Czytając poniższy tekst, z pewnością pomyślicie, że to ze szkolnej gazetki gimnazjalnej. Ale niestety, nic tych rzeczy! To tekst z opiniotwórczego dziennika z nakładem co się zowie! Poważna gazeta Proszę Państwa! Gdyby ktoś nie wierzył, to dziesiejszy numer "Der Dziennika".
ZAKUPY UZALEŻNIAJĄ
poniedziałek 18 sierpnia 2008 03:32
Ciuchy z lumpeksu mogą być groźne
Są wśród nich nauczycielki, gospodynie domowe, kosmetyczki i naukowcy. Łączy je jedno – miłość do ciucholandów, w których bywają kilka razy w tygodniu. Kupują wszystko: ubrania, buty, obrusy i firanki. Większość tych rzeczy nie jest im wcale potrzebna, ale kupują, bo – jak przekonują – jest tanio. DZIENNIK alarmuje, że to może być objaw nałogu, jakim jest zakupoholizm.
W sidła lumpeksów, jak oceniają specjaliści od leczenia uzależnień, wpada coraz więcej Polek skuszonych okazją szybkiego poprawienia sobie nastroju. "Zamiast lampki wina czy tabliczki czekolady, ruszamy na zakupy. Za niewielkie pieniądze możemy wyjść z pełną siatką ubrań. A potem okazuje się, że wydaliśmy o wiele więcej, niż sądzimy, i kupiliśmy masę rzeczy, których nigdy nie ubierzemy" – tłumaczy terapeutka uzależnień Monika Ciszek-Skwierczyńska.
Teresa Kokosza, która prowadzi second hand na warszawskim Mokotowie, spotyka wiele kobiet uzależnionych od zakupów. "O, ta blondynka w spódnicy jest u mnie codziennie, zawsze o tej samej porze" - mówi przyciszonym głosem. Grzebiąca w stertach ubrań Ewelina przyznaje, że idzie do pracy piechotą, bo po drodze mija dwa ciucholandy. Wchodzi do każdego i rzadko wychodzi z pustymi rękami. "Mam dorastające dzieci. Jest kogo ubrać" – tłumaczy i pakuje do koszyka damskie spodnie, które przed chwilą sama mierzyła. Bo – jak tłumaczą specjaliści od uzależnień – zakupoholiczki za nic nie chcą się przyznać, że mają problem.
"Zakupy odprężają" – twierdzi kosmetyczka Marta. "Kiedy pokłócę się z mężem, szef mnie zirytuje, robię sobie prezent" – dodaje nauczycielka Małgorzata.
Uzależnione od ciucholandów zazwyczaj ukrywają przed bliskimi swój nałóg. Tak jak wykładająca na uczelni Krystyna, której mąż protestuje przeciwko kolejnym zakupom. "Znalazłam na to sposób: nowe rzeczy pakuję do szafki na buty. Wyjmuję je, gdy jestem sama" – zwierza się. Podobną taktykę stosuje Elżbieta – ubrania dla synka przynosi do domu oficjalnie, ale swoje musi przemycać, bo narzeczony zarzuca jej, że niepotrzebnie wydaje pieniądze, a mają przecież wziąć kredyt na mieszkanie.
"Ciuchary”, jak same o sobie mówią, zostawiają w lumpeksach naprawdę spore pieniądze: nawet 500 – 600 zł za jednym razem. "Gdy pod koniec miesiąca w domowym budżecie jest dziura, postanawiam, że zrywam z tym. Wytrzymuję tylko do następnej dostawy towaru" – zwierza się Krystyna. I niechętnie przyznaje, że jest chyba uzależniona od wizyt w ciucholandach.
Takich jak ona są w Polsce prawdopodobnie tysiące, choć nie ma na ten temat oficjalnych danych. W Wielkiej Brytanii w szpony zakupoholizmu wpadło już ponad 15 proc. dorosłych obywateli. U nas jest zapewne podobnie.
UZALEŻNIENIA MOŻNA LECZYĆ
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Co kręci przy kupowaniu w ciucholandach?
Bohdan Woronowicz*: Samo kupowanie. A to, że te rzeczy są tanie wyzwala jeszcze większe emocje.
Kiedy miłośniczce second handów powinna zapalić się w głowie czerwona lampka?
Bywa, że się nie zapala. Najważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie, dlaczego to robimy? Jeżeli zakupy są jedynym sposobem poprawiania sobie samopoczucia, to niedobrze. I kolejny niepokojący sygnał – jeżeli idziesz do lumpeksu kupić bluzeczkę, a wychodzisz z naręczem ciuchów, to znaczy, że już się nie kontrolujesz.
I trzeba zacząć myśleć o terapii?
Najpierw należy sobie zdać sprawę z tego, że mamy do czynienia z uzależnieniem, i to takim, o którym jeszcze się nie mówi. Przez parę lat ciucholandy były miejscem dla biednych, a teraz nikt się nie wstydzi odwiedzania takich miejsc, panuje wręcz moda na ubrania z drugiej ręki. Koleżanka się ubiera w lumpeksach, mówią o tym publicznie gwiazdy, więc i ja idę.
Jak się wyzwolić z nałogu?
Można nie nosić karty kredytowej albo nosić przy sobie mało pieniędzy. A najlepiej poprosić o pomoc terapeutę uzależnień.
*Bohdan Woronowicz jest doktorem, psychiatrą, specjalistą terapii uzależnień
Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
Pani Redaktor nawet nie pokusiła się "zbadać"
sprawy, ile można kupić w ciucholandzie za 600 zł - ok. 20 kg.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Myślę inaczej
że pani redaktorka to do takiego ciucholandu nie wchodzi. Wszy jakieś miałaby załapać?
Ona to pewnie w takim luksusowym sklepie z ciuchami, gdzie szmateczki za sześć setek peelenów to zmieszczą się w malutkiej damskiej torebce. A to jakieś majteczki, a to staniczek.
zdziwil by sie PAn kto kupuje w lumpexach:-)
i to bardzo.
Niech zgadnę: Bill Gates?! Madonna?!
Gudzowaty, ojciec i syn?! Nie? To w takim razie kto? Może Kaya?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
no i trafil Pan z Kaya
przypadkiem w swej "mundrosci".Duza grupa ludzi z pieniedzmi kupuje uzywane ciuchy.
Co z tego wynika?
że są zakupoholiczkami, czy że szukają czegoś takiego, co u żadnej innej na grzbiecie nie zobaczą? I znajdują!
:))
Pan naprawdę dziwnie patrzy na świat, panie DA.
dlaczego dziwnie??
sam kupuje i moja zona tez.Ja osobiscie nie widze w ty nic dziwnego. Po prostu w tekscie powyzej widze troche dla mne niezrozumiala zlosc do swiata ( czasami widze tu takie cos). Zle ze artykul ukazal sie w "dzienniku" (wiadomo "dziennik" jest be), autorka sama " na pewno w lumpeksie nigdy niebyla" (skad to wiadomo niewiadomo).
Zakupoholizm kobiet bywa uciazliwy ( ja dostaje szalu na widok ktorejs tam pary butow ktora przytarga moja zona ale tlumacze to sobie ze "kobiety takie juz sa":-).
Po prostu nmie rozumiem czemu p Tycek znowu ma za zle.
Nie tak łatwo
Może fakt, że mieszka pan z dala od Polski sprawia, że nie widzi pan rzeczy oczywistych?
Zaczęła się nagonka na ciuchlandie. Ot co.
W polskiej prasie nic kompletnie nie ukazuje się przez przypadek. Taka spuścizna po PRLu (jako ten nieśmiertelny król rock'n'komocha).
Gdyby taka miła redaktorka okazała się współczującą zakupoholiczkom i rzeczywiście tropiącą problem osobą - to nikt by jej głupich tekstów nie wydrukował. Musiałaby się bardziej postarać - a z zamieszczonego cytatu raczej widać grafomanię i umysłowe (nie tylko rachunkowe) lenistwo. Robota (odbębniona) na zlecenie.
Ba, pewnie znowóż JKM się ucieszy - on zawsze po stronie obrońców ciuchlandów - pewnie już prasuje mankiety spodni.
zaczela sie nagonka
bo ktos w gazecie codziennej napisal glupawy artykulik o kobietach na zakupach?
Moze powinnismy wyposazyc sie w lupy aby latwiej sledzic tresci nieprawomyslne w gazetach:-)))
Prosze Pana w gazetach (szczegolnie codziennych) drukuje sie zapchajdziury non stop.To nie jesttak ze kazdy artykul o zupie pomidorowej jest czescia spisku mrocznych sil.
p. Dante, tekst wart jest średnio-inteligentnego
gimanzjalisty, a ukazuje w takim "entelygenckim" dzienniku, za jaki uważa się "Der Dziennik", a Pan jeszcze próbuje go uzasadniać.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
no to tym bardziej nie rozumiem
Pan jak sadze nie nalezy do wiernych czytelnikow tej gazety wiec co Panu do tego co drukuja? Jesli ich czytelnicy uznaja ze to bzdury to przestana ta gazete kupowac.
Ciekawa rzecz.Z jednej strony opinia ze ludzie sami wiedza lepiej od rzadu co dla nich dobre a z drugiej utyskiwania ze gazety pisza glupoty. To znaczy ze ludzie jednak nie sa tacy madrzy skoro chca to czytac.
W kazdej gazecie ukazuja sie teksty madre i glupie, przepis na salatke z pomidorow znajdzie Pan (okazjonalnie) i w Timesie i w "The Sun".TAk jak mnie pytano co mnie obchodzi co pisza w Naszym Dzienniku tak jak sie dziwie czemu duza czesc prawicy zajmuje sie glownie tym co napisala dzis GW albo "DZiennik".
:)
aby odpowiednio wcześniej wyprasować spodnie?
no pewnie dlatego
odnosi tyle sukcesow politycznych.
P. Dante, nas wielu na PN, głównie obchodzi to,
co piszą w różnych miejscach: prasa, książki, nagrody literackie, ogólnie wszystko to, co dzieje się w "świecie słowa". A szczególnie interesują nas metody prania - czy są jakieś nowe, czy ciągle te stare.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
ale tez zlosci "was" jak "oni"
interesuja sie tym co pisza "u was". Dlaczego?
Bez przesady, paranoja bywa niezdrowa. NIe kazdy artykul o zupie pomidorowej jest spiskiem producentow zupy ogorkowej.
O czym Pan mówi, p. Dante. Zaczyna być
smieszna dyskusja z Panem, jak z dzieckiem.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
ano o tym ze
na kazde slowo krytyki o np RM czy ND podnosi sie wrzask ze "was to nie dotyczy".Dyskusja polega na wymianie argumentow a nie inwektyw. Sa zidentyfikowal sie Pan jako "moherowy beret" co troche wyjasnia. Pan nie prowadzi dyskusji, Pan wyglasza nie podlegajace osadowi i negocjacjom prawdy.
Proszę Pana, Pan ciągle ideologicznie,
a mnie chodzi "warsztat". To co zaprezentowała p. Redaktor jest poniżej krytyki i to wszystko. Dla mnie jest to ciekawostka, dość przykra i upokarzająca dla czytelnika, jeśli Pan tego nie widzi, to ja nic Panu nie poradzę.
"Pan nie prowadzi dyskusji, Pan wyglasza nie podlegajace osadowi i negocjacjom prawdy."
Niektórzy właśnie tak mają, że fakty i prawdę lubią poddawać negocjacjom.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
warsztat jak warsztat
sa lepsi i gorsi dziennikarze, jesli ta dziennikarka pisuje do rubryki plotkarskiej to poziomu Pulitzera bym sie nie spodziewal.
Ze niektorzy negocjuja prawde? Oczywiscie bo inaczej mamy do czynienia tylko z tymi co jako jedyni ta "prawde" posiedli.I oni jedni wiedza co to "prawda".
Jesli podchodzi Pan do dyskusji z zalozeniem ze Pan jeden posiadl prawde objawiona to co to za dyskusja. To kazanie, Pan wyglasza a ludek slucha bo przeciez "prawda" nie podlega dyskusji.
Czy Pan czytuje Gazetę Wyborczą?
Pan jest za granicą, to pewnie nie czyta Pan.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
nie czytalem od lat
dlaczego mialbym czytac?
A "Der Dziennik" Pan czyta?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
a niby skad?
dla uproszczenia powiem ze jedynymi polskimi gazetami jakie czytam sa Wprost, Polityka, Neewsweek (czasami Polska edycja Forbes ale ciezko kupic).Nie czytam "Dziennika" i jego "linia ideologiczna jest mi nie znana.Tak poprawdzie to nie mialem tej gazety niegdy w reku zaczela sie ukazywac dlugo po moim wyjezdzie z Polski.
Wiele Pan nie stracił.
Kiedyś pisywala tam Oriana Falaci, więc warto było wziąć ją do ręki czasami.
A dlaczego nie czyta Pan "Najwyższego Czasu"? Jako libertarianin powinien Pan. Można sobie wykupić wersję elektroniczną.
Wydaje mi się, że dla libertarianina takie pozycje powinny być ciężkie do strawienia. Ale na obczyźnie nie ma wyboru.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
dlaczego ciezkie do strawienia
libertarianie sa dosc zroznicowani.No tak zapomnialem ze "powinienem".Widzi Pan libertarianie juz tak maja ze czytaja to co chca a nie to co "powininni".Co do "Najwyzszego czasu" to jest to parodia (moim subiektywnym zdaniem) tego czym ta gazeta chciala by byc (wyzwiska wobec wszystkich myslacych inaczej i kretynskie wynurzenia Korwina Mikke sa dla mnie ciezko strawne.Wybor faktycznie jest maly a w/wym tygodniki najlatwiej dostepne( oprocz "angory" i innych badziewi:-)
"dlaczego ciezkie do strawienia"
Jak mnie Pan rozśmieszył tym pytaniem.
"wyzwiska wobec wszystkich myslacych inaczej"
A to poniżej krytyki.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Pan wogole taki usmiechniety chodzi :-)
NIe jest to ciezkie do strawienia (najwyzej sie moge z tym nie zgadzac ale czytywalem wieksze glupoty).Chyba ze Pan wie lepiej co "powinno byc " ciezkie do strawienia.
Ponizej krytyki?
No wie Pan sam jezyk "homosie", "tolerasci" i to nabijanie sie JKm z niepelnosprawnej dziewczynki (ogolnie brednie ktore na ten temat wypowiadal) jakos malo mnie przekonuja szczegolnie z ust czlowieka ktory non stop klepie o "tradycji" i "wartosciach".Jakies takie zaklamane to dla mnie.Ja moge nie lubic tych czy owych ale nie bede nazywal ich "moherami" czy "ciemnota" a JKM narcyzmem i buractwem stara sie nadrobic swoje zerowe osiagniecia chyba.
"i to nabijanie sie JKm z niepelnosprawnej dziewczynki "
To już przeszedł Pan samego siebie. To ja już wiem na czym Pan opiera się. Na kłamstwie, podłbym, chamskim kłamstwie! Bezczelnym, bezkompromisowym kłamstwie. Na kłamstwie bez żadnego kamuflażu. Pan mówi o zakłamaniu? Pan jest kłamcą, że aż boli.
Akurat tą sprawę znam dokładnie i powtarzam jeszcze raz, że kłamie Pan jak szewc.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
powaznie???
C
hyba ze dwa lata temu napisałem artykuł, który wzburzył (niektórych tylko) rodziców dzieci z zespołem Downa. Twierdziłem w nim, że dziecko takie nie powinno chodzić do szkoły z dziećmi normalnymi. Szkodzi im – „z kim przestajesz, takim się stajesz” – z tym, że dziecko z zespołem Downa, niestety, ma wadę genetyczną, więc normalne stać się nie może…) – i szkodzi sobie: co chwila musi sobie uświadamiać, że różni się od innych dzieci, że one albo udają, że traktują je jak normalne – albo wcale
nie udają.
A są to przecież przemiłe dzieci! A że mniej rozwinięte intelektualnie… Małpki są jeszcze mniej rozwinięte intelektualnie – a przecież je lubimy! Co więcej, tresowanie na siłę małp np. w liczeniu zostało nawet ostatnio zakazane przez Brukselę jako „okrucieństwo”. Uważam, że jest to przesada – ale… to samo dotyczy dzieci z zespołem Downa!
To sa slowa tego pajaca.
Porownywanie dzieci z zespolem Downa do "malpek" w ustach goscia ktory "tradycja" i wartosciami wyciera sobie gebe co drugie zdanie jest obrzydliwe i niech sie Pan nie zadlawi zolcia.
tyle epitetow na nic
no nie?
Jakich epitetów?
To, że Pan kłamie nie jest epitetem.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
a gdzie to ja "klamie"
co? Tak bez zapluwnia moze Pan wskazac?
I co? Przecież powiedział prawdę. I to w dodatku
oczywistą prawdę, o której każdy wie.
Ale gdzie tu jest wyśmiewanie się z kalekiej dziewczynki?!
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
no wiem ze powiedzial
co myslal.I tyle. Ja po prostu uwaza porownywanie chorych dzieci do malp za szczyt buractwa i tyle. PAm oczywiscie moze miec inny system wartosci. O gustach jak to mowia sie nie dyskutuje.Rozumiem ze to jest szczyt dobrego smaku w wykonaniu JKM. Arbirta elegancji i zdrowego rozsadku.
Proszę Pana, napisałem, ze powiedział prawdę,
a nie, że "powiedział co myślał". Jest zasadnicza różnica.
Nie porównał dzieci do małp, tylko ich poziom umysłowy do poziomu umysłowego małp, co również, w tym wypadku jest zgodne z prawdą.
Ale wróćmy do dziewczynki. Gdzie jest to wyśmiewanie się z kalekiej dziewczynki? Zadają Panu to pytanie już trzeci raz, więc proszę odpowiedzieć.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
powiedzial do dziecka na wozku
ze nie poslal by swoich dzieci do klasy z nia bo mogly by sie zarazic niepelnosprawnoscia chyba o ile dobrze pamietam wywod tego geniusza.(pewnie przez podanie reki mozna sie zarazic).
Prawde? Rozumiem ze Pana zdaniem poziom umyslowy dzieci z zespolem Downa jest rowny poziomowi umyslowemu malpy?
To nie jest nawet glupota (wybaczalna) ale ignorancja i arogancja ( a to juz gorzej).A na zupelnie dalekim marginesie jest to chamstwo chama ze sloma w butach ktory zna sie na wszystkim bo JKM ze swoim ironiczno glupawym usmieszkiem tak mi wlsanie sie jawi.JAk jednak widac po jego blyskotliwej karierze jest to wlasciwy czlowiek na wlasciwym miejscu ( czyli na marginesie traktowany bardziej jak clown niz polityk).
Po pierwsze, gdzie jest to wyśmiewanie, bo ja nadal
nie widzę tego wyśmiewania. Może ma Pan jeszcze coś?
Po drugie, nie było to tak, jak Pan przedstawia. Niestety, opiera się Pan na zasłyszanych plotkach. Ja wiem jak było, bo tam byłem.
Tak właśnie uważam, ponieważ dzieci z zesp. Downa nie można nauczyć ile jest dwa dodać dwa.
I gdyby moje dziecko było niepełnosprawne, wszystko jedno, czy umysłowo, czy fizycznie, nigdy nie posłałbym go do szkoły integracyjnej. Dziecka sprawnego tym bardziej. W jednym i drugim przypadku jest to szkoda dla dziecka.
Mnie jest żal rodziców dzieci niepełnosprawnych, którzy za wszelką cenę chcą zrobić z nich pełnosprawnych. Robią potworną krzywdę swoim dzieciom, ponieważ jest to wyrazem braku akceptacji własnego dziecka przez rodzica. Te dzieci będą miały całe życie okaleczoną psychikę, tak jak dziewczynka, o której Pan mówi dzięki swojej głupiej matce.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
dzieci niepelnosprawne fizycznie
moga byc zupelnie pelnosprawne umyslowo, jesli ktos mowi ze kalectwem fizycznym mozna sie zarazic to jest kretynem i tyle.
Zespol Downa ma swoje postacie i wszystko zalezy od tego jaki to przypadek.Wiele dzieci z ta choroba mozna nauczyc duzo wiecej niz 2 plus 2.
To ze Pan nie widzi buractwa i wysmiewania to sie nie dziwie. Bezkrytyczni fani rzadko widza plamy na swoich idolach.Jesli dazenie do poprawy stanu zdrowia swojego dziecka uznaje pan za robienie krzywdy to gratuluje. Wiele schorzen dzieki rehalibilitacji i cwiczeniom da sie moze nie wyleczyc ale poprawic ( ale co tam sie wdawac w szczegoly kaleka to kaleka i juz) Pieknie jednym slowem, kaleki do domu i siedziec cicho. A w niedziele do kosciolka ( bo jak sam pan swtwierdzil moher z pana rozczarowany). Jakie to Polskie.W jednym mial Pan racje, jest Pan dokladnie tym kim sie Pan sam nazwal w najbardziej negatywnym tego slowa ( dla mnie) znaczeniu.
To moze mnie Pan oswieci jak tam "bylo", przeciez JKM wcale sie tego co napisalem nie wypieral. Pewnie znowu "zmowa"?
p. Dante, dokładnie tak, można się kalectwem "zarazić".
Tak się dzieje, kiedy między ludźmi jest jakaś więź. Stopień tego "zarażenia" zależy od tego, jak mocna jest ta więź. Wśród dzieci zjawisko to występuje szczególnie mocno, dzieci są uczuciowe, szybko się zaprzyjaźniają, związują psychicznie.
To jest takie samo zjawisko, które wystepuje, kiedy żona jest w ciąży, to mąż często ma mdłości, całkiem prawdziwe.
Człowiek, jeśli ma empatię, chce wejść w skórę drugiego w jego nieszczęściu, jak najmocniej, a objawia się to naśladowaniem zewnętrznym.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
prosze wybaczyc ale miesza Pan pojecia
ma Pan na mysli ze osoba zdrowa zacznie identyfikowac sie z chora? Jest to dosc dziwaczna teoria i nie slyszalem zeby zdrowe dzieci bedac w jednej klasie z dzieckiem na wozku ale pelnosprawnym umyslowo sie "zarazily". Nietolerancja dla osob kalekich jest spowodowana ignorancja przewaznie. Ignorancja zas jest przypadloscia bardzo trudna do wykorzenienia. Prawde mowiac to tym "zarazeniu" nie slyszalem jak zyje a akurat przypadlosci i kondycje psychiczne to jak mowia "moj fach".
Ubieranie wlasnych uprzedzen w pseudonaukowe szatki nic tu nie zmienia. Na tej samej zasadzie mozna nie chciec zeby dziecko chodzilo do klasy np z wietnamczykiem ( bo jest inny).NIeufnosc wobec swiata ( i wrogosc wobec "innych") jest zwykle spowodowana zwyczajnym nierozumieniem tego swiata.
Pan jest psychiatrą?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
psychiatria to nie moja bajka na szczescie
psychologia tak.Po prostu cala ta historia nie trzyma sie kupy mowiac kolokwialnie.Prosze Pana kazdy ma prawo kogos lubic lub nie, nasze sympatie badz antypatie nie musza miec racjonalnego wytlumaczenia, jeden nie lubi ludzi na wozkach drugi nie lubi rudych a trzeci Wietnamczykow.Ale dorabianie pseudonauki do prywatnych antypatii Pana Mikke to lekka przesada. JA wiem ze Pan Mikke (jak kazdy polityk) zna sie na wszystkim ale tym razem po prostu powiedzial bzdure w ktora byc moze prywatnie wierzy (jego prawo).JA tez wierze w rozne rzeczy ktore sa moimi prywatnymi przesadami/Prosze jednak nie traktowac tego jako prawdy objawionej.
dodac jeszcze nawiazujac do pana
wypowiedzi o empatii ze brakiem emaptii charakteryzuja sie psychopaci.Jest to jedna z ich typowych cech, osobiscie nie widze nic zlego w tym ze dzieci ucza sie empatii.Jesli pana zdaniem to zle to pozostaje mi tylko pogratulowac.
Obaj panowie
popadli w pułapkę generalizacji.
A człowiek jest indywiduum. Nie wolno generalizować, albowiem dziś ktoś świetnie coś znosi, ale nazajutrz może za podobną rzecz zabić. Oczywiście trywializuję, aby dać wam sygnał, że to rodzic jest osobą, która w 90 procentach odczuwa empatię do swego dziecka. W 10 procentach szkodzi swemu dziecku posługując się niczym nieuzasadnionym egocentryzmem.
JKM może miał rację do tamtego dziecka we Wrześni, a być może nie miał racji wogóle. Z pewnością nie miał racji generalnie w stosunku do wszystkich dzieci.
WIęc odpuśćcie sobie raczej ten temat, bo prowadzi donikąd.
oczywiscie ze generalizujemy
mnie w zalozeniu chodzilo o forme bo tresc byla generalizacja "dzieci te maja takie a takie zdolnosci umyslowe" (ktore dzieci jakies konkrente czy wszystkie?.
Potwierdza to po raz kolejny moja teze ze ktokolwiek rozdawal te karty bardzo skutecznie sparalizowal ruchy wolnosciowe mianujac naczelnym liberalem JKM. Nikt nie bral tego powaznie a eskponujac jego wyglupy te dazenia zostaly osmieszone.
JKM
Ten pan ma już taką przypadłość. Ośmieszanie. Łatwo go podpuścić. Jest też "teoria", że jako były członek Stronnictwa Demokratycznego jest on po prostu zwykłym komunistą.
SD to byla raczej melina cwaniakow
niz komunistow.Dziwnym trafem ten czlonek tej grupy po 89 roku odkryl ze jest liberalem, ba jest nawet "wolnosciowcem", zawsze nim bym tylko dla zmylki sie zapisal.Wystarczylo pare jego kretynskich wypowiedzi o tym ze emeryci moga sobie zdychac iw podobnym stylu a wszelkie dazenia liberalne ( naprawde liberalne a nie "liberalne" zostaly skutecznie spacyfikowane.Na scenie zostali tylko socjalisci bezbozni i pobozni. ( i co pare lat zmiana dekoracji)
Melina cwaniaków
dobre określenie.
Tam ukrywali się ci, co nie byli rolnikami, a chcieli wykręcić się od PZPR. Też wpisywali się rzemieślnicy, którzy chcieli uniknąć bezmyślnego tępienia swoich warsztatów przez skarbówkę i regionalnych POPów. Łącznie patrząc - melina cwaniaków :)
jesli ktos z przyczyn "skarbowych"
sie zapisal do SD to go swietnie rozumiem ale jak ktos w tym SD robil kariere to byl cwaniakiem w melinie.Jest roznica miedzy samoobrona jaka byl akces dla jak np Pan powiedzial obrony przed urzedem skarbowym a awansami i robieniem "kariery" w tej "partii sojuszniczej".
Raczej nie
po prostu każdy z nich jest cwaniakiem. A że jeden mniejszym, a drugi większym...?
Też tak sądzę, że nawet swoim czubkiem nosa
nie zaszczyciła nigdy żadnego lumpeksu.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
To raczej Panowie
To raczej Panowie przesadzają. Są ciucholandy z 90zł/kg, albo z wyceną, gdzie jedna rzecz kosztuje 100zł.
Nie przesadzamy
nasze dziewczyny odwiedzają właśnie takie.
Czasem spotkawszy pomiędzy koszami i wieszakami samą Kayah i Margot :)
Ależ przesadzacie.
Ależ przesadzacie. "-holizmy" rządzą się własnymi prawami.
Holizmy
Nie mylmy holizmów tak zwanych społecznie szkodliwych od holizmów społecznie pożytecznych.
I wtedy te prawa okazują się takie same, nawet dla pewnych dziennikarek :)
A pomyliliśmy? I jaka to
A pomyliliśmy? I jaka to różnica?
Zakupoholizm
nakręca koniunkturę.
Alkoholizm nakręca być może koniunkturę na alkohol, lecz jak kiła i malaria wprowadza straszne skutki uboczne dla rodziny, autorytetu, zdrowia i życia całego otoczenia etc.
Rodzą się później i wychowują takie różne istoty pozbawione zazwyczaj ojcowskiej ręki, skupione na sobie i dorabiające sobie naukowe podteksty do swoich osobowościowych kompleksów, seksualnych kompleksów i płciowych kompleksów, ba czasem wręcz ratują i tratują świat. Więc i zdrowie społeczne, zdrowie psychiczne jak najbardziej też cierpi. O resztę można podpytać pana DA - z pewnością pomoże :))
zakupoholizm to patologia
a patologie maja raczej ujemny wplyw na caloksztalt:-)))Moja zona potrafi przyniesc setna pare butow tlumaczac mi ze "byla przecena" i "zobacz jaka okazja":-)))
Co do ojcowskiej reki to ja lubie Pana bezkrytyczna wiare w rozwiazania proste:-))) fajnie jest pomarzyc:-)) ( tez lubei czasami).Dzieci wychowywaly sie bez ojcowskiej reki od wiekow (ojcowie gineli, szli w sina dal etc).NP w XX wieku burze dziejowe zabieralu najpierw mezczyzn co stalo sie powodem spolecznego trzesienia ziemi po I wojnie.Kobiety poszly do pracy i zaczely domagac sie praw politycznych. Wszystko to jednak jest potwierdzeniem przyslowia "jak sobie poscielesz tak sie wyspisz". Najglosniejsi obroncy "tradycyjnego ladu" byli zarazem tymi ktorzy ta sytuacje spowodowali.Byloby pieknie gdyby wystarczyla ojcowska reka zeby ludzie zyli szczesliwie bez problemow i kompleksow.
Bezkrytyczna wiara a
ranne i uszkodzone osobowościowo kobiety to chyba zupełnie inna dziedzina bajek, nieprawdaż?
Moja wiara w upraszczanie to praktyka. Żyję ładnych parę krzyżyków prostując pogięte. To się sprawdza. Zapewniam :)
Może zrobiłby pan taką statystykę na temat rysu charakterologicznego choćby naszych prawicowych i ulubionych feministek? W większości to bardzo nieszczęśliwe kobiety. Gdyby je zrozumiał wrażliwy psycholog, ba... To juz marzenia :)
Łatwiej je omijać, rozumiem.
zeby robic rys charakteru trzeba miec dane
Pan teraz prosze wybaczyc ale gada od rzeczy. Skad Pan wie ze to "nieszczesliwe kobiety"> bo tak Panu pasuje ideologicznie?
Upraszczanie dziala owszem ale tylko wyjasniajac Panu pewne kwestie. Upraszczanie jest fajne ale nie zalatwia niczego.Zapewniam:-) Jest naiwne i tyle,mowienie komus z ciezka depresja "wez sie w garsc" poprawia humor jedynie mowiacemu to a nie temu z depresja.Wie Pan ze na zlosc "upraszczaczom" na swiecie zyja szczesliwe feministki i nawet (olaboga) pedaly szczesliwe?
"bo tak Panu pasuje ideologicznie?"
p. Dante, to Pan imputuje wszystkim, to co Panu pasuje ideologicznie i ogólnie, to co Panu pasuje. Proszę mi wierzyć, że tak jest. Nie da się z Panem rozmawiać, bo kompletnie nie "słucha" Pan rozmówcy. Jest to wyjątkowe, pownieważ tutaj może Pan przeczytać kilka razy i zrozumieć. Nie, Pan z góry właściwie ma odpowiedź, powtarza Pan w rożnych sytuacjach te same sekwencje tekstu zupełnie nieodpowiadające aktualnemu etapowi rozmowy. Proponuję urozmaicić trochę te Pańskie szablony. Pan się trochę opanuje.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
A co to ma do tego, że
A co to ma do tego, że ktoś, chory na -holizm jest w stanie wydać 600zł?
Tandeta
Ależ tandetny kawałek "dziennikarstwa"! Ale o czym ma pisać cała ta zgraja dziennikarzy? Też muszą jakoś zarobić na chleb ;)
www.portaprima.com - blog cywilizacyjny
"Bo pisać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej"
Prawda?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz