
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Ksiądz: Czy to dziecko musi się urodzić?
Autor: Tycek, czw, 07/08/2008 - 13:36
Ksiądz: Czy to dziecko musi się urodzić? - Tak pięknie msze odprawia, taki Bogu oddany - mówi parafianka o proboszczu podejrzewanym o to, że chciał śmierci swojej córki. Według kurii ksiądz Wieńczysław zaprzecza ojcostwu dziecka. Proboszcz twierdzi, że pomagał jego matce w "niekonwencjonalny sposób" Janiki - niewielka wieś godzinę drogi od Częstochowy. Dwustu mieszkańców, czterdzieści domów i kościół pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Przed rokiem probostwo objął ks. Wieńczysław Ł. Mieszkańcy przyjęli go ciepło. Dziś wieś dzieli się w ocenie księdza, o którym materiał w poniedziałek pokazał TVN 24. Młodsi otwarcie przyznają, że jak na duchownego za bardzo lubił towarzystwo kobiet. Starsi uważają, że to tylko złośliwe plotki. Gospodyni w zagrożonej ciąży 9 lipca na oddział położniczy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie przyjechała 30-letnia Edyta L. Jej ciąża okazała się zagrożona. Lekarze stwierdzili niewydolność łożyska, co oznacza, że dziecko może się udusić z braku tlenu. Przez dwa dni lekarze namawiali kobietę, by zgodziła się na wywołanie wcześniejszego porodu. Za każdym razem odmawiała. Napisała nawet oświadczenie, że się na to nie godzi. Pacjentkę regularnie odwiedzał jakiś mężczyzna. Przesłuchany później personel szpitala zeznał, że mężczyzna powiedział do ordynatora położnictwa: - Lepiej, żeby to dziecko się nie urodziło. W nocy z 17 na 18 lipca ciężarna zmieniła zdanie. Pozwoliła lekarzom działać. Ponieważ nie udało się wywołać skurczy porodowych, zrobili cesarskie cięcie. Tuż przed północą urodziła się zdrowa dziewczynka. Gdy neonatolog wychodziła z sali operacyjnej, ten sam mężczyzna, który wcześniej odwiedzał kobietę, podszedł do niej i zapytał: - Nie mogłaby pani zrobić czegoś, żeby dziecko umarło? Szpital powiadomił policję. Po wylegitymowaniu mężczyzny okazało się, że to ks. Wieńczysław Ł., a matka to jego gospodyni, pochodząca z leżących niedaleko Janików Dankowic. Prokuratura zaleciła lekarzom, aby nie kontaktowali się z dziennikarzami. Sama też jest niezwykle wstrzemięźliwa w udzielaniu jakichkolwiek informacji. - Ze względu na dobro matki, dziecka oraz personelu medycznego - tłumaczy Robert Wydmuch z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. - Toczy się postępowanie "w sprawie". Nikomu nie przedstawiono dotychczas żadnych zarzutów. "Sprawa" może dotyczyć nakłaniania do zabójstwa nowo narodzonego dziecka, co jest zagrożone dożywociem. Kuria: ksiądz pomagał w niekonwencjonalny sposób - Wersja podawana przez media, zwłaszcza świeckie, bardzo się różni od wersji podawanej przez księdza - mówi pytany przez nas o sprawę rzecznik częstochowskiej kurii ks. Andrzej Kuliberda. - Zaprzecza on swojemu ojcostwu. Zapewnia także, że nie chciał śmierci dziecka, a jedynie pomagał dziewczynie, choć może w dość niekonwencjonalny sposób. Ks. Kuliberda przypuszcza, że proboszczowi z Janików mogło chodzić o to, czyje życie w pierwszej kolejności ratować - matki czy dziecka. I może wskazał matkę i stąd doszło do jakiegoś nieporozumienia. - Kościół w swej mądrości wstrzymuje się od szybkich sądów - zaznacza rzecznik kurii. - Sami wyjaśniamy sprawę. Czekamy też na wynik prokuratorskiego dochodzenia. Na razie ks. Wieńczysław został przez kurię zawieszony w sprawowaniu funkcji proboszcza (choć nie kapłana). Nie będzie odprawiał mszy św. w Janikach. - W każdą niedzielę odprawiał normalnie, dwie msze rano i sumę - wylicza starsza kobieta w zielonej bluzce. Kobieta opowiada, że wcześniej nie widziała księdza, który odprawiałby msze tak pięknie i tak był Bogu oddany. - Gdyby to wszystko była prawda, bardzo by mi było przykro - mówi. Jak twierdzi, chodziły jakieś słuchy, że ksiądz za blisko zna się z "tą Edytą". - Ale kto wie, czy to nie były zwyczajne plotki. Może naprawdę chciał jej pomóc? - zastanawia się. - Pomóc?! Dobre sobie! - śmieją się młodsi parafianie. - Każdą wolą chwilę u niej spędzał. Jak się po drugiej w nocy jechało koło jej domu, samochód księdza stał tam prawie zawsze. Jeden z ministrantów: - Ksiądz to w ogóle lubił kobiety. Pamiętam, jak do kolegi powiedział, że jego mama ślicznie wygląda po wakacjach. Ale to ksiądz proboszcz wyszykował pokój dla Edyty i mającego przyjść na świat dziecka. Zrobił to w niewykończonym od 20 lat domu jej rodziców. Przyjmuje mnie w różowej bluzce, długiej spódnicy i żakiecie. Krąży po biednie wyglądającym podwórku, wśród kur, psów i kotów. Ubrała się elegancko, bo co chwilę jacyś dziennikarze się u niej zjawiają. Każdemu chętnie opowiada o córce. Że księdza poznała przez brata, bo ten jest w Janikach kościelnym. Że sprzątała na plebanii, prała księdzu i gotowała, bo innego zawodu nie ma - chodziła do szkoły specjalnej. I tylko podstawowej. Mówi też, że rodzinie w ogóle bardzo biednie się żyje z czterech hektarów marnej ziemi. Edyta z córeczką wciąż jest w szpitalu. Ksiądz po przesłuchaniu wrócił do domu. Nikomu nie otwiera drzwi plebani, choć parafianie twierdzą, że jest na miejscu. - Jego opel stoi w garażu - mówią. Przed plebanią kłębił się tłum dziennikarzy i mieszkańców, stał wóz transmisyjny TVN 24. Oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Częstochowie Śledztwo ws. księdza Wieńczysława Ł. zostanie umorzone? Sprawa zostanie umorzona? Niewykluczone, że sprawa zostanie umorzona. Prokuratura wniesie o ustalenie alimentów Prokuratura wniesie też o ustalenie alimentów dla dziecka i świadczenie na rzecz matki. - Takie kroki prokuratura może podjąć za jakieś 2-3 miesiące, kiedy kobieta dojdzie do siebie po porodzie. Ma to na celu dobro dziecka, które musi mieć źródło utrzymania - informuje rzecznik częstochowskiej prokuratury. Matka i dziecko pozostają pod opieką wyznaczonego przez sąd rodzinny kuratora. Sprawę bada też Kuria Archidiecezjalna w Częstochowie. Do czasu jej wyjaśnienia ksiądz Wieńczysław Ł. został zawieszony w obowiązkach proboszcza, a do pełnienia posługi w parafii wyznaczono innego kapłana. Według relacji rzecznika Kurii ks. Andrzeja Kuliberdy, ksiądz twierdzi, że jedynie pomagał kobiecie będącej w trudnej sytuacji oraz że jego słowa wypowiedziane do lekarki zostały przekręcone Ksiądz Wieńczysław Ł. towarzyszył w połowie lipca w szpitalu ciężarnej kobiecie. Miała ona przez trzy dni odmawiać poddania się cięciu cesarskiemu, choć doradzali to lekarze, obawiający się o życie dziecka w związku z uszkodzeniem łożyska. Ostatecznie jednak zgodziła się na zabieg i dziecko urodziło się zdrowe. Mężczyzna miał jednak ze złością przyjąć fakt szczęśliwych narodzin, a potem podejść do jednej z lekarek i zapytać, czy można zrobić coś, żeby dziecko nie żyło. Śledztwo wszczęto, kiedy pracownicy szpitala, gdzie dziewczynka przyszła na świat, powiadomili o tym fakcie organy ścigania. |
Może by...
... Kościół w końcu, podobnie jak PISowcy :)), zaczął ignorować coś takiego jak TVN?
W wymienionej sprawie zdania nie mam, z prozaicznej przyczyny, że duchowni, skoro żyją w celib(r)acie, zawsze narażać będą się na tego typu wydumane, a i prawdziwe skandale. Zawsze więc będą wystawiani na żer wroniego dziennikarskiego stadła, a szczególnie tego pozbawionego wszelkich cnót ludzkich zgromadzonego w TVN. Do dziś pamiętam panią Pohanke, która "trzymała kciuki" za JPII i pytała, czy udało się kamerzyście wjechać w pobliże łoża śmierci.
A teraz przede wszystkim wkurzają mnie informacje, że rzecz dzieje się w Częstochowie, pod Częstochową i tego typu insynuacje, a nikt nie powie jasno i otwarcie - we wsi Janki w częstochowskiem. Niby byłaby to też prawda, ale jak medialnie inna!
I tym sposobem wiarygodność według mnie takich stacji posługujących się słowami jak zabawkami jest poniżej zera.
hehehe
znowu winni dziennikarze:-)
Ze "Zbioru dogmatów nowoczesnego yntelygęta":
"...Dziennikarze są zawsze niewinni i zawsze mówią, piszą i pokazują prawdę"
Szczególnie jeśli jest to "cała półprawda na okrągło przez całą dobę".
:-)
jest tez inny dogmat mowiacy
ze zawsze klamia chyba ze pochodza z wyzszej szkoly tego i owego prowadzonej przez sztukmistrza z Torunia:-))
Pewnie ze czesto pisza bzdury i gonia za sensacja ale uwaga uwaga:-))) widac jest na ta sensacje popyt.
Ano jest popyt
Na narkotyki, pornografię, usługi prostytutek i płatnych morderców też.
Ale jeśli na coś jest popyt, to chyba jeszcze nie znaczy, że musi zostać za wszelką cenę zaspokojony?
wie Pan
ciezko by bylo zabronic im wystepowac, jak Pan sobie to wyobraza? Albo nakazac pisac to co Pan lubi? Wolnosc slowa bywa uciazliwa.
Niech piszą prawdę.
Wolność słowa OK, ale powinna być też skutecznie egzekwowana odpowiedzialność za słowo.
Za wydanie wyroku przez "dziennikarza" - odpowiedni wyrok dla niego samego.
kasa najlepiej
wtedy sie pilnuja,
Ale nie tylko kasa
Bogatej redakcji może się opłacać kłamać i płacić tylko pieniędzmi.
tylko po co?
po co miala by to robic?
Dla większych pieniędzy, władzy
...
tego Pan nie uniknie
ale to dosc Polska specyfika.
Wszędzie poza Polską
dziennikarze podają samą prawdę?
Polska specyfika to
paranoja dotyczaca mediow.Dziennikarze jak wszyscy maja sympatie i antypatie.Mam tu na mysli wykorzystywanie mediow do polityki.A klamia wszedzie to fakt.
To nigdzie na świecie poza Polską
nie wykorzystuje się mediów do polityki? Jeśli nigdzie albo prawie nigdzie, to rzeczywiście można by mówić o "polskiej specyfice". A jeśli nie, to może ta paranoja dotycząca mediów, wyczulenie na nieprawdę i manipulacje w mediach wcale paranoją nie jest?
Chcąc, nie chcąc dziennikarze należą do świata polityki; w końcu są władzą, podobno czwartą.
Polska specyfika jest paranoja na punkcie
tego co pisza dziennikarze. Nie slyszalem zeby jakis polityk zachodni (umownie) az tak sie pieklil. Napisza zle to zaraz "agentura, uklad itp realizacja wrogich interesow" albo "media polskojezyczne".A z tymi prawdami to wie Pan jak to jest:-)) Kazdy ma swoja ( nie mowie o calkiem jawnych klamstwach)
Dziennikarz może komentować i ośmieszać polityka,
to i vice versa też jest dopuszczalne. Jakaś symetria w końcu musi być.
Dziennikarze mogą mieć swoje sympatie i antypatie, ale na dłuższą metę decydują -patie albo raczej interesy właścicieli koncernów medialnych. Wtedy prawda jeśli jest pokazywana, to tylko z jednej strony. Czyli półprawda, kwalifikowana forma nieprawdy.
Być może w odróżnieniu od krajów zachodnich w Polsce różne agentury i układy mają dużo więcej do powiedzenia. Nazywanie rzeczy po imieniu nie musi od razu oznaczać paranoi.
Tak p. Dante, najważniejszy popyt, jeśli jest na coś
popyt, to tłumaczy on każdą nikczemność, podłość, oszustwo itp. Tak trzymać!
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
no nie tlumaczy?
tlumaczy, ja nie oceniam czy to etyczne czy nie. Tak po prostu jest. DAwniej kiedy nie bylo TV i gazet najwieksza popularnoscia cieszyl sie jarmark i malo wyszukane wyglupy kuglarzy. To sie nie zmienilo nic a nic .Zmienil sie tylko srodek przekazu.
Ja osobiście nie znam ani jednego prawdziewego skandalu.
To nie jest istotne licytowanie się na ten temat. Wie Pan natomiast, jaki skutek odnoszą te wszystkie nagonki na księży? A mianowicie taki, że wierni unikają kontaktów z księżmi i księża unikają kontaktów z wiernymi (bliższych). Bo wierni nie chcą narażać księży, księża boją się posądzenia. Ten powyższy przypadek jest dla mnie bardzo dziwny, ponieważ ta dziewczyna wydaje się nie brać w tym udziału i wynika z tego, że to nie była jej inicjatywa. Więc kto?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
a na czym polegaja te "nagonki"?
opisywanie pewnych niewygodnych rzeczy nie jest od razu nagonka a po prostu jest tak ze (teoretycznie) od kogos kto naucza jak zyc wymaga sie wiecej niz od nauczanego ( i nie dotyczy to tylko ksiezy ale ogolnie ludzi/instytucji nauczajacych /pouczajacych0. Skandali kilka bylo (USA, B Paetz) i beda jak dlugo bedzie swiat istnial bo jest to kolej rzeczy (skandale nie dotycza tylko ksiezy ale wszystkich instytucji bo natura ludzka jest niedoskonala)
Cichajże
panie protestancie, gdy gospodarze o swoim domu rozprawiają.
no niestety nie jest to takie proste
ale i ciekawe bo z jednej strony "religia nie moze byc tylko sprawa prywatna" ( mocno prawicowy punkt widzenia) a z drugiej " to sa wewnetrzne sprawy i nikomu nic do tego".Gdyby kwestie religijne byly w Polsce li i jedynie prywatna sprawa to sytuacja ksiezy i wogole instytucji religijnych nie interesowala by mnie zupelnie za wyjatkiem zboru do ktorego chodze.
W Polsce jest zacofanie i dziecko plus ksiadz oznacza skandal
U protestantow jest nowoczesnie i biskup ma oficjalnie homoseksualnego kochanka i nikogo to nie gorszy. Po nabozenstwie
w kosciele go caluje i obejmuje a wierni klasza z zachwytu.
Chodzi o biskupa Robinsona z Chicago, p. dante moze potwierdzic.
Na tym polega wyzszosc protestantyzmu nad katolicyzmem.
Ann
Chodzi o to, że to dziecko nie jest Księdza.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Moze nie jest, a moze jest. Protestantom to by nie przeszkadzalo
gdyby ksiadz czy biskup osobiscie dziecko urodzil, nawet nieslubne, p. dante moze potwierdzic. Zapewne uczeszcza na nabozenstwa odprawiane przez ciezarne panie ksieza.
Anna
Proszę się tak nie
Proszę się tak nie znęcać, p. d. uczęszcza zapewne do jednego z 500 innych zborów, gdzie postępu takiego jeszcze nie odkryto. Być może są nadal "na drzewie" i kombinują jeno z predystynacją.
Kobiety sa wyswiecane na biskupow, wiec dotyczy to wiekszej
ilosci wiernych niz jeden kosciol. Nie znosze hipokrytow.
Anna
no niestety
u mnie jest pastor i dosc starszy czlowiek ale ma bardzo mila zone.Skad Pani wie co by przeszkadzalo a co nie protestantom?
Wiem z oficjalnych potwierdzen kosciola anglikanskiego.
Biskup Robinson mial zone i dwoje dzieci, ale odkryl swoja
prawdziwa nature i ma teraz kochanka homo.
Anna
no bardzo mozliwe
tylko co z tego, wiele osob homo ma rodziny. Moglo sie to zdarzyc i temu biskupowi. Nie rozumiem tylko co z tego ma wynikac?
A to ma znaczyc, ze w kosciele anglikanskim jest Sodoma i
Gomora a Panu to jakos nie przeszkadza. Najezdza Pan na katolikow nie majac do tego moralnego prawa.
"Gdyby kwestie religijne byly w Polsce li i jedynie prywatna sprawa to sytuacja ksiezy i wogole instytucji religijnych nie interesowala by mnie zupelnie za wyjatkiem zboru do ktorego chodze.
A czemuz to tak Pana sytuacja polskich ksiezy interesuje a
anglikanskich nie, najpierw niech Pan zajmie sie swoimi sprawami.
Anna
czy ja najezdzam?
nie interesuje mnie sytuacja w kosciele anglikanskim bo nie mam z tym kosciolem nic wspolnego a kosciol ten nie jest az takim skladnikiem zycia politycznego UK jak Kosciol w Polsce.
To jest bardzo wygodna postawa ze my (Kosciol) wypowiadamy sie na wszystkie mozliwe tematu nawet te Kosciola nie dotyczace ale jak by co to o nas nie wolno nic mowic bo "to nasza sprawa" i nikomu nic do tego.Co do w/wym ksiedza to prosze mi powiedziec kiedy "najechalem" na niego?
Usmiechnalem sie bo znowu sie zaczela gadka ze to wszystko wina dziennikarzy. Mnie nie przeszkadza ze ma dziecko bo uwazam ze to zaden grzech to raczej tacy jak Pani zwykle sie gimnastykuja zeby jakos to wyciszyc ( winni dziennikarze plepleple).Dla mnie to zadna afera.
a co ma powiedziec?
ze jest jego? Przeciez on tylko "niosl pomoc w nietypowy sposob":-))
nie znam tego biskupa
i nie wiem na czym ta wyzszosc miala by polegac, to nie wina protestantow ze ksieza maja dzieci i kochanki na boku.Protestanccy pastorzy maja dzieci jawnie i co z tego?
Biskup Paetz tez miewal kochankow i jakos nikogo to nie gorszylo. Jaka wiec roznica?
U protestantow nie ma zadnych ograniczen, jezeli chodzi o zycie
intymne wiernych czy duchowienstwa, wiec nie ma nad czym wydziwiac, dla rozrywki protestanci czuwaja nad moralnoscia
katolikow.
Biskup Paetz zostal odwolany ze stanowiska i nie pelni sluzby,
natomiast biskup Robinson byl na zjezdzie biskupow w Londynie.
Jacys wierni protestowali, to zostali wyprowadzeni z koscila.
Bardzo niedobrze, ze go Pan nie zna, trzeba sie bardziej zajac wlasnym podworkiem, a mniej cudzym.
Anna
co Pani powie?
a mnie sie wydawalo ze to Kosciol czuwa nad moralnoscia wszystkich nie pytajac czesto o zdanie.NIe wiem co dzieje sie w kosciele anglikanskim bo do niego nie naleze.No zostal odwolany jak juz sie nie dalo dluzej zamiatac tego pod dywan ( jak zwykle zreszta).Mnie w zakresie wlasnego podworka interesuje moja parafia, reszta mnie nie obchodzi. Jesli moj pastor by zdefraudowal pieniadze albo wywolal jakis skandal przestal by byc pastorem i nie musial bym klamkowac u jakiegos biskupa w tej sprawie. O tym decyduja wierni a nie biskupi( w moim przypadku).Wychodzi mi na jedno bo bylo wiadomo od lat ze jest gejem tylko ciiiiicho.Przeszkadzalo to komus? Jakos nie.
Czepia sie Pan nie swojego plotu. Moralnosc katolikow to ich
sprawa a nie panska.Jezeli interesuje Pana panska parafia
to czego Pan szuka w cudzych. Katolicy zyja wedlug swoich
zasad i nic Panu do nich. Czerpie Pan niezdrowa zawisc do katolicyzmu typowa dla kompleksow protestanckich i nie
przepusci zadnej okazji aby katolikow dolozyc.
Anna
nie bardzo nadazam co nazywa Pani "moralnoscia"?
jesli to ze ksiadz ma dziecko a wszyscy staraja sie udowodnic ze to wszystko wina dziennikarzy to zapewniam ze takiej "moralnosci" nie zazdroszcze:-)))i nie chodzi mi tu bynajmniej o tego ksiedza.NIe bardzo wiem jakie to "kompleksy protestanckie" ma Pani na mysli ( nie wiedzialem ze istniaja takowe a w dodatku ze sa "typowe").JA nie mam kompleksow a przypadek zrzadzil ze urodzilem sie w Polsce gdzie Kosciol jest instytucja religijno/polityczna ktorej obecnosc w zyciu publicznym dotyczy rowniez niekatolikow.
NIe wiem tez w jaki sposob "dokladam" tu komus?
Zaczelo sie od tego ze ksiadz ma dziecko ( bo nt tej domniemanej reszty sie nie wypowiadam ). No i z tego ze ksiadz ma dziecko wyszlo ze ja tak naprawde to zazdroszcze ( nie wiem czego i komu) a wogole to protestanci sa be :-)
Pan chyba zwyczajnie zazdrości katolikom ich
dyscypliny moralnej i za wszelką cenę, tak jak wielu, chce ich ściągnąć w tę otchłań, a choćby i pozornie, czemu nie, żeby poprawić sobie humor.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
a c zym sie rozni dyscyplina moralna
katolikow i protestantow? Dyscypline moralna kazdy sobie sam wyznacza. To jaka ktos deklaruje wiare nie tu znaczenia. Duzo jednych i drugich jakos dziwnie to czy ktos ma kregoslup moralny nie zalezy od tego gdzie sie modli.
U protestantów każdy sobie sam wyznacza,
katolikom natomaist Bóg wyznaczył. Taka właśnie jest różnica.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Pan to malo wie o tych protestantach
widze. Przykazania u nas "chodza" te same wie Pan:-)). I "ksieza" maja dzieci ( zgroza!!!!:-) ale jawnie i nie musza kombinowac z dziennikarzami ( zaden news ze pastor ma dziecko:-))
U protestantow nie ma takich zdarzen, ktore by mogly byc news.
Wszystko jest dopuszczalne i nic nikogo nie bulwersuje.
Anna
szwindle sa najczesciej finansowe
seksualnych jest mniej bo odpada pierwszy powod czyli celibat. O wplywie tegoz na psychike sie nie wypowiadam bo za malo wiem na ten temat.Mowiac ze wszystko jest dopuszczalne zdradza Pani jedynie ignorancje.Organizacyjnie tez jest troche inaczej ( finanse sa jawne ale tu sie zdarzaja "cuda" np ze pastor przeputa kase w ruletke itp).Kazda "firma" ma swoj wlasny urok:-)
To niech nas Pan oswieci. Jakiez to zalety i laski
protestantyzmu sa katolikom niedostepne. Moze nas Pan zachwyci.
Anna
jawne finanse parafii
i zonaty pastor:-)) troche mniej przepychu i ostentacji ( ale to moze byc wada zalezy co kto lubi:-) i chyba by bylo na tyle:-) bo widzi Pani to jakim kto jest czlowiekiem to chyba nie zalezy od tego gdzie sie modli. Znam przyzwoitych muzulmanow
i kanalie prostestantow (strasznie purytanskie kanalie) oraz paru katolikow ktorzy deklaruja jak strasznie wierza ( co niedziela:-) tyle ze malo z tych deklaracji wynika bo deklarowac mozna wiele szlachetnych rzeczy.
Użytkownik d_a zapewne jest
protesto-nuworyszem, toteż dwoi się i troi zachwalając towar, który już uważa za swój. Ciekawe, kiedy dopełni się jego przemiana z Polaka w Anglika. Wtedy będzie miał komplet i będzie mógł przejść do zachwalania WASPizmu. Początki przemiany już widać: zawsze angielska klawiatura, nigdy polska. To przełom świadomościowy.
ooo dobry wieczor:-)))
dzien bez polajanki z Pana strony jest dniem niepelnym:-)))
No moze Pan cos podpowie o zaletach WASPizmu bo ja nie znam za wiele ( podstawowym warunkiem jest to ze WASP trzeba sie urodzic i to ze to raczej nie ten kontynent White Anglosaxon Protestant wiec ja odpadam ale spytam syna czy chce byc WASP:-)
Uwazam ten towar sa swoj od dawna ( byl to bowiem wybor moj a nie moich rodzicow:-)
To i rodziców się Pan wyrzeka?!
Ja niezwykle współczuję Panu. Naprawdę. Mówię w tej chwili całkowicie poważnie.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
a czemu mialbym sie ich wyrzekac?
bo nie rozumiem, po prostu przyjeli to do wiadomosci.
Ponieważ to co od rodziców to fe:
"Uwazam ten towar sa swoj od dawna ( byl to bowiem wybor moj a nie moich rodzicow:-)"
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
no wie Pan
tak to jest ze najpierw jestesmy dziecmi a potem dorastamy i samy mamy dzieci.Wiaze sie to min z tym ze mozemy sami podejmowac pewne decyzje i dokonywac wyborow ktorych dokonywac nie moglismy bedac dziecmi.Po co takie gornolotne zadecie o "wyrzekaniu sie rodzicow"
p. Dante mam dla Pana prezent.
Kiedy twe serce z życiem się uciera
I raz zwycięża, drugi raz upada,
Dusza tęsknoty śmiercią obumiera,
W dziedzinę wiary zwątpienie się wkrada,
Pospiesz do krzyża, bo z krzyża jedynie
Strumień pociechy w duszę twoję spłynie.
Kiedy chcąc zgłębić życia tajemnicę
Rozum zamilknie na twoje pytania,
A piekło zwątpień ciśnie błyskawicę
Jak ostry sztylet, co duszę rozrania,
Pospiesz do krzyża, bo z krzyża jedynie
Jak promień łaski wiara w duszę spłynie.
Gdy świat twe drogi różami zaściele,
Szczęścia urokiem życie rozpromienia,
By się boleścią nie stało wesele,
Byś wpośród szczęścia nie stracił zbawienia,
Pospiesz do krzyża, w nim nadzieja cała,
By w szczęściu dusza wierną pozostała.
Gdy z marzeń złudnych dusza się przebudzi,
A w domu twoim boleść się rozgości,
Śmierć zakołace, a niewdzięczność ludzi
Jak lodem zmrozi ten urok miłości,
Pospiesz do krzyża ze łzą i westchnieniem,
A boleść twoja stanie się zbawieniem.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
nic z tych rzeczy
nie rusza mnie to:-) NIe da sie pewnych rzeczy przemilczec tajemniczymi usmieszkami i gadkami " ze kiedys zrozumiesz".
Za dlugo ten trik juz "chodzi" i za dlugo niewygodne pytania za nim zbywane.
Kiedyś w żargonie młodzieżowym, za moich czasów
mawiało się "ale młotek!" albo że ktoś jest "drewniany".
Ale często dużo lepiej pasuje "młot pneumatyczny".
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
"argumenty" typowe
ze tak powiem, najpierw wierszyk a jak ktos nie kupuje takiej lipy to jest "mlotek". No coz. NIe pomyslal Pan ze poetyckie argumenty to sa takie raczej bardzo malo rzeczywiste? Ja tez znam wiele fajnych madrosci ludowych np "cukier krzepi" albo "spiesz sie powoli" tylko co z nich wynika?
A no jak zawsze tyle ze trzeba sluchac i nie zadawac pytan bo wtedy mozna zostac nazwanym "mlotkiem".
Pan jest tak wpatrzony w siebie, że nawet
nie przyszło Panu do głowy, aby napisać choć słowo podziękowania za przezent, tylko, z marszu, zmieszał Pan go (ten prezent) z błotem. Może Pan jest kobietą, tak się Pan tapla w tym swoim egoiźmie.
Wierszyk, pod każdym względem, jest piękny, bo zawiera w sobie całe życie, chyba każdego człowieka; jest uniwersalny. I napisany pięknym, polskim językiem.
I naprawdę daleko mi do nawracania Pana, ustalmy to raz na zawsze, bo to samo mogę ja powiedzieć, że Pan chce mnie na manowce zciąngąć, więc nie licytujmy się, bo nie będzie można dyskutować.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
istnieje kategoria prezentow klopotliwych
jak krawat niepasujacy do niczego np.
Egoizm? Byc moze ale na pewno nie ta niezachwiana wiara ze wiem najlepiej. Mniej rad dla innych wiecej dla samego siebie jesli to egoizm wg Pana to ok).NIe wiem czemu uwaza Pan ze ktos tu chce Pana zaciagnac na manowce?Ja na pewno nie.
W mojej katolickiej parafii tez sa jawne finanse i nie ma przepy
chu. Rada parafialna placi ksiedzu pobory i oplaca wszystko reszte.
To, prosze Pana, zalezy od przepisow w danym panstwie.
Sa jednak wyjatki i te dotycza televengelistow, ktorzy rozmawiaja
z Bogiem i oni nie rozliczaja sie ze swoich milionow.
Tak na marginesie to sa oni protestantami.
http://www.rickross.com/reference/hinn/hinn20.html
Anna
oo ci to lody kreca niezle
to fakt, interes idzie pelna para (my tez mamy jednego w Polsce pewnie Pani slyszala:-))).
Widze po nicku ze Pani z Kanady:-))) nic Pani to nie mowi?
To nie zalezy od "przepisow" tylko od dobrego obyczaju a tego sie zadnymi przepisami ustanowic nie da.
Od gosci handlujacych zbawieniem w tv trzymam sie z daleka ale popyt na ich show jest duzy to fakt. To ze nie rozliczaja wynika wprost z ich sily politycznej ( to raczej hochsztaplerzy wg mnie) i wplywu jaki maja w partiach (republikanska np)
Jeżeli ktoś nie ufa
Jeżeli ktoś nie ufa księżom w kwestii paru zł (taca, która nawiasem mówiąc nie jest obowiązkiem), to moim zdaniem nawet gdyby Kościół publicznie rozliczał się z każdej wydanej zł, to ten znajdzie sobie nowy powód do utyskiwań. Zapewniam Panią, że kwestie finansowe są tu na dalekim planie.
P. dante jest samozwanczym inkwizytorem katolicyzmu. Byc
moze tak zarabia na zycie. Ja jak cos mnie nie dotyczy,
to sie tego bez prowokacji, nie czepiam.
Anna
zapytala Pani jakie widze roznice
powiedzialem i wyszlo ze jestem "inkwizytorem". No wiele rzeczy Pani "bezposrednio" nie dotyczy a wypowiada sie Pani o nich.Ksiadz ma dziecko a okazuje ze to wszystko wina podlych protestantow:-))) Ilez to sie trzeba nagimanstykowac zeby jedno male dziecko wytlumaczyc spiskiem mocy piekielnych:-)))A czegoz to ja sie "czepiam"?
Pan nalezy do tych doskonalych protestantow, ktorzy wtykaja
nos do katolickich problemow. Tylko taki jest wydzwiek moich
wypowiedzi. Nic wiecej i niech Pan nie zmysla, bo cala
panska poboznosc pojdzie na marne.
Anna
widze pojadla Pani wszystkie rozumy
te "wasze" problemy ( w Polsce) sa niestety problemami wszystkich.Bardzo bym sie cieszyl gdyby to byly naprawde tylko wasze problemy.Nie wiem tylko co Pania takl denerwuje?Pytala Pani ja odpowiedzialem, bez zlosliwosci i tego Pani zacietrzewienia. Prawda boli czy jak?
I co ja komu "wytykam" oraz gdzie stwierdzalem swoja wlasna poboznosc?
Biskup Paetz sam się odwołał.
Komisja watykańska niczego nie wykryła. A od posługi nie został odsunięty całkowicie. Jedynie w diecezji poznańskiej, na prośbę jego następcy.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
powaznie nic nie wykryla?:-)
no jak tak to co innego. W Bostonie tez przez lata "nic nie wykrywali" i "wszystko bylo w porzadku".To jest tak ze tu i tu zdarzaja sie rozne rzeczy, skandale itp itd, zaden kosciol nie jest od tego wolny. Dla mnie wazne jest nie to czy cos sie stalo tylko w jaki sposob "gora" sie z tym obchodzi. Polska praktyka jest zamiatanie smieci pod dywan, to co wyczyniaja w kosciele anglikanskim to rece opadaja i co tu duzo gadac. Ludzie ktorzy sie z tym nie godza po prostu wybieraja inne wspolnoty protestanckie (wszyscy jestesmy chrzescijanami).
Nie wszyscy. Swiadkowie Jehowy nie sa.
Anna
z nich tacy protestanci jak z Pani:-))
Wole tak do tego podchodzic niz krzyczec kto jest "jedyny prawdziwy". Prawoslawni tez mowia ze to oni jedni sa prawdziwi a reszty Bog nie wyslucha:-)
Wiem, wiem, jedyny sprawiedliwy to Pan. Objawil sie nam tu na PN
Anna
ja to zawsze mowie ze nie wiem:-)
dlatego uwazam chrzescijan za chrzescijan i tyle szczegolnie sledzac historie rozlamow i ich powody ( polityczno finansowe) czyli bardzo przyziemne.
Proszę Pana, czy skała odrywa się od góry, czy góra
odrywa się od skały? Proszę sobie odpowiedziec na to pytanie, a potem powrócić to tych rozłamow w Kościele.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
trudno powiedziec
prawoslawni mowia to samo i maja te same argumenty. A takie metafory to ladnie brzmia tylko co z tego? Powody byly jakie byly. Ktos z czyms nawalil.
p. Dante, przecież wystarczy trzeźwo spojrzeć na motywy
tych rozłamów: jeden chciał rozwodu, drugi chciał panować - być najważniejszym, przecież każda "frakcja chrześcijańska" nie uznaje jekiegoś przykazania. Czy tu potrzeba jakiejś mądrości szczególnej, aby to ujrzeć?
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
hehe
jasne. Jeden chcial rozwodu (kazdy inny go dostawala a on nie) drugio chcial panowac? No tych co chcieli panowac bylo dwoch jeden na wschodzie drugi na zachodzie i obaj chcieli wie Pan? I zaden nie chcial ustapic.A o trzecim jakos Pan nie wspomnial:-))) tym z Niemiec. Ten czego chcial?
Tu pan troszkę za bardzo...
się przestraszył.
Myślę, że wierni nie unikają i nigdy nie będą unikać kontaktu z księżmi. Punkt ciężkości postawiłbym gdzie indziej - maleje liczba wiernych. I taki cel widzę w tej socjotechnicznej propagandzie (te hasełka - młodzi śmieją się, młodzi wierzą, młodzi coś tam jeszcze) uprawianej przez wrogów Kościoła z zewnątrz i z wewnątrz Kościoła. Trzeba sobie zdać bowiem sprawę, że Kościół (nieoczyszczony do tej pory) pełen jest komunistycznych wilkołaków zacierających z satysfakcją ręce.
Pomiędzy Toruniem a Łagiewnikami stoi cały czas Jasna Góra. To "Pani w Niebiesiech" jest obecnie celem tych kalumni i podłych praktyk.
Mam co innego na myśli. Że katolik często potrzebuje
innego kontaktu z księdzem, niż tylko przy spowiedzi, czy poprzez udział w nabożeństwach. Nie mam na myśli odchodzenia od kościoła. Wiara katolicka jest tak doskonała, jak wszystkie stworzenia boskie.
Widzi Pan, ta kobieta może przeżywać teraz ogromny ból, że stała się przyczyną tragedii Księdza. Tak to widzę.
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
To nie cnoty
Piszesz o "cnotach ludzkich", kiedy chodzi bardziej o ludzkie odruchy. A ci wymienieni takowych, dalibóg, nie mają!
I zawsze będą twierdzić, że to deszcz pada.
Określam onych słowem na Q.
???
to niby do mnie?
Nie przeszedłem na "TY" z żadnym metrem, a tym bardzie centymetrem. Jeśli pan/pani zamierza dyskutować, to prosze dyskutować z człowiekiem, a nie z jakimś zwierzęciem internetowym. To strona prawicowa. Może jedna i może jedna z ostatnich, ale prawicowa.
Szanowny Panie
Szanowny Panie Ireneuszu,
napisałem nie o Panu ale DO Pana. Jeśli poczuł się Pan urażony bezpośrednią formą mojej króciutkiej wypowiedzi, to z tego miejsca przepraszam. Słowo na Q nie dotyczy oczywiście Pana, tylko PT "publicystów" roszczących sobie pretensje do sprawowania rządu dusz w Pańskim i moim Kraju z oczywistą szkodą dla nas wszystkich, dla których drogie jest imię Polski. I, proszę wybaczyć, forma "ty" jest w języku polskim nie tylko oznaką familiarności, ale także i najwyższego szacunku, np. "witany Ciebie, Panie Prezydencie w naszym skromnym miasteczku..."
Za wynikłe nieporozumienie jeszcze raz przepraszam.