Euro 2012

Kilkanaście miesięcy temu Polska i Ukraina odniosły wielki i prestiżowo ważny sukces polegający na tym, że otrzymały prawo do wspólnego zorganizowania czternastych piłkarskich mistrzostw Europy mających się odbyć w roku 2012. Rozstrzygnięcie międzypaństwowej rywalizacji o Euro 2012 nastąpiło 18 kwietnia 2007 roku na posiedzeniu KW UEFA w Cardiff, a zwycięstwo polsko-ukraińskiego duetu było niespodziewane i miażdżące. Dostaliśmy osiem głosów dystansując Włochy (cztery głosy) oraz Węgry z Chorwacją (zero głosów). Dlaczego Polska akurat z Ukrainą? No cóż, nie od dziś przecież wiadomo, że Polak i Ukrainiec to dwa bratanki.

Pomysł urządzenia Euro 2012 na Ukrainie i w Polsce pochodzi od p.Surkisa, ukraińskiego polityka i biznesmena, byłego szefa administracji Kuczmy, byłego posła „socjaldemokratycznej” partii SDPU, byłego prezesa Ligi Piłkarskiej Ukrainy, obecnie członka Komitetu Wykonawczego UEFA. Surkis to podobno również utalentowany i skuteczny „lobbysta” i jest prawie pewne, że to właśnie jego lobbowaniu w federacji europejskiej zawdzięczamy perspektywę goszczenia w Polsce piłkonożnej śmietanki.

Wszystko zaczęło się w roku 2003, kiedy to p. Surkis podzielił się swą europiłkarską ideą z p. Listkiewiczem, a ten zapalił się do pomysłu i zainteresował sprawą ówczesnego prezydenta Kwaśniewskiego. Kwaśniewski z właściwą sobie dezynwolturą obiecał oczywiście wszelką pomoc w zgłoszeniu PZPN jako kandydata do przeprowadzenia Euro 2012 (z wypowiedzi Aleksandra K.: „Przyznanie Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej organizacji finałowego turnieju UEFA EURO 2012 podkreśli znaczenie czlonkostwa Polski w Unii Europejskiej oraz jej rolę w procesie integracji Europy”).

I na tym (czyli na niedorzecznych pogaduszkach) rzecz cała mogła się szczęśliwie zakończyć, bo przecież nikt nie zmuszał braci Kaczyńskich, którzy objęli władzę w roku 2005, do kontynuowania śmiałej inicjatywy czterech komunistów (czterech, bo Kuczma też to poparł). Jednak Kaczyńscy ochoczo zaangażowali się w ambitny piłkarski projekt. Jarosław Kaczyński powiedział na przykład „przecież my byśmy powinni bez żadnego kłopotu zorganizować olimpiadę, a co dopiero Euro”, a Lech Kaczyński stwierdził, że „organizacja Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie to jedyne rozwiązanie”.

Po upadku rządu PiS i przedterminowych wyborach pojawiła się kolejna szansa na ucieczkę od tego katastrofalnego zamysłu. Premier Tusk mógł się jeszcze ze wszystkiego wycofać na jesieni 2007 roku, składając rezygnację z wątpliwego zaszczytu i przepraszając panów z UEFA za zawracanie głowy. Nic takiego się jednak nie stało. Przeciwnie, nowy premier z dumą i w imieniu nas wszystkich oświadczył, że „gwarantujemy wykonanie planu przygotowań do piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku”. W ten sposób Polska od kwietnia roku 2007 brnie coraz dalej w kosztowny absurd Euro 2012, zupełnie jak ćma kołująca spiralą w płomień świecy.

O ile trudno się dziwić Surkisowi i Listkiewiczowi, czy Kuczmie i Kwaśniewskiemu, bo przecież notoryczna bezmyślność oraz brak wyobraźni doskonale licują z komunistycznym rodowodem, o tyle postępowanie polityków PiS i PO w sprawie mistrzostw trzeba uznać za kuriozalne. Stosunek tych panów do Euro 2012 mocno się kojarzy z czymś, co zostało nazwane kultem cargo, a co było kiedyś uprawiane przez tubylców na wyspie Fidżi.

Aby wyjaśnić, w czym rzecz, przedstawiam schemat myślenia o Euro 2012 według reguł kultu cargo: ponieważ takie na przykład kraje, jak Belgia, Francja, Holandia, Niemcy i Włochy organizowały u siebie piłkarskie Euro, to my, Polska, organizując Euro 2012, staniemy się czymś pośrednim między Belgią, Francją, Holandią, Niemcami i Włochami. Mówiąc wprost, za sprawą futbolowej magii przeistoczymy się z biednego, niedorozwiniętego kraju postkomunistycznego w państwo zachodnioeuropejskie całą gębą. A już co najmniej wszyscy zaczną nas za takowe uważać.

Mentalność cargoidalna jest oczywiście absurdalna, a Polacy, chociaż są narodem ubogim, nie powinni się mimo wszystko zachowywać, jak krajowcy z Fidżi, którzy budowali drewniane nabrzeża, pasy startowe i makiety samolotów oczekując, że dzięki temu przyciągną do siebie bogate cargo Białego Człowieka.

Ja rozumiem, że już 35 lat temu byliśmy tygrysami Europy Wschodniej i dziesiątą potęgą gospodarczą świata, ale może spójrzmy dzisiaj chłodnym okiem na to, czym jesteśmy naprawdę, przynajmniej pod względem infrastruktury transportowej i sportowej. Jak wyglądają nasze stadiony, dworce, lotniska, linie kolejowe, drogi i autostrady?

Oto fakty. W Polsce jest ok. 900 km autostrad (wliczając w to również te, które są w budowie), czyli 1 km autostrady przypada na ok. 360 km² powierzchni naszego kraju. We Francji 1 km autostrady przypada na 64 km² powierzchni, we Włoszech na 44 km², w Niemczech na 29 km², w Holandii i Belgii na 18 km². Średnio mamy więc ok. 9 razy mniej autostrad w przeliczeniu na powierzchnię niż wymienione państwa. Oprócz autostrad mamy jeszcze ok. 600 kilometrów dróg szybkiego ruchu, z czego ok. 250 km jest w budowie, a większość pozostałych nadaje się głównie do remontu. Według oceny fachowców przed Euro 2012 należy w Polsce wybudować 900 km autostrad i 2000 km dróg ekspresowych.

Nie mamy ani jednego stadionu, który by spełniał wymagania UEFA, a potrzeba co najmniej sześć takich stadionów. Chyba najzabawniej wygląda słynny stadion X-lecia w Warszawie, którego zrujnowane trybuny są od lat gęsto porośnięte krzakami i chwastami. Przerażający wygląd tego obiektu może być symbolem stanu naszej piłkarskiej infrastruktury. Na gruzach stadionu X-lecia ma stanąć Stadion Narodowy, na który potrzeba co najmniej 1 200 000 000 zł.

Nie mamy ani jednego ośrodka treningowo-wypoczynkowego dla piłkarzy (potrzeba 16 takich ośrodków). Wszystkie nasze dworce kolejowe wymagają generalnego remontu lub wybudowania na nowo, a sieć dróg żelaznych pilnie potrzebuje modernizacji. Nasze lotniska nie mają odpowiedniej przepustowości, a ich stan techniczny pozostawia wiele do życzenia. Instalacje teleinformatyczne niezbędne do obsługi gigantycznego wydarzenia, jakim ma być Euro 2012, nie istnieją. Według specjalistów za mało mamy nawet miejsc w więzieniach i aresztach, w związku z czym potrzebna jest rozbudowa.

W ciągu trzech tygodni ma się w ramach Euro 2012 odbyć w Polsce 15 meczów, a może nawet 16, jeśli finał zostanie przeniesiony z Kijowa do Warszawy. Mecze te ma oglądać 700 000 kibiców, których połowa przyjedzie z zagranicy, a nasza „baza hotelowa” nie jest w stanie zapewnić noclegów trzystu pięćdziesięciu tysiącom ludzi. Aby sprostać wymaganiom związanym z mistrzostwami hotelarstwo wymaga ponoć inwestycji w wysokości ok. 5 miliardów złotych.

Rząd słusznie uważa, że nie musi się przejmować hotelami, bo to przecież domena prywaciarzy. Ale po co właściwie mieliby oni te 5 mld. inwestować? Przecież kibice zagraniczni po mistrzostwach wyjadą z Polski i po co komu wtedy te setki tysięcy wolnych łóżek? To mogłoby być dobre w takiej Francji, Hiszpanii czy Włoszech, które i bez Euro są turystycznymi mekkami. Ale my? Do zwiedzania Wawelu i warszawskiego Starego-Nowego Miasta nie pchają się aż tak wielkie rzesze zagranicznych turystów.

Spójrzmy teraz na całą tę imprezę z perspektywy finansowej. Koszt dostosowania polskiej infrastruktury do współczesnych przyzwyczajeń zachodnioeuropejskich (i to tylko na tyle, na ile to jest konieczne dla sprostania wymogom Euro 2012) szacuje się na ok. 200 miliardów zł., to znaczy ok. 73% naszego rocznego budżetu . Teoretycznie możemy liczyć na europejskie dofinansowanie w wysokości 40 mld. euro, czyli ok. 134 mld. zł. Unijną dotację trzeba jednak pomniejszyć o ok. 40 mld. zł., tyle bowiem wyniesie czteroletnia polska składka do unijnego budżetu. Zostawia to rząd polski z minimalnymi kosztami własnymi z tytułu Euro 2012 na poziomie ok. 100 mld. zł.

Czy nasze państwo stać na wydatki tego rzędu w sytuacji, gdy polski deficyt budżetowy wynosi 28 mld. zł. w skali roku, kraj jest zadłużony na ponad 400 mld. zł., a ZUS stoi na krawędzi bankructwa, w związku z czym emerytury i renty należne 9 milionom starych ludzi są poważnie zagrożone?

Uważam, że nie. Uważam, że rząd polski, zamiast się pchać w pseudoprestiżowe, a kosztowne szopki sportowe, powinien raczej pracować nad obniżeniem deficytu, restrukturyzacją wydatków, zmniejszaniem strat przez wycofywanie się państwa z działalności gospodarczej i z dotowania takiej działalności.

Nawet abstrahując od wskazanych wyżej kosztów związanych z Euro 2012 musimy zauważyć, że zrealizowanie w terminie wszystkich uważanych za niezbędne inwestycji sportowych, drogowych, kolejowych, itd., pozostaje daleko poza zasięgiem naszych mocy przerobowych. Skąd taki wniosek? Ano na przykład stąd, że dotychczas udawało się w Polsce wybudować średnio nie więcej niż 30 km autostrad rocznie. No to jakim cudem zbudujemy ich teraz 900 km w ciągu czterech lat? Nie wydaje mi się to możliwe. Z innymi zamierzeniami inwestycyjnymi jest podobnie.

W infrastrukturę drogową (i ogólnie rzecz biorąc, cywilizacyjną) należy oczywiście inwestować, ale tylko w ramach kwot wygospodarowanych z budżetu oraz rzeczywistych dotacji z Unii Europejskiej. Sport może poczekać, a już na pewno nie powinien być w dzisiejszych warunkach finansowany z budżetu państwa ani stawiany przed innymi potrzebami społecznymi. Oczywiście, jeśli samorządy lokalne czują się na siłach budować stadiony, niech to robią we własnym zakresie. Nie wydaje się jednak rozsądne budowanie stadionów zdolnych pomieścić 50-60 tysięcy ludzi w sytuacji, gdy średnia frekwencja na meczach wynosi 10-15 tysięcy widzów. Zakładając nawet pełne obsadzenie widzami na każdej imprezie trzeba brać pod uwagę, że taki stadion amortyzuje się w czasie nie krótszym niż 35 lat.

Patrząc obiektywnie na polsko-ukraińskie nadludzkie wysiłki mające na celu zorganizowanie finałów mistrzostw Europy w piłce nożnej musimy dojść do wniosku, że cały ten pomysł z „Euro 2012 - Poland-Ukraine” jest kompletnie chybiony. Co gorsza, jeśli mimo zapewnień PZPN i rządu, że „damy radę”, Platini w końcu odbierze nam organizację mistrzostw, to odium spadnie nie na p. Listkiewicza ani p. Tuska, tylko na cały naród polski, który stanie się przedmiotem drwin. Już powstają na ten temat „polish jokes”, na przykład porównuje się piłkarskie mistrzostwa Europy w Polsce w roku 2012 do porażki Napoleona w roku 1812 i słynnej katastrofy Titanica w roku 1912.

Czy jest jakieś wyjście z tej sportowej pułapki? Oczywiście, jak w każdej sytuacji, mamy tu co najmniej dwa wyjścia. Można na przykład dalej brnąć w chaos, jakim w naszych warunkach stają się próby realizacji nierealnych założeń inwestycyjnych, aby w roku 2011 stwierdzić, że jednak się nie udało. Można też wybrać wariant alternatywny: spojrzeć prawdzie w oczy, zrzec się póki czas piłkarskiego eurohonoru i niezwłocznie przekazać sprawę Włochom, Francuzom i Niemcom.

Każde z tych państw jest w stanie samodzielnie zrobić Euro 2012 od ręki, zwłaszcza Niemcy. Współdziałając ze sobą mogą one zorganizować najlepsze mistrzostwa futbolowe w historii, a nasi kibice będą sobie mogli osłodzić gorycz porażek polskiej reprezentacji oglądając antyczne marmury Rzymu, podziwiając obrazy w Luwrze i pijąc słynny berliński Schultheissbier. Wyjdzie taniej, a kompromitacja będzie mimo wszystko mniejsza.


Jakub Kachniarz - Prawicowiec
inne publikacje autora...
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Być gorszym

Być gorszym to jedno nieszczęście. Pogodzić się z tym - drugie.
Imprezy sportowe mniejszej rangi są w Polsce z powodzeniem organizowane (choćby ostatnio mistrzostwa lekkoatletyczne w Bydgoszczy), a ich organizacja chwalona. Grecja zorganizowała Olimpiadę w 2004, mimo że Grecja jest podobno biedna, a Grecy to lenie i brudasy. Jak się okazało, dali radę.
W koszty dolicza pan inwestycje które będą robione PRZY OKAZJI mistrzostw (jak dla przykładu autostrady). To nie są pieniądze utopione, ale zainwestowane.
Pan nie chce mistrzostw w Polsce, ale miliony Polaków chcą i rządzący w tym akurat przypadku realizują ich wolę.
Nie myślę też, aby wielu Polaków było skłonnych podzielać myśl, że jeśli trzeba zrobić coś trudnego, trzeba to dać innym. Bo to, co marny Polak popsuje, to świetny Niemiec, Włoch, Francuz zrobi koncertowo. Nieprawda.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: Prawicowiec

Utopione pieniądze?

Ja nie mówię, że te pieniądze (100 mld. zł.) są utopione, tylko że ich nie ma. Z dotacji UE można korzystać, gdy chodzi o rozwój strukturalny, nie można ich jednak przeznaczać na cele sportowe (nie przysługują na takie cele).

Polska miała dwadzieścia lat na to, aby stać się normalnym państwem europejskim, ale niewłaściwie wykorzystała ten czas i skutki są takie, że nie ma u nas normalnej struktury biznesowo-przemysłowej. Są np. takie dziwne sprawy, że w Polsce kilometr autostrady kosztuje 17 mln. euro, a w Niemczech 10 mln. A przecież robocizna jest u nas 2-3 razy tańsza.

Trudno, jest, jak jest. Mamy swoje tempo rozwoju i ten rozwój zachodzi. Nie możemy jednak udawać, że nie ma u nas olbrzymich zaległości cywilizacyjnych, które wynikają nie tylko z biedy, a których nie da się nadrobić w cztery lata.

Zaległości, o których mówię, stanowią dorobek czterdziestoczteroletniej epoki komunizmu. W czasie, gdy Niemcy, Francja, Grecja i inne kraje spokojnie odbudowywały zniszczenia wojenne i normalnie się rozwijały według zasad wolnego świata, my budowaliśmy socjalizm w duszącym uścisku ZSRR i PZPR.

Potem, po roku 1989, nie zrobiliśmy nawet połowy tego, co trzeba i można było zrobić, aby Polska weszła na normalny trakt rozwojowy, więc dzisiaj są takie, a nie inne skutki.

To, co powinniśmy robić, to nie udawanie Chin Ludowych z ich imprezami sportowymi, tylko uwolnienie rynku i gospodarki oraz wywalenie komunistów z państwowej roboty. Może po takich operacjach i następnych 20 latach będziemy się mogli porównywać z Grecją.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Popieram Pana Prawicowca

Tylko bardziej podkreślałbym niewykorzystanie okresu po 1979.
Kilka uwag na różne pokrewne tematy.
..........................
Zdumiewająca że Federacja Rosyjska popierała przyznanie Euro 2012 Polsce i Ukrainie. Przewidywała kompromitację? FR jest w stanie zorganizować taką imprezę w Moskwie w każdej chwili. Dowodem niedawny Puchar Europy. Budżet Moskwy przekracza budżet Nowego Jorku. Również skutecznie wesprzeć przygotowania Mińska na Białorusi przy okazji poprawiając infrastrukturę połączeń Rosja - Białoruś, Rosja - Ukraina? Myślę że wkrótce się dowiemy.
..................
W aspekcie długoterminowych kosztów gospodarki narodowej przygotowania do ogólnoeuropejskiej/światowej imprezy sportowej to tylko przygotowania niezbędnej infrastruktury sportowej. Tylko w przypadku obiektów sportowych zakłada się że ich stopień wykorzystania będzie rażąco odbiegał od tego z okresu Euro.
....................
Zawodowo obserwowałem podejmowanie decyzji przy powierzaniu organizacji imprez podobnej wielkości, uczestniczyłem w sporządzaniu niezbędnych analiz itp. Jednakowoż były to kraje o ugruntowanej gospodarce rynkowej. Przykładowo, w USA które podaję jako niedościgły wzorzec w tej dziedzinie, licencja notariusza jest podobna do licencji taksówkarza. Obie uzyskuje się po zdaniu ogólnodostępnego egzaminu. Łączny koszt sporządzenia aktu notarialnego, ze wszystkimi opłatami, nie przekracza 1% wartości nieruchomosci. Inaczej niż Polsce, wszelkie obowiązki prawne, zgłoszenia do urzędów itp spoczywają na notariuszu. Sytuacja w Polsce w dziedzinie zmiany praw własności to sabotaż obliczony na petryfikację istniejacych stosunków własnościowych. Dlatego m.in. jestem zwolennikiem utraty formalnej suwerenności Polski na rzecz UE.
......................
Byłem na wyciecze objazdowej po Grecji i oglądałem przygotowania do Olimpiady. Hoteli nikt nie budował specjalnie na tę okazję. Owszem, trwały prace modernizacyjne. Mimo że wycieczka była o wysokim stndardzie i w czasie pobytu w Atenach korzystaliśmy z zakwaterowania w hotelach ****+ jednak noc w wiosce u podnóża Meteorów w przededniu zwiedzania M. spędzilismy w kwaterach prywatnych. Organizatorzy IO 2004 wychodzili z podobnego założenia. Przewidywali wzrost cen miejsc hotelowych w czasie Olimpiady do do takiego poziomu że część mieszkańców Aten (blisko 4 mln łącznie z Pireusem) zacznie wynajmować swoje mieszkania biorąc np w tym czasie urlop...Oczywiscie takie założenie jest słuszne w każdym kraju gdzie uzyskanie dochodu z tytułu wynajmu własnego mieszkania nie spowoduje napadu grup bydlaków w kominiarkach np w bluzach z napisem CBA czy ABW albo zajęcia opustoszałych w przygotowaniu do przyjęcia klientów mieszkań przez kolektywy bezdomnych jako pustostany.
Natomiast budowano dużo dróg. Nie były to nowe trasy. Rozsądek podpowiadał że istniejąca sieć połączeń odpowiada rzeczywistym potrzebom i chodzi tylko o zwiększenie przepustowości istniejacych dróg. Taka modernizacja we wszystkich znanych mi przypadkach polegała na tym ze dotychczasowe drogi dwukierunkowe (chyba nawet niektóre odcinki autostrad) zamieniano na jednokierunkowe, a obok budowano nową drogę której wszystkie pasy ruchu miały być w przeciwnym kierunku. Takie dublowanie dróg. W niektórych przypadkach prowadziło to do spektakularnych działań. Tam gdzie pas wybrzeża był zbyt wąski aby pomieścić obok nowe pasy ruchu trzeba było przebijać tunele przez góry. Wtedy drogi się rozchodziły aby znów się połączyć za tunelem.
Z tego co wiem IO Ateny 2004 wypadły przynajmniej dopuszczalnie...
.......................
Grecja jest ciekawym krajem. Mimo że członek NATO, cała obrona powietrzna Grecji jest produkcji rosyjskiej
a obywatele Grecji mogą podróżować do USA tylko za wizami. Jak Polacy, chociaż Grecy zwykle nie podejmują pracy. Być może popieranie Turcji przez USA doprowadziło do antagonizmu Grecja - USA. W czasie tej wycieczki byłem świadkiem spontanicznej prowokacji anty-amerykańskiej. Szczegóły opisałem na : http://niezalezneforum.pl/index.php?PHPSESSID=e888...
Wizy dla obywateli USA!

To jest: JJerzy

ponieważ widzę, że nie

ponieważ widzę, że nie zrozumiał Pan podstawowego przekazu Autora, to pozwolę sobie, jak mawiała pewna sympatyczna pani, wyoślić to dużymi literami: NAS NIE STAć NA TAKIE KRETYńSKIE FANABERIE.
A instrukcja dla oszołomów chcacych za, tak zwaną, wszelką cenę uszczęśliwić nas mistrzostwami piłki kopanej: zróbcie osiołki to najmniejszym kosztem, czyli wzdłuż jedynej zaawansowanej autostrady, czyli A4. Dajcie sobie spokój z mżonkami o jakichś tam stadionach narodowych w Warszawce. Mój pomysł pozwala: zrobić to najtańszą metoda z punktu widzenia transportowego, najtaniej z punktu widzenia koniecznej do rozbudowy infrastruktury. Robicie rozbudowę (tak jak zrobili to Austriacy, czzyli metodą prowizorki) i budowę stadionów we Wrocławiu, Katowicach, Krakowie, Rzeszowie, do tego coś w bok (może Kielce, może coś jeszcze na Ślasku) i jest!!! W dodatku ma to sens, bo A4 da się skończyć szybko, jakieś lotniska (do ewentualnej rozbudowy) tam są no i jest to prosta droga na Ukrainę.
Odwalcie tę hałturę najtańszym kosztem i po krzyku.

Nie stać nas na dziadostwo

Nie stać nas na dziadostwo raczej. I to zarówno ekonomicznie, kulturowo jak i mentalnie. Centra sportowe z prawdziwego zdarzenia i skrojone na wlasciwa miarę ( a ta proponowana - nie ma nic współnego z gigantomania) generują podaż usług w bardzo wielu sektorach, nie mówiąc już o jakiejs tam roli kulturotwórczej ( zauwazy pan przy tym, że wypasiony stadion nie az tak chce sie nieszczyć, jak taki z drewnianymi ławkami i perzem).
Prezentowany tu minimalizm jest defetystyczny. I krótkowzroczny.

To jest: JJerzy

A kto tu mówi o

A kto tu mówi o dziadostwie????? A-4 jest niemal na ukończeniu, więc zrobić ją można i szybko i dobrze i stosunkowo małym wysiłkiem. W Katowicach stadion jest i to chyba gotowy. W pozostałych miastach przy A4 zrobić (lub rozbudować, jeśli sa) stadiony 'na miarę' "powiększone", tak jak zrobili to Austriacy, tylko na tę imprezę. Komunikacja jest, lotniska są, w miarę przyzwoita (ewentualnie do remontu lu rozbudowy) baza hotelowa i gastronomiczna. Mało tego, to co na tej trasie w tym zakresie sie stworzy, da sie potem rozsadnie eksploatować, bo to taki region.
I niebagatelne jest to,że załatwia się całą komunikację samochodową, łącznie z tranzytem na Ukrainę, jedną, prawie gotową, autostradą.

To jest: Prawicowiec

Kult cargo

To nie jest tak, że bogactwo bierze się ze stadionów. Jest raczej tak, że stadiony biorą się z bogactwa. Podejście polegające na tym, że państwo „wygeneruje” podaż usług, miejsca pracy, a może i zamożność narodową, jest tak samo chybione, jak stawianie drewnianej makiety nabrzeża dla przyjęcia spodziewanego nadprzyrodzonego cargo.

Normalny i trwały rozwój następuje organicznie i spontanicznie, a nie drogą administracyjną, czyli konstruktywistycznie. W Polsce potrzebne są normalne reguły gospodarczej gry, a nie wyjątkowa specustawa na potrzeby Euro 2012 (ustawę taką przyjęto!). Ustawa ta przewiduje na przykład tryb przyspieszony wywłaszczeń. Znajduje tu wyraz jakaś komuno-jedynowładcza mentalność ludzi rządzących Polską, którzy zawsze są gotowi złamać naturalne prawa jednostki dla spełnienia zachcianek mas.

Taki przykład: teren przeznaczony pod Stadion Narodowy jest własnością prywatną i nikomu nie przyjdzie do głowy załatwić tej sprawy z właścicielami. Po prostu się mówi, że teren ten jest „w dyspozycji skarbu państwa”, a spadkobiercy mogą dochodzić swych praw w sądzie. Oni tak dochodzą już od 16 lat, ale oczywiście do niczego dojść nie mogą.

To jest komentarz do http://www.prawica.net/node/12847#comment-259991.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Przypominam, że Konstytucja przewiduje słuszne odszkodowanie

za wywłaszczenie. Tylko na cele publiczne. Zatem, żadna osoba fizyczna nie stanowi zagrożenia w tej kwestii.

To jest: Prawicowiec

Czy mógłby Pan

sformułować swą myśl w sposób zrozumiały?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Minęły czasy, w których państwo przychodziło i zabierało

nieruchomość za śmiesznie małe odszkodowanie lub bez niego. Dzisiaj wynosi tyle ile rzeczywista wartość nieruchomości. Przeznaczona musi być na cale publiczne, jak choćby droga. Inaczej podatnicy zapłacą dużo więcej z powodu konieczności ominięcia przez trasę szerokim łukiem jakiegoś uparciucha. Kult pieniądza. Zatem nie musi się Pan obawiać, że na miejscu powstanie domek dla jakiejś osoby fizycznej, bo ma więcej sałaty niż Pan. Konkretnie artykuł 21 Konstytucji.

To jest: Prawicowiec

Chyba się nie rozumiemy

Chodziło mi o to, że władze warszawskie ani myślą o załatwieniu sprawy znacjonalizowanej nieruchomości, na której jest stadion X-lecia. Spadkobiercy od 16 lat bezskutecznie próbują uzyskać zwrot terenu lub odszkodowanie.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

A kto się nimi przejmuje?

Mamy ważniejsze problemy i jesteśmy za biedni na coś takiego.

To jest: Prawicowiec

Polska jest państwem dziadowskim

m.in. właśnie dlatego, że niewielu się tu przejmuje takimi sprawami. Nie przejmują się tym również nasze władze. A tymczasem prawa własności należą do najważniejszych nie tylko z zasadniczego, ale i z cywilizacyjnego punktu widzenia.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: BTadeusz

Bardzo się tym przejmują.

cytat:
Nie przejmują się tym również nasze władze.

Utrzymanie własności, jako tematu tabu - stanowi ICH rację stanu, rację pozostania przy władzy.
To tabu pozwala im lawirowac już 20 bez mała lat unikając serio dialogu z narodem.

Nigdy nie mówiłem, że życie jest łatwe

Ważne, że teraz taka nacjonalizacja jest niemożliwa. Prawo do życia i nietykalności są ciut ważniejsze. A załatwienie sprawy spadkobierców to dodatkowa baba do wozu. Pogadamy o tym za pięć lat. Niech Pan zrozumie, że to nie kaszka z mleczkiem.

To jest: Prawicowiec

Czy chodziło Panu

o kiszkę z mleczkiem? Już Pan załatwił rozmowy reprywatyzacyjne na rok 2013?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Będę z Panem szczery

Zupełnie nic mnie ci spadkobiercy nie obchodzą. Gdyby chodziło o zwrócenie samochodu... Rząd ma ich sporo... Ale pozbycie się wielkiej ilości pieniędzy w formie ziemi lub papierów, to cios w samo serce narodu. Tylko z powodu ideałów. Dobrze jest jak jest.

To jest: Prawicowiec

Nie jest dobrze tak,

jak jest. Polska jest m.in. dlatego państwem ubogim i niedorozwiniętym pod względem gospodarczym i cywilizacyjnym, a także popychadłem w Europie, że nie respektuje praw swych obywateli do własności.

Poszanowanie prawa własności jest jednym z podstawowych warunków dojścia narodu polskiego do jakiej-takiej zamożności w ciągu nadchodzących dziesięcioleci. Wtedy i tylko wtedy państwo polskie będzie mogło dojść do jakiegoś znaczenia w Europie.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Ale ten ściśle konkretny akt szacunku do prawa

własności zuboży Polskę bardzo solidnie. Mnie zadowala prawo do słusznego odszkodowania jeśli miałaby tu czy tam powstać droga ekspresowa. Może mnie ci spadkobiercy wzruszyli, gdyby to byli fizycznie ci sami. Ale to ich dzieci. Jako kraj jesteśmy na to za biedni. A tak jest z powodu biurokracji i podatków. Jak sen o państwie, w którym przedsiębiorcy "żyje się jak w Madrycie" spełni się to pogadamy. A na razie żadnych wariactw.

To jest: Prawicowiec

Ani Pan nie jest za biedny,

ani Polska nie jest za biedna na to, aby oddać człowiekowi należący do niego kawałek ziemi. Pan nie ceni praw ludzkich, praw jednostki. Przedkłada Pan nad to widzimisię mas. To jest charakterystyczne dla stanu przedprawnego, czyli barbarzyńskiego, lub dla systemu komunistycznego.

Wielu jest u nas ludzi o takiej właśnie mentalności i dlatego właśnie jesteśmy jako naród i państwo w biedzie. Jeśli stosunek państwa do praw obywateli nie ulegnie poprawie, to nic się nie poprawi.

- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Cenię prawa, ale nie jestem fanatykiem.

co objawia się moim poparciem dla artykułu 21. Konstytucji. Doskonale chroni prawo własności. Kluczem do dobrobytu jest minimum biurokracji i podatki jak barszcz. Potem z górki. A zwrócenie tych mych majątków to kamienie do wozu.

To jest: Prawicowiec

Dziwne

Bredzi szanowny dyskutant, jak stary komunista.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Siły na zamiary

Obiecuję natychmiast po tym jak Polska stanie się rajem podatkowym. Mamy problemy dużo bardziej dotkliwe, a reprywatyzacja nie ułatwi ich rozwiązania.

To jest: Ireneusz

Pan jest cały czas idealistą

a w Polsce sa nieuregulowane zaprzeszłe historie i prawo własności. W Polsce istnieje jeszcze coś tak absurdalnego, jak Użytkowanie Wieczyste (SIC!)
Wiem, że z pewnością coś takiego pana nie dotyczy, inaczej by pan tak tego tematu lekko nie traktował.
Prosze sobie wyobrazić, że właścicielem ziemi "wieczystej" jest albo skarb państwa, albo gmina. W tym momencie jako majątek publiczny jest on możliwy do odzyskania w ramach rewindykacji jakichś właścicieli (najczęściej jednak nawet nie konkretnie tego majątku, a otrzymują go w tak zwany zamian).
Budzi się pan więc jako właściciel budynku postawionego na ziemi wieczystej jednegho ranka, a nazajutrz jako bezdomny - zgodnie z prawem rzymskim. I NIKOGO to nie interesuje, że taki właściciel został oszukany i został okradziony. Sprawa się dokonuje.
Pańskie lekkomyślne i pseudoprawe podejście jest bardzo niebezpieczne, panie Jakubie. Warto sobie zdać sprawę, że pan - nic nie dostanie. Pan się złoży na rekompensatę. Tak jak każdy obywatel.
Popieranie takiego wydania reprywatyzacji czy rewindykacji właścicieli szkodzi Polakom, a od Żydów i tak nie zdobędzie się uznania.

---------
Demokracja w Polsce to ułuda.
Wybory dziś to możliwości PRL.
Wolność. Odpowiedzialność. Obywatelskość. Skuteczność.
www.jow.pl

To jest: Prawicowiec

Widzę w dyskutancie „Ireneusz”

kolejnego przeciwnika reprywatyzacji. Szkoda.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Ireneusz

Pozdrowienia

niech żyje maładiec, woda na młyn...
Pan się boi zapytać - kto, jak i dlaczego?
Oczywiście - dla pana to jak z tarczą rakietową - wszystko proste. Przedszkolne?

To jest: Prawicowiec

Nie będę się z Panem

licytował na inwektywy.

Rozumiem przekaz

ale się z nim nie zgadzam.
Nie uważam, aby Polski nie było stać na zorganizowanie mistrzostw i nie uważam, żeby była to "kretyńska fanaberia".
Rok 2012 odpowie, kto z nas miał rację. Poczekam.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

Igrzyska 2012

Pan ma rację, Polskę stać na egzotyczne inwestycje zaspokajające wybujałe ambicje jej kolejnych polityków oraz rzesze jej obywateli łaknących tanich igrzysk. Rzecz jednak w tym, że igrzyska te nie będą tanie, szczególnie dla rzesz i szczególnie dla tej jej biedniejszej części. To oni, finansowo, najbardziej odczują konsekwencję własnej radosnej wiary w niczym nie ograniczoną moc sprawczą naszego państwa i jego niezawodnych urzędników.
Mogę się jednak mylić. Pewnie za drzwiami rządowych gabinetów już ustawiają się kolejki prywatnych osób chcących budować, za własne pieniądze, całą niezbędną infrastrukturę wraz z kluczowymi obiektami. No, jeśli tak, to w tym całym zamierzeniu trzeba dostrzec coś więcej niż fanaberie, w tym może być społeczny interes.

To jest: BTadeusz

Polski?

To może założy Pan fundacje?
Dobrowolną?
Ja rezygnuję z zysków, o ile nie będę zmuszony do inwestycji.

Nie ma pan (ani ja) wyboru

Państwo = przymus. Dlatego właśnie tak ważne jest to, w którą stronę ten mechanizm jest skierowany, jakie zadania realizuje i jakimi środkami.
Ja mówię - organizować, pan mówi - nie organizować. A zapłacimy obaj, jeśli taka będzie decyzja państwa. Jeśli decyzja będzie - nie zorganizować, to obaj nie zapłacimy. W tej chwili nie jest możliwe zorganizowanie prywatnych mistrzostw Europy w piłce nożnej.
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"

To jest: BTadeusz

Z tym, że nie mam wyboru... to prawda.

Ale się przyzwyczaiłem... od urodzenia.
Od urodzenia zyję w demokracji, której nie ma.
Wolność mam na PN. (więc korzystam)
No.. słowem... da się żyć...
Za Stalina było gorzej...

To jest: max55

P

b. dobra i trafna analiza.
Najtragiczniejsze jest to , ze nasi decydenci nie potrafia ocenic z czym sie "na ksiazyc " rzucaja.
Oczywiscie te mistrzostwa Polska zorganizuje, lecz koszt bedzie nieadekwatny do korzysci.
A ile sie lodow przy tym ukreci ? Juz chocby z tego powodu, "funt do pensa" ze nie posluchaja Pana ...

Jedyna korzysc jaka widze, to "przyspieszenie infrastrukuralne" , ale niestety okupine potwornie wysokimi kosztami. Duzo wyzszymi, jak by to normalnie przebiegalo.

Jeszcze jeden problem , ktory bedzie , wzorem Europy Zach. , widoczny po ilus tam latach - obcokrajowcy,glownie azjaci , ktorzy przyjada do Polski budowac E 2012 i ... nie beda chcieli z niej wyjechac.
Oj duzy to bedzie problem...
max55

No to wreszcie pan

No to wreszcie pan Prawicowiec znalazł wspólny język z Polonią:)

Jeden stadion - miliard złotych

drugi - trzy miliardy, ósmy...

Opinia szarych ludzi za granicą o Polsce: bezcenne.

Są rzeczy, których kupić nie można. Za wszystkie inne zapłacisz kartą Podatnik.

To jest: Krzysztof Laskowski

Panie Cyniku,

cała historia z Euro 2012 jest dla nas wszystkich w kraju za droga, ale i tak za nią zapłacimy. Koszty będą nam doskwierać jeszcze latami.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Dla patrioty i/lub nacjonalisty są rzeczy ważniejsze od pieniędz

Bóg, honor, Ojczyzna, opinia o Niej.

To jest: Ireneusz

Ależ ależ

będziemy mieć z tej okazji same zyski. Wielomiliardowe wpływy do budżetu Zakopiańczyków itepe. Firmy (wybrane w przetargach, Szwedzkie i Hiszpańskie oraz nie tylko) zarobią na budowach. Hotele i ich właściciele (same polskie, jak HolidayInn i Etapy) zarobią na gościach, pracownicy hoteli będą mieć pensje i będą mieli co sprzątać. Będziemy mieć drogi (o ile się nie rozpadną zaraz po), będziemy mieć roztrzaskane ławki w parkach, zarzygane trawniki i policję leczącą rany po zadymach. Wylejemy tyle piwa (marki Irlandia, choć na całym świecie pije się przecież ... polskie), zużyjemy tyle polskich proszków marki "łojciec prać".
Radość nasza porównywalna z pozytywnymi bonusami jak przy wejściu do Unii :) Jakże więc nam dbać o nasze polskie, gdy jesteśmy Europejczykami... Dbać nam o Europę należy...

To jest: Grzegorz Rossa

Mój projekt

euro 2012

Coś mi się wydaje,że przy okazji organizacji euro 2012 nasze zuchy u steru będą próbowały załatwić też sprawę roszczeń gmin żydowskich.W takim bałaganie łatwiej wyprowadzić kilkanaście miliardów, a i tłumaczenia wydają się łatwiejsze - galopujące ceny stali,materiałów budowlanych,usług etc.Wystarczy obserwować jak zmieniają się w mediach informacje o kosztach budowy stadionu w jednym z miast.Start na poziomie 200 mln, a już oscyluje w granicach 800-900 mln.Badają grunt skurczybyki.
Zgadzam się z autorem,że na taką imprezę nas zwyczajnie nie stać.

Swietny artykuł

Artykuł bardzo mi się spodobał (szczególnie praca włożona w cytaty, by nie być gołosłownym). Pozwolę sobie dodać dwie dyletanckie uwagi.

Komunikacja. Właściwie zaraz po decyzji p. Platiniego, zastanowiłem sie jak wyobraża sobie przejazdy kibiców danej drużyny na kolejne mecze np. z Gdańska do Doniecka i z powrotem do Wrocławia. Odbywałem raz w życiu podróż koleją na Ukrainę i trwała koszmarnie długo. Nie wiem, czy wariant samochodowy jest ciekawszy. Być może najrozsądniejsze jest zostawienie dróg żelaznych i asfaltowych, a liczenie na ofertę linii lotniczych.

Chodzi jednak o coś ważniejszego niż Euro. Państwo Polskie stawia na strategiczne partnerstwo z Ukrainą. Ja jestem tu sceptyczny, szczególnie gdy na Wschodzie rządzą banderowcy. Jeśli jednak Polska chce faktycznie zacieśniać związki z Ukrainą, to konieczne są prawdziwe relacje miedzy społeczeństwami (handel, wzajemne inwestycje, kontakty kulturalne, naukowe itp.), a nie tylko shakehandy dygnitarzy. Tego zaś nie zrobi się bez transportu ludzi w jedna i druga stronę. Nie wszystko można załatwić na e-mail. Dlatego jeśli związki z Ukrainą mają nabrać realnych kształtów, konieczne jest jak najszybsze utworzenie połączeń komunikacyjnych i poszerzenie wąskich gardeł na granicach. Euro jest dobrą motywacją.
Moim zdaniem, ze względu na rozległość Ukrainy (a i Polska nie taka mała), dobrym rozwiązaniem byłaby szybka kolej (skoro Francuzi czy Japończycy to instalują na mniejszym obszarze). Linia Donieck-Kijów-Lwów-Warszawa (z odgałęzieniami do Gdańska, Wrocławia i Poznania) byłaby atrakcyjnym rozwiązaniem. Wymagałoby to jednak dużo więcej czasu i pieniędzy. Może gdyby przełożyć mistrzostwa na 2016...

Stadion Narodowy. Polscy kibice potrzebują 50-60 tys. stadionu na mecze reprezentacji. Stadionu nowoczesnego i typowo piłkarskiego (bez bieżni, trybuny blisko boisko, pełne zadaszenie). Najlepiej go zlokalizować tam, gdzie są kluby uczestniczące w europejskich pucharach i mające licznych kibiców. Obecnie w grę wchodzą Poznań z Lechem, Warszawa z Legią i Kraków z Wisłą. Stadion byłby jeszcze lepiej wykorzystany, gdyby w mieście były dwa kluby grające w pierwszej lidze (permanentnie lub z przerwami), mamy trzy takie miasta: Kraków (Wisła i Cracovia), Warszawa (Legia i Polonia), Łódź (Widzew i ŁKS).
Ponieważ Legia wydaje się być przywiązana do obiektu przy Łazienkowskiej, a łódzkie kluby są dosyć biedne, optymalnym wyborem wydaje się być Kraków. Ale wiadomo, wszyscy ważniacy piłkarscy i polityczni rezydują w aktualnej stolicy, więc największy stadion dostanie się niestety Warszawie. Likwidacja ruiny X-lecia też jest korzystna.

To jest: Prawicowiec

Organizacja mistrzostw

ma być taka, że ćwierć i półfinały będą rozgrywane bez przemieszczania się piłkarzy między Polską, a Ukrainą. Inwestycje drogowe są w Polsce potrzebne, ale zbudowanie 900 km autostrad i 2 000 km dróg ekspresowych do roku 2012 wydaje się wątpliwe.

Stadiony zapewne powstaną, podobnie, jak ośrodki dla piłkarzy. Listkiewicz wie, że bez wyraźnych i szybkich postępów w tych dwóch dziedzinach UEFA na pewno odbierze nam Euro 2012.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Radek

Blamaż

A może jest organizacja międzynarodowa, która wręcz doradza rządowi polskiemu, aby pchał się w różne szopki, ponieważ wie, że gąszcz przepisów, wzajemnie sprzecznych, wojny na wyniszczenie na polskiej scenie politycznej, uniemożliwią sprostanie wszystkim podjętym inicjatywom, co nieuchronnie będzie wiodło do blamażu i spadku zaufania partnerów na świecie do Polski. A tym samym Polska przestanie się liczyć na międzynarodowym forum i przyjmie każde warunki, jakie się jej zaproponuje.
----
W sprawach prywatnych, proszę pisać na Berdyczów

To jest: Prawicowiec

Może i ktoś doradza,

ale nikt pistoletem nie zmuszał Kwaśniewskiego, Kaczyńskich ani Tuska do ładowania się w tę katastrofę.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Grzegorz Rossa

Czasami pistolet ma postać mikrofilmu

cytuję Prawicowiec:
ale nikt pistoletem
Czasami pistolet ma postać mikrofilmu.
cytuję Prawicowiec:
nie zmuszał Kwaśniewskiego, Kaczyńskich ani Tuska do ładowania się w tę katastrofę.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.