
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
O dwóch wizjach Unii
Autor: Jacek Tomczak, wt, 15/07/2008 - 18:20
Euroentuzjastom, gotowym bez namysłu przyjąć każdy przepis i dyrektywę wydaną przez Unię Europejską najłatwiej wszystkich przeciwników politycznych zakwalifikować, jako ciemnogród, wrogów Europy, zwolenników zaścianka etc. W bezkrytycznej apologii UE nie zastanawiają się nad możliwymi alternatywnymi kierunkami jej rozwoju, akcentując prosty podział na tych, którzy akceptują UE w tej postaci, co teraz oraz na tych, którzy nie akceptują jej w ogóle. Tymczasem w historii UE omawianych było wiele wariantów jej dalszego funkcjonowania. Przyjęty obecnie model, opierający się na tworzeniu europejskiego super-państwa, federacji, na rzecz której rządy poszczególnych państw zrzekają się coraz liczniejszych kompetencji nie był bynajmniej jedynym rozważanym. Osobiście najbardziej podoba mi się koncepcja Europy narodów (Europy ojczyzn) Charlesa De Gaulle’a. Po jego wdrożeniu współpraca między państwami opierałaby się na wolnym przepływie towarów, usług, otwartych graniach i wspólnym rynku, a nie odgórnym narzucaniu norm kulturowych. Jak pisałem w tekście „O prawach człowieka”, krajowe prawodawstwo powinno wynikać z kultury i tradycji danego państwa, a nie odgórnie narzucanych unijnych norm. Powinno być dostosowane do Francuza, Greka, Polaka itd., a nie abstrakcyjnego „człowieka” tudzież „Europejczyka”. Jak napisał hrabia Joseph de Maistre: „(…) nie ma wcale człowieka na świecie. Widziałem w swoim życiu Francuzów, Włochów, Rosjan, etc. Wiem nawet, dzięki Montesquieu, że można być Persem; ale co do człowieka, oświadczam, że nie spotkałem go w życiu; jeśli istnieje, to nic o tym nie wiem.” Nakazująca przestrzeganie wielkiej ilości narzuconych praw Unia musi być silnie zbiurokratyzowana, gdyż do egzekwowania każdego z nich (np. to o określonym kącie nachylenia drzewa czy banana) potrzebni są nowi urzędnicy. Narzucająca określone podejście do kwestii obyczajowych Wspólnota Europejska pozbawia państwa członkowskie elementarnej suwerenności i zmusza narody do respektowania norm, sprzecznych z tradycją każdego z nich. Przykłady narzucania określonych postaw suwerennemu teoretycznie państwu polskiemu zawarł w swoim tekście Jan Pospieszalski: „Sędziowie orzekli: po pierwsze - prezydent Warszawy (obecnie głowa państwa) nie miał prawa zakazać Parady Równości, po drugie - były działacz SLD uznany za kłamcę lustracyjnego nie miał zagwarantowanych równych praw podczas procesu, po trzecie - Alicja Tysiąc otrzyma od państwa odszkodowanie w wysokości 25 tys. euro za urodzenie córki, bo ryzykowała utratę wzroku. Jakkolwiek patrzeć, UE - Polska 3:0”! Powyższe przykłady nie robią wrażenia, gdy zestawimy je choćby z sytuacją z Austrii, na którą, po wyborczym sukcesie przeciwnika UE – Jorga Haidera został wywarty olbrzymi wpływ, mający na celu jego marginalizację. Władimir Bukowski porównał postawę przywódców UE w tej kwestii do ataku wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Zachowując proporcje, mamy do czynienia z podobną logiką – jeżeli w „bratnim” państwie rozwój wypadków nie przebiega tak, jak sobie tego życzy „centrala” – trzeba zainterweniować. Fakt, iż Haider osiągnął sukces dzięki głosom Austriaków nie ma tu znaczenia. Tu dochodzimy do kolejnej cechy UE – antydemokratyzmu. Występując pod płaszczykiem natrętnej apologii „wartości demokratycznych” Wspólnota jest silnie antydemokratyczna. Może nieco przesadzone, lecz dosyć trafne porównanie poczynił wspomniany Bukowski. Otóż, zwrócił on uwagę, że Unią Europejską, podobnie jak niegdyś ZSRS rządzi kilkunastu przez nikogo nie wybieranych dygnitarzy, a jedyny demokratycznie wybierany organ UE, tj. Parlament Europejski nie ma praktycznie żadnej władzy. Co ciekawe, europejscy przywódcy nigdy nie przyznają się do tego, ukrywanego za fasadą haseł typu „głos ludu – głosem Boga”, antydemokratyzmu. Wciąż będą urządzać referenda, nie przestaną też sprawiać wrażenia, że głos każdego członka UE jest równie ważny. Tyle że referenda będą robić do momentu aż lud zdecyduje tak, jak chcą oni (np. w Szwajcarii już 5 razy organizowano referendum ws. wejścia do UE i za każdym razem Szwajcarzy byli przeciw; spodziewam się kolejnych głosowań), a głos każdego członka będzie równie ważny pod warunkiem, że głosuje on tak, jak największe państwa. Doskonałym przykładem na potwierdzenie powyższej tezy jest ostatnie zamieszanie wokół irlandzkiego „nie” dla traktatu z Lizbony. Z ust unijnych polityków dało się słyszeć komentarze, że jeden kraj nie może blokować ratyfikacji traktatu przez pozostałe 26, a już zwłaszcza tak mały kraj, jak Irlandia. Zupełnie nie zwrócili oni uwagi na fakt, że kilka lat wcześniej przywódcy wszystkich krajów UE podpisali traktat nicejski, zawierający przepis o jednomyślnym głosowaniu w sprawach najważniejszych i gwarantujący każdemu państwu prawo veta. Bez względu na to, czy tym państwem byłaby Irlandia, czy np. Niemcy. Czyli – europejscy możni popierają demokrację, ale pod warunkiem, że sprzyja ona ich interesom, a lud głosuje tak, jak oni sobie tego życzą. W przypadku traktatu z Lizbony, forsowanego wcześniej jako traktat konstytucyjny (inna nazwa, treść bliźniaczo podobna) metody demokratyczne są dla przywódców UE wyjątkowo niewygodne. Wszystkie trzy społeczeństwa, które otrzymały możliwość wzięcia udziału w referendum i zdecydowania, czy są za czy przeciw przyjęciu traktatu, traktat odrzuciły (nb. jest to zaiste zastanawiające, że w „demokratycznej” Unii na 27 społeczeństw ledwie 3 mogły decydować o przyjęciu lub odrzuceniu traktatu). Przez wzgląd na powyższe, przywódcy UE wiedzą, że nie ma innej metody zatwierdzenia traktatu niż jego odgórne narzucenie. Oczywiście, byłoby to sprzeczne z prawem unijnym, ale fakt ten na ludziach zarządzających Unią widocznie nie robi większego wrażenia. Reasumując, jeśli jakiś traktat nie zostanie przyjęty przez społeczeństwo w referendum to albo należy to referendum powtórzyć albo zmienić nazwę tegoż traktatu i dalej go forsować albo zmienić prawo, stwarzające możliwość odrzucenia traktatu. Omówiłem zatem skrótowo przykryte ultrademokratyczną fasadą antydemokratyczne oblicze UE. Uwagi o rzeczywistym antydemokratyzmie przywódców UE zamieściłem w tym tekście, ponieważ cały przyjęty, a raczej narzucony model funkcjonowania Wspólnoty siłą rzeczy do niego prowadzi. Ideowy antydemokratyzm absolutnie nie jest mi obcy, jednakże od tego, który jest antydemokratą wymagam, by to jasno zadeklarował, a antydemokratycznej formy nie nasycał demokratyczną treścią (czy raczej demokratycznymi frazesami). Dlaczego obecny model funkcjonowania UE prowadzi do antydemokratyzmu? Dzieje się tak z prostej przyczyny – takiego ogromu przepisów nie da się wprowadzić zgodnie z zasadami demokracji. Mieszkańcy poszczególnych państw, w sporej części świadomi tego, do czego mogą prowadzić tworzone w oderwaniu od rzeczywistości (a chcące tą rzeczywistość modyfikować) wielkie projekty ideologiczne zaczynają w demokratycznych głosowaniach odrzucać poszczególne traktaty tudzież dyrektywy. Staje się tak, ponieważ, mimo że większość ludzi zazwyczaj myli się w swoich decyzjach, gdy ma do wyboru wiele opcji, to gdy ma do wyboru dwie możliwości często instynktownie czuje, wybór której przyniesie jej więcej korzyści. Słowem – gdyby o wejściu w życie poszczególnych norm miały decydować europejskie narody, zapewne większość z nich zostałaby odrzucona. Ich wprowadzanie służy bowiem w znacznej mierze jedynie tym, dla których stworzona zostaje możliwość ich egzekwowania (tj. europejskim urzędnikom). Gdyby zamiast obecnie przyjętego modelu funkcjonowania UE wprowadzić w życie koncepcję Europy narodów zniknąłby problem rzeczywistego antydemokratyzmu, objawiającego się przy wprowadzaniu w życie narzucających określone normy traktatów, gdyż współpraca między państwami opierałaby się jedynie na integracji gospodarczej (rzecz jasna, bez tworzenia jednolitego dla całej Wspólnoty systemu podatkowego, o którego wprowadzeniu mówi się w obecnej Unii, by ułatwić konkurencję przedsiębiorcom z państw, w których są wyższe podatki), same państwa byłby w pełni suwerenne, obecność we Wspólnocie nie zdeterminowana przez przyjęcie określonych dyrektyw, a współpraca ponadnarodowa zastąpiona współpracą międzynarodową. Zniknąłby też problem odgórnego ujednolicania norm kulturowych poszczególnych państw, zarządzania sporą częścią kwestii ich dotyczących przez ludzi mających o tym, siłą rzeczy, średnie pojęcie. Bukowski, który na początku lat 90. miał wgląd do dokumentów biura politycznego ZSRS opisał w tekście „Unia Sowiecka czy Związek Europejski”, jak tworzyła się Unia Europejska w obecnej formie: „Przywódcy socjalistyczni na Zachodzie byli świadomi tego, że ewentualne załamanie się systemu sowieckiego może doprowadzić także do ich własnej klęski. Tak więc pomiędzy stroną radziecką a socjalistami zachodnimi doszło do współpracy, do stworzenia wspólnego planu i w ten sposób obie strony mogły przetrwać. Powstaje pytanie, czy przywódcy UE będą dalej iść tą drogą, co teraz, tj. narzucać ustalone przez siebie, a nie ukształtowane w wyniku długotrwałego procesu historycznego normy kulturowe, zatrudniać kolejnych urzędników, którzy egzekwowaliby kolejne przepisy, czy też ograniczą swą rolę i zamiast narzucać dyrektywy będą ułatwiać gospodarczą i ekonomiczną współpracę. Wnioskując z odnoszonych przez nich obecnie korzyści, znajdujących zewnętrzny wyraz w szerokich uśmiechach i nachalnej retoryce, której treść można sprowadzić do obietnicy budowy „nowego lepszego świata” bardziej prawdopodobna jest pierwsza opcja. Niestety.
|
Generalnie Wspólnoty Europejskie
opierają się nie tylko na traktatach, ale również na tworach pozatraktatowych. Ciała funkcjonujące w ich ramach tworzą tyle praw różnej rangi, że praktycznie nikt nie może się w nich połapać. Co gorsza, na podstawie orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości wszystkie akty prawne wydane przez ciała unijne, nawet jeśli nie obowiązują wszystkich, może na wywnioskować, że jednak obowiązują wszystkich członków Wspólnot Europejskich. Czy to jest normalne?
Ba, nie wiadomo nawet, czym są Wspólnoty Europejskie i tak zwana Unia Europejska, której de iure nie ma, ale de facto jest. Józef Emanuel Barroso jakiś czas temu publicznie oświadczył, że UE to imperium nieimperialne. Tego na trzeźwo nie da się wytrzymać.
pl.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
nie wiem jak to zrobić,
ale wydaje mi się, że potrzebny jest nam nowy rodzaj euroentuzjazmu. Przecież w gruncie rzeczy trudno jest mieć poważne zastrzeżenia do koncepcji Europy Ojczyzn. Może właśnie powinniśmy głośno i gremialnie artykułować naszą wizję Europy, zamiast biernie obserwować inicjatywy lewicowych eurokratów.
Rysuje się na Podgórzu jakiś ruch EWO - PP, może gdy okrzepnie spływając w doliny, zdoła zebrać prawe dopływy z całej Polski, by następnie wpłynąć różnymi kanałami do centrów opiniotwórczych i decydenckich Europy.
Oczywiście byt PE i wszystkich komisji produkujących socjalizm i utopie należy poddać pod ogólnoeuropejskie referendum. Jako opcję można by rozważyć etat Cesarza Europy, ewentualnie jeszcze kilku ministrów do prowadzenia statystyki i obronności.
inpefessa
Unia europejska jest w założeniu bardzo dobrym pomysłem ale
Unia europejska jest w założeniu bardzo dobrym pomysłem ale od kilkunastu lat idzie w jak najgorszą drogę. Potrzeba reform i całkiem nowego kierunku. Należało by przede wszystkim zlikwidować nadmierny socjalizm. Bardziej na wzór amerykański ( dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne, dobrowolne OFE itp. , lecz chroniące obywatela przed oszustami działającymi w świetle prawa ( kredytodawcy dający na 50% w skali roku, choć mogą o połowę mniej, itp.) Po 2 zmniejszyć biurokrację bo jak na dzisiejszy dzień na wszystko musi być certyfikat, atest i pozwolenie ( bana musi mieć taki kształt a nie inny, jabłko taką wielkość a nie inną) Po 3 zlikwidować dopłaty do rolnictwa (to jakaś paranoja) Po 4 zmniejszyć podatki Po 5 nie działać na rzecz wielkich koncernów a nie utrudniać życie małym firmom.
To je wyborne`!
Miły Pan Daaamiaaan to potrafi z rana rozśmieszyć zająca ,że hej!
Unia dobra tylko się wypaczyła. Toż jakby to echo jakieś plenum KC PZPR ?
Należało by to czy tamto. Hmmm. Kto ma zmniejszyć biurokrację? Sami biurokraci?
A nie sądzi Pan Daamianie ,że należy to to zlikwidować?
Komuny są przecie niereformowalne.
Miłego.
Zajączek.
Niestety ale Europie jest potrzebna jakaś forma współpracy
Niestety ale Europie jest potrzebna jakaś forma współpracy ponieważ pojedyncze państwa nie mają szans pod każdym względem z takimi kolosami jak USA, Rosja czy Chiny. Uważa pan nas za takiego potentata gospodarczego że my będziemy dyktować warunki tym krajom? Uważa pan że należy wyjść z unii? I kto wtedy będzie chciał z nami rozmawiać jak nie mamy żadnych argumentów jako kraj.
Nie ma co się obrażać na całą Europę. Ale unia musi pójść w innym kierunku inaczej się rozsypie prędzej czy później. Biurokrację zmniejszyć może tylko społeczeństwo, które wymusi to na władzy. Choć tyle ludzi żyje z tej biurokracji że im jest ona na rękę.
Jeśli Pan zna te założenia, to prosze nam udostepnić.
Najlepiej linkami do konkretnych dokumentów.
A jeśli Pan nie zna, to o czym Pan pisze?
O swoich marzeniach?
Jaki sens ma podciaganie potegi €uropz do poziomu tytanow_
A o jakich założeniach ja pisałem?
A o jakich założeniach ja pisałem? To co Pan proponuje w zamian unii? Unia z Rosją i Białorusią? Czy jesteśmy tak mocni żeby sami sobie pozostać? Proszę odpowiedzieć na pytania co Pan proponuje w zamian. Bo krytykować jest łatwo ale wymyślić coś mądrego to już nie każdy potrafi. Unię trzeba zmienić aby szła w kierunku prawicowym społecznie i liberalnym gospodarczo a nie socjalistyczno lewicowym jak jest teraz.
Co z tą Unią?
Teraz nic. Nie wychodzić pierwszemu ale nie pchać sie przed szereg.Czekać na końcu ogonka i marudzić.
Jak się rozleci a rozlecić się musi niezależnie od niczyjej woli to się zobaczy.
Komuny rozpadają się w procesie naturalnym.Zwykle trwają dłużej ale ta jakaś cherlawa od początku i nie wróżą jej długiego żywota. Niektórzy piszą ,że już nieboszczyk.
Gdyby unia "zboczyła" w kierunku prawicowo liberalnym to pierwszym krokiem jaki by uczynić musiała to rozwiązać się sama i przegonić armię europejskich darmozjadów na cztery wiatry.
Sami siebie pogonić?
Czy widziano kogokolwiek kto dobrowolnie rezygnuje z władzy i kas?
Równie dobrze możemy sobie życzyć byśmy wszyscy byli młodzi zdrowi piękni i bogaci.
Nic nie robić jak śpiewa Rynkowski.
Miłego.
To nie Pana słowa?
Przystąpić do €Unii??
To znaczy, Pańskim zdaniem - do CZEGO???
Gdzie jest napisane na czym to polega?
Napisane takim językiem, abym ja to zrozumiał - skoro, Pańskim zdaniem - mam wyrazić opinię?
Chyba, że moja, czy nasza opinia, wola - nie ma mieć znaczenia?
Pan nie napisał, ze Pan wie, na czym ta przynależność polega, a jednocześnie napisał Pan, ze powinniśmy.
Czy Pan stosuje logikę do myślenia? czy posługuje się inym narzedziem w zamian?
Jak można napisać, że coś jest dobre - nie znając tego?
Może Pan jeszcze nie zauważył
Może Pan jeszcze nie zauważył ale już kilka lat temu przystąpiliśmy więc nie wiem skąd te 2 pierwsze pytania. I gdzie napisałem że nie wiem na czym ta przynależność polega? Apropo nie odpowiedział Pan na wcześniejsze postawione prze zemnie pytania. Jak Pan powie co w zamian to wtedy będziemy dalej dyskutować. Pozdrawiam
Nie zauważyłem, bo nie ma ciągle KonstytucjiU€.
(dokumentu prezentującego założenia i środki dopuszczalne ograniczania wolnosci.
Nie widziałem tych właśnie założeń, o których Pan pisze, abez których do żadnej bandy się dobrowolnie nie zapiszę.
Oczywiście osoby myślące tak "globalnie", jak Pan to prezentuje mogą na mnie dokonać gwałtu.
ALe sumienie będę miał czyste.
A jeśli Pan ma potrzebę zrzeszania się, to można się zapisać do jakiegoś kółka zainteresowań, a nie ciągnąć za sobą Bogu ducha winne osoby, czy cały naród.
Unie możemy blokować tak długo, żeby te Pańskie postulaty zostały spełnione, czyli na wieczność, bo zdaję się Pan nioe wzauważył, ze wymyślił €Unię tak odmienną od tego potworka, któy ma w Brukseli parlament, że przeróbka furmanki na mercedesa przy tym, do pstrykniecie palcem.
Dla Pana to jest wszystko
Dla Pana to jest wszystko albo czarne albo białe. Niestety tak łatwo na świecie to nie ma ( nawet Hitler miał swoje dobre postulaty dla narodu niemieckiego). Wszystko ma także swoje dobre i złe strony tak jak i unia. A ja się dalej pytam co w zamian zamiast unii???. Niech mi wreszcie Pan odpowie. Co więcej Polska może osiągnąć jak 30% populacji to pijacy a drugie 30% to darmozjady. Nie mamy potencjału choć mieć powinniśmy bo wielu Polaków wcześniej już to udowodniło że mamy potencjał. Niestety rząd wkłada kasy tam gdzie nie powinien wkładać. Dopóki będziemy tak mało inwestować w naukę, utrzymywać wszystkich nierobów, dzieciorobów i pijaków z pieniędzy nas wszystkich to Polska będzie prowincjonalnym państwem i tyle w tym temacie!.
prowincjonalność
Az kusi by dodac: z prowincjonalnymi mędrcami, których już mamy.
Problem w tym, że nie mam nic przeciwko prowincjom i kojarzą mi się ze świeżym powietrzem. Mam nadzieję, że z "prowincji" połyną mysli nie przesiąlnięte "nowomową" tak jak u Pana.
Trudno nie mieć wrażenia, że jest Pan zlepkiem wiadomości telewizyjnych- ma się rozumieć kolorowych... nie czarno-białych. Jak szukać wspólnego porozumienia, kiedy porusza się Pan w wirtualnum świecie słów bez głębszych treści?
Co ma €Unia zmienić w tych tematach?
O kim Pan to pisze?
Nic w zamian. Unia celna.
Jest Pan chory na zbiorowy sukces?
Jest Pan żądny podziwu świata?
Ilu WAS takich jest?
Mi to WISI! Do n-tej potęgi, co zbiorowo (cha, cha!) myślą o nas "światli" kołtuni.
I Pańskich chorych ambicji ani myślę realizować.
I takich jak ja, jest większość.
Ma Pan dom, dwa samochody i trójkę wykształconych dzieci?
Nie?
No jest się czym zająć.
Całe życie przed Panem.
Co kogo Pańskie porównania z Białorusią obchodzą?
Reprezentuje Pan - wg Pańskiej wiedzy - poglądy większości Polaków?
Czy jakiegoś "antydepresyjnego oddziału" na psychiatrii?
Chce się Pan nami wyleczyć z własnych kompleksów?
Od tego są specjaliści.
Pański "globalizm" - "my, Polacy chcemy..." to żywcem zreżnięte przemówienia Gomułki, czy Gierka.
Dodam jeszcze, że kiedy każdy dorosły Polak bedzie miał dom samochód, więcej, niż dwoje dzieci, pracę, no i drogi - żeby tym samochodem jeździć, to Polska będzie budziła powszechny szacunek. A jeśli jeszcze nie będzie u nas mniejszości rasowych i gejparad - to podziw.
Uczestnictwo w €Uni do żadnego z powyższych celów nas nie przybliża.
A jeśli wydaje się Panu, że w organizacji o takiej skali i tekiej procedurze zarządzania, jak w U€ jest mozliwe podejście przeciwsocjalistyczne, to , proszę o wybaczenie, wykazuje Pan skrajną naiwność.
właśnie
też tak myślę
------------------------------------------------
>>ludzie postawili ludzki świat na głowie<<
Anty unijne rysunki
Anty unijne rysunki satyryczne (w bardzo dużej ilości)
http://www.propolonia.pl/fotki.php?gid=9
Kto kogo?
Moim przelozonym jest Niemiec. Pytam sie go czy UE go wynarodawia - mowi, ze nie. Podwladny Belg tez nie czuje sie wynarodowiany pzrzez UE. Ani Francuz ani Czech, ktorzy pracuja za mna w tym samym biurze, tez nie czuja sie wynarodowiani przez UE (Amerykanina o to nie pytam bo on jest Europa zauroczony). I nie pracujemy w zadnym biurze UE!!! Czy UE tylko Polske wynarodawia?
Tylko!!!!!
Nikogo innego tylko nas. Co Pan jakis naiwny? Nie wie Pan jaki to spisek?:-)))))I lepiej niech Pan nie mowi ze nie czuje sie wynaradawiany bo to znaczy ze sam Pan jestes w zmowie:-)
Z kim do czego ?
A kto mówi o wynarodowieniu? Kilkaset lat i więcej narody trwały pod obcą i sie nie wynarodowiły. Jak ktoś chce się "wynarodowić" to i unia mu niepotrzebna.
Mówimy o potężnej armii urzędasów w większości "wybieranych" przez siebie ( sami swoi) , która pasożytuje. Na dodatek z nudów chyba wymyśla niestworzone rzeczy. Ostatni np wymyślili jakie pytania można zadawać a jakie nie. Demokracja! Chore.
Armia , która żywi się kosztem pracujących. Mam na myśli każdą pracę nie tylko fizyczną. Napisały jakiś wierszyk dla dzieci choćby?
Zająca nikt nie "wynarodowi" jak nie zechce sam. A popierać darmozjadów ? Przecież kasa na drzewach nie rośnie. A może Pan wie ile przeżerają rocznie pana pupile? Pana kasą również.
No chyba ,że Pan tam jest.
A to przepraszam.
PS. Że też w 21 wieku ludzie popierają komunę zającowi nie mieści się , jak to mówią w .. głowie.
Miłego.
lepszy na wolności kęsek lada jaki...
„O kto nigdy pęt nie nosił,
„Kto nie jęczał w wrogów mocy,
„Strawy swojej łzą nie rosił,
„Nie przetęsknił długich nocy;
„Kto w pół-dzikim, podłym tłumie
„Nie wlókł ciężkich lat niedoli;
„Nie, nie pojmie, nie zrozumie,
„Jak jest gorzkim chleb niewoli!”
fragment z "Pieśni o giermku" Franciszka Morawskiego
inpefessa
krzwizna banana
Latwo sie smiac z normy krzywizny banana (tak naprawde nie wiem czy ona istnieje) ale inaczej patrzy sie od srodka, kiedy projekt budowy malego szpitala gdzies w III swiecie natrafia w koncowej fazie na przeszkode w posatci koncowki przewodu tlenowego. Szpital jest do celow humanitarnych, bedzie uzytkowany w kolejnosci przez rozne nacje europejskie, z ktorych kazda ma inne aparty tlenowe bo normy europejskiej brak. Oczywiscie mozna twierdzic, ze w celu ustalenia wspolnej normy koncowki przewodu tlenowego nie potrzebujemy UE - tyle tylko, ze przykladow, w ktorych to glupie i drobiazgowe prawo unijne ulatwilo mi prace mam wiecej. A chodzi mi o to, aby w dyskusjach o UE jej wspolnotowego prawa nie uzywac jako argumeny przeciw, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy bedziesz odwolywal sie do Trybunalu Praw Czlowieka (nawet jezeli nigdy w zyci nie sptkales czlowieka).