Maski już niepotrzebne?

Po niesatysfakcjonujących dla brukselskich biurokratów wynikach referendum w Irlandii znacząco zmieniła się poetyka wypowiedzi władców naszego kontynentu.

Zamiast dobrotliwych zapewnień o uszanowaniu woli każdego, nawet najmniej licznego narodu, mieliśmy pełne irytacji pohukiwania i groźby wobec krnąbrnych Irlandczyków. Nie skończyło się jednak na razach wymierzanych "irlandzkiemu chłopcu do bicia". Nerwowe reakcje u europejskich demokratów wywołały nawet sygnały o możliwym, czasowym wstrzymaniu ratyfikacji "traktatu deformującego UE" w Polsce i Czechach.

- Nadeszła godzina populistów: polski prezydent znów powoduje stres w sprawach europejskich. (...) Uważam, że UE nie powinna pozwolić, by to ją powstrzymało, ale wyraźnie powiedzieć: albo jakieś państwo jest członkiem UE na podstawie traktatu lizbońskiego, albo nie - stwierdziła, odrzucając konwenanse, eurodeputowana niemieckiej FDP Silvana Koch-Mehrin.

Na jakiej podstawie państwo, które nie zechce ratyfikować traktatu lizbońskiego, miałoby zostać wyrzucone z Unii Europejskiej? Tego niemiecka eurodeputowana nie wyjaśniła. Mimo to należy docenić szczerość jej wypowiedzi. Dzięki tego typu głosom już teraz możemy domyślać się, jak traktowani będą przeciwnicy brukselskiego centralizmu po ostatecznym przepoczwarzeniu UE w Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

________________________________________________
Tekst opublikowany w Naszym Dzienniku

Warto by dodać

że polski prezydent sam nie wie, czy jest za, czy przeciw Traktatowi Lizbońskiemu. W 2007 roku podpisał Traktat, a teraz twierdzi, że wprawdzie jest zwolennikiem traktatu reformującego, jednak uważa, że nie ma potrzeby podpisywania go ze względu na sytuację w Irlandii.

Może Lech Kaczyński chciałby zostać prezydentem Drugiej Irlandii, po tym, jak Tusku przemieni cudownie nasz kraj?

-----
11 października 2008, marsz na Warszawę, Plac Zamkowy
Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW - www.jow.pl

Kolejna cyniczna zagrywka

Kolejna cyniczna zagrywka duetu K2 pod publikę wykorzystująca nadarzającą się okazję.
Część ludzi z pewnością się na to nabierze.

Tak, jak rząd sie wyzywi,

Tak, jak rząd sie wyzywi, tak brukselska biurokracja krzywdy z pewnością nie pozwoli sobie zrobić. Więc mniejsza z tym, jaką drogą osiągną swój cel..Natomiast, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi na pytanie związane z "logiką prezydencką": Jeśli Irlandia mówi nie, bo tak chcą Irlandczycy, to znaczy, że żadna inna nacja nie może już powiedziec, czego by sama chciała?

Polski Sejm chce traktatu, polski Senat - także, polskie społeczeństwo wyraznie nie ma nic przeciwko temu i wiekszościowo chce i chce sam polski prezydent. To dlaczego nie mozna pokazac Irlandi, sygnując Traktat, czego my chcemy? To ma być nacisk? Kiedy się wyraża swoją polityczną wolę? Czyli następnym razem, jak - dajmy na to - Niemcy powiedzą w stosunku do czegos, na co mamy inne spojrzenie - nie, to pan Prezydent będzie Niemcy bronił przed naciskiem innych państw, mimo ze zmiana stanowiska Niemiec byłaby po jego myśli?. To jest jakas paranoja,...Zasada jednomyslności oznacza, że kazdy musi się zgodzic. Ale nie oznacza, że kazdy , kto sie nie zgodzi, dostaje wsparcie, tych którzy pragną się zgodzic...Mi sie po kazdej wolcie, nie tylko prezydenckiej, wydaje, że jest jakas sciana dla krętactwa. I zawsze się mylę...

To jest: Tomasz Dec

Tak, chętnie odpowiem Panie Sławku

W mojej opinii sprawa ma co najmniej kilka wymiarów:
Po pierwsze, nie oszukujmy się, 2KC raczej nie są entuzjastami postępującej integracji politycznej i parcia do utworzenia superpaństwa. Nie są też entuzjastami sposobu wprowadzania tej integracji. Wytworzył sie bowiem jakiś wirtualny pressing "oczywistości" że UE potrzebuje skuteczności, pogłębiania integracji. Dzieje się to w dużej mierze wbrew opinii społecznej (Francja, Niemcy, Wlk. Brytania, Irlandia, Holandia i in.), na zasadzie tandemu: wpływ monstrualnej biurokracji, która musi udowodnić potrzebę istnienia + prezydencja poszczególnych krajów będących, które za każdym razem są zakładnikami "oceny skuteczności dokonań". Sęk w tym, że nawet 2KC nie są zdolni przeciwstawić się skutecznie (przynajmniej na razie) inercji tego ślepego tandemu, mogą co najwyżej wykorzystywać pewne sytuacje dla poddawania w wątpliwość sensu tego systemu, a przy okazji podejmować próby ugrania tego i owego.
I tu zaczyna się następny obszar: w moim przekonaniu, wbrew dzisiejszym wynurzeniom P. Wrońskiego z GW, obecną sytuację można spróbować wykorzystać do rozwiązania niektórych kwestii poprzez presję na UE, np. sprawę stoczni, unii energetycznej itd. Lepsze są dla nas w moim przekonaniu pohukiwania Sarkozyego niż kompletne ignorowanie. Poza tym może to być ważna okazja do podejmowania dyskusji o tym, czy UE to jeszcze twór demokratyczny (por. komiczno-tragiczne wystąpienie I Humanitarnego Demokraty RP Michnika komentującego wynik referendum w Irlandii: "Demokracja referendalna zwróciła się przeciwko demokracji" - czy coś takiego). Dalej: dlaczegoby nie spróbować formować sojuszy dla okreslonych działań w przyszłości, tym bardziej, że zdaje się że traktat nicejski jest dla pozycji Polski w UE korzystniejszy.
Pan mówi: "dlaczego my nie możemy powiedzieć czego chcemy?" Pewnie że możemy, jeśli chcemy...Póki co jednak, nie da się ukryć że sprawa jest bezprzedmiotowa, co najwyżej symboliczna - przynajmniej w obecnej formule UE.
Trzecia sprawa: 2KC "robią" przy okazji (a może...przede wszystkim) politykę wewnętrzną.

Podsumowując - są wszelkie przesłanki żeby nie spieszyć się z ratyfikacją, żadnych, żeby przyspieszać.
T.Dec

To jest: Krzysztof Laskowski

Unia Europejska ma bardzo niewiele wspólnego

z demokracją. To twór autorytarny, choć niemający osobowości prawnej.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Owszem, mozna się nie

Owszem, mozna się nie spieszyć, mozna było siedziec cicho, bo sprawy traktatowe niejasne są także chocby w Wielkiej Brytanii i w Niemczech. Ale po co było mówic, że się Polska nie podpisze pod traktatem, póki nie zgodzi się Irlandia?!

Nie wyczuwa pan róznicy, pomiędzy ostroznym stanowiskiem wobec nowej sytuacji, a wyraźnym, jednoznacznym uzaleznieniem decyzji Polski od postawy narodu irlandzkiego? W tej sytuacji nawet argumenty przetargowe wypadaja z rąk, bo przeciez nie od stoczni, nie od kwot emisji gazu, nie - domyślnie - od czego innego nasz przywódca uzaleznił stanowisko Polski, a od Irlandii (sic!)? Normalnemu człowiekowi trudno by się było z tego wycofać....Także nici z tego, o czym pan pisze, że teraz to możemy się lepiej targować z Unią...Przepraszam, ale to bzdura.

Nie o to pewnie zresztą prezydentowi chodzi. Jak już to bardziej jednak o to, by częściej do niego dzwoniono z europejskich stolic ( sam się w wywiadzie dla DD poskarzył, że mało tych rozmów) oraz może o jakiś niewypowiedziany, ale jasny przekaz do PO: klepnijcie tarczę, to ja w końcu klepnę ten traktat i będzie wam lżej. A Irlandia? Jaka Irandia?

Tak, czy owak. Ile to jeszcze dni zostało, nim naród wyprosi tego "mędrca" z pałacu?

Ciekawe

cytuję Sławek:
"Polski Sejm chce traktatu, polski Senat - także, polskie społeczeństwo..."

"Ile to jeszcze dni zostało, nim naród wyprosi tego "mędrca" z pałacu?"

Czy nie za dużo demiurgów nas otacza i natrętnej, twardej propagandy kreującej fakty pozorne - nie prościej zrobić referendum?
Może Polacy w większości myślą o traktacie podobnie jak Irladczycy?
Czy taka wątpliwość nie upowazniałaby Kaczyńskiego do powoływania się na wyniki refeendum w Irlandii- wszak my takiej szansy nie otrzymaliśmy?

PS

cytuję Sławek:
Irlandia? Jaka Irandia?

odpowiedzią na amnezję może być doskanałe poczucie humoru pana Tomka:
"Z pamiętnia.....
Niedziela, 29.06.2008 r.
Nie chcę już drugiej Irlandii! Nie będziemy się na nich wzorować! To Irlandczycy powinni się od nas uczyć. Powinni wiedzieć, że wszyscy muszą podpisać traktat....."
:):):)

O większości

cytuję Sławek:
polskie społeczeństwo wyraznie nie ma nic przeciwko temu i wiekszościowo chce

Tylko taka mała uwaga. To stwierdzenie byłoby uprawnione dopiero po przeprowadzeniu referendum.

To jest: Piotr Tomczyk

Poważniejszy problem

cytuję Sławek:
Polski Sejm chce traktatu, polski Senat - także, polskie społeczeństwo...

Każdy człowiek, a zwłaszcza polityk czegoś tam chce. Czego? Być może, tak jak Pan sugeruje traktatu i centralizacji Unii.

Problem jest jednak znacznie poważniejszy. Czy te i inne zachcianki mają jakiekolwiek znaczenie dla naszych demokratycznych władców?
-----------------------------------
Wstąp do Prawicy RP

cytuję Sławek:Natomiast,

cytuję Sławek:
Natomiast, nikt mi jeszcze nie udzielił odpowiedzi na pytanie związane z "logiką prezydencką": Jeśli Irlandia mówi nie, bo tak chcą Irlandczycy, to znaczy, że żadna inna nacja nie może już powiedziec, czego by sama chciała?

W tym przypadku obowiązuje zasada jednomyślności. Jeżeli Irlandia Traktat odrzuciła, nie może on tym samym wejść w życie. Jaki jest sens podpisywania Traktatu, który i tak nie może wejść w życie?

Z tego powodu albo muszą w jakiś sposób zmusić Irlandię do przyjęcia Traktatu, albo zmienić zasady prawne UE.

http://eulaw.typepad.com/eulawblog/2007/11/reforml...

cytat:
On December 12th the Charter of Fundamental Rights will be "proclaimed" by the Presidents of the European Parliament, Council and Commission in the version set out in the Constitutional Treaty of October 29th 2004.

After that, the Treaty will have to be ratified by the member States in accordance with their respective constitutions.

http://en.wikipedia.org/wiki/Treaty_of_Lisbon#cite...

cytat:
In order to enter into legal force, the Treaty of Lisbon must be ratified in all Member States.

K.J.

Ja mam UE i jej zwolenników w d..użym

poważaniu - stąd niewiele mnie ona interesuje (nim powstanie). Coś mi się wydaje, że kraje aspirujące do UE (UE jeszcze przecie nie ma) ustaliły sobie, że UE powstanie dopiero wtedy gdy wszyscy zapisani ratyfikują traktat "lesbijski". Irlandia go odrzuciła i jest po sprawie. Podziałało Liberum Veto! Mamrocący pod nosem może podpisać polski papierek nawet półmetrowym pożyczonym od Bolka długopisem i nic się nie zmieni. UE nadal w bruździe.

To powtórze tylko:

To powtórze tylko: ",...Zasada jednomyslności oznacza, że kazdy musi się zgodzic. Ale nie oznacza, że kazdy, kto sie nie zgodzi, dostaje wsparcie moralne, od tych którzy chcą się zgodzić.." Czy może oznacza?

Sam tarktat to mi wisi, ale przecież taką postawą zamykamy sobie drogę (pan przezydent) do wyrażenia swojego niezadowolenia, kiedy w innej wymagającej jednomyślnosci sprawie veto załozą np Niemcy. Będziemy prosic inne npaństwa, by na Niemcy , broń Boże, nie naciskały?

Pan pobierał nauki

w chederze? Irlandia złożyła Veto i jest po sprawie. Podpisywanie teraz czegokolwiek przez mamrotliwego jest daremnym zużywaniem długopisu i chociażby przez to tylko - śmieszne.

Ech, to pan się nie zna.

Ech, to pan się nie zna. Czasem najwięcej jest do ugrania wtedy, kiedy dla innych jest już "po sprawie"...

To są właśnie sposoby wynikające

z nauk chederowych.

To jest: samograf

Pan taki znawca programu nauczania

Czyżby przysłowiowy szmok-melamed?

Czytałem Wańkowicza.

Stąd mam wyobrażenie o naukach w chederze. Wańkowicz był doskonałym obserwatorem. Co oznacza "szmok"?

To jest: samograf

A co oznacza "melamed"?

Ale i tak będzie to bez znaczenia, ponieważ pan Sławek bardzo dawno temu skończył jeszywot, a tylko pan dywaguje na poziomie, który odpowiada dziewietnastowiecznej szkółce niedzielnej na głębokiej prowincji.

Czy polityka to nie jest

Czy polityka to nie jest między innymi umiejętnośc wykorzystywania nadażających się okazji? Czy nikt z szanownych dyskutantów, nie zauważył, że po " nie" Irlandii powstała zupełnie nowa sytuacja?
I czy wreszcie szanowni dyskutanci są za eurokołchozem, czy przeciw, bo nie mam tu jasnego oglądu sytuacji, a to jest istotne, by zrozumiec popwyższe wypowiedzi.

To jest: Piotr Tomczyk

Interesująca myśl

cytuję AnnaK:
Czy polityka to nie jest między innymi umiejętnośc wykorzystywania nadażających się okazji? Czy nikt z szanownych dyskutantów, nie zauważył, że po " nie" Irlandii powstała zupełnie nowa sytuacja?

Czy mogłaby Pani rozwinąć swą myśl o okazjach związanych z irlandzkim "nie"?
-----------------------------------
Wstąp do Prawicy RP

Czy polityka to nie jest

walwo -zbyt skomplikowana dla niektorych "medrcow" z tego forum.
Wiedza oni doskonale co mysli Prezydent i co powinien robic.
Nie dostrzegajac jedynie ze duzo takich co opluwa Prezydenta Polski robi to dla wysokich pensji i kariery, jako nagrody za gorliwe wykonywanie polecen. Czy mozna robic to bezplatnie.
"Pozyteczni idioci" byli rozpoznani dawno temu, ciekawi mnie wiec czy to jest tepota, czy cos znacznie wiecej. Opluwanie wlasnego Prezydenta, powinna stwarzac pewien dyskomfort. Na swiecie jest propagowane jedynie przez lewactwo.

Proste jak cep.

Po co to komplikować?

Demokracja to nie ustrój tylko system wyborczy.

UE to biurokratyczny moloch zbliżony do systemu komuny. Na dodatek próbujący dość skutecznie stosować w samych "wyborach" metody antydemokratyczne. Wybieramy demokratycznie. Ale jak nie po myśli to jeszcze raz i raz aż do skutku.Czy TO można nazwać wybory demokratyczne?

Panowie 2KC może i w serduszkach są anty UE. Lecz ponieważ nie wypadało ale i nie bardzo było jak, to nas do niej zapisali. A jak coś tam sie wali to wykorzystują sytuację. Normalne.

I jeszcze jedno. Nawet tu na forum prawica często używana jest formułka: Większość Polaków chciało czy też chce ( do UE). A moim zdaniem to fałsz.
W najlepszym razie można rzec ,że pragnie jej duży %.

W sławnym referendum ze 100% uprawnionych do głosowania ZA UE było mniej niż 50%. Duża grupa po prostu nie poszła na wybory zakładając, myślę, jak zając ,że w cyrku gdzie wybiera sie do skutku występować nie chce.

A więc ilu Polaków obecnie chce powiedzieć nie można bez referendum.
No chyba ,ze ktosik wierzy w sondaże na zamówienie.
Miłego.

To jest: Prawicowiec

Frekwencja wyborcza w Polsce

oscyluje wokół 50%. Ci, którzy na wybory nie chodzą, demonstrują w ten sposób swą obojętność dla spraw politycznych. Przypisywanie tym ludziom jakichkolwiek poglądów jest nadużyciem i na pewno nie może być podstawą do wyciągania wniosków o charakterze politycznym.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

pozory

cytuję Prawicowiec:
Ci, którzy na wybory nie chodzą, demonstrują w ten sposób swą obojętność dla spraw politycznych.

Takie stwierdzenie też jest nadużyciem. Znam ludzi, któży nie chodząc na wybory uzasadniają to bezsilnością i poczuciem beznadziejności w izulorycznych wyborach. Rezygnacja z wyborów między mniejszym złem, też nie musi dowodzić obojętności.

To jest: Prawicowiec

Jeśli komuś nie odpowiada

żadna z istniejących partii politycznych, jeśli ten ktoś nie potafi ich ustawić w kolejności od najlepszej z jego punktu widzenia do najgorszej, to znaczy, że albo sprawy polityki są mu obojętne, albo nie jest w stanie ocenić tego, co te partie piszą, mówią i robią.

Poczucie beznadziejności, iluzoryczności i bezsensu jest czymś w rodzaju depresji. Nie wierzę, aby 50% dorosłych ludzi cierpiało na to zaburzenie psychiczne.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Proponuje Pan

wybór mniejszego zła? A czym poza mniej wrogim stosunkiem do Boga różnią się miglance z UW, PC, AWS, PO, PiS od chłopaków zgrupowanych w coraz to inaczej chrzczonych szajkach, których szefami są byli PZPR-owcy- czyli jak Pan ich zwie - komuniści?? To jest dopiero paranoja głosować na taką menażerię! Kłania się Panu minister Obrony Narodowej psychiatra dyplomowany Bogdan Klich.

"... tragrdia dla tych co czują, komedia dla tych co myślą"

cytuję Prawicowiec:
Poczucie beznadziejności, iluzoryczności i bezsensu jest czymś w rodzaju depresji. Nie wierzę, aby 50% dorosłych ludzi cierpiało na to zaburzenie psychiczne.

No i tu mamy błąd rozumowania. Broniąc się przed depresją zazwyczaj ludzie przyjmują postawę "zobojętnienia". Naturalny odruch obronny dla zachowania zdrowia, nie tylko psychicznego.
Moim skromnym zdaniem, o zaburzeniach psychicznych można mówić w przypadku dużej części stony "zaangażowanej". Objawia się zwężonym obszarem percepcji i rozumowania. To nie żart. Proszę zauważyć jak trudno wielu ludziom odbić się od narzuconego kontekstu i podpowiadanych medialnie problemów.

Zgodzić się nie mogę.

Część nie chodzących pewnie ma politykę i polityków daleko gdzieś.
Lecz zające a i wielu nie wybiera pomiędzy dżumą a cholerą właśnie z tego powodu ,że nie są obojętni dla politycznych spraw.

Uważam ,że największym nieszczęściem , który spędza sen z powiek dla owych wybieranych było by to, gdyby okazało się ,że nikt ich nie wybierał. Wybrali sie sami.Zgroza! Nie dali się oszukać i nie wystawili legitymacji!

A demonstrować można w różny sposób. A najskuteczniejszy byłby - to nie wybierać ciągle tych samych od 20 lat. Ale cóż.
Wmówiono ludowi ,ze to "obywatelski obowiązek". Obywatelski obowiązek to być uczciwym wobec państwa i płacić podatki.

Troszkę Pan przesadza ,że jak demonstruję ( co ja mówię zachowuję się logicznie i tyle)to nie mam jakichkolwiek poglądów.

Pogląd mam choćby taki ,że jak będziemy "wybierali" tych samych co obiecywali sto razy złote góry a po wyborach sto razy oszukali to po co niszczyć podeszwy?
Pozdrowienia.
Zając.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.