Czy ratyfikacja TL w W. Brytanii była legalna?

Było o tym na Prawica.net? Zdaje się, że nie.

Czy ratyfikacja TL w Wielkiej Brytanii bez referendum była legalna?

Na wniosek Stuarta Wheelera zajmie się tym w dniach 9-10 czerwca Wysoki Trybunał (High Court), część Izby Lordów o kompetencjach najwyższego sądu apelacyjnego.

Ciekawa jest historia tego formalnego wniosku (teraz już oskarżenia), według informacji ze strony Wheelera:

- już w lutym 2008 jego adwokaci wysłali do premiera Gordona Browna i ministra spraw zagranicznych formalny list z ostrzeżeniem, że złożona była publiczna obietnica zapytania obywateli w tej sprawie, która to obietnica nie ma być dotrzymana,

- 2 maja otrzymał zgodę niższego sądu apelacyjnego do wniesienia skargi.

Skarżący oczekuje stwierdzenia, że decyzja rządu o odmowie zorganizowania referendum była bezprawna.

Sprawa jest ciekawa nie tylko dlatego, że daje jakąś szansę na (być może) niespodziewane referendum w Wielkiej Brytanii ale też ze względu na podejście Wheelera: formalne prawne zakwestionowanie złożonej publicznie obietnicy.

Na stronie można zapoznać się z niektórymi dokumentami, tzn. pismami i sposobem argumentacji prawniczej.

Informacja: http://www.eubusiness.com/news-eu/1209740534.62/
Strona Stuarta Wheelera: http://www.stuartwheeler.co.uk/

Temat do dyskusji: czy w Polsce by można myśleć o podobnej drodze, choćby w sprawie JOW/PO, gdzie nie tylko, że mieliśmy do czynienia z publiczną obietnicą, ale także z zorganizowaną przez nich samych akcją zbierania podpisów.

W sprawie ratyfikacji w Polsce też byłoby wiele punktów dających jak sądzę, podstawę do wniesienia oskarżeń, choćby sprawa przyspieszenia, bez żadnej widocznej przyczyny, o około 10 dni głosowania w Senacie, podjęta przez marszałka Borusewicza.

W ten sposób skutecznie zapobiegł dyskusji nad TL w Senacie, uniemożliwiając kierowanemu przez siebie jednemu z najwyższych organów przedstawicielskich wypełnienie konstytucyjnej funkcji drugiej izby.

----------------------

Niestety. Zgodnie z art. 104 Konstytucji

osłów nie wiążą instrukcje wyborców.

To jest: Krzysztof Laskowski

A nawet jeśli niczego nie da się w tej sprawie w Polsce

zrobić, to z pewnością możemy podziękować niemieckiemu posłowi dr. Piotrowi Gauweilerowi, który zaskarżył traktat lizboński do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Ten fakt może skutecznie opóźnić ratyfikację traktatu, bo nie wiadomo, kiedy FTK wyda wyrok w jego sprawie. Tekst skargi liczy 238 stron, co sprawia, że sędziowie mają obszerną lekturę. Prawdopodobnie traktat nie wejdzie w życie 1 stycznia 2009 roku. Być może nawet zostanie obalony, jeśli FTK przychyli się do zarzutów dr. Gauweilera, który m.in. żąda, by w preambule traktatu było jasno napisane, że UE nie jest państwem, i by zachować większe kompetencje państw narodowych.

Jeśli działania dr. Gauweilera nie postawią tamy traktatowi, nie należy tracić nadziei na to, że ten fatalny dokument trafi do kosza, bo osobne skargi mają zamiar też złożyć dwie partie lewicowe. Brzmi bardzo dziwacznie to, że prawicowcy kibicują lewakom, ale przeciwnik jest ten sam.

Prawica RP (partia polityczna)

Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius

To jest: MagdaF.

I to jest dowód

na jednoczenie się narodu w obliczu niebezpieczeństwa.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.