Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Blokada klawisza DELETE
Autor: MagdaF., wt, 01/07/2008 - 12:26
„Gruba kreska” Mazowieckiego, , niefortunnego epigona Fukuyamy czy Mao-Tse-tunga , trafia obecnie rykoszetem w jej twórców i inicjatorów. I co się stało? Jak sprawdził się ten hedonistyczny materializm po 20 latach? Jaki wpływ na dzisiejszego człowieka ma wcześniejsza tyrania bieżącej chwili? Gdy człowiek już trochę uciułał, pozwiedzał niedostępne wcześniej zakątki świata, zachłysnął się bogactwem hipermarketów, plastikową kulturą, zainwestował w akcje i obligacje, okazało się, że odczuł niedosyt. Czasami transcendentalny, będący niewyartykułowaną tęsknotą za czymś, co trudno określić, zdefiniować wprost nawet zaprzyjaźnionemu psychoanalitykowi. I wreszcie stało się coś, co pozwoliło człowiekowi spojrzeć wstecz. To nastąpiło 20 czerwca, a może i wcześniej. To spojrzenie wstecz wcale nie musi oznaczać zatrzymania się w jego drodze do przyszłości. Może być jedynie zadumą, rachunkiem sumienia, refleksją nad tym, jak wiele stracił niedoceniając prawdy. Tej, która ma wielką moc. Która zniszczyła totalitarne systemy, zdarła maski z twarzy hipokrytów, zatruła życie konformistom i przez wiele lat stała na drodze pracy dziennikarzy i historyków. Podobnie jak w Biblii, ten, który przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdziwe, był niewygodny. Dlatego musiał być unieszkodliwiony. Prokurator Judei zapomniał, że prawda ma moc wyzwalania. Dziś wiemy, że jest oczyszczeniem i jedynym fundamentem, na którym możemy budować swe życie. |
Piękny tekst
I bardzo do mnie trafił, aż dojechałem do jednego akapitu:
"Prokurator Judei zapomniał, że prawda ma moc wyzwalania. " - proszę zostawić Piłata w spokoju... To naprawdę nie on był głównym winnym.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Panie Konradzie,
nic takiego nie ma w moim tekście. Rozważam tylko stosunek do prawdy. A głupi tłum... On zwykle był w większości. A kto ma większość, ma monopol.
Bardzo stanowczo prosze rozrózniać słowa tłum , i, większość.
Albo, skoro róznicy nie miałoby byc, prosiłbym uzywać jednego z nich.
-:)
No cyba, że z szacunku do słowa czuje się Pani zwolniona.
Nie czuję się zwolniona.
Pozostaję przy tłumie licząc, że jest mniejszością.
Rozjaśnię.
Tłum, to powódź.
Tłum, to akcja na hasło - jakaś prosta, przypominajaca raczej stado bizonów, niż ludzi - czynność. W trakcie czynności - nie ma miejsca na refleksję.
Większość, to pojęcie z grupy cywilizowanych.
Wiekszość wyraża sąd, opinię, pogląd - w sposób nieemocjonalny (nawet, jeśli jednostki "głosujące" - są "pod napięciem").
Zgodzi się Pani?
Dla idei wzajemnego zrozumienia?
-:)
Dla idei mogę się zgodzić -:))
ale jeśli tłum dojrzeje do racjonalnych reakcji i poglądów?
To już zmieni się w większość?
No chyba tak, ale swoja wolę, zapewne wyrazi juz w innej formie.
To róznica istotna.
To róznica miedzy rewolucją (np. francuską) i demokracją (np. szwajcarską)
Czy się mylę?
Tłum
może zgilotynować na środku miasta. Większość demokratycznie wynajmie do tego kata.
Więc sądowy wyrok śmierci i lincz - to to samo???
Pani nie ma potrzeby rozrózniania tych sytuacji?
W majestacie prawa
czy poza nim - skutek jednakowy.
Wyrok śmierci w
Wyrok śmierci w Szwajcarii(hipotetyczny, acz nierealny) i ścięcie burżuja na paryskiej szubienicy - rózni sie jedynie nazwiskiem ścinanego?
Reszta, to imponderabilia?
To, że jeden był uczciwym fabrykantem, a drugi wielokrotnym mordercą - jest bez znaczenia?
Bo zabijać nie wolno?
A właśnie ten szwajcarski "tłum" podjął się wsztrzymania takich egzekucji...
A może Pani "rewolucjonizm" nie mierzi, byle po "słusznej stronie"?
Boję się pytać dalej...
Panie Tadeuszu,
nie jestem ciotką rewolucji, wolę aksamitną. Opowiadam się też przeciw karze śmierci. A słuszność musi być udokumentowana rozumem, nie siłą. W każdej dziedzinie życia.
Uś! to to tak zostawmy...-:)
.
Nic na siłę - tylko młotkiem
Krajobraz po burzy. Drogą posuwa się bryka. W bryce siedzi pięciu uczonych i wielce nabożnych rabinów wracających z teologicznej konferencji. Nagle bryka się zatrzymuje, ponieważ w poprzek drogi leży powalona przez wichurę brzoza. Uczeni w piśmie czcigodni mężowie wysiadają z pojazdu i zastanawiają się, co zrobić. Padają cytaty z Talmudu i dzieł wielkich filozofów. A brzoza, jak leżała, tak dalej leży. Z drugiej strony drogi nadjeżdża chłop furmanką, bez słowa podchodzi do drzewa, popluwa w dłonie, podnosi brzozę i rzuca jednym zdecydowanym ruchem do rowu. Wówczas jeden z przewielebnych rabinów głośno się żacha:
- Też mi sztuka! Siłą?
ku szczęśliwemu kapitalizmowi z pustą walizką??
Nie przypuszczam, by Sz. P. uznawała okres po 89' za okres drogi ku kapitalizmowi i wolności. Jest to raczej okres zastosowania Leninowskiej techniki: "ZAUFAĆ, ale KONTROLOWAĆ". Kapitalizm z podatkami powyżej 60% to chyba żart, a z dochodowym to kpina (sugerował bym określenie RYNEK KONTROLOWANY PRZEZ "EKSPERTÓW"). Wysokie obciążenie podatkowe powodują, iż koszt utrzymania "państwa" rośnie ponad możliwości przeciętnych ludzi nie posiadających koncesji ;). Wynikiem przepracowania, braku czasu na zajęcie się własnymi dziećmi, rodziną i domem powoduje wymieniane przez Panią patologie (oczywiście nie we wszystkim przypadkach, ale w 90% przynajmniej). Brak czasu na "myślenie", głębokie "przeżycia" (ja mam głębokie, aż za bardzo, jak włączam tv i słucham ekspertów i fachowców) to właśnie efekt obciążeń podatkowych, braku organizacji życia społecznego na zasadzie odpowiedzialności za wolny wybór.
Rozwiązanie - zwrot w kierunku wolności i to nie tylko gospodarczej, choć przede wszystkim. Przywrócenie podstawowych zasad prawa "Chcącemu nie dzieje się krzywda", "Prawo nie działa wstecz", itp... . Wolność to tak jak Sz. P. pisze, przeciwny kierunek niż swoboda, to przede wszystkim odpowiedzialność za działania w obrębie własności i lub z jej użyciem oraz wynikająca z odpowiedzialności sprawiedliwość (nie społeczna).
Pozdrawiam
Ciemnogrodzianie wszystkich krajów łączcie się!