"Nie chodzi tu o to by dać się wkręcić w lans idiotom (...)
Nie wchodzi w grę jak dotąd to byś mógł coś zmienić kwotą"
Projektor
"Po tym, co noszę dobrze widać, skąd jestem
Zbyt brzydki i bez lansu, by chodzić po Chmielnej"
Eldo i Pjus
Prawie dwa lata temu zacząłem pisać na tym blogu o ‘pokoleniu Bravo’ (co ciekawe, określenie to znajdowałem później na różnych forach internetowych – widać jestem niezłym ‘wyrażenio-twórcą’ ;-). Później wstawiłem jeszcze kilka tekstów dotyczących młodzieży, której głównym tematem zainteresowań jest kolor paznokci idola, która swoją wiedzę opiera na ‘kolorowym papierze toaletowym’ (gazetki typu „Bravo”, czy „Popcorn”, pełne szokujących, poruszających, piorunujących tudzież niezwykłych listów ‘zwariowanych nastolatek’ dotyczących ‘pierwszego razu’). W tej notce dotknę podobnego tematu.
O ‘chmielnej subkulturze’ postanowiłem napisać, w dużej mierze, pod wpływem wizyty w Amsterdamie.
„Żyjemy w świecie stu tysięcy atrakcji
by dobrze się bawić masz tu sto tysięcy okazji
sto tysięcy dziewczyn chciałoby być Paris Hilton,
sto tysięcy facetów chciałoby być jej bielizną
dla niektórych takie marzenia to w życiu wszystko
postać przy barze z drinkiem, wyjść z klubu z dziwką”
Eldo – „Więcej”
Otóż, w centrum stolicy Holandii (wielkość tegoż centrum jest, na pierwszy rzut oka, porównywalna do wielkości centrum Warszawy) na każdej ulicy widać mnóstwo bawiących się, rozmawiających (co warte podkreślenia, w kontekście tego, co później napiszę) i przesiadujących w kawiarniach, pubach tudzież coffee-shopach (sami się domyślcie, co tam można nabyć...) ludzi. Ludzie ci są różnym wieku, choć dominują osoby młode. Wszyscy ubrani zdecydowanie ‘na bogato’.
Każdy ma taki Amsterdam, na jaki sobie zasłużył – rzecz by można, opisując ‘polski Amsterdam’, sprowadzony do jednej ulicy w centrum Warszawy.
„Wiem że media chciałyby Game’a po polsku
dziewczyny chciałyby Pharella po polsku
pewnie w końcu zrobią jakiś kasting po prostu
i potem Popcorn szmata co leży w każdym kiosku
dla wielkich koncernów muzyka jest kurwą
wcisnąć byle gówno dzieciaki i tak to kupią”
Eldo – „Zamieść prawdę pod dywan”
Wokół tej jednej ulicy – Chmielnej – stworzyła się cała subkultura. Subkultura, do której przedstawienia świetnie nadaje się zwrotka kawałka rapera Eldo – „Więcej”: ‘Sto tysięcy dziewczyn chciałoby być Paris Hilton, sto tysięcy facetów chciałoby być jej bielizną’. Zwrotka ta opisuje jedynie ‘duszę Chmielnej’, bo – rzecz jasna – nie każdy, kto przechodzi tą ulicą (przyznaję – sam lubię pójść do pubu lub kawiarni przy Chmielnej, bo po prostu te puby i kawiarnie są na przyzwoitym poziomie), a nawet – nie każdy, kto ubiera się tak, jak ‘chmielna młodzież’ (przyznaję – czasem chodzę w ubraniach Lacoste’a, czy Hilfigera, ale to dlatego, że niektóre robione przez te firmy ciuchy po prostu mi się podobają) może być zaliczany do ‘chmielnej subkultury’. Chmielną ma się nie tylko na sobie, ale także (a może – przede wszystkim) – w duszy.
‘Chmielna subkultura’ stara się tworzyć w Warszawie świat na wzór tego, który istnieje we wspomnianym Amsterdamie, ale zupełnie jej to nie wychodzi. Przez to naraża się a śmieszność i stwierdzenie, że wyżej coś robi, niż coś ma (z uwagi na własną kulturę osobistą nie napiszę tego wprost ;-). Ale teraz, zamiast śmiać się z biedaków, spróbuję odpowiedzieć, dlaczego robienie przez nich z Chmielnej wielkiego świata (albo raczej – wielkiego pseudo-świata) jest żałosne i skazane na niepowodzenie (stworzenie kiepskiej kopii). A dzieje się tak przynajmniej z dwóch przyczyn.
Po pierwsze, w Amsterdamie tysiące nastolatek i nastolatków chodzi w podartych spodniach, okularach zasłaniających pół twarzy, „butach ferrari i różowych polówkach” (określenie wzięte z kawałka Eldo i Pjusa pt. „Szyk”) i ubraniach Tommy’ego Hilfingera, czy Lacoste'a, bo warunki finansowe są tam wielokroć lepsze, rodziców stać, by dzieciom takie ciuchy kupować. A w Polsce ludzi na to nie stać. Tu sprawa jest dość prosta.
"Oni, mówię na nich opakowani w folię
Oni, ich życie, wszystko wokół nich jest pozorne
Oni, nawet miłość zapakują w torbę
Głupcy co pokochali nie treść, ale formę"
Eldo - "Opakowani w folię"
Dodać należy tylko, że większość dzieci z Chmielnej, jak mi się zdaje, również nie pochodzi z bogatych rodzin. Oni być może nigdy nie byli w Amsterdamie, czy też Paryżu, Madrycie albo Nowym Jorku. Swój styl mogą kopiować ze zdjęć Paris Hilton, czy teledysków Dody (lub innych idoli „znanych z tego, że są znani”).
Z czego tak wnioskuję? Otóż, logicznie rzecz biorąc – gdyby to, że mogą sobie kupić Hilfigera wydawało im się normalne i codzienne, to nie obnosiliby się tak ze swymi ciuchami (najwyżej odczuwaliby satysfakcję, że są dobrze ubrani, ale tylko tyle...). Tymczasem oni przez długi czas potrafią zbierać na lanserski ciuch, pasujący do ‘klimatu Chmielnej’ (tu można ich docenić – za, służący wprawdzie głupiemu celowi, ale jednak – upór).
„Wwa – miasto szyku, ale i stylowych bubli,
buty Ferrari i różowe polówki
na mieście mnóstwo pedałów, chociaż żaden nie jest gejem,
zajarali się Beckhamem i latają z irokezem”
Eldo i Pjus – „Szyk”
Po drugie, dzieje się tak też z uwagi na nastawienie ‘chmielnej subkultury’ do innych ludzi. ‘Chmielna subkultura’ to samozwańcza elita. Przez napis na metce czują się lepsi. W Amsterdamie każdy może należeć do bawiącego się tłumu. ‘Chmielna młodzież’ tworzy getta dla samej siebie. Nie przyjmuje do swego środowiska nikogo innego. Nikogo, kto ma – broń Boże! – koszulkę kosztującą poniżej 200 złotych. Nikogo, kto ma na metce napisane nie to, co trzeba.
‘Chmielna subkultura’ nazywa się elitą i na tym jej elitarność się kończy. Tzn. elitarność kończy się na lansie. Na lansie w każdym znaczeniu i pod każdą postacią. Na bluzie, którą dostało się od ciotki z Nowego Jorku, na okularach o niebywałym kształcie, na zdjęciu na gronie przed słynnym butikiem w Paryżu etc. Równie dobrze, jak ‘chmielna młodzież’ nazywa się elitą, ja mógłbym nazwać się największym filozofem wszechczasów. I, mimo jak najlepszego mniemania o sobie, takowym bym nie był. Tak samo ‘chmielna młodzież’ nie jest żadną elitą.
Nie potrafią ze sobą rozmawiać. Umieją za to piszczeć, pojękiwać, obgadywać, plotkować, zachwycać się wyglądem, fasonem tudzież krojem. Indywidualnie są dosyć głupawi, a w tłumie stają się kompletnymi debilami. Mają, co najwyżej, instynkt samozachowawczy. Służy np. do tego, by nie ‘lizać się’ z kimś spoza towarzystwa.
„Leczą swoje kompleksy idą tam gdzie jest moda
Bo telewizja to kupiła i wiesz teraz co chwila
Możesz obejrzeć ciągle coś w rap teledyskach
Złote łańcuchy, alkohol, szybkie kobiety
Zobacz i patrz co oglądają twoje dzieci
Promocja zła, łatwych pieniędzy, seksu
Pięć gram pomoże w Twojej drodze ku szczęściu
Sprawdź, co wychowuje młodszych
Dawno już miłość do życia zamieniono na miłość do forsy”
Eldo – „Odpowiedzialność”
Większość ich rozmów nt. spraw minimalnie poważniejszych, niż fryzura chłopaka/dziewczyny odbywa się poprzez uderzanie w klawiaturę, tj. np. na gronie, czy gadu-gadu. Prościej uderzyć w klawisz, niż powiedzieć w oczy, a ponadto, zawsze można nacisnąć ‘backspace’, a idiotyczną wypowiedź ciężko cofnąć (chociaż, w sumie, chmielni rozmówcy nie są na takowe wypowiedzi zbytnio wyczuleni, więc ten argument może brzmieć średnio przekonująco...).
‘Chmielna subkultura’ zabiera na swoją ulubioną ulicę nie tych znajomych, którzy wydają się w porządku, nie tych, którzy błyszczą intelektem (tych to na pewno nie!), ale tych, z którymi ‘można się pokazać’, którzy robią dobre wrażenie, bo mają odpowiednią ilość kasy na sobie. Ogólnie, tam nic nie jest szczere, każdy ma maskę, opinia innych znaczy wszystko, a słowa zachwytu nad kolorem koszulki budują poczucie własnej wartości.
Przykłady wzięte z życia mówią o ‘chmielnym towarzystwie’ najwięcej.
Czy słyszeliście o dziewczynie, która pisze na gadu-gadu do koleżanki, jakie ciuchy ma jutro założyć i – w związku z tym – czy idą na Chmielną?
„Głosu rozsądku już nie słychać,
Nie ma już bohaterów,
Teraz królem jest błazen
Teraz jest cool, luźno, super, bomba”
Eldo – „Plaża”
Czy słyszeliście o 15-letnim chłopaku, który przyjeżdża z dziewczyną na imprezy taksówką pod sam klub, tak, by przypadkiem nikomu nie umknęło jaki jest fajny?
Czy słyszeliście o 15-letnim chłopaku, który chodzi po centrum z taką samą torbą, jak matka jednego z jego znajomych? Ja słyszałem od bliskich znajomych.
Ciekawi mnie niezwykle, czy niedługo na początku Chmielnej staną bramki sprawdzające, jak drogie są ubrania osoby, która chce przez tą ulicę przejść... Czy może postawi się tam ochroniarzy, badających, czy wszyscy mają odpowiednią ilość punktów na karcie stałego klienta Mercersa...
„Zatrzymajmy się w pędzie
Nikt nie pamięta, po co biegnie
Czy na pewno po szczęście,
Czy sam bieg jest biegu sensem?
Nic nie jest pewne,
Ja przecież wciąż pytam,
Szukam sposobu,
By kiedyś polecieć jak Ikar,
Na skrzydłach tej wolności
I jeśli mam jak on spaść
To spadnę jak on,
Ale szczęśliwy,
Bo żyłem naprawdę.”
Eldo – „Plaża”

Jacek Tomczak
więcej tekstów autora...
http://jacyna89.blog.onet.pl
Chmielna od lat była
Chmielna od lat była okupowana przez punków (lubili też wpadać skini by porozmawiać z punkami). Teraz inne subkultury czyli typowe miejsce zabaw młodzieży (na wsiach była to remiza i okoliczne płoty z sztachetami).
Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni
Najpierw wyżyję się na Panu finansowo:
1."Polówka" z krokodylem w sklepie firmowym na rogu Al. Ujazdowskich i Jerozolimskich kosztuje 440 zł - to akurat 1/3 pensji mojej żony lekarza rezydenta. Tę polówkę kupuje Pan, ponieważ się Panu podoba. Tym z Chmielnej się nie podoba ale też kupują. Mi też się podoba ale nie kupuję.
2. W sklepie firmowym na rogu Vrijtchof i Grotestraat w Maastricht kosztuje 120 euro. Dla Holendrów jest to zbyt drogo. W tego typu ubraniach chodzą dobrze zarabiający dorośli (aby nie użyć słowa starzy). Młodzież ubiera się 3 - 4 razy taniej na wyprzedażach w G-straw (sądząc po ulicach mają 80% rynku), WE...
a teraz estetycznie:
Kiedy zdarza mi się iść Chmielną i przez szyby widzę ludzi przesiadujących w pubach w polówkach od Lacosta to nie potrafię odróżnić tych, którym się te polówki podobają od tych ,którzy muszą je mieć. Piją to samo.
Sporo naszej młodzieży
Sporo naszej młodzieży nawet tej z Chmielnej ubiera sie na wyprzedażach i w ,,lumpeksach,, mozolnie wygrzebując ze stert cuchów te z krokodylkiem, z CC itd.
Ale jaki kraj tacy ,,banany,,
W pubach na Chmielnej siedzą po trzy cztery godziny przy jednym
piwku lub drinku.... resztę można sobie samemu dopisać.
zapewniam Pana ze "na zachodzie"
tez mlodziez ( i nie tylko) biega po lumpeksach ( tyle ze nazywanych "charity shopami) :-))))
Ma takiej np. Majorce nie ma
Ma takiej np. Majorce nie ma tego typu sklepów bo odzież nawet markowa jest nie porównywalnie tańsza i nie miały by prawa bytu...no chyba że Hiszpania to nie zachód...
Taki długi tekst o szpanerstwie?
Jak wiadomo jest to zjawisko stare jak świat. I nie ma co z nim walczyć. Trzeba je ignorować.
A poza tym, sorry, ale Twój tekst, też wygląda mi na szpanerstwo.
I też potrafię cytować hip-hop.
"My lubimy się najebać"
Bez Cenzury
---
konfederat
http://konfederat.blogspot.com/
Ja bym O.S.T.R-ego zacytował
ale po tym moje konto na Prawica.net zostałoby skasowane :)))
_______________
Die Truppen von morgen
Sie geben uns Geleit
Marschieren auf die Zukunft
In eine neue Zeit