Co z tym PRL-em - bis, czyli polemika z Janem Engelgardem

Red. Engelgard w ostatnim swoim artykule (Prawica ma nowego psa przewodnika) napisał, że B.Wildstein jest rzekomo przewodnikiem dla prawicy. Aby udowodnić tę tezę podaje cytaty z mojego artykułu "Co z tym PRL-em?", dlatego czuję się zobowiązany wyjaśnić P.Engelgardowi kilka kwestii, ponieważ albo nie zrozumiał tego co napisałem, albo celowo wyciąga błędne wnioski.

Przede wszystkim nigdzie nie napisałem, że Wildstein jest dla mnie autorytetem, bohaterem czy psem przewodnikiem jak chciałby P. Engelgard. Ustosunkowując się do wpisu na blogu Engelgarda, w którym Wildsteinowi zostało zarzucone, że był pacyfistą, anarchistą i masonem (zabrakło tylko zarzutu o żydowskie pochodzenie-chyba P.Engelgard się starzeje), napisałem, że większym szacunkiem darzę kogoś, kto się nie złamał i nie poszedł na współpracę z SB, niż kogoś, kto taką współpracę podjął.

Taki wybór nie powinien nikogo dziwić. Podobnie bardziej będę szanował np.J.Szylera niż "Bolka", który na niego donosił, co wcale nie znaczy, że przez ten fakt Szyler staje się dla mnie przewodnikiem na prawicy.

Aby udowodnić z góry założoną tezę, P.Engelgard przyczepił się Wildsteina jak rzep psiego ogona i poświęcił sporą część swojego artykułu biografii tego Wielkiego Mistrza krakowskiej loży "Przesąd Wyzwolony". Przy czym bardzo się nie natrudził, gdyż za pomocą dwóch kliknięć skopiował biografię Wildsteina z Wikipedii.

Pan Engelgard tak ekscytuje się wyszukiwaniem masonów i prześwietlaniem życiorysów (chyba nawyk z czasów PRL-u), że nie zauważył, że dyskusja rozpoczęta od recenzji filmu "Trzech kumpli" toczy się wokół lustracji, a Wildstein posłużył tylko jako przykład osoby, która nie donosiła na kolegów, i ten fakt należy ocenić pozytywnie. Rozkładanie życiorysu na części pierwsze, czy dyskusja na temat roli masonerii to już zupełnie inna bajka, nie wchodząca w zakres naszej dyskusji.

Co zaś tyczy się taktu i kultury, o której w zakończeniu pisze red. Engelgard to w pierwszej kolejności powinien zapytać samego siebie, czy aby nie zabrakło mu tych cnót, gdy próbował na swoim blogu zdyskredytować ideę wszechpolską, tylko dlatego, że ktoś z przedstawicieli tego nurtu polecił obejrzenie filmu "Trzech kumpli" (rzeczywiście film bardzo ciekawy i interesujący).

Po przeczytaniu recenzji "Trzech kumpli" Pan Engelgard doszedł do wniosku, że pozytywna ocena tego filmu jest dowodem na upadek myśli wszechpolskiej a także świadczy o tym, że ktoś czyta takie a nie inne książki, zsyła niewygodnych ludzi do Brukseli na wygnanie i inne tego typu atrakcje. Po prostu absurdalne wnioski.

Dlatego riposta P.Engelgarda skierowana przeciwko recenzentowi "Trzech kumpli" zasługiwała w zasadzie na uśmiech politowania i należało ją pominąć milczeniem. Ale, że poczułem się osobiście nieco zdziwiony i trochę urażony tym co napisał red. Engelgard, to w kilku zdaniach odniosłem się do jego irracjonalnych zarzutów. Szczerze przyznam, że teraz tego żałuję, bo nie ma tutaj nad czym dyskutować.

Red. Engelgard próbuje za wszelką cenę udowodnić swoje wyimaginowane teorie, tylko dlatego, że nie jest w stanie zapomnieć o dawnych urazach wobec pewnego środowiska politycznego, które miało go skrzywdzić. Teraz już wiem, że nad opiniami wynikającymi z takich frustracji należy przechodzić obojętnie. Jeszcze raz powtarzam: nie ma tutaj nad czym dyskutować. Pan Engelgard przeżył swego czasu traumę i należy mu z tego powodu tylko współczuć.


Tomasz Szafrański
więcej tekstów autora...

Autor o sobie: na co dzień pracuję w administracji państwowej.

To jest: Andynie

Pytanie.

Ale dlaczego film " Trzech kumpli " wyemitowała TVN ?

andynie

To jest: MagdaF.

Dlatego,

że Axel Springer, wydawca m.in. Dziennika, chce zmniejszyć rolę Agory na rynku wydawców. Jak dotąd z powodzeniem. Ostatnie badania dowodzą, że "Dziennikowi" rośnie, a Michnikowi... maleje.

To jest: Jan Bodakowski

Dlatego że rynek wymusza na

Dlatego że rynek wymusza na producentach dostarczanie dobrych produktów. Widać to na przykładzie Radia Maryja. Gdyby toruńska rozgłośnia nadawała nędze jak inne stacje klerykalne to by zbankrutowała. O Rydzyk jest uzależniony od hojności swoich darczyńców.

To jest: Qrczak

A dlaczego nie?

Wbrew temu, co niektórzy głoszą, TVN nie jest tubą propagandową PRL-owskiej agentury.

To jest: Marek Bekier

Zgoda, nie tubą agentury

Zgoda, nie tubą agentury lecz agenturą samą w sobie.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna

To jest: Jan Bodakowski

TVN kojarzy się z WSI.

TVN kojarzy się z WSI. Maleszka to SB (inna firma).

To jest: R1a1

Ciekawe jest w tym

cytuję Jan Bodakowski:
TVN kojarzy się z WSI. Maleszka to SB (inna firma).

kontekście:
cytuję WIKIPEDIĘ:

Bronisław Wildstein (...)
Jego ojciec był lekarzem wojskowym
, komendantem szpitala i przedwojennym komunistą. Jego matka była natomiast chłopką i antykomunistką, która po wojnie pomagała byłym akowcom poszukiwanym przez SB.

oraz
cytuję Gazetę Wyborczą:

Kto z nas byłby w stanie przeprowadzić taki sąd? Gdzie by wtedy miał stanąć ojciec Pyjasa, partyjny wojskowy? I jego kuzyn, którego przedstawia się w filmie jako agenta?

Dzieci komunistycznych wojskowych robiące opozycję studencką w Krakowie?

Ciekawe kim byli rodzice Maleszki i pozostałych członków tego środowiska:

cytuję WIKIPEDIĘ:

Studencki Komitet Solidarności (SKS) - organizacja opozycyjna założona w Krakowie przez studentów UJ. Bezpośrednią przyczyną powstania SKS była śmierć Stanisława Pyjasa[1], którego zwłoki znaleziono 7 maja 1977 roku w bramie domu przy ulicy Szewskiej 7 w Krakowie.

Pogrzeb Pyjasa stał się manifestacją i ulicami Krakowa od od ulicy Szewskiej pod Wawel przeszedł tak zwany "Czarny Marsz" . Pod Wawelem odczytano oświadczenie informujące o powstaniu Studenckiego Komitetu Solidarności, którego celem miało być między innymi informowanie o wszelkich nadużyciach SB.

P.S. Skojarzyło mi się to z kolejnym krakowskim opozycjonistą ("opozycjonistą"?) z czasów PRL:

cytat:

Wojciech Brochwicz to niewątpliwie barwna postać. W latach 80. działacz opozycji antykomunistycznej w Krakowie. Współpracownik Jana Rokity i Konstantego Miodowicza. W latach 90. oficer Urzędu Ochrony Państwa - dosłużył się stopnia pułkownika. W 2005 r. "wynalazca" niejakiej Anny Jaruckiej, której opowieści skłoniły Włodzimierza Cimoszewicza do rezygnacji ze startu w wyborach prezydenckich.

Dziś Brochwicz jest adwokatem Janusza Kaczmarka. Zarazem zasiada w radzie nadzorczej Biotonu, jednej z najbardziej znanych firm Ryszarda Krauzego - milionera, który jest cichym bohaterem afery, jaka właśnie wstrząsa polską sceną polityczną.

Brochwiczem zainteresował się bloger Foxx. Zamieścił on w swoim blogu obszerne fragmenty tekstów o dzisiejszym mecenasie Janusza Kaczmarka. Ciekawa lektura. Z cytowanych przez Foxxa artykułów dowiadujemy się m.in., że Brochwicz w rzeczywistości nazywa się Raduchowski, a jego ojciec - również pułkownik - był w czasach PRL szefem studium wojskowego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jako oficer UOP Brochwicz wystąpił w obronie oficerów uczestniczących w rozpracowywaniu rzekomych związków premiera Józefa Oleksego z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Ciekawe jaka część krakowskiej - i nie tylko - opozycji ("opozycji"?) - składała się z dzieci komunistycznych wojskowych?

P.P.S. Zastanawiam się cały czas, czy obecność tego typu osób w opozycji antykomunistycznej była dowodem REALNEJ walki frakcji komunistycznych o władzę, czy też mamy tu do czynienia z klasycznym tworzeniem FAŁSZYWYCH ruchów opozycyjnych czy też wprowadzaniem do realnej opozycji swoich ludzi w celu przejęcia nad nią kontroli.
Dobry przykład tej ostatniej możliwości to:

cytuję WIKIPEDIĘ:

Wobec oparcia WiN na ogniwach Armii Krajowej (rozwiązanej 19 stycznia 1945) i Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, organizacja została dość łatwo zdekonspirowana przez UB. Jesienią 1945 roku aresztowano prezesa WiN płk. Jana Rzepeckiego i innych przywódców organizacji. Kolejne kierownictwa aresztowano co kilka miesięcy - organizacja miała w okresie swojego istnienia 4 prezesów i 2 p.o. prezesa.

Od wiosny 1948 roku organizacja znajdowała się pod kontrolą zorganizowanej przez UB przy pomocy przewerbowanych oficerów WiN i AK - oraz w większości nieświadomych mistyfikacji - szeregowych członków organizacji, tzw. V komendy WiN kryptonim "Muzeum", na czele której stanął niezidentyfikowany oficer AK o pseudonimie "Kos" - powołano także sztaby obszaru centralnego kryptonim "Zamek" i okręgu białostockiego WiN kryptonim "Bursa". MBP podjęło "grę wywiadowczą" z wywiadami państw zachodnich - amerykańskim i brytyjskim - przyjmowano przesyłanych z zachodu drogą lotniczą i morską agentów, dolary, tonę złota, nowoczesny sprzęt łączności (w tym 17 radiostacji), wysyłając w zamian fałszywe informacje oraz (nieświadomych na ogół rzeczywistego charakteru V komendy) emisariuszy i kurierów a także ludzi na przeszkolenie wywiadowcze i dywersyjne.

Z CIA i IS utrzymywano m.in. łączność radiową za pomocą przerzuconych do Polski agentów. Wywiady zachodnie liczyły, że WiN, oprócz prowadzenia w Polsce wywiadu wojskowego, posłuży po ewentualnym wybuchu III wojny światowej do dywersji na liniach komunikacyjnych i zniszczy najważniejsze zakłady przemysłowe - był to tzw. Plan "Wulkan", organizacji przekazano także plan "X" - wytyczne dla podziemia w Polsce na okres poprzedzający wojnę i na czas wojny. Wielu informacji dostarczyły UB także delegatury zagraniczne WiN za granicą. Wobec planów CIA przysłania do Polski oficerów amerykańskich na inspekcję WiN oraz przygotowywania masowych zrzutów ludzi i sprzętu, w grudniu 1952 roku MBP zdecydowało się na przerwanie gry. Spektakularna likwidacja organizacji wywołała tzw. aferę Bergu - ujawnienie współpracy emigracyjnych stronnictw politycznych skupionych w Radzie Politycznej oraz sztabu Andersa z CIA w zakresie prowadzenia wywiadu i dywersji w Polsce, w zamian za co otrzymywały one fundusze na działalność, co spowodowało rozłam na emigracji i potępienie tej akcji ze strony wielu emigracyjnych polityków (w tym prezydenta Zaleskiego) i byłych oficerów AK i NOW.

Wraz z procesami kierownictwa WiN, UB rozpracowywało także w pełni niższe ogniwa organizacji. W grudniu 1952 roku prasa doniosła o dobrowolnym zgłoszeniu się do władz Zarządu Głównego Zrzeszenia, publikując tzw. "Oświadczenie Kosa i Wiktora". Jednocześnie podano, że ujawniający się przywódcy organizacji przekazali aparatowi bezpieczeństwa będące w ich posiadaniu dolary i obszerne archiwum WiN. Była to mistyfikacja, gdyż tzw. V komenda od wiosny 1948 roku znajdowała się pod kontrolą UB - jednak na tyle skuteczna, że UB udało się ostatecznie rozbić resztki organizacji.

Ciągle nie mogą się zdecydować, która z tych wersji jest bardziej prawdopodobna (oczywiście jest też możliwe, że siła polskości była tak duża, że z dzieci komunistów czyniła Polaków, ale z ostrożności - po doświadczeniach z osobami typu Adam Michnik czy Bronisław Geremek - tę możliwości zostawiam jako ostateczną rezerwę).

P.P.P.S. I jeszcze trochę a propos:

cytuję e_ciemniaka:

Nieprzewidziane

Trzeba sobie uprzytomnić, że nikt przed 88 rokiem nie zakładał upadku PRL-u. Walka odbywała się, ale w granicach partii. Nowe grupy roszczeniowe walczyły z grupami rządzącymi, ale miały za zadanie przejęcie władzy (lokalnej, centralnej) jedynie w granicach PZPR. Sztandarem nowych grup pragnących dorwać się do władzy był „komunizm z ludzką twarzą”. Konfidenci służyli więc nieformalnym centrom niby-oporu, licząc na zyski po przejęciu władzy przez nowe grupy.

Sztandarowym przykładem takiej grupy są działania w Stoczni Gdańskiej. Czyż nie naturalnym wydawałoby się wyłonienie władz związku z samych robotników? Dlaczego odsunięto niektórych z nich, a w zamian pojawili się tzw. eksperci – dla stoczniowców byli to przecież „ludzie z nikąd”, których większość niestety zaznaczyła swój ślad pobytu w partii? Czy ludzie ze stoczni nie mieli ambicji, czy pomysłów? Otóż zupełnie nie o to chodziło. Niestety, ruch był pozorowany. Chodziło o stworzenie kontrolowanej grupy niezadowolonych robotników, która wzniosłaby kierownictwo i doradców związku do samej władzy. Oczywiście mega-przykrywką był Wałęsa-robotnik, bo nikt by nie poszedł za partyjniakiem. Wałęsa uwiarygodniał robotnicze postulaty grupy, a ona sama nie musiała występować jedynie pod politycznym sztandarem przejęcia władzy – przecież chodzi o postulaty robotników. Im więc Wałęsa głośniej krzyczał, tym grupa miała większe pole nacisku. (Dziś tyko zastanawiamy się, czy nie krzyczał na zamówienie i nie był broniony przez „grupowe” ośrodki władzy).

Czy nie ma bohaterów?

Są! We wszystkich organizacjach oporu antykomunistycznego znajdowały się osoby, które chciały Polski nie-komunistycznej i nie-radzieckiej. Te miały najgorzej, gdyż w ich przypadku istniał jedynie czynnik polityczny i ideowy. Wiadomym było, ze nie chcą dogadać się z żadną z wschodzących grup zakładających przejęcie władzy w samym PZRP. To dzięki nim najwyżsi hierarchowie mogli, stosując oficjalnie bodziec czysto ideowy, rozprawić się również z konkurentami sięgającymi po władzę.

Zrobili to w stanie wojennym. Kierownictwo partii nie było zagrożone przez ruch niepodległościowy, bo zwycięstwa takiej opcji nikt nie zakładał. Kierownictwo bało się grup, które wypłyną na plecach ruchu solidarnościowego i zajmą ich miejsce, (pozostawiając wygodny system). Wszyscy więc zostali wrzuceni do jednego worka antykomunizmu i posadzeni w obozach internowań. Dlatego dziś nie możemy się zorientować, kto jest kim? Internowani byli zarówno działacze prawziwie niepodległościowi, jak i „czerwoni z ludzką twarzą” walczący z czerwonymi.

Zaskoczenie przyszło z boku. Wielki Brat nie zainterweniował, mimo próśb Jaruzelskiego, i zwyciężyła opcja niepodległościowa (piszę to w uogólnieniu). „Czerwoni z ludzką twarzą”, którym internowanie nadało nimb niepodległościowy, skorzystali z okazji. Zresztą głupio im się było już wycofać i wracać do pomysłów na „ludzki komunizm”. Chodziło im o pozycję i rangę, a w jakim ustroju, to już rzecz mniej istotna. Dlatego niektórym osobom dziś tak nie do twarzy z hasłem niepodległościowym – niby je głoszą, a widać, że nie rozumieją. Chcieli władzy w systemie totalitarnym, bo to jest władza prawdziwa - demokracja zawsze jest niepewna. Stąd też próby „totalitaryzmu myśli”, jako jedynego środka osiągnięcia pełni władzy w obecnym systemie.

Znalezione tu: Salon24, blog ciemniak, Jak czytać akta?

To jest: samograf

Pan zapomina o jednym bardzo ważnym aspekcie

Teresa Torańska: Do partii obecnie należy?
Julia Mincowa: Nie, jest inżynierem i nigdy nie należał.
T. T.: A siostrzeniec, syn Eweliny Sawickiej, też wielkiej działaczki?
J. M: Nie należy i co z tego? Wystarczy, że inni należą, to nie jest ważne.
T. T.: Tak się właśnie składa, że prawie żadne z dzieci starych komunistów nie należy do partii, a większość wyemigrowała na Zachód.
J. M.: I co z tego? Ideologia socjalistyczna nie zabrania wyjeżdżania na Zachód.
(Urywek wywiadu Teresy Torańskiej z Julią Mincową, "Oni", strona 215-216, Wydawnictwo Aneks, Londyn 1985)

Potomstwo komunistów bardziej niż pozostała młodzież nudziło się jak mops w szarzyźnie socrealizmu. Nawet jeśli jeszcze zostały im jakieś złudzenia - czasem nawet dość pokaźne - co do Wielkiego Nieprzemijającego, to w praktyce dnia codziennego coraz mniej wiązali swoją tożsamość z przodującym ustrojem. Najpierw marzył im się jazz i kolorowe skarpetki, potem westerny i dżinsy, rock'n'roll i guma do żucia, longplaye i zachodnie ciuchy, i jeszcze zagraniczne wyjazdy i nieautoryzowane publikacje... i to był tylko początek degrengolady.

To jest: R1a1

A wreszcie, gdy dorośli, władza.

cytuję samograf:
Najpierw marzył im się jazz i kolorowe skarpetki, potem westerny i dżinsy, rock'n'roll i guma do żucia, longplaye i zachodnie ciuchy, i jeszcze zagraniczne wyjazdy i nieautoryzowane publikacje... (...)

To jest: samograf

cytuję Torańską: ...a

cytuję Torańską:

...a większość wyemigrowała na Zachód.

Biedny Zachód jęczy pod ich jarzmem? Jak wielu wróciło po należną im działkę władzy po 1989 roku?

To jest: R1a1

Może niektórzy postawieni zostali na bardziej odpowiedzialnych

odcinkach? Niektórzy sięgnęli wręcz po władzę "papieską", jak na przykład ten:

cytuję Krzysztofa Masłonia:

Odpowiedź Marcela Reicha-Ranickiego na zadane mu w 1958 roku przez Güntera Grassa pytanie: „Kim pan właściwie jest – Polakiem, Niemcem czy jak?”, zrobiła oszałamiającą karierę. Brzmiała ona, przypomnę: „Jestem pół Polakiem, pół Niemcem i całym Żydem”. Grass na to miał rzec: „Ani słowa więcej, mógłby pan tylko popsuć ten piękny bon mot”

Podobnych bon motów znaleźlibyśmy znacznie więcej w autobiografii Reicha-Ranickiego, przez długie lata, niemal do znudzenia, nazywanego „papieżem niemieckiej (a nawet europejskiej – przyp. K.M.) krytyki”.

cytuję Piotra Gontarczyka:

Ale dokumenty zachowane w IPN pozwalają stwierdzić, że Marceli Reich jak zwykle mija się z prawdą. Profesor Krzysztof Tarka ustalił, że był on rezydentem wywiadu komunistycznego (pseudonim Albin) i prowadził w Londynie bardzo aktywną działalność operacyjną. Jej ostrze było wymierzone w polskie środowiska niepodległościowe. Jedną z osób, z którymi pracował „Albin” w Anglii, był agent UB o pseudonimie Bliźni. Zwerbowany jeszcze w Polsce, został wysłany do Londynu w celu założenia siatki wywiadowczej pracującej w środowisku polskiej emigracji. „Albin” podjął go na kontakt wiosną 1949 r.; dawał zadania, przyjmował od niego raporty i wręczał pieniądze na działalność operacyjną. Postać „Bliźniego” wydaje się nie mniej ciekawa niż losy samego Reicha-Ranickiego. Pod tym pseudonimem w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ukrywano jednego z najbliższych współpracowników Bolesława Piaseckiego, który zrobił wielką karierę w PRL. Ryszard Reiff – bo o nim tutaj mowa – został potem członkiem komunistycznej Rady Państwa.

Proszę zwrócić uwagę, że z powierzonych zadań wywiązali się - pomimo niepowodzenia głównego celu, czyli opanowania krajów zachodu - ostatecznie w perfekcyjny sposób organizując i nadzorując w latach 80-tych i 90-tych miękkie lądowanie komunizmu i komunistów na łonie "wolnego świata".

To jest: samograf

Słowem oni robią, co chcą i nie ma na nich siły?

Gdzieś tak w drugiej połowie lat 70. podczas podrózy pociągiem wpadłem w rozmowę z młodym intelektualistą biznesowego sznytu. Był to obywatel Holandii, który pracował w jakimś europejskim think tanku. Po wstępnej wymianie grzeczności przeszedłem od razu do wyrażania swoich obaw co do ówczesnych postępów i sukcesów komunizmu na świecie w ogóle, a Związku Sowieckiego w szczególności. Byłem ciężko przestraszony wizją realizacji Porozumień Helsińskich z 1975 roku, które ponoć in secula seculorum przyklepywały sowiecką dominację nad Europą Wschodnią. Facet był dobrze wychowany, więc spokojnie mnie wysłuchiwał bez przerywania. Ze swojej strony twierdził, że moje obawy są bezpodstawne. Zachód zachowuje pełną kontrolę. Porozumienia Helsińskie to jad, który może, choć nie musi, być zabójczy dla całego sowieckiego bloku. I tak dalej w tej samej tonacji. Na koniec z niejakim triumfalizmem w głosie zawyrokował: "Zobaczysz jeszcze, że to my ich uwikłaliśmy, że narzuciliśmy im nasze reguły gry, że to my ich wchłoniemy i... że będą nam z ręki jeść".

Oczywiście nie uwierzyłem mu wtedy.

To jest: R1a1

I słusznie:

cytuję samograf:
Oczywiście nie uwierzyłem mu wtedy.

cytuję samograf:
" że będą nam z ręki jeść".

Nie wiem jak Panu, ale mnie nie jedzą.

cytuję Trystero:

To chyba przekleństwo towarzysza Króla. Lista najbogatszych Polaków, publikowana przez tygodnik należący do kogos 'pamawianego' o współprace z bezpieka, musi być pełna osób oskarżanych o kontakty ze służbami. Dziś, specjalne wrażenie robi pierwsza 12. Zgodnie z moją wiedzą jest na niej 6 biznesmanów, o których pojawiły się informacje, że byli donosicielami SB, współpracownikami wywiadu lub w inny sposób powiazani ze sluzbami specjalnymi PRL lub innych krajów.

Wymieńmy kilka przypadkowych nazwisk z listy 12 najbogatszych Polaków: Solorz – Żak, Czarnecki, Krauze, Jankilewicz, Smokołowski, Wejchert. W pierwszej dwudziestce jest jeszcze Starak. A przecież nie wspomnieliśmy o Panu Gudzowatym, który nie wygląda na człowieka co nigdy z pracownikiem tajnych służb nie rozmawiał. No i numer 1, rodzynek, co to w Wiedniu z rosyjskim agentem o prywatyzacji polskich rafinerii gawędził. Ale podobnie jak Pan Gudzowaty, Kulczyk jest nietrafiony i niezatopiony uczciwosc wiec nakazuje wstrzymac sie z krytycznymi opiniami.

Niby nic oczywistego. Co najmniej połowa z 12 najbogatszych Polaków to ludzie powiązani z tajnymi służbami. W różny sposób. Dziś, Dziennik napisał, że Czarnecki pierwsze w życiu pieniądze mógl zarobic donosząc do SB na kolegów ze studiów. SB zwerbować go miało w Sierpniu 1980 roku, tuz po maturze Czarneckiego. By ktoś mógł strajkować widać ktoś musi donosić. A fakt, że tych którzy strajkowali na liście najbogatszych nie ma to przypadek. Albo nie, to prawidłowość. Z lektury pewnej gazety wiemy przecież, że strajkowali nieudacznicy a donosili najzdolniejsi, którym trzeba było pomóc uwłaszczyć się na majątku publicznym, gdy zwyczajni Polacy sponsorowali reformy Balcerowicza.


Salon24, blog O tym się nie pisze, Kto zgadnie, ilu z 12 najbogatszych Polaków miało związki ze służbami specjalnymi?

To jest: samograf

Niech pan spróbuje ich kusić osobistym szarmem

To, co my mamy na rękach, reprezentuje wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi niską wartość odżywczą i jest zupełnie nieponętne.

To jest: R1a1

Z(a)

mykam

To jest: samograf

Zgadłem?

Pobiegł pan studiować sztukę kulinarną.

To jest: R1a1

Myśli Pan, że za tym kryje się jakiś głębszy sens?

cytuję kociewiak:

intrygujące jest to:
cytat:
ćwiczyć z dziećmi sztukę łuczniczą

Nie

Straciłem serce do zabawy.
Dla Łuczników znalazłem li i jedynie

cytat:
Cel jest wielki, kiedy mu się poświęcasz. Lecz cel staje się niski, kiedy robisz sobie z niego tytuł do chwały.

Pozdr
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

"Trzech kumpli"

Wojciech Stanisław

Pytanie, dlaczego film "Trzech kumpli" wyemitowała TVN... jak powiedziałby klasyk (ich): To jest bardzo dobre pytanie?
A odpowiedz? Bo TVP nie chciała?

To jest: Jan Bodakowski

Ironia i sarkazm: "Bo żydzi

Ironia i sarkazm: "Bo żydzi chcą ukrzyżować Maleszkę tak jak ukrzyżowali Wielgusa".

Maleszka nagrywany...

Wojciech Stanisław
Obejrzałem przed chwilą jeszcze raz ten film, nie jestem pewien czy p. Maleszka nie wiedział, że jest nagrywany. To inteligentny facet, lubi takie "gry wojenne". Nie tylko on...

Budżetówka broni Bronisława Wildsteina...

BW to jeden z pomiotów Okrągłego Stołu.

BW zaistniał na scenie politycznej artykułem w rzeczpospolitej w przeddzień ataku na Irak. Uzasadniał inwazję na Irak koniecznością obrony szyitów przed zakusami sunitów. Dopiero później został wytypowany przez przywódców swej grupy etnicznej, braci Kaczyńskich, do publikacji słynnej listy, co otworzyło mu drogę do nominacji na stanowiska polityczne...

Okrągły Stół to najgorsi z najgorszych. Każda osoba uczestnicząca w OS to świnia i zbrodniarz z definicji.

Jeśli BW atakuje innych współuczestników OS to zawsze ma rację. Podobnie gdy ktoś ze współuczestników/kontynuatorów OS atakuje BW to też ma zawsze rację.

To bandyckie rozgrywki wśród swoich w chlewie. Osoby z zewnatrz nie powinny nobilitować ich uczestników przez występowanie w roli arbitra...

Oczywiście, pracownicy administracji państwowej nie są osobami z zewnątrz. Dlatego jestem zwolennikiem formalnej utraty resztek polskiej suwerennosci bo umoźliwiłoby to opcję zerową w administracji terenów między Bugiem a Odrą.

Historia się powtarza. Przed półwieczem w PZPR były tarcia między chamami (puławianie) i żydami (natolińczykami). Jeśli puławianie mówili źle o natolińczykach, zawsze mieli rację. Podobnie zawsze mieli rację natolińczycy gdy źle mówili o puławianach...

To jest: MagdaF.

Kompromituje się Pan..

To jest: BTadeusz

No ale ten atrykuł dowodzi, że BW jest za oligarchią,

ale lepiej zakamuflowaną, niż "salon".

Dzień dobry

A zna pan jakąś formę istnienia władzy, która mechanistycznie nie wytwarza "oligarchów" i "elit"? Juz Platon w to nie wierzył i dlatego od "ludzi znacznych" domagał się w pierwszym rzędzie osobistych "cnót"...

To jest: BTadeusz

Dzień dobry. No zaraz...

BW pisząc artykuł odreagowuje się jedynie?
To po co go publikowac?
A jesli publikouje, to choćby twierdził, że "nic od Pana nie chce", to jednak chce Pana, mnie... innych "ktosiów" do czegoś przekonać.

Krytyka "oligarchii" z zamiarem wymiany członków oligarchii na innych, a nie trybu podejmowania decyzji stanowiących, to propozycja ruletki - jako mechanizmu poprawy życia.

To subtelne - ale oszustwo.
A właściwie nie subtelne, a jedynie lekko "umakijazowane".

Czy nie?

To jest: BTadeusz

Cały czas atakownie jesteśmy, przez nawiedzone grupy:

"Jeszcze tylko k...a MY".
Jak wybrać, k...a, optymalną?

Ja nie wiem...Ale widzę:

Ja nie wiem...Ale widzę:

Władza jest majestatem, dopóki nie wpadnie w konkretne ręce.

To jest: BTadeusz

Da się więc Pan zbajerować i włączy sie Pan do chóru?

Jest obserwowalny spadek zainteresowania śpiewów chóralnych. Pomału przymierzamy sie do kompozycji.

To jest: kniaź Michaił

Niech Pan nie pisuje takich bzdur,

Bronisław Wildstein, rzeczywiście jest Żydem (na pewno z wyznania religijnego - nie ulega wątpliwości).
Natomiast Kaczyńscy, szanowny Panie tłumacz są jak najbardziej pochodzenia polskiego i w dodatku z bogatą genealogią, wywodzącą się z mazowieckiej szlachty. Już Pan Jan próbował udowadniać, że Dzierżyński też Żyd.

kniaź Michaił

To jest: Krzysztof Laskowski

Dyskutant "tłumacz" to kłamliwy prowokator.

Kilka razy to napisałem. Ten osobnik tym się różni od np. oszukańczego Henryka Pająka, że czasami sili się na poprawną polszczyznę. Prowadzi putinowsko-łukaszenkowską oraz chińską propagandę. Mało brakuje, a będzie posługiwał się cytatami z równie zasłużonych pism jak "Der Angriff" czy "Völkischer Beobachter".

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Panie kniaź daj Pan spokój!

Wychowankowie masona Lipskiego, obstawiający Lecha Wałęsę w kontrolowanej również przez SB Solidarności. Następnie kreatorzy jego prezydentury, rywalizujący również z innym obcymi grupami o to, kto ma nim kierować. Kumple Adama Michnika z KOR (Lech) powołujący się w swych pracach na Lenina. Uczestniczący w zmowie w Magdalence i przy okrągłym stole. Biegający z wykładami na wyścigi z innymi do sorosowskiej fundacji Batorego by zabiegać o poparcie między innymi strasząc Polakami. Blokujący prawdę o Jedwabnem (ekshumacja). Blokujący również wyjaśnienie wielu poważnych afer, w których rola finansjery żydowskiej była znacząca (np.FOZZ). Blokujący inicjatywy polskie (KL Warschau), nie szczędzący natomiast środków finansowych dla braci. Obstawiający nadproporcjonalnie ważne stanowiska swoimi braćmi.
Torpedujący inicjatywy mające ratować polską substancję biologiczną (konstytucyjna ochrona życia poczętego).
Szanowny Panie kniaź, daj Pan spokój!

To jest: kniaź Michaił

Bez komentarza

Można być Polakiem i lubić każdą nację. Kaczyńscy nie są Żydami. Odsyłam do badań genealogicznych. Dla przykładu Dzierżyński nie tylko się powoływał na Lenina, ale nawet go słuchał na żywo - i co przestał być narodowości polskiej?! Nie. Więc niech Pan nie klepie dub smalonych. A może kościół od XVII wieku fałszował metryki?

100% racji

"To bandyckie rozgrywki wśród swoich w chlewie. Osoby z zewnatrz nie powinny nobilitować ich uczestników przez występowanie w roli arbitra..."

Im szybciej Polacy to zrozumieją, tym większa szansa powrotu do suwerenności.

To jest: Jan Bodakowski

Komunizm jest najgorszym

Komunizm jest najgorszym syfem. Komuniści wymordowali setki milionów ludzi. Przez komunistów Polacy cierpieli głód i terror. Działalność IPN pokazująca szkodliwość komunizmu jest dla tego cenna. Działalność publicystów którzy w imię monarchizmu czy nacjonalizmu potępiają walkę z komunizmem, wybielają komunizm, jest szkodliwa.

To jest: MagdaF.

Panie Janku,

wyostrzył się Panu język. Można było napisać: komunizm był złem, zbrodnią, patologią, a Pan pisze syfem. Ale to dobrze. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Brawo! A wszystkich obrońców komunizmu przyjąć do pracy w GW. Humanitarnie.

PP. R1a1, Samograf

Miło się obserwuje dyskusję, ale któryś z Was czegoś nie domknął.
Pozdr
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

To jest: R1a1

Domknięte


co było otwarte.

Tylko nie wszystko

Kontynujcie:)
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.