
Wojna gruzińska
Gorący tematWydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Irlandia - nic się nie stanie
Autor: Azrael, czw, 12/06/2008 - 17:04
Nerwowe przebieranie nogami, zagryzanie zębów, gdybanie, co się będzie działo, kiedy Irlandia nie przegłosuje w swoim referendum traktatowym, że przyjmuje go… niektórzy piszą, że dziś rozstrzygną się losy Traktatu Lizbońskiego. Przyznam się, że wyjątkowo jakoś nie niepokoję się tą sprawą i uważam, że los Traktatu Reformującego (TR) nie leży wcale w rękach Irlandczyków. Więcej - uważam, że głosowanie przeciw - da równe korzyści niż za. Karkołomne myślenie? Nie - pragmatyczne. Otóż uważam, że stanięcie w poprzek całej reformy Unii Europejskiej przez czteromilionowy kraj, nie czarujmy się - fajny, ciekawy - ale peryferyjny, jest dowodem, że integracja ma sens i ma przyszłość. TR miał pokazać jedność Europy - i ją pokaże, tak czy inaczej. Wielkie kraje regionu już zrozumiały, że tylko wspólny front ma przyszłość. Także Polska, która pomocy na bolączki energetyczne szuka w całej UE, dążąc do jedności, a problem z rosyjskimi embargami powinien już tylko dopełnić to rozumowanie, że indywidualne problemy da się rozwiązać z równymi sobie - ale nie z dużymi. Jeżeli Irlandia powie “nie” - to zrobi “kuku” tylko sobie. Bo technokraci europejscy - i inne kraje członkowskie znajdą rozwiązanie (może przejściowy powrót do Traktatu Nicejskiego, może zastosowanie wobec Irlandii czegoś podobnego, jak sprawa ratyfikacji Karty Praw Podstawowych przez Wielką Brytanię i Polskę), ale suma summarum - rachunek za brak zgody na Unię zjednoczoną bardziej - zapłaci sama Irlandia. Bo inni nie pozwolą zrobić sobie i swoim interesom szkody. Jednym z haseł, jakie się pojawiało najczęściej w dyskusji na temat ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego – jest suwerenność Polski – oczywiście – jej utrata, która jakoby ma nastąpić, gdyby traktat został przyjęty definitywnie. I co ciekawe – nikt nie usiłuje tego tematu zgłębić, nikt nie stara się szerzej podyskutować, czy rzeczywiście Polska i jej Naród traci tą suwerenność – czy nie i czy może jednak coś na tym zyskujemy. Pojęcie suwerenności jest dość skomplikowaną kategorią polityczno – prawną – i w przebiegu dziejów zmieniało swoje znaczenie i kontekst. Generalnie – suwerenność narodu jest sama w sobie już ograniczona wewnętrznie, poprzez oddanie części prerogatyw rządzenie demokratycznie wybranym przedstawicielom. Jej wybrani reprezentanci, jak w przypadku Polski, w wyborach demokratycznych – sprawują władzę i decydują, jaka część suwerenności – a także wolności osobistej – musi zostać poddana kontroli państwa. Warto o tym pamiętać, że każdy obywatel państwa, jako członek Narodu – nie jest w pełni i nigdy nie będzie suwerenny. Polska, jako państwo – nie jest i nie była nigdy w pełni suwerenna. Gdyby tak było – oznaczałoby to, że nie jest uczestnikiem życia międzynarodowego, w żadnym zakresie. Nie prowadzi kontaktów międzynarodowych, nie podpisuje umów z innymi krajami, ani organizacjami międzynarodowymi – ani o charakterze politycznym, ani gospodarczym, nie ma też relacji bilateralnych z innymi państwami. Mało kto pamięta, że utrata suwerenności Polski dokonała się, kiedy Polska podpisała Traktat z Maastricht (a właściwie jego kontynuację - Traktat Nicejski - i weszła w skład UE - 1 maja 2004 roku), który wszedł w życie w roku 1993. Traktat z Maastricht określał, na ile państwa są gotowe rezygnować z części swojej suwerenności, na rzecz innych tak zwanej subsydiarności (inaczej pomocniczości), co określa, że organy Unii Europejskiej, w wybranych sprawach mogą zajmować sprawami swojego członka, w sprawach międzynarodowych, jeżeli okazuje się, że jest to z korzyścią dla niego i całej wspólnoty. Traktat z Maastricht określił i wdrożył również zasadę tak zwanej wspólnie wykonywanej suwerenności państwa Unii Europejskiej, co było wykładnikiem indywidualnych decyzji o przystąpieniu do organizacji, widząc w tym korzyści większe, niż działania samodzielne. Irlandczykom nie powiedziano wyraźnie - podpisanie Traktatu Lizbońskiego nie oznacza utraty suwerenności i nie zmienia się jej zakres wolności. Traktat ten tylko porządkuje porządek prawny i nadaje Unii Europejskiej osobowość prawną. Nie zmienia się zakres decyzji, jakie są podejmowane na szczeblu Komisji i Parlamentu Europejskiego – zostaje to tylko skodyfikowane w ramach jednego dokumentu. Oczywiście - w Irlandii pojawiają się te same głosy o małżeństwach homoseksualnych, o prawach gejów, o aborcji. Kraj ten ma te same problemy, co Polska z prawicą (ale ma to szczęście, że wszedł do UE już dawno i ma ponad 40 milionową diasporę, która nie zapomniała o kraju). Polska, jako kraj, po odrzuceniu TR przez Irlandię, może przeżyć podobne wstrząsy polityczne, jak na przełomie marca i kwietnia. Boć przecież Jarosław Kaczyński nie omieszka wykorzystać tego w swoich wewnętrznych rozgrywkach - tego jestem więcej niż pewien. Już dziś mieliśmy tego przedsmak, kiedy jego totumfacki, Przemysław Edgar Gosiewski, wyraził nadzieję, że Irlandia traktatu nie ratyfikuje, że referendum skończy się klęską. Nie muszę dodawać, że nasz “słynny” polityk oczywiście głosował w sprawie ustawy ratyfikacyjnej w Sejmie… ZA! Niezależnie od tego, co dziś do 21.00 czasu Greenwich powiedzą Irlandczycy - Traktat Lizboński wejdzie życie. Jestem tego pewien - jak jestem pewien, że chorym z urojenia w Unii Europejskiej w dalszym ciągu jest Polska. Azrael |
Azraelu, po pierwsze:
większość znienawidzonego przez ciebie PiS-u głosowała za traktatem, a ustawa, którą posłowie zrzeszeniu w klubie parlamentarnym tej partii nie ma żadnego znaczenia prawnego - to tylko pokazówka na użytek wewnętrzny. Równie dobrze można było w niej zapisać, że każdy obywatel polski to miliarder. Panowie Kaczyńscy tylko bili pianę, a podjęli rzeczywiste działania polityczne zgodne z twoją wizją świata.
Martwisz się ratyfikacją traktatu w Polsce? Nie rozśmieszaj mnie z łaski swojej.
Po drugie: traktat lizboński jest niezgodny z obowiązującą Konstytucją RP (polecam interpretacje prawne opublikowane na PN). To fatalnie zredagowany i groźny dokument. Zadałeś sobie trud choćby zajrzenia do niego? Ja tak, ale te okoliczności nie mają znaczenia, bo polscy parlamentarzyści, którzy go przegłosowali, w większości nawet go nie widzieli.
Mimo apeli oni i prezydent nie pozwolili wypowiedzieć się obywatelom w sprawie jego ratyfikacji. Mają w nosie, że UE stanie się państwem federacyjnym, na dodatek mało demokratycznym, bo Parlament Europejski będzie znaczył de facto tyle, co teraz, czyli będzie bardzo kosztownym listkiem figowym. Wszystkie decyzje będzie podejmować i tak Komisja Europejska, która kieruje się zasadą kooptacji.
"Kraj ten ma te same problemy, co Polska z prawicą" - zależy, co rozumiesz przez prawicę.
"Chory z urojenia" - radzę poczytać, co piszę się na temat traktatu w Wielkiej Brytanii. Czy obywatele tego kraju też są "chorzy z urojenia"? A może poseł do Bundestagu dr Piotr Gauweiler, który zaskarżył traktat do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, też jest "chory z urojenia"? Może prezydent Czech Wacław Klaus, który podnosi różne niewygodne dla Komisji Europejskiej tematy, również i te związane z TL, też?
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Azrael dicit:
uważam, że los Traktatu Reformującego (TR) nie leży wcale w rękach Irlandczyków.
i dalej, że technokraci sobie poradzą, itd.
Nie wątpię, że jakieś głosowania i inne to tylko techniczne przeszkody, podobnie jak traktaty - podpisujemy jeden, za chwilę jest już inny, ale nasz podpis też cudownie (cudownie
- jest znakiem zastrzeżonym Tusk Corp.) - a więc cudownie na tym nowym dokumencie też figuruje.
Chciałbym jednakże korzystając z okazji - zapytać, czy Szanowny wie - w czyich rękach leży jego los, owego TR, kto to są ci technokraci - no, bo niepodobna przyjąć, że oni tak sami z siebie w rozproszeniu itd.
Twierdzi Szanowny, że państwa sobie poradzą - no, ale państwa jako takie to byty geograficzne, abstrakcyjne zarazem - choć ciekawym, które to sobie będą radzić, i kto je reprezentuje.
Pan zapewne, jako Dumny Przyjaciel Niemiec zna odpowiedź, czy będa nami dobrze administrować, no bo przecież nie Litwini, czy Rumuni?
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
A może drogi Azrael tak pisze,
bo mu się bardzo opłaca? Zresztą, trochę to śmieszne, bo nam wszystkim tu na PN wystarczy bałakanie "Gazrury Wybiórczej" i TVN. Kolega publicysta powtarza tylko ich propagandę. Na dodatek jest tak samo bezczelny jak oni, bo dobrze wie, że nie takich rzeczy oczekiwaliśmy po Unii Europejskiej.
A tu będziemy mieć tak zwane mataczenie, jeśli traktat padnie. Ten dokument ma ratyfikować każde państwo członkowskie UE, która dopiero powstanie:-). Fortel z "opt-in" będzie oszustwem, ale co tam - eurowładcy, a za nimi prounijni publicyści (czytaj: propagandziści), zrobią sobie grubą nieprzyzwoitość z zasad zapisanych w traktatach.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Nie cierpię Unii
Nie cierpię Unii Europejskiej. Reprezentuje ona sobą wszystko co jest mi obce, żeby nie napisać, nienawistne. Zarówno sprawy moralno-etyczne, jak i polityczne.
Wiele pracy włożyłem w walkę przeciwko członkostwu Polski w UE. Nieraz blady świt zastawał mnie przed komputerem, czytającego angielskojęzyczne unijne dokumenty (ponieważ ich polskie tłumaczenia są zupełnie do luftu), lub pracującego nad antyunijną częścią Naszej Witryny. Dogłębnie zgłębiłem zagadnienia UE. Zresztą nie tylko ja, było nas kilkoro zapaleńców, którzy myśleli że mogą coś zmienić. Niestety, nie wyszło. Mówi się trudno i kocha się dalej.
Do czego zmierzam. Muszę tu zgodzić się z p. Azraelem, aczkolwiek robię to niechętnie, ponieważ różnymi drogami chadzamy:
Tak, to prawda. Teraz nie ma co rozdzierać szat nad Lizboną, bo to tylko owa przysłowiowa kropka nad „i”. Dlatego też teraz rzadko wdaję się w dyskusje nad UE. Nie ma już sensu, ot takie przelewanie z pustego w próżne. Teraz można jedynie liczyć na to, że jakieś wewnętrzne siły odśrodkowe rozwalą tego bękarta spłodzonego w chorej wyobraźni Hitlera i Jeana Monneta. Cele były te same, jedynie różne metody.
K.J.
z onetu
Jaki będzie wynik referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego w Irlandii?
Twój głos: Traktat zostanie odrzucony
Ogółem oddano głosów: 48452
Irlandczycy przyjmą Traktat Lizboński 14025 29%
Traktat zostanie odrzucony 23906 49%
Nie wiem 4453 9%
Nie interesuje mnie to 6068 13%
Co za odwaga... klawiszowa, k.mać