Szukaj na PNWydarzeniaZaloguj sięnowedyskutowane 2007
Prace PNIle? |
Nazistowska droga do władzy
pi, 2008-09-05 07:52 | Jan Bodakowski
Historia niemieckiej polityki społecznej do czasów NSDAP Po dojściu do władzy w demokratycznych wyborach, Narodowo Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza wraz z innymi ciałami publicznymi i siłami społecznymi (np. Narodowo Socjalistyczną Opieką Społeczną, Związkiem Dziewcząt Niemieckich) wpływała na kształtowanie warunków życia ludności oraz stosunków międzyludzkich zwłaszcza w środowisku pracy i zamieszkania. Niemiecki system polityki społecznej rozpoczął swój żywiołowy rozwój za czasów rządów kanclerza Otto von Bismarcka. System polityki społecznej powstał, by rozwiązywać nowe kwestie społeczne powstałe w wyniku rewolucji przemysłowej w duchu niemieckiego feudalizmu, ograniczyć popularność komunistów i dostarczyć z przymusowych ubezpieczeń kapitału dla industrializacji. Od lat 80-tych XIX wieku wprowadzono przymusowe dla robotników ubezpieczenia chorobowe, wypadkowe, emerytalne i rentowe. Ubezpieczeni byli zwykle ojcowie rodzin, w razie ich śmierci świadczenia dziedziczyły wdowy, w 66% niezdolne do pracy i w 50% zdolne do pracy. Wiek przechodzenia na emeryturę dużo przewyższał przeciętną długość życia, dzięki czemu system nie bankrutował. Po I wojnie światowej, w Republice Weimarskiej wprowadzono 8-godzinny dzień pracy i sądownictwo pracy, od 1920 roku partycypacje pracowników w zarządzaniu zakładem przez rady zakładowe, od 1925 program pomocy dla bezrobotnych, a od 1927 ubezpieczenia od bezrobocia, z których zwolnieni byli bogaci, co niewątpliwie stawiało ich w lepszej sytuacji od biednych. Rozwój systemu zabezpieczenia społecznego był jedną z przyczyn kryzysu światowego. W latach 1930-1932 zamrożono świadczenia, a wysokość składek na przymusowe ubezpieczenia rosła, robotnicy ponosili koszty rozwoju systemu socjalnego. W odróżnieniu od czasów przed republiką, działalność związków zawodowych była dozwolona. Ustawowo zagwarantowano pracownikom płatne urlopy i prawo do zrzeszania się w celu negocjacji. Od 12 do 14 milionów pracowników było zatrudnionych na układach zbiorowych. Pomimo istnienia związków zawodowych typowe praktyki tych organizacji nie były powszechne. Związki nie monopolizowały dostępu do miejsc pracy wyłącznie dla swoich członków. Mniej było o połowę strajków niż przed wojną, co powodowała długa i skomplikowana procedura arbitrażu przed strajkowego. Pracodawcy cieszyli się mocną pozycją. W 1928 roku przeprowadzili skuteczny lokaut 250 tys. hutników z Zagłębia Ruhry. Od 1930 nie organizowano strajków ofensywnych będących reakcją robotników na zagrożenie ze strony pracodawców. Przemysłowcy skutecznie sprzeciwiali się wprowadzeniu obowiązkowych układów zbiorowych i uczestnictwa państwa w negocjacjach o nich. Wielki kryzys gospodarczy w Niemczech trwał od września 1929 do września 1932 roku. Liczba bezrobotnych wzrosła z 1,3 mln osób do 6 mln osób. Spośród 6 mln osób nie mających pracy tylko 2 mln otrzymywały zasiłek, 1,5 mln było dożywianych, 1,75 mln otrzymywało skromne wsparcie od władz miejskich, a 850 tys. pozbawionych było jakiejkolwiek pomocy. Rosła inflacja. W ramach działań anty inflacyjnych rząd w latach 1931-1932 zredukował płace. Kryzys był nie tylko kryzysem ekonomicznym, ale także etycznym. Powszechna demoralizacja i zepsucie niszczyły społeczeństwo. Narodowy Socjalizm stał się dla Niemców nadzieją na wyjście z kryzysu. Stał się oczekiwanym przełomem. Na fali niezadowolenia społecznego w 1933 roku, w wyniku demokratycznych wyborów, do władzy doszła Narodowo Socjalistyczna Niemiecka Robotnicza Partia NSDAP Adolfa Hitlera. Od 1928 roku do 1932 roku poparcie dla narodowych socjalistów wzrosło z 2,16% do 37,3%. W 1930 narodowi socjaliści zwiększyli swoją reprezentację parlamentarną z 12 do 107 mandatów. Partia narodowo socjalistyczna stanęła przed potrzebą rozwiązania palących kwestii społecznych (tych samych które dziś trapią współczesne nam państwa, a które są efektem rządów lewicy): kryzysem demograficznym i brakiem prostej zastępowalności pokoleń (co groziło upadkiem systemu emerytalnego, ubóstwem, kiepską edukacją i ochroną zdrowia, bezrobociem, zakresem przywilejów socjalnych i brakiem mieszkań). Zwycięstwo narodowych socjalistów w demokratycznych wyborach jest całkowicie dziś przemilczane przez entuzjastów demokracji. Demokracja zazwyczaj narusza i często odbiera przyrodzone ludziom prawa i wolności. Demokratycznie wybrane rządy posługujące się prostacką retoryką antyfaszystowską dziś, jak za czasów NSDAP, prowadzą niemoralną i szkodliwą totalitarną politykę.
|
NSDAP stosowała typową
NSDAP stosowała typową frazeologię "Samoobrony" i innych tego typu ugrupowań. Dla ilustracji plakat z zimy 1934/35 z hasłem: "Nigdy więcej głodnych, nigdy więcej zamarzniętych".
To raczej nie to...
Frazeologia - frazeologią, ale Hitler, po latach bałaganu Republiki Weimarskiej dawał Niemcom nadzieję na jakiś ład i porządek.
A Niemcy lubią Ordnung.
--------------------------------
Dobra rada złota warta
Tylko że NSDAP w
Tylko że NSDAP w przeciwieństwie do współczesnych partii zrealizowała swój program. I dlatego Niemcy popierali NSDAP.
Niewątpliwie tak.
Niewątpliwie tak. Wskazałem tylko podobieństwo agitacji w początkowym etapie, dzięki czemu wygrali wybory.
Dosłowne tłumaczenie
Dosłowne tłumaczenie brzmi:
"Nikt nie ma głodować!"
"Nikt nie ma marznąć!"
Tłumacząc znaczenie należy powiedzieć:
"Aby nie było głodu!"
"Aby nikt nie marznął!"
Podpis brzmi:
"Zakłady pomocy zimowej niemieckiego narodu 1934/35."
>to nie jest podpis<
= = = =
>to nie jest podpis<
To że NSDAP natychmiast po wyborach
zlikwidowała demokrację jest całkowicie dziś przemilczane przez przeciwników demokracji. Jak pragnę zdrowia, tysiąc razy musiałem to przypominać. W tamtych czasach, kiedy lwia część ludzi pamiętała królów i cesarzy po których nastąpił wielki kryzys, nic dziwnego, że mieli z demokracją negatywne skojarzenia.
NSDAP nie musiał
NSDAP nie musiał likwidować demokracji bo dzięki demokracji przejęła władze a dodatkowo cieszyła się autentycznym poparciem społecznym (dzięki NSDAP Niemcom żyło się lepiej).
Chce Pan powiedzieć, że pewnego dnia kończyła się kadencja
Adolfa? Czyżby nie zdelegalizował wszystkich innych partii politycznych?
A nazistowskie referenda to...
...nie demokracja?
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
A w PRL nie było wyborów do Sejmu?
Ważne kto liczy głosy... Mówił taki jeden.
Tylko komuniści nie mieli
Tylko komuniści nie mieli poparcia społecznego a naziści mieli. Komusi musieli fałszować referenda a naziści nie.
Przypominam też że nielegalne działania władz nazistowskich takie jak tajna i nielegalna eutanazja były ścigane prze prokuraturę generalna Niemiec. Holocaust też był dzianiem nie legalnym i utajnionym. Co świadczy o pewnych odmiennych standardach.
Totalitaryzm to totalitaryzm
Poparcie ludu krzywego, to inna sprawa. Mówię o systemie prawnym.
Manipulować można łatwo: Zarówno obrońcy jak i wrogowie Kościoła potwierdzają, że Inkwizycja ścigała czarownice. Obrońcy mówią, że egzekucje i tortury były bardzo rzadkie i mniej okrutne od łaskotek. Wrogowie Kościoła... Domyśla się Pan.
Zwolennicy i przeciwnicy demokracji potwierdzają sposób dojścia Adolfa do władzy. Ale ci drudzy stosują półprawdy, niedomówienia... Naśladują Żydów i komuchów. By wywołać określony skutek nie trzeba kłamać. Wystarczy przestać mówić w odpowiednim momencie.
Nawet gdyby poparcie dla NSDAP spadło, ludzie mogliby pocałować ją w odpowiednie miejsce... Czy lud prosty naprawdę chciał wojny? Czy chciał tylko rozbioru Czechosłowacji bez wystrzału? Wojna była testem na lojalność. Wynik nie miałby znaczenia.
Niestety nie jest to takie proste...
...zostają ślady i dowody, a w tym wypadku ich brak równie dobrze mogę podważać wszystkie wybory w USA i referenda w Szwajcarii. Natomiast wybory w państwach komunistycznych są zupełnie nieporównywalne gdyż sama ich konstrukcja uniemożliwiała głosowanie przeciw komunistą, a wyniki były ustalane na posiedzeniach partii i są tych wszystkich działań wyraźne nawet niezbyt ukrywane ślady. W Trzeciej Rzeszy nie było czegoś podobnego do sowieckich JOW z jednym kandydatem.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Dobry kumpel Adolfa o imieniu Józef
(później strasznie się pokłócili) powiedział, że ważne kto liczy głosy. Nie jestem przekonany, czy referendum za wojną przekroczyłoby 50% za. W każdym razie, SS miało sposoby na uparciuchów. Rzeczywiste poparcie nie ma znaczenia.
Przy braku dowodów na fałszowanie wyników referendum...
...pańska teza z w stylu "co by było gdyby było" jest nieweryfikowalna i w związku z tym nie może być argumentem. Wybuch wojny natomiast wywołał wielki entuzjazm. Niemcy po Traktacie Wersalskim czuli się poniżeni i pragnęli jego weryfikacji, co sprzyjało nastawieniu prowojennemu. Nie bez powodu powstawały liczne paramilitarne bojówki, a działacze NSDAP zamiast w garniturach chodzili w mundurach.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Co do kwestii "wielkiego entuzjazmu z powodu wojny"
nie da się uzyskać konsensusu. Jedni mówią tak jak Pan, inni że szarym Niemcom wystarczyły sam fakt sił zbrojnych, zajęcia Sudetów i budzenie lęku na arenie międzynarodowej. A, nie pogardziliby też Gdańskiem. Ale wojny? Już słabiej. Powiedzmy sobie szczerze: Totalitaryzm pozostaje sobą, niezależnie od poparcia. Hitlera nie można było obalić demokratycznie. Ustalił kadencję do końca i delegalizację innych partii.
Nie da się tego udowodnić...
...podobnie mogę założyć, iż w Zjednoczonym Królestwie nigdy nie będzie rządu z ludźmi spoza partii konserwatywnej i partii pracy. Mogę z tego założenia dojść do wniosku, iż w Zjednoczonym Królestwie rządzi miękki totalitaryzm, że obie partie są jedynie frakcjami tej samej oligarchii.
(...) współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć (...)
Bynamniej nie jest
Bynamniej nie jest przemilczane, ale w kontekście faktu, że naziści zdobyli władzę demokratycznie to, co robili później nie ma żadnego znaczenia. Wręcz przeciwnie: fakt, że ci bandyci zdobyli władzę dzięki demokracji po to, żeby ją zlikwidować jest argumentem przeciw demokracji, a nie za nią.
Demokracja chroni.
Jeśli wariat dostanie się do władzy, zostanie demokratycznie usunięty. Dyktatura tego nie gwarantuje. Muszą się przypodobać ludowi krzywemu. Nie ma tu kogoś kto sam mógłby być władzą ustawodawczą w czasie pokoju. A rozporządzenia z mocą ustawy możliwe w czasie wojny mają też i ograniczenia.
Ani demokracja ani monarchia
Ani demokracja ani monarchia nie chroni przed władzą wariata.
Coś w tym jes.
Czasem myślę, czy Iwan Groźny nie był praprapra takiego jednego Józefa. Ale w Polsce nie ma jednoosobowego organu, który mógłby znieść Konstytucję. Wyborcy są na to uczuleni.