Serbia - chory człowiek Europy

Ostatnimi czasy z ogromnym zaciekawieniem obserwuję to, co się dzieje na serbskiej scenie politycznej i z każdą nową wiadomością nachodzi mnie coraz większy niepokój o przyszłość naszych słowiańskich braci.

Pewnego dnia rano dowiaduję się z "Blica", że blok "Za evropsku Srbiju" (ZES) jest bliski podpisania umowy koalicyjnej z socjalistami, wieczorem zaś "Glas Javnosti" informuje mnie, że ci sami socjaliści wchodzą w koalicję z radykałami SRS i DSS premiera Koštunicy w radzie miejskiej Belgradu, a ich przewodniczący Dačić jedzie do Moskwy (pytanie pozostaje, jakie ważne powody nim kierowały by się tam udać). Człowiek jednak zanim się nad tym poważnie zastanowi zostaje zbombardowany kolejnymi nowinkami. W czwartek (15.05) z rana doszła do mnie informacja o tym, że wielu współpracowników Vojislava Koštunicy nie wypowiada się przychylnie na temat jakichkolwiek porozumień z radykałami, a socjaliści przystąpią do koalicji z ZES, ale stawiają warunek jakim jest wyrzucenie z niej LDP – jedynej partii, która nie poruszała w kampanii wyborczej tematu Kosowa.

Europejska historia zna przypadki zawierania umów koalicyjnych przez bezpośrednich przeciwników – wspomnijmy chociażby współpracę CDU-SPD w Niemczech, czy Partii Regionów i Naszej Ukrainy. Jednak w Serbii rząd złożony z członków ZES i SRS nie ma racji bytu. Wg mnie całkiem rozsądną alternatywą mogłaby się okazać powtórka z poprzedniej kadencji, czyli ZES+DSS. Ale tylko mogłaby, bo po ostatnich wypowiedziach Koštunicy na temat byłych koalicjantów i sygnowanego przez nich porozumienia o współpracy z UE, wydaje się to mało możliwe. Nadal więc trwają rozmowy o innym układzie rządu i z każdym dniem więcej widzę punktów spornych, niż jakichś sensownych porozumień. Koalicja pewnie jakaś tam powstanie – pytanie tylko, czy będzie ona miała w obecnej sytuacji perspektywę dłuższego przetrwania.

Serbia miała wybierać pomiędzy Europą a Rosją, między pójściem w kierunku zachodniej Europy a walką o Kosowo. W efekcie nie wybrała żadnej z tych dróg i stanęła w zawieszeniu, z którego wyjść będzie jej naprawdę ciężko. Serbia choruje na oczach całego świata, tymczasem nikt się nie kwapi do realnej pomocy. Podmioty, które doprowadziły ją do choroby niemal każdym swoim działaniem zamiast zaradzić obecnej sytuacji, tylko ją pogłębiają.

Wydaje się, że Stany Zjednoczone swoją misję w regionie już spełniły, biorąc pod protekcję swojego sojusznika, czyli Albańczyków. W sprawie wyborów starają się nie zabierać głosu, ich poparcie zresztą oddziaływałoby na elektorat bardzo negatywnie.

Jeśli istniały w Serbii choćby cząstki sympatii dla przybyszów zza oceanu, to zniknęły one nieodwracalnie wraz z uznaniem przez to państwo niepodległości Kosowa. I nie dziwi ten fakt ani trochę, biorąc pod uwagę, że Waszyngton nie pierwszy raz pokazał jak może naginać prawo międzynarodowe na swoją korzyść.

Unia Europejska uznając niezależność Kosowa, utraciła moim zdaniem historyczną szansę odegrania decydującej roli w tym sporze. Sprzeciwiając się, zyskałaby ogromną przychylność serbskiego społeczeństwa, chęć przystąpienia do UE nie byłaby odbierana jako sprzeciw wobec odzyskania Kosowa, a zjawisko ruchów radykalnych przeciwnych przystąpieniu do wspólnoty zmniejszyłoby się znacznie.

Niestety, Unia zawiodła i mimo wszelkich miłych gestów w stronę Serbii zachowała się zgodnie z wolą Stanów Zjednoczonych. Utrzymała jednak na tyle silną pozycję, że jej poparcie bardziej Tadićowi i ZES pomogło, niż zaszkodziło. Pytanie tylko, jak długo europejscy dyplomaci z Olli Rehnem na czele będą w stanie utrzymać ten trend i nadal zwodzić większą część serbskich obywateli.

Rosja jest przedstawiana wszem i wobec jako sojusznik Serbii, ale gdy się bliżej przyjrzeć, zobaczymy, że pomoc ta ma na celu wyłącznie poszerzanie wpływów Federacji Rosyjskiej w regionie i jest częścią mocarstwowej polityki jaką prowadzi to państwo od kiedy Władimir Putin objął stery rządów. Już obecnie, szczególnie po ostatnich układach dotyczących Gazociągu Południowego, Belgrad uzależniony jest od Moskwy w kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Jeśli tak dalej pójdzie, to możemy być świadkami narodzin „drugiej Białorusi”. Jest to określenie na pewno nad wyrost, wszak Serbowie nigdy nie wyrzekną się swojej tożsamości, lecz istnieje ryzyko swoistej izolacji, która dla takiego państwa może się skończyć katastrofalnie – zarówno w sferze gospodarczej jak i politycznej.

Słowa potępienia należą się również Polsce. Naturalnie jej wpływ na to, co miało miejsce w Serbii był znikomy, jednak to w jaki sposób nasz kraj reagował na to, co się dzieje na Bałkanach, był karygodny.

Po pierwsze: relacje mediów w dniu ogłoszenia niepodległości Kosowa. Najbardziej powszechnym obrazkiem pokazywanym w telewizji byli tańczący "Kosowarzy" wymachujący albańskimi i amerykańskimi flagami (warto wspomnieć, że kosowskiej nie zauważyłem ani jednej). Obrazy z Prištiny pokazywano w niemal taki sposób, jakby Polacy sami mieli za chwilę wyjść na ulice i radować się wolnością tego quasi-państewka. Serbów natomiast pokazano jako chuliganów, którzy w Kosovskiej Mitrovicy nie chcą przyjąć daru niepodległości i są wrogami całego świata. Także nas, bo przecież "Kosowar" stał się z miejsca nowym przyjacielem Polaka. Jak Polacy walczący niegdyś o niepodległość mogą nie wspierać niepodległości Kosowa?! – takie komentarze miałem okazję czytać przeglądając fora internetowe. Żałosne.

Po drugie: brak debaty publicznej. Toczyła się ona jedynie w internecie, gdzie w znacznej większości byli przeciwnicy kosowskiej niepodległości. Słyszałem też, że ankiety, w których wyniki nie ułożyły się po myśli pewnych osób, były usuwane.

Później nietrudno było zakomunikować w radiu, że Polaków sprawa Kosowa mało lub wcale nie interesuje. Niestety, żyjemy w czasach gdy dla przeciętnego obywatela RP ciekawszy jest kolejny rozwód Dody z Radosławem Majdanem, albo ostatni odcinek "Tańca z gwiazdami', niż to co się dzieje na świecie. Owszem, były pewne inicjatywy działań w celu wpłynięcia na polską politykę międzynarodową. Nawet odbyła się demonstracja w Warszawie.

Problem leży jednak w tym, iż była ona organizowana przez Ligę Polskich Rodzin i Młodzież Wszechpolską, które, delikatnie mówiąc, opinii zbyt dobrej nie mają i niskie frekwencje na owych akcjach można tłumaczyć tym, że niewielu ludzi miało ochotę się z tymi organizacjami utożsamiać. Przekaz opinii publicznej był bowiem prosty – jeśli jesteś przeciw niezależności Kosowa, to popierasz LPR, czyli jesteś głupi.

Po trzecie wreszcie: niekonsekwencja polskich polityków. O tym, że minister Radosław Sikorski w ciągu roku przeżył ewolucję swoich poglądów w sprawie Kosowa, wie niemal każdy kto śledzi polską politykę. Zadziwia mnie jednak fakt, iż ten sam człowiek, który w roku 2007 głęboko przejął się paleniem kościołów i gwałtami na ludności serbskiej, w lutym 2008 był chyba największym orędownikiem uznania przez Polskę niepodległości Kosowa. Reszta polityków bez wyjątku ograniczyła się jedynie do przebąkiwania, że mają wątpliwości, ale jednak uznają to państwo, bo tak trzeba i już.

A sytuację w Serbii jaką mamy, każdy widzi. Pozostaje żywić tylko nadzieję, że świat nie popełni kolejnych błędów i przyjmie nowy rząd, jakikolwiek by on nie był, z otwartymi rękoma. I że każda koalicja jaka powstanie również będzie otwarta na dialog, a nie zaplącze się w sieciach nacjonalistycznych uniesień, tak charakterystycznych dla narodów bałkańskich. Bo istnieją jedynie dwie drogi: albo wyjście po blisko dwudziestu latach ze swoistej apatii, albo pogrążanie się w swojej chorobie. Pozostaje nam życzyć, żeby dokonali dobrego wyboru.


Karol Cyprowski

O Autorze: urodzony w 1986 roku, student wydziału historycznego UAM w Poznaniu

Gwoli ścisłości, proszę Pana:

Unia nie uznała Kosowa. Pozostawiła to krajom ze względu na niejednolitą Hiszpanię i stosunki z Rosją.

Rosja uważa się za sojusznika Serbii, bo jak małe dziecko nie umie ustać w miejscu dłużej niż minutę. Musi uchodzić za wpływowe mocarstwo inaczej zwariują. Drugą przyczyną jest to iż jest to kraj wielonarodowy z wieloma regionami autonomicznymi. Muszą ich trzymać krótko...

A jak media miały przedstawić Serbów? Dostali szału i tyle. Ci ludzie byli najętymi aktorami? Spodziewał się Pan innej reakcji? Czy niemieccy mieszkańcy Wolnego Gdańska używali flagi Gdańska? Kosowo należy rozumieć podobnie. Nie czują się z nią związani, nie przyjęta w referendum i jakaś taka... Co bardziej banalnego niż mapa?

Ankiety? Dziwię się, że zamiast usuwać nie biorą kogoś by stale klikał na to co interesuje zainteresowanych... Proszę podać adresy, gdzie były usuwane.

Rola Niemiec

Przydało by się, żeby Pan się ustosunkował do roli Niemiec w byłej Jugosławii.

Wg. niektórych źródeł, z którymi miałem okazję zapoznać się, tajne służby Niemieckie, BND, doprowadziły do podziału byłej Jugosławii, a także do wojen wymierzonych przeciwko Serbii. Pisał o tym m. in. Stanisław Michalkiewicz w niektórych felietonach. Twierdził on, że Niemcy mieli interes w tym, żeby osłabić państwa postkomunistyczne, żeby nie stanowiły monolitu ani realnej przeciwwagi dla państwa niemieckiego w Europie (któremu nieopatrznie niektóre państwa pozwoliły parę lat wcześniej na zjednoczenie).

Osłabieniem niektórych państw postkomunistycznych było oczywiście ich rozdrobnienie (rozpad Czechosłowacji, Jugosławii, także odłączenie Czarnogóry i teraz Kosowa) i sprowokowanie wojen.

Skoro tak, to nie zdziwił bym się gdyby to BND mieszało i znacznie wpływało na serbską scenę polityczną obecnie. A może polskie poparcie dla niepodległości Kosowa wynikło także z inspiracji niemieckiej?

Co napisano w watku "Serbskie Kosowo"

Prosze poczytac. 7 stron na poruszony temat.

http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=667&...

To jest: Jan Bodakowski

Serbowie przegrali z

Serbowie przegrali z Albańczykami rywalizacje o Kosowo. Serbowie przegrali bo powszechnie mordowali swoje nienarodzone dzieci, dzięki czemu Serbia zanika (jak inne kraje Europy). Albańczycy nie mordowali swoich dzieci, cieszyli się swoimi dziećmi, dzięki demografii wygrali.Największymi wrogami Serbów okazali się serbscy ginekolodzy.

Szkoda że dla LPR i MW popieranie serbskiego nacjonalizmu było takie ważne. To nie była polska wojna. Dziwne jest też to że w walkę z UE LPR się nie angażuje (LPR woli demonstrować przeciw Albańczykom, a paradę Schumana olewa).

Polecam swój artykuł:
„Serbski etno mit polityczny” http://www.prawica.net/node/10579
„Serbski etno mit polityczny” http://www.nacjonalista.pl/artykuly.php?id=87&licz...
„Serbski etno mit polityczny” http://www.streetmusic.fuckpc.com/viewtopic.php?p=...

znakomity, ciekawy artykul

to co Pan pisze zgadza sie w 100% z moimi przemysleniami. Rzad polski zachowal sie w sprawie Serbii niegodnie, bo wisimy u klamki "Aliantow zachodnich...". W sprawie Czeczenii, gdzie terorysci mordowali pacjentow-zakladnikow szpitala lub setki dzieci w szkole, jakos tutaj nasz rzad stawal po stronie slabszego wychodzac daleko przed orkiestre.... To smutne, ale nie poradzimy na to nic. Byc moze sa jakies sposoby, aby Polacy sami mogli pomoc Serbii bez mieszania w to "uzaleznionych" i uwiklanych elit "wadzy"...?
Przeczytalem jednym tchem Panski artykul i mam nadzieje, ze inni autorzy Prawicy.net beda pisali rownie pasjonujaco jak Pan :)

To jest: BTadeusz

Już piszą, nie czekając na PN.-:)

TUTAJ
A może dla osłony tej tarczy taniej bedzie kupić system obronny od "ruskich"?

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: samograf

Nie doczytałem do końca

Zacząłem się krztusić.

To jest: BTadeusz

Nie ma co się śmiać...

Pora zacząć negocjacje warunków przetrwania języka polskiego.
A "odgrywanie znaczącej roli w polityce międzynarodowej", to między bajki włozyć.

Nie mamy szczęścia do przyjaciół.
Nie umiemy sobie z nimi radzić...

Trochę to "off topic", ale nie do końca...
Zamiast F16 też należało kupić 50 gier komputerowych (symulujacych lot F16).
Zdaje się że nie mozna go pilotować ręcznie - jak komputer nie wspomaga, to pilot nie jest w stanie kontrolowac lotu.
Jestem przekonany, ze "ruskie" mają już wirusa na ten komputer.

Chyba nie uda się nam zakup "dobrego", ale jednego zaborcy. Bo "Polacy, póki nie spełnią.... będą upokarzani na arenie miedzynarodowej".
A mówią niektórzy, że Michalkiewicz, to oszołom.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: samograf

Nie dajmy się zwariować

Celem rosyjskiej gry psychologicznej (przez dyplomację, służby wywiadowcze i media) nie jest obrażanie nas. O nie, oni chcą nas przerazić i przerażonym sparaliżować wolę oraz logikę myślenia. Nie są obecnie w stanie nam bezpośrednio wydawać poleceń, to albo próbują tak na niby gwoli zachowania twarzy, albo dają innym mądre rady o tym, jak nas można trzymać na krótkiej smyczy. Ponieważ robią to krugom na przemian, a czasem nawet jednocześnie, nie należy tego traktować zbyt poważnie.

To jest: BTadeusz

Nie przeceniam ich udziału w naszej polityce. Robią za tło.

Ale my niepotrzebnie ulegamy tym inspirownym emocjom.
Jak oni po jednej, to my od razu po drugiej stronie. Po co? Nie można pomilczeć?
Losy świata się nie rozgrywają w kazdym "kosowie".
Ale nas sojusz z USA kosztuje chyba ponad nasze potencjalne zyski, a może i mozliwosci - to nie nasza skala.
Irak, F16, teraz tarcza...
A Rosjanie na wolnym rynku byliby w stanie z nadwyżek z ropy wykupic nasz dług publiczny razem z bieżącym deficytem.

Chcemy ropę kupować poza Rosją - demonstracyjnie.
Kto nam sprzeda po cenie niższej niż rynkowa?
I znowu - po cholerę? Aby sie uzależnić od Gruzji, czy Azerbejdżanu?
Nie stać nas na przetrwanie w warunkach obiektywnych?

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

Sugeruje Pan, że Rosja

Sugeruje Pan, że Rosja może się obrazić??

To jest: BTadeusz

Odwrotnie.

Rosja ma w nosie zagrozenia od nas płynące.
Ale fajnie im, kiedy my sie gmatwamy.
Osłabia nas nic nie tracąc.

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

Re

cytuję BTadeusz:
Rosja ma w nosie zagrozenia od nas płynące.
Ale fajnie im, kiedy my sie gmatwamy.

To dlaczego tak burczy?

To jest: samograf

Burczy tak dla kurażu

A potem i tak się nad sobą użala:

To jest: BTadeusz

A jeśli USA chcą tarczę bez osłony

to zaproponujmy im okolice Kętrzyna, jako lokalizację...
Do Iranu trochę bliżej, a gdyby co, to z Kalinigradu Kętrzyna nie pomylą z Gdańskiem...
A do Rosji "puścimy oko". Mam nadzieję, że docenią.-:)

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

Mało informacji...słaba orientacja

Kilka wyjaśnień:
1. Kosowo nie zostało uznane międzynarodowo. W Europie na pewno nie zostało uznane przez: Hiszpanię, Grecję, Rumunię, Słowację,Białoruś, Cypr. Na całym świecie zostało uznane przez mniej niż 40 krajów. Nie ma szans na wejście do ONZ ze względu na veto Rosji i Chin
2. Obarczanie Niemiec winą za powstanie Kosowa świadczy tylko o germanofobii Polaków i próbie ukrycia własnych zbrodni. Powstanie Kosowa to już końcowa faza destabilizacji Jugosławii. Zbrodnia ta jest dziełem USA które zaczęły od bombardowania mostów na Dunaju w poszukiwaniu Milosewicza i w obronie Albańczyków... Polska należała do nielicznych krajów wspierających bandyckie poczynania USA, pobliskie Czechy nie. Owszem, ten rozwój sytuacji mógł być korzystny dla Niemiec, ale likwidacja Serbii nie jest niemiecką racją stanu http://64.233.183.104/search?q=cache:yrrXtPYzP8AJ:...
3. Historyczne uwarunkowania samostanowienia państw, JKM przeciwny uznaniu Kosowa http://bankier.tv/video/Uznanie-Kosowa-to-wielki-b...
4. Dużo informacji, również na temat Serbiii i Kosowa, w dziale BRATERSTWO SŁOWIAŃSKIE http://www.polskawalczaca.com/viewforum.php?f=17&s...
5. Zarówno artykuł jak i komentarze to polemika z papką PAP. Nie polemizuję z doniesieniami PAP...

To jest: samograf

Rosja broni serbskiej integralności do ostatniej kropli krwi

Zaraz po wyjściu armii serbskiej z Kosowa, ale jeszcze przed przybyciem Amerykanów i ich sojuszników, Rosjanie opanowali lotnisko w Prisztinie i właściwie tym zamanifestowali w praktyce swoją kontrolę nad miastem i prowincją. Już kilka dni po wejściu do stolicy Kosowa zachodnich oddziałów rosyjscy żołnierze masowo żebrali o papierosy (przede wszystkim) i nieco później o jedzenie u swoich natowskich kolegów. To by oznaczało, że nie samym chlebem i solą żołnierz żyje, a z kwietnej bramy przywitalnej szluga nie skręcisz. Pamiętam też, że Michael Jackson uznał cały epizod za wielce żenujący.

To jest: Hauteville

A gdzie napisałem, że

A gdzie napisałem, że zostało uznane wszem i wobec przez wszystkie narody świata? Gdzie napisałem, że do ONZ wejdzie?
Jeśli czegokolwiek w owym artykule nie zamieściłem to tylko dlatego, że nie zamierzałem pisać na ten temat kilkudziestostronicowej pracy lecz krótki artykuł, a nie z powodu słabej orientacji.
Zarzuty dotyczące germanofobii to już raczej nie odnoszą się do mnie.
Wspomniał Pan o "papce PAP". Czasem z tych doniesień wynika jednak znacznie więcej niż z usilnego szukania sobie kolejnych teorii spiskowych.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.