Pieski los "solidarucha"

Jeden z blogerów (prywatnie mój dobry kolega, Konrad Bonisławski) poruszył na swojej stronie kwestię absolutyzowania postaci Lecha Wałęsy. Abstrahując od oceny owego jegomościa trzeba podkreślić, że takich solidarnościowych legend mamy u nas sporo. Otacza ich aura mitologii.

Każe nam się wierzyć, że to nie tylko zbawiciele narodu, doskonali politycy ale i wspaniali ludzie. Nie jest ważne, iż ktoś może się nie zgadzać z poglądami Jacka Kuronia i mieć krytyczny stosunek do jego działalności. Ważny jest kult postaci. Jednak o zmarłych należy mówić dobrze bądź wcale, dlatego dajmy spokój Kuroniowi.

Legenda Solidarności ma dwie strony. Jedna jest jasna, pełna heroizmu, martyrologii i niezłomnych liderów. Druga jest bardziej mroczna. To dziesiątki, o ile nie setki tysięcy działaczy, którzy znaleźli się na śmietniku historii, a czasem po prostu na śmietniku.

Jakość tak się złożyło, że tą drugą stronę okryły mroki niepamięci. Dzisiejsze ikony opozycji nie chcą pamiętać o swoich dawnych towarzyszach broni, którzy nie pili wódki z Kiszczakiem i nie siedzieli przy okrągłym stole. W pewnym momencie stali zbędnym balastem; paprochem, który trzeba było zamieść pod dywan.

Mój Boże, iluż ja takich ludzi spotkałem. Sami siebie nazywają tymi z pierwszej Solidarności. Jeden, członek KOR, aresztowany w dniu ogłoszenia Stanu Wojennego uciekł z milicyjnego konwoju. Później w Bieszczadach przedzierał przez zieloną granicę. Następnie trafił do obozu dla uchodźców w Austrii. Potem RFN i praca gdzieś na budowie. W Polsce została żona z dziećmi bez środków do życia. Dzisiaj klepie buty w szewskiej budce.

Drugi, również aresztowany. Bity tak, że później przez rok sikał na czerwono. Nie podpisał żadnych lojalek ani tym podobnych kwitów. Obecnie działacz jakiejś kanapowej partyjki. Pije na umór i wspominając dawne czasy pomstuje na Michnika i Wałęse.

Trzeci został wywalony na zbity pysk z kraju. Mieszka w Kanadzie. Rodzina mu się rozsypała, a jedynym przyjacielem pozostał alkohol.

Wszystkich tych ludzi, kiedyś zaangażowanych działaczy Solidarności, łączy żal i frustracja. Żal o to, że zostali zdradzeni. Paradoksalnie w wolnej Polsce postkomunistów potraktowano o wiele lepiej niż ich. Tamci zostali biznesmenami, prezesami spółek, ci zaś nikim. Nie mogą się też pogodzić z tym, że o kształcie Polski zadecydowano bez nich. Jak sami mówią oni nie włączyli o socjalizm z ludzką twarzą. Oni walczyli z socjalizmem.

Takich ludzi są setki tysięcy: wyrzuconych z kraju, żyjących w ubóstwie, z rozbitymi rodzinami, trawionych przez alkoholizm i powracającą przeszłość. To ludzkie wraki wyciśnięte jak szmaty przez PRL i rzucone w kąt przez III, IV czy tam V RP. Obraz nędzy i rozpaczy.

Kto dzisiaj pamięta o Kornelu Morawieckim czy Andrzeju Kołodzieju (skończył jako sołtys jakieś bieszczadzkiej wsi z problemami takimi jak cała reszta kopniętych w d… solidaruchów)?

Szkoda tych ludzi, bo niektórzy z ich to ciekawe osobistości, ale jak to napisał pewien facet: "psi los dotyka tego, kto wiedzie wilczy żywot


Wojciech Romerowicz
inne teksty autora...

To jest: kaktusnadłoni

Dziś bym chyba nie był członkiem Solidarności...

Nie byłem działaczem Solidarności, byłem członkiem. Tak jak przeważająca większość moich kolegów.
Oczekiwaliśmy, że jak odejdą czerwoni to będzie lepiej. Byliśmy w stanie walczyć z zomowcami, narażać własne zdrowie i byt naszych rodzin. Myśleliśmy że będzie normalnie.... głupie ideały.

Dziś nie zrobiłbym tego co wtedy, dziś wiem, że cwaniactwo zawsze pierwsze do koryta, im nie ważne czy czerwoni, czy czarni...

Patriotyzm, Polska, wielkie słowa, ale jakieś puste... czy są jeszcze potrzebne...

Tym wspanialym z Sierpnia 80

Tym wspanialym, najwspanialszym poswiecilam cale "Sierpniowe wspomnienia". Mlodym, by brali wzor, mlodym, by ostrzec !

http://www.polskawalczaca.com/viewforum....

Panie Romerowicz

Na pana "smietniku" historii zakwitly piekne roze.

http://nasza-klasa.pl/profile/1685516

Ilu nie przezylo ?

Pozwolono mi tylko przez 3 lata uczyc jezyka polskiego. Zwalniano. Raz, bo nie chcialam chodzic na WUML (nie dalo sie tego sluchac), innym razem - "my wiemy, ze pani uczy patriotyzmu", kolejny dyrektor zwolnil za noszenie orzelka w koronie. Przez 4 lata uczylam licealistow jezyka angielskiego i tez nic nie pomogla ocena bardzo dobra z hospitalizacji i fakt, ze egzamin na politechnike moi uczniowie z Liceum Elektronicznego zdali celujaco, a oblali fizyke i matematyke.
W czerwcu 1981 roku zwolniono ostatni raz, nie wyplacono ostatniej pensji (ile to byloby procent za 27 lat?), nie otrzymalam kartek na zywnosc - praktycznie skazano na smierc glodowa.
Przezylam. Emigrowalam. ( Ponoc jak szczur ucieklam ze strachu !)
Wychowalam wspanialego syna. Zawsze jednak tesknilam z moim ukochanym zawodem i dziecmi.
Zanalazlam ogloszenie. Babci Joli wmowilam, ze jestem najlepsza baby- sitter na swiecie. Moj Misiu - Czekoladowy Misiu - syn Polki i Jamajczyka rozwilal sie cudownie. Czytalam mu bajeczki - "uff, jak goraco. Puff, jak goraco !"
Dwa lata temu nastapilo rozstanie i przeprowadzka do Niagara Falls.
Misiu przyjezdza do babci w Toronto. 3 tygodnie temu w pokoju w niedzielny poranek panuje dluga cisza. Babunia zaglada dyskretnie. Misiu nie spi. Misiu czyta ksiazeczke "O Janku, co psom szyl buty."
To nie genetyczne, to zaszczepiona milosc do ksiazek.

Z przeprowadzka wiaze sie kocia tragedia. Jeden z kotkow z dniu przenosin wymknal sie na ulice. Proba zlapania zakonczyla sie strasznym podrapaniem i pogryzieniem mamy Misia. On tylko chcial wrocic ... do domu ! W obawie o bezpieczenstwo dziecka, dali kotka do uspienia ! Dwa dni potem rodzice znalezli drugiego bialo-szarego kotka niezywego. Nie przezyl emigracji ze swojego domu, ktory znal od dziecka.

Mam prosbe do pana Romerowicza. Prosze skontaktowac sie z policja krajow europejskich, Stanow, Kanady, Australii z prosba, by podali, ilu Polakow popelnilo samobojstwo od Grudnia 1981 roku !

Ja znam wiele przypadkow, most na Duffrin w Toronto slynie z ludzkich, emigracyjnych tragedii.

Emigracyjna Roza

Czyz nie jest taka Piekna Emigracyjna Roza dr Miroslawa Kruszewska (Malinowska) ?

http://www.polskawalczaca.com/viewtopic....

Pieski los "solidarucha"

Byli rozni, twardziele i mieczaki.
Postacie o jakich Pan wspomina nie sa odosobnieniem, jest takich wiecej a moze i za duzo aby wszystkich wymienic z Imienia i Nazwiska.
Jednak obciazanie kogos wina za wlasne bledy, jest troche nie na miejscu.
Czyja wina jest, ze facet sie rozpil, ze zostawil rodzine dla alkoholu, ze wszedl w konflikt z prawem w kraju emigracji, ze zamiast do Kosciola poszedl do "burdelu".

Psi los, spotyka rowniez ludzi nie dzialajacych w zadnej organizacji, ale nie dajacych sobie rady z rzeczywistoscia.

Nie mogą się też pogodzić z tym, że o kształcie Polski zadecydowano bez nich. Jak sami mówią oni nie włączyli o socjalizm z ludzką twarzą. Oni walczyli z socjalizmem

Wcale sie nie dziwie ze maja zal, ze bez nich zdecydowano o ksztalcie Polski.
Jednak nalezy brac pod uwage to, ze nie bylo ich w tym samym czasie i miejscu - gdzie i kiedy decydowano o losach Polski.
Ze skoro sami ze soba nie dali sobie rady, to jak mozna losy Polski powierzyc w ich rece...oczywiscie ze nie mozna tego stosowac do wszystkich - jednak do wielu tak.

Nie wszyscy nadaja sie do piastowania odpowiedzialnych stanowisk, jak rowniez nie wszyscy, musza byc "ofiarami" walki.
Tak los ich pokierowal, ze to oni zostali ofiarami tej walki - aby innym zylo sie lepiej...chociaz wielu nie zasluzylo na to, aby to wlasnie im zylo sie lepiej.

Jesli chodzi o emigracje, tam tez jest wiele do zrobienia z pozytkiem dla Polski, jednak wielu wspomnianych emigrantow wolalo robic calkiem cos innego, czekajac na "Manne z Nieba" i litosc u przypadkowych sluchaczy, sluchajacych opowiesci o przygodach i wrazeniach z czasow "walki z komuna".

Dobrze ze wspomina Pan o tych ludziach, o ich walce przed laty i ich dzisiejszych losach, o ich slabosciach i czynach.

Jednak profity z wojen i walk, czerpia "politycy" i szerokie rzesze spoleczenstwa, - oczywiscie, kiedy politycy dbaja o interesy wlasnego spoleczenstwa a nie interesy obcych wplywow - indywidualni zolnierze naleza raczej do wyjatkow.

Nie szlismy w Sierpniu 80

Nie szlismy w Sierpniu 80 roku walczyc o rzadowe stanowiska.
Nie my.
Kuronie, Michniki - tak.
Oni mieli teki zagwarantowane - na gorze.
W Committee of 300. (Jon Coleman)

http://jurekzbielska.webpark.pl/ulotka_E...

Nikt nie negowal Sierpnia 80

Natomiast jurekzbielska.webpark.pl zacumowal przy "wirtualnej polsce", troche dziwne jak na uczestnika Sierpien 80...chyba ze jest on ????????????

Osobiscie bardziej po drodze mi z tymi, ktorzy onet, wirtualna polske, GW, itp. omijaja z daleka.

Ale coz, rozni ludzie maja rozne upodobania i rozne gusta...
Wielu preznie w okrzyku glosi patriotyczne hasla, wielu ma recepte na uzdrowienie wszystkiego - z wyjatkiem wlasnej osoby.
Jeszcze inni, nie zauwazaja ze kroczac tak w ciemno i poomacku, zgubili droge do prawdy na rzecz domyslow, pomowien i insynuacji.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze krocza tak bez celu, gdyz cel osiagaja ci, co nimi manipuluja.
Wszystko to odbywa sie w propagandowej "gali", z Bogiem na ustach lecz z "diablem" w sercu.

Zaskarbic sobie szacunek u wroga

I ja szlam pomiedzy "heretyki - nawracac.
Rozny los mnie spotykal.
Kiedys moze bedzie o tym ksiazka.

Chwilowo nie usuwaja z gazeta.pl

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f...

Jako Hatra (Ojczyzna) mam tam wieksza "widownie".

Po strajku Sierpien 80 calymi dniami chodzil za mna ten sam czlowieczek. Kiedys wracajac od kolezanki, nagle odwrocilam sie, podeszlam, "Pan caly dzien za mna chodzi. Pan jest zmeczony. Ja tu poczekam, a Pan niech idzie na kawe."

Po 8 latach przyjechalam pierwszy raz. Po powrocie z wizyty u Andrzeja Gwiazdy dowiedzialam sie, ze byl listonosz. Ma dla mnie list. Tylko do rak wlasnych. Przyjdzie o 5 rano. Przyszedl. "Nie bylo mnie w domu." Przyszedl o 11 w poludnie. Bylam. List pozostal do dzis w moim archiwum. Nie bede cytowala calosci, choc moglabym. Na zakonczenie - "Kocham Pania."
Od kogo byl ten list ? Prosze zgadnac.
I tak mozna podbic serca tych, ktorzy przez glupote podazali po drugiej stronie barykady.

Zaskarbialismy sobie ten szacunek

Zaskarbialismy sobie ten szacunek od zakonczenia II wojny swiatowej, efektow chyba nie musze tu prezentowac.
Dobrze ze nie czytal Pani tekstu "Prawicowiec", wie Pani co on z takimi robi(?), wysyla prosto do "piekla" - gdyz innych mozliwosci fizycznych nie posiada.
Na milosc trzeba sobie zasluzyc, czyzby tak wiernie Pani???????

Milosc prezydenta do narodu (nie cierpie endecji !)

Przed chwila przeczytalam, ze prezydent Lech Kaczynski czuje sie nieszczesliwy w roli prezydenta, a dwor rozmawia o garach, fryzurach, serialach.

A to nasz kraj wlasnie....

Nowa taktyka Adama Michnika.

Pozwolimy im pisac wszystko.

Wygadaja sie, co planuja.

-------------------------

Kraj gazeta.pl

Re: Czas najwyższy! Jakoś dużo gorsza zbrodnia

Autor: hatra 16.05.08, 04:33

Sa zbrodnie bezkrwawe

www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?p=5...

------------------------

Kraj gazeta.pl

Re: Polska powinna się wyleczyć z Katynia

Autor: hatra 17.05.08, 03:41

Walka z nawala niemiecka, bolszewicka, wczesniej z mongolska i
szwedzka - byla przestepstwem .

Ciekawe teorie tu glosicie.

Powstanie Ben-Hur to zbrodnia !

No i co jeszcze ?

prawica.net/node/11866

--------------------

Kraj

Re: Polska powinna się wyleczyć z Katynia

Autor: od.chitaway.do.syracuse 17.05.08, 07:29

Witaj Elu!

Wyśpij się dobrze. Jest sobota, więc nie wstawaj wcześniej jak o 12 GMT, poleniuchuj trochę. A potem napisz coś na temat:
- dlaczego Amerykanie uśmiechają się do siebie na parkingach, podczas przechadzek, w parkach, lesie itp. miejscach
- co stało się z Indianami północno-amerykańskimi? Czy wyjechali promami kosmicznymi i nie podali adresu?
- czy drażnienie przeciwnika na ringu bokserskim sprawia, że zostają dozgonnymi przyjaciółmi?
- w wolnych chwilach poczytaj wnukom Don Kichota z La Manchy.

en.wikipedia.org/wiki/Don_Quixote
www.donquijotedelamancha2005.com/pluma/p... - ładna muzyka
www.fusion-ebook.com/EBLanding.aspx?Keye... <--- get full ebook

---------------------

Gazeta.pl Forum Aktualności i Media

Kraj

Re: Polska powinna się wyleczyć z Katynia

Autor: hatra 17.05.08, 08:18

Jestem w trakcie czytania paru rownie fascynujacych pozycji

Waldemara Lysiaka "Ostatnia kohorta"

"Olszewski - Przerwana premiera;

Niccilo Machiavelli "The Prince"

Robert Dallek "Partners in Power - Nixon and Kissinger"

A tak w szczegolnosci oglaszam Alert - Chowamy przed Prezydentem
Lechem Kaczynskim wszystkie dlugopisy w kraju. Nie ma prawa podpisac
ratyfikacji Traktatu Lizbonskiego

bo:

1- jest on bezprawny - Francja i Holandia wypowiedzialy sie juz na
NIE

2- likwiduje Panstwo Polskie - a na to nie ma zgody Polskich
Patriotow

3- Nie dostalam potwierdzenia, ze przeczytal moj list przeslany
przez Konsulat Generalny w Toronto

Elzbieta Gawlas

Toronto

PS. Nie poszlam jeszcze spac, wiec pisze.
Natepnym razem prosze podpisac sie pod listem. Tak jak ja.

------------------------------------------------------------

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f...

----------------------------------------------------------------

To jest: Jan Bodakowski

Problemem jest to że

Problemem jest to że zapominamy że legenda solidarności jest naszą legendą. Że ci co walczyli z PRL i ZSRR dziś walczą z UE. Problemem jest to że wychowankowie Jędrzeja Giertycha uwierzyli w głupoty które wypisywał o Solidarności (a zapominają jego trafne obserwacje o żydach). Efekt jest taki że legendę Solidarności oddało się michnikerom.

To jest: kaktusnadłoni

Ja, Panie Janie widzę inaczej.

Legenda Solidarności, została legendą. A historię naszą próbują różni przerabiać na swoje polityczne kopyto.
Mnie nie podobał się PRL i ZSRR, zwłaszcza obce wojsko /mieszkałem wtedy w Legnicy/, ale dziś proszę Pana, nie walczę UE. Raczej, o ile mogę z tym, by na polskiej ziemi nie stanął amerykański but, bo ten but jest tak samo mi obcy jak ruski.

To jest: Jan Bodakowski

Ale stacjonowanie w

Ale stacjonowanie w Szczecinie Niemców z Bundeswery w ramach eurokorpusu panu nie przeszkadza. Niemcy czyli UE wywołali dwie wojny światowe, obie musieli zakończyć amerykanie.

To jest: kaktusnadłoni

Propaganda, panie Janie.

cytuję Jan Bodakowski:
Niemcy czyli UE wywołali dwie wojny światowe, ...

Polska czyli UE też wywołała dwie wojny światowe ???

To jest: BTadeusz

W tekscie pobrzmiewa paranoiczna nuta...

"Kto dobrze walczył, kto bardziej sie stawiał, wiecej ucierpiał - ten dobrze będzie rządził."

Przypominam, jesli się im zapłaci, cóż będą mieli za satysfakcję?
Że walczyli za "michę"?

Za zasługi - (zdjęcie z Bolkiem) zostawało sie moralnym i kompetentnym politykiem.

No i mamy to, co mamy...

(Dla jasności - byłem (80'/81) członkiem plenum gdańskiego MKZ - przewodniczącym jednej z komisji zakładowych)

Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji

To jest: ratus

Zero zdziwień.

Tzw. "oddanie wladzy przez komunistów" bylo procesem sterowanym. Fakt, w 1980 roku wymknęlo się to trochę spod kontroli, stąd stan wojenny i rozwiązania silowe. W 1989 r. wszystko przebieglo już wedlug scenariusza.
Wielu zacnych ludzi przylączylo się do "Solidarności" z pobudek patriotycznych i to wlaśnie oni zostali wyslani na "śmietnik". Z pewnością niefajne to doświadczenie, że caly ten festiwal niepodleglości mial slużyć zamaskowaniu wladzy slużb. Nie dziwne, że niektórzy zaczęli chlorzyć.

To jest: kaktusnadłoni

Cui bono...

Ci najbardziej naiwni, co nadstawiali karku, czyli robotnicy dostali najmniej /można by powiedzieć nawet, że mniej niż zero/. Tajny spektakl w Magdalence dał każdemu co mu się należy (od mafii?): komuniści dostali bezpieczeństwo, kler władzę i pieniądze, pozostali to z czym chcieli walczyć.

To jest: ratus

Dziwnie pan to widzi, panie Józefie.

Otóż robotnicy niechętnie nadstawiali karku. Robotnicy chcieli mieć maslo na kanapki, kielbasę zwyczajną, flakon na sobotę, rosól w niedzielę i pomarańcze na święta. Gdy komuchy im tego nie dostarczali to dopiero zaczynal się bunt. Karku nadstawiali pojedynczy ludzie, nie żadni "robotnicy".
A co do kleru: jaką, na litość, wladzę dostal kler? Obsadza Trybunal Konstytucyjny, mianuje sędziów, wydaje dekrety, rozporządzenia, zwalnia z podatków? Bez jaj. A jeśli szczypią pana pieniądze kleru, to wolna wola, na tacę nie musi pan dawać.
Skąd wzięlo się przekonanie, że "czarni rządzą"? Z zagubienia "średniej kadry komuszków". Przed 1989 r. sytuacja byla jasna i to od kilku pokoleń: najprostszą drogą, żeby być odrobinę więcej niż szeregowym zjadaczem chleba, trzeba bylo lizać dupsko partyjnym aparatczykom. Dla ludzików o mentalności proletariacko - pańszczyźnianej bylo to zresztą naturalne i ani deko nie hańbiące. Po 1989 natomiast slodkie tyleczki sekretarzy nagle wyrokiem historii zrobily się nie slodkie i nie przynoszące korzyści. Dla wiernie liżących byl to szok porównywalny z szokiem psa opuszczonego przez pana. Nowi panowie, owszem, majaczyli się gdzieś na horyzoncie, ale drużyna Walęsy i Geremka byla nieliczna i daleko, poza tym zaczynala się dzielić i żreć między sobą. Proboszcz natomiast byl pod ręką, więc calą tą osieroconą gotowość do lizania przeniesiono na kler. Większość z pewnością pamięta, jak trepy i milicjanci hurtowo wręcz brali śluby kościelne, chrzcili dzieci; jak lokalni kacykowie święcili szkoly, komisariaty, radiowozy, gminne budynki itd. Skończylo się tak, jak skończyć się musialo. Ksiądz, owszem, jest pomocny, ale raczej nie na tym świecie, więc ci, którzy liczyli na realne bonusy, srodze się zawiedli. A wiadomo, jak lizanie okazuje się bez korzyści i frajerskie, to obiekt takiego nietrafionego lizania staje się obiektem nienawiści. Taka jest mniej więcej geneza antyklerykalizmu III RP.

To jest: samograf

Dla porządku dodajmy

Michnikowi, Bujakowi, Geremkowi, Kuroniowi..., a już z całą pewnością Wałęsie, oraz prawie całej opozycji antypartyjnej było bardzo długo po drodze z niejednym proboszczem. Tu "prywatka" u prałata:

http://www.prawica.net/node/11907

To jest: ratus

Z calym cynizmem

wymienieni panowie wykorzystywali poparcie hierarchii kościelnej. Żeby nie owo poparcie, to Kuroń bylby chyba ostatnim czlowiekiem, który zaszedlby z wlasnej woli do kościola. Walęsie chyba też byloby lżej bez hipokryzji.

To jest: samograf

Korzyści były obopólne

I nie chodzi mi tu korzyści materialne. Były takie czasy, kiedy między Łabą a Władywostokiem jedynym miejscem, gdzie człowiek odczuwał (czasem zupełnie niesłusznie i iracjonalnie) pewien komfort psychiczny, były kościoły. Wtedy nawet ateiści się tam pojawiali, by móc przebywać wśród innych ludzi bez żywienia powszechnej wzajemnej nieufności. Warto o tym i dzisiaj pamiętać.

To jest: ratus

Racja.

I nie dość, że warto, to wypadaloby o tym mówić. A przynajmniej reagować na glupoty typu "kościól rządzi".
pozdrawiam

To jest: kaktusnadłoni

Panie Ratus.

Coś niecoś pamiętam z tamtych lat. Kopalnia na której wtedy pracowałem nie była pierwszą kopalnią na której ogłoszono strajk. Pierwszą była "Manifest Lipcowy", obecna "Zofiówka". To co Pan pisze o flakonie i rosole to część prawdy. Inna część jest taka, że wielu z nas przyjechało do pracy na kopalni z powodu mieszkania. Ja w Legnicy na mieszkanie spółdzielcze musiałbym czekać kilkanaście lat, tu czekałem półtora roku. Ale coś za coś. Atmosfera pracy na dole kopalni była trudna, o tej trudności mówiła regółka "co to jest górnik", którą poznałem w technikum górniczym:

GÓRNIK jest to maszyna do urabiania węgla, składająca się z 206 kości, obciągnięta skórą, napędzana przekleństwami.

To włąśnie, praca w piątek, świątek, przybieranie (a potem było na flakon), a przecież pamiętaliśmy że praca może być bardziej ludzka. Jednym z pierwszych postulatów na naszej kopalni było wywalić nadsztygara XX, który potrafił lepiej niż inni gnoić człowieka.
A co do kleru, faktycznie ich władzy nie widać, ją się czuje.
Lizusy były i będą. To między innymi im, zawdzięczamy siłę kleru.
Często jeszcze teraz się spotykam z niezrozumiałą dla mnie uniżonością niektórych na widok księdza, jak by mogli to by się pod buty mu wciśli, a jak go nie widzą to potrafią na niego psioczyć.
Mnie Kościół nie przeszkadza jak stoi obok, jak zaczyna wpływać soimi poglądami na prawo obowiązujące wszystkich, to wtedy tak.
Pisze Pan o genezie antyklerykalizmu III RP, powiem tak: na początku lat 80-tych budowano na naszym osiedlu kościół. Wielu moich znajomych chodziło po pracy by pomagać przy budowie, wpłacali pieniądze na ten cel. Dziś część z nich nadal co niedziela chodzi do kościoła, ale sporo z nich już nie. Ja ani wtedy ani dziś nie chodzę do kościoła, a o antyklerykaliźmie to oni by więcej powiedzieli.
W moim odczuciu księża obecnie mają taki status jak kiedyś sekretarze.
Józef Brzozowski Żory.

To jest: Prawicowiec

„W moim odczuciu księża

obecnie mają taki status, jak kiedyś sekretarze.” – pisze p. Brzozowski.

A w moim odczuciu żaden ksiądz nie może nikomu przydzielić mieszkania w półtora roku za friko ani nie może nikogo zgnoić w kryminale za nic (ani nawet za coś). Dziwię się p. Brzozowskiemu, że w jego odczuciu nie ma miejsca na taką elementarną obserwację.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: kaktusnadłoni

To jest pańskie odczucie, p. Prawicowiec.

Mieszkania nie przydzielił mi sekretarz, ja na nie ciężko pracowałem /nie tylko półtora roku/.
Możliwe, że pańskie doświadczenia są inne, ale znając p. Prawicowca (z PN) nie dziwię się że że pańska elementarna obserwacja jest taka nie inna.

bzdury Pan opowiada

To jak Pan pracował było drugorzędne. O przydziale decydowały względy natury politycznej.

Praca mogła być istotna o ile pracując na ochotnika w niedzielę łamał Pan kościelny zakaz i przyczyniał się w ten sposób do szerzenia naukowego marksizmu-leninizmu... Wtedy mógł Pan dostać szybciej. Również za bolkowanie, zwłaszcza na niepartyjnego zwierzchnika.

To jest: kaktusnadłoni

Nie wiem co Pan tłumaczy, ale tu Panu nie wyszło.

Widać Pan ma podobne doświadczenie jak niektórzy na PN. Na kopalni na której pracowałem, być może względy jakiegoś kacyka się liczyły i można było dostać mieszkanie wcześniej lub lepiej położone. Ja o tym nie wiem. Większość oczekujących na mieszkanie pilnowała swojej "kolejki", tzn. znaliśmy się i wiedzieliśmy kto ile robi. I w przydziale mieszkań to się mniej więcej zgadzało.
Na temat pracy w niedziele w roku 1980: nie było ochotników do pracy w niedzielę. Był grafik, a jak komuś zależało na wolnym w konkretny dzień, to załatwiał wolne. Był grafik i każdy górnik, tak jak TŁUMACZ twierdzi:

cytuję tłumacz:
przyczyniał się w ten sposób do szerzenia naukowego marksizmu-leninizmu...

Między innymi strajk górników w 1980 roku był po to by się nie przyczyniać do tego leninizmu. Od roku 1981, mieliśmy soboty i niedziele wolne, ja jednak pracowałem w dni świąteczne z kilku powodów, w szczególności dla tego bo mnie kościelny zakaz nie dotyczył, a praca metaniarza na kopalni IV stopnia zagrożenia w tym czasie winna być "świątek-piątek - na okrągło", więc ci co byli na grafiku w niedzielę wyznaczeni a zależało im na wolnym, prosili mnie o zamianę jak ja miałem wolne.
A takie bolkowanie Panie tłumacz, na PN o szerzeniu naukowego marksizmu-leninizmu... proszę to przemyśleć.
Pozdrawiam
Józef Brzozowski

Zgadzam się

Przecież niesposób tego kwestionować.

To jest: ratus

Wymijająca ta pańska odpowiedź

panie Józefie. Jedno jest wyraźne: uprzedzil się pan do kleru. Wolno panu. I to, ze panu wolno, świadczy, że kościól wladzy nie ma. Do kościola nie trzeba chodzić - na pochody trzeba bylo. Na tacę nie trzeba dawać - fiskusowi trzeba placić. Chrzest dziecka jest nieprzymusowy - meldunek i owszem. Za ubliżanie biskupom może być pan co najwyżej wymieniony z nazwiska w kazaniu, za za ubliżanie organom państwa idzie pan garować. Dalsze przyklady podpowiedzą ci, którzy poprawiają się z WOS-u.
Można, owszem, zauważyć, że niektórzy księża wykorzystują ponad miarę uniżoność typów bez kręgoslupa, ale są to przypadki punktowe, żadną miarą nie dające się określić jako cecha kleru.

Jeszcze pana zacytuję:
"W moim odczuciu księża obecnie mają taki status jak kiedyś sekretarze."

Z calym szacunkiem, ale w moim odczuciu ździebko się pan wyglupil.

pozdrawiam

To jest: kaktusnadłoni

Tak piszę jak myślę.......

Z całym szacunkiem, Panie ratus, ma Pan wiele racji. Nawet z tym wygłupem.
Poprawię się: myślę że, księża mają obecnie taki status jak kiedyś sekretarze. Mogę się mylić, ale nie znam nieomylnych, więc nie mam kompleksów na tym tle.

Z tacą jednak, to nieśmiało bym się nie zgodził. Po Magdalence Kościół zaczął gwałtownie, jak nikt inny, odzyskiwać utracone mienie po roku 1945 i przed. Konkordat dał świetne możliwości. Religia w szkole, z początku to było tak że by dzieci mogły się religii w szkole uczyć, a katecheci czy księża we własnym zakresie zorganizują naukę. Kto dziś pamięta że katecheci byli płaceni przez Kościół, małymi kroczkami nie tylko katecheci dostali etaty ale teraz na etatach są księża nie tylko w szkole ale i wojsko policja itp. Obym był dobrze zrozumiany, nie mam nic przeciwko temu, ale to powinno być płacone z pieniędzy pobieranego podatku kościelnego.

Jedno powiem szczerze i otwarcie, więcej wolności jest teraz niż za ancien regime i nie chciał bym powrotu.
Pozdrawiam
Józef Brzozowski

A mnie się wydawało,

A mnie się wydawało, podobno "konserwatywnemu liberałowi", jak to wykazał pewien test, iż to ja jestem odpowiedzialny za swoje życie, za swoje wybory.
Nikt za mnie nie przeżyje mojego życia.
Ps.
Atoli dobrze, iż Autor podjął ten wątek.
Groteskowego wymiaru nabierają: wierność Ojczyźnie, wierność Towarzyszom broni, nie pójście na ugodę z ubecją w kontekście:
dał se w "kanał", "palnik", porzucił żonę i dzieci.
-----
Eeee, .

Glos Miroslawa Krupinskiego

Czarne potraktowanie tematu. Za czarne moim zdaniem. Prawda jest ze
emigracja w polaczeniu z utrata wczesniejszej "pozycji spolecznej", dawnego
otoczenia, wydeptanych w Polsce sciezek, jest bolesna w pierwszych latach.
Ale mozna sobie z tym poradzic. Jest tez druga strona medalu - wielu
wspanialych ludzi z "S" zoatalo w kraju i odmowilo wlozenia obrozy i
kaganca. Wiekszosc z nich zostala odstawiona na margines znacznie
dotkliwszy niz emigracja, niektorzy wrecz zgnojeni, wpedzeni w ubostwo i
choroby. Czesc juz nie zyje. Znam takich, z pewna iloscia z nich
korespondowalem, z czescia juz dzis nie. A tym co mnie najbardziej martwi
(jestem na emigracji od 20 lat) nie jest "moj los emigranta" ale raczej to
co sie w Polsce i z Polska dzieje. Bo czuje sie czasami winnym ze w
poczatkach tego co sie do dzis stalo bralem udzial - wyprowadzajac
niektorych na wczesniej wspomniany "odlegly margines" polskiej, dzisiejszej,
rzeczywistosci.

Miroslaw Krupinski
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/in...
PS. nie lubie zalogowywania sie na witrynach - moze ktos doda tam moja
opinie :)
------------
Dodalam na prosbe Pana Krupinskiego.

Anna Kozlowska

Pani Aniu

Zmierzajac do celu - uratowanie Polski przed eurolagrem, jak napisal Henryk Pajak w swoich "Sierpniowych wspomnieniach " zgromadzilam ogromny material do analizy dziejow po Sierpniu 80.
A jednak to tylko malenka czastka. Nie wszyscy pisza, choc dawalam ku temu mozliwosc przez 6 lat. Do dzisiaj nie znam historii Pani Anny z Gdanska, ktora od stanu wojennego przez 20 lat siedziala w wiezieniu. Nik sie o nia nie upomnial ? Nie wiemy, ilu zmarlo.

W pamietnym Sierpniu 1980 bylismy nie z wlasnej winy "uzutecznymi glupcami", wszystko pozostalo po staremu, tylko dekoracja nieco zmieniona.

Czego nam bylo brak 28 lat temu ?

WIEDZY !!!!!

Ja zdobywalam ja z trudem przez 26 lat w Kanadzie. Podzielilam sie.
Niewielu ma ochote zapoznac sie z nia.

I znowu wmanipuluja.

Ile jeszcze razy ?

Całe życie walczę z socjalizmem

Ciekawsze wątki, chronologicznie. Motywacja nie współczesna (mądry Polak po szkodzie...), a moja własna wtedy...
Elitarne liceum w centrum dużego miasta. Popularyzuję wykrzykiwanie do przechodniów na przerwie takich haseł jak : Nowy numer Życia Partii już w kioskach! al Hurra, Związek Radziecki zgodził się na włączenie Polski jako 17ej republiki! Zabawa robi się ogólnomiejska, a nawet ogólnikrajowa(?) Śledztwo w moim liceum nie przynosi rezultatów - wielu uzurpowało sobie autorstwo...Owszem, miałem 3kę ze sprawowania bez uzasadnienia, ale w grupie...

Byłem przeciwny protestom kiełbasianym i podpalaniu budynku KW PZPR w Gdańsku. Ceny na wszystkie produkty powinny być rynkowe, a wypracowane mienie trzeba szanować. Należało likwidować funkcjonariuszy i członków PZPR, a budynki chronić. Lepsze wędliny na eksport albo do rynkowej sprzedaży, za maksymalną możliwą do uzyskania cenę... A nie na kartki dla Pani Ani Walentynowicz.

Masy to śmierdziele. Należy walczyć z socjalizmem indywidualnie. Do konspiracji wciągać co najwyżej część najbliższej rodziny. Zabójstwo reżimowego komunisty czy zabór mienia społecznego nie są etycznie naganne. Natomiast etycznie niedopuszczalna jest korupcja władzy. Handlowałem, szmuglowałem, ale nigdy żaden celnik czy milicjant nie dostał ode mnie grosza. W kilku przypadkach mogło mnie to uchronić od kary.

W ramach narzuconych sobie ograniczeń dozwolone jest wszystko co nie prowadzi do krzywdy niekolaborujących jednostek. Rekordowo wydłużyłem sobie okres zachowania statusu studenta (urlopy dziekańskie, zdrowotne, rezygnacja już po absolutorium z zachowaniem legitymacji studenckiej na 2 lata, wznowienie tylko dla obrony, podjęcie kolejnych studiów dziennych itd itp). Tak naprawdę uczyłem się sam dla siebie tylko 3 przedmiotów: języki obce, matematyka i przedmioty inzynieryjne, głównie obca literatura klasyczna.

Język to ważne narzędzie w walce z ustrojem. Podejmując pracę po studiach w ramach nakazu pracy (nie miałem pieniędzy na wykupienie się z tego obowiazku przed ucieczką) napisałem pisemne podanie, które złozyłem za potwierdzeniem w Dziale Kadr dużego przedsiębiorstwa. Podobno było dyskutowane na szczeblu KW PZPR... Zwracałem uwagę na błędne określenie BEZPARTYJNY w moich aktach. Przedrostek BEZ w języku polskim oznacza brak cechy inherentnej, typowej dla danej klasy osobników czy przedmiotów. Analog angielskiego przyrostka LESS. Zatem jest to ułomność. Ponieważ nie czułem się w żaden sposób ułomny, a osobniki ludzkie przychodziły na świat jeszcze bez legitymacji partyjnych w kolebkach, postulowałem poprawienie tej informacji osobowej albo na neutralne NIEPARTYJNY albo na ANTYPARTYJNY, do uznania kierownictwa...

W okresie emigracji wolny czas (którego miałem mało) poświęcałem walce z polityką jednostronnego rozbrojenia, z ruchem związkowym (niestety, jako pracownik naukowy uczelni nie dostałem zezwolenia zwierzchników na odpłatne łamanie pikiet strajkowych - chiałem łączyć przyjemność z dodatkowym dochodem) i z ...feminizmem (na terenie hotelu asystenckiego gdzie zamieszkiwałem)

Solidarność, KOR i Okrągły Stół to udana próba rewitalizacji marksizmu - leninizmu. Dwie ostatnie powinny zostać uznane za organizacje przestępcze, na równi z PZPR. Nawet ta najlepsza Solidarność to organizacja neutralna politycznie, jak Związek Hodowców Kanarków. Natomiast nurt Solidarności reprezentowany przez braci Kaczyńskich nawiązuje do tradycji trockizmu i Feliksa Edmundowicza. Nadzwyczajne Urzędy Do Walki z Przestępczoscią (CBŚ) czy Korupcją (CBA) nawet solidarnosciowemu stadu powinny się kojarzyć z CzeKa.

To jest: Prawicowiec

No, to się Pan rozgrzał

Pisze Pan „Całe życie walczę z socjalizmem”, a z treści komentarza widać, że walczył Pan głównie z komunizmem, a okazjonalnie z scocjalizmem. Nie widzi pan różnicy? Mamy w Polsce partię prawicową w budowie. Może się Pan zainteresuje?
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

nie bardzo...

cytat:
walczył Pan głównie z komunizmem, a okazjonalnie z scocjalizmem. Nie widzi pan różnicy?

Nie bardzo... JKM którego znam osobiście a poglądy szanuję, choć nie ze wszystkimi się zgadzam, też ma podobne watpliwosci. Chyba nawet twierdzi że Solidarność jest na lewo od OPZZ. Pamiętam że w okresie Okrągłego Stołu nazywanego negocjacjami Czerwonych z Różowymi Adam Michnik też dowcipkował kto jest kto...A w kwestii wizyty głowy państwa polskiego w Rosji i komentowania poczynań głowy państwa rosyjskiego bliżej mi do Wojciecha Jaruzelskiego niż do Lecha Kaczyńskiego.

To jest: Prawicowiec

Rozumiem

No cóż, skomentuję to tak, że p. Mikke sam jest komunistą jako były członek komunistycznej partii „SD” z dwudziestoletnim stażem. Gdy byłem członkiem UPR, sporo się nasłuchałem głoszonych przez niego idiotyzmów w rodzaju „zarówno w Szwecji, jak w Korei Płn. jest socjalizm”.

Jeśli chodzi o kwalifikacje ideowo-polityczne, to Jaruzelski jest komunistą z PZPR, Kaczyński zaś w ogóle nie jest komunistą. Jeśli bliżej Panu do Jaruzelskiego, to ja wycofuję moje zaproszenie do Prawicy RP, ponieważ Prawica RP jest partią prawicową, tj. konserwatywno-liberalno-antykomunistyczną.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

Antoni Ferdynand Ossendowski by się kwalifikował?

To jest mój ideolog, moje credo. Czy uwierzy Pan że łatwiej o nim coś znaleźć w głównym nurcie obecnej pracy rosyjskiej niż polskiej, a zwłąszcza na temat jego wiekopomnego dzieła LENIN
http://www.club366.ru/books/html/89764.s...
Czyżby twierdzenie że Putin jest dużo bardziej prawicowy i antykomunistyczny niż Kaczyński było bezsensowne?

To jest: Prawicowiec

Przedstawia Pan

dość oryginalne poglądy i stawia niebywałe pytania. Putin jest komunistą z KPZR i byłym agentem KGB (a może i GRU), co definiuje go jednoznacznie pod względem moralnym, ideowym i politycznym jako lewicowca.

Kaczyński był członkiem tylko tych partii, które sam założył (a więc nie jest komunistą) i nigdy nie był niczyim agentem. Jest oczywiście socjalistą, ale jego orientację można określić jako centroprawicową, nigdy jako lewicową.

Według mnie komunista nie może być bardziej antykomunistyczny i prawicowy niż niekomunista socjalista.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

trochę teorii i historii...

W czasach młodości Pana, LK, WP i mojej KPZR była partią władzy już o pewnej tradycji. Przynależność do niej (obywateli ZSRRR) nie miała posmaku zdrady narodowej. Przynależność do PZPR miała. Najbardziej patriotyczna młodzież ZSRR chciała wiązać swą karierę z KGB, GRU, wojskiem. A w Polsce? Czy uczciwa osoba o zdrowych zmysłach mogła wybrać nauki społeczne? Co więcej, prawo pracy? A przynależność do KOR i wytypowanie do udziału w Okrągłym Stole? Ma Pan rację, to nie lewicowość, to lewactwo...
Czy wie Pan że Rosja ma od dawna podatek liniowy, jednomandatowe okręgi wyborcze, że intronizacja nowego prezydenta odbyła się z udziałem Patriarchy Rosji, wymiar sprawiedliwosci i organy ścigania działają bardziej praworządnie niz w Polsce, mniej cenzury, więcej publikacji zagranicznych informacji niezgodnych z polityką rządu...
Po prostu: wiecej wolnosci, demokracji, praworządnosci...

To jest: samograf

Sus scrofa

Pan, panie tłumacz, mataczysz nieprzyzwoicie.

To jest: Marek_B

Słyszał Pan takie nazwiska

Słyszał Pan takie nazwiska jak Politkowska, Triepaszkin, Litwinienko czy Szczekoczikin?

Nie mam czasu i ochoty

zajmować się kolejnymi urojeniami prymitywnych rusofobów z terenu o wątpliwej państwowosci.

Polecam na zbliżony temat: KOLEJNA FAŁSZYWKA PAP http://forum.wprost.pl/swiat/?w=110775
Oczekując, że chłopcy z ABW/walterzaki usuną dowód rzeczowy oszustwa, artykuł PAP 5 LAT ŁAGRU ZA PORÓWNANIE PUTINA DO HITLERA skopiowałem.

Prole pracują niedokładnie. Komentowany przeze mnie tekst z onetu usunęli, ale z wprost jeszcze nie http://www.wprost.pl/ar/124107/5-lat-lag...

Wśród logików dowodzenie metodą sprowadzenia do niedorzeczności to jeden z najpopularniejszych sposobów udowadniania. Znany na całym świecie pod swą łacińską nazwą reductio ad absurdum. Polega ono na tym , że przyjmuje się za tezę do udowodnienia tezę dokładnie przeciwną do tej którą się naprawdę usiłuje udowodnić. Wykazując niedorzeczność tego świadomie przyjętego błędnego założenia wykazujemy prawdziwość tezy do niego przeciwnej.

W fałszywce PAP opublikowanej na czołowym miejscu na największym polskim portalu, ośmieszonej przeze mnie w tym artykule, PAP logicznie udowodniła na wybranych przez siebie przykładach, że Rosja pod przewodnictwem Putina jest krajem o niewyobrażalnych w Polsce swobodach, zwłaszcza pod względem karania za krytyczne wystąpienia pod adresem głowy państwa.

To jest: samograf

Sugeruje pan?

Że skoro Igorowi Awierkijewowi nic się nie stało, to automatycznie przypadki Politkowska, Triepaszkin, Litwinienko czy Szczekoczikin są zwykłą kaczką dziennikarską?

To jest: Marek_B

Pewnie zaraz wyczytamy, że

Pewnie zaraz wyczytamy, że spadło im się po pijaku ze schodów.

To jest: samograf

Skądże znowu!

Najprościej w świecie potknęli się o podatek liniowy, bo cosik wystawał z trotuaru.

To jest: R1a1

Ja też podobnie jak pan tłumacz

cytuję tłumacz:

Po prostu: wiecej wolnosci, demokracji, praworządnosci...

... jestem wielkim miłośnikiem Rosji. Uważam, że ten kraj będący wschodnią marchią świata białych ludzi ma do odegrania kluczową rolę w obronie białej rasy przed żółtym zagrożeniem ze wschodu i obronie chrześcijaństwa przed muzułmańskim zagrożeniem z południowego-wschodu. By z tej zaszczytnej roli Rosja mogła się skutecznie wywiązać musi mieć oczywiście zabezpieczone granice zachodnie i południowo-zachodnie. Tę może nie tak zaszczytną ale również ważną rolę odegrać powinna odegrać Rzeczpospolita oczywiście wraz z Ukrainą, Białorusią i Litwą. Mając w ten sposób bezpieczną granicę na Donie, czy gdzie tam zachodnia granica Rosji przebiega, będzie ona mogła poświęcić się wypełnianiu swego przeznaczenia (oczywiście po pozbyciu się tych pokomunistycznych nieudaczników z KGB i GRU, którzy już pokazali za czasów ZSRS co potrafią - "chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle").

Jeśli Rzeczpospolita (oczywiście razem z Ukrainą, Białorusią i Litwą) będzie za słaba, by tę rola strażnika obszaru "między Łabą i wodami Meotydy" dobrze wypełniać, to oczywiście ta straszna Unia Europejska jak zwykle - tak jak za Napoleona czy tak jak za Hitlera - prędzej czy później niechybnie napadnie na biedną Rosję osłabiając ją i odwracając jej uwagę od jej dziejowej misji.

To jest: samograf

Biedną?

Tu pan przesadził. Rosja jest bogata, silna i uporządkowana. Ciut nie Szwajcaria w dużym formacie:

http://www.prawica.net/node/11866#commen...

Jeśli pan czegoś nie rozumie, to pan tłumacz pan wszystko wytłumaczy.

To jest: R1a1

Biedną w sensie "niewinną a ciągle prześladowaną przez

złych obcych".

No i prosze...

cytuję tłumacz:
Natomiast nurt Solidarności reprezentowany przez braci Kaczyńskich nawiązuje do tradycji trockizmu i Feliksa Edmundowicza. Nadzwyczajne Urzędy Do Walki z Przestępczoscią (CBŚ) czy Korupcją (CBA) nawet solidarnosciowemu stadu powinny się kojarzyć z CzeKa.

No i prosze, jak wyraziscie "tlumacz" wytlumaczyl nam, o co mu tak naprawde chodzi.
Nawet dostal zaproszenie do powstajacej "partii prawicowej"

To jest: Prawicowiec

Wiem, że tłumacz przesadza

z oceną polityki PiS zrównując ją z polityką WKPb, ale wygląda mimo wszystko na to, że ma poglądy prawicowe. Jeśli pańskie poglądy też są prawicowe, to Pana też zapraszam.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)

To jest: Jerzy Kałwak

W "S" roku 1980 i 1981 nie było za wiele walki z socjalizmem,

ja tego tak nie pamiętam. A ludzi walczących z socjalizmem? Jeszcze mniej. Zwalczano sowiecką niewolę Polski. Owszem.

"Zdobycze socjalizmu bez błędów i wypaczeń" to był program "S". Nie tylko oficjalny. To był program realny. I tak właśnie jest realizowany po roku 1989 przez solidarnościowych polityków (d. działaczy), którym nie przeszkadzają już Sowieci i ich polscy agenci pokroju Jaruzelskiego.

Autor próbuje tworzyć legendę od nowa, że niby gdzieś w piątym szeregu byli prawdziwi patrioci, ale ich nie dopuszczono, przetrącono kręgosłup? Kto nie dopuścił, kto poprzetrącał?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

Jerzy Kałwak

W wiekszosci ma pan racje. W Polsce nastroje byly antyrosyjskie i antypartyjne. Tak bylo w latach 1980/81 i tak bylo wczesniej. Te nastroje i nastawienia antyrosyjskie nie mialy prawie nic wspolnego z ideologia. Chodzilo o to, ze "oni tu sa," a partia wystepuje w ich imieniu. Formalnie linia Solidarnosci bylo, ze akceptujemy socjalizm i jesli partia huknela, ze jakies posuniecia czy wypowiedzi byly "antysocjalistyczne" lub "ekstremistyczne" to nastepowalo oficjalne zaprzeczenie i "odcinanie sie." To byla zabawna sytuacja bo te 10 mln czlonkow zgadzalo sie z ekstrema, ale jednoczesnie rozumialo, ze "odcinanie sie" to takie konieczne w istniejacych warunkach zasady gry.

Kladziono nacisk na patriotyzm, odklamywanie historii i potrzebe rzeczywistych - nie "konstytucyjnych" - swobod obywatelskich. We wszystkich miastach i miasteczkach obchodzono zakazane dotad swieta. Nikt nie zliczy okolicznosciowych Mszy Swietych, pochodow i akademii. Socjalizm/komunizm traktowano umownie jako przyslowiowe "gowno ktorego lepiej nie ruszac" - przynajmniej przez jakis czas.

Mowienie o antykomunizmie okresu 1980/81 jest oszustwem tych ktorzy dzis dorabiaja sobie zyciorysy. Retoryka antykomuniizmu pojawila sie dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego. "Komuna" i "komuch" (nie komunizm i komunista) staly sie wtedy latwymi w uzyciu haslami.

W Solidarnosci nie bylo tez "dzialaczy". Dzialacz i aktywista wywolywaly nieprzyjemne skojarzenia. Osobiscie nie spotkalem w tamtych czasach nikogo kto powiedzialby o sobie "jestem dzialaczem." Mowiono raczej "jestem w MKZ, w regionie, w krajowce". Mowiono o sobie poslugujac sie konkretami: bylem przewodniczacym, redaktorem, doradca prawnym itp. Brzmialo to zupelnie naturalnie i nie bylo w tym tonu przechwalek. Ludzie poprostu mowili o tym co robili. Nie uwazali tego za jakas "misje" ale raczej cos co trzeba bylo zrobic.

właśnie tak było...

Umawiając się z kolegami na brydża, już schodząc się, mówiłem do domofonu lub przez drzwi: Wypaczenia? Tak!
Oczywisty odzew brzmiał: Socjalizm - Nie!

Była to trawestacja ówczesnego sloganu, wspólnego dla PZPR i Solidarności.

Do dziś nie zmieniłem zdania, wszak wypaczenia mogą się przydarzyć wszędzie...

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.