Blokada klawisza DELETE

„Gruba kreska” Mazowieckiego, , niefortunnego epigona Fukuyamy czy Mao-Tse-tunga , trafia obecnie rykoszetem w jej twórców i inicjatorów.
Od 1989 roku mieliśmy zaczynać życie jako „tabula rasa”. Człowiek bez przeszłości, bez korzeni, bez świadomości swego miejsca w historii świata. Ze wszczepioną obsesją posiadania, gromadzenia, budowania.
Tylko Tu i Teraz.
Człowiek ten miał być lepszy, bardziej szczęśliwy, wolny, bez zbędnego bagażu doświadczeń. Miał wyruszyć w dalszą (nową) podróż ku szczęśliwemu kapitalizmowi z pustą walizką, którą zapełniać miał, dzięki swej wiedzy, kreatywności i przedsiębiorczości, wymienialną walutą.

I co się stało?

Jak sprawdził się ten hedonistyczny materializm po 20 latach? Jaki wpływ na dzisiejszego człowieka ma wcześniejsza tyrania bieżącej chwili? Gdy człowiek już trochę uciułał, pozwiedzał niedostępne wcześniej zakątki świata, zachłysnął się bogactwem hipermarketów, plastikową kulturą, zainwestował w akcje i obligacje, okazało się, że odczuł niedosyt. Czasami transcendentalny, będący niewyartykułowaną tęsknotą za czymś, co trudno określić, zdefiniować wprost nawet zaprzyjaźnionemu psychoanalitykowi.
Ten strach, wynikający z zawieszenia w próżni czasu, wolności, rozkoszy, topiony często w alkoholu, tłumiony seksem, narkotykami, wypocony w klubach fitness, wcale się nie oddalał.
Bo finansowe piramidy nie mają nic wspólnego z piramidami greckimi, Złote Tarasy nie przypominają gotyckiej Katedry, a bełkot mediów słów poety.
Sztuczny świat Big Brothera czy Idola przestał mu wystarczać. Zrozumiał, że zagubienie intelektualnych wartości, aprobowanie kiczu, zgoda na manipulacje, jest zwolnieniem od myślenia, wysiłku, głębokich przeżyć. Że wolność, cnota, prawda, wiara nie mogą zatracić swego pierwotnego sensu. Że nie można znaleźć uzasadnienia dla zdrady, kłamstwa ośmieszając cnotę, a poczucia pseudowolności uzasadniać tolerancyjnością. Że poznawanie świata za pomocą mediów prowadzi do kryzysu wartości i utraty świadomości grzechu. A człowiek bez swych korzeni, swej historii, tradycji, jest niepełny.

I wreszcie stało się coś, co pozwoliło człowiekowi spojrzeć wstecz. To nastąpiło 20 czerwca, a może i wcześniej. To spojrzenie wstecz wcale nie musi oznaczać zatrzymania się w jego drodze do przyszłości. Może być jedynie zadumą, rachunkiem sumienia, refleksją nad tym, jak wiele stracił niedoceniając prawdy. Tej, która ma wielką moc. Która zniszczyła totalitarne systemy, zdarła maski z twarzy hipokrytów, zatruła życie konformistom i przez wiele lat stała na drodze pracy dziennikarzy i historyków.

Podobnie jak w Biblii, ten, który przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdziwe, był niewygodny. Dlatego musiał być unieszkodliwiony. Prokurator Judei zapomniał, że prawda ma moc wyzwalania. Dziś wiemy, że jest oczyszczeniem i jedynym fundamentem, na którym możemy budować swe życie.

To jest: Konrad Banachewicz

Piękny tekst

I bardzo do mnie trafił, aż dojechałem do jednego akapitu:

"Prokurator Judei zapomniał, że prawda ma moc wyzwalania. " - proszę zostawić Piłata w spokoju... To naprawdę nie on był głównym winnym.

Konrad Banachewicz

prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)

To jest: MagdaF.

Panie Konradzie,

nic takiego nie ma w moim tekście. Rozważam tylko stosunek do prawdy. A głupi tłum... On zwykle był w większości. A kto ma większość, ma monopol.

To jest: BTadeusz

Bardzo stanowczo prosze rozrózniać słowa tłum , i, większość.

Albo, skoro róznicy nie miałoby byc, prosiłbym uzywać jednego z nich.
-:)
No cyba, że z szacunku do słowa czuje się Pani zwolniona.

To jest: MagdaF.

Nie czuję się zwolniona.

Pozostaję przy tłumie licząc, że jest mniejszością.

To jest: BTadeusz

Rozjaśnię.

Tłum, to powódź.

Tłum, to akcja na hasło - jakaś prosta, przypominajaca raczej stado bizonów, niż ludzi - czynność. W trakcie czynności - nie ma miejsca na refleksję.

Większość, to pojęcie z grupy cywilizowanych.
Wiekszość wyraża sąd, opinię, pogląd - w sposób nieemocjonalny (nawet, jeśli jednostki "głosujące" - są "pod napięciem").

Zgodzi się Pani?
Dla idei wzajemnego zrozumienia?
-:)

To jest: MagdaF.

Dla idei mogę się zgodzić -:))

ale jeśli tłum dojrzeje do racjonalnych reakcji i poglądów?
To już zmieni się w większość?

To jest: BTadeusz

No chyba tak, ale swoja wolę, zapewne wyrazi juz w innej formie.

To róznica istotna.
To róznica miedzy rewolucją (np. francuską) i demokracją (np. szwajcarską)
Czy się mylę?

To jest: MagdaF.

Tłum

może zgilotynować na środku miasta. Większość demokratycznie wynajmie do tego kata.

To jest: BTadeusz

Więc sądowy wyrok śmierci i lincz - to to samo???

Pani nie ma potrzeby rozrózniania tych sytuacji?

To jest: MagdaF.

W majestacie prawa

czy poza nim - skutek jednakowy.

To jest: BTadeusz

Wyrok śmierci w

Wyrok śmierci w Szwajcarii(hipotetyczny, acz nierealny) i ścięcie burżuja na paryskiej szubienicy - rózni sie jedynie nazwiskiem ścinanego?
Reszta, to imponderabilia?
To, że jeden był uczciwym fabrykantem, a drugi wielokrotnym mordercą - jest bez znaczenia?
Bo zabijać nie wolno?
A właśnie ten szwajcarski "tłum" podjął się wsztrzymania takich egzekucji...

A może Pani "rewolucjonizm" nie mierzi, byle po "słusznej stronie"?
Boję się pytać dalej...

To jest: MagdaF.

Panie Tadeuszu,

nie jestem ciotką rewolucji, wolę aksamitną. Opowiadam się też przeciw karze śmierci. A słuszność musi być udokumentowana rozumem, nie siłą. W każdej dziedzinie życia.

To jest: BTadeusz

Uś! to to tak zostawmy...-:)

.

To jest: samograf

Nic na siłę - tylko młotkiem

Krajobraz po burzy. Drogą posuwa się bryka. W bryce siedzi pięciu uczonych i wielce nabożnych rabinów wracających z teologicznej konferencji. Nagle bryka się zatrzymuje, ponieważ w poprzek drogi leży powalona przez wichurę brzoza. Uczeni w piśmie czcigodni mężowie wysiadają z pojazdu i zastanawiają się, co zrobić. Padają cytaty z Talmudu i dzieł wielkich filozofów. A brzoza, jak leżała, tak dalej leży. Z drugiej strony drogi nadjeżdża chłop furmanką, bez słowa podchodzi do drzewa, popluwa w dłonie, podnosi brzozę i rzuca jednym zdecydowanym ruchem do rowu. Wówczas jeden z przewielebnych rabinów głośno się żacha:
- Też mi sztuka! Siłą?

To jest: ciemnogrodzianin@gmail.com

ku szczęśliwemu kapitalizmowi z pustą walizką??

Nie przypuszczam, by Sz. P. uznawała okres po 89' za okres drogi ku kapitalizmowi i wolności. Jest to raczej okres zastosowania Leninowskiej techniki: "ZAUFAĆ, ale KONTROLOWAĆ". Kapitalizm z podatkami powyżej 60% to chyba żart, a z dochodowym to kpina (sugerował bym określenie RYNEK KONTROLOWANY PRZEZ "EKSPERTÓW"). Wysokie obciążenie podatkowe powodują, iż koszt utrzymania "państwa" rośnie ponad możliwości przeciętnych ludzi nie posiadających koncesji ;). Wynikiem przepracowania, braku czasu na zajęcie się własnymi dziećmi, rodziną i domem powoduje wymieniane przez Panią patologie (oczywiście nie we wszystkim przypadkach, ale w 90% przynajmniej). Brak czasu na "myślenie", głębokie "przeżycia" (ja mam głębokie, aż za bardzo, jak włączam tv i słucham ekspertów i fachowców) to właśnie efekt obciążeń podatkowych, braku organizacji życia społecznego na zasadzie odpowiedzialności za wolny wybór.

Rozwiązanie - zwrot w kierunku wolności i to nie tylko gospodarczej, choć przede wszystkim. Przywrócenie podstawowych zasad prawa "Chcącemu nie dzieje się krzywda", "Prawo nie działa wstecz", itp... . Wolność to tak jak Sz. P. pisze, przeciwny kierunek niż swoboda, to przede wszystkim odpowiedzialność za działania w obrębie własności i lub z jej użyciem oraz wynikająca z odpowiedzialności sprawiedliwość (nie społeczna).
Pozdrawiam

Ciemnogrodzianie wszystkich krajów łączcie się!

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.