Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Jak narodziła się solidarność
Autor: Magdalena Żuraw, czw, 10/07/2008 - 16:04
Po śmierci Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa w nocy z 6 na 7 maja 1977 roku, grono jego najbliższych przyjaciół założyło Studencki Komitet Solidarności. To właśnie wtedy po raz pierwszy użyto słowa „solidarność” w nazwie stowarzyszenia opozycyjnego wobec PRL. W „Gazecie Południowej” i „Dzienniku Polskim” z 11 maja zamieszczono krótką notkę o śmierci studenta Stanisława P. sporządzoną przez szefa krakowskiej bezpieki Stefana Gołębiewskiego. Śmierć Pyjasa miała nastąpić w wyniku upadku ze schodów […] U denata stwierdzono także 2,6 promila alkoholu we krwi. Ponadto „Gazeta Południowa”, „Dziennik Polski” i „Echo Krakowa” odmówiły przyjęcia nekrologu Stanisława Pyjasa. Z „Tygodnika Powszechnego” usunęła go zaś cenzura. Jak powiedział Jarosławowi Szarkowi, autorowi książki Czarne Juwenalia, Józef Ruszar: – Ta blokada wszelkich informacji oraz podanie gotowej wersji śmierci Staszka wyjątkowo nas wzburzyły. Jacek Kuroń we wspomnieniach z tamtego okresu napisał: Strasznie nas wszystkich ta śmierć przygnębiła, zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy coś zrobić, bo wytłuką nas w bramach. O śmierci Pyjasa Kuroń dowiedział się 8 maja od Bogusława Sonika. Z Warszawy do Krakowa przyjechała natychmiast grupa działaczy Komitetu Obrony Robotników, m.in.: Mirosław Chojecki, Andrzej Macierewicz i Józef Śreniowski. Przywieźli ze sobą powielacz hektograficzny, by pomóc w realizacji pomysłu bojkotu juwenaliów. Klepsydry i wezwania do rezygnacji z uczestnictwa w juwenaliach były rozklejane w całym Krakowie. Żeby uniknąć nieustannego zrywania ich przez Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (aktywistą SZSP był w owym czasie m.in. przyszły prezydent III RP - Aleksander Kwaśniewski), postanowiono rozstawić obok warty składające się z minimum dwóch osób. Stojący na warcie odczytywali oświadczenia o śmierci Pyjasa i wzywali do żałoby. W bojkocie juwenaliów trwających w dniach 13-15 maja 1977r. wzięło udział parę tysięcy studentów. Na mieście pojawiły się ulotki o treści: Organizując manifestacyjne juwenalia w dniach żałoby po tragicznej śmierci Stanisława Pyjasa, studenta UJ, SZSP zdemaskowało się jako usłużne ramię Służby Bezpieczeństwa i PZPR [...] Obecnie część aktywu SZSP współpracuje z SB i MO w tropieniu studentów, którzy dali się poznać jako mający własne poglądy. Bądźcie ostrożni, ale nie obojętni, bo na to liczy SZSP i SB. W tych dniach oświadczenia czytali także przybyli z pomocą opozycjoniści warszawscy. Byli oni wyłapywani przez bojówki Gwardii Juwenaliowej SZSP i przekazywani milicji. W ten sposób aresztowano Antoniego Macierewicza (donos: człowiek o bardzo szerokiej wiedzy z historii i historii doktryn, dobry polemista i strateg, jako pierwszy przybył do Krakowa), Wojciecha Ostrowskiego (donos: organizator flag, świeczek, klepsydr, opasek), Wojciecha Malickiego. Informacje o warszawiakach bezpieka otrzymywała od Lesława Maleszki, TW „Ketmana”, dla lepszej konspiracji również wówczas zatrzymanego przez MO. Represje bojkotujących juwenalia, aresztowania KOR-owców, niewpuszczenie studentów do rady miejskiej, gdzie chcieli spotkać się z prezydentem Krakowa, by nakłonić go do odwołania juwenaliów, skłoniły młodych ludzi do podjęcia decyzji o stworzeniu Studenckiego Komitetu Solidarności. Komitet zawiązał się w mieszkaniu Liliany Batko. W skład weszli: Lesław Maleszka, Andrzej Balcerek, Liliana Batko, Elżbieta Majewska, Małgorzata Cętkiewicz, Bogusław Sonik, Józef Ruszar, Joanna Barczyk, Wiesław Bek, Bronisław Wildstein. Słowo „solidarność” zostało użyte wtedy po raz pierwszy w nazwie stowarzyszenia opozycyjnego wobec PRL. Parę lat później stało się znanym na całym świecie synonimem walki o wolność. Do prowadzącego Maleszkę podporucznika Marka Szmigielskiego kilkanaście godzin po powstaniu SKS-u dotarło sprawozdanie: W dniu 14.5.77 r. o godz. 24:00 w mieszkaniu Liliany Batko – [...] został powołany tzw. Studencki Komitet Solidarności im. St. Pyjasa, który ma być organizacją niezależną, ściśle współpracującą z KOR-em, posiadającą swoje odpowiedniki we wszystkich ośrodkach akademickich, które zdaniem Onyszkiewicza zostaną utworzone tam w najbliższych dniach. Ustalono również plan działań na dzień 15.5.77r. Postanowiono zorganizować po mszy - >>dziewiątce<< u oo. Dominikanów pochód na ulicę Szewską pod posesję nr 7, gdzie zorganizowano pikietę, połączoną z systematycznym odczytywaniem odezwy do mieszkańców Krakowa oraz oświadczenia KOR-u w sprawie śmierci St. Pyjasa. Msza Święta w intencji studenta odbyła się w Kościele oo. Dominikanów, 15 maja 1977 r. o godzinie 9:00. Ojciec Joahim Badeni w homilii powiedział: tą Mszą Świętą budujemy swoją własną wewnętrzną chrześcijańską i polską wolność, opartą na mocy przekonań religijnych. Po Mszy, zgodnie z planem, spod Kościoła wyruszył pochód żałobny. Pięćdziesiąt czarnych flag powiewało nad głowami studentów. Zawieszano je na drzewach rynku. SB było bezsilne. Próby ataku na pochód kończyły się odparciem przez przypadkowych przechodniów, ograniczały do pogróżek słownych. W miejscu śmierci Pyjasa uczczono jego pamięć minutą ciszy. Później odczytano "Oświadczenie w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa i bojkocie juwenaliów". Dopiero wieczorem, z Szewskiej 7 rozpoczął się czarny marsz pod Wawel. Marsz kilku tysięcy osób przerywano kordonami esbeków. Mniejsze z nich były forsowane i ludzie dochodzili do celu. Wtedy też odczytano oświadczenie o powstaniu SKS-u. O wydarzeniach w Krakowie oficjalna prasa milczała. Radio Wolna Europa zaś, do którego informacje dotyczące sprawy Pyjasa trafiały za pośrednictwem Kuronia, poświęcało jej aż 56 proc. czasu antenowego. To dodawało otuchy. O każdym kroku SKS-u dowiadywał się wolny świat. Członkowie SKS-u wiedzieli, że tylko jawne działanie może zapewnić im bezpieczeństwo. Dlatego też pod deklaracją SKS z dnia 17 maja 1977 r. obok dziesięciu nazwisk członków widniały ich adresy. Działalność SKS-u była zakłócana i niwelowana nieustannymi, szczegółowymi donosami tajnych współpracowników, związanych silnie ze środowiskiem studentów TW „Ketmanem” – Maleszką - i TW „Moniką” - Henrykiem Karkoszą. W aktach IPN zachowały się precyzyjne donosy tych agentów, cytowane również w książce Jarosława Szarka Czarne Juwenalia. Akcje dezintegracyjne przeprowadzane przez bezpiekę nie przerwały opozycyjnej działalności studentów. Po maju ’77 naszym głównym celem było organizowanie środowiska w Krakowie – wspominał w rozmowie z Szarkiem Bogusław Bek – Bardzo szybko uzyskaliśmy podpisy ponad sześciuset osób pod listami popierającymi SKS. 20 października 1977 r. zawiązał się SKS w Warszawie z Ludwikiem Dornem i Urszulą Doroszewską; w listopadzie powstał SKS w Gdańsku - w tym samym mieście studenci powołali też własny Ruch Młodej Polski. Kolejne SKS-y założono we Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu. Skutecznych inicjatyw podejmowanych przez SKS było tak dużo, że podpułkownik bezpieki Ireneusz Krassowski pisał w swojej pracy dyplomowej: Działalność SKS-u stała się zjawiskiem politycznym, którego likwidacja przekraczała możliwości Służby Bezpieczeństwa. Choć Lesław Maleszka (jako „Ketman”, „Zbyszek”, „Tomek” i „Return”) podawał gotowe recepty na walkę z SKS-em, SB była momentami bezradna. Dlatego też zdesperowany „Ketman” pisał pod koniec sierpnia 1977 r.: Ogólnie rzecz biorąc: poprzez kampanię propagandową. SZSP winno zrozumieć dwie rzeczy: - że taka kampania musi być przełożona ponad wszystko, bo inaczej Związek ten traci rację do istnienia: - że kampanię tę można prowadzić skutecznie tylko przy ścisłej współpracy z SB (jako że SZSP nie ma materiałów dotyczących prac i zamierzeń SKS-u); a równocześnie współpraca ta winna być absolutnie tajna (niech tylko do SKS-u dotrze wiadomość o takiej współpracy); wiadomo jak powszechnie niepopularna jest SB na uczelniach.. [...] Należy rozbijać wszystkie wiece, niszczyć rozwieszone teksty przez dopisywanie na nich humorystyczno-dyskredytujących komentarzy itp. Strajki w Stoczni Gdańskiej przyniosły SKS-owi nowe zadania. Dlatego też, spełniwszy wszystkie cele postawione w deklaracji z 1977, SKS z dniem 22 września 1980 r. z inicjatywy Bronisława Wildstaina, Wojciecha Sikory i Jarosława Zadeneckiego, przekształcił się w Niezależne Zrzeszenie Studentów. O nowym zrzeszeniu bezpieka napisała: Geneza NZS sięga tzw. SKS, którego aktyw tworzył podstawy organizacyjne. Wypracował jego program i dobierał odpowiednie kadry kierownicze.
|
No niech i tak bedzie...-:)
Ale "solidarnośc" (nszz) ma źródło w przypadku.
Ja pamiętam tak:
Podczas rozmów z Jagielskim dyskutowano o jednym z ostatnich postulatów - o powstaniu i zarejestrowaniu odrębnym od istniejacych - niezaleznego samorzadnego związku zawodowgo.
Chciano, aby miał zasięg krajowy i nie miał powiązań ze związkami PZPRowskimi.
Jagielski przekonywał, że niepotrzebne sa żadne "nowe" związki, bo niezależne już są - trzeba się dołaączyć do nieależnych i po kłopocie...
osć zręcznie lawirował erystycznie i naszym zaczynało brakować słów - a nie chcieli napisać wprost, że niezależnych od PZPR. A kiedy wyszło, że te PZPRowskie też są "niezależne", to zrobił się kłopot.
Nie wiem kto wystrzelił wówczas z dopisaniem nazwy - "Solidarność".
Dopisano. Jagielski przełknął ślinę i tak już zostało..
Byliśmy doś silnie izolowani, może i był jakis związek przyczynowy z krakowskimi studentami, ale to raczej był przypadkowy rzut na taśmę w akcie desperacji lingwistycznej.
@Magdalena Żuraw
Pani Magdo ! SB nie była nigdy bezsilna. W państwie totalitarnym to jest niemożliwe. Jeśli czegoś nie zrobiła to widocznie tak zdecydowano. Jako , że było to państwo totalitarne to i wojna była totalna. Donosicieli służb specjalnych ( tylko cywilnych ) było w 1989 około 180 tys... Od szkół podstawowych przez licea , uniwersytety po urzędy państwowe . Wszystkie dziedziny życia . Wszystkie .
Jeśli ktoś działał w podziemiu to tylko dlatego , że służby pozwalały mu na to...
Najlepszym dowodem na to jest fakt , że " obalili komunizm " a my w to uwierzyliśmy a wielu wierzy nadal.
andynie
Andynie
Ta wiara była naszą ostatnią deską ratunku, dlatego tak bardzo chcieliśmy wierzyć. Byliśmy skłonni poświęcić wszystko. Pracę, sprawy osobiste. Pielęgnowaliśmy ten mit.Po okrągłym stole coraz go było mniej... Dzisiaj legł w gruzach. Gdy widzę dziś sędziego, Janusza Jankowskiego, orzekającego ws. Leppera, który skazał w roku 1982 działaczy KPN-u, to wiem na pewno, że nic się nie zmieniło.
@MagdaF
To właśnie było największym zagrożeniem dla nich. Ta prawdziwa , ludzka solidarność kiedy ludzie po latach upodlenia zobaczyli jak piękne to uczucie. Pamiętam zimę 1980 roku kiedy stałem na przystanku a obcy człowiek zatrzymał się samochodem i zaproponował podwiezienie do miasta.Po to także , oprócz wymiany elit Solidarności,został ogłoszony stan wojenny . Żeby zniszczyć tę rodzącą się wieź społeczną , kiedy ludzie zaczynają rozumieć takie słowa jak ojczyzna , naród . Zaczynają to czuć w samych sobie. To samo odbyło się po śmierci papieża w 2005 kiedy w Krakowie można było przytulić się do obcego człowieka i wypłakać . Są to też chwile kiedy Polacy mogli się policzyć , zobaczyć , że tych myślących i czujących jak ja są miliony. Trochę więcej niż na pochodach 1-Majowych a potem na manifach .
Proszę zwrócić uwagę , że tzw. III RP stworzyła, oprócz innych , klimat upodlenia i demoralizacji w każdym ludzkim wymiarze. Zatomizowała ponownie społeczeństwo , podmieniła świat wartości. Wszystkich . Zbudowała antyświat zbudowany na wirtualnej rzeczywistości. A teraz przystąpiła do frontalnego ataku na resztki prawdziwego świata.
andynie
Aha, to kiedy był w Polsce
Aha, to kiedy był w Polsce ten "prawdziwy świat"? Z pana wyliczanki o destruktywnym wpływie III RP na rzeczywistośc wynika, że ten zdrowy ład musiał być i miał się dobrze. Nim został zniszczony. Więc jesli nie było upodlenia i demoralizacji wcześniej, a "podmiana swiata wartości" po roku 89 obraca sie przeciwko nam, to po jaki kij było demontowac PRL? Z wszystkimi jej zaletami "prawdziwego świata"?
@Sławek
W czasach PRL-u równie ciemnego okresu naszej historii ocena rzeczywistości była jasna. Był podział na " nas " i " ich " . W III RP stworzono taki klimat , że nawet gdyby byli sb-cy chcieli by uderzyć się w piersi to nie mogli bo " nie wypadało " a ludźmi honoru zostali znów " oni ".
To , że w PRL-u istniał " prawdziwy świat " to Pańskie sugestie. Ja tego nie napisałem. A PRL został zdemontowany przez jego twórców gdy oni sami doszli do wniosku , że przeszkadza im ideologia a wyzysk ekonomiczny będzie bardziej skuteczny bez socjalizmu / komunizmu.
To oni wymyślili ten " niby kapitalizm " z jego perełką jednosobową spółką skarbu państwa. Zmienili niewolę ideologiczną na ekonomiczną, o tyle milszą , że przecież całe zło to " niewidzialna ręka rynku ". Nawet w tym zdaniu znajdujemy kłamstwo . Otóż Adam Smith powiedział o " niewidzialnej ręce na rynku " i miał na myśli rękę Boga.
" człowiek (...) myśli tylko o swym własnym zarobku, a jednak w tym, jak i w wielu innych przypadkach, jakaś niewidzialna ręka kieruje nim tak, aby zdążał do celu którego wcale nie zamierzał osiągnąć. Społeczeństwo zaś, które wcale w tym nie bierze udziału, nie zawsze na tym źle wychodzi. Mając na uwadze swój własny interes człowiek często popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza służyć im rzeczywiście."
pozdrawiam
andynie
P.s
http://fakty.interia.pl/prasa/przewodnik/news/niez...
Ano, musi sie pan pogodzić,
Ano, musi sie pan pogodzić, że w ślad za większa wolnoscia, a i większym dostatkiem, ciągna nie tylko i nie przede wszystkim, pielgrzymki cnót, ale i - nawet liczniej - tłumy małych krętaczy, rozpustne karawny i tabory profesjonalnych konikradów. I wszyscy - obrońcy praw i obrońcy cnót mają o czy pisac...
@Sławek
Nie muszę...
pozdrawiam
andynie
Bukowski określił tę
Bukowski określił tę sytuację w sposób następujący, cyt.: "Pozwolili nam szczekać, wydłużyli łańcuch, ale michę z żarciem odsunęli dalej." Jest to wprawdzie opis rzeczywistości postradzieckiej, ale i u nas coś z niej jest.
Pewność służby.
Zapewne ma Pan rację, wielu uważa , że określone służby z tamtych lat do dzisiaj nie oddały pola, i co można powiedzieć o tamtych latach, kiedy to był ich kraj, absolutnie ich.
Po II wś była taka
Po II wś była taka spółdzielnia pracy "Solidarność", założyli ją przedstawiciele społeczności żydowskiej w Polsce. Było też przedsiębiorstwo produkcji wyrobów cukierniczych "Solidarność". W przedwojennych podręcznikach doktryn politycznych opisywano doktrynę Solidarystów powstał w XIX wieku.
znam spółdzielnię Solidarność
tę od cukierków...
pracowałem tam jako student - mam nadzieję, że się poprawiło ale od tamtych czasów nie biorę do ust słodyczy z Solidarności
Chyba jest lepiej :)
O kurczę!
Słyszałam, że wiele osób uważa, że to jedna z lepszych polskich firm od słodyczy.
Wcześniej nie znałam, ale niedawno jadłam trochę cukierków. Smaczne były. I żyję :)