Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Czy Prezes TK chce ograniczyć wolność słowa?
Autor: Wojciech-Maltan, sob, 14/06/2008 - 16:17
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że sędziowie TK wielokrotnie już dawali wyraz swoim preferencjom politycznym i szczególnym (osobistym) zainteresowaniem w toczących się postępowaniach. Zgadzam się co do istoty, że dwutorowość nie jest pożądana, ale czasami bywa nieunikniona. Problem w tym, że to raczej Prezydent ma rację, a nie Prezes Stępień. Proces osłonowy L.W. Był swego rodzaju kuglarstwem – o czym na końcu. Jerzy Stępień wydaje się zapędzać za daleko w wyrażaniu swojej dezaprobaty dla poczynań Prezydenta: Widziałem ten program, w którym obcesowo i z lekkością Kaczyński nazwał Wałęsę tak, jak go nazwał. Z punktu widzenia prawa oczywiście nie mógł tego zrobić Nie słyszałem, żeby w Polsce obowiązywało prawo, które zakazuje nazywania kogoś tak, jak to zrobił L.K. Co najwyżej sąd w toku postępowania może stwierdzić, że zostały naruszone jakieś przepisy bądź nie. Póki co – nawet osoby związane z PiS-em obowiązuje domniemanie niewinności – zapisane w artykule 42, który z pewnością jest doskonale znany sędziemu Stępniowi. Nie oczekuję, że większość musi podzielać zdanie osób, które chcą ujawnia prawdy albo wyrażają swoje poglądy (czy mają na to dowody, czy nie - domniemanie niewinności oczywiście przysługuje też i L.W. ). Jest to wolność przysługująca każdemu (art. 54), dopiero kiedy skorzystanie z tej możliwości narusza czyjeś prawa – możemy sprzeciwiać się, polemizując z tezami adwersarza, w ostateczności szukając sprawiedliwości w sądzie (złośliwi powiedzą, że to akurat ostatnie miejsce, gdzie ją można znaleźć). Tak mógłby powiedzieć zapewne Krzysztof Wyszkowski, który jest w sporze prawnym z Lechem Wałęsą. Tak się składa, że właśnie w tej sprawie, o której mówił Prezes Stępień. Chyba sąd wyższej instancji nie podziela zdania Prezesa TK, mimo że sąd niższej systematycznie i z uporem lepszej sprawy ogranicza prawo do obrony K.W. Wyjątek z orzeczenia TK z 26 października 2005r. (o sygnaturze K 31/04):
Wyrok wydany w składzie:
W skrócie mamy więc taką sytuację. Sąd lustracyjny wyrokiem z 2000 roku potwierdza prawdziwość oświadczenia L.W. -> - W międzyczasie część historyków dociera do jakichś dokumentów -> W marcu 2005 r. były prezydent występuję do IPN o akta; rozpoczyna się proces przeszukiwania zasobów IPN -> W październiku zapada rzeczony wyrok TK -> Na podstawie tego wyroku kończy się kwerenda dokumentów i z automatu zostaje nadany status pokrzywdzonego. Przed nami publikacja książki i finał procesu K.W. vs. L.W. Zobacz też: |