Będę pierwszym artystą, który pokaże jak papież robił kupę – rozmowa z reż. Pawłem Chochlewem
Minął rok od czasu premiery pańskiego filmu pt. „Tajemnice Westerplatte”. Film zdobył sobie uznanie międzynarodowej i części polskiej krytyki – nagroda specjalna na festiwalu w Berlinie, wyróżnienie w Cannes, dwie nominacje do Oskara (za scenografię i muzykę), ciepłe słowa red. Torbickiej w „Kocham Kino”- można mówić o sukcesie!
Rzeczywiście, jestem dumny z tego filmu.
A jednak nie spodobał się polskiej publiczności, nawet szkoły nie chciały wykupywać biletów i to pomimo ogromnej kampanii reklamowej – przypomnijmy: spotkania w klubach filmowych w kraju, płyta ze ścieżką dźwiękową, album ze zdjęciami z planu wykonanymi przez żonę Bogusława Lindy, zatytułowany „Co wy, kurwa, wiecie o Westerplatte?!” Jak Pan sądzi, dlaczego?
No cóż, polskie społeczeństwo nie dorosło do wybitnej sztuki. Okazało się podatne na propagandę ojca Rydzyka i jemu podobnych. To smutne, ale prawdziwe.
Czy nie uważa Pan jednak, że mogły wpłynąć na to zbyt wulgarne sceny, w które film obfitował?
Wulgarne sceny?! Nie przypominam sobie.
Np. ta gdy żołnierze urządzają sobie, na dzień przed niemieckim atakiem, „zawody” w onanizowaniu się. Wygrał ten, który zdołał „wystrzelić” na wiszący na ścianie portret marszałka Rydza – Śmigłego.
Naprawdę uważa Pan, że to zbyt wulgarna scena?
Tak odebrali to widzowie.
Nie zgadzam się. Żołnierze z Westerplatte byli normalnymi, zdrowymi mężczyznami. Mieli swoje naturalne potrzeby. Chciałem pokazać ich jako ludzi a nie chodzące pomniki.
A scena, w której major Sucharski (grany świetnie przez Bogusława Lindę), po pijaku, dobiera się do żołnierza odbywającego wartę? Czy dotarł Pan do jakiś dowodów świadczących o tym że major Sucharski był gejem?
To nie istotne czy mam jakieś dowody czy nie. Pan nie rozumie sztuki. Zresztą wymyśliłem tę scenę na prośbę Bogusia, który chciał nadać tej postaci jakiś konkretny wymiar. Sucharski w scenariuszu wydał mu się mało męski, mało aktywny. Myślę, że sprostałem wymaganiom. Nie zrozumiał Pan przesłania tego filmu. Jak większość polskich widzów.
Nie, nie ja dobrze zrozumiałem. Nie chciałem Pana urazić. Przepraszam. Po prostu wczuwam się w przeciętnego polskiego widza.
Chyba w jakiegoś psychola od Rydzyka. Nie ma w kogo!
Przejdźmy zatem do pana najnowszej produkcji. Pracuje Pan właśnie nad filmową biografią papieża Jana Pawła II. I znów, jak w przypadku „Tajemnic Westerplatte”, pracom na planie towarzyszy szum medialny, a to za sprawą jednej ze scen.
Tak, to moja ulubiona, a zarazem najważniejsza scena w filmie.
Jan Paweł II funkcjonuje w świadomości Polaków jako nadczłowiek. Chodzący anioł. Nie zgadzam się z tym i jako twórca i jako Polak. Wojtyła był takim samym człowiekiem jak my wszyscy, jak ci żołnierze z Westerplatte.
Zaczynam się bać! Czy będzie w tej scenie coś, czego nie ma w scenariuszu?
Nie, nie! Trzymam się scenariusza. Pokażę papieża w normalnym ludzkim odruchu, jakim jest załatwianie potrzeb fizjologicznych. Mówiąc bez ogródek, będę pierwszym artystą, który pokaże jak papież robił kupę!
Ale po co?
Z tych samych powodów, dla których odbrązowiłem westerplatczyków. Chcę pokazać papieża jakim był naprawdę. Ta scena ma głęboką wymowę. Papież, cierpiący na rozwolnienie, podczas załatwiania potrzeby, sięga po ołówek i notes i coś piszę. Być może wiersz? A może fragment encykliki. Ta scena ukazuje go jako humanistę w każdym calu. Naprawdę w każdym!
Podobno były protesty Watykanu?
Skończyły się czasy, w których stawaliśmy na baczność gdy Kościół protestował. Wolność sztuki nie zna ograniczeń! …Ale przepraszam musimy już kończyć rozmowę.
Śpieszy się pan gdzieś?
Tak, na tradycyjne, piątkowe imprezy u Kuby Wojewódzkiego.
O! ciekawe. Będzie się działo coś ciekawego?
Spotkania u Kuby są naprawdę ekscytujące. Często szukam tam twórczych inspiracji.
Naprawdę? To co tam się dzieje?
Najpierw pijemy, potem, dla otrzeźwienia wciągamy ścieżkę, a na końcu sramy i wbijamy w gówno polskie flagi. Ale na dziś Kuba miał przygotować coś ekstra.
Zatem nie zatrzymuję i życzę wielu twórczych inspiracji.
Łukasz Kołak
(wrzesień 2010)
O scenariuszu filmu o Westerplatte
no,po prostu
świetne!;)
Ewidentny sukces modernistów.
cyt. Pawła Chochlewa: "Papież, cierpiący na rozwolnienie, podczas załatwiania potrzeby, sięga po ołówek i notes i coś piszę. Być może wiersz? A może fragment encykliki. Ta scena ukazuje go jako humanistę w każdym calu.
Promieniowanie ołtarza sięga najskrytszych zakamarków, a prawdziwy humanizm powstaje z elementarnych potrzeb humanisty.
inpefessa
Dobre :)
Gratuluję, oby tylko wilk nie został wywołany z lasu
Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"
Autor
Doskonałe!
A gdyby tak podobny film
o powstańcach w getcie warszawskim?
A ja tak napisałem o tym nowym pomyśle na portalu tvn24.
Paweł z Warszawy
To nie jest mój scenariusz tylko przeróbka z kolejnego pomysłu pana Pawła Chochlewa,który zamierza wkrótce w swoim nowym"dziele" pokazać papieża"Jana Pawła II" robiącego kupę.Co za nowatorskie pomysły po prostu Pan Chochlew to nowy wspaniały odkrywczy wirtuoz kamery,a jaki polot?
Dlaczego nikt w historii sztuki nigdy nie pokazywał w swoich dziełach ludzi robiących kupę,ale pan Chochlew będzie pierwszy,otworzą się dla niego salony,posypią się zaproszenia do słynnych programów u pana Majewskiego i pana Wojewódzkiego,w którym to już wkładano polska flagę w kupę,ot taki mały zgryw,nowy kurs w sztuce,za sto lat pan Chochlew będzie znany jako prekursor nowego stylu w sztuce filmowej(a książka też będzie?)Będzie znany z pokazywania w swoich odkrywczych superprodukcjach jak polscy żołnierze "walili sobie gruchę",a sławni ludzie robili kupy.
Nawet w"Cienkiej Czerwonej Linii",w"Paragrafie 22",czy w"Rzeźni nr 5"nikt nie pokazywał takich intymnych spraw możliwe,że pan Chochlew stanie się specjalistą od fizjologicznych czynności ludzi w kinematografii światowej,czego mu życzę z całego serca.
Przecież głupotę wojny można pokazywać w inny sposób,czy Amerykanie ośmieszają obrońców
Pearl Harbor w swoich filmach o wojnie,czy Rosjanie kpią sobie z obrońców Stalingradu czy Leningradu,czy Anglicy źle mówią o walczących w"Bitwie o Anglię"?!
I puścili,byłem prawdziwie zaskoczony.Na pięć moich postów zamieszczonych na tym portalu trzy są odrzucane,jestem ciekaw dlaczego?!Nie znają się na żartach?!
Świetna wizja....
witekm
Jednym ze sposobów na przyciągnięcie uwagi widza jest zastosowanie szokingu. Paweł Chochlew chce ten szoking osiągnąć przez obśmiewanie tego co stanowi narodową tradycję, byle dopchać się do kasy!, bo motłoch to załapie i kupi!
Swoboda sztuki i tolerancja ma swoje granice, określone smakiem i wartościami, on te granice wyraźnie przekracza i dobrze, że ktoś przeciął mu to czereśniactwo.
Pan Cholewa powinien
Pan Cholewa powinien przejść do podziemia i zacząć kręcić filmy X. Też mają swoje festiwale i nagrody i spełniał by się artystycznie do końca.
Nawet sam mógł by wystąpić w paru scenach nie konieczne estetycznych np pożywianie się własnymi fekaliami i popijanie moczem.