Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Przypomnienie Dekalogu Polaka
Autor: RSz, czw, 07/08/2008 - 08:45
Trwa zamieszanie po publikacji książki historyków IPN pokazującej przyczynek do biografii Lecha Wałęsy. Szperając w moim archiwum w poszukiwaniu materiałów, które chciałem skonfrontować z pewnymi zapisami tej książki trafiłem na kartkę, na której był tekst Zofii Kossak z 1940 roku. Autorki wielu wspaniałych powieści historycznych, osoby odważnej i dzielnej, działającej w konspiracji, organizującej pomoc Żydom (nagrodzona medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”), więźniarki obozu w Auschwitz, wiernej zawsze w twórczości i życiu Bogu i Polsce.
Czy te słowa warto pamiętać? Czy one coś znaczą dla obecnych polskich polityków i dziennikarzy, dla nauczycieli, urzędników, pracodawców i pracowników, dla polskiej młodzieży... Co one dla nas znaczą? W końcu czerwca 1966 r. Zofia Kossak odmówiła władzom PRL przyjęcia nagrody państwowej. Pisała w liście do Komitetu Nagród Państwowych: „...jestem pisarką katolicką związaną wiernie z Kościołem, żywiącą szczerą miłość i cześć dla Królowej Polski Maryi, Matki Boskiej, którym to uczuciom dawałam i daję często wyraz w moich pracach. W ostatnich dniach apolitycznych, religijnych obchodów milenijnych spokój zakłóciły wypadki znieważenia kultu matki Bożej, raniąc boleśnie serca wierzących Polaków, w tej liczbie moje. Uświadomiłam sobie wtedy, że rozdźwięk między lekceważeniem przez Władze Państwowe uczuć religijnych ludności, a równoczesnym przyznawaniem przez te same Władze nagrody literackiej pisarce katolickiej jest tak wielkim, że daje się być omyłką, nieporozumieniem.” |
Tak, te słowa, jak i te poniżej powinny być wywieszone
w Sejmie w samym wejściu i każdy poseł powinien mieć obowiązek przeczytania ich raz dziennie.
"Łatwiej to powiedzieć: będę pracował dla dobra kraju mego i braci moich, ale mam nadzieję i liczę na wdzięczność, szacunek, nagrodę jego, że imię moje na twardym wyryte kruszcu, przejdzie chwalebnie w przyszłe pokolenia! Ale ciężej powiedzieć: kocham jak matkę kraj mój i braci moich; szczęśliwy, jeśli sam we łzach, będę patrzał na radość ich! Kocham, niczego nie wymagając, nie pragnąc, nie żądając, nie oczekując; zapoznany, wzgardzony, niezrozumiany, będę pracował w wyniszczeniu i upokorzeniu; upokorzony, odepchnięty, pracować będę radośnie - umierać będę radośnie, widząc choć jedno ziarneczko w ziemię rzucone plon piękny wydające, widząc jedną duszę Bogu - jedno serce krajowi pozyskane!"
"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz
Dobrze, że podał Pan datę
Brakuje tylko podania miesiąca, co mogłoby być ważne. Rok 1940 był chyba najgorszym psychicznie okresem dla Polaków, zwłaszcza po czerwcu, czyli klęsce Francji. Należy więc patrzeć na "Dekalog", jak na manifest czasów wojny. Ale wojny już nie ma, (pomijając nieszczęsne "misje"), a język czasów pokoju jest inny.
Język czasu pokoju
To znaczy?
Jedzonko ważniejsze? Umiłowanie świętego spokoju i wielka zdolność do ustępstw? Może zamiast Ojczyzna mamy pisać ojczyzna?
Co to znaczy, drogi pacyfisto indrisie?
Słowami nie-pacyfisty wyjaśniam dokładnie
"Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki".
(George Orwell)
A!
I nagle sobie przypomniałem coś, co pewien Wielki Polak - od pani Kossak-Szczuckiej nie tylko o głowę, ale i o całe Niebo mądrzejszy - wygłosił, a ja już wcześniej na tym forum miałem zaszczyt zacytować:
"Tak często słyszymy zdanie: Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata" - powiedział prymas Stefan Wyszyński w Warszawie 6 stycznia 1981 r.
http://www.prawica.net/node/4444#comment-91664