Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Jednak wolny
Autor: Sylwester Latkowski, sob, 09/08/2008 - 15:21
Mam spotkanie z jednym z polityków Platformy Obywatelskiej, kiedy przychodzi do mnie sms: "Jednak idzie do aresztu…". Czytam na głos wiadomość. - To głupie zamykać chłopaka, skoro już dwa razy się ciął – komentuje mój rozmówca. – Dobrze się to przecież nie skończy. - Niech Ćwiąkalski i Bondaryk nadal umywają ręce od kwestii aresztu Sumlińskiego, zobaczymy dokąd to ich doprowadzi – odpieram. – Tu nie chodzi o to, czy jest winien czy nie, czego wydaje się nadal nie rozumieją. 16.55. Telefon od Moniki Sumlińskiej, żony Wojtka. - Jest wolny - słyszę. Głos Moniki po raz pierwszy od miesięcy ma inną barwę, jakby uwolniony został z kajdan, przytłaczającego ciężaru. Wojtek w szpitalu może pozostać jeszcze kilka tygodni, mówi. Wkrótce otrzymuję sms-a: 0pinia kogoś, kto się z nim widział: jest strzępem człowieka. Mówi jednostajnym, monotonnym głosem. Musiałem wyjść, bo łzy mi w oczach stanęły… Sylwester Latkowski |
PRL
Bardzo mi żal Pana Wojtka i jego rodziny. Okazuje się, że dziennikarstwo śledcze powinno działać jak za okupacji niemieckiej i bolszewickiej - w pełnej konspiracji.
Jak długo damy się mamić sloganami w rodzju: demokracja, wolnośc słowa etc.
W następnych wyborach znowu zagłosuję "po swojemu", a cała reszta na SLD. Wróci jak zwykle "nowe", i tyle nam zostało:(
@ gośka
Niekoniecznie. Przypominam to, co napisał kilka lat temu Rafał Ziemkiewicz na łamach "Rzeczpospolitej":
Trzeba więc stoczyć tą batalię. Bierne prawo wyborcze, czyli prawo kandydowania w wyborach jest podstawowym prawem przysługującym obywatelowi w warunkach równości wobec prawa i wolnych wyborów. Trudno jednak mówić o zapewnieniu biernego prawa wyborczego, gdy trzeba mieć zgodę lidera partyjnego, aby z niego skorzystać, samodzielnie kandydować nie można, a na założenie partii, która wejdzie do Sejmu trzeba mieć miliony złotych, którymi dysponują tylko partie finansowane z budżetu. A przecież z tym mamy do czynienia w Polsce!
Wyobraźmy sobie zasadę, że jest tyle okręgów wyborczych, ile wynosi liczba posłów w parlamencie. Każdy wyborca oddaje jeden głos bezpośrednio na swojego kandydata, nie na żadną listę partyjną, a kandydat uzyskujący największą liczbę głosów wygrywa wybory w swoim okręgu i uzyskuje mandat poselski. Dodajmy do tego 10-15 podpisów, wystarczających do rejestracji kandydata, niedużą kaucję wpłacaną przez partię lub kandydata, która jest zwracana po uzyskaniu 5% głosów w okręgu, możliwość odwołania posła przed upływem kadencji w zwykłym referendum lokalnym i górny limit wydatków na kampanię wyborczą, a otrzymamy z grubsza przepis na to, co w Polsce rozumie się pod postulatem JOW (jednomandatowych okręgów wyborczych).
Więcej: www.jow.pl
Podpisy poparcia: www.jednomandatowe.pl
Blog tematyczny: www.jednomandatowe.salon24.pl
Miesięcznik "Ordynacja": http://kworum.com.pl/nzs.html
Zwolennicy JOW na Naszej Klasie: http://nasza-klasa.pl/profile/7748641