Cel: PRL!

Po zakończeniu działań wojennych, stało się oczywiste, że Polska jest "łupem" Związku Sowieckiego. Co więcej, szybko stało się jasne, że Związek Sowiecki nie zamierza wypuszczać z rąk takiej "zdobyczy". Również granice "odrodzonej" Polski, przesunęły się zdecydowanie na zachód, co w powojennej propagandzie nazywane było "powrotem na piastowskie ziemie".

Dość szybko, stało się jasne, że w nowej rzeczywistości nie ma miejsca na legalną opozycję, szybko okazało się również, że "ludowa" Polska, ma być państwem jednolitym narodowo. Wszystko to nie mogło budzić entuzjazmu ludzi, dla których w tej nowej rzeczywistości miejsca nie było. Pierwszymi organizacjami, które z dość różnych przyczyn, zdecydowały się na zbrojną konfrontację z PRL, były organizacje niepodległościowe polskiego podziemia, nacjonalistyczne podziemie ukraińskie, oraz post-nazistowskie podziemie niemieckie.

Zdecydowanie najważniejszą rolę wśród niemieckich organizacji podziemnych odgrywał Werwolf – często, zresztą, błędnie(!) nazywany Wehrwolfem – zbrojna organizacja wzorowana na...Armii Krajowej!

Latem 1943 r. miała miejsce w gabinecie Heinricha Himmlera tajna narada z udziałem kilku ministrów III Rzeszy i wyższych oficerów SS. W jej wyniku powstał plan "W-II" (Werwolf) – zakładający potrzebę szerzenia dywersji na tzw. "płytkim" zapleczu nieprzyjaciela, w razie zaistnienia konieczności odwrotu armii niemieckich. Dopiero w kilkanaście miesięcy później, we wrześniu 1944 r., odbyła się kolejna narada w kwaterze Himmlera, której owocem była modyfikacja planu "W-II". Dorobiono do niego supertajny wariant – prowadzenie walki podziemnej w przypadku okupacji Niemiec przez aliantów.

Główny twórca tego przedsięwzięcia, Reinhard Gehlen z Wehrmachtu, opracował projekt struktury podziemnej organizacji głównie na bazie doświadczeń z polskim ruchem oporu. Korzystał przy tym przede wszystkim z obszernych materiałów zgromadzonych przez warszawskie gestapo. Po zdławieniu powstania warszawskiego wywiad SS zdobył także dokumenty i archiwa AK. Z tych materiałów skopiowano strukturę podziemnej organizacji opartej na niewielkich grupach uderzeniowych. Szczególny nacisk położono na możliwie zdecentralizowaną strukturę organizacji.

Plany szczegółowe obejmowały szkolenia sabotażystów, szpiegów i dywersantów, organizację magazynów broni i żywności oraz radiowych punktów łączności na ziemiach uznanych za zagrożone polską i radziecką okupacją. Chociaż oficerowie Waffen SS byli poważnie zaangażowani w planowanie ruchu, ostatecznie postanowiono – i była to zapewne decyzja szefa SS H. Himmlera, aby organizację tę rozbudować wokół struktur miejscowych dowódców sił bezpieczeństwa – Wyższych Dowódców SS i Policji (HSSPt). Werwolf miał obejmować wszystkie okupowane ziemie III Rzeszy, lecz praktycznie istniał tylko na wschodnich rubieżach.

Być może dlatego, że tutaj Niemcy poniosły straty terytorialne i przez to także niemiecka nienawiść do Polaków była wiele większa niż do aliantów zachodnich. Dowódcą Werwolfu został mianowany SS-Oberstgruppenführer Hans Adolf Prutzmann. Prutzmann dostał się jednak do niewoli brytyjskiej i – aby uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie wojenne – popełnił samobójstwo. Co ciekawe, Prützmann popełnił samobójstwo w tym samym więzieniu co Heinrich Himmler. Pilnował ich ten sam starszy sierżant o nazwisku Edwin-Austin.

Podziemie pohitlerowskie, na czele z Werwolfem, stawiało sobie kilka zasadniczych celów. Chodziło o utrzymanie przewagi żywiołu niemieckiego na Ziemiach Odzyskanych poprzez czynne zwalczanie osadnictwa polskiego oraz nowej administracji.

Teoretycznie brano pod uwagę przygotowanie powstania zbrojnego przeciwko okupantowi. Chodziło także o szerzenie wśród Niemców propagandy, z wykorzystaniem wszelkich argumentów, mającej na celu powstrzymanie ich wyjazdów za nowo powstałą granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. W przypadku pogodzenia się z koniecznością opuszczenia pewnych miejsc oraz dążenia, by nie mogły one dalej służyć Polakom, decydowano się na taktykę "spalonej ziemi", czyli masowy sabotaż i dywersję.

W skład niemieckiego podziemia wchodziło szereg mniejszych i większych organizacji, nie mających często ze sobą żadnego powiązania, ani też nie podlegających jakiemuś centralnemu kierownictwu. W polskiej historiografii określa się je, niezbyt poprawnie zresztą, zbiorczą nazwą Werwolf – od największej i najwcześniej, odgórnie utworzonej organizacji. W apogeum działalności siły te można oszacować na blisko 10 tysięcy, prawdopodobnie jednak z wliczeniem w tę liczbę oddziałów złożonych z niedobitków niemieckiej armii. Oprócz miejscowej ludności, w dzień toczącej życie rolników czy rzemieślników, a w nocy atakującej posterunki UB, milicji czy obiekty o znaczeniu strategicznym, w Werwolfie działali też "zawodowi partyzanci", którzy cały czas ukrywali się w lasach.

Najczęściej byli to żołnierze Waffen-SS, działacze NSDAP, wysocy urzędnicy administracji okupacyjnej w Polsce, na Ukrainie czy Białorusi czy funkcjonariusze gestapo. Wszystkich łączyło to, że byli poszukiwani za zbrodnie wojenne. Mimo niezaprzeczalnych sukcesów, jak np. zniszczenie urządzeń portowych w Świnoujściu, ataki na dworce i linie kolejowe, zniszczenie infrastruktury w kilku miastach Dolnego Śląska, Werwolf skazany był na porażkę. Zarówno wysiedlenia ludności niemieckiej na podstawie postanowień konferencji poczdamskiej, jak i zainstalowanie stalinowskiego rządu w Czechosłowacji, pozbawiły "wilkołaków" możliwości działania. Do dziś jednak istnieją w Niemczech organizacje skupiające weteranów Werwolfu.

Gwoli obowiązku można jeszcze wspomnieć, że poza "wojskowym" podziemiem niemieckim, działało – zdecydowanie mniej aktywne – podziemie cywilne, jak chociażby organizacje: Freies Deutschland, Jungenbund der Freien Stadt Danzig, Freikorps Gross-Mossdorf. Żadna jednak, nawet na chwilę, nie zbliżyła się poziomem organizacji i aktywności do Armii Krajowej, która wszak była wzorem dla niemieckiego podziemia.

Kolejną organizacją zbrojną, walczącą przeciwko Polsce Ludowej, nota bene noszącej jeszcze wtedy nazwę Rzeczpospolita Polska, była Ukraińska Powstańcza Armia (ukr. Українська Повстанська Армія, Ukrajinśka Powstanśka ArmijaUPA). UPA powstała decyzją władz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (ukr. Організація Українських Націоналістів, OUN), które uważały, że Ukraińcy winni stworzyć przy pomocy Niemiec, własną armię. Wśród Niemców pogląd ten, nie znalazł zrozumienia i w lecie 1942r. Niemcy dokonali masowych aresztowań działaczy OUN. Dlatego też pod koniec 1942r. w pobliżu Lwowa odbyła się konferencja referentów wojskowych obwodowych prowidów OUN-B, a więc frakcji popierającej Stepana Banderę, która przedyskutowała istniejące koncepcje walki, i opowiedziała się za tworzeniem struktur partyzanckich pod nazwą Wojskowe Oddziały OUN-SD (Samostijnikiw Derżawnikiw). Nazwę późniejszą, tzn. UPA przejęto od formacji zbrojnych Tarasa Borowcia Tarasa Bulby. Obecnie dla rozróżnienia oddziałów Bulby używa się wobec nich określenia UPA - Poleska Sicz.

Za oficjalną datę utworzenia UPA historycy ukraińscy przyjmują 14 października 1942 – Święto Szaty (Pokrowy) Najświętszej Marii Panny. Dzień ten jako święto UPA został ustalony na mocy postanowienia Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej z 30 maja 1947. UPA, w pamięci Polaków zapisała się jak najgorzej; partyzantom ukraińskim przypisuje się szereg zbrodni na polskiej ludności cywilnej, a liczbę polskich ofiar nacjonalistów ukraińskich szacuje się na 100 – 160 tysięcy. Trzeba jednak dodać, że poza Polakami, wśród ofiar było sporo osób, które były obywatelami przedwojennej Polski, ale równocześnie Rusinami, Żydami, a nawet Ukraińcami, bowiem i tych – o ile nie byli wystarczająco "nacjonalistyczni" – UPA nie oszczędzała.

Co więcej UPA toczyła równocześnie walki z oddziałami Armii Krajowej, partyzantką sowiecką, a czasami również z...Niemcami. Już po wojnie z inicjatywy Delegatury Sił Zbrojnych doszło do próby współpracy podziemia ukraińskiego i polskiego. W roku 1945 doszło do wielu spotkań AK-WiN i OUN-UPA. Odbywały się one na różnych szczeblach i po wstępnych uzgodnieniach niejednokrotnie kończyły się zawarciem porozumienia. Warto dodać, że również posterunki milicji (obsadzone często przez byłych akowców) zawierały z UPA porozumienia o nieagresji a czasem i o współpracy.

Do spotkań polsko-ukraińskich doszło między innymi:

  • 29 kwietnia 1945 r. we wsi Siedliska k/ Dynowa, porozumienie zawarli: wysłani przez kpt. Dragana Sotirovicia „Drażę”( jugosłowiańskiego oficera walczącego w szeregach AK, a następnie WiN, człowieka z biografią na miarę Lawrence’a of Arabia) - ppor. Józef Szajda „Belabes" oraz plut. pchor. Tadeusz German „Pirat" i reprezentujący stronę ukraińską kierownik 4. rejonu I Okręgu OUN Michał Dżuman „Borys”. Porozumienie objęło ziemię rzeszowską i przemyską, przetrwało do jesieni 1945 r.
  • 21 maja 1945 roku po kilku wstępnych spotkaniach w okolicach Rudy Różanieckiej i przygotowawczym odbytym 2 maja 1945 r. w miejscowości Doliny zawarto porozumienie, umownie określane przez historyków „porozumieniem w Rudzie Różanieckiej”. Stronę polską reprezentowała delegacja na czele z kpt. Marianem Gołębiewskim „Sterem”, ze strony ukraińskiej przybyli ppłk Jurij Łopatynśkyj „Szejk” (otrzymał pełnomocnictwa bezpośrednio od Szuchewycza), referent II Okręgu OUN Mykoła Wynnyczuk „Wyr” „Kornijczuk” i Serhij Martyniuk „Hrab”. Porozumienie obejmowało nieagresję, współpracę i pomoc. Dotyczyło powiatów: Lubaczów, Tomaszów Lubelski, Hrubieszów, Biłgoraj i Chełm. Przetrwało do kwietnia 1947 roku.
  • 27/28 października 1945 r. doszło do spotkania na kolonii Tuczna k/ Choroszczynki pow. Biała Podlaska. Strony reprezentowali: mjr. Jan Szatowski „Szatyński" i Serhij Martyniuk „Hrab”, „Kryha”. Porozumienie objęło pow. Włodawa i Biała Podlaska. Pomimo występujących zgrzytów i wzajemnych pretensji przetrwało do początku 1947 roku.
  • W grudniu 1945 r. na kolonii koło Dołhobyczowa spotkali się: por. Jan Łabądzki „Gołąb” i dwóch przedstawicieli strony ukraińskiej.
  • 1 kwietnia 1946 r. w Sahryniu pow. Hrubieszów spotkali się: por. Stanisław Książek „Wyrwa” i referent propagandowy III Okręgu OUN Teodor Harasymiak „Dunajski”.
  • 18 maja 1946 r. w folwarku Miętkie pow. Hrubieszów, spotkali się: Jan Zadrąg „Ostoja” i Teodor Harasymiak „Dunajski” Stronę polska reprezentowało dwunastu delegatów, a ukraińską tylko trzech. Ukraińcy nie przypuszczali, że Polacy przywiązują tak dużą wagę do tego spotkania. Trwało ono około 10 godzin a omawiano między innymi wspólną akcję na Hrubieszów, przeprowadzoną 27/28 maja.
    gen Karol Świerczewski „Walter”

  • Bodaj największym sukcesem propagandowym Ukraińskiej Powstańczej Armii, było zastrzelenie w zasadzce pod Jabłonkami, gen. Karola Świerczewskiego „Waltera”, II wiceministra obrony narodowej, Polski Ludowej. Choć wiele zdaje się wskazywać na to, iż Świerczewski został celowo „wystawiony” przez partyjnych towarzyszy, którzy potrzebowali pretekstu do rozpoczęcia – przygotowywanej już od jakiegoś - czasu akcji „Wisła”. Strata faktycznie nie była wielka; „Walter” od dawna był nałogowym alkoholikiem i, mimo doktoratu(!) z nauk wojskowych, kompletnym zerem jako dowódca, co wykazał „dowodząc” forsowaniem Odry, przez II Armię LWP.

    Cokolwiek, by sądzić o akcji, połączonych sotni „Chrina”(a nie jak często się pisze „Hrynia”)i „Stiacha” faktem jest, że na istniejącym do dziś mundurze Świerczewskiego jest ślad na plecach, przebicia przez bagnet, o czym w oficjalnym komunikacie komisji partyjnej, mowy nie było. Sukces pod Jabłonkami okazał się dla UPA pyrrusowym zwycięstwem. Władze komunistyczne zyskały pretekst do masowych wysiedleń ludności ukraińskiej, lub uważanej za ukraińską, na sowiecką Ukrainę i do zachodniej oraz północnej Polski. Był to równocześnie koniec UPA. Brak oparcia w ludności cywilnej, zaprowadzenie komunistycznych porządków w Czechosłowacji i okrzepnięcie „władzy ludowej” w Polsce, doprowadziły do faktycznego końca organizacji. W 2007 roku w archiwach ukraińskiej SBU (Służba Bezpeky Ukrainy) odnaleziono dokumenty, z których wynika, że tylko na terenie sowieckiej Ukrainy, w latach 1944-50 działało 150(!) grup NKWD siejących terror wśród ludności cywilnej, a podających się za oddziały UPA. Można zadać pytanie: co znajduje się w archiwach, które po upadku ZSSR wywieziono z Kijowa do Moskwy?

    Ostatnią z wymienionych grup walczących zbrojnie przeciwko sowietyzacji Polski, były organizacje polskiego podziemia niepodległościowego. Największą z nich, było powstała na bazie struktur AK, Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość, czyli WiN (pełna nazwa: Ruch Oporu bez Wojny i Dywersji „Wolność i Niezawisłość").WiN domagał się, by Armia Sowiecka i NKWD opuściły obszar Polski. Organizacja odrzucała kształt granicy wschodniej ustalony w Jałcie. Organizacja sprzeciwiała się także prześladowaniom politycznym i czynionej przez wojska sowieckie dewastacji kraju. Członkowie WiN chcieli stworzyć wspólną armię, uniezależnić się politycznie od Związku Radzieckiego, uspołecznić(!) duże przedsiębiorstwa i zakłady pracy. W hasłach organizacji pojawiały się też postulaty powszechnej edukacji i reformy rolnej - mimo to organizacja w referendum 1946 wzywała do odrzucenia reformy rolnej i nacjonalizacji przemysłu.

    Jesienią 1946 w kierownictwie organizacji ostatecznie zwyciężyła teza o zbliżaniu się III wojny światowej i konieczności przygotowania się do niej. W związku z tym w styczniu 1947 kierownictwo WiN wezwało PSL do bojkotu wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Oddziały leśne (partyzanckie) WiN rozbijały więzienia, atakowały posterunki milicji i członków ORMO, prowadziły walkę zbrojną z oddziałami wojska, KBW i WOP, likwidowały osoby współpracujące z władzą komunistyczną i członków PPR, traktując to jako obronę przed terrorem. Zwalczano wspierających władze starostów, wójtów i sołtysów. Wobec utraty jesienią 1945 kasy organizacji i znikomego finansowania zagranicznego oddziały WiN dla zdobycia środków materialnych na działalność prowadziły tzw. akcje dochodowe, które władza ludowa wykorzystywała do szerzenia propagandy o bandyckim charakterze organizacji. Wobec oparcia WiN na ogniwach Armii Krajowej (rozwiązanej 19 stycznia 1945) i Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, organizacja została dość łatwo zdekonspirowana przez UB. Jesienią 1945 roku aresztowano prezesa WiN płk. Jana Rzepeckiego i innych przywódców organizacji. Kolejne kierownictwa aresztowano co kilka miesięcy - organizacja miała w okresie swojego istnienia 4 prezesów i 2 p.o. prezesa.

    Od wiosny 1948 roku organizacja znajdowała się pod kontrolą zorganizowanej przez UB przy pomocy przewerbowanych oficerów WiN i AK - oraz w większości nieświadomych mistyfikacji - szeregowych członków organizacji, tzw. V komendy WiN kryptonim „Muzeum", na czele której stanął niezidentyfikowany oficer AK o pseudonimie „Kos" - powołano także sztaby obszaru centralnego kryptonim „Zamek" i okręgu białostockiego WiN kryptonim „Bursa". MBP podjęło „grę wywiadowczą" z wywiadami państw zachodnich - amerykańskim i brytyjskim - przyjmowano przesyłanych z zachodu drogą lotniczą i morską agentów, dolary, tonę złota, nowoczesny sprzęt łączności (w tym 17 radiostacji), wysyłając w zamian fałszywe informacje oraz (nieświadomych na ogół rzeczywistego charakteru V komendy) emisariuszy i kurierów a także ludzi na przeszkolenie wywiadowcze i dywersyjne.

    Metody, które okazały się tak pomocne w likwidacji Werwolfu i UPA, w przypadku leśnych oddziałów WiN, nie miały zastosowania. Nie można przecież było wysiedlić całej ludności Polski, choćby dlatego, że „polski” rząd straciłby wtedy rację istnienia. Podobnie jednak jak w przypadku V komendy WiN, również w „terenie” Urząd Bezpieczeństwa i podległe mu jednostki wojskowe KBW, na masową skalę stosowały prowokacje mające skompromitować w oczach, głównie ludności wiejskiej, oddziały partyzanckie. Udający partyzantów funkcjonariusze UB i KBW rekwirowali żywność, kradli plony czy dokonywali brutalnych pobić i gwałtów na konto WiN (ale też NSZ/NZW). Spotykając się zaś z przyjaznym przyjęciem, wracali – już w mundurach KBW – jako ekspedycje karne. Bodaj najbardziej spektakularną akcją, przeprowadzoną zresztą wspólnie z UPA, było zdobycie Hrubieszowa w dniach 27/28 maja 1946 roku. Co ciekawe wojskowym komendantem miasta był wtedy Wojciech Jaruzelski. Ten „wielki wódz”, którego zagony pancerne błyskotliwym manewrem pokonały w grudniu 1970 roku, „uzbrojonych” w koktajle Mołotowa i kamienie; robotników, studentów i uczniów Wybrzeża, okazał się zupełnie bezradny wobec lekkozbrojnych partyzantów!

    Z perspektywy czasu widać, że żadne działania opozycyjne wobec władzy „ludowej” nie miały w powojennej Polsce żadnych szans powodzenia. Opozycja polityczna skazana była na klęskę ze względu na nieprzestrzeganie jakichkolwiek zasad walki politycznej przez PPR i jej akolitów z „Bloku Stronnictw Demokratycznych”. Walka metodami prawnymi miała sens w kajzerowskich Niemczech, gdzie Drzymała w majestacie prawa, mógł naigrywać się z niemieckiego prawa i urzędów, czy w Wielkiej Brytanii, gdzie Gandhi, mógł organizować „marsze solne” i – ku uciesze mediów – paradować w pasku bawełny i opowiadać o niepodległych Indiach. W powojennej Polsce sens takich działań był żaden. Walka zbrojna – metodami przyjętym przez Werwolf, UPA czy WiN – również skazana była na klęskę.
    Polska, od 1948 roku, nie miała jednego kilometra granicy ze „światem imperialistycznym”, za którą mogłyby szukać schronienia oddziały zbrojne (np. tak jak obecnie kurdyjska PKK w Syrii czy Iraku), nie miała dżungli ciągnącej się setkami kilometrów, w której partyzanci mogliby kluczyć tygodniami( jak kolumbijska FARC), nie miała gór wysokości Andów, gdzie bojownicy o niepodległość mogliby schronić się przed, uzbrojoną w ciężki sprzęt armią (jak Sendero Luminoso w Peru), nie znała idei dżihadu, w imię którego partyzanci mogliby dokonywać samobójczych zamachów i uprawiać mak na opium, by uzależnić nim wrogów (jak Taliban w Afganistanie) Miała wreszcie fatalny klimat, który u najbardziej nawet zahartowanych partyzantów musiał(!) po kilku latach w lesie, powodować ciężkie schorzenia reumatyczne. Czas klasycznych partyzantów powoli odchodził do historii, czas terroryzmu i partyzantki miejskiej jeszcze nie nadszedł.

    ***

    Zobacz część drugą i trzecią


    Bogdan Pliszka
    więcej tekstów autora...

    Źródła:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Werwolf
    http://www.shoa.de/content/view/370/40/
    http://kriegsende.ard.de/pages_std_lib/0,3275,OID1...
    http://de.wikipedia.org/wiki/Hans-Adolf_Pr%C3%BCtz...
    http://motlc.specialcol.wiesenthal.com/instdoc/d07...
    http://www.twojebieszczady.pl/upa/upa.php
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_%C5%9Awierczews...
    http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/398/4918/
    http://www.polskaludowa.com/biografie/Swierczewski...
    http://www.infoukes.com/upa/
    http://www.wolgal.pl/
    Wiki
    http://novynar.com.ua/politics/22705
    http://www.tern.ukrpack.net/upa/upauk.htm
    http://upa1.netfirms.com/army1uk1.htm
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wolno%C5%9B%C4%87_i_N...
    http://www.dziennik.krakow.pl/ipn/wolnosc_i_niezaw...
    http://www.dziennik.krakow.pl/ipn/proces_krakowski...
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Delegatura_Si%C5%82_Z...
    http://pl.wikipedia.org/wiki/NIE
    http://www.zhwin.pl/

    Ciekawy artykuł.

    Interesuje mnie jednakze jeszcze postaw bojówek partyjnych takich jak NSZ czy Bataliony Chłopskie. Prowadziły na szersza skale walke pozostajac autonomiczne czy zostały wcielone do WiN?

    Czym była grupa, czy odział moze ŚMIERC WROGĄ OJCZYZNY?

    Na czym polegał konfilk w UON? Grupa "Banderowców" i "Melnykowców" sie zwalczały wzajemnie?

    PS.

    Przeprasza za tak duzą ilosc pytan :P

    o ile mi wiadomo

    Bataliony Chłopskie nie prowadziły po wojnie walki przeciwko Polsce "ludowej", jeśli juz to zapewne były to pojedyncze przypadki, zresztą wcześniej weszły w skład AK, zachowując daleko idącą autonomię, częściowo zaś zasiliły Korpus Bezpieczeństwa, czyli rodzaj jednostek policyjnych podległych rządowi w Londynie.Co do NSZ, to część weszła jeszcze podczas wojny w skład AK,a część odmówiła podporządkowania się dowództwu AK,uważając,że jest zbyt ugodowe i często realizuje interesy Anglosasów,a nie Polski.Jeden ze związków taktycznych-Brygada Świętokrzyska- NSZ wycofywał się,aż do napotkanie sił amerykańskich, wraz z którymi wyzwolił czeskie Pilzno,ku konsternacji"polskiego Londynu".Brygada została następnie "przygarnięta"przez gen Pattona.Co ciekawe NSZ były jedyną formacją Polski Podziemnej,która zdecydowała się na akcję odwetową przeciwko Niemcom w Prusach Wschodnich,bodaj w 1943 roku? Natomiast w Polsce po wojnie NSZ, czasmi nazywanyNZW(Narodowy Związek Wojskowy) faktycznie toczył walkę bez nadziei na jakąkolwiek pomoc,ale też bez szansy na jakąkolwiek litość ze strony KBW czy NKWD!I nie wszedł on w struktury WiN, choć oczywiście w terenie dochodziło do współpracy."Śmierć wrogom Ojczyzny"...tu mnie Pan zagiął!poszuka i jeśli coś znajdę,na pewno odpiszę!A co do OUN...Melnyk był oficerem CK Monarchii i...tak mu zostało!Po prostu orientował się na Austro-Węgry,a po ich rozpadzie, na Niemcy. W 1939 roku, przebywając na emigracji, zażądał ,by Ukraińcy wszczęli antypolskie powstanie.Lew Rebet,pod nieobecność Bandery,stanowczo odmówił,uważając,że ze względu na postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow, wzmocni to jedynie Sowietów.Bandera podtrzymał jego decyzję. Zaś po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej Bandera zdecydował się na prowadzenie polityki faktów dokonanych i bez pytania Niemców o zgodę proklamował samostijną Ukrainę.Po 12 dniach, Niemcy aresztowali cały"rząd"ukraiński i rozpoczęli wyłapywanie banderowców w terenie, przy wydatnej pomocy melnykowców.Sam Bandera trafił do Sachsenhausen,bodaj do tego samego baraku,co Grot -Rowecki?Kiedy melnykowcy organizowali batalion Nachtigall, a później dywizję SS Galizien, banderowcy organizowali UPA i wyznawali "teorię trzech wrogów",czyli:Polaków, Sowietów i Niemców, i rzeczywiście ze wszystkimi walczyli!Choć część banderowców,by uniknąć prześladowań ze strony Niemców również zasiliła SS Galizien.Pod koniec wojny Bandera próbował we współpracy z melnykiem tworzyć ukraińską Armię Narodową,ale to już była musztarda po obiedzie!

    Eufemizm

    banderowcy organizowali UPA i wyznawali "teorię trzech wrogów",czyli:Polaków, Sowietów i Niemców, i rzeczywiście ze wszystkimi walczyli!

    Wie Pan, nie wiem, jak to było w przypadku Sowietów i Niemców - ale, jeśli chodzi o Polaków, to chyba bardzo pochlebia Pan tym zwyrodniałym bandytom z ukraińskiej "Powstańczej Armii" (bez cudzysłowu chyba się nie da), określając jako "walkę" masowe mordy cywilów (w większości: kobiet, dzieci, starców...) dokonywane metodami, jakich w najkrwawszych horrorach się nie uświadczy. Żywcem rozrywanie końmi to chyba jedna z najłagodniejszych stosowanych przez nich metod uśmiercania.

    Włos się jeży, jak się relacje świadków czyta. Mogę w jakiś sposób zrozumieć (zrozumieć - ale bynajmniej nie usprawiedliwić!) że wymyślili sobie, iż muszą "oczyścić z niepożądanego `elementu' " ziemie, które umyślili ogłosić "samostijną Ukrainą" - ale nie mogę zrozumieć, czemu dokonywali tego "oczyszczania" w taki sposób. To wskazuje chyba na to, że Ukraińcy - w swej masie - nie są ludźmi całkiem normalnymi (gdyby Czarnobyl zdarzył się przed wojną, można byłoby podejrzewać jakieś defekty genetyczne - no, ale to nie to, jak wiemy). Prawdę mówiąc, nie jestem pewien, czy ludzie tak postępujący zasługują na własne państwo.

    To jest: JJerzy

    Zapewne to co napiszę

    Zapewne to co napiszę zabrzmi nieco 'niepoprawnie' (zwłaszcza dla demokratów), ale moim zdaniem są to zachowania typowe dla formacji o rodowodzie chłopskim, szczególnie w tej wersji najbardziej ... moralnie zaniedbanej. Przecież nasi małopolscy chłopi z rabacji galicyjskiej postępowali podobnie.
    Ukraińcy, to w głównej masie najbardziej ciemna chłopska masa (wyjątki inteligenckie nie stanowią wyjatku, bo to na ogół inteligencja dosyć powierzchowna, w dodatku jedynie w warstwie pojęciowej, bez podbudowy moralnej). To nacja, która ma problemy z tożsamością (stąd potrzeba gloryfikowania osobników u nas uznanych za bandytów, bo innych kandydatów do tej roli nie ma, lub nie pasują do głoszonej ideologii i budowanej mitologii narodowej).
    Poza tym należy chyba pamiętać o historii i tradycji rezania lachiv. Zresztą tradycja nie tylko ukraińska ale, żekłbym, rusińska. Może to wpływy mongolskie ...
    Może Autor mógłby pokusić się o ocenę tego zjawiska.

    Normalni?

    (Cyt.Wujek Dobra Rada)./ Włos się jeży, jak się relacje świadków czyta. Mogę w jakiś sposób zrozumieć (zrozumieć - ale bynajmniej nie usprawiedliwić!) że wymyślili sobie, iż muszą "oczyścić z niepożądanego `elementu' " ziemie, które umyślili ogłosić "samostijną Ukrainą" - ale nie mogę zrozumieć, czemu dokonywali tego "oczyszczania" w taki sposób. To wskazuje chyba na to, że Ukraińcy - w swej masie - nie są ludźmi całkiem normalnymi.
    Oczywiscie,że sa normalni. (Niegdysiejsi Starorusini, Ruteńcy czy jak mówili "tutejsi". To naród chłopski - a chłopi wszędzie są skłonni do okrucieństwa. Nie mieli nigdy świadomości narodowej. Dopiero gen. Stadion zaczął im ją wmawiać. Nie mówię tu o kozakach - to zupełnie inny naród. A w sumie to "subkultura bizantyjsko-stepowa". Okrucieństwo drzemie nawet dzisiaj i w naszych chłopskich synach. (patrz festyny góralskie, "zabije mnie ktosik albo ja kogosik...)A na poważnie żaden psychiatra nie wziął się za to zjawiskio , a szkoda. Doktorat pewny.

    doktorat,albo...

    zakaz wykonywania zawodu?Wyobraża Pan sobie co,by się działo,gdyby psycholog napisał w dziele naukowym,ze chłopstwo jest skłonne do okrucieństwa?z trzy lata temu jakichś dwóch bodaj Amerykanów,napisało,że czarni mają najniższe IQ...poparte to było,naprawdę solidnymi badaniami,a i tak zdaje się od razu wylecieli z uczelni?

    Znaczy: sugeruje Pan, że

    Znaczy: sugeruje Pan, że dla prymitywniejszych społeczności to jest "coś zwyczajnego"? Albo co najwyżej "ciut mocniejszego, niż zwykle" (ciekawe, jak byłoby "zwykle"...)?

    Bogu dzięki, że nie mieszkam pośród takich... ludzi, powiedzmy.

    czy ja wiem....

    wprawdzie jestem z zawodu socjologiem,ale wolałbym wpierw przeprowadzić jakieś badania...np.postaw wobec ludzi słabszych...zwierząt,nawet...generalizowanie nigdy nie jest dobre!z drugiej strony jak słyszę"chłop żywemu nie przepuści",św.pamięci Grześkowiaka,to mam wrażenie,że jest to obserwacja czysto socjologiczna i niestety,prawdziwa...

    Przy całej odrazie jaką

    Przy całej odrazie jaką czuję do komuchów muszę jednak przyznać, że z UPA i Werwolfem poradzili sobie wzorowo.

    Ciekawą mnie tylko motywy jakie kierowały WINowcami kiedy podejmowali współpracę z tymi ukraińskimi bandytami.

    motywy?

    to akurat proste!Ani UPA,ani WiN-osobno-nie miały szans,na podjęcie walki z wojskami KBW czy NKWD!Razem zresztą też nie mieli szans,ale jeszcze o tym nie wiedzieli!Zreztą wciąż pozostaje pytanie o to,ile z tych "band UPA"miało dowództwo na Łubiance?Nie próbuję wybielać faktycznych zbrodniarzy,ale zapewne dla Sowietów, wygodnym było podsycanie polsko-ukraińskiej nienawiści!Ba...nadal jest!

    Doprawdy?

    ile z tych "band UPA"miało dowództwo na Łubiance?Nie próbuję wybielać faktycznych zbrodniarzy

    Jak "nie próbuje Pan" - skoro właśnie Pan to robi. Dla Ukraińców bardzo wygodne tłumaczenie: "to wcale nie my, to poprzebierani Sowieci".

    Skąd się zatem wzięli ci wszyscy obecni "weterani UPA" na Ukrainie, obecnie zażywający sławy "kombatantów"? To też rosyjscy przebierańcy?

    oczywiście,że nie!

    i powtórzę jeszcze raz:nie ma usprawiedliwienia dla czystek etnicznych!ale proszę zauważyć,ze dziwnym trafem UPA,a może raczej "UPA"działała dość sprawnie nawet po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej!co gorsza,nawet jeśli Ukraińcy pozwalali sobą manipulować - czy to Niemcom,czy Sowietom-to nie jest to żadne usprawiedliwienie dla metod jakimi dokonywali owych czystek etnicznych!a co"przebierańców"...ponoć wielu prawosławnych duchownych w Związku Sowieckim, nie miało ani studiów teologicznych,ani święceń!byli to oficerowie KGB oddelegowani do pracy"w charakterze duchownych"!nie wiem ili z nich nadal odgrywa swoją rolę,ale po prawdzie nie słyszałem, o jakichś spektakularnych odejściach z Cerkwi!w tym przypadku, może-ale nie musi-być tak samo!zresztą patrząc na ilość"weteranów"UPA,ponad 60 lat po wojnie,należałoby podejrzewać,że w jej oddziałach walczyło z pół miliona ludzi!

    To jest: Jan Bodakowski

    Partyzantka może działać

    Partyzantka może działać w miarę sprawnie w starciu z demokratami. Starcie z totalitaryzmami jest trudne.
    Ciekawy jest też sukces islamskiej partyzancki działającej globalnie.

    To jest: Piotr Radecki

    moim zdaniem

    sukces islamu jest wynikiem słabości chrześcijaństwa (słaba i nieprzekonywująca oferta, odbierana tym samym jako mało wiarygodna).

    Jak na wielkość i sens idei oraz potęgę zaplecza organizacyjnego KK - efekt realny jest raczej słaby.

    -------------------------------------------------------
    >>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<

    To jest: Jan Bodakowski

    Jestem za a nawet

    Jestem za a nawet przeciw.
    Muzułmanie w krajach islamskich nie mieli do czynienia realnie z chrześcijaństwem. Więc nie można mówić że islam skorzystał z bezsilności chrześcijaństwa.
    W islamie interesująca jest jego skuteczna kreacja wspólnoty globalnej. I fenomen sprawności terrorystów.
    To że Kościół Katolicki jest w kryzysie jest faktem. W Polsce bezsilność Kościoła Katolickiego widać np w tym że katolicyzm nie ma realnej alternatywnej oferty dla młodzieży (nie ma tygodnika dla młodzieży, nie ma serwisu internetowego dla młodzieży, nie ma ogólnopolskiego radia, TV, sceny muzycznej). Na tle amerykańskich powtórnie narodzonych chrześcijan w Polsce nędza.

    Rzeczowy artykul.

    Chcialbym podziekowac autorowi za rozsadny artykul w ktorym jest bardzo duzo prawdy i realizmu .
    Chcialbym skomentowac walke podziemnia polskiego po 2 wojnie swiatowej-do tej walki Polacy nie byli przygotowani w zaden sposob i musialo to wszystko sie skonczyc tak jak sie skonczylo-czyli porazka.
    Przegrali na kazdym froncie najpierw ideologicznym/reforma rolna,masowa oswiata,..no i olbrzymia trauma po wszystkich nieszczesciach tej wojny.
    1.1939rok totalna kleska a mialo byc tak pieknie.
    2.masowe wywozki
    3.teror
    4.przegrane powstanie warszawskie
    5.wczesniej smierc premiera
    itp.
    Wydaje mi sie ze do rozgrywki z panstwem polskim z takim jakie bylo przed 1939rokiem rosjanie sie przygotowali bardzo dobrze i to oni grali tak jak chcieli,a my Polacy tanczylismy jakis taniec chocholi.--uciekalismy zawsze i wszedzie od problemow jakby to nas nie dotyczylo.przyklad
    1.Dlatego uwazam ze to rosjanie sprowokowali wybuch Powstania Warszawskiego-rozbroili cale podziemie zbrojne.
    Jak inna sytuacja Polski by byla gdyby nie bylo Powstania i Polacy masowo wrocili z Zachodu wszystkich rosjanie by nie zaaresztowali.
    2.podsycanie nacjonalizmu na wschodzie tak ukrainskiego jak i polskiego
    3.bardzo dobry wywiad--mozna sie smiac z nich ale zazwyczaj wiedza wszystko---gdzie ten wspanialy polski wywiad?/kontrwywiad?/.Napisal pan ze nawiazali wspolprace z wywiadem brytyjskim ,ktory byl przenikniety agentami rosyjskimi--o wszystkim rosjanie wiedzieli od samych zainteresowanych--smutne.
    Co do Ukraincow to w jakis sposob sami my Polacy wywolalismy to burze,ktora przetoczyla sie przez kresy doprowadzajac do masowych mordow/co smutne po obu stronach./.
    Zastanawiajace jest jedno dlaczego Polacy po 2 wojnie nie zaprotestowali przeciw slynnym slowom,,przepraszamy i prosimy o przebaczenie'' skierowane do niemcow a nie skierowali takich slow np do Ukraincow--przecierz oni tez sa ,,papistami''.
    ZAromno Polacy jak Ukraincy sa skazani na siebie jak chca zyc i rozwijac sie w pokoju.
    Za istniejaca sytuacje odpowiedzialni sa ;
    1.endecja-przedwojenna -ta obecna mowi,aby nie draznic Rosji tez dozuca cegielke.
    2Powszechny Kosciol Katolicki/Rzym/--zaprawo gloszenia ewangeli w Rosji sprzedano Polske/dlatego tak dobre sa stosunki rzadu wloskiego z rosjanami--a Polacy i tak nie wystapia z tego kosciola.
    Przepraszam,jezeli urazilem Katolikow ,ale nie bylo to moim celem--pozdrawiam i dziekuje ze autor nie pokazal tylko martyrologii.

    Endecja.

    To Endecja w podobny, bestialski sposób mordowała w II RP Ukrainców?
    To ,ze bardziej ukochali swoich rodaków ,to chyba nie wystarczajacy powód by spoczywała na nich odpowiedzialnosc za "barbarzynskie" poczyniania Ukrainców.

    odp.

    gdzie jest napisane ze endecja mordowala--ale tworzyla klimat,prowokowala.
    Ukraincy-Rusini to stary narod w centrum Europy jak Polacy z tym ze my polacy to ci cywilizacyjni a oni barbarzyncy a jeszcze 50 60 lat przed 2 wojna swiatowa to i polacy byli terrorystami-podkladali bomby,napadali jak zwykli bandyci--stad taki osad np. niemcow w stosunku do polakow

    Pierwsze słyszę

    cytat:
    polacy byli terrorystami-podkladali bomby,napadali jak zwykli bandyci--stad taki osad np. niemcow w stosunku do polakow
    Co prawda, nigdy nie słyszałem o tym, żeby Niemcy zarzucali Polakom terroryzm ("podkładanie bomb" itd.) - no, ale widocznie wersja kursująca pośród "wypędków" jest jakaś inna. Taka bardziej spektakularna.

    To jest: samograf

    Podejrzewam, że Wujaszek jeszcze wiele w życiu usłyszy

    To jest kwestia automatyczności. Automatyczne oskarżanie swoich przeciwników o terroryzm i graniczące z sadyzmem okrucieństwo jest uświęconą od dawna tradycją. Chyba, że się tylko słyszy to, co by się chciało usłyszeć.

    Co do milosci--Milosc

    Co do milosci--Milosc Hitlera do narodu niemieckiego skonczyla sie jeszcze tragiczniej dla tego ostatniego-tak kochac ab nie zakochac na smierc-pozdrawiam mocno kochajacych.

    Łgarstwa

    cytat:
    Co do Ukraincow to w jakis sposob sami my Polacy wywolalismy to burze,ktora przetoczyla sie przez kresy doprowadzajac do masowych mordow/co smutne po obu stronach./.

    Panie, co Pan tu próbuje wszystkim wmówić - i to jeszcze pisząc "my, Polacy"? Jeśli Pan czegoś takiego się dopuścił - pisz Pan w swoim imieniu.

    1) Co ma znaczyć "wywołaliśmy tę burzę"? Niby czym? Ukraińcy najczęściej powołują się na to, że im parę cerkiewek zburzono. Czy mam rozumieć, że Pańskim zdaniem te cerkiewki usprawiedliwiają takie bestialstwo, które spotkało Polaków ze strony Ukraińców?

    2) I co Pan tu wypisuje "po obu stronach"? Zwyczajnie Pan łże, próbując wmawiać czytelnikom, że tu niby zachodzi jakaś symetria.

    To jest: Degrelle

    Wujek Pełen Nienawiści

    cytuję Wujek Dobra Rada:
    cytat:

    1) Co ma znaczyć "wywołaliśmy tę burzę"? Niby czym? Ukraińcy najczęściej powołują się na to, że im parę cerkiewek zburzono. Czy mam rozumieć, że Pańskim zdaniem te cerkiewki usprawiedliwiają takie bestialstwo, które spotkało Polaków ze strony Ukraińców?

    2) I co Pan tu wypisuje "po obu stronach"? Zwyczajnie Pan łże, próbując wmawiać czytelnikom, że tu niby zachodzi jakaś symetria.

    Mam dobrą radę dla "Wujka" niech się pan tak nie ekscytuje. proszę nie obrażać całego narodu ukraińskiego ani miejsc kultu ("cerkiewki"). Moja rodzina ze strony matki pochodzi z kresów od dziecka byłem karmiony opowieściami o bestialstwie "band UPA", o tym jak sąsiad sąsiada mordował, a brat brata...
    ale świętej pamięci babcia nigdy nie posunęła się do stwierdzeń o morderczych zapędach wszystkich Ukraińców, wspominając postawy niektórych ukraińskich sąsiadów czy swojej najlepszej przyjaciółki Ukrainki.
    Nie się pan opamięta.
    _____________

    Wiem, że moje poglądy nie są popularne, ale mnie nie zależy na popularności...

    Dziękuję uprzejmie...

    ...ale od udzielania rad to ja tu jestem.

    Zal mi pana.

    Pan to jest chyba ten lepszy ,bo pokazuje pan jakim jest pan cynglem i nie potrzeba lepszego przykladu dla pokazania jak sie rodza upiory.
    Do pana nie trafiaja argumenty ,bo pan nie przedstawil wlasnych tylko inwektywy.
    A rad to pan sobie moze udzielac.

    Do pana nie trafiaja

    Do pana nie trafiaja argumenty ,bo pan nie przedstawil wlasnych

    Ja nie muszę niczego "przedstawiać" - setki naocznych świadków przedstawiło, co trzeba.

    A rad to pan sobie moze udzielac.

    ...a pewnie, że mogę - nie czekając na łaskawe zezwolenie jakichś wypędków.

    Pare cerkiewek zburzono.

    Ukraincy zamieszkujacy najbardziej sporne tereny przedwojennej Polski to tzw.grekokatolicy-prosze poczytac kto to sz grekokatolicy i kto ich stworzyl a potem siac niepokoj.
    Gdyby ktos przyszedl i zniszczyl moja swiatynie...?
    Tak ofiary byly po obu stronach.
    Zapewne bestwialstwo cywilizowanych niemiec hitlerowskich bylo niewspolmierne i do nich wyciagnelismy reke w imie na pewno nie wlasnych interesow.
    Po drugiej wojnie byla komuna i jakos nie pamietam o niszczeniu planowym czyichkolwiek swiatyn.

    Może jeszcze zaraz napisze,

    Może jeszcze zaraz napisze, że Żydzi są współwinni holokaustu bo swoim pogardliwym stosunkiem do Gojów i oszustwami w handlu sami ich sprowokowali. Nie ma zbrodniarza i ofiary jest tylko konflikt no nie.
    Jak w ogóle można porównywać kilka pożałowania godnych ale w sumie bezkrwawych incydentów do ludobójstwa.

    Ale wypędzeni są z natury pozbawieni poczucia sprawiedliwości.

    A i po części , coś w tym jest :-)

    cytat:
    Może jeszcze zaraz napisze, że Żydzi są współwinni holokaustu bo swoim pogardliwym stosunkiem do Gojów i oszustwami w handlu sami ich sprowokowali
    Nie tyle, "oszustwami", czy "pogardliwym stosunkiem do Gojów" ale późniejszą niechęcią, przy wcześniejszym aplauzie, do czegoś co im Hitler proponował, czyli Lublinlandu. Tak się jakoś dziwnie składa że , nie licząc Oświęcimia, praktycznie wszystkie na terytorium II RP Konzentrationslager były położone na terenie planowanego Lublinlandu :-)
    --------------
    Pozbawić partie osobowości prawnej!!

    Ja nie twierdze ze tam

    Ja nie twierdze ze tam ludobujstwa nie bylo/na Kresach/,ale umiaru nie znala zadna ze stron--choc powinny obydwie go miec i wydaje mi sie ze po ponad 60 latach czas w zadumie wyciagnac wnioski z tych tragedii.Uwazam TE Tragedie za wojne domowa ,ktora jest niemniej bolesna.
    Co by nie mowic o Holokaustwie to OLBRZYMIA tragedia Narodu Zydowskiego i nie przypominam sobie zeby Zydzi w jakikolwiek sposob przed Hitlerem zawiedli Niemcy.To ta olbrzymia milosc ,ktora palal Hitler do niemcow doprowadzila do tego.
    O jakim poczuciu sprawiedliwosci pan kapral mowi?
    Mamy liczyc ofiary i ktorej stronie zabraknie wyrownac je?
    Na pewno obce jest mi poczucie sprawiedliwosci pana kaprala-bylem tylko podchorazym.Pozdrawiam

    Uzupełnienie

    Warto przeczytać wywiad z ks. Isakowiczem-Zaleskim: http://tinyurl.com/5o9oc7

    Niektórzy członkowie Cerkwi prawosławnej i obrządku greckokatolickiego niestety mają krew na rękach. I będzie tak, dopóki nie osądzi się tych zbrodni i nie pokaże, kto jest za nie odpowiedzialny. Postawa wielu duchownych obrządku grecko-katolickiego przypominała stosunek arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego.

    To był Ukrainiec?

    To spolonizowany Rusin. Jego brat był polskim generałem. On sam wybrał nie tylko obrządek wschodni, ale również narodowość ukraińską. Był odnowicielem tego obrządku, ale jego polityczne wybory były tragiczne. Popierał Hitlera, odprawiał msze święte dziękczynne za zwycięstwa wojsk niemieckich. Popierał także utworzenie oddziałów SS Galizien. I co więcej, oddelegował tam księży jako kapelanów. Później napisał list dziękczynny do Stalina za przyłączenie Lwowa i Kresów do ZSRR.

    Ale abp Szeptycki wydał specjalny list pasterski pt. "Nie zabijaj".

    Bardzo dokładnie przeczytałem ten dokument. List został napisany
    trudnym i zawiłym językiem teo-logicznym, którego chyba niemal nikt wówczas nie rozumiał.

    A czy księża nie tłumaczyli, o co chodziło w tym liście?

    W wielu wypadkach księża zachęcali faszystów do mordów, zamiast ich od tego powstrzymywać.

    Czy są na to twarde dowody?

    Oczywiście. Pewien greckokatolicki duchowny wraz ze swoją córką
    dowodził napaścią UPA na teren wioski Korościatyn. W Kutach nad Czeremoszem ksiądz stał na czele morderców ukraińskich. Po wojnie ten duchowny uciekł do Kanady. Wiemy, że duchowni prawosławni i greckokatoliccy święcili noże czy siekiery, którymi zabijano Polaków. Podżegali do ludobójstwa, tłumacząc, że zabicie Lacha nie jest grzechem. Warto pamiętać, że Stefan Bandera, przywódca nacjonalistów, był synem księdza greckokatolickiego.
    [..]
    Warto rozdrapywać stare rany?

    To nie jest rozdrapywanie. Przeciwnie, chodzi o ich uleczenie. Zasada elementarnej sprawiedliwości wymaga rozliczenia się z tych zbrodni.

    Przecież ci, którzy popełniali te zbrodnie, już nie żyją. Po co mamy przeżywać tę tragedię na nowo?

    Nie mogę się zgodzić z taką postawą. Obowiązuje przecież przykazanie "nie zabijaj". Nie ma usprawiedliwienia dla tych zbrodni. Opisując to ludobójstwo, chciałem pokazać, że każde ludobójstwo wymaga osądzenia. A jeśli się nie opisze tych wszystkich zbrodni, to później znów jakiś szaleniec powie, że istniała wyższa konieczność.

    Oczywiście, że Ukraincy dokonywali mordów. Przyczyną nie jest

    tez zburzenie cerkwi. Przyczyna jest znacznie glębsze i siega
    stuleci. Jet nią polska okupacja, polonizacja, wpływy religii
    katolickiej i poniżanie wszystkiego co ukraińskie.
    Powodem jest nienawisc Ukraińców do Polaków.
    Mordowanie Polakow, to fizyczne oczyszczenie sie z polskiego
    wpływu na tamtych terenach.
    Ciekawe, że Polacy rozumieją zdrową niechec własą do Ruskich
    a nie mogą zrozumieć takich uczuć u Ukraincow.
    Zdarzyło mi sie spotkać w Kanadzie Ukraińców z Polski, nowych
    emigrantów, z Bieszczad, ze Szczecina... nie mówią po polsku.
    Młody inżynier, który skończyl studia w Polsce, a z ktorym miałam
    codziennie doczynienia w pracy, nie powiedział do mnie nigdy ani jednego słowa po polsku. Mówił, że nie zna polskiego.
    Moja rodzina pochodzi z Kresow, ale z połnocy, wiec rozmawialiśmy
    po angielsku i...ja po białorusku kiedy on po ukraińsku.
    Martwił sie o rodzicow, ale mówił, że do Polski nie pojedzie.
    Czy ktoś to potrafi zrozumieć? Ja nie.
    Są małżeństwa mieszane, polsko - ukraińskie, dzieci są wychowywa-
    ne po ukraińsku, mówią po angielsku i ukraińsku, nigdy po polsku.
    Tu w Kanadzie jest bardzo dużo Ukraińców, dawno osiadłych,
    bardzo dobrze zorganizowanych i wspirających sie nawzajem,
    pielęgnują swoje tradycje, a jedną z nich jest niechęć do Polaków.
    Anna

    To jest: Ireneusz

    Ach te pani teorie

    cytat:
    Ciekawe, że Polacy rozumieją zdrową niechec własną do Ruskich, a nie mogą zrozumieć takich uczuć u Ukraincow.

    Bo Polacy nigdy nie mordowali Ruskich, nie zarzynali ich dzieci i ich kobiet tylko dlatego, ze przejawiają "zdrową niechęć własną do Ruskich".
    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla bestialskich mordów.

    Ja nie usprawiedliwiam. Historia ziem dzisiejszej Ukrainy nie

    jest taka zupełnie czarno biała. Słyszał Pan o Jaremi Wiśniowieckim?
    Anna

    To jest: Ireneusz

    A pani

    słyszała o Chmielnickim?
    Kobiety naogół kochają lub nienawidzą. Dlatego nigdy nie powinny pchać się do polityki i rządzenia, taka jest prawda :)

    Uwazam, że politykę jaką prowadzę w domu i miejscu pracy

    wykonuję bardzo dobrze, bo mój elektotat ciągle mnie popiera.

    Licytowanie się w przypadku historii nie przynosi nigdy pożądanych rezultatów.
    Faktem jest natomiast, że ambicje ukraińskie o autonomii
    nie zostały zrealizoewane przez Polskę.
    Oczywiście nie uważam też, że to jest powód do rzeżi.

    Mężczyżni są lepszymi politykami, wojny
    i walki bratobójcze właśnie to potwierdzają.

    Anna

    To jest: Ireneusz

    :) :) :)

    Wojna jest potrzebna, o ile jest słuszna. I nie wolno jej wtedy unikać. To nawet nie tchórzostwo. To jest wtedy zwykły brak samozachowawczego instynktu i totalna głupota.

    cytat:
    Faktem jest natomiast, że ambicje ukraińskie o autonomii
    nie zostały zrealizowane przez Polskę.

    Kogo to niby ma obchodzić?
    Widać czasem rodzinę z dziećmi, których dzieci wrzeszczą w sklepie CHCĘ CHCĘ, gryzą, plują i kopią, a rodzice cichutko i grzecznie spełniają "prośbę" swej pociechy. Moje nigdy tak nie zrobiły (chyba, bo nie pamiętam, a same też raczej nie pamiętają, bo dawno by mi wypomniały). Wiedziały od niemowlęctwa, że nie dostaną nigdy nic tylko dlatego, że chcą. Muszą mnie przekonać. Nie siłą. Bo ta natychmiast powodowała odpowiednią (też i fizyczną) reakcję.
    Pani pisze właśnie o tym. Mnie ambicje ukraińskie nie obchodzą i obchodzić nigdy nie mogły. Nie ta bajka i nie ten sposób. I kara za te "chcenia" nie była nigdy ze strony Polski wygórowana. Powinni być z tego zadowoleni. Nie urażeni.
    Skoro jednak dzieciak uważałby, że to usprawiedliwi gryzienie i kopanie rodzica? Że lepiej rodzica zabić, niż się z nim pogodzić? Niedoczekanie...

    Autonomia ukrainska niektórych obchodziła. Czytałam "Biografię

    na cztery ręce" sp. Giedroycia.
    Ja zawsze traktowałam i traktuje swoje dzieci tak samo jak dorosłych - z szacunkiem.
    Myślę, że między narodami też to jest wazne.
    Zdaje się, że to J.Chirac jakoś tak Polaków raz
    potraktował, jak dzieci, i to chyba zabolało:)
    Anna

    To jest: Ireneusz

    Już pani rozumie

    Właśnie o to chodzi.
    A BTW, Chirac nie potraktował Polski jak dziecka, a jak szczeniaka. Pani odzywa się do swoich słowami - morda w kubeł? To raczej podejście zwykłego bezczelnego żula, nigdy rodzica.

    Ja to rozumiem cały czas. Ale jestem ciekawa Pańskiej opinii

    właśnie w tej sprawie. Czy Chirac miał rację, czy też nie?
    Anna

    To jest: Ireneusz

    Nie miał racji

    Każdy ma prawo głosu, o ile potrafi stosować ogólnie przyjęte międzyludzkie zasady wymiany myśli.
    Jeśli uważa pani, że dzecko gryzące rodzica w sklepie stosuje takie zasady, to pani się myli :) Tym bardziej, jeśli pani chciałaby wmówić, że Polska wobec "starej Unii" stosowała taką metodę.
    BTW
    Zauważyłem niechcący, że pani stosuje "polskie znaki". Ale pan Prawicowiec będzie zadowolony. Nigdy nie widzi meritum poza formą. Ba, nawet nie jest w stanie pewnie docenić czyjegoś wysiłku :)

    Dziekuję za uznanie formy :) Mnie nie chodzi o głos, ale o

    działanie popierające. Czy w Pańskiej dyskusji Pan Polskę
    stawia w roli dziecka?
    Anna

    To jest: Ireneusz

    ?

    Pani nie czyta? W stosunkach Polska Ukraina to Polska jest rodzicem, była rodzicem i jeszcze długo powinna być rodzicem Ukrainy. Zaś Ukraińcy powinni sobie przypomnieć 10 przykazań. Być może wtedy dopiero zacznie się prawdziwe porozumienie pomiędzy nami.
    W tej chwili zaś nasi niby-politycy sterowani przez centra bliżej nieokreślone usiłują każdemu sąsiadowi wleźć w przełyk lub od ... drugiej strony.

    Polska rodzicem Ukrainy? ! A to się Ukraińcy ucieszą! A z kim

    niby Polska to dziecko poczęła? Lepiej przestanę, bo te spekulacje mogą byc absurdalne.
    Anna

    To jest: Ireneusz

    Warto,

    aby pani odświeżyła sobie historię. A nie pisała ad hoc.

    Polska ma dość własnych problemów. A Ukraina jest potężnym

    państwem, sami sobie poradzą.
    Historia też nieciekawa, żadnych skutecznych pozytywów.
    Anna

    Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

    Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.