Czym jest europeizm?

Na polskim rynku czytelniczym ukazała się bardzo ważna książka, znaczący głos w debacie nad teraźniejszością i przyszłością Unii Europejskiej, głos, którego nie można pominąć. Mam na myśli książkę Václava Klausa, prezydenta Republiki Czeskiej, która jest próbą odpowiedzi na tytułowe pytanie: czym jest europeizm? Z książką tą powinni zapoznać się szczególnie ci politycy, którzy sytuują swoje poglądy po prawej stronie sceny politycznej, a bezkrytycznie wspierają narzucany Europie przez internacjonalne, lewicowe elity model integracji.

Po tę śmiałą książkę powinni sięgnąć ci wszyscy, którzy dali się uwieść postmodernistycznym sloganom o postępie, tolerancji i prawach człowieka, a nie dostrzegają, że budując nowy porządek europejski, kosztem państw narodowych, zwiększają deficyt demokracji i pozbawiają narody Europy prawdziwej wolności.

Václav Klaus urodził się w 1941 r. w Pradze. Nie jest myślicielem czy ideologiem, choć ma zacięcie intelektualne i wykrystalizowane poglądy. Ten wybitny polityk, o dużej wiedzy ekonomicznej, odważny i konsekwentny, uczestniczył w aksamitnej rewolucji, ale później nie poszedł ścieżką Václava Havla.

Założył własne stronnictwo polityczne, prawicową Obywatelską Partię Demokratyczną. Był pierwszym premierem Czech, a obecnie już drugą kadencję piastuje urząd Prezydenta Republiki Czeskiej. To on wprowadził Czechy do Unii Europejskiej pomimo, że krytykuje ją z pozycji konserwatywnych, a w sferze gospodarczej - neoliberalnych. Jest przyjacielem Polaków, a Lecha Kaczyńskiego w szczególności. Z rąk Prezydenta RP rok temu otrzymał Order Orła Białego.

Zdaniem Klausa, europeizm jest nową, heterogeniczną doktryną, swoistym „konglomeratem idei”, łączącym ludzi o różnych poglądach. Doktryna ta nie jest nigdzie opisana, ale przesiąknięte nią jest prawodawstwo europejskie, a swoistą syntezą tej doktryny był tekst europejskiej konstytucji, przerobionej na Traktat z Lizbony.

Pomimo, że doktryny tej oficjalnie się nie wyznaje, ma swoich "kapłanów" – polityków, biurokratów i dziennikarzy – którzy chcą przewodzić, rozkazywać i pouczać innych, przeświadczeni o swojej wyższości i nieomylności. Ci "kapłani" nowej doktryny, stojąc na straży politycznej poprawności, są arogancko autorytatywni, a każdy głos sprzeciwu wobec przyjętego modelu integracji traktują jako bluźnierstwo. Dlatego europeizm pozostaje poza wszelką dyskusją, a jej krytycy są piętnowani mianem obskurantów i wsteczników, i eliminowani z życia publicznego jako ekstremiści.

Jakie są podstawowe zasady europeizmu? Głównym paradygmatem tej doktryny jest odgórna homogenizacja i harmonizacja wszystkich przejawów życia społecznego, gospodarczego i politycznego, koordynowana przez unijne instytucje. Jej celem jest doprowadzenie do powstania ponadnarodowej wspólnoty, opartej na jednolitym systemie europejskich standardów, kontrolującej wszystkie obszary aktywności swoich członków, którzy zostaną pozbawieni możliwości naturalnego współzawodnictwa.

Wśród tych standardów trudno znaleźć elementy społeczeństwa obywatelskiego. Mamy tu raczej do czynienia ze zjawiskiem postdemokracji, w którym standardowy proces demokratyczny – jak choćby referendum narodowe – uważany jest przez europeistów za anachroniczny. Na jego miejscu o wiele chętniej widzieliby arbitralne podejmowanie decyzji, bowiem chcą wydostać się spod kontroli szarych obywateli. Wysiłek zmierzający do tego, by wyemancypować politykę i polityków spod demokratycznej odpowiedzialności, jest jednym z głównych aspektów działalności europeistów – pisze Prezydent Czech.

W tym celu szukają legitymizacji swojej władzy w różnych krzykliwych organizacjach społecznych i ruchach mniejszościach, które przeciwstawiają milczącej większości. Bowiem europeizm z założenia ulega wszystkiemu co postępowe, nietradycyjne oraz niekonserwatywne. Z tego powodu broni feminizmu, ekologizmu homoseksualizmu, multikulturalizmu i innych podobnych zjawisk, które niszczą podstawy kulturowe i cywilizacyjne Europy.

Aby zminimalizować wpływ czynnika obywatelskiego europeiści krok po kroku wzmacniają rolę unijnych instytucji kosztem państw narodowych. Za pięknymi słowami – pisze Klaus – starają się raczej ukryć bardzo przyziemne interesy, mające na celu pozbycie się państwa jako niezastepowalnego gwaranta demokracji, jako podstawowej jednostki politycznej w systemie demokratycznym, jako jedynej rozsądnie zorganizowanej przestrzeni życia politycznego (…). Europeizm jest próbą stworzenia Huxleyowskiego nowego, wspaniałego świata, w którym będzie miejsce na "różowe godziny", ale nie starczy go już na wolność i demokrację.

Jednym z ważniejszych elementów europeizmu jest model tzw. państwa opiekuńczego, który promuje nieróbstwo, działając demotywująco na obywateli. Ponadto jest oparty na przerośniętej, wszechpotężnej biurokracji, a także przesadnej redystrybucji, w ramach której rozdzielane są subsydia dla uprzywilejowanych gałęzi gospodarki i firm. Zwolennicy Europy socjalnej bronią interwencjonizmu państwowego, bowiem dzięki niemu rząd może korygować "rynkową anarchię", jak określane są wolnorynkowe procesy gospodarcze.

To tylko niektóre elementy europeizmu, ale dobitnie pokazują, jak niebezpieczna jest to doktryna. Dlatego politycy z poszczególnych państw, którzy nie są uwikłani w "europejskie braterstwo", muszą zrobić wszystko, aby Unia Europejska przestała być biurokratycznym kombinatem, aby nie można było ograniczać wolności dla osiągania "wyższych celów" i aby rządzący Europą działali w interesie wszystkich, a nie tylko dla dobra wybrańców.


dr Artur Górski
inne teksty autora...
Poseł na Sejm RP

To jest: Jan Bodakowski

Warto przypomnieć że

Warto przypomnieć że partia pana posła (choć nie on sam) popierała integracje z UE i traktat z Lizbony.

alternatywa-Europa ojczyzm-tfu

Przecież polski interes narodowy nic nie mówi o suwerennych sąsiadach. Jeżeli Polska byłaby silna powinna podbijać kraje europejskie i w taki sposób jednoczyć kontynent. Komu doprawdy przyszło do głowy stworzenie prawicowych Niemiec(szalonego zagrożenia dla nas).

To jest: Mariusz Affek

Dobrze jednak, że Artur

Dobrze jednak, że Artur potrafił zachować swoje krytyczne stanowisko wobec Unii Europejskiej i że za to nie został wyrzucony z PiS-u. Pozwala to żywić nadzieję na pewien pluralizm światopoglądowy w tej partii.

To jest: AdamP

O to, to...

Gdyby tak "europeizm" zastapic w calkiem wielu fragmentach felietoniku "pisizmem", to pasowaloby jak ulal. Czy to, generalnie, status polityka "transformuje" dopiero co nobilitowanego Jego Ekscelencje w twor bezkrytyczny wobec wlasnego oderwania od rzeczywistosci? Czy tez jest to jedynie wrodzona skaza niektorych partii?

To jest: inpefessa

Qui bono?

Panie AdamieP, doceniam subtelną krytykę ugrupowania - za którym pan najwyraźniej nie przepada; nie wiem czy ma pan jakieś osobiste urazy do pana Górskiego, ale - na świętych patronów Europy - dlaczego (i czy?) szydzi pan z "europeizmu"? Czy jest to zjawisko panu obce? nienawistne? nieznane? nieistotne? nieistniejące?
Prezydent zaprzyjaźnionego państwa napisał o tym książkę, a pan Górski ją nam w miarę skąpo i w miarę obiektywnie zrecenzował. A szanowny pan AdamP wykorzystał to jako okazję do wytykania wrodzonych wad niektórych partii.
Śmiać się, czy płakać?

P.S. Jako bezpartyjny europejczyk przypuszczam, że to wędrujący ból po poronionych zaręczynach popisu.

inpefessa

To jest: Jan Bodakowski

Pluralizm światopoglądowy

Pluralizm światopoglądowy partii świadczy o tym że jej jedynym celem jest koryto. Partia powinna być złączona wspólnymi celami i ocenami. PiS jest schizofreniczną partią jeżeli w swoich szeregach ma zwolenników i przeciwników UE, jak oni mogą wspólnie działać jeżeli w najistotniejszym punkcie maja odmienne poglądy.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.