona z powrotem do Królestwa przez Litwinów w geście dobrej woli. Tak to się wtedy odbywało. Jak wielka to była w tamtych czasach ilość ludności może świadczyć, że Kraków (największe miasto w Polsce) liczył wtedy zaledwie 20 tys. mieszkańców?
Oczywiście, później rusińska Litwa szybko zaadaptowała polskość zarówno językowo i kulturowo. Było to po Unii w Krewie o tyle jednak łatwe, że polskość w WKL była znana już od wieków. Tak, więc Litwini (przynajmniej możni Litwy) praktycznie stali się Polakami, a warstwy włościańskie były rusińskie. Nacjonalizm litewski powstał dopiero w 1883 od założenia pisma żmudzińskiego AUSRA - po polsku Zorza. Stało się to możliwe, gdyż zaborca rosyjski wykształcił inteligencję litewską (Smetona, Voldemarus) na swoim Uniwersytecie w Petersburgu
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
Bzdura
Pismo "Ausra" zostało wydane Szanowny Panie w niemieckiej Ragnecie (lub jak chcą niektórzy Tylży), dzięki pomocy Niemców. Język litewski w zaborze rosyjskim był zakazany i tępiony. Założycielem pisma był Jonas Basanavicius (pol. Jan Basanowicz). Akurat tak się składa, że A. Smetona z tym pismem nic wspólnego nie miał. Miał natomiast dużo wspólnego z pismem "Vairas" (Wiosło), w którym publikował oraz pismem "Viltis" (Nadzieja), którego był założycielem Było to praktycznie na dniach przed wybuchem I wojny światowej. Kłamstwem i kompletną bzdurą wyssaną z palca jest również to, że zaborca rosyjski wykształcił litewską inteligencję w duchu nacjonalistycznym. Było akurat na odwrót. Smetona, jak i inni walczyli z zaborcą rosyjskim (liczne aresztowania), wiążąc swoją przyszłość państwową i kierunek niepodległościowy raczej z Niemcami. Za Mendoga na wileńszczyźnie niestety w większości zamieszkiwali jednak autochtoni - tak Litwini, jak i Rusini. Nawet w XIX wieku na przykład dość bliska okolica Wilna (ok 25 km), a mianowicie Troki miały żywioł w większości litewski. Na drugim miejscu byli dopiero Polacy i kolejno Żydzi i Rusini. Żywioł Polski w tym okresie większość stanowił w najbliższej okolicy Wilna, ze szczególnym nasileniem na północy, wschodzie i zachodzie Kraju Wileńskiego. Co do pisowni nazwisk, to zapisywane są one w alfabecie litewskim, ale w brzmieniu polskim, a nie litewskim. Ciekawe, że nie przeszkadzają braciom Polakom zapisy nazwisk w USA, czy NIemczech. Doprawdy jakaś zaćma w tym względzie panuje. Anglosasom i Germanom wolno stosować własny alfabet, który nie rozróżnia nosówek i "ł", ale nie daj Bóg już reszcie, a Litwinom, Rosjanom w szczególności (Rosjanie stosują transliterację swych liter zgodnie z zapisem łacińskim, ale bez (o cóż za zdrada) polskich znaków fonetycznych, często z obcą dla nas końcówką "-ij" lub "-aja".
kniaź Michaił (z odwiecznych Litwinów)
kniaź Michaił
Proszę nie nadinterpretować...
W poprzednim komentarzu pisałem jedynie o tym, że powstanie nacjonalizmu litewskiego było możliwe z uwagi na bezsporny fakt, jakim było kształcenie włościan Żmudzinów za pieniądze rosyjskiego zaborcy. Który na zasadzie dziel i rządź skutecznie podzielił włościan i szlachtę litewską (w rozumieniu geograficznym), chodziło wszak o to, aby nie powtórzyła sie sytuacja z Powstania Styczniowego, kiedy warstwy te wspólnie walczyły z zaborcą.
Rzeczywiście założycielem AUSRY był Basanawicius - Ojciec Narodu jak go nazywają obecni Litwini, ale Smetona i Voldemarus byli jego wychowankami. Nie pisałem we wcześniejszym poście, że Ci ostatni byli założycielami tego pisma. A jedynie o tym, że od AUSRY wszystko sie zaczeło. Rzeczywiście była ona wydawana w Prusach, gdyz czcionka łacińska - jej druk był wtedy w Rosji nielegalny, a następnie przemycana na Litwę. Ale wydająca ją inteligencja kształcona była wczesniej przez zaborcę rosyjskiego, a zaborca niemiecki przygarnął ja potem i dał schronienie.
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
bzdura
Dlaczego polacy tacy tępoglowi? Po 1864r, na terytorji Litwy bylo zabronione pieczętowanie lacinskim alfabetem. To jak zaborcy mogli finansowac ksztalcenie Litvinow? Fundowali drukarni w niemieckiej Tilžė? A po co wtedy lapali nosicieli litewskich ksiazek i gazet? Wiecej milijona egzempliarow litewskich wydan przez 40 lat zabronienia druku bylo konfiskowano przez zaborcow. Tak po co fundowac a potem odbierac? Gdzie logika?
Mnie chodzi głównie o chwilę obecną
Rozumiem, że zgadzamy się, iż dzisiejsi "Litwini" (ci niby "oficjalni") - to po prostu Żmudzini?
Mniejsza o ugrofińskich przodków - to już historie sprzed stuleci.
--------------------------------
Dobra rada złota warta
sasdadsasd
Nu jakie jeszcze zmudzini? Mindaugas - zalozyciel pansta litewskiego byl litwinem i rozmawial po Litewsku, tak samo jak Gediminas - zalozyciel Wilna, Algirdas, Kęstutis, Vytautas, Jogaila, Kazimierz, Aleksandr... Polonizacja zaczęla się po chrztu Litwy, bo zachodnio-europejska kultura wędrowala do Litwy przez Polskę. To, že Litewskie panowie spolonizowali się, nie znaczy, ze oni byli tymi "prawdziwymi litwinami". Język staroslowianski byl językiek kancelarskim w Wielkim Księstwie Litewskim dlatego, že pokonanych i przylączonych ziem slowianskich bylo o dužo więcej, niž etograficznych Litewskich.
Tak właśnie
Viso gero :)
kniaź Michaił
kniaź Michaił
Litewski, ale jaka grupa bałtycka czy ugrofińska?
Do kiedy rozmawiali po litewsku - tego dokładnie nie wiem. W każdym razie okoliczna ludność była słowiańską, wzmacnianą dodatkowo przez żywioł polski z Mazowsza, jaki trafiał na Litwe, chociażby jako jasyr.
Litewski nie był nigdy językiem z grupy bałtyckiej, takim jakim teraz jest oficjalnie na Litwie. Był ugrufińskim i nie miał nic wspólnego ze żmudzkim, który stał się litewskim przed wiekiem.
SUPRANTO, no to Łabas...
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
Mam wrażenie, że coś Pan strasznie pomieszał:
Litewski nie był nigdy językiem z grupy bałtyckiej, takim jakim teraz jest oficjalnie na Litwie. Był ugrufińskim i nie miał nic wspólnego ze żmudzkim, który stał się litewskim przed wiekiem.
Język litewski (lietuvių kalba) - język z zespołu wschodniobałtyckiego języków bałtyckich, którym posługuje się ok. 3,3 mln osób.
(...)
Jako osobny język z zespołu wschodniobałtyckiego języków bałtyckich zaczął się rozwijać w VII wieku n.e. Jako język pisany pojawił się dopiero w XVI wieku. Współczesna forma języka litewskiego ukształtowała się na przełomie XIX-XX wieku.
Język litewski jest bardzo interesujący dla językoznawców, gdyż podobnie jak język łotewski, zachował wiele archaicznych cech indoeuropejskich.
Jęzuki ugrofińskie - estoński i fiński - to zupełnie inna - nieindoeuropejska rodzina języków. Języki bałtyckie należą do języków indoeuropejskich i to w dodatku uważanych za dosyć archaiczne, to znaczy zbliżone do oryginalnego praindoeuropejskiego.
Natomiast prawdą jest, że duża część obecnych mieszkańców Litwy i Łowy - oraz północnej Białorusi - to zindoeuropeizowana w ramach ekspansji ludów indoeuropejskich wcześniejsza ludność ugrofińska. Można się o tym przekonać czytając pracę z 2002 roku: Y-Chromosomal Diversity Suggests that Baltic Males Share Common Finno-Ugric-Speaking Forefathers , z której wnioski jej autorzy ujmują tak:
Wszystko sie zgadza
Nic nie pomieszałem. Wikipedia podaje informacje na temat języka, który jest obecnie urzedowym na Litwie. Inna sprawa, to ile ma wspólnego obecny jezyk litewski z tym jezykiem jakim posługiwali sie Mendog, Olgierd, Kiejstut czy Jagiełło. Ja jedynie twierdziłem, że pierwotnie Litwini byli Ugrofinami, natomiast pod koniec XIX wieku nacjonalizm litewski powstał na podłożu bezsprzecznie bałtyckim czyli żmudzkim. Dawny język żmudzki stał sie dzisiaj litewskim. Zresztą język litewski wciąz powstaje, co chwilę państwowa komisja na Litwie, ogłasza jakieś nowe słowo. Na Litwie jest wiele grup i dioalektów składających się na dzisiejszy litewski, ale powstały one na bazie żmudzkiego, a nie pierwotnie ugrofińskiego - litewskiego.
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
A jakim się językiem posługiwali?
Rozumiem, że sugeruje Pan, że mówili jakimś językiem ugrofińskim, a więc podobnym do estońskiego czy fińskiego. Czy tak? Czy może Pan nazwać ten język?
Czy może Pan podać jakieś źródło dla swojej tezy. Wszystkie znane mi źródła upatrują w Litwinach lud bałtycki, a w języku litewskim język indoeuropejski:
Anyone wishing to hear how Indo-Europeans spoke should come and listen to a Lithuanian peasant.
Badania genetyków, które cytowałem potwierdzają, że dużą część Bałtów (ale również północnych Białorusinów czy północnych Rosjan), to zindoeuropeizowana ludność ugrofińska. Ale czym innym jest twierdzić, że część Bałtów to zasymilowani przez Indoeuropejczyków Ugrofińcy, a co innego twierdzić - jak to zdaje się pan czynić - że to właśnie Ugrofińcy stanowili warstwę rządzącą na Litwie. Dam przykład: wiadomo, że duża część wschodnich Niemców to zgermanizowani Słowianie. Ale nikt nie twierdzi, że Niemcy byli Słowianami. Bo przecież ktoś musiał tych Słowian Połabskich czy Pomorskich zgermanizować.
Ale przecież język żmudzki to tylko dialekt litewskiego!
Język żmudzki (Žemaitiu ruoda, lt. Žemaičių tarmė, Žemaičių kalba) jest dialektem języka litewskego, używanym przede wszystkim na Żmudzi przez ok. 0,5 mln osób[potrzebne źródło].
Ostatnio wiele czyni się w kierunku standaryzacji tego języka. Określenie "język żmudzki" jest używane również w stosunku do szesnastowiecznego języka litewskiego, który sam w sobie nie powinien być mylony ze żmudzkim.
Jak może Pan twierdzić, że litewski jest językiem ugrofińskim, a żmudzki indoeuropejskim, skoro to są dwie odmiany tego samego języka!
A kto w takim razie mówi obecnie dawnym litewskim jeśli nie Litwini?
Współczesny język litewski usystematyzował na początku XX w. litewski językoznawca Jonas Jablonskis. Za podstawę wziął dialekt mieszkańców zachodniej Auksztoty. Setki polskich wyrazów, występujące w piśmiennictwie starolitewskim, zostały usunięte z nowo utworzonego litewskiego języka literackiego.
Na poniższej mapie zaznaczono zasięg języków bałtyckich w XII wieku (na zielono). Na żółto zaznaczono języki ugrofińskie. Na Litwie śladów języków ugrofińskich nie ma.
Teoria Ugrofińska
Cyt.:Czy może Pan podać jakieś źródło dla swojej tezy. Wszystkie znane mi źródła upatrują w Litwinach lud bałtycki, a w języku litewskim język indoeuropejski:
Polecam pracę Jana Ciechanowicza, Na wschód od Bugu, wilno-Chicago 1991. Jest w niej cały rozdział pt. Teoria Ugrofińska. Autor przytacza szereg badań jezykoznawców i historyków zarówno białoruskich, litewskich jak i polskich i jednego czeskiego.
Cytat z tej pracy: Białoruski lingwista Iwan Łaskou doszedł do wniosku, że "mowa Litwy należała do tejze podgrupy co i język komipiernmiacki". W obszernym szkicu pod tytułem "plemie pięciu rodów" opublikowanym w pismie "literatura i Mastactwa" (nr 33 (3495), 18 sierpnia 1989 I Łaskou interpretuje samonazwę "Litwa" własnie jako "plemie pieciu rodów, które to plemie było ugrofińskie, a nie bałtyckie (stanowiło swego rodzaju odłam najdawniejszej ludności tych ziem i w okresie późniejszym żywiołowo zeslawizowało się (Sokrat Janowicz proponuje inne tłumaczenie nazwy Litwa: "Pięciorzecze"). W językach ugrofińskiej grupy daje sie tez interpretować imiona wszystkich książąt "litewskich", np. Mendog to "ten, który mnie uderzył" (mozliwe, iż noworodek tuz po urodzeniu machnął rączką, "uderzył" tego, kto go przyjmował; w dawnych czasach noworodkom często nadawano takie "przypadkowe" imiona, widząc w nich znaki szczególne, jakby przepowiadające językiem symboli los i przeznaczenie tej czy innej osoby); Olgierd - "żywa czerwień"; Jagiełło - "młody sośniak" lub "siemię ojcowskie". Nabierają "komi-permiackiego sensu" także zagadkowe imiona Skirgiełły i Swidrygiełły" (...) I Łaskowa dochodzi w końcu do wniosku, że ugrofińskie plemie "litwa", wyrózniające się wielu talentami, energią i dymnamizmem, zamieszkiwało kilka sąsiadujących ze sobą rejonów...
W każdym razie jest tam przedstawionych szereg dowodów na to, ze plemie ugrofińskie Litwa i jego mieszkańcy zeslanizowali się z czasem. Dlatego naród litewski rozminął sie ze swym językiem
Dalej...
Ostateczne przesuniecie nazwy "Litwini", "Litwa" na Żmudź nastapiło w XIX wieku, juz po rozbiorach polski, w wyniku ideologicznej walki Rosji o rusyfikację Litwy historycznej i wykreslenie jej z historii jako państwa narodowego. Stało sie tak na skutek ogłoszenia przez rosyjska szkołe historyczną i carat "dogmatu", że wielkie Księstwo Litewskie nie było państwem narodowym, lecz różnoplemiennym, w którym klasy rządzące były obcego pochodzenia. One to uciskały masy "ruskie", współplemienne z Rusią Moskiewską, do której jakoby od wieków "ciążyły". Przedstawiciele inteligencji słowiańsko-litewskiej, wileńskiej, chcąc ratować całośc Litwy historycznej jako narodu, odpowiedzieli tzw. "bałtycką teorią", dowodząc, że Litwa historyczna była tworem bałtyckim, letuwiskim - żmudzkim, a więc Rosja nie ma ani prawnych, ani historycznych podstaw do wcielenia zagrabionych ziem do swego imperium. Teoria bałtycka została podtrzymana przez uczonych zarówno polskich jak i zachodnio-europejskich, w wyniku czego Rosja zgodziła się na nazwę "Litwa" dla ziemi Żmudzkiej. Stało sie to w połowie XIX wieku.
(...)
W ten sposób ciągłośc Litwy jako państwa i narodu została przerwana. Demokraci Litwy poszli na współprace z rewolucjonistami rosyjskimi, wierząc, że rewolucja w Rosji umożliwi im odbudowanie własnej państwowości. Współpraca ta zmusiła ich do wyrzeczenia sie nazwy Litwy, tak znienawidzonej w Rosji przez wszystkie stany. Nowa nazwa - Białoruś - nie była tak straszną.
Wykorzystała to Żmudź, przyswajając sobie nazwę Litwa. Rosja zgodziła się uznać teorię Żmudzi jako twórcy Litwy, wychodząc z założenia, że miniaturowa Żmudź nie przedstawia dla Rosji żadnego zagrożenia.
Również Polacy chetnie podtrzymali teorie bałtycką. Spodziewali się, że w alce z Rosją zdołaja przynajmniej uzyskać historyczna Żmudź, w zamian straty Litwy Historycznej". Wiara ta zawiodła Polaków już w drugiej połowie XIX wieku, kiedy historyczna Żmudź, pod nazwą Litwy, wyszła spod ich wpływów. Od tej chwili do dnia dzisiejszego Polacy daremnie pukaja we drzwi "litewskie", ofiarowując wszelka mozliwą współpracę. Prawdziwa Litwa historyczna została przez Polaków wzgardzona... Białoruś była dla nich zespołem chłopskim, niedojrzałym do niepodległości..."
Odsyłam także do pracy Władysława Wielhorskiego, Polska a Litwa, Stosunki wzajemne w Biegu dziejów, Londyn 1947. Mozna nam tam znaleźć podobne, może mniej radykalnie przedstawione tezy...
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
A czy nie przyszło Panu do głowy przypadkiem, że powoływanie
się na sowieckie źródła białoruskie na temat Litwy z 1989 roku może być ryzykowne, a być może i narażać na śmieszność? Czy nie zdaje Pan sobie z istnienia konfliktu białorusko-litewskiego o dziedzictwo po Wielkim Księstwie Litewskim? Małe narody mają bardzo elestyczny stosunek do prawdy historycznej. Rozumiem Białorusinów denerwujących się, gdy ich kraj nazywa się Litwą, i rozumiem ich próbu pokazania, że "etniczni" Litwini nie odgrywali w Wielkim Księstwie Litewskim wielkiej roli, ale uważam równocześnie, że my nie powinniśmy tych ich złośliwostek - robienia z Litwinów Ugrofińców - traktować zbyt poważnie.
Natomiast z pewnością rolnicze ludy indoeuropejskie - najpierw Bałtowie, potem Słowianie - zasymilowały w tej części Europy obecne tam wcześniej zbieracko-łowieckie plemiona ugrofińskie (pokazują to badania genetyczne). Więc na temat dyskusji o wzajemnych relacjach Bałtów i Ugrofińców jak i też Słowian i Ugrofińców jest ciakawy.
Przytoczyłem polskie źródła...
Zwracam uwagę mojemu szacownemu polemiscie, że przytoczyłem dwa polskie źródła, zacytowałem za jednym z nich opinie inne.
Wczytując sie w tekst naszej polemiki doszedłem jednak do przekonania, że wcale się tak bardzo nie różnimy. Temat jest na tyle ciekawy, aby poruszyc go w jakims osobnym tekście. Może znajde na to chwilę, w najbliższej przyszłości. A może Pan zaproponuje jakis tekst wyjściowy na portalu prawica.net?
Mariusz A. Roman
Mariusz A. Roman
Murzyn ekspertem od igloo
Białorusin źródłem polskim. No, no.
A wróble mają po kilu (sentencja kielecka)
- Sokrat Janowicz nie jest naukowcem. Jest "naukowcem", to znaczy naukowcem tendencyjnym.
- Słyszałem od jednego Litwina, że Polsce powodziło się dobrze tylko wtedy, gdy Polakami rządził Litwin.
Uroki nacjonalizmu
Niektórzy muszą dopiero posmakować nacjonalizmu od drugiej strony, żeby do nich dotarło, że nacjonalizm prowadzi do niepotrzebnych konfliktów.
Personalizm to zło, to socjalistyczna ideologia oparta na kłamstwie
Panie Qrczak - podpowiedz Pan te mądrości Żmudzinom i Ukraińcom
...a dopóki nie dadzą się Panu przekonać - daj Pan spokój tutaj.
--------------------------------
Dobra rada złota warta