...Bo nie ma większej miłości niż ta...

Dobry pasterz daje życie swoje za owce

Oba totalitaryzmy-zarówno hitlerowski, jak i sowiecki- postawiły sobie za cel unicestwienie religii. Niemcy wymordowali 2000 polskich duchownych, w tym 861 uwięzionych w Dachau. Sowieci byli nie mniej brutalni w zwalczaniu apostołów Dobrej Nowiny na okupowanych przez siebie terenach; do czego przygotowywali się do tego już wcześniej, planując likwidację polskiej inteligencji, a także duchownych- we wspomnieniach ś+p x Peszkowskiego jest to grupa, która została najwcześniej odseparowana i bezwzględnie wymordowana.

Jeżeli już odbierano przetrzymywanym pomoc i opiekę księży, to nie dziwi, że zakazywano jakichkolwiek modlitw. Bolszewicki terror spowodował śmierć przynajmniej kilkuset kapłanów, wielu z nich trafiało na nieprzyjazne stepy.

Doświadczenia uwięzienia i wygnania nie zdołały jednak spowodować wyrzeczenia się wierności misji i powołaniu- do końca pozostali oddani Bogu i ludziom, którym służyli radą i wsparciem duchowym. Bywało, że mając szansę ocalić życie, decydowali się dobrowolnie podążyć ze swoimi wiernymi na Syberię. Podobne postawy odnajdujemy w dramatycznych wspomnieniach z Wołynia - tu też pasterze pozostawali do końca.

Badacze analizujący sytuację Kościoła po II Wojnie Światowej podają dane, mówiące o aż 40 % stratach w niektórych parafiach. Zakończenie wojny zmieniło sytuację, nie powodując jednak radykalnej zmiany polityki władz wobec Kościoła.

Mimo że okres dwóch lat powojennych nazywany jest przejściowym i względnie spokojnym, to należy zauważyć, że w tym czasie także skazywano na śmierć bądź mordowano duchownych. Zginęli m.in.: x Michał Pilipiec >>Ski<< , AK-owiec, w trybie doraźnym pozbawiony życia, w czym zgodnie współpracowały siły NKWD i UB. Towarzysz księdza z celi wspominał: Z pęknięć skóry na głowie sączyła się krew. Wił się z bólu. Musiał się to być ból okropny, skoro ksiądz nie mógł pohamować łkania i jęku; x Michał Rapacz (poniósł on śmierć z rąk oprawców z Urzędu Bezpieczeństwa).

Wielu księży, świadomych sytuacji politycznej, starało się nie popychać ludności do nieprzygotowanych zrywów, lecz jednocześnie wspierało (słowem, datkami) żołnierzy walczących o niepodległość - z tego właśnie powodu kapłani owi mieli kłopoty – jak choćby w przypadku x bpa Stanisława Kostki Łukomskiego. W tym samym duchu działał arcybiskup Sapieha, wydając w 1945r. list duszpasterski, przestrzegający przed czynami nadzwyczajnymi. Utrzymywał on kontakt z WiN, która przekazywała mu raporty ze swojej działalności.

Do roku 1947 aresztowano kilkudziesięciu duchownych. Zarzuty były absurdalne, a procesy pokazowe. W tym też roku nasiliły się działania wrogie wobec Kościoła.

Księża, czując odpowiedzialność za wiernych, potrafili stawić czoła reżimowi wrogiemu chrześcijaństwu, oddając życie za swoje przekonania i czyny. Udowodniona została prawdziwość powiedzenia, że są tylko trzy rzeczy, które można poznać tylko w trzech sytuacjach: odwagę tylko na wojnie, mądrość tylko w gniewie, przyjaźń tylko w potrzebie.

Mistyczne Ciało Chrystusa poddawane było w przeciągu wielu lat ciężkim próbom, miniony czas nie był dla Niego łaskawy. Obecnie też istnieje wiele zagrożeń dla Jego bytu i pomyślnego rozrastania się- nie ma co się łudzić, że w przyszłości sytuacja się odmieni. Zagrożenia jak były, tak są i będą, podobnie Kościół, który trwał, trwa i trwać będzie.

Zamiast złorzeczyć na podły los i rosnących w siłę przeciwników, należy zastosować się do słów Jungera, który radził by: Dzielnie pracować, tego na dłuższą metę nie wytrzyma żaden przeciwnik.

Anna Śliwińska, Wojciech Łapiński

To jest: Jan Bodakowski

Dziwnym trafem dziś

Dziwnym trafem dziś kościół (instytucja biurokratyczna) przemilcza swoich bohaterów a cały wysiłek angażuje w obronę ubeckich gnid.

To jest: Wojciech Kozlowski

Pan uogolnia

przenoszac wypowiedzi (powiedzmy) ksiadza Bonieckiego na caly Kosciol.

A gdziez ojciec Rydzyk, a gdziez ja, ktory jestem rowniez w tym Kosciele?

Pan postepuje tak jakby zauwazal tylko uczynki Judasza. A gdziez pozostalych 11 uczniow? A gdziez Jezus Chrystus?

Nie należy oczywiście

uogólniać, tyle że wypowiedzi oficjalne Episkopatu Polski są identyczne jak właśnie ks. Bonieckiego czy Pieronka. Wyjątkiem w Kościele obecnie jest właśnie ks. Rydzyk, pytanie tylko jak długo.

To jest: inpefessa

Panie Janie Bodakowski

Policzyłem do 140, zanim zacząłem komentować ten komentarz.
Było to stu czterdziestu kapłanów kościoła katolickiego, którzy zginęli za swoją wiarę i swoich wiernych, w ostatnich 60 latach. Pan Wojciech Maltan wspomina większą liczbę, zapewne z dłuższego okresu, ale o tych 140 dowiedziałem się w mojej parafii od wikarego, który miał nerw historyka, ale też bardzo ograniczony dostęp do źródeł. Wiosną tego roku obchodził jubileusz 65 lat kapłaństwa i miał dużo okazji by zostać - jak mówił - sto czterdziestym pierwszym.

Dziwnym trafem, ktoś kto nieustannie deklaruje swój katolicyzm, nie przegapia żadnej okazji, aby powiedzieć swoją żelazną kwestię, że kościół (instytucja biurokratyczna)(sic) jest mu przeszkodą w nerwowej drzemce jego sumienia.

Panie Janie Bodakowski, przynależność do kościoła katolickiego nie jest obowiązkowa. Jako człowiek wolny i obdarzony wiedzą tele-ologiczną, a nawet charyzmatem proroka, może pan założyć instytucję lub wolny związek wiernych wszystkowiedzących, konkurencyjny wobec obrzydłej panu organizacji, sterowanej przez niegodnych - zdaniem pana - duszpasterzy.

Wiem skądinąd, że kościół modli się "za tych, których błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela". Proszę o tym pamiętać, gdy jednak zechce pan pozostać katolikiem.

A gnid ci u nas dostatek. Zdarzają się i w kościele. Jak to pan twierdził słusznie,"ryba psuje się od głowy - i judasze na II Soborze Watykańskim próbowali zniszczyć kościół". Nie zauważył pan, że te twierdzenia są słuszne tylko w przypadku martwych ryb i martwych kościołów.
Proszę więc nie zapominać, "że bramy piekielne" nie zwyciężą Dzieła Chrystusa, że On jest "zwycięzca śmierci, piekła i szatana", bo "wyszedł z grobu, dnia trzeciego z rana". A różne, przedziwne zawirowania dzieją się na świecie, aby oddzielić ziarno od plew, a pszenicę od kąkolu.

Tą dobrą nowinę przekazał mi ów wikary historyk z mojej parafii, choć znacznie, znacznie wcześniej słyszałem ją od moich śp. rodziców.

inpefessa

To jest: Wojciech-Maltan

Przełom

1989r. (styczeń) - to też, co już jest regułą, nie wykrycie sprawców morderstwa m. in na ks. Suchowolcu, ks. Niedzielaku.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

To jest: R1a1

Hipoteza:

cytuję Jan Bodakowski:
Dziwnym trafem dziś kościół (instytucja biurokratyczna) przemilcza swoich bohaterów a cały wysiłek angażuje w obronę ubeckich gnid.

Dla Kościoła - czy lepiej powiedzieć Watykanu - głównym przeciwnikiem są ewangeliccy protestanci, którzy obecnie są w sojusz z żydami (mam tu na myśli religię) - patrz rządząca obecnie w USA koalicja (i patrz atak na Kościów podjęty w USA pod pretekstem pedofilii księży). Równocześnie komuniści są przeciwnikiem USA, w którym rządzi właśnie koalicja ewangelików i żydów. A więc Watykan znajduje w komunistach taktycznych sojuszników.

Nie wiem, czy powyższa hipoteza jest prawdziwa, ale przynajmniej pozwala wytłumaczyć to dziwaczne zachowanie hierarchii.

To jest: inpefessa

Ależ to była głośna sprawa!

Swego czasu wróble nawet ćwierkały, że masoneria stosuje taktykę szczucia i podjudzania wszystkich znaczących ideologii na siebie, by rękami komunistów zniszczyć chrześcijaństwo, pieniędzmi liberałów zniszczyć komunizm, literą Talmudu uwięzić liberałów, a talmudyści nie mając wrogów wrócą do pogaństwa. Nastanie Nowa Era, NEW AGE
"this is the downing of the age of aquarius,
age of aquarius
AQUARiUS"

inpefessa

W Naszym Dzienniku

jest cykl "Księża niezłomni". Można poczytać bardzo ciekawe historie.
Kościół nie przemilcza, ale zwykle Ci ludzie są bardzo skromni, nie uważają się za bohaterów, robią wszystko na chwałę bożą i nie oczekują niczego.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

To jest: Wojciech-Maltan

To ogólniejszy problem

Strukturalny, brakuje silnego głosu, który przemawiałby w imieniu Polskiego Kościoła. Jest rozdrobnienie.

Nawet ks. Boniecki czy bp Pieronek przestają być pozytywnymi bohaterami lewicowej prasy, gdy wypowiadają się na temat aborcji czy homoseksualizmu.

Świeccy publicyści (wiodących mediów) raczej nie będą opiewać niezłomności duchownych, poczytniejsze są artykuły oskarżające, pisane przez rzekomo troskliwych katolików.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

A skądże!

Panie Janie.
Wczoraj nawiedziłem pewien kaszëbsczi kościółek. Miejscowy wikary w swym kazaniu wspomniał dwoje bohaterów Kościoła. A to: św. Pawła i, ze wspomnienia z dnia poprzedzającego niedzielę, św. Teresę Benedyktę od Krzyża, męczennicę, współpatronkę Europy.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: Wojciech-Maltan

Prawdą jest, że

kapłani wspominają o tym, też o tragicznych śmierciach sprzed kilkunastu lat. Zdarzało mi się słyszeć takie kazania.

Inna sprawa, co potrafimy zrozumieć z tych słów. Także tych, które bezpośrednio nie dotyczą wydarzeń, o których mówimy.

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

"... co potrafimy zrozumieć z tych słów"

Mnie trudno zrozumieć. "Przeszkadza mi" nacjonalność, polityczność tych wspomnianych przez Pana Osób. Nawet, taka, mimowolna; to, że wspominane są One w kontekście a to nazizmu, a to komunizmu. Automatycznie rodzi się pytanie: kim Oni są? męczennikami Chrystusa czy też Polski?
Łatwiej mi utożsamiać się z św. Andrzejem Dung-Lacem, Augustynem Zhao Rongiem, Józefiną Bakhita czy Andrzejem Kim Tae-gonem. Łatwiej, bo nie znam Ich zupełnie, nie znam ich drogi życiowej. Być może, gdyby zgłębić Ich życie, okazałoby się, iż również dla tych Osób "stosowna" byłaby nieufność.
Są oczywiście i "nasi" święci, z którymi bez problemu się "łączę".
Św. Maria Faustyna Kowalska - proszę zwrócić uwagę, że Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach należy do najczęściej nawiedzanych przez obcokrajowców w Polsce.
Pozdr.
Ps.
Anegdotycznie - nacjonalność oczywiście, mimowolnie, z nas wyłazi. Moja parafia, jak i każda, nawiedzana jest przez różnych misjonarzy. Za każdym razem zbierają Oni również ofiary na rzecz swoich wspólnot. Rekordowa zbiórka, jak dotychczas (w ciągu kilku lat), miała miejsce gdy nawiedził nas polski kapłan zspod Petersburga (skądinnąd bohater również i reportaży w GW). Jego opowieść o życiu tamtejszej wspólnoty zdawała się sugerować, iż tworzą ją jedynie Polacy i potomkowie polskich zesłańców.

-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: Wojciech-Maltan

Dlatego, że to dotyczy "tych

"tego i teraz (niedawno)". Zawsze przeszkadza, kiedy na tragedii próbuje się zbić kapitał polityczni (jacy to my nie jesteśmy prawi i nie osądzimy winnych). Dlatego do nas bardziej przemawiają, bo byli jednymi z nas, starsi jeszcze ich pamiętają. Poczucie wspólnoty i zbiorowej straty.

Rozumiem Pana wątpliwości tak: co pamiętamy albo co znamy z nauczania tych osób, czy byli dobrymi mówcami, organizatorami, pasterzami – czym przyciągali wiernych i czy w ogóle? To jest też ważne. Troszkę tak jak z krytykowaniem Jana Pawła II – niewiele jego nauk jest znanych, ale już jak się wali to po całości. Czy w ich przypadku mamy zwracać uwagę na przekaz wiary czy bardziej na odwagę. Wydaje mi się, że z tej żarliwej miłości do Boga, wynika ta obrona prawdy, z którą tak wiele zapłacili. Nie wszyscy byli doskonałymi homiletykami (a może byli na swój sposób, naturalnością ujmowali ludzi), a zostawili coś po sobie.

Nawiedzonych nie brakuje. Jeżeli są nieszkodliwi, to w porządku, gorzej jak zaczynają zbierać żniwo.

Pozdrawiam i przepraszam za spóźnioną odpowiedź, ale ostatnio mniej bywam u siebie, a tam gdzie bywam nie mam dostępu do swojego komputera

Wojciech
-------------
"Bóg dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

"Dlatego do nas bardziej przemawiają..."

cytat:
Nie wszyscy byli doskonałymi homiletykami (a może byli na swój sposób, naturalnością ujmowali ludzi), a zostawili coś po sobie.

Takim pozostał w mojej dobrej pamięci ks. Jerzy.
Pozdr.
Ps.
Proszę nie przepraszać, tylko odpoczywać od kompa:))
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: Wojciech-Maltan

Proszę nie przepraszać,

Proszę nie przepraszać, tylko odpoczywać od kompa:))

Sugeruje Pan, że jest coś nie tak z treścią moich komentarzy? ;)

Pozdrowienia

Wojciech
-------------
"Bóg, dając nam życie, obdarował nas jednocześnie wolnością"

Aż tak przewrotny

nie jestem:)
Pozdr.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

Konkurencja

Socjalizm narodowy czy marksistowski zwalcza religie bo są one bezpośrednimi ich konkurentami w kwestii potrzeb kolektywistycznych. Socjalizm chrześcijański ("prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty do nieba") w dużej mierze te potrzeby zagospodarowywuje. To dlatego jedynie ustrój kapitalistyczny jest neutralny wobec religii. Co oczywiście nie zmienia faktu że socjaliści chrześcijańscy zawsze dążyć będą do wprowadzenia religijnej dyktatury aby wpychać prywatne życie ludzi w jednakowość kolektywu, jak wszyscy socjaliści.

To jest: inpefessa

Prrecz z socjalizmem!

cyt JLiberation: ("prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty do nieba")

Na liście kanonizowanych jest całkiem sporo bogaczy. Nic mi nie wiadomo o liberałach, ale kiedyś, może...
Pierwszy raz zgadzam się z panią Joanną Liberation. Ustrój kapitalistyczny rzeczywiście jest neutralny wobec religii. Więcej powiem, kapitalizm sam w sobie jest formą religii. Ma swoje dogmaty, swoje świątynie i swojego boga.

inpefessa

inpefessa

>>Na liście kanonizowanych jest całkiem sporo bogaczy.

Oczywiście. Socjalizm to zaawansowane narzędzie do okradania ludzi. Kowalski musi się stać biedny po to aby prorok miał kasę. Na liście socjalistów marksistowskich czy nacjonalistycznych też jest mnóstwo bogaczy. Choćby sam Marks. Wiedziałaś że jego dochody mieściły się w promilu najbogatszych ludzi jego okresu? Przede wszystkim dzięki fabrykantowi Engelsowi, ale nie tylko, ojciec Marksa był zamożnym prawnikiem, plus oczywiście inni fani od których ciągnął kasę.

>>Ustrój kapitalistyczny rzeczywiście jest neutralny wobec
>>religii. Więcej powiem, kapitalizm sam w sobie jest
>>formą religii.

A to sprzeczność a nie "więcej". No cóż, socjaliści logiką nie grzeszą, także jesteś w normie. Jedynie kolektywistyczne ideologie można nazwać religiami, bo wymagają WIARY w abstrakcyjny byt Kolektywu, czyli Bóg, Naród lub Społeczeństwo, odpowiednio dla socjalizmu religijnego, narodowego lub marksistowskiego. Liberalizm to nie jest religia bo nie każe ci w nic wierzyć. Wszystkie prawa wolnego rynku można wywnioskować z oczywistych faktów wszechświata. Polecam www.mises.pl / www.mises.org

To jest: inpefessa

dialektyka

liberałów jest o dwie klasy wyżej od lewackiej
Racja tylko w kolabo
inpefessa

p. Joanno, Pani nie rozumie terminu

"socjalizm chrześcijański". Tak naprawdę, jest to "komunizm chrześcijański". Polega on na oddawaniu swoich dóbr materialnych innym za darmo z własnej i nie przymuszonej woli, a nie na okradaniu, tak jak to robią komuniści i socjaliści do dziś.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.