Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Super
Autor: Konrad Banachewicz, pi, 20/06/2008 - 15:05
No i koniec – najsłynniejsza ostatnio polska czternastolatka usunęła ciążę, problem (pozornie) się rozwiązał... Ciszej nad tą trumną, można by zasugerować? Nic z tych rzeczy. Najpierw oczywiście musiał się wypowiedzieć Jaś Fasola polskiej lewicy – Grzegorz Napieralski, który po prostu nie może wytrzymać pół dnia, jeśli w jakiejś gazecie nie dowali Kościołowi Katolickiemu. W ramach umacniania sojuszu lewicy z sodomitami (co ma w sumie sens – różnej maści zboczeńcy powinni trzymać się razem), zrównał apele aktywistów „pro life” z molestowaniem seksualnym http://wiadomosci.onet.pl/blogi/napieralski.blog.o... dokładnie tak, jak parę tygodni wcześniej zrobił to Robert Biedroń: http://robertbiedron.blog.onet.pl/2,ID317749807,in... Osłabia mnie to: czy ci wszyscy ludzie uczą się zestawu retorycznych cepów z tej samej czerwonej książeczki? Jeden powiew optymizmu: ludzie o tym poziomie umysłowym nigdy nie będą w stanie zmienić kraju na swoją modłę – czego dowodem „sukcesy” „Krytyki politycznej”, która już dawno zdechłaby bez dotacji. No, chyba że opozycję wobec nich będą stanowili tytani pokroju Sobeckiej – to wtedy może być różnie. A co druga strona barykady? Też przewidywalnie: histeryczne sms-y o „ratowaniu dzieciątka”, modlitwy, grzmienie o „kulturze śmierci” z ambon... Standardowy repertuar, który na nikim – a już na pewno na bohaterce całej sprawy – nie robi wrażenia. A przepraszam, był jeden powiew oryginalności: na forum „Frondy” rozpoczęła się dyskusja na temat możliwości ekskomunikowania minister Kopacz. http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1734386. Skoro ułatwiła wykonanie aborcji, bezpośrednio sprzeciwiła się nauczaniu KK – wiadomo. Nie wiem co wyjdzie z tej akcji, ale mam przekonanie że niewiele. Primo, podczas całej sprawy (kiedy młoda matka namyślała się – pozbyć się dziecka czy nie), ludzie próbujący ją odwieść od tej decyzji nie dostali przesadnego wsparcia ze strony hierarchów – więc niby czemu teraz cokolwiek miałoby się zmienić? Secundo, mamy w Polsce wystarczającą ilość „postępowych” duchownych – choćby bp Życiński czy o. Zięba – którzy wiedzą, gdzie są konfitury i w razie czego udowodnią co trzeba. Tertio: po żenujących pokazach korporacyjnej solidarności w wykonaniu kościelnej wierchuszki, coraz więcej ludzi bimba sobie na płynące z ambon moralne nakazy. Chcieli otwartości, demokratyzacji i tak dalej – to proszę bardzo. Jak to mawiał prymas Wyszyński: jak się pozwoli ludziom klaskać podczas mszy, to daje im się przyzwolenie na to, żeby buczeli. I ogólnie wszyscy zadowoleni: czerwoni mogą sobie pokrzyczeć na Kościół i powalczyć z ciemnogrodem, katoliccy aktywiści porozpaczać na tryumfem cywilizacji śmierci, hierarchowie wypowiedzą się w sposób oczywiście zrównoważony, spokojny i nie wartościujący (najlepiej odżegnując się od inkwizycyjnych praktyk – Boże, co za upadek)... Tylko zamienionego w ochłap dzieciaka szkoda. |
Panie Konradzie,
jak zwykle czarne wizjonerstwo.A może by tak jakieś światełko w tunelu? "Ku pokrzepieniu" tego i owego...
Trudno o pokrzepienie.
Trudno o pokrzepienie. Myślałem przez chwilę, że jakaś nadzieja by błysnęła gdyby tak przywrócić do istnienia i działania inkwizycję. Ale inkwizycja to dominikanie a o. Zięba to dominikanin. Co jeśli będzie inkwizycja dla mało nowoczesnych?!
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
Pani Magdo, ale ja nie
Pani Magdo, ale ja nie jestem Sienkiewiczem :) A tak serio: widzi Pani w całej tej sprawie jakieś pozytywy? Ja zasadniczo dostrzegam dwa: 1. odsłonięte przyłbice lewicy, której nienawiść do chrześcijańskich norm odbiera rozum 2. potwierdzenie asekuranckiej postawy hierarchów.
Fajne światełko, nie? Tylko jak się człowiek zbliży to okazuje się, że to jadący z przeciwka po tym samym torze pociąg...
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Panie Konradzie,
nawet Pana pozytywy są negatywami. A może by tak jakiś "znieczulacz"? Nie sugeruję jaki. A po nim tylko "nieznośna lekkość bytu".
A tak na poważnie. Gdybym nie widziała pozytywów, to tylko kamień do szyi... Ups!
Pani Magdo, a czemu ja Pani
Pani Magdo, a czemu ja Pani zdaniem wstaję jeszcze co rano? Bo ciągle mam nadzieję, że jednak warto tę walkę toczyć.
W formie poetyckiej jeden z Gigantów ujął to tak:
http://www.poezje.hdwao.pl/wiersz_1504-potwor_pana...
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Potwór
lubi się odradzać. Mamy tego przykład dziś. Ale warto stanąć do nierównej walki. A jeśli nie zdążymy, uczyć nasze dzieci, jak walczyć. I oddychać pełną piersią. Zawsze. I mieć wiarę, że to MY mamy rację.
@MagdaF
Sz. Pani Magdo proszę nie ulegać sugestii poetyckiej i nie przeceniać rolę owego "potwora", a raczej "goliata" na glinianych nogach.
Nas ludzi prawych jest zdecydowanie więcej, a wspaniałych rodziców, nauczycieli i wychowawców, też nie brakuje, aby nasze dzieci i młodzież dobrze przygotowywać, do konfrontacji w życiu dorosłym z ludźmi zdemoralizowanymi i zdeprawowanymi, także podłymi i nikczemnymi.
Zakupy
Alka-prim trzeba kupić? ;-)
Mnie to zawsze wyciąga z łóżka :D
pozdrawiam
TBM
KPB > TBM
Nie bardzo - jak nie pomyślę o tym poprzedniego dnia, to następnego rano jest już za późno :)
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
@Konrad Banachewicz
Sz. Panie nie trzeba być "Sienkiewiczem", aby wiedzieć, że to, co ma być potem urzeczywistniane w życiu, należy najpierw wprowadzać w domach i w szkołach.
Lecz, co aktualnie czyni się w wielu naszych rodzinach, szkołach, czy w publicznych mediach - w zakresie wychowania, a nie edukowania dzieci i młodzieży, a nawet dorosłych, także kształcenia charakteru, osobowości, promowania i pogłębiania życia duchowego(wewnętrznego), poznawania i rozumienia roli stosunków międzyludzkich, współżycia osób etc. ?.........
Pozytywne jest to, że w RP w wielu szpitalch lekarze nie wykonaliby w/w zabójstwa z powodów etycznych, także wiele osób udzieliłoby matce i dziecku koniecznej pomocy i opieki.
Nurtują mnie pytania :
Kto powinien i mógł zapobiec, tej zbrodni i tragedii ?..........., a kto jest bezpośrednio odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za ich powstanie ?...........
Z poważaniem Z.R. Kamiński
dlaczego ciągle ktoś Panu zarzuca "czarne wizjonerstwo"?
akurat w tym temacie i historii tej dziewczyny, to można sobie strzelić w łeb, jak to się mówi potocznie.
zarzucanie innym czarnego wizjonerstwa, braku optymizmu, skrajny pesymizm, braku wiaru w coś tam, z tego powodu, że sami jesteśmy ślepi, jest gorsze od samej ślepoty.
Bezedura
Pan po prostu nie wie jaka jest rzeczywistość dzisiejszego gimnazjum.
Nie wie ile dziewcząt decyduje się jednak urodzić dzieciątko pomimo, że palant dał w długą (problemem jest oczywiście, iż w ogóle młodzi podejmują współżycie; ale nie jest jeszcze tak jak w Jewropie). Nie wie Pan kto pomaga, wspomaga te dziewczęta i ich rodziny (to ten nieszczęsny postępowy Kościół a raczej Jego ludzie: świeccy i kapłani).
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
Zgadza się. I w ogóle Kościół na dole wygląda zupełnie
inaczej niż w TVN-ie, GW i innych.
My (Pan Konrad, ja, Pan Kociewiak - jak przypuszczam)
nie mieliśmy tego "szczęścia" edukować się w gimnazjum. Tam to dopiero czad! A my co? Podstawówka i od razu liceum. Nuda i poprawność.
A odnośnie Tosi. Przypomina mi się taka reklama w TV: "Ja też mam 12 lat i nazywam się..."
Do P. Kociewiaka: nie za daleko ma Pan na Plac Zamkowy? Zaprasza Pan i nie podaje daty. Miałam kiedyś takiego profesora, ktory umawiał się ze studentkami: w czwartek o piątej, lub w piątek o czwartej. Ale to było już nieco konkretniej.
jeśli można jaśniej, bo bardzo poproszę, bo ja nie
oglądam reklam w telewizji
Wstępnie
11 X 2008; godz. 10.30, róg ulic Jezuickiej i Celnej, Wawa.

Będzimy pod tym znakiem
Ps.
O ile dożyjemy.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
A czy ja się gdzieś
A czy ja się gdzieś wyraziłem źle o ludziach Kościoła ogólnie? Cały mój sarkazm wycelowany jest w wierchuszkę - i tego się akurat będę trzymał.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Katolicką
czy świecką, jak najbardziej?
Wierchuszka
Materiał badawczy, którym dysponuję, jest jednak – przyznaję – skromny.
Jedno gimnazjum w pewnej zakazanej, gdańskiej dzielnicy. Dzielnicy, istnienie których jest hańbą tego funkcjonującego od 20 lat w Polsce łże liberalizmu. Miejsce gdzie rodząc się masz małe szanse na pójście inną drogą niźli ta, jaka jest dana za wzór przez miejscowych. Gdzie postawy, wybory ludzkie zdają się samopowielać w kolejnych generacjach.
Gimnazjum, uważaj Pan, mające trzystuparudziesięciu uczniów, z których czterdziestu paru jest objętych nadzorem kuratorskim. Klasa – dwudziestu ośmiu uczniów – z tego, szesnaścioro pochodzi z rozbitych rodzin. Taki pejzaż – mąż porzuca żonę, rodzinę. Matka popełnia samobójstwo. Pozostaje sam chłopiec pod opieką babci – babcia ginie w wypadku tydzień po samobójstwie córki. Dziecko pozostaje samo. Dwie uczennice, mają jeszcze dziewięcioro rodzeństwa. Oczywiście „otoczone” są ostracyzmem kolegów i koleżanek. Nic dziwnego. Nie myją się, śmierdzą, raz do roku rozpuszczają naokoło wszy, ubierają się zupełnie nie trendy.. Zbudowały sobie, też naturalne, pancerz z opryskliwości i nieufności. W całej tej grupie gimnazjalistów ( w ich rodzinach) zdarzyło się w ciągu ostatniego roku kilkanaście śmierci – ludzi w wieku 17- 40 parę lat (dzieci, matki, ojcowie) Ileż trzeba siły, twardości a jednocześnie wrażliwości aby do nich dotrzeć. Do wszystkich tych dzieci. I to jest robione. Robią to świeccy i kapłani miejscowej parafii. Niespełna miesiąc temu udzielał Sakramentu Bierzmowania owym dzieciom JE Tadeusz Gocłowski, już emerytowany. W pewnym momencie, w swojej homilii powiedział: „wasza parafia, przez tyle lat, mej posługi była zawsze moją ulubioną, lubiłem w niej przebywać”. Zgromadzona młodzież wybuchnęła ironicznym śmiechem. JE nie przestraszył się, podjął ów śmiech. Wytłumaczył się z owego „lubienia”. Przyznał się, iż zna stereotypowe wyobrażenie o Ich dzielnicy. Ten stereotyp zderzony z efektami pracy dziesiątków wolontariuszy daje efekt „lubienia”.
Ilość wspaniałych ludzi, którzy działają w tej parafii JEkselencję porusza.
Ujął tymi paroma zdaniami tych młodych ludzi. To było tylko pięć minut z życia JE. Ale aż pięć dla młodych.
Owo gimnazjum nie bryluje jeśli chodzi o średnią z ocen, ilość „olimpijczyków”. Ma za to sporo dobrych sportowców (sic), i wolontariuszy – chłopców i dziewczęta udzielające się w Hospicjum, Domu Dziecka, Kole Młodych Demokratów, w akcjach charytatywnych wśród swoich ziomali.
To jest tylko jedno gimnazjum, żaden „materiał badawczy”. Lecz do furii doprowadzają mnie teksty ludzi jak z równoległego wątku o nowej książce Legutki. O tych prostakach rządzących w Polsce. Być może było dane Legutce otrzymać dar oglądu rzeczywistości w jej istocie, taką jaką ona jest. Być może zobaczył jaki koń jest. Tymczasem ja widzę tylko: że grzywa, że szyja (są wspaniałe - ale zawszone).
Niemniej, przyznaję, wypuszczam z zagrody swego ciała pawia na takowe teksty, w których pluje się na moich rodaków. A pluje się z pozycji silniejszego, chociażby z tytułu pozycji społecznej.
Sam rezerwuje sobie prawo do plucia, a to w szczególności na naszą Drużynę Narodową w piłce kopanej:)
Pozdr.
Ciepło
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
Kociewiaku...
Litości - ja rozumiem ostrze Pańskiej krytyki / pretensji / pawia, tylko czy na pewno ja jestem właściwym adresatem? A na korzystny przykład w postaci bp Gocłowskiego (w tej konkretnej sytuacji! bałagan w postaci "Stella Maris" przesadnej chluby jednak nie przynosi), ja Panu wyrzucę parę kontrprzykładów. Nic na to nie poradzę, że jeśli chodzi o wysokich rangą pasterzy matki naszej Kościoła, mam mentalność typu "szklanka do połowy pusta"...
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
A tak se "pojechałem"
Wybaczy Pan - Konradzie?
POZDR.
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
KPB > kociewiak
No przecież, że tak :)
ukłony słoneczne - pogoda w Amsterdamie taka ładna, że aż podejrzane mi się to wydaje
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Uff
Ulżyło!
Tutaj włosiennicę włożyłem:)
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
Włosiennica - szacunek :) A
Włosiennica - szacunek :) A czy jest może szansa, że spadłem z listy ludzi niebezpiecznych dla Pańskich synów, na którą to listę mnie Pan kiedyś władował (bodajże w dyskusji o JPII)?
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Mój Boże!
Przecież to już dawno nastąpiło.
Bodajże za przyczyną "Doris Lessing" (wątku)?
Teraz jestem raczej bliżej odwrotnej postawy ... :)
-----
Eeee ..., a może byśmy tak, Najmilsza(y), wpadli na dzień na Plac Zamkowy?
Swoją drogą ciekawe jest w
Swoją drogą ciekawe jest w szczegółach to nauczanie Kościoła. Aborcja równa jest ekskomunice, a do cel ludzi skazanych za morderstwo księża na dyżurach stawiają się na każde przywołanie.
Mam wrażenie, że tu może
Mam wrażenie, że tu może chodzić o uporczywe trwanie w błędnych z punktu widzenia Kościoła przekonaniach.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Gdybyśmy nie powatarzali
Gdybyśmy nie powatarzali wielu grzesznych błędów uporczywie, mimo przyrzekania poprawy, to po jaki dzwon mielibyśmy się spowiadać, tak jak należy, czyli cyklicznie?
Ma Pan na myśli grzechy powszednie,
czy grzechy śmiertelne powtarzane uporczywie?
jestem praktykującym katolikiem
ale czasem nie rozumiem nauczania kościoła. Moja ciocia wyszła za mąż za wujka w roku 1969. Problem w tym, że wujek był rozwodnikiem i nie mógł mięć z ciocią ślubu kościelnego.
Według nauczania kościoła oboje nie mogą przystępować do komunii, bo "żyją w grzechu".
Co ciekawe, mąż który bije swoją żonę, czy morderca może przystąpić do komunii, o ile się wyspowiada.
-----
11 października 2008, marsz na Warszawę, Plac Zamkowy
Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW - www.jow.pl
Jest Pan katolikiem, a warunków dobrej spowiedzi Pan nie zna?
Co ciekawe, mąż który bije swoją żonę, czy morderca może przystąpić do komunii, o ile się wyspowiada.
Bóg jest miłosierny, nikogo nie odtrąca, nawet najgorszych złoczyńców.
A jakie konkretnie zło
A jakie konkretnie zło wyrządzają żyjący ze sobą jak zgodne małżeństwo ludzie (wujostwo p. POznaniaka, na przykład)? No bo skoro odmawia im się sakramentu, to coś ewidentnie jest nie halo...
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Proszę przeczytać
Proszę przeczytać całość mojej wypowiedzi łącznie z cytatem.
Pani Moniko, przeczytałem -
Pani Moniko, przeczytałem - i mam wrażenie, że odbiegliśmy (oboje) od meritum wypowiedzi p. POznaniaka... A mnie naprawdę ciekawi Pani zdanie na ten temat.
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Bez slubu kościelnego żyją w grzechu ciężkim.
Co skutkuje wiecznym potępieniem w razie śmierci. Mogą żyć razem i nie grzeszyć, jeśli będą żyć jak brat z siostrą. Lub powinni spróbować przeprowadzić "rozwód" kościelny, może się uda.
Pani Tosiu
Nie ma czegoś takiego jak "rozwód kościelny"! Jest tylko rozpatrzenie okoliczności rozstrzygających o wazności lub niewazności małżeństwa.
Dlatego napisałam słowo rozwód
w cudzysłowiu
Wyjasniłam Panu
Wyjasniłam Panu Poznaniakowi na jakich warunkach grzesznicy, których przykłady przytoczył mogą przystępować do Komuni św.
A co do meritum, moja odpowiedź jest prosta:
Męża ma się jednego na całe życie, przed Bogiem przysięga się mu wierność i uczciwość małżeńską, to chyba oczywiste.
Nie takie oczywiste, skoro
Nie takie oczywiste, skoro Watykan może jednego meża, czy jedną żonę unieważnić...Znakiem tego, póki Bóg , pocztą pneumatyczną, nie otrzyma do rak własnych stanowiska Watykanu, może tylko bezradnie rozłożyc ręce i wykrztusić: nie mam podstaw, aby panu, panie Kowalski, dalej błogosławić...
Dlatego powinni spróbować.
Często w takich sytuacjach ludzie mają poważne podstawy i nawet o tym nie wiedzą.
Głupoty Pan opowiada
Ja zwykle bajki Pan pisze na "boże tematy" :)))
Proszę nie zapominac, że pan Sławek miał dziś przygodę z "kogute
m"...-):
Niestety, nie opowiada głupot.
Nie całkiem
nie całkiem nie
To "działa" w drugą stronę.
Po prostu zbiór unieważnionych przez Watykan małżeństw całkowicie zawiera się w zbiorze małżeństw nieważnych w oczach Boga.
Jeśli zaszły pewne okoliczności, takie małżeństwo nie zostało zawarte, bo strony nie udzieliły sobie nawzajem sakramentu (ksiądz niczego nie udziela - w przypadku ślubu jest tylko świadkiem).
Stwórca WIE o każdym takim przypadku - jednak tylko niektóre są tak jasne, że nawet ludzie z tego sobie zdają sprawę - więc to ogłaszają.
Zostaje ta część nieważnych w Jego oczach, choć "niewykrytych" przez Kościół. Ale jak to niby mamy sprawdzić... które to są?
pozdrawiam
TBM
Źle Pan myśli.
"Zostaje ta część nieważnych w Jego oczach, choć "niewykrytych" przez Kościół. Ale jak to niby mamy sprawdzić... które to są?"
Wychodzi na to, że ludzie pozostający w tych związkach grzeszą.
Dlatego za każdym razem potrzebna jest decyzja Kościoła.
..."Swiadome i dobrowolne....
prawda?
Otóż to
pozdrawiam dziękując
TBM
ps
Ale jeśli któreś z małżonków świadomie i dobrowolnie do takiej przysięgi swoją drugą połowę doprowadziła i nie wyprowadza z błędu - to i owszem: żyje w grzechu (choć ta druga połowa nie). Dziwne?
To jednak dziwne, że ludzie wierzący nie ufaja Bogu...-:)
Całe zło bierze się z tego.
Nie dowierzajac w życie wieczne, chcą sobie uszczknąć tu, na Ziemi, nieco większy ochłapek cudzym kosztem...
skleroza i życie wieczne
Swoją drogą... kto to powiedział: "Choćby kto zza grobu powrócił, nie uwierzylibyście"?
pozdrawiam ze szklaneczką bilobilu
TBM
TMB, bardzo mądrze.
Dlatego mówię, że każdy powinien ze swoim przypadkiem iść osobno.
I jeszcze jedno: to ma krótkie nogi i z tego najwięcej cierpienia.
No i co dalej...?
... "I w związku z tym...: (....)"
Nie zechciałby Pan, Panie Sławku wypełnić tego wykropkowanego?
słowo nie dym
A przysięga?
pozdrawiam
TBM
A unieważnianie
A unieważnianie małżeństw?
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
Pani tosia namąciła
Znów błąd, to nie "unieważnianie małżeństw", ani nie "rozwód kościelny", tylko orzeczenie, że zawarte małżeństwo już w chwili przysięgi było nieważne, ponieważ niespełniony był szereg warunków potrzebnych do tego, żeby małżonkowie mogli ten związek zawrzeć.
Są to np. zmuszenie kogoś do małżeństwa, albo zatajenie jakiegoś istotnego faktu przez jedną ze stron i wiele innych bardzo skomplikowanych sytuacji.
Moimi słowami, choć nie wiem także czy precyzyjnie się wyrażę, ta przysiega jest nieważna, ze względu na kłamstwa, które posłuzyły do jej wypowiedzenia. Tym samym nie ma małżeństwa, które miałoby zostać zawarte.
A co niby namąciłam? Kościół uznaje różne przeszkody
małżeńskie i każdy przypadek traktowany jest indywidualnie. A nazewnictwo tutaj nie jest istotne. Chodzi o efekt końcowy tzn. to że człowiek nie jest już związany przysięgą.
I w każdej sytuacji o unieważnieniu musi zadecydować Kościół. Nie ma przecież czegoś takiego, że "z mocy prawa" ślub jest nieważny.
Nazewnictwo jest istotne
Nazewnictwo jest istotne, bo jest źródłem nieporozumień (że się tu kimś znanym z forum podeprę).
Unieważnienie to nie to samo co stwierdzenie, że coś od początku było nieważne czyli nie zaistniało.
Racja. To roznica podobna, jak między aborcją i... szklanką
wody zamiast...
-:)
Zgadzam się z Państwem, że generalnie nazewnictwo jest
istotne, jeśli może wprowadzić w błąd. W tym konkretnym przypadku nie wprowadza w błąd, ponieważ chodzi o jeden, jedyny skutek. Oczywiśćie, że w terminologii prawniczej (świeckiej) to ma ogromne znaczenie, czy powiemy unieważnienie, umorzenie, rozwód, zawieszenie itd., bo każdy ten termin powoduje inne skutki.
cytuję tosia:W tym
Tak jak skutkiem aborcji i szklanki wody zamiast jest brak dziecka.
Szanowna Pani Tosiu...
Problem jest ogólniejszy. Nawet baaaardzo ogólny.
Nie jest tym samym stanięcie po dobrej stronie głosząc nietrafne argumenty, co poprawna argumentacja.
Mimo, ze, jak pani pisze - efekt jest podobny.
Właśnie nieszczęsna demokracja, czyli stosowanie procedur większościowych też różni się, z pozoru nieznacznie, od woli ludu wyrażonej w ulicznym linczu.
A o ile decyzja ustanowieona w procedurze większościowej, to najwyższy poziom kultury i tolerancji, o tyle decyzja (nawet taka sama) wymuszona fizyczną presją tłumu - jest gwałtem - i przejawem prymitywnego barbarzyństwa.
I mimo szacunku dla sentencji "po owocach poznacie" nie mozna zamiennie stosować maksymy, że "cel uświęca środki".
Niby to samo, a jednak...
(Związek przyczynowy jest odwrotny)
O tym chyba wspomina Equatore pisząc w stopce "że brak szacunku dla SŁOWA jest źródłem nieporozumień".
Ważna jest I forma, I treść.
Pozdrawiam z nadzieją na porozumienie.
Dzięki za naukę.
"I mimo szacunku dla sentencji "po owocach poznacie" nie mozna zamiennie stosować maksymy, że "cel uświęca środki"."
Dla mnie to jest całkiem co innego. Nie widzę żadnego podobieństwa, żadnej analogii.
Przepraszam, ale przykład dotyczył mojej "demokracji".
O "rozwodach" już się przeciez rozjaśniło.
Nie chciałem przynudzać.
-:)
unieważnianie dymu
Jeśli dając słowo dający nie był świadomy, albo jak dawał słowo pod przymusem, albo jak nie wiedział w co się pakuje (no dobra, to ostatnie to byłaby nie tyle furtka co brama ;-))
Ale jak słowo było świadome, wszystko było OK a potem się odwidziało, to nie ma żadnego unieważnienia.
Nie ma: "odwidziało mi się". Trzeba było myśleć - bo słowo nie dym.
pozdrawiam
TBM
KPB > TBM
"jak nie wiedział w co się pakuje" - no i tu jest pies pogrzebany...
A z resztą się nie kłócę przecież :)
Konrad Banachewicz
prawicowość = konserwatyzm + liberalizm + antykomunizm
- - - - - - -
Zakładamy Prawicę RP (partię polityczną)
nawet jeśli morderca
żałuje za grzechy, nie wróci to życia człowiekowi, któremu zabił.
Ciekawe, co na ten temat powiedziałby Pan Jezus.
-----
11 października 2008, marsz na Warszawę, Plac Zamkowy
Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW - www.jow.pl
Powiedział (by):
"Nie bójcie się tych, co zabijają Wasze ciało (...), bójcie się tych, którzy zabijają Waszą duszę"
a kim są ci
co zabijają duszę?
-----
11 października 2008, marsz na Warszawę, Plac Zamkowy
Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW - www.jow.pl
Ci sami, którzy zabijaja wiarę.
ALe to na ogół nie mordercy.
Jest Pan bardzo tajemniczy
-----
11 października 2008, marsz na Warszawę, Plac Zamkowy
Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW - www.jow.pl
Bo odpowiedź wcale nie jest prosta...
ani spektakularna.
Pan Jezus?
Ciekawe, co na ten temat powiedziałby Pan Jezus.
np.
"Więcej jest radości z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia" (Łk 15,7)
Pan Jezus do łotra na krzyżu:
"Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju" (Łk 23, 43).
Pan Jezus do św. Katarzyny ze Sieny:
"W rozpaczy tkwi pogarda dla Mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy, niż miłosierdzie i dobroć Moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą Moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną Mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne. Ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby pokładał nadzieję w Moim miłosierdziu, otrzymałby je. Bo miłosierdzie Moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć Moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu." (Dialog, rozdz. 132).
Do św. Mechtyldy:
"Nie ma grzesznika tak wielkiego, że nie odpuściłbym mu natychmiast wszystkich grzechów, gdy szczerze za nie żałuje" (rozdz. 58 Księgi IV)
Do św. Faustyny:
"Córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego". (Dzienniczek, 699).
Mam jeszcze szukać?
To jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu.
"Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu."
Ten problem mnie bardzo ciekawi. Czy taki grzesznik jest potępiony? On nie może się wyspowiadać z tego grzechu, nie dostanie rozgrzeszenia? W jakiej sytuacji popełnia się ten grzech?
Pani Tosiu
W sumie to ja bardzo mało wiem. Nie wiem też dlaczego "robię" tu za księdza, ja naprawdę nie jestem księdzem, ani nawet zakonnicą :(
Może coś w tym jest - przypominam sobie, że kiedyś, kiedy nauczycielka w szkole poprosiła żebyśmy narysowali swój przyszły zawód, narysowałam księdza, a mój kolega z ławki - świnię i ... jest teraz rzeźnikiem.
A tak na poważnie to, może to Pani pomoże:
http://mateusz.pl/pow/011206.htm
Pozdrawiam
To przepraszam, myslałam, że pogadamy sobie.
A jeśli chodzi o narysowanego księdza, to kto wie, młoda Pani jeszcze...
:D
Proszę nie przepraszać, zazwyczaj staram się nie zabierać głosu, kiedy nie czuję się pewnie w temacie.
Jeżeli chodzi o księdza to lepiej niech pozostanie anegdotką, Mam raczej konserwatywne poglądy dotyczące kobiet w Kościele:)
A tak naprawdę, to mam męża i dwoje dzieci, stąd moje "obeznanie" dotyczące rozwodów. Człowiek musi wiedzieć w co się pakuje ;)
Ja nie chcę być krytyczna, ale to się kłóci z tym co Pani
napisała wyżej, że męża ma się jednego w życiu. Ja się z tym z zupełności zgadzam i uważm, że jest to jedyna zdrowa sytuacja w życiu kobiety.
Ale skąd w takim razie zainteresowanie rozwodami, bo trzeba wiedzieć w co się człowiek pakuje? Czy liczy się Pani z tym, że kiedyś może Panią spotkać rozwód?
Może Pani oczywiście nie odpowiadać, to tylko taka dygresja, ponieważ uderzył mnie ten dysonans.
Wiedzę rozwodniczą dla
Wiedzę rozwodniczą dla celów prywatnych zbiera się w celu uniknięcia ewentualności skutków takiego zdarzenia na własnej skórze. Proszę nie wrzucać mnie do ZUPY.
p. Marku, ale to nadal świadczy o kompletnym braku
zaufania do tej drugiej osoby! Jesli ja biorę z kimś ślub i w tym samym momencie zastanawiam się, jak to będzie przy rozwodzie, no to przepraszam bardzo, o czym to świadczy?
Zabezpieczyć się przed skutkami? Rozwodu?
To może napiszę trochę
To może napiszę trochę prościej.
Sytuacja nie-mężatki: jeżeli statystyki dowodzą, że statystyczny rozwodnik to murzyn, ewentualnie mulat z pociągiem do alkoholu i wyrokiem, to nie-mężatka lepiej zrobi gdy poszuka sobie na męża kogoś innego.
Sytuacja mężatki: jeżeli statystyki dowodzą, że co drugie małżeństwo tłukące się autobusem z Polski do jukeju nie wróci stamtąd już jako małżeństwo, to może lepiej niech jedzie zaniast tego na tygodniowe wczasy na Majorkę. Np.
A kto zagląda do statystyk podejmując decyzję o małżeństwie?
Druga sytuacja też paranoiczna.
A kto zagląda do statystyk
A kto zagląda do statystyk podejmując decyzję o małżeństwie?
Pewnie mało kto, ale ja tylko odpowiadałem na zadane pytanie. Poza tym zamieniając statystykę na intuicję otrzymujemy prawie to samo. Bo intuicja to zdolność wyciągania prawidłowych wniosków na podstawie wcześniej zgromadzonej wiedzy (doświadczeń) oraz szczątkowych przesłanek.
Druga sytuacja też paranoiczna.
Zapewne te tłukące się... małżeństwa też tak na początku myślały.
Nauka Pana Paliwody poszła w las :(
Trzeba wiedzieć z kim żartować...
Tak, to jest charakterystyczne zjawisko na tym portalu.
Jak ktoś coś palnie, to mówi, że żartował, a ten drugi nie poznał się, bo jest mało inteligentny.
No tak, otworzyć wszystkie archiwa
i spowiedź powszechna...
To jest frajda. To byłyby igrzyska...
Czy ja szydzę z Pana z tego powodu, ze nie chodzi
Pan do spowiedzi?
;)
Na przyszłość radzę patrzeć na znaczki (smileye) przy końcu zdania.
Pomaga to czasem osobom "niezorientowanym" rozpoznać żart. Wiadomo wtedy, że dany tekst jest pisany z przymrużeniem oka.
Ja wcale nie twierdzę, że brak poczucia (określonego rodzaju) humoru = brak inteligencji.
Ale Pan TBM mówi, że Bóg
Ale Pan TBM mówi, że Bóg od razu wie, które małżeństwa są w jego oczach nieważne. To pewnie nawet się nie fatyguje na ceremonię...Więc skoro tak, to może rzeczywiście wystarczy zgodne oświadczenie złych małżonków, że ich misja się wyczerpała i trzeba zaczynać wszystko od nowa? Nawet Bogu to będzie na rekę, skoro i tak nic sobie nie robi z takich małżeństw bylejakich...
p. Sławku, rzadko ludzie fałszywie przysięgają na ślubie,
lub coś zatajają. Przysięgają z miłością. Zwykle jest tak, ze w trakcie coś im się nie podoba i uważają, że nie będą się dalej męczyć bo po co. A to już z miłością do drugiego człowieka nie ma nic wspólnego. Wręcz przeciwnie.
Tyle to wiemy wszyscy. Ale
Tyle to wiemy wszyscy. Ale Bog zna jeszcze i dzień i godzinę...Więc jesli pan Bóg wcześniej od człowieka i nawet od Watykanu wie, co ma sądzić o takim, czy innym małżeństwie, to czy nie wydaje się miosierne, by każdy człowiek miał więcej, niż tylko jedną szansę, by zaimponować Bogu udanym życiem rodzinnym?
dwie formy małżeństw
Nie ma małżeństw "bylejakich". Są - albo ich nie ma (sakrament BYŁ albo go NIE BYŁO).
I - oczywiście - ma Pan rację. Wystarczy zgodne oświadczenie, że nie było. Tyle, że ludzie są różni. Niektórzy to nawet (proszę sobie wyobrazić!) kłamią! Serio!
To trzeba sprawdzić. I tyle. Sprawdza się, czy było, czy nie.
pozdrawiam
TBM
ps
Naprawdę jest tak, że to nie ksiądz tylko małżonkowie udzielają sobie tego sakramentu. Więc jakim cudem ksiądz mógłby go cofać? Ale sami nie mogą, bo wyraźnie jest napisane: "kto by odprawił swą żonę..."
No ale chyba nie ma nic, że nie
No ale chyba nie ma nic, że nie można odprawić męża...Może to jakaś "furtka" dla zdeterminownych, co?
Panie Sławku....
... jeżeli to możliwe, (mnie żaden rozwód niepotrzebny) - gdyby się Panu powiodło załatwienie z podatkami, że mogą być na gębę, że zapłaciłem - to jestem za i Pana poprę.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Próbować zawsze można...
pozdrawiam trzymając kciuki
TBM
p. Sławku, do chorych też się stawiają o każdej porze dnia
i nocy. Są to ludzie w potrzebie. Uwięziony nie może wyjść na spowiedź, więc ksiądz przychodzi do niego. To samo z chorymi. Natomiast p. Kopacz może pójść sama do spowiedzi. Nie ma w tym względzie żadnych ograniczeń.