Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
O dwoistości etyki w polityce
Autor: Wojciech Romerowicz, pon, 07/07/2008 - 19:38
Człowiek wierzący, uczestnicząc w akcji politycznej, często napotyka dylematy natury moralnej. Zmuszony jest wybierać pomiędzy osobistą postawą nakreśloną przez etykę religii, której jest wierny, a realizacją dobra wspólnego. Urzeczywistnianie owego dobra wspólnego często koliduje z wykładnią relacji międzyludzkich ufundowanych przez określony system aksjologiczny. W polityce bowiem – używając eufemizmu - nie wszystko da się zrobić w białych rękawiczkach.
Otto von Bismarck powiadał, że ludzie nie powinni oglądać tego, jak się robi parówki i politykę. Zapewne miał na myśli prosty fakt, iż obie czynności mogą wywołać, w co wrażliwszych duszach, obrzydzenie i niechęć. Kilka stuleci wcześniej Niccolo Machiavelli przedstawił deskryptywną wizję tego, jak wygląda skuteczne sprawowanie władzy. Na kartach "Księcia" uwiecznił postać Cezara Borgii, polityka bezwzględnego i wyrachowanego, a jednocześnie trzeźwego i skutecznego. Bynajmniej, zdaniem Machiavellego, sprawne rządy nie miały swego umocowania w altruizmie i serdecznej dobrotliwości. Ich źródłem była trzeźwa kalkulacja wykraczająca poza systemy moralne. W świecie współczesnej polityki, zdominowanym przez media, przeciętny obserwator ma doskonałą okazję przyglądania się różnorakim zmaganiom mającym miejsce na scenie politycznej. Aktorzy tej batalii robią wszystko, aby przekonać widzów, że w swej istocie są ludźmi cnotliwymi, nasyconymi wartościami, których bronią z żelazną konsekwencją. Jednocześnie spektakl ma drugą odsłonę, zdecydowanie mniej eksponowaną. Jej treścią jest pozbawiona skrupułów walka o interesy grupy społecznej, którą się reprezentuje. Pierwszoplanowe znaczenie ma w tym przypadku efekt wspomnianej walki, nie zaś przestrzeganie jakichś konkretnych norm etycznych. Wszak, aby ów pożądany efekt osiągnąć, niejednokrotnie polityk musi uciekać się do kłamstwa, niegodziwości, czy mówiąc najzwyczajniej: krzywdzenia innych ludzi. Jak zatem w rzeczywistości będącej brutalnym starciem interesów, może funkcjonować człowiek, który utożsamia się określonym systemem wartości? Jak polityk, deklarujący się jako np. katolik, w określonych sytuacjach może łamać etyczne wskazania, którym winien być wierny?
Odpowiedzi na tak postawione pytanie starali się udzielić twórcy idei narodowo-demokratycznej, przedstawiając model swoistego aksjologicznego dualizmu. Zygmunt Balicki w pracy "Egoizm narodowym wobec etyki" sformułował koncepcję dwóch etyk. Pierwsza, etyka ideałów, ustanawia przed jednostką realizację celów ogólnoludzkich. Druga, etyka idei, jako do celu pierwszorzędnego podnosi dobro jakiejś konkretnej grupy społecznej. Pierwszą z nich Balicki poddaje gruntownej krytyce. W jego przekonaniu jest to forma bezwzględnego dążenia jednostki do osiągnięcia pewnego ideału. Istotna jest w tym przypadku intencja i czyn sam w sobie, a nie jego konsekwencje i skutki. Charakter tego typu etyki jest indywidualistyczny. Autor "Egoizmu narodowego" podkreśla, że apodyktyczna formuła tego rodzaju postępowania jest utopią wiodącą zgoła do nie zamierzonych efektów ponieważ "nadmierne przestrzeganie moralności również do niemoralności prowadzić musi." Bo czyż można "zabronić zabijać w walce temu co broni ojczyzny" lub kłamać "gdy prawda zabić może lub zgubić innych"? W przeciwieństwie do etyki ideałów, etyka idei ma charakter społeczny i zdecydowanie nie dogmatyczny. Nie zabiega ona o to by jednostki osiągały wyżyny doskonałości lecz dba, aby "ogół osiągnął poziom moralności niezbędny do prawidłowego układu stosunków społecznych". W tej konstrukcji interesy poszczególnych jednostek muszą być podporządkowane naczelnemu interesowi narodowemu. Wydaje się, że pewnego rodzaju uzgodnienia etyki narodowej z etyką ideałów, a konkretyzując etyką chrześcijańską, dokonał Roman Dmowski. Podkreślał, że jednostka może funkcjonować w obu tych systemach. Zależy to jednak w pewnym sensie od kontekstu.
Uogólniając, w relacjach interpersonalnych człowiek utożsamiający się chrześcijańskim systemem wartości jest zobowiązany do jego przestrzegania. Jednak w grze interesów miedzy narodami jednostka o ugruntowanej tożsamości narodowej zmuszona jest wykroczyć poza ten system. Autor "Myśli" ujmował to w następujący sposób: Żaden kanon moralny nie może przewidzieć wszystkich stosunków ludzkich i wszystkich zagadnień etycznych, jakie z nich wypływają. Nie mniej przeto z zasadniczych przykazań etyki chrześcijańskiej można wyprowadzić odpowiedzi na wszelkie zagadnienia z zakresu stosunków wzajemnych między jednostkami ludzkimi. Ale tylko miedzy jednostkami. Stosunek jednostki do narodu i narodu do narodu leży właściwie poza sferą chrześcijańskiej etyki.
Skąd wzięła się taka dwubiegunowość? Otóż dla większości pierwszych endeków naczelną wartością był naród. Katolicyzm został włączony przez nich do myśli narodowej jako swoiste narodowe spoiwo. Konsekwencją tej operacji był również uznanie katolickiej etyki. Została ona jednaka zdefiniowana jako zespół zasad w relacjach między poszczególnymi jednostkami i tylko do takich relacji winna mieć zastosowanie. W sferze polityki narodowej obowiązywały już nieco inne zasady. Historia coraz wyraźniej udowadnia, że np. energiczna bezwzględna polityka Prus, posługująca się fałszem i wiarołomstwem, nie cofająca się przed najbrutalniejszym gwałtem, że polityka ta dała potęgę istotną Prusom i stała się pomimo wszystko źródłem odrodzenia Niemiec (…) To świadectwo historii, że wszelka zdobycz, bez względu na to, jaką drogą osiągnięta, może stać się podstawą pomyślności narodu i jego postępu (…) że zatem w stosunkach między narodami nie ma słuszności i krzywdy, ale tylko jest siła i słabość. – pisał Roman Dmowski wyrażając tym samym pewne uznanie dla polityki pruskiej. Naturalnie narodowym demokratom można postawić zarzut, iż katolicyzm potraktowali stricte instrumentalnie, jako element pewnej konstrukcji. Wszak Balicki i Dmowski nie wybiegali w swych wywodach poza rzeczywistość doczesną. Nie mówili nic o Bogu, zbawieniu itd. Ta sfera raczej ich nie interesowała (zwłaszcza Balickiego). Jednak zarówno jeden jak i drugi przestrzegali, iż zaproponowana przez nich myśl nie jest dogmatem i ulec może znacznym przekształceniom. Tak się też stało. Kolejne pokolenie narodowych demokratów co prawda uznawało naród jako wartość najważniejszą, ale tylko w rzeczywistości "ziemskiej." Prócz tego istniał świat pozamaterialny, w którym celem mógł być jedynie Bóg. Koncepcja etyki pierwszych endeków rozmijała się także z tym co zdawali się sugerować katoliccy myśliciele tacy jak Jacques Maritain. Ci drudzy wartości chrześcijańskie widzieli raczej jako uniwersalną podstawę pewnego ogólnego cywilizacyjnego ładu. Był to pewien projekt. Natomiast ci pierwsi dostrzegali, że na pewnej płaszczyźnie stosunków (stosunków międzynarodowych) tego typu roszczenie jest utopią.
Etyka narodowa była wynikiem historycznej (a i zapewne socjologicznej) obserwacji świata, a co za tym idzie rozpoznania reguł w nim rządzących. Było to narzędzie, pozwalające odnaleźć się polskiemu żywiołowi narodowemu, w realiach brutalnej walki o zapewnienie sobie przetrwania i pomyślnego rozwoju. Historia jasno wykazał, że owo narzędzie zostało zlekceważone i jest lekceważone po dziś dzień. Tym niemniej stosowanie etyki dwojakiego rodzaju nosi w sobie pewną pułapkę. Otóż etyka narodowa – zwłaszcza w systemie demokratycznym – może ulec pewnej redukcji. Bardzo łatwo bezwzględny i pozbawiony skrupułów sposób realizacji celów narodowych może stać się usprawiedliwieniem dla przeniesienia podobnych reguł działania do walki pomiędzy stronnictwami politycznymi. Później do rywalizacji wewnątrz organizacji, aż wreszcie do stosunków między poszczególnymi jednostkami. Interes narodowy może się przekształcić w interes partyjny bądź interes osobisty. Naród i społeczeństwo schodzą natomiast na bardzo odległy plan. Wówczas etyka idei staje się na powrót etyką partykularnych interesów tyle tylko, że wartość chrześcijańskie są już niczym więcej jak tylko fasadą. Warto o tym pamiętać. Tekst ukazał się w miesięczniku Polityka Narodowa, NR 2-3, LIPIEC-SIERPIEŃ 2008. |
Bismarck, polityka i parówki?
Z historią jest jak z mięsnym pasztetem - nie należy się przyglądać, jak się go przyrządza.
Aldous Huxley
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Etyka, moralność, kapitał
Etyka, moralność, kapitał społeczny, religia, są niezbędne do właściwego funkcjonowania państwa. Gdy zabraknie moralności państwo funkcjonuje źle (substytutem moralności staje się jakiś nowotwór w postaci komunizmu, socjaldemokracji czy nazizmu). Bez norm moralnych nie funkcjonuje (zamiera) rynek i gospodarka).
Co do endecji. Była bardzo wielo nurtowa i trudno mówić o jednej endeckości.