Fiku Miku już... w szpitalu

Długi szpitali wobec państwa zostaną umorzone. Na spłatę reszty państwo zaciągnie kredyt. Jakiś "anonimowy" informator (ciekawe co to za tajemnice zdradzał, że koniecznie musi pozostać anonimowy) poinformował Gazetę Wyborczą, że w środę w kancelarii premiera odbyło się spotkanie, na którym "Premier po raz pierwszy przyznał rację tym, którzy mówili, że reforma służby zdrowia nie uda się bez oddłużenia. Wcześniej nie chciał o tym słyszeć".

Dotychczas Tusk powtarzał, że najpierw trzeba uszczelnić system finansowania zdrowia, a dopiero potem mówić o dodatkowych pieniądzach dla szpitali. Jeśli tak rzeczywiście było, to Pan Premier miał, wyjątkowo, rację. Kto zatem i jak przekonał go, żeby zdanie zmienił? Podobno zadłużonych szpitali nikt nie kupi? A to może spróbować? Podobno dobry polityk nigdy nie mówi „nigdy”. Więc dlaczego dobrzy politycy PO, mówią, że "nigdy" się nie uda normalna prywatyzacja?

Długów szpitali jest ok. 10 mld zł. Z czego 40-50 proc. to należności wobec skarbu państwa (ZUS, PFRON itp.). One zostaną umorzone. Reszta to nieopłacone faktury za leki, prąd, sprzęt – twierdzi rozmówca „Wyborczej”. Jego zdaniem, doświadczenie uczy, że można zbić te długi nawet o 30%. Pewnie! Przecież często, gęsto ten „sprzęt” był dostarczany szpitalom znacznie powyżej jego wartości. Więc „informator” z PO ma dobre know-how.

Rząd rozważa dwa warianty poradzenia sobie z tymi zobowiązaniami: wybrany bank skupiłby należności. Byłoby to traktowane jako pożyczka udzielona skarbowi państwa; skarb państwa uruchomiłby specjalną linię kredytową dla samorządów, by mogły negocjować z wierzycielami swoich szpitali. Jeszcze nie zapadła decyzja, który wariant rząd wybierze.

Minister finansów dostał na to od premiera dwa tygodnie – powiedział "informator Wyborczej". Tymczasem plany PO wyciekły w przekręconej, podobno, formie. A miały być ogłoszone dopiero po dopięciu ich "na ostatni guzik" jako wielki sukces rządu.

"Ktoś nas sprzedał. Teraz jesteśmy w defensywie" – powiedział jakiś (znowu anonimowy) polityk PO. Może ktoś "sprzedał plany prywatyzacyjne rządu, jak rząd chce sprzedać szpitale???

Bo że szpitale należy sprzedać, to jest "oczywista oczywistość". Ale sprzedaż polega na tym, że się wystawia coś na sprzedaż i podaje cenę. W przypadku prywatyzacji najlepiej zrobić aukcję (razem z długami) a nie z góry twierdzić, że chętnych "na pewno" nie będzie i dlatego trzeba zrobić jakieś "fiku miku".

Bo skoro można "zbić" długi nawet o 30%, to dlaczego mają je "zbijać" urzędnicy samorządowi, mając w dodatku gwarancje skarbu państwa w kieszeni? Niech je zbijają inwestorzy, którzy te szpitale kupią, jak to się dzieje w "zwykłych" transakcjach przejmowania podupadających przedsiębiorstw.


Robert Gwiazdowski
inne teksty autora...
www.blog.gwiazdowski.pl

To jest: Jan Bodakowski

Lecznictwo

Lecznictwo
Bezpieczeństwo zdrowotne polaków wymaga:
Swobody umów i komercjalizacji stosunków lekarza z pacjentem.
Osobistej odpowiedzialności za zdrowie własne i rodziny.
Samodzielnego lub za pośrednictwem ubezpieczenia ponoszenia kosztów leczenia.
Ponoszenia części kosztów leczenia obecnych emerytów i rencistów przez państwo.
Finansowania ubogim leczenia przez prywatne fundacje i pomoc społeczną.
Oddzielenia pomocy społecznej i opieki społecznej od lecznictwa.
Prywatyzacji wszystkich poziomów leczenia poprzez stworzenie z placówek służby zdrowia spółek akcyjnych, za których akcje nabywcy płaciliby na raty.
Likwidację resortowej służby zdrowia. Uczynienie lekarza wolnym zawodem.
Przeniesienia medycyny sądowej do ministerstwa sprawiedliwości.
Nadzoru izb lekarskich nad zakładami leczniczymi.
Szkolnictwa uniwersyteckiego lekarzy i praktyk w prywatnych placówkach na podstawie umów.
Państwowego egzaminu nostryfikacyjnego.
Prywatnego zawodowego szkolnictwa średniego personelu.
Likwidację wpływu administracji publicznej na ochronę zdrowia.
Likwidację ministerstwa zdrowia i innych agend publicznych.
Powstanie nowej agencji publicznej odpowiedzialnej za ogólnokrajową profilaktykę sanitarną, przeciwdziałanie epidemiom, promocję zdrowia, ocenę leków i żywności.
Zlecanie przez rząd działań firmom prywatnym.
Licznych zmian w prawie.
Swobodnych cen usług.
Konkurencji w celu obniżania kosztów, większej efektywności, lepszej dostępności usług i mniejszego marnotrawstwa.
Zniesienia przymusu ubezpieczeń zdrowotnych.
Wolnego wyboru lekarza i ubezpieczyciela.
Nie ograniczania ilości praktyk lekarskich i aptek.
Zaprzestania poboru podatków od Kościołów i innych organizacji pozarządowych działających w ochronie zdrowia.
Państwową opiekę zdrowotną jest niemoralną.
Dyskryminującą podatników i korzystną dla beneficjantów.
Dostarczającą złe, drogie i trudno dostępne usługi.
Dającą państwu totalitarną władzę.
Pełną patologii, biurokracji i korupcji.
Nie pozwalającą pacjentowi dokonywać wyboru lekarza.
Kosztowną.
Uzależniającą lekarzy i pacjentów od woli urzędników.
Demoralizującą, bo niskimi zarobkami zniechęcającą lekarzy do pracy. Upolitycznioną.
Długotrwałą i kosztowną procedurą dopuszczenia na rynek, państwo ogranicza ludziom dostęp do medykamentów i środków medycznych ratujących życie i zdrowie, zamiast pozostawić decyzję konsumentom, którzy sami wybieraliby lek z certyfikatem lub bez niego. Państwo ogranicza dostęp do nowych technik leczenia. Sprawia, że dostęp do badań specjalistycznych jest długotrwały, zagrażając życiu i zdrowiu ludzi. Pacjenci, by otrzymać usługę, muszą płacić za nią drugi raz na rynku.
Tzw. bezpłatność powoduje, że usługi są marnotrawione. Przeprowadza się niepotrzebne procedury.
Państwowa służba zdrowia jest nieefektywna. Koszty usług i artykułów rosną, bo nie są weryfikowane przez rynek; państwo lub ubezpieczyciel jest skłonny płacić więcej niż wyniosłaby cena rynkowa. Państwowa służba zdrowia powoduje ogromny wzrost biurokracji i emigrację lekarzy i personelu do krajów oferujących lepsze warunki płacy i pracy w sprywatyzowanej i skomercjalizowanym lecznictwie. Powoduje zły stan zdrowia narodu.
Pacjenci sami będą wybierać tańsze i lepsze usługi. Dzięki konkurencji usługi będą tańsze i lepsze. Usługi zdrowotne podlegają mechanizmom rynkowym. Przywrócenie rynku skuteczniej zapewni dostęp do usług.
Jan Bodakowski

To jest: Grzegorz Rossa

Lecznictwo

cytuję Jan Bodakowski:
Ponoszenia części kosztów leczenia obecnych emerytów i rencistów przez państwo
Bynajmniej, wystarczy ich uwałszczyć na majątku zarządzanym przez państwo, który nie pochodzi z grabieży.
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

To jest: rosomak

Sęk w tym że jeśli chodzi

Sęk w tym że jeśli chodzi o lecznictwo to myślenie o rynku jest bujdą z założenia. Gdy zachorujemy nie jesteśmy klientem, gdyż nie mamy za bardzo wyboru. Stajemy w sytuacji przymusowej. Ponadto nie mamy też możliwości zanadto ocenić czego warta jest oferta nam oferowana. Z pewnością też wcale nie jest tak jakoby prywatna służba zdrowia była szczególnie tania. Widać to dość pięknie na przykłacie USA, gdzie płaci się niebotyczne kwoty za w sumie dość marną służbę.

To jest: Jan Bodakowski

Jak jesteśmy głodni to nie

Jak jesteśmy głodni to nie mamy wyboru i musimy kupować w sklepie. Żywność jest ważniejsza od lecznictwa, detaliczna dystrybucja jest w rękach prywatnych, a dostępność żywności jest większa niż w PRL kiedy dystrybuowało żywność państwo.
Kto popiera państwową integracje w lecznictwo ten odpowiada za niedostępność tych usług dla klientów.
Co do USA pan się myli. Dostępność świadczeń jest dużo wyższa. Koszty prywatnych ubezpieczeń są niższe niż państwowych.

To jest: AnnaP

co ważniejsze?

cytuję Jan Bodakowski:
Jak jesteśmy głodni to nie mamy wyboru i musimy kupować w sklepie. Żywność jest ważniejsza od lecznictwa, detaliczna dystrybucja jest w rękach prywatnych, a dostępność żywności jest większa niż w PRL kiedy dystrybuowało żywność państwo.

Jak będzie Pan nieprzytomny z powodu guza mózgu, to faktycznie dostępność żywności będzie dla Pana najważniejsza.

cytat:

Kto popiera państwową integracje w lecznictwo ten odpowiada za niedostępność tych usług dla klientów.

Czyżby od dziesiątek lat były te usługi w Polsce niedostępne???
cytat:

Co do USA pan się myli. Dostępność świadczeń jest dużo wyższa. Koszty prywatnych ubezpieczeń są niższe niż państwowych.

Ubezpieczenie może jest i tanie, ale dla podstawowych usług i dla zdrowego młodego ubezpieczonego, a więc dla niskich ryzyk dla ubezpieczycieli. Gdy ryzyko rośnie, stawka staje się osiągalna dla nielicznych.

Droga pani!

Tu się pisze szybko i stąd czasem nieprecyzyjnie. Pan Bodakowski stwierdził słusznie iż żywność jest ważniejsza od lekarstwa. Stąd winna Pani domniemywać iż p. Bodakowski sugeruje słusznie, że jeżeli państwo oddało dystrybucję żywności w ręce prywatne - powinno także zleźć z dystrybucji procesów medycznych. Pani ironiczna uwaga iż nieprzytomnemu z powodu guza mózgu będzie doskwierał brak jedzenia jest słuszna w takim samym zakresie jak odczuwanie przezeń uciechy że pomoże mu ministerka Kopaczowa

To jest: AnnaP

strzelam

znów Pan podróżuje po Azji i stąd takie komentarze, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że siedzi Pan tam na stałe w oparach...

Strzela Pani byki.

Nie komentowałem a starałem sie pomóc Pani zrozumieć sens wypowiedzi pana Bodakowskiego.

To jest: Ireneusz

"Stereotypizm"

Pani oczywiście mieszka w USA i ma problemy zdrowotne, że tak elokwentnie wypowiada się w tym temacie?
Sprawa moim zdaniem przede wszystkim jest taka, że na naszych emocjach zyskują jedynie czerwoni i całe te inne(?) zło panoszące się wszechobec.
Totalna bzdura to już z tym "nieprzytomny z powodu guza mózgu" :)))
Czy mieszkając w USA spotkała pani jakiegokolwiek człowieka (żywego lub martwego), który leżałby na ulicy "nieprzytomny z powodu ... (odpowiednie wstawić)"???. Pani tego typu insynuacje zakrawają o zwykłą emocjonalną socjotechnikę lub zwykły "pożyteczny idiotyzm".
Zapewniam panią, że w USA nigdy nikt nie został pozbawiony opieki lekarskiej (prawdziwej), nie jak u nas, gdzie wystawia się ludzi do kolejek i obiecuje operacje dopiero po ich śmierci. Gdzie odmawia im się lekarstw. Najprostszych lekarstw. Gdzie tak jaskrawo hańbi się zawód lekarski, a lekarzy niegodzących się z tym systemem poniewiera i "przewraca do góry nogami" ich garaże. Szczuje na nich ludzi. Gdzie życie ludzkie jest pogardzane, a ochrona tegoż istnieje jedynie na papierze i w górnolotnych wypowiedziach massmedialnych. Gdzie obiecuje się cuda i aresztuje ludzi, którzy nie potrafią mierzyć się z Panem Bogiem.
Żyje pani w obrzydliwym kraju, pełnym hipokryzji. No chyba, że żyje pani jednak w USA i pisze absolutną prawdę...

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: AnnaP

?

Czy ja napisałam że żyje w USA? Choć coś w przybliżeniu napomknęłam? Opisałam zasady ubezpieczeń, wszelkich ubezpieczeń.
A sytuację jaką Pan opisuje to gdzie Pan zaobserwował? Bo ja żyję w Polsce i z takim obrazem służby zdrowia się nie spotkałam.

To jest: AnnaP

odpowiedź na Pana kłamstwa

cytuję Ireneusz:
Pani oczywiście mieszka w USA i ma problemy zdrowotne, że tak elokwentnie wypowiada się w tym temacie?
Sprawa moim zdaniem przede wszystkim jest taka, że na naszych emocjach zyskują jedynie czerwoni i całe te inne(?) zło panoszące się wszechobec.
Czy mieszkając w USA spotkała pani jakiegokolwiek człowieka (żywego lub martwego), który leżałby na ulicy "nieprzytomny z powodu ...
Zapewniam panią, że w USA nigdy nikt nie został pozbawiony opieki lekarskiej (prawdziwej), nie jak u nas, gdzie wystawia się ludzi do kolejek i obiecuje operacje dopiero po ich śmierci.

System powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w USA

Raport przygotowany przez amerykański Instytut Medycyny apeluje o wprowadzenie systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w Stanach Zjednoczonych. Jego autorzy ocenili, że brak ubezpieczenia zdrowotnego u wielu mieszkańców USA jest kosztowny, stanowi zagrożenie dla życia i wywołuje brak poczucia bezpieczeństwa nawet wśród ubezpieczonych.

Dziesięć lat po tym, jak Kongres USA odrzucił propozycje reform systemu ochrony zdrowia przygotowane przez administrację Billa Clintona, opublikowany w tym tygodniu raport Instytutu Medycyny wskazuje, że rozszerzenie ubezpieczenia zdrowotnego umożliwi tylko gruntowna reforma systemu ochrony zdrowia na szczeblu federalnym.

Z danych głównego urzędu statystycznego, Census Bureau, wynika, że w 2002 r. 43,6 mln Amerykanów nie miało ubezpieczenia zdrowotnego. Dwa lata wcześniej nieubezpieczonych było mniej - 39,8 mln. W opinii tego urzędu wzrost liczby nieubezpieczonych spowodowało przede wszystkim zmniejszenie liczby ubezpieczeń opłacanych przez pracodawców.

Autorzy raportu Instytutu Medycyny wyrazili opinię, że ubezpieczenie zdrowotne powinno być ciągłe i dostępne finansowo dla osób indywidualnych, rodzin i całego społeczeństwa. Instytut nie zaproponował konkretnego rozwiązania, ale wskazał 3 kierunki zmian, które powinny doprowadzić do objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym znacznie więcej mieszkańców USA:

* wprowadzenie wymogu, by pracodawcy opłacali ubezpieczenie zdrowotne swoim pracownikom; rząd pokrywałby ubezpieczenie osobom, którym miejsce pracy nie zapewniło ubezpieczenia.
* wymaganie od osób fizycznych, by opłaciły sobie ubezpieczenie, przy zapewnieniu im ulg podatkowych na ten cel.
* wdrożenie systemu pojedynczego płatnika administrowanego przez rząd federalny

Szef departamentu zdrowia i spraw społecznych Tommy Thompson powiedział, że wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego do roku 2010 nie jest realistyczne. W ubiegłym roku administracja Busha zaproponowała przeznaczenie 89 mld USD na ulgi podatkowe dla osób nieobjętych ubezpieczeniem w miejscu pracy, samodzielnie opłacających składkę. Większość republikańska w Kongresie nie podjęła jednak prac nad tym projektem.

Wielu demokratycznych kandydatów na prezydenta USA popiera system pojedynczego płatnika w celu wprowadzenia powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, inni opowiadają się za bardziej umiarkowanymi reformami, np. zobowiązaniem pracodawców do zapewnienia ubezpieczenia zdrowotnego pracownikom.

W poprzednich analizach Instytut Medycyny oszacował, że brak ubezpieczenia zdrowotnego jest przyczyną ok. 18 tys. zgonów rocznie, a jego koszty wynoszą od 65 do 130 mld USD.

Instytut Medycyny jest częścią Narodowej Akademii Nauk, prywatnej organizacji założonej przez Kongres, pełniącej funkcje doradcze w dziedzinie nauki dla rządu USA.

To jest: Ireneusz

Coś z tego wynika?

nie dość, że zarzuciła pani czytelników komunistycznymi bzdurami (zawsze wiadomo, że czerwonym chodzi o wyciągnięcie z czyjejś kieszeni jak najwięcej pieniędzy i w dodatku będą to podpierać pseudonaukowymi wynurzeniami), to w dodatku zarzuciła mi pani kłamstwo!
Nie odpowiedziała pani ilu widziała leżących z powodu...., jeździ pani na emocjach, bez faktów, bez żadnej poważnej udokumentowanej opinii.
Sami pani nie wie. Nie ma szans zobaczyć. Nie jest w stanie wyszukać żadnego dowodu. Ale może się pani oczywiście uważać za wszechwiedzącą. Ale za to może sobie pani rzucać słowami typu "kłamstwa"...
Dodam tylko, że przypadek śmierci w USA w wyniku złego funkcjonowania ubezpieczeń i służb medycznych to rzecz tak niesłychanie rzadka, że czerwone do szpiku kości Hollywood nastawione na taki oczywisty żer nakręca jedynie jeden film na 10 lat w tym temacie.

cytat:
W poprzednich analizach Instytut Medycyny oszacował, że brak ubezpieczenia zdrowotnego jest przyczyną ok. 18 tys. zgonów rocznie, a jego koszty wynoszą od 65 do 130 mld USD.

A z tego cytatu może coś według pani wynika? Jeśli pani nie ma ubezpieczenia w USA, to karetka zawsze (powtórzę dosłownie ZAWSZE!) weźmie człowieka do szpitala, zaopatrzy i zadba. Rachunek można zapłacić później lub odpracować. W trudnych sytuacjach działa coś takiego jak specjalne ubezpieczenie stanowe.
Konkludując:
Tam medycyna zajmie się każdym człowiekiem.
U nas zajmie się człowiekiem na papierze i zgarnięta zostanie olbrzymia kasa z durni płacących przymusowe podatki. A pożyteczni idioci będą udowadniać, że tak musi być.
I na koniec zapytam - zna pani statystyki, ilu ludzi u nas umiera dzięki pseudoubezpieczeniom?

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: Bacz

Oddać szpitale za długi i już

Popieram autora, żadnego oddłużania szpitali, to jest działanie odwrotne do ogólnego kierunku (czyli prywatyzacji) w jakim powinien rząd podążać. Po prostu udziały każdego zadłużonego szpitala powinny być sprzedawane, a pieniądze uzyskane z tej sprzedaży powinny być przeznaczone na spłatę długów szpitala. Jeśli wierzyciel by chciał zapłacić za udziały swoimi wierzytelnościami to powinien otrzymać 5% zniżki. W ten sposób prywatyzacja dokona się po najmniejszych kosztach: prosto i uczciwie.

Janusz Baczyński

To jest: Marek Bekier

Zgadzam się z Panem pod

Zgadzam się z Panem pod warunkiem, że w tym momencie chciał Pan opisać jak powinien wyglądać sam proces prywatyzacji szpitali (zresztą podobnie czegokolwiek innego). Jednak jeśli chodzi o funkcjonowanie całego systmu ochrony zdrowia to prywatyzacja jest jedynie cząstką problemu. Bo niby kto i po co kupi szpitale jeśli NFOZ będzie dalej płacił wg stawek wpędzających w nowe długi?.
Chyba by trzeba pójść po myśli p. Danka z innego artykułu i zacząć budować meta służbę zdrowia. Można to nazwać np. znachorstwem, byłyby dobre skojarzenia ze znaną literaturą. NFOZ i całe zbędne przepisy mięlibyśmy z głowy za jednym zamachem. Po cichu by się ludziom wytłumaczyło, że tam są normalni lekarze. Nie bardzo tylko wiem jak rozwiązać problem niezdolności do pracy? No chyba żeby prywatni pracodawcy od razu połapali się, że znachorstwo leczy lepiej od służby zdrowia. Podobną drogą możnaby rozwiązać problemy szkolnictwa i parę innych. Takie metapaństwo. Potem trzeba by tylko stworzyć metaarmię i przejąć władzę. Sie rozmarzyłem...
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna

To jest: Ireneusz

Marzyciel

swoistą formę tego samego proponował kiedyś JKM. Czytałem, że jego zdaniem lekarze wreszcie powinni rzucić w cholerę szpitale i otworzyć kioski medyczne.
Ktoś się zaśmiał, że fajnie byłoby mieć w takim kiosku drogą salę operacyjną i pomysł padł. JKM jakiś taki małej wiary.
A tu metapaństwo. Do idei przyłączam się...

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: Grzegorz Rossa

"metapaństwo"

cytuję Marek Bekier:
Chyba by trzeba pójść po myśli p. Danka z innego artykułu
Proszę o link.
cytuję Marek Bekier:

i zacząć budować meta służbę zdrowia. Można to nazwać np. znachorstwem, byłyby dobre skojarzenia ze znaną literaturą. NFOZ i całe zbędne przepisy mięlibyśmy z głowy za jednym zamachem. Po cichu by się ludziom wytłumaczyło, że tam są normalni lekarze. Nie bardzo tylko wiem jak rozwiązać problem niezdolności do pracy?
Mam ten problem rozwiązany. Jeżeli Pan jest zainteresowany, przedstawię.
____________
Grzegorz Rossa.
Ultraportal

To jest: Marek Bekier

Tekst p. Danka dotyczy idei

Tekst p. Danka dotyczy idei i mówi o metapolityce. Link jest tu: http://prawica.net/node/11750
Co do rozwiązania problemu SZ to ja również proszę o link.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna

To jest: Jerzy Kałwak

Przekazanie szpitali samorządom nie jest jakąś rewolucją

własnościową. Szpitale powiatowe stanowią majątek samorządu powiatowego w postaci ZOZ (Zespołu Opieki Zdrowotnej). Zadłużenie tych szpitali jest zadłużeniem samorządów powiatowych, na które pozwalają powiatowi radni przyjmując absolutorium dla zarządu. Wcześniej RIO stwierdza, że gospodarka finansowa powiatu jest OK.
Kontrakty z NFZ na finansowanie usług medycznych zawiera dyrektor ZOZ z upoważnienia właściciela. Czy coś mylę?
W czym zatem problem? Być może trudność tej prywatyzacji poprzez przekazanie własności do samorządów dotyczy jakichś innych szpitali - miejskich, klinicznych, specjalistycznych. Powiatowe mają już faktyczny status samorządowy, bo to samorząd daje im pieniądze i zabezpieczenia na remonty, zakupy sprzętu, godzi się lub nie godzi na zmiany strukturalne. Dyrektor ZOZ wszystkie swoje zamiary konsultuje z samorządem i nic nie zrobi bez jego zgody. Nic, na co nie daje pieniędzy NFZ.
Owo przekazanie szpitali samorządom jest przesunięciem decyzji o sprzedaży szpitali na poziom samorządu. Zapewne jakaś sieć szpitali państwowych pozostanie lub jakaś część usług będzie na danym terenie kontraktowana niezależnie od tego, kto zostanie właścicielem.

Oczywiście, że oddłużanie zadłuzonych placówek to skandaliczne posunięcie. Ale samorząd nie musi przyjmować prezentów, do których bedzie musiał dopłacać lub spłacać je, bo to coś, jak sprzedawanie działek na księżycu. Byłby bunt, a ma być łagodnie. Zapłacimy wszyscy za tę "reformę" i to mnie wkurza. Niech nowy właściciel kupuje szpital z obciążeniami i spłaca je. Jak długo? Na jak długo dostanie kredyt. A dostanie, bo leczenie to dość pewny interes.

Prywatyzacja majątku to tylko mały kroczek. Prawdziwy problem to zmiana systemu finansowania usług medycznych z socjalistycznego (państwowego) na całkowicie prywatny (dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne). Kto będzie taki odważny i to zrobi?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

Slowniczek pana Kalwak :

PZPR- Pierwszy Zwiazek Partii Rozchodnikow (Pierwsza forma Organizacji)
SLD- Skuteczna Liga dyplomatow (Druga forma Organizacji)- organ wykwalifikowanych lesniczych Organizacji
LiD- z angielskiego przykrywka (Reformatorska czesc organizacji)
PO- Platforma obibokow kupionych dla Organizacji
Samoobrona- Plan S (Skandal) Organizacji
GW- glowny organ prasowy Organizacji
Wprost- z ukosa- czyli podstawowa linia dzialalnosci ekonomicznej Organizacji
Trybuna Ludu- Teatrzyk Zielona Ges, dupokrytka- oficjalny organ prasowy Organizacji.

Kwasniewski- utalentowany Stolarz i Tokarz organizacji - mistrz Techniki Zaokraglania Kantow.
Balcerowicz- Glowny Ekonomista Organizacji
Krauze- Beneficjent Glownego Ekonomisty, Finansista
Michnik- Serce Organizacji- przedsiebiorca medialny
Bolek- agent inteligentnie zdobywajacy nowych czlonkow Organizacji niezaleznie od ich szkodliwej wiedzy.
CASE- firma rodzinna Glownego Ekonomisty zajmujaca sie przewaznie dystrybucja pozytecznego
kawioru.
EU- przyszla sedziba Organizacji

prywatyzacja- zamknieta dla niezrzeszonych w Organizacji aukcja infrastruktury panstwowej.
przetarg- dowolna aukcja ogloszona w czasie pozytecznym dla Organizacji.
informatyzacja- przyszlosciowa dzialalnosc Organizacji na rzecz rozwoju technologii.
ochrona srodowiska- przeprojektowywanie tras autostrad na rzecz wykwalifikowanych lesniczych Organizacji.
teczka- podstawowa waluta handlowa Organizacji. W liczbie mnogiej- element przetargowy, papier wartosciowy Organizacji
rura- wazny dokument bankowy - w mysl praktycznej zasady towarzysza Donka ´lepiej sledzia zjesc strutego niz na komin wlezc kolego´
komin- rura w pozycji pionowej (lepiej o niej nic nie wiedziec)
integracja- usprawnianie pozytecznych dzialan systemowych Organizacji

feministka - dziewcze, ktore odnalazlo swa kobiecosc na lonie Organizacji
homoseksualista- praktyczne narzedzie socjologow Organizacji
dyplomata- zagraniczny agent Organizacji
dziennikarz- krajowy agent Organizacji
socjolog- emerytowany agent Organizacji do spraw forum internetowego, organizator rankingow.
lekarz - przewaznie morderca (jesli niezrzeszony)
samobojca - mniej pozyteczny, zdekonspirowany agent Organizacji- zawsze i niezmiennie ginie na skutek dzialan wrogiego rezimu.

Zalacznik do slowniczka- podstawowi wrogowie i zagrozenia -

antysemita - inaczej patriota- mniej niebezpieczny wrog organizacji- przewaznie dajacy sie szybko pokonac w walce prewencyjnej
nacjonalista- inaczej prawicowiec- niebezpieczny aczkolwiek bezsilny w starciu z sila przebicia kawioru i dziewczat Organizacji.
nazista- sam siebie nazywa katolikiem- szalenie niebezpieczny wrog biznesu kawiorowego Organizacji, oraz naukowej teorii Pingwina (wmysl ktorej czlowiek rozwija sie z ikry rybiej i jedzenie kawioru jest pozytecznym srodkiem uprawy).
moher- mezczyzna lub kobieta majacy czelnosc posiadania przychowku niezrzeszonego dobrowolnie w Organizacji
kibol- niebezpiecznie spontaniczny wrog Organizacji, antymilitarysta, posiadacz samowolnej checi do ingerencji w biznes browarniczy obroncow towarzysza Millera.
drobny przedsiebiorca- podstawowy i najgrozniejszy wrog Organizacji, chodzacy testosteron, niewykwalifikowany polityk, tfu, tfu, tfu.

Lustracja- zorganizowana forma agresji wobec czlonkow Organizacji.

To jest: ratus

Jeśli bylaby pani tak dobra...

O co chodzi z tą Organizacją? Bywam, wie pani, w kraju przelotem i nie chwytam, czy to jakaś zasadzka szykuje się na Polskę, czy to może tylko w świecie Biedronek?

przeciez wyraznie napisalam,

ze slowniczek.

To jest: ratus

Że to slowniczek

to ja trybię, ale slowem kluczowym jest wlaśnie ta tajemnicza Organizacja, i nie wiem, czy mam się lękać, czy klaskać w dlonie.

PS. Temu ad personam do pana Jerzego to, jak mniemam, mial towarzyszyć dźwięk policzka?

Mam nadzieje ze domysla sie pan tez

iz nie chodzi o NATO.

Pozdrawiam :)

No moze za wyjatkiem jednego STAREGO panstwa NATO.

A teraz zagadka dla Pana - skad przyszly promionki na wyspe?
W jakim STARYM panstwie NATO dokonano cudu asymilacji SBkow takiej ze maja w odroznieniu od normalnych naukowcow dozywotnie kontrakty?
W jakim panstwie NATO istnieje prawo zezwalajace na wlam i zajecie mienia osoby fizycznej BEZ ROZPRAWY SADOWEJ?
Oczywiscie to wymarzone zajecie dla SBka i tak tez jest.
Emerytowani oficerowie STASI nie kryja dumy z tego ze reprezentuja ´aparat prawny´ panstwa- ba, wystepuja w telewizji

Poprzednia siedziba ORGANIZACJI- Frankfurt nad Odra?

No to gdzie jest pan glowny feminista Organizacji SKUBISZEWSKI? wysylal teksty na to forum na temat roznych TRYBUNALOW.
W jakiej firmie informatycznej pracuje dzis pan major WSI Skorzak?

Dlaczego ABW zajmuje sie panem Macierewiczem a nie tymi panami?

Zna pan odpowiedz?

Otoz jak mniemam panu majorowi Skorzakowi wyslizgnelo sie z rak Schengen, ale mozna jeszcze zrobic osrodek w ´panstwie NATO´ nad Odra bo w koncu pan major to tylko pionek Organizacji.

Jest takie przyslowie ludowe- czego nie zrobisz dzis- wroci do ciebie z nawiazka.

Pozdrawiam raz jeszcze (bez umlautow)

To jest: Jerzy Kałwak

Bied-na-ronka podniosła się po uderzeniu kuflem i

nadal bredzi.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

To jest: Ireneusz

Dawno się z panem nie zgadzałem, panie Jerzy :)

Ma pan rację - większość (być może prawie wszystkie) szpitale to w tej chwili "sprywatyzowane" (właściwe słowo - spublicznione?)
majątki samorządowe. Szpitale powiatowe - właścicielem jest samorząd powiatowy. Szpitale specjalistyczne - właścicielem jest sejmik wojewódzki.
I co?
I klapa. Bo nie ma właściciela w prawidłowej formie jednej osoby odpowiedzialnej majątkowo i cywilnie. Jest jakiś samorząd, który z reguły nawet nie wie, że jest właścicielem czegokolwiek - no chyba, że toto przynosi zyski :)

Oddłużenie jednak jest potrzebne. Wbrew pana opinii. Potrzebne jest też zabranie majątku samorządom, zabranie siły decydenckiej ministerstwu (bo to niezły galimatias, należy szpital do samorządu, lecz nie może ten samorząd podjąc żadnej finansowej decyzji - musi dyskutować z ministrem, a ten znów wypina się, bo uważa, że to nie jego działka).
Przede wszystkim jest baaaaaaardzo potrzebne, aby w końcu Polacy przestali poruszać sie wśród stereotypów i wyimaginowanych swoich wyobrażeń oraz jakiegoś dziwnego socjalistycznego poczucia sprawiedliwości. Przekombinowanego i głupiego poczucia sprawiedliwości. Dzięki któremu żyją w glorii całe rzesze pasożytniczych narośli.
Dobrze byłoby, gdyby szpitale nie były rządzone przez dyrektorów, którzy z jednej strony prowadzą przedsiębiorstwo, a z drugiej strony mają być szefem organizacji pożytku publicznego (w ramach darmochy). Wóz albo przewóz. Dobrze byłoby, gdyby przynajmniej raz dyrektor po pełnych optymizmu rokowaniach z Narodowym Funduszem i przeorganizowaniu oddziałów (kosztowne remonty), nie dowiadywał się po fakcie, że kontrakt to może i otrzyma, ale na 1/10 obiecanek i jedynie na 3 miesiące. Aby te negocjacje i cały czas kosztowne remonty nie musiały się powtarzać. Aby pieniądze nie odpływały - no bo ani obywatele, ani NFZ, ani skarb państwa, ani w końcu (legalnie) dyrektorzy nie mają żadnych korzyści z bezsensownych remontów. Bez nadzoru. Bez właścicielskiego nadzoru. Działa jak działa. Pora byłaby otworzyć oczy. Pora by była to wszystko panu X i panu Y sprzedać. O ile znajdzie się jakikolwiek idota, który kupiłby. Który miałby w dzisiejszym niedofinansowanym i brakoróbczym stanie nadzieję, że nastąpiłby przynajmniej zwrot kosztów, a nie nawet jakikolwiek zysk.
Uffff. Ulżyłem sobie (?)

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Te wszystkie zmiany panie Irku

musza miec logiczna kolejnosc.
Tak sobie mysle ze inteligentni Polacy juz dawno nie maja ´socjalistycznego´ poczucia sprawiedliwosci. UPR np od dawna podkresla wage uwolnienia przedsieborcy od obciazen panstwowych.
Mysle ze chodzi o zwykla logike. Trudno zmienic wszystko na raz.
Byc moze logika podpowiada ze trzeba od czegos zaczac. Zmieniajac wszystko za jednym zamachem mozna konia zajechac.
Kto wtedy bedzie ciagnal woz?
Wyglada na to ze wiekszosc obecnych partii politycznych nie przedstawia w programach kolejnosci wprowadzania proponowanych zmian i ich hierarchii tak by przy okazji prywatyzacji nie dochodzilo do sytuacji w ktorej rzad polski (wladza wykonawcza) zalezny jest od panstwowej francuskiej infrastruktury telekomunikacyjnej.
Mamy ograniczona wladze i odpowiedzialnosc prezydenta a rzady zajmuja sie glownie prowadzeniem wlasnego PR-u.
No i takie sa efekty. Chyba ze ktos zmieni cos w sprawach kluczowych albo poda te kolejnosc o ktorej wspomnialam.
W kazdym razie w kwestii sluzby zdrowia chyba najgorszym byloby rozwiazanie niemieckie w ktorym kasy chorych (bynajmniej nie lokalne a zcentralizowane) decyduja o ilosci prywatnych vs panstwowe osrodki zdrowia w danym landzie.

Pozdrawiam panie Irku

To jest: Ireneusz

Kolejność

kolejność jest rzeczą naturalną i nie potrzeba otwierać ponownie drzwi. Jak się zaczyna myśleć, to tylko gorsze z tego wychodzi.
A tu potrzebna jest decyzja. Nikt nie podejmuje decyzji - bo te wszystkie po kolei nad nami rządy nie czują się de facto za Polskę i Polaków odpowiedzialne. Brak legitymizacji robi swoje...

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: Jerzy Kałwak

P. Ireneusz kategorycznie

stwierdza, że: "Oddłużenie jednak jest potrzebne. Wbrew pana opinii. ", ale nie podaje czytelnikom żadnego uzasadnienia.

Ja przeciwko oddłużeniu na koszt wszystkich podatników i niepodatników, obywateli RP, mam zwyczajowe prawo, że każdy sam płaci swoje długi, a ponadto zasadę, że majątek przejęty dobrowolnie przejmowany jest z obciążeniami (np. sad po dziadku z długami). Co najwyżej, można odmówić przyjęcia majątku. Wówczas władza oddaje go na licytację i długi spłaca, a resztę - po odliczeniu kosztów operacji - oddaje spadkobiercy (sądowi). Tak jest normalnie.

Oddłużanie na koszt budżetu państwa (wszystkich obywateli) cudzych długów jest procederem, naruszeniem reguł.

Szkoda, że p. Ireneusz lub ktoś inny nie odniósł się do tego fragmentu mojego wpisu: "Prywatyzacja majątku to tylko mały kroczek. Prawdziwy problem to zmiana systemu finansowania usług medycznych z socjalistycznego (państwowego) na całkowicie prywatny (dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne). Kto będzie taki odważny i to zrobi?".

Odpowiem sam sobie: liczę na to, że gdy już ten samorządowy szpital znajdzie właściciela (-li), to właściciel wymusi na tym czymś, co dzisiaj nazywa się NFZ, realne stawki za usługi medyczne. Poza tym żaden samorząd nie da mu już grosza na prowadzenie szpitala; prędzej wyda pieniądze na festyny, niż na leczenie ludzi i sprzęt. Uaktywnią się firmy ubezpieczeniowe, które będą "sprzedawać" szpitalom swoich klientów. Zresztą, właściciel szpitala, aby zarobić, sam będzie musiał zabiegać o klientów z ubezpieczeń dobrowolnych, dodatkowych, bo z kontraktów z NFZ by nie przeżył. Tym sposobem NFZ może znaleźć się w niektórych typach schorzeń w sytuacji proszącego o zakontraktowanie usług medycznych. Przygotowania do takiego scenariusza już trwają (patrz np. kliniki krakowskie).

Samorządowa własność spółek z udziałem większościowym jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Szpitale w pełni sprywatyzowane będą wyprzedzać samorządowe i w końcu samorządy sprzedadzą swoje udziały, aby zrobić kolejny festyn, bo wyniki wyborów zależne są od smaku i ilości kiełbas wyborczych.

Spodziewając się takiego scenariusza, od dawna upowszechniam na PN pogląd, że szpitale można sprzedawać obecnie spółkom lekarskim. Oczywiście, z długami i na hipotekę.

Oczywiście, bez normalnych ubezpieczeń zdrowotnych i jasnego cennika to nie zda nigdy egzaminu.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

To jest: Ireneusz

Też żałuję

Ja też żaluję, lecz przynajmniej nie mam złudzeń.
U nas nie ma czegoś takiego, jak odpowiedzialność za swoje czyny. JOWów szybko nie będzie, to i wymogu panspermicznej odpowiedzialności nie będzie. W kraju, gdzie dyrektor (napisałem to) może zrobić absurdalne z punktu widzenia biznesu defraudacje pieniędzy, na nikomu niepotrzebne remonty, lub też celem spełnienia wymagań jakiegoś przepisu prawa, który bezkarnie zostanie zmieniony zanim remont się skończy, żyje sobie i pobiera gażę. Ba... Jak mu się noga powija, to jeszcze odprawka się należy.
W kraju, gdzie umowy podpisywane są z maaaanaaaaagerami zdrowia i innego upadającego biznesu. Gdzie ktoś po rozbiciu jednego szpitala i przejechaniu go buldożerem dostaje kontrakty na następne szpitale jeszcze pełne nadzieji. Kto autoryzuje takie kontrakty? Kto potrafi to wszystko wytłumaczyć logicznie, a nie metodą teorii spiskowej?

Nie wierzę, panie Jerzy, w to, że może pan sobie protestować, iż idzie to z pana kieszeni. Tym bardziej nie wierzę, że znajdzie się jeden jedyny kamikadze, który bez dopłaty weźmie w naprawdę prywatne ręce (nie cd machloj) jakikolwiek szpital i byłby w stanie iść do NFZ i ufać w to, że zastanie tam przynajmniej jednego biznesmena-patriotę.
Oddłużenie jest więc potrzebne, bo skarb państwa zadłuża się dzięki odsetkom w bankach i to zadłużenie geometrycznie rośnie. Taki stan jest bardziej amoralny niż kierowanie się moralnością przy nieoddłużaniu...

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

To jest: Jerzy Kałwak

P. Ireneuszu, ja nigdzie nie napisałem, że

czegoś żałuję. Nie mam złudzeń, lecz przypuszczenia i obserwacje.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

To jest: Ireneusz

Kwestia interpretacji

Odebrałem słowo "szkoda" jako żal.
A propos przypuszczeń i obserwacji - my wszyscy spoza branży medycznej mamy szanse (niewielkie co prawda) na otwieranie oczu tak zwanej społeczności. Piszę tak zwanej, bowiem zachowuje się ona jak zdalnie sterowane stado pędzące na oślep, byle "przypieprzyć" tym, co ich się nie rozumie i ich się boi. Więc jakaż to "społeczność", raczej bezwolna zbieranina. Z celem - byle "przypieprzyć" lekarzom.
Lekarzom więc nikt nie zaufa, bowiem po pierwsze zawsze będą odbierani jako zbyt zainteresowani z całym tym szukaniem drugiego i trzeciego dna, a po drugie istniejąca na nich nagonka porównywalna jest z samym przysłowiowym "faszyzmem". Dali się zapędzić w kozi róg :(
Sam mówiący fakt poniżej - antares (dyskutant zazwyczaj inteligentny i nie można mu odmówić wielu doskonałych analiz) przypadkowo dokopuje lekarzom. Widoczny więc tu jak na dłoni wpływ medialnej i pantoflowej propagandy. Dopiero po zastanowieniu się i odgrzebaniu sprawy z podświadomych czynności do świadomego rozumowania zauważa, ze miał na myśli polityków.
c.b.d.u.
Warto więc cały czas to sobie uświadamiać :)

a propos decentralizacji panie Irku jak to jest

ze Niemcy maja przeciez tak zdecentralizowane szkolnictwo i przecietnie jednak takie fatalne?

To jest: dante_alighieri

jaki kraj ma dobre szkolnictwo

tzn jaki mozna postawic ewentualnie za wzor?

To jest: Jerzy Kałwak

Może pomoże

odpowiedzieć ten artykuł: http://tygodnik2003-2007.onet.pl/1547,11... ?

Np. absolwentka polskiego liceum ekonomicznego nie potrafi obsługiwać kasy fiskalnej i jako bezrobotna kierowana jest przez urząd pracy na miesięczny kurs obsługi kasy fiskalnej o wartości 300-500 złotych.

Polska na badania naukowe wydaje 1/3 tego, co średnia unijna, a UE 1/3 tego, co najwyżej rozwinięte kraje, jak USA czy Japonia.

Pomimo to polscy patrioci są dumni z polskiego poziomu kształcenia, bo polscy maturzyści są świetni na zmywaku w Dublinie, lepsi od młodzieży irlandzkiej, która tylko szlaja się po dyskotekach i pali trawkę.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

Alez panie Jerzy

ja mowie o edukacji nie badaniach. W dodatku nie mowie o Polsce a o Niemczech (jesli nie udalo sie panu zauwazyc od nadmiaru tych kufli)
Ja akurat mam przyjaciol oceniajacych np matury z informatyki i znam ich zdanie na ten temat- jesli chodzi o Polske.
Panu znow sie wszystko miesza:
http://freeyourmind.salon24.pl/index.htm...

Pozdrowionka

To jest: Jerzy Kałwak

Biedronka może tego nie rozumieć, ale

ja napisałem o edukacji.
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

pisal pan o wydatkach na badania naukowe

poza tym jak sie cos mowi warto podawac statystyki.

Bo gdyby wierzyc temu:
http://news.bbc.co.uk/1/hi/education/712...
to nie byloby w Polsce tak zle prawda?

Jezeli chodzi o problem z kasa fiskalna - to jest to wylaczny problem producenta kas, ze obsluga ich nie jest intuicyjna a nie jakiejs dziewczyny.

Dalej mowiac o landach niemieckich - mam na mysli wlasnie finansowana panstwowo obowiazkowa edukacje zawodowa, dzieki ktorej dorosly czlowiek musi miec na scianie tabelke aby sie nie pomylic przy przeliczaniu ile pieniedzy musi pobrac od delikwenta by wydac mu np 8 zetonow po 1,5 euro.
Dodam ze ludzie przewaznie nie biora zetonow na miesiace z gory i nie wydaja na ten cel tez przewaznie wiecej niz 20 euro.

To wszystko oczywiscie jesli mowimy o przecietnosci i srednich bo pan tak naprawde nie umie wyartykulowac co dolega polskiej edukacji prawda?

To jest: Jerzy Kałwak

Co by to było, gdybym

- szanując jeszcze bardziej swój czas - używał tylko równoważników zdań lub haseł?
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

czy mam rozumiec ze to pan

jest tym nieszczesnym producentem kas?

Toby bylo - ze tak sie wlasnie robi np plan albo spis tresci.

PS- panstwo nie powinno w zadnym razie finansowac szkolnictwa zawodowego ani w regionie ani nigdzie.

To co potrzebne jest obywatelom to podstawowa wiedza z matematyki (by ich zwyczajnie politycy nie robili w bambuko) i umiejetnosc porozumiewania sie z innymi mieszkancami panstwa.

Tylko dlatego ze bez tej wiedzy panstwo obywatelami manipuluje.

To co w Polsce szwankuje to szkolnictwo na poziomie srednim, przedmaturalnym.
Jest przeciazone i niespojne pomiedzy przedmiotami takimi jak matematyka, fizyka, chemia i biologia.
A to jest dla nas kluczowe i bardzo wazne jesli chcemy konkurowac ze studentami z UK czy USA.

Reszty nie bede komentowac bo to nie miejsce i czas.

Panie Jerzy!

Jeśli nie łobuzem to durniem jest ten minister i ten profesor który organizuje kurs obsługi kasy fiskalnej. Obydwaj nie uczą a produkują durniów.

To jest: Jerzy Kałwak

W takim razie łobuzami i durniami

są wszyscy dotychczasowi ministrowie pracy i polityki społecznej.
A szkoła, która nie potrafi nauczyć kogoś rzeczy w jego zawodzie podstawowej powinna zostać zlikwidowana.

Kto odważy się to zrobić?

Poza tym rozmawiamy w tym wątku raczej o prywatyzacji lecznictwa...
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

Cieszę się że doszedł Pan wreszcie

do tego wniosku. Wygląda jednak, że jest Pan tą oczywistą (dla rozsądnie myślących) konstatacją nieco przerażony. Minister Pracy i Polityki Społecznej jest Panu potrzebny? Do czego? Jeśli nie chce mi się czyścić buta a chcę mieć go wyczyszczonego - wzywam pucybuta. Rozumiem, że Pan kontaktuje się w takiej potrzebie z Ministrem ds Pracy i PS aby uruchomił kierunek studiów?

To jest: Jerzy Kałwak

Pan się weź i przyczep do kogoś

innego!
--------------
aribo.pl/jerzykalwak

Czepiam się tylko

socjalistycznego pomyślunku

Państwowe dobre szkolnictwo

zawsze produkuje baranów. Posada nauczyciela w szkołach państwowych - to przeważnie koło ratunkowe dla niezgułów umysłowych nie mających szans w wykonywaniu bardziej skomplikowanej pracy. Pamiętamy dyrektorkę szkoły która wylała z pracy młodego nauczyciela za wywleczenie z ławki nastoletniego chama?

Obudził się szarak i duma.

Jak to tak jest ,że coś co jest państwowe może mieć długi wobec tego samego państwa?

Czy ja sam mogę sobie pożyczyć więcej niż mam w portfelu i mieć wobec siebie dług?

Skoro "państwo" ustala część kosztów ponoszonych przez własne organa oraz ustala opłaty za usługi więc rozważania o "długach" szpitali państwowych to literacka fikcja. Jak ustali jutro ,że za procedurę na wzdęcie -lewatywę płacimy po 500 PLN to za miesiąc mamy szpitale "oddłużone"

A wszelkie rozważania w tej materii doprowadzić muszą ( i doprowadzają) do rozwiązań z literackiej fantazji.Czyli między bajki włożyć można.

I z tą miłą bajeczką pozdrawia zajączek leśny.

Hej! Zajączku! Dobrze prawisz!

A te cholerne medyki z państwowej służby zdrowia tak dbają o lisy, (żeby sie nie wściekły) - że lisów multum i stąd zajęcy jak na lekarstwo! Nadzieja w tym, że zajączki nauczą się włazić przed lisem na drzewo, albo wróci moda na kołnierze z paszczą.

To jest: Ireneusz

Cholerne medyki

tak, to oczywiście wszystko wina "cholernych medyków".
Bez winy jest antares i rządzący. Minęło prawie 20 lat, a medyki się nie dadzą :)
Co za ukryta, szara, bezgraniczna władza, i... to w dodatku jojczą i strajkują... Bezczelni.

---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl

Drogi Ireneuszu!

Od lisów są inne medyki a od ludzi inne. Poza tym pisząc o medykach - miałem na myśli medyków ministerialnych.

To jest: Ireneusz

Medyk ministerialny

czy to forma jak malarz pokojowy?
Dajmy na to taki pisarz, jeśli żyje z firmy budowlanej, jest budowlańcem chyba?
Te "medyki ministerialne" z medycyny żyją, czy z polityki, oraz spadochroniarstwa?

Medyk ministerialny w czystej formie

to obecnie np. Kopaczowa. Także JKW Radziwiłł. Na tych stanowiskach kasuje się forsę z różnych stron - tak że można rzec iż żyją globalnie.

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.