Wydarzenia majowe

Umiłowani Braci! Wiem, że w tych dniach, specjalnie w tej godzinie modlitwy Regina coeli jesteście zjednoczeni ze mną.

Ze wzruszeniem dziękuję wam za modlitwy i wszystkich was błogosławię. Jestem szczególnie blisko dwóch osób, zranionych wraz ze mną, oraz modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem.

Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem – Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat.

Tobie, Maryjo, powtarzam, Totus Tuus ego sum.

Czytamy w Modlitwach i rozważaniach na każdy dzień roku Jana Pawła II.

13 maja 1981 roku (o godzinie 17:17) Ali Agca – motywy są nieustannie badane, a mocodawcy poszukiwani, czy raczej wyczekuje się upublicznienia dokumentów; trop bułgarski prowadzi do...wiadomo gdzie – oddał strzały w kierunku Papieża. Po kilku tygodniach, w tym czasie sytuacja była dramatyczna, życie zagrożone, przenikliwe cierpienia, Jan Paweł II przezwyciężył najtrudniejsze chwile. W dwa tygodnie po zamachu odbył rozmowę z Kardynałem Wyszyńskim. Ostatnią rozmowę. 28 maja Prymas Tysiąclecia – tak do Ojca Narodu zwracał się Ojciec Święty - oddał się Bogu. Jan Paweł II pisał (w Liście do Polaków "Słowo nad trumną Prymasa Polski):

Do całego tak bardzo mi drogiego Kościoła, który jest na polskiej ziemi: do jego pasterzy i wiernych; do wszystkich, których śmierć Prymasa Polski, Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Arcybiskupa Metropolity Gnieźnieńskiego i Warszawskiego, napełniła bólem i smutkiem; do was, którzy teraz, w godzinę jego pogrzebu w "nieujarzmionym Mieście", otaczacie tę trumnę miłością i modlitwą; którzy zgromadziliście się, aby jego niezłomnego Ducha, silnego Bogiem, oddać Niebieskiemu Ojcu, a umęczone ciało złożyć w przesiąkniętej krwią polskiej, warszawskiej ziemi, aby w czasie przyjścia Chrystusa przyodziało się w niezniszczalność i nieśmiertelność (por. 1 Kor 15,23.53);

Do was wszystkich pragnę skierować to krótkie bodaj słowo. Piszę je z najgłębszej potrzeby serca i wiary. Nie mogę złożyć świadectwa tak, jak bym chciał. Ufam, że Bóg przywróci mi siły i da stosowną okazję, abym to mógł uczynić tak, jak czuję.

Pragnę, abyście wiedzieli, że w tej godzinie żałoby, w godzinie smutku i bólu, ale także większej jeszcze nadziei i ufności, pragnąłem być z wami i osobiście oddać Księdzu Prymasowi ostatnią posługę. Bóg zdecydował inaczej. Niech będzie błogosławione Jego święte Imię. Łączę się z wami w cierpieniu i modlitwie, w przyjęciu woli Boga i w nadziei. W moim imieniu jest obecna wśród was delegacja Stolicy Apostolskiej, której przewodniczy Sekretarz Stanu, kardynał Agostino Casaroli.

Pozwólcie, że w obecnym momencie przytoczę tylko słowa, które wypowiedziałem w warszawskiej katedrze w czasie mojej pielgrzymki do Ojczyzny:

"Ksiądz Prymas stał się szczególnym… zwornikiem. Zwornik jest tym, co tworzy sklepienie i odzwierciedla siłę fundamentu budowli. Ksiądz Prymas odzwierciedla siłę fundamentu tego Kościoła, którym jest Jezus Chrystus. Na tym polega jego własna siła. Ksiądz Prymas uczy od trzydziestu kilku lat, że tę siłę zawdzięcza Maryi, Matce Chrystusa. Wszyscy o tym dobrze wiemy, że dzięki Maryi można najpełniej odzwierciedlić siłę tego Fundamentu, którym jest Chrystus, że dzięki Maryi można najskuteczniej stawać się zwornikiem Kościoła. Tego uczy życie i posługiwanie Prymasa Polski.

Jest on zwornikiem Kościoła warszawskiego. I jest zwornikiem całego Kościoła w Polsce. Na tym polega jego opatrznościowa misja od trzydziestu z górą lat. Pragnę temu dać wyraz u początku mojej pielgrzymki tu w Stolicy Polski i pragnę za to jeszcze raz wraz z całym Kościołem i Narodem podziękować Trójcy Przenajświętszej".[...]

W Homilii z 16 czerwca 1983r. w Warszawie mówił:

[...]Dzisiaj razem z wami, przy Jego grobie, w sercu Warszawy, dziękuję Trójcy Przenajświętrzej za tę wielką prymasowską służbę kardynała Stefana Wyszyńskiego, prosząc, aby owoce jej trwały nadal w sercach ludzi na całej ziemi ojczystej.

Był mocny swoją wiarą w Boga, który jest Panem stworzenia i Panem dziejów poprzez Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Dziś jeszcze zdaje się mówić do nas słowami Psalmisty:

"Prawica Pańska wzniesiona wysoko,
prawica Pańska moc okazała.
Nie umrę, ale żył będę i głosił dzieła Pana"

W Pamięci i tożsamości, na pytanie o wydarzenia z 13 maja 1981r, odpowiada:

Wszystko było świadectwem Bożej łaski. Widzę tu pewną analogię do próby, jakiej został poddany kardynał Wyszyński podczas Jego uwięzienia. Tyle że doświadczenie Prymasa Polski trwało przeszło trzy lata, a to moje dość krótko, tylko parę miesięcy. Agca wiedział, jak strzelać, i strzelał z pewnością bezbłędnie. Tylko że jak gdyby >>ktoś<< tę kulę prowadził...

Był to bardzo trudny okres dla Kościoła, z którego wyszedł zwycięsko. Marek Skwarnicki (Pozdrawiam i błogosławię) wspomina niezwykłe spotkanie z Papieżem. Przez długi czas prowadzili korespondencję, z oczywistych powodów w pewnym momencie ulega ona zawieszeniu. Wreszcie dochodzi do spotkania, które tak relacjonuje Autor:

Po mszy zaproszono mnie na śniadanie, a gdy dobiegło końca, Papież z dużą, nieczęstą u niego dozą emocji, powiedział: Panie Marku, wczoraj lekarze orzekli, że moja rekonwalescencja się skończyła i mogę w pełni wrócić do pracy!. Na palcu draśniętym drugą kulą Agcy, która następnie raniła kobietę w tłumie, miał jeszcze nalepiony plaster.

I to do jakiej pracy wrócił. Drugą ranną osobą była też kobieta, znajdująca się blisko Jana Pawła II.

3 lata temu Benedykt XVI podjął decyzję o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego swojego poprzednika.