Polityka historyczna w praktyce

Jak można się było spodziewać - książka Piotra Gontarczyka i Sławomira Cenckiewicza już przed jej wydaniem zaczęła żyć niezależnie od treści w niej zawartych. Jest ona, a za nią jej bohater, Lech Wałęsa, obiektem nie tylko dyskusji i analiz - ale głównie manipulacji, mimowolnych i zamierzonych.

Książka “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” będzie wydana już w poniedziałek (prawdopodobnie w nakładzie jednak większym, niż się jeszcze wczoraj wydawało - 4.000 egz.). Informacje, jakie przedstawiają media elektroniczne i papierowe, fragmenty książki, jej wstępne omówienia, oraz wypowiedzi jej autorów, oraz jednego z recenzentów - Andrzeja Zybertowicza - pozwalają na postawienie kilku tez.

Warto zauważyć, że informacje o tej pozycji pojawiają się w trzech gazetach - “Rzeczpospolitej”, tygodniku “Wprost” i tygodniku “Gazeta Polska”. Już po tym zestawie periodyków (osnowie medialnej wspomnianego przeze mnie wczoraj Salonu IV RP) widać, że promocja książki jest bardzo jasno i jednoznacznie zaplanowana, jako szersze działanie. I nie jest to tylko działanie promocyjne dla tej pracy - lecz działanie quasi polityczne. Nie ukrywa zresztą tego specjalnie Andrzej Zybertowicz, recenzent książki, który daje wyraźnie do zrozumienia, że pozycja spółki Cenckiewicz/Gontarczyk ma zadania przekraczające wymiar historiograficzny. Zybertowicz jednocześnie akcentuje naukowość tej pracy, jej solidne oparcie o dokumenty źródłowe i “rzetelność kwerendy”. I tu właśnie dochodzimy do pytania - czy to, że historycy IPN oparli się o dokumenty źródłowe SB, z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej jest wystarczającą rękojmią, aby uznać tą pracę za dzieło naukowe?

Z przytoczonych przez “Rzeczpospolitą” dziś i wczoraj fragmentów książki, poza powoływaniem się na materiały źródłowe, wynika jednoznacznie, że pp. Cenckiewicz i Gontarczyk posługują się PUBLICYSTYKĄ, a nie językiem naukowym. W tych fragmentach, gdzie dokumenty są jednoznaczne i potwierdzone w innych źródłach - sprawa jest prosta. Tam, gdzie dokumenty są niejednoznaczne (jak choćby “oryginalne maszynopisy”(!)) - pojawia się interpretacja i wnioskowanie własne autorów. Poza tym widać, już na podstawie opublikowanych fragmentów, że mamy do czynienia z częścią dokumentów, które pasują do linii książki.
A linią książki jest udowodnienie i przekonanie czytelnika, że Lech Wałęsa jest “Bolkiem”. To jest właśnie informacja, z którą nie kryją się specjalnie autorzy - ale również potwierdza ją prezes IPN, Janusz Kurtyka, który stwierdza wprost - wprawdzie nie ma stuprocentowego dowodu, że Lech Wałęsa to “Bolek” - ale on bierze na siebie za to odpowiedzialność. Trzeba przyznać, że postawa Kurtyki w tej sytuacji jest dobra. Tylko, że Janusz Kurtyka to nie tylko przełożony pp. Cenckiewicza i Gontarczyka, ale szef również państwowej instytucji, która powinna dbać o rzetelność i jakość publikacji - ale również być odpowiedzialna za państwo jako całość. Pozycja o Wałęsie nie przyczynia się do umocnienia wizerunku IPN jako niezależnej instytucji historycznej - ponieważ książka ma zadania polityczne.
Już wcześniej pisałem - książka ta jest kolejną odsłoną walki, tak jakby echem słynnej z początku lat ‘90 “wojny na górze”,która jest sporem politycznym pomiędzy różnymi środowiskami politycznymi, kto, kiedy i dlaczego ma zająć naczelne miejsce w panteonie sławy opozycjonistów antykomunistycznych. Sama w sobie książka, oparta jednoznacznie - i jednostronnie - na dokumentach SB, bez pogłębionej analizy faktograficznej, opartej o zeznania i opinie uczestników tamtych zdarzeń - jest protezą pracy naukowej, a przede wszystkim - narzędziem walki politycznej.
I nie tylko zresztą IPN firmując tą pracę nie dokłada staranności naukowej i rzetelności instytucji państwa. Janusz Kurtyka, IPN jako instytucja i oczywiście autorzy książki stawiają się, na podstawie esbeckich dokumentów, zresztą głównie ich kopii, a być może fałszywek - a nie na podstawie rzetelnego procesu badawczego - w roli sędziów Lecha Wałęsy. Pojawiają się już pytania, czy działania IPN są zgodne nie tylko z jego misją - ale również czy praca pp. Cenckiewicza i Gontarczyka nie
Kampania medialna, organizowana przez “Rzeczpospolitą”, inne prawicowe media, a także TVP (dziś ma wyemitować film Grzegorza Brauna o Wałęsie), wskazuje, że projekt polityczny, pod nazwą - najpierw Lech Wałęsa - potem III RP - jest przygotowany precyzyjnie i z żelazną logiką wdrażany w życie.

Salon IV RP dużo się nauczył. Mając do dyspozycji tak potężny oręż, jak IPN, media papierowe i telewizję publiczną - realizuje plan długiego marszu, gdzie poszczególne stacje mają doprowadzić do deprecjacji i zanegowania polskiej historii ostatnich 20 lat.

Sprawa Lecha Wałęsy, książki o nim, jego współpracy z SB jest tylko elementem walki politycznej. Tak właśnie wygląda polityka historyczna w praktyce. Na początek na nowo próbuje się reanimować mit rządu Jana Olszewskiego, jednocześnie próbuje się obalić mit Lecha Wałęsy, przy okazji oczywiście (co wyraźnie z opublikowanych fragmentów widać) prowadzona jest walka o “rząd dusz” z Adamem Michnikiem i “Gazetą Wyborczą”. W tle tego wszystkiego stoją bracia Kaczyńscy, o czym świadczą wypowiedzi Lecha.

Tylko, że ta zabawa, która jest nazywana na użytek gawiedzi “odkrywaniem prawdy” - donikąd nie doprowadzi. Mit i pozycja, historyczna pozycja Lecha Wałęsy nie ucierpi, efekty polityczne tych działań będą żadne - tylko koszty międzynarodowe tej zadymy w Świecie będą duże.

Azrael

To jest: BTadeusz

Racja:

cytat:
Mit i pozycja, historyczna pozycja Lecha Wałęsy nie ucierpi,

A koszty tego mitu nie obciążą naszej ostrosci widzenia otaczającego swiata.

Heros nie ucierpi, a my odzyskamy wiarę w prawdę.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

wiarę w prawdę.?

Efektem tych działań jest destrukcja wiary w cokolwiek i komukolwiek. Efektem tego jest zniechęcenie Polaków do władzy
pogłebienie nieufności i dzielenie społeczeństwa.
Latwo jest burzyć, a trudno budować. Nawet Janowi Pawłowi II się nie przepuszcza. Wielka mi rzecz, Polacy znowu się okładaja
sztachetami, bo mało im tego co inni dołozą!
Czemu nie powstanie książka, która pomoże Polakom
poczuć dumy z własnej historii i dokonań? Czemu nie powstanie książka, która odeprze oskarżenia żydów i wzbudzi zainteresowania
całej Europy? Czy IPN nie ma danych na ten temat?
Rozgrywki partyjniackie i tyle.

Anna

To jest: BTadeusz

Nie ma zaufana do władzy uzurpatorskiej.

Odwołujacej się do większości, a realizującej wolę nieznanych demiurgów.

Będzie JOW - będzie minister - służącym - będzie zaufanie.

Demokracja, to "władza ludu", ALE realizowana poprzez procedury większościowe w stanowieniu prawa.


11.10.2008.Plac Zamkowy. Walczmy o swoje prawa z Ruchem na Rzecz JOW

Jestem za JOW, (zresztą innych nie znam) ale nie wierzę, że

system wyborczy jest w stanie zmienić mentalność ludzi i wprowadzi spokój w ich duszach. Potrzeba aby patriotyzm przeważył ponad
partykularnymi interesami. A jak dotąd to nie ma takich wzorców
oprócz gołych frazesów. W jaki sposób przygotuje Pan młodzież
do nowych wzniosłych celów, kiedy nie ma żadnych wzorców?
Czy na przykładzie rujnowania jest Pan w stanie nauczyć tego
jak się buduje?
Anna

To jest: Krzysztof Laskowski

Nawet jeśli JE Lech Wałęsa nie był "Bolkiem",

to na jakiej podstawie wypożyczył sobie teczkę "Bolka" i "wybrakował" umieszczone w niej dokumenty? Czy anioł śmierci, który zawsze stoi po stronie prawdy, łaskawie odpowie dyskutantom PN na to pytanie?

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.