Medioholizm

W XXI wieku jako przyczyny patologii społecznych oraz rodzinnych wymienia się w pierwszym rzędzie nałogi, czyli uzależnienia. Dziś, oprócz "standardowego" alkoholizmu czy nikotynizmu, mamy do czynienia z coraz powszechniej występującym pracoholizmem, lekomanią, narkomanią, mówimy nawet o zakupomanii. Jednak nikt nie pokusił się o dogłębne zanalizowanie zjawiska uzależnienia od środków masowego przekazu, które śmiało nazwać można "medioholizmem". Zjawisko to pragnę opisać w niniejszym artykule.
 
Definicja medioholizmu mogłaby brzmieć następująco:

"Jest to stan uzależnienia od środków masowego przekazu, przejawiający się koniecznością poświęcenia większości czasu wolnego na kontakt z tymi środkami oraz na bezkrytycznym przyjmowaniu sytuacji w nich przedstawionych i zaopiniowanych do własnej świadomości"

. Definicja ta stanowi jedynie swoiste streszczenie moich przemyśleń w tej materii, zachęcam wszystkich czytelników do własnych wniosków i stwierdzeń. W dalszym ciągu tekstu postaram się przedstawić genezę tego zjawiska, jego przyczyny, objawy oraz skutki.
 Uzależnienie człowieka od mediów jest problemem dość nowym.

Jego narodzin doszukiwałbym się w krajach Europy zachodniej oraz USA w II poł. ubiegłego wieku. Mimo, że jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej, w państwach wysoko rozwiniętych dość powszechne było studiowanie różnego rodzaju pism, od dzienników po kwartalniki, a stacje radiowe przeżywały olbrzymi rozwój. Jednak media te nie zdobyły tak dużej siły oddziaływania na społeczeństwo. Choć znamy środowiska bardzo wpływowe, jak np.francuskie "L' Française", czy nasz ojczysty "Przegląd Wszechpolski", to oddziaływały one na dane grupy społeczne raczej w sposób twórczy, zmuszający do myślenia, niż w sposób zniewalający, który od tego myślenia po prostu zwalnia.

Środkiem masowego przekazu który niewątpliwe wywołał opisywane przeze mnie zjawisko była telewizja. Ogólnodostępna, w krajach zachodnich od lat 50-tych, zaś w krajach byłego bloku socjalistycznego, w tym Polski, od początku lat 70-tych. Nie można jednak stwierdzić, że kiedy tylko w czyimś domu pojawił się odbiornik telewizyjny, jego użytkownicy stawali się z marszu jego niewolnikami intelektualnymi. Proces ten następuje powoli i trwa do dnia dzisiejszego, tyle że dziś, miejsce TV zastępuje coraz częściej Internet.
 
Przyczyn medioholizmu można znaleźć zapewne bardzo wiele, jak do każdego ze znanych nam nałogów. Jedna z nich jest jednak bardzo oryginalna. Mianowicie, wygoda. Dziś człowiekowi po prostu nie chce się samemu myśleć, analizować pewnych wydarzeń, wyciągać z nich wniosków. Nie chce się też udać po gazetę i zaspokoić swój głód świata słowem pisanym.

O wiele wygodniej jest rozsiąść się przed telewizorem, obejrzeć w nim wiadomości czy program polityczny itp., usłyszeć co dzieje się chociażby w polskim sejmie, a następnie przyjąć jako swój pogląd wygłoszony przez ulubionego redaktora czy polityka w danej sprawie. W taki sposób przeciętnemu odbiorcy wydaje się również, że zna jedyne prawdziwe i możliwe do zaakceptowania zdanie w danej materii, no bo przecież wygłosili je w telewizji, ba, poparł je sam pan redaktor. Niemożliwością jest więc aby było ono niezgodne z prawdą.

Objawów zjawiska jest równie dużo co przyczyn, lecz są bardziej złożone i trzeba się dokładnie przyjrzeć wielu sytuacjom, aby je dostrzec. Podobnie jak w poprzednim akapicie nie zamierzam się rozpisywać, wskażę jedynie najwidoczniejsze objawy, zachęcając tym samym czytelników do własnych spostrzeżeń.
 
Ogólnonarodowym wydarzeniem w którym media odgrywają olbrzymią rolę, jest kampania polityczna. Kampanie polityczne trwają dość długo, przed wyborami do parlamentu, samorządów, a także referendach. To właśnie wtedy doskonale widać objawy medioholizmu. Nieprzypadkowo wygrywają ugrupowania/politycy, którzy cieszą się dużą popularnością w mediach, są pokazywani w sposób pozytywny i tak też kojarzą się później odbiorcom. W czasie wyborów nie liczy się dobry i realny program, a profesjonalny marketing i promocja. Należy pamiętać też o tzw. "sondażach przedwyborczych", które również mają duży wpływ na wyniki wyborów, a zasada jest prosta. Ludzie głosują na tych, którzy są mocni w sondażach, mało kto bowiem popiera niepewnych i słabych polityków.
 
Konkretnym przykładem oddziaływania mediów na odbiorców może być sondaż dotyczący ratyfikacji unijnego "Traktatu Reformującego". Otóż media przez pewien okres czasu niemal codziennie poruszały tę kwestię, podawały negatywne, a rzadziej pozytywne skutki odrzucenia tego dokumentu. Nie informowały natomiast o treści tego traktatu. Sondaż dotyczący samej kwestii ratyfikacji traktatu opublikowany przez stację TVN24 wskazuje, że około 51% Polaków jest "za" ratyfikacją dokumentu.

Teraz zaś następuje to, do czego zmierzam. Sondaże pytające Polaków czy znają treść traktatu, są jednak zgodne. Ponad połowa respondentów nie zna w części bądź w całości jego postanowień. Jak więc tak duża grupa osób może ów dokument popierać, nie mając pojęcia o czym traktuje? Odpowiedź jest prosta: Oto właśnie uzależniająca działalność mediów.
 
Skutki opisywanego przeze mnie nałogu są najprostsze do przedstawienia. W odróżnieniu od alkoholizmu czy narkomanii, nie są one widoczne u dotkniętego na zewnątrz (może poza okularami i otyłością). Najgorsze szkody medioholizm wyrządza w psychice człowieka, zniewalając  jego umysł, powodując lenistwo, a nawet zastój intelektualny. Jednak co najgorsze, dotyka to w coraz większym stopniu ludzi młodych, którzy w przyszłości winni stanowić trzon Narodu.
 
Kończąc pragnę powtórnie zachęcić czytelników do wszelkich uwag i spostrzeżeń, a także wyrazić nadzieję kształtowania się silnej grupy osób przeciwstawiających się temu przykremu zjawisku.
 

Adam Andruszkiewicz
inne teksty autora...
Członek Wydziału Szkoleniowego Młodzieży Wszechpolskiej. Uczeń I Liceum Ogólnokształcącego w Grajewie

Tu Pan Adam zaskoczył starego zajca.

Pisze Pan .. "Sondaże pytające Polaków czy znają treść traktatu, są jednak zgodne. Ponad połowa respondentów nie zna w części bądź w całości jego postanowień."

To nasz naród tak uświadomiony?
Do tej pory dałbym głowę ,że traktat ów wyrywkami czytało może 5% posłów a z szarych obywateli nie czytał tego nikt.
A tu połowa? To to da się przeczytać??

To zając się bije w piersi i kica w las czytać owe dzieło.
Proszę o wsparcie by nie zasnąć po pierwszej stronie.
Miłego.

Ten dokument w ogóle nie jest do przeczytania.

Jeśli ktoś mówi, że przeczytał, to na 99 proc. kłamie. A wyrywkowe czytanie jest w ogóle bez sensu, bo on ma formę wyrywkową. Wątpię, czy twórcy tego dzieła wiedzą dokładnie o co w w nim chodzi. Wątpię.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

co do pana definicji

pierwsza czesc - zgoda, druga - nie. Otoz uwazam, ze wielu uzaleznionych od codziennej medialnej sieczki (co rowniez mnie dotyczy w pewnych okresach luzu w pracy, urlopu czy ferii dzieci :)
bardzo wielu sposrod tych osob zwlaszcza w wieku niemlodym, powiedzmy po 30-tce czy 40-tce - nie kupuje wszystkiego jak leci w medialnej hiperprzestrzeni,lecz zachowuje sporo krytycyzmu oraz wlasne poglady. Czyli uzaleznienie tak, ale nie bezkrytycyzm, percepcja w rodzaju brain washing.
Sednem "medioholizmu" jest uzaleznienie spowodowane roznymi przyczynami, czasem zupelnie "normalnymi" jak np. potrzeba ciaglego kontaktu z Krajem, z rodzicami/rodzenstwem, bliskimi, przyjaciolmi, ktorych tam sie zostawilo, kontakt poprzez rozne fora typu Naszaklasa; takze typowy homo politicus (do ktorego to gatunku jestem zaliczany) czesto jest medioholikiem lub ma f a z y medioholizmu, jesli pozwala mu na to praca zawodowa + rodzina.
Pisze tutaj oczywiscie o najnowszej odmianie medioholizmu á mianowicie o uzaleznieniu od weba (jest jeszcze uzaleznienie od sms-ow czy ciagle uzywanie telefonu mobilnego, ale akurat tego np. w mojej rodzinie nie ma, bo telefonu uzywa sie tylko do zalatwiania spraw). Uzaleznienie telewizja odchodzi powoli do lamusa, gdyz interaktywny internet, gdzie kontaktujemy sie z zywymi ludzmi, z ludzmi bliskimi lub odleglymi, ale z ktorymi rozmawiamy naprawde, wymieniamy poglady - a z nie kuklami, marionetkami telewizji (gdzie wszystko leci w jedna strone) od ktorych percypujemy tylko informacje - ma fundamentalna przewage. TV zostanie wchloniete przez medium globalnej sieci juz niedlugo.

Jednak ja bym tak bardzo nie zalamywal rak nad zjawiskiem medioholizmu. Bo to jest tak jak z alkoholem - jeden-dwa kieliszki nawet czesto sa OK, podobnie z internetem. Jesli wie sie, jak to dziala, jesli ma sie kontrole nad samym soba - nie ma sprawy.
Momentem kluczowym medioholizmu jest obsesyjna mysl: "musze wlaczyc notebooka, ciekawe co tam sie dzieje..."

O co chodzi

Właściwie to nie wiem o co chodzi.
Czy za dużo po prostu ludzie korzystają, ze środków masowego przekazu? (moim zdaniem internet to też środek masowego przekazu). Autor wie ile powinniśmy korzystać i nam to powie, a jak ktoś przekroczy to do lekarza?

Czy źle jest dlatego, że środki masowego przekazu nie propagują poglądów drogich autorowi artykułu a byłoby dobrze gdyby propagowały postawy i poglądy zgodne z postawami i poglądami autora artykułu?

Czy rzeczywiście jest to uzależnienie? Zatem czy odstawienie obecnej dawki tych środków powoduje podobne reakcje organizmu jak przy próbie odstawienia czy zmniejszenia dawki, substancji rzeczywiście uzależniających?

A poza tym... może mniej internetu hihihi.

O co chodzi

Właściwie to nie wiem o co chodzi.
Czy za dużo po prostu ludzie korzystają, ze środków masowego przekazu? (moim zdaniem internet to też środek masowego przekazu). Autor wie ile powinniśmy korzystać i nam to powie, a jak ktoś przekroczy to do lekarza?

Czy źle jest dlatego, że środki masowego przekazu nie propagują poglądów drogich autorowi artykułu a byłoby dobrze gdyby propagowały postawy i poglądy zgodne z postawami i poglądami autora artykułu?

Czy rzeczywiście jest to uzależnienie? Zatem czy odstawienie obecnej dawki tych środków powoduje podobne reakcje organizmu jak przy próbie odstawienia czy zmniejszenia dawki, substancji rzeczywiście uzależniających?

A poza tym... może mniej internetu hihihi.

Adam

Gratuluję zdolności paranomalnych. Nie wiedziałem że istnieją ludzie potrafiący stwierdzić że jeszcze inni ludzie "bezkrytycznie przyjmują sytuacje przedstawione w mediach". Tak czytasz w myślach jako hobby czy robisz na tym większą kasę?

Ja mam znajomą dzięku której nie muszę oglądać TVN.

Jeśli czegoś w TVN nie poruszyli, to ona zwykle nie wie co myśleć, a jak obejrzała już, to wtedy wie co myśleć.

"Jedynie prawda jest ciekawa", J. Mackiewicz

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.