Dawno, dawno temu, na pewnej wyspie wielkości Polski, mieszkały różne gromady homo sapiens. Byli to ludzie dorównujący nam rozumem, lecz zupełnie niecywilizowani. Jedyne prawo jakie znali, to prawo buszu, polegające na tym, że silniejszy zawsze ma rację.
Plemiona spokojniejsze zajmowały się między innymi rolnictwem, zbieractwem, polowaniem na zwierzynę. Były jednak również różne wojownicze hordy, które żyły z tego, że grabiły tych pierwszych lub walczyły między sobą o terytorium łowieckie. Im większa gromada rozbójników tym oczywiście większy zajmowała teren.
Po pewnym czasie, w wyniku licznych walk, tylko największe grupy posiadały swoje terytorium, które regularnie najeżdżały i łupiły, przy biernej przeważnie postawie rolniczej części mieszkańców wyspy. Natomiast mniejsze grupki, z racji tego, że swojej ziemi nie były w stanie wywalczyć, musiały zadowolić się najazdami na obce terytoria i żyć w ciągłym ukryciu przed ich właścicielami. Złapani na rabunku karani byli okrutnie, więc życie ich było ciągłą konspiracją.
Ponieważ żadna z grup właścicielskich nie zadawalała się tym co już miała, więc bardzo często dochodziło między nimi do walk o powiększenie swojego stanu posiadania... Bitwy były straszliwie wyczerpujące, a trup kładł się gęsto. Straty osobowe były tak duże, że pojawił się w związku z tym nowy problem: Chłopi w coraz bardziej zuchwały sposób zaczęli stawiać opór, przeciwko odbieraniu im części wypracowanego przez nich dochodu. Przywódcy wojowniczych hord postanowili więc spotkać się i przedyskutować sposób zapanowania nad rozwścieczonymi rolnikami... Jako pierwszy wstał Alwar, który przewodził hordzie zajmującej terytorium po wschodniej stronie wyspy i powiedział:
- Walcząc o wpływy wybijamy się nawzajem niemiłosiernie!- Po obu stronach staje kilka tysięcy ludzi po to, aby kilkaset tych, którzy tą rzeź przeżyją przez następne dni zamiast pobierać daniny grzebało trupy.
Chłopi widzą jakie ponosimy straty, a ponieważ potrafią liczyć, więc kalkulują czy opłaca im się stawiać opór, czy nie. Jeśli celem walk między nami jest poszerzenie terytorium, to możemy go równie dobrze osiągnąć w bezkrwawy sposób. Z tego co wiem, Alfaci mają walczyć z Betawcami o Półwysep Mew.
Zamiast wyrzynać się na polu, ku uciesze rolników, mogliby stanąć naprzeciw siebie w pełnym uzbrojeniu i... zagłosować. Niech wygra ten, kto zdobędzie więcej głosów. Betowców jest mniej więc głosowanie by przegrali i musieliby oddać część spornego terytorium.
Oczywiście można zapytać: Po cóż głosować, skoro wiadomo, że wygra ta grupa, która jest większa?- I tu niespodzianka- Walczyć będziemy nie o teren, tylko o... daniny!- Tak, daniny!- Na wyspie naszej mieszkają ludy zajmujące się bardzo różną działalnością. W jednej części wyspy hodują to, w drugiej tamto, a w jeszcze innych miejscach zupełnie inne zwierzęta. To samo z uprawą roślin i wytwarzaniem narzędzi czy innych przedmiotów. Ta różnorodność jest bardzo bogata...
Załóżmy, że Alfaci potrzebują koziego mleka, które dostępne jest tylko na terytorium Betowców. Obie grupy zasiądą więc w wyznaczonym do tego przez nas miejscu i zagłosują. Jeżeli Betowcy przegrają głosowanie, będą musieli przekazywać część mleka Alfakom.
Oczywiście można ponowić pytanie: Po cóż Betowcy mają przystępować do głosowania skoro wiadomo, że jest ich mniej i przegrają?- Ponieważ, na terytorium Alfaków hoduje się świnie, czego mogą im pozazdrościć Betowcy i na przykład Gamowcy. O ile pamięć mnie nie myli Alfaków jest mniej niż Betowców i Gamowców razem wziętych.
Więc niech utworzą koalicję i wspólnie zagłosują przeciwko Alfakom, aby ci przekazywali im część wyhodowanych na ich terenie zagrabionych świń. Oczywiście, aby próbować się oprzeć wrogiej koalicji Alfaci mogą utworzyć swój blok z inną grupą (lub grupami), w której świnie też się hoduje- np. z Kaowcami. Z tym, że Kaowcy też trzymają kozy na mleko, więc nie wiadomo, czy będą tą koalicją zainteresowani .. itd... itd...
Może wydaje się to trochę skomplikowane, ale wcześniej również zawieraliście różne układy, więc działalność polityczna nie jest wam obca. Prawda, że pomysł jest genialny?- My zachowujemy siły i utrzymujemy władzę a niewolnicy (wytwórcy) należący do zwycięskiej grupy... będą dostawać część uzyskanego poprzez głosowanie towaru. W ten sposób będziemy mogli powiedzieć, że o nich dbamy i utrzymamy ich w ryzach...
Ba, nie tylko przestaną stawiać opór, ale będą nam wdzięczni za to co dla nich robimy. Co z grupami rozbójniczymi bez ziemi?- Ich nie wciągniemy do interesu, bo po co- Nazwiemy ich złodziejami, bandytami i dalej będziemy z nimi walczyć z bronią w ręku. Na szczęście nie są dla nas zagrożeniem, a tępiąc ich uzyskamy dodatkowe uznanie wśród ludności. Miejsce, które najbardziej nadaje się do prowadzenia debat i głosowań to Lisia Łąka...
- Jak nazwiemy nasz system?- ktoś zadał pytanie.
- W zasadzie system co do zasady jest taki sam jak poprzednio, czyli prawo buszu, gdyż tu również wygrywa silniejszy... Metody są inne, ale ja bym mimo wszystko zostawił starą nazwę- odpowiedział Alwar, dodając jednak po krótkim namyśle:
- Nie, mam lepszą nazwę: demokracja.

Sławomir Staszak
inne teksty autora...
Można też opowiedzieć o
Można też opowiedzieć o tym jak to ludzie żyli sobie spokojnie dokonując wymiany na wolnym rynku (a było w czasach kiedy władze monarchy ograniczał kościół). Potem monarchiści wprowadzili monarchie absolutną i systematycznie zniewalali obywateli. Model monarchii absolutnej przejęli i rozwinęli komuniści.
Zamiast opowiadać fikcyjne historie
nie prościej opowiedzieć, jak to było naprawdę?
-------
"Brak szacunku dla słowa jest źródłem nieporozumień"
Demokracja to też rolnicy
Nie zapominajmy kto obecnie jest największym pasożytem na reszcie społeczeństwa w krajach rozwiniętych. Dotacje dla rolnictwa to zdajsie 2/3 budżetu UE.
Oczywiście to nie obala jak rozumiem głównego przesłania artykułu, że demokracja to system gdzie wygrywa "silniejszy", czyli w praktyce najbardziej skoncentrowane (a najlepiej również medialne) grupy interesu, aby dzięki aparatowi przemocy państwa okraść resztę (pośrednio poprzez wyższe ceny produktów dzięki ograniczeniu wolnej konkurencji lub bezpośrednio poprzez podatki).
hehe..... postęp panie..
Zacofany ... widać Pan jesteś -:)
--------------
Pozbawić partie osobowości prawnej!!