Olejniczak dobrze zagrał
Podobnie jak większość obserwatorów i komentatorów sceny politycznej, także ja uważałem zawsze Wojciecha Olejniczaka za wyjątkowo bezbarwnego polityka, wolnego od jakiejkolwiek charyzmy i politycznej wirtuozerii. Po ostatnim manewrze z rozbiciem LiD nieco skorygowałem swoją opinię.
Pozornie rozbicie LiD jest politycznym samobójstwem. Wszak LiD w sondażach ledwo przekraczał 5%, a były i takie sondaże, które zapowiadały, że "gdyby wybory parlamentarne odbyły się dziś", to mielibyśmy pierwszy Sejm wolny od postkomunistów. W takiej sytuacji dokonanie czystki we własnych szeregach i usunięcie "liberalnego" i "reformistycznego" skrzydła z koalicji wydaje się aktem samobójczym. Wszak podzielenie podmiotu o społecznym poparciu w granicach 5%, na trzy oddzielne podmioty, wydaje się być działaniem autodestruktywnym, inspirowanym przez lewicową ekstremę z „Krytyki Politycznej”.
To wszystko są jednak pozory. Wojciech Olejniczak okazał się być politykiem myślącym długofalowo. Jest to dla mnie zaskakujące, gdyż myślenie w kategoriach dłuższych niż kadencja to – w demokracji – prawdziwa rzadkość. Należy jednak przebadać tę zaskakującą decyzję polityczną i – w moim przekonaniu – znajdziemy niezwykle racjonalne jądro tej kalkulacji.
Po pierwsze, zwróćmy uwagę na to, że słusznie zrobiono pozbywając się skrzydła "liberalnego" LiD na początku kadencji Sejmu. Wyborcy takie rozpady i rozwody traktują w kategoriach "i znów się kłócą", co owocuje spadkiem poparcia dla wszystkich polityków i ugrupowań biorących udział w rozwodzie. Dlatego należało ten manewr przeprowadzić na początku kadencji Sejmu, aby, przez 3,5 roku do końca kadencji, wyborcy zupełnie zapomnieli o tym fakcie. Punkt dla Olejniczaka.
Po drugie, pojawia się pytanie jaką realną siłę reprezentują Partia Demokratyczna i SdPl? Gdy spojrzy się na twarze polityków PD, to każdy, kto interesuje się polityką, dostaje alergicznych wymiotów. Trudno sobie wyobrazić ekipę bardziej wyeksploatowaną politycznie, nie mającą Polsce kompletnie niczego do zaproponowania poza frazesami o "demokracji" i "prawach człowieka".
Elektorat tej ekipy oscyluje wokół zera; co więcej, pojawia się wręcz pytanie, czy pojawienie się nazwisk "autorytetów moralnych" na listach LiD przysparza tej koalicji głosów, czy też je odbiera? Z kolei SdPl ma tylko jednego wyrazistego lidera (Marek Borowski), a poza tym jest partią wirtualną. W sondażach zupełnie się nie liczy. Ani PD, ani SdPl nie są zdolne – nawet wspólnie – utworzyć klubu parlamentarnego, a więc medialnie i politycznie nie będą się liczyć.
Tym niemniej, oczywiście jakieś procentowe straty SLD poniesie zrywając sojusz. PD i SdPl – startując czy to razem, czy oddzielnie – dostaną jakieś ułamki procenta, może nawet cały 1%.
Kierownictwo SLD jest jednak pewne, że tak czy siak próg procentowy na poziomie 5% partia przekroczy. Liczba utrwalaczy, ormowców, esbeków i dziadków-weteranów daje gwarancję przejścia progu wyborczego. Nawet jeśli sondaże na to nie wskazują. SLD ma zwykle (ostatnio) zaniżone wyniki sondażowe, gdyż ludzie wstydzą się, że głosują na tak „obciachową” partię. A jednak głosują. Są takie środowiska, co murem staną w obronie ukochanej PZPR...
Strata 1% jest do strawienia. Olejniczak zdaje sobie sprawę z jednej rzeczy: SLD nie jest faworytem kolejnych wyborów. Jeśli sprawy będą się toczyć tak, jak się toczą, to pojedynek rozgrywać się będzie między PO a podupadającym PiSem, gdzie SLD pełni rolę statysty. Jeśli PiS zupełnie pójdzie w odstawkę, to dla PO po prostu nie będzie konkurencji.
Olejniczak nie toczy więc gry o kolejne wybory parlamentarne, ale myśli długofalowo, o jeszcze kolejnych. Do tego czasu PO się zużyje, opatrzy i wyborcy będą szukali alternatywy. I będzie nią SLD bez PD i SdPl. Tracąc w następnych wyborach 1% głosów, SLD oczyszcza pole na lewicy. Ani PD, ani SdPl nie dostaną 3% głosów– nie mają na to żadnych szans – a więc nie załapią się na wielomilionową dotację budżetową. A to oznacza, że po następnych wyborach parlamentarnych partii tych po prostu praktycznie nie będzie. SLD zostanie samo na lewicy, osiągnie poważny cel w postaci wyeliminowania całej konkurencji politycznej po tej części sceny politycznej.
Na sprawę bowiem należy patrzeć z innej perspektywy: trzeba zważyć ile wnosi ten 1% PD i SdPl, a co psuje obecność w LiD tych dwóch partii. Nie przez przypadek nazwaliśmy je mianem "liberalnych" (znaczy, są to środowiska liberalne jak na standardy SLD, a nie liberalne "w ogóle"). Rzecz w tym, że lewicowość tych środowisk ma charakter zbyt mało ekstremistyczny.
Pomysł polityczny kierownictwa SLD – tak Olejniczaka jak i Napieralskiego – jest jasny. Chcą oni pójść "drogą hiszpańską" i przeprowadzić szeroko zakrojone reformy graniczące z inżynierią społeczną. Celem obydwu panów jest "dekatolicyzacja Polski" przez terapię szokową: sprawa homosiów, ich małżeństw, adopcji dzieci; aborcja, postulaty feministyczne itd.
Zarówno PD, jak i SdPl wykazują w tych kwestiach pewne (jak na lewicę rzecz jasna) umiarkowanie. Są to partie głoszące w tych kwestiach tradycyjny lewicowy program. SLD to nie wystarcza, bo partia ta zrozumiała, że lewica może w Polsce rządzić wyłącznie po przeprowadzeniu czegoś w rodzaju "rewolucji kulturalnej". Za pomocą terapii szokowej – przeprowadzonej na drodze ustawowej – chce wstrząsnąć tradycyjną kulturą polską.
Gdyby SLD rządziło i chciało wprowadzić te reformy, to napotkałoby sprzeciwy w SdPl, a szczególnie w PD. SdPl przyjmuje wobec Kościoła postawę "kwaśniewską", czyli nie tyle wielkiego "NIE", co agnostyczną; PD to modernistyczne, lewicowe skrzydło katolicyzmu ("Tygodnik Powszechny").
Żadna z tych partii nie poparłaby projektu ekstremistycznej inżynierii kulturowej SLD. Oznacza to, że gdyby SLD doszło do władzy, to "przystawki" stałyby się kotwicą, która uniemożliwiłaby SLD realizację jądra swojego programu. Patrząc z tej perspektywy, z perspektywy polityki pojętej długofalowo, decyzja Olejniczaka był nie tylko sensowna – była konieczna.

Adam Wielomski
www.konserwatyzm.pl
inne teksty autora...
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 635



Dziś w Metro (darmowa
Dziś w Metro (darmowa gazeta wyborcza rozdawana w Warszawie) informacja że SLD planuje zgłosić nowelizacje kodeksu karnego by karać za homofobie. PO ma poprzeć. No i wsadzą nas do pierdla.
Zgodnie z przepisami UE organizacje które są homofobiczne będą musiały zwracać euro dotacje. Podobno najwięcej kasy dostał kościół. Ciekawe czy kościół skończy z dyskryminacją sodomitów (tak jak zadekretował to KUL by dostawać dalej kasę z UE) czy kościoły odremontowane pójdą na licytacje by spłacić długi. Tak to kończy się podpisywanie cyrografów.
To co robić?
Wzniecić krucjatę? Ale w przymierzu z kim, skoro dokoła sami sąsiedzi postępowcy? Wszak Łukaszenka to dyrektor kołchozu, pobratymca Hugona Chaveza. Rosja jest postsowiecka, ateistyczna i woli trzymać z silnymi, np. z Niemcami.
Załóżmy, że w Polsce powstałby rząd opowiadający się za postulatami Pańskimi albo Prawicy RP - doszłoby do tego, co się działo z Austrią za Jerzego Haidera? Ech.
Choć od zakończenia zwycięskiej dla prawicy wojny domowej w Hiszpanii minie w przyszłym roku 70 lat, "lud" jednoznacznie wskazuje na lewicę, zostawiając rzeczywistej prawicy ledwie okruszyny, bo tryumf Szwajcarskiej Partii Ludowej to ewenement w kraju nieunijnym. Nie da się już zrobić lewicy lekcji według generała Franciszka Franca:-(.
A swoją drogą jaką te postkomuchy stworzą definicję homofobii? Czy będzie równie jasna jak Traktat z Lizbony?
Może popadam w niepotrzebne czarnowidztwo?
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Popłuczyny
To niestety są popłuczyny po latach 60. Lewackie demonstracje (finansowane zresztą, jak państwo wiedzą, przez KGB), są aktualnie wzorem dla wnuków takich towarzyszy jak Joshka Fisher. To te wnuki marzą aktualnie o wspaniałym państwie socjalnym, o wolnej miłości, bez skrępowania religijnego, albo wręcz przyporządkowaniu sobie religii. Religia ma służyc im do poparcia swoich dążeń i uwiarygodnienia w oczach starszego pokolenia. Homofobia stanie się jak faszyzm: zakazana pod każdą postacią
Trzeba będzie sobie przeczytać "Zabawę w komunizm"
Bettiny Roehl. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla historyków i politologów. Autorka wyciągnęła tam Ziutkowi Fischerowi, że był terrorystą. Po przeczytaniu tej pozycji uczciwy człowiek może tylko kopnąć lewicę w dolne plecy. Ale mutujące lewactwo i tak wygrywa.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Jest droga
Wzniecić krucjatę? Ale w przymierzu z kim, skoro dokoła sami sąsiedzi postępowcy? Wszak Łukaszenka to dyrektor kołchozu, pobratymca Hugona Chaveza. Rosja jest postsowiecka, ateistyczna i woli trzymać z silnymi, np. z Niemcami.
Załóżmy, że w Polsce powstałby rząd opowiadający się za postulatami Pańskimi albo Prawicy RP - doszłoby do tego, co się działo z Austrią za Jerzego Haidera? Ech.
Istnieje podstawowy błąd w myśleniu, bo ani Polska ani Europa nie są chrześcijańskie ani tym bardziej katolickie, europejskie ludzie mówią to wprost, wyraźnie, od dawna, choćby odmawiając odpowiedniego zapisu w eurokonstytucji. Co jeszcze ma się zdarzyć, żeby to dotarło do odbiorców? W związku z tym nie ma żadnych podstaw aby oczekiwać, że prawo europejskie będzie chrześcijańskie, ŻADNYCH. To jest realna sytuacja.
Dalej, współcześnie obowiązujący, zaakceptowany w tzw. cywilizacji zachodniej styl życia także NIE JEST chrześcijański, obowiązuje styl konsumpcyjny, wyścig szczurów, spekulacje i lichwa, pogoń za złudnym zyskiem, kariera oparta na wybranych cechach (np. na inteligencji a nie mądrości, itd.). Oficjalnie akceptują to wszyscy, także tzw. chrześcijanie, w tym katolicy oczywiście także (a KK?) - głosząc oficjalnie co innego.
Kto miałby na serio i świadomie pójść za takim chrześcijaństwem? Efekty widzimy: rozczarowanie, upadek, "kołobłęd" jak pisał Feliks Koneczny.
Co można zrobić? Moim zdaniem aby móc liczyć na sukces potrzebna jest podstawa, trzeba:
- zerwać z fikcją i dwulicowością, przestać tolerować fałsz, bronić prawdy, starać się do niej dojść (odważnie, chociaż w pokorze),
- oprzeć się na najważniejszych przesłaniach ewangelicznych (nie ma ich za wiele, sprawa jest prosta), zrezygnować z rzeczy zbędnych, nawet jeśli to by miało być nieprzyjemne,
- nikogo do chrześcijaństwa nie przymuszać ale postawić sprawę jasno: rdzeń jest odtąd dotąd, kto nie akceptuje, nie musi, jego wola, ale zarazem być realistą, pozwolić na "dojście do wyższego poziomu wymagań wobec siebie" - patrz wymagania względem bogatego młodzieńca (Mat. 19. 16-22),
- pokazać szeroko w prosty sposób, że ideały chrześcijańskie są tożsame (lub bardzo zbliżone) do współcześnie oficjalnie uznawanych za prawidłowe tzw. ideałów humanistycznych, udowodnić, że to jest lepszy system (pokazać to, przekonać przykładem),
- żądać i wyegzekwować prawo do życia według zasad (prawdziwie) chrześcijańskich,
- na powyższej bazie przekonać dzisiejszych przeciwników chrześcijaństwa zgorszonych tym i owym i wreszcie (utwierdzić) siebie samych i chrześcijan, w tym katolików trwających w smutnej samoświadomości,
- Zwyciężyć.
Trudny program, ale wart
podjęcia, tym trudniejszy, że trzeba zacząć od siebie.
Prawica RP (partia polityczna)
Vivat contrarevolutio conservatrix! Exercitus Catholicus Regius
Panie Janie...o KK - moze byc Pan spokojny...
...natomiast dla Pana, juz zaczynam magzynowac "smalec" w sloikach, prosze tylko podac haslo(gryps) - gdzie wysylac prowiant.
Rozumiem że jest pan
Rozumiem że jest pan spokojny że kościół by nie stracić majątku zaakceptuje pederastów (tak jak KUL) albo straci majątek (zgodnie z euro przepisami).
W tematyce PEDERASTOW, to
...Pan jest specialista na tej witrynie, niech Pan cos napisze, to sie naprawde tu dobrze czyta...niesamowita frekfencja
Natomiast KK, poradzi sobie bez takich uzdrawiaczy.
Nie we wszystkim trzeba się zgadzać, zdanie też zmienić można
Natomiast kwestie polityczne jakie stawia odważnie p. Jan są godne rozważania.
Zakłamanie jest przyczyną zła!
A wówczas zgłosi postulat dekomunizacji.
Bo nie bedzie miało w szeregach nikogo z "komunistów" w rozumieniu "Prawicy RP".
Odsuną od lodów własnych dziadków fundując im jednakowoż sute emerytury.
I w "demokracji mniejszościowej" zajmą najdalej trzecią pozycję.
W JOWach nie mieliby sans na więcej, niż owe 4-5%.
I to za własny szmal.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Bzdury. SLD idzie w trwała
Bzdury. SLD idzie w trwała odstawkę. Ludzi zbyt rozgrzał kaczyzm i antykaczyzm, by zawracali sobie głowe jakimiś paroprocentowymi alternatywami. Jest PiS i PO. I to włąściwie wystarczy, by się określic, bo tam jest w sumie wszystko dla wszystkich, z wyjątkiem nurtów skrajnych, które się i tak nie liczą, ani się nawet nie policzą.. LPR i Samoobrona już to odczuły. Teraz kolej na SLD i PSL. Jesli się obronią, to ledwo ledwo. Ale nawet w to watpię. Nie ma żadnego jednolitego elektoratu femino - homo, który byłby elektoratem lewicy. Nadto - to jest margines, a nie "nowy proletariat" Takim jest tylko w przeintelektualizowanych wywodach. Gawiedzi, pardon, ludowi, powtarzam, wystarczy wybór między dwoma, najbardziej wyrazistymi oponentami. Taką walkę kazdy rozumie, nawet jak nie rozumie. I kocha. jak boks, albo piłke nozną. Dla kobiet wersja bardziej romantyczna, cos jak wybór między Clarkiem Gable, a Humphreyem Bogartem...
Tym bardziej
Tym bardziej, że media i ich dysponenci bardzo się starają, by tak właśnie się działo.
Dwubiegunową (a tym bardziej gdy to jest fikcyjna dwubiegunowość)scenę polityczną łatwiej kontrolować i nią sterować, a wykorzystując emocje ludu łatwo wtedy wpływać bezpośrednio na wynik wyborczy.
"Wojciech Olejniczak (...)
"Wojciech Olejniczak (...) myślącym"
he he oksymoron
Może i faktycznie jakieś prądy mu tam po zwojach przebiegają, ale nie nazywajmy tego aż tak szumnie. Lewica SLD-owska pod wodzą takich jak pójdzie na samo dno.
Autor wyraznie przedklada swoje nadzieje nad rzeczywistosc...
... nadzieje oczywiscie na to ze ekstremizm lewacki pozwoli rozwinac skrzydla Jego egzotycznym pogladom. Tymczasem "dlugofalowa" prognoza dla SLD i ew kolejnych mutacji to znikniecie po utracie ostatnich bastionow utrzymujacych te sitwe przy zyciu (ostatnio glosniej sie zrobilo o jednym z nich: Związku Działkowców)Autorowi nie przeszkadza w analizie fakt ze elektorat sld generalnie nie popiera "postepowych" postualtow (a wiec pomysl kierownictwa sld o ile ma polegac na sfanatyzowaniu lewackim jest skazany na porazke) oraz ze wychwalany Oljniczak sam byl tworca poronionego tworu ktory zgladzil (oddajac przy okazji kilkanscie poselskich stolkow z malejacej puli)