WydarzeniaPublikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Prezydent nie lubi ND-eków
Autor: Wojciech Romerowicz, sob, 17/05/2008 - 15:31
W wywiadzie dla Rzeczpospolitej Prezydent Lech Kaczyński – prócz zwierzenia, że w Izraeli czuje się jak w domu - pozwolił sobie wyartykułować swój negatywny stosunek do Narodowej Demokracji. Jak powiedział: "Ja mam głęboką niechęć do endecji. Nie wynika ona z tego, że nie doceniam jej wielkich zasług w krzewieniu polskiej świadomości narodowej, na przykład wśród chłopów. Ale postawienie na antysemityzm jako element konsolidacji narodowej było zasadniczym błędem. To zresztą nie występowało od samego początku. Zaczęło się w momencie, gdy Roman Dmowski w 1912 roku przegrał w wyborach do rosyjskiej Dumy z pewnym żydowskim działaczem z Warszawy. W kontekście tej wypowiedzi koniecznie należy poruszyć dwie kwestie. Po pierwsze chodzi o operowanie pojęciem "antysemityzm" w odniesieniu do Polski XIX i XX wieku. Uważam, że używanie tego terminu w znaczeniu jakichś religijnych czy rasowych uprzedzeń jest nieuprawnionym uproszczeniem. W tym przypadku zdecydowanie bardziej zasadne jest mówienie – jak to czynił jeden z endeckich intelektualistów - o konflikcie narodowościowym. Starcie to było nieuniknione. Istnienie obok siebie dwóch żywiołów etnicznych, z których jeden nie poddaje się asymilacji, w sposób naturalny generuje konflikt. Należy podkreślić, że przełom XIX i XX wieku, to okres narodzin polskiej świadomości narodowej. Wcześniej owa świadomość ograniczała się zaledwie do wąskiego grona szlachty. Jeszcze sto pięćdziesiąt lat temu galicyjski chłop zapytany o to kim jest odpowiadał, że: "Austriakiem" (mimo, że po niemiecku umiał może wypowiedzieć ze dwa słowa). W związku z tym zestawienie młodej grupy etnicznej aspirującej do ekspansji gospodarczej i intelektualnej oraz – używając słów Romana Dmowskiego – narodu o "zbyt wyraźnej, zbyt skrystalizowanej przez dziesiątki wieków życia cywilizowanego indywidualności, ażeby dał się w większej liczbie przyswoić" musiało doprowadzić do fluktuacji na różnych płaszczyznach (chociażby jeśli chodzi o zdominowaną przez Żydów gospodarkę). Jest to zjawisko raczej naturalne, tak jak naturalna jest skłonność człowieka i grup społecznych do rywalizowania. Bezkonfliktowa współegzystencja dwóch i więcej żywiołów poklepujących się po plecach i dający sobie buzi, to raczej element bajek i utopii. Życie zaś to nie bajka. Można się o tym przekonać obserwując historię Izraela i jego bezwzględną walkę o przetrwanie pośród arabskiego morza. Dmowski podkreślał, że ten nasz chlubny humanitaryzm, który nakazywał nam uszczęśliwiać kogo popadnie na około i darować wszystkiego co można darować, był szkodliwy nie tylko dla nas ale i dla obdarowywanych.
– pisał twórca Narodowej Demokracji w "Myślach nowoczesnego Polaka". Druga kwestia, którą muszę dotknąć, to ciągłe deprecjonowanie i trywializowanie myśli endeckiej. Polski Ruch Narodowy był bytem, jak na drugą połowę XIX wieku, niezwykle - nazwijmy to - nowoczesnym. Bynajmniej nie wyrósł, jak to się powszechnie uważa, z kościelnej kruchty. Pierwsze pokolenie endeków wykiełkowało na pozytywizmie i myśli racjonalistycznej. Było to środowisko raczej indyferentne religijnie. Katolicyzm, czy też wiara, początkowo nie znalazł miejsca w konstrukcji myślowej Narodowych Demokratów. Dmowski - biolog z wykształcenia, w młodości zaczytujący się w dziełach Herberta Spencera – przez całe życie stosunek do praktyk religijnych miał raczej obojętny. Należy przypuszczać, że był agnostykiem, albo po prostu niewierzącym. Sakramenty przyjął dopiero pod koniec życia. Mało tego. W pierwszych endeckich publikacjach można odnaleźć wątki stricte antyklerykalne. Katolicyzm jako integralny składnik polskości został włączony do Myśli Narodowej dopiero później, zaś to co dzisiaj nazwalibyśmy teologią polityczną było już domeną drugiego pokolenia narodowców. Endecy mając do wyboru historyczną (nakazującą dopatrywać się pierwszych zrębów etniczności już za czasów Mieszka I) i socjologiczną definicję narodu wybrali tą drugą. Przeto w ich mniemani trzeba było stworzyć niejako "nowego Polaka". Jak już wspomniałem wcześniej tożsamość narodowa ograniczała się zaledwie do ziemiaństwa. Gigantyczne dzieło Narodowej Demokracji polega właśnie na jej rozciągnięciu na ogół społeczeństwa. Narodowcy tak jak żadne inne środowisko artykułowało krytykę w stosunku do polskiego charakteru. Bierność była jednym z kluczowych zarzutów czynionych ówczesnemu społeczeństwu. Dmowski postrzegał żywioł narodowy (sam ten termin już nasuwa pewien dynamizm i aktywność) jako byt ekspansywny (na polu gospodarki, kultury itd.) o silnym poczuciu indywidualności i odrębności. Jego zdaniem tylko ciągła "walka" gwarantuje przetrwanie i ustrzega przed gnuśnieniem i wykolejeniem. Rzecz jasna trudno jest w tak krótkim tekście rzetelnie i szczegółowo przedstawić rozwój i istotę naszej rodzimej Myśli Narodowej. Dlatego zachęcam do zapoznania się z nią, co pozwoli uniknąć prostackich uogólnień, ignorancji i zwykłego wygadywania głupot. Zaś tym wszystkim, którzy dalej zapamiętale będą Narodową Demokrację wiązać jedynie z antysemityzmem sugeruję zapoznać się z postacią znakomitego filozofa i przedwojennego Prezesa Młodzieży Wszechpolskiej Jana Mosdorfa (zginął w Oświęcimiu za ratowanie Żydów), bądź wyśmiewanego ostatnio Jana Dobraczyńskiego (życie zawdzięczało mu około pięciuset żydowskich dzieci). Tym ludziom, różnej maści prześmiewcy, nie są godni nawet butów czyścić.
PS. Jeśli idzie o Dobraczyńskiego polecam tekst w Rzeczpospolitej: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_07... |
Blaski i cienie endecji
Blasków Dmowskiemu niesposób odmówić (traktat wersalski). Ale i cieni też. W swojej książce "Polityka polska i odbudowanie państwa" przyczyny rewolucji w Rosji przedstawia wręcz infantylnie. A o Żydach wypisuje rzeczy godne Michalkiewicza.
I co gorsza....
...podobno popiera "iracką awanturę".
- - - - - - - -
Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---
Jeszcze sto pięćdziesiąt
Jeszcze sto pięćdziesiąt lat temu galicyjski chłop zapytany o to kim jest odpowiadał, że: "Austriakiem"
I mnie tak zostało:)
A zatem przyznaje się pan
A zatem przyznaje się pan publicznie do swojego pochodzenia klasowego i narodowościowego?:)
To przecież takie proste
"Powiadali Niemce, że my cudzoziemce, a my som Poloki, chłopcy Austryjoki".
Sądząc po Pańskiej
Sądząc po Pańskiej aparycji i nazwisku Panie doktorze, Pan to z prapolskich Piastów:)
A już poważnie i do kol. Romerowicza. Związki Galicji z endecją są na swój sposób całkiem niezwykłe. Tutaj mieli wolność tworzenia NDecy. Tutaj osiągnęli najbardziej spektakularne porażki agitacyjne. Niemiecki element państwowy i osadniczy nie był najczęściej postrzegany jako wrogi. Antygermańskie fobie zostały powszechnie zignorowane przez ludność. No cóż... pewnie nie czytali broszury Sieyèsa, ksiązek Rousseau i punktów Wilsona. No i wreszcie tutaj Zygmunt Wrzodak brał wyniki pod sufit:)
Wprost przeciwnie. Galicja
Wprost przeciwnie. Galicja to chyba największy ND-ecki sukces agitacyjny
No to sprawdź proszę
No to sprawdź proszę wyniki pierwszych wyborów II RP w Galicji.
Nie chodzi o wyniki
Nie chodzi o wyniki wyborów. Chodzi o działalność oświatową i zaszczepienie tożsamości narodowej. Przykład z chłopem Austriakiem pochodzi gdzieś z 1850 roku z podsanockiej wsi. Działalność ND i ludowców była tutaj ogromna. Minęło trochę czasu i podkarpacki chłop mówi: „my są Poloki”. Zauważ pewną specyfikę ludzi z Galicji, a z moich rodzinnych stron szczególnie. Odkąd pamiętam moi dziadkowie, pradziadkowie nigdy nie mówili, że są Ślązakami, Kaszubami, Mazurami, Galicyjczykami, Podkapatczykami itd. Zawsze mówili, że są Polakami i nic ponadto. Sentyment zaś do Austro-Węgier to inna sprawa. Ja osobiście też lubię ten klimat, bo imperium Franciszka Józefa to było dość osobliwe miejsce.
Nie mówili bo nie było
Nie mówili bo nie było bariery językowej (dialekt) i rozwój narodowy przebiegał w sposób niezakłócony (pomijając lata 72 - 48, które obiektywnie nie wykoleiły narodu) - ale jesteśmy inni. Widzieli to Polacy XIX w, włącznie z Dmowskim. Nie można ot tak przekreślić stu lat z hakiem, a tendencja do "homogenizacji" - będąca pochodną pomysłów Rewolucji Francuskiej - mnie nie przekonuje i trochę zawsze zrażała do NDecji (przy ogólnej ocenie dobry dla tego nurtu). Nawet w pewnym stopniu różni etnicznie. Przecież jasnym jest że nazwa Rzeszów nie wzieła się od imć Rzecha tylko od nazwy Reichshof.
Ty pijesz do czegoś innego - do tego że chłopi polubili administrację cesarską, bo ta niejednokrotnie ich potrafiła wybronić z dybów dworskich. A nawet wojsko byli w stanie polubić, bo pobór odbierali nierzadko jako awans spoleczny.
Umówmy się - Galicja była albo ludowa albo konserwatywna. NDeccy agitatorzy nie zwojowali tutaj wiele, a porównując np. do okolic Łomży to nie zyskali niczego.
Prawde godocie. To byla Mala
Prawde godocie.
To byla Mala Polska, poniekad.
Nie wiem, co się dzieje.
I mnie tak zostało:)
Pan tłumacz chce być Rosjaninem. Pan Bała chce być Austriakiem.
Zaraza jakowaś?
Może to cosik wyjaśnia
za: Leon Drewnicki, "Za moich czasów"
-----
Eeee, .
Jasne, jasne, ale to już sporo czasu minęło, trochę wysiłku w
polonizację chłopów zostało włożone i nieco zaskakujące jest, że mimo wszystko niektórym ta politura polskości zaczyna złazić. Wynika z tego, że jednak od czasu do czasu trzeba znowu trochę podmalować.
No tak. Panu Bale to już
No tak. Panu Bale to już całkiem się pomyliło i myśli, że żyje jeszcze w zaborze austriackim, a do swojego możnego protektora z Kongresówki odzywa się per: "Najjaśniejszy Panie":)
A na poważnie - autor w
A na poważnie - autor w pewnym momencie się myli.
"Bynajmniej nie wyrósł, jak to się powszechnie uważa, z kościelnej kruchty"
A własnie że wyrósł! To Kościół dał podkład pod ruch narodowy. A nawet posłów w sutannach, którzy znacznie wzmocnili ZLN. Balicki i Dmowski dokonali że tak powiem kapitalizacji odsetek. Podkład był kościelny. Oni tylko przyszli z programem "nowego Polaka", który zresztą opierał się na dość podobnych konstrukcjach co pomysły na naród autorstwa Action Française i pewnie na tych wzorcach, po części przynajmniej, opierali się endecy. Osobiście to nawet mam trochę żalu o kultywowanie przez NDeków wzorców romańskich, o bezrefleksyjne stawianie na myśl francuską i Francję jako taką. Wynikło to pewnie z nieprzejednanej - moim zdaniem mylnej - wrogości do (Pan)Germanii. Stąd tez związanie się nie tylko w geopolityce, ale i polityce z szkołą francuską. Stąd takie potworki jak bezmyślna recepcja jurystyczna wzorców III Republiki czy używanie politycznych konstrukcji dot. narodu rodem właśnie z szkoły francuskiej, przy zupełnie innym podłożu spolecznym.
Niezupełnie drogi Pawle.
Niezupełnie drogi Pawle. Ten podkład Kościoła, o którym piszesz w istocie miał kluczowe znaczenie, ale dostrzeżony został przez ND trochę później. Na początku ND to była grupa intelektualistów, naukowców, a charakter tej grupy w zasadzie do wybuchu I WŚ był całkowicie laicki. Stanisław Grabski pisał wprost, że sprawa religii dla niego nie istniała.
No dobrze - tutaj zgoda.
No dobrze - tutaj zgoda.
No to
No to runął cały wywód.
Nie. Chodzi o zaakcentowanie
Nie. Chodzi o zaakcentowanie faktu, że katolicki naród polski dał się powołać agitatorom NDeckim, gdyż na długo przed ich przyjściem istniały rzesze ludzi, którzy pasowali do tego modelu.
Dmowski, że tak napiszę, wyciągnął wnioski końcowe i wprowadził je w życie. Przyszedł z planem na naród napisanym w II poł. XVIII w., ale "ochrzczonym" w II poł. XIX w i na pocz. XX.
Jak wiele tu gloszonych
...przez spadkobiercow ND
Wreszcie cos konkretnego.
Wreszcie cos konkretnego. Jesli Grabski to pieniadze! A jesli pieniadze, to polskie biznesy i polskie pieniadze. I tu zaczyna sie prawdziwa nienawisc ND przez zydowskie, niemieckie, rosyjskie i wszystkie inne konkurenyjne srodowiska. Wypowiedzi nadete i ubrane w polityczne matactwa, a nie odnoszace sie bezposrednio do pieniedzy, sa soczystym albo intelektualnym biciem piany.
Madre slowa
Rzecz jasna trudno jest w tak krótkim tekście rzetelnie i szczegółowo przedstawić rozwój i istotę naszej rodzimej Myśli Narodowej. Dlatego zachęcam do zapoznania się z nią, co pozwoli uniknąć prostackich uogólnień, ignorancji i zwykłego wygadywania głupot.
Madre slowa, a tak bardzo obce panskiemu koledze...ktory wiedzie prym w wypisywaniu tego, co wyrazil Pan w ostatnim zdaniu cytowanego fragmentu.
Kaczyński i PiS poparli
Kaczyński i PiS poparli likwidacje niepodległej i suwerennej Polski. Likwidacje. Ani endecja ani sanacja nie były zdolne do takiego antypolskiego draństwa. Nie lubię Piłsudskiego ale nie wyobrażam sobie by Piłsudski podpisał akt likwidacji niepodległej i suwerennej Polski jak zrobił to Kaczyński i PiS. Miłość Kaczyńskiego do żydów jest znana , jeszcze jako prezydent Kaczyński przeznaczył miliony złotych na Muzeum Żydów zamiast je wydać na kanalizacje, wodociągi i drogi dla Warszawiaków. Dodatkowo Kaczyński nie chciał Polakom zamienić dzierżawy wieczystej na prawo własności.
A te mieszkania
...ktore kupili Polacy za symboliczna zlotowke, to zasluga Giertycha,Tuska,Bodakowskiego,Wierzejskiego,Olejniczaka,Millera,Borowskiego,Frasyniuka,Kwasniewskiego, czy moze kogos, kogo zapomnialem wymienic z Imienia i Nazwiska.
Wedle panskiej chorej wyobrazni, wszyscy sa dobrzy - za wyjatkiem Kaczorow.
Tak bylo przed rokiem, tacy o panskim toku rozumowania, obszczekiwali i pluli na rzad, chcieli jak najszybszego upadku tamtego rzadu, pragneli jak najszybciej dorwc sie do korytka.
Jak wygladacie dzisiaj?
Dzisiaj przyszlo Wam obszczekiwac O.Rydzyka i RM, - uwazaliscie RM za wlasna tube propagandowa, na ktorym sie zawiedliscie - za brak poparcia chorych z nienawisci i ogarnietych glupota dywersantow.
Polecam ostatnie zdanie z cytowanego wyzej fragmentu, sa to slowa autora tego watku.
odp.
Jedna sprawa mnie zaciekawiła. Otóż ta cała Galicja o której się tak ochoczo Panowie wypowiadacie. Jest to zaiste ciekawe miejsce. No bo schodzą się tu tożsamości wszelkich sąsiednich porządków kulturowych. Słowiański anarchizm... Jacek Sierpiński piszący o „nierządzie” ma rację. Zaś kol. Paweł Bała piszący o sobie: „zostało mi coś z Austryjaka”. Coś w tym faktycznie jest. Mnie więcej zostało ze „słowiańskiego nierządcy”, ale gdzieś za uchem jest ten stary konserwatywno – stańczykowski Kraków. Każda z polskich dzielnic zaborowych po dziś dzień zachowała pewną odrębność. Co do kol. Romerowicza Wojciecha nie wiem czym NDecy szczególnie w Galicji odnosili jakieś spektakularne sukcesy, ale jeśli tak, to wątpliwe wydaje się to aby czynili to na bazie niechęci wobec „niemieckiego zagrożenia”.
Dość, że nic się od wieków nie zmienia z jednej strony: „Niemiecka machina germanizacji – cierpliwa, systematyczna i za porządna na słowiańską duszę”. Z drugiej strony: „Rusko-azjatycka pogarda, głupota i chamstwo. Idealny stopień anarchii, władza sobie, ludzie sobie, każden sobie rzepkę skrobie”. A w środku Najjaśniejsza Rzeczypospolita.
Pozdrawiam.
Grzegorz Lepianka
A gdzież to jest, bo pierwsze słyszę?
Gdzieś w Hiszpanii?
Ale z kontekstu wnioskuję, że mówią Panowie o Prowincji Małopolskiej Korony Polskiej czyli o województwach małopolskim i ruskim, więc coś tu nie gra.
Aaaa, już wiem! Sprawdziłem w encyklopedii i okazało się, że to
Galicja (niem. Galizien, węg. Gácsország, cz. Halič, jidisz: גאַליציע, tur. Haliç, rum. Galiţia, ukr. Галичина - Hałyczyna) – potoczna nazwa narzucona przez zaborców
Już rozumiem. Proponuję też posługiwać się określeniami taki jak Kraj Priwislanski albo Generalne Gubernatorstwo, bo też są ładne.
@R1a1
Panie (pani) R1a1 z jakiego rejonu kraju Pan (pani) pochodzi?
Grzegorz Lepianka
Austryjak jakowyś powiedziałby, że z Galicji
.
Wystarczy poruszyc
Wystarczy poruszyc wyobraznie, by zobaczyc potege liczebna Slowian zamieszkujacych ten obszar wg mapy z roku 1619.
Wystarczy zobaczyc te z austryjacka nazwana Galicje, by poczuc sie ponownie lepiej. Jesli pomysli sie gdzie Kamienien Podolski, a gdzie Krakow to pojawic sie moze dwukrotne zawahanie, wplyw promieniotworczego Czarnobyla i na dzien dzisiejszy sil dziadkow z UPA, by zaczac ponownie po europejsku kolonizowac (a raczej budowac z rusinami) ten tak bliski naszym sercom kawal swiata.