WydarzeniaPublikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
Psi żywot przewodnika
Autor: Olgierd Sroczyński, sob, 10/05/2008 - 00:00
Sieć Carrefour Polska została pozwana przez niewidomą kobietę, której uniemożliwiono wejście na teren jednego ze sklepów - informuje Gazeta.pl. Pozew dotyczył - a jakże - dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność, co jest kolejnym przykładem na idiotyzm politycznej poprawności. Informacje o zakazie wprowadzania psów wiszą w ogromnej większości sklepów a zwłaszcza restauracji, zazwyczaj tuż obok zakazów palenia i wchodzenia z lodami. Motywowane jest to względami najogólniej rzecz biorąc higienicznymi i jak najbardziej zrozumiałe, zarówno z punktu widzenia właścicieli, jak i konsumentów. Dlatego też skarga na utrzymywanie tego typu zakazów jest w sensie ścisłym aberracją. Rzecz jasna psy pełniące rolę przewodników są wytresowane w taki sposób, że jest mało prawdopodobne, aby oderwały się od koniecznych obowiązków na rzecz ślinienia wnętrz sklepowych lodówek, ale nie zobowiązuje to nikogo do łagodzenia zakazów ze względu na ich (psów przewodników) istnienie. Co zresztą nie zdarza się wcale rzadko. Osoba niewidoma korzystająca z psa przewodnika jest przypadkiem szczególnym, ponieważ pies nie jest dla niej kolejną posiadaną rzeczą, ale życiową koniecznością, dlatego też może ona być traktowana w takich wypadkach inaczej. Może ale nie musi. Decyzja dotycząca istnienia adnotacji wykluczającej z zakazu psy przewodniki jest prywatną decyzją właściciela danego lokalu. Jeżeli ten uzna, że istnieją jakieś przesłanki mówiące, że szkodliwe dla niego będzie wpuszczenie jakiegokolwiek zwierzęcia w postaci innej niż wyrób garmażeryjny, to ma do tego pełne prawo. Absurdem jest twierdzenie w takim wypadku o "dyskryminacji niepełnosprawności" i sprzeciw wobec takich decyzji, zwłaszcza wprowadzany na drogę prawnych roszczeń. Dyskryminacją niepełnosprawności jest co najwyżej niechęć wobec transfuzji krwi homoseksualisty, do czego jednak każdy z nas - wszak nie znamy dnia ani godziny - ma również pełne prawo. Ochroniarz sklepu Carrefour nie dyskryminował kobiety ze względu na jej brak wzroku, tylko psa przewodnika ze względu na jego bycie psem. Cóż za międzygatunkowa niesprawiedliwość! Ale i tak nic straconego. Jeżeli sprawy będą się rozwijały w takim samym kierunku i tempie jak obecnie, to za kilka lat będzie można zaskarżyć również takie zachowanie. Europa przyzywa. |
Ładnie, ładnie...
... a tak poważniej - to korporacja nie troszczy się o higienę i samopoczucie klientów, lecz ma Pana za śmiecia - i dlatego piesek nie mógł wejść na halę.
Gdy Pan spróbuje załatwić coś nietypowego np. w TP SA albo znaleźć jakąś osobę decyzyjną w tejże, to się Pan dowie, co duża firma o Panu myśli.
1. Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. 2 I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. 3 Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść*. 4 I [gdy wrócą] z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych [zwyczajów], które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. 5 Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» 6 Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane*:
Ten lud czci Mnie wargami,
lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
7 Ale czci Mnie na próżno,
ucząc zasad podanych przez ludzi.
i dalej:
Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. 16
2. W psim pysku, nawet gdy, pardon, zje on odchody, wytwarza się specyficzna flora, która nie tylko, że nie jest szkodliwa - lecz jest pożyteczna.
3. Alergie i wiele innych "chorób" cywilizacyjnych jest wynikiem nadmiernej troski o higienę.
4. To ja, a nie jakaś dyrekcja supermakretu określam na jakich zasadach będe kupował.
Pan robi w sklepie, co Panu każą? Próbował Pan załatwić w dużym sklepie coś nietypowego? Życzę powodzenia :)
5. Pamięta Pan, jak starsza osobę, chorą na cukrzycę wrobiono w kradzież batona? (Proszę poczytać o cukrzycy, potem kodeks karny i wyciągnąć wnioski, co, kto i dlaczego).
Gdyby babcia była rezolutna - albo ktoś jej pomógł - to przynajmniej kierownictwo marketu nauczyłoby się latać.
5. Podobno Żydzi i Arabowie nie darzą piesków sympatią.
6. Ma Pan psa? (albo inne zwierzę?) :)
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
No cóż.
1. Nie twierdzę wcale, że klient jest w sieci sklepów panem, nie pisałem też, że kieruje się w zakazie komfortem klientów. Tutaj chodzi znowu (jak w 99% moich wpisów :)) o ogólne zasady, w tym wypadku - znowu - dyskryminacji i niedyskryminacji.
Związku z cytatami z Pisma nie widzę :)
2,5 i 6. W domu moich Rodziców są dwa owczarki niemieckie, psy które naprawdę uwielbiam. A psów się nie brzydzę. O higienie pisałem w kontekście przesłanek dla zakazu wprowadzania. Jeżeli są inne, to o nich nie wiem.
3. Dlatego z moim trybem życia alergie nigdy mi nie groziły :)))
4. No to ma Pan wybór - robić zakupy tutaj czy nie robić. Jeżeli nie pozwalają Panu wejść z psem, to Pan mówi "nie podoba mi się ten sklep, pójdę tam, gdzie mi pozwolą. Na tym polega własność prywatna - Pańska i sklepikarza.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Pies ogrodnika
4. No to ma Pan wybór - robić zakupy tutaj czy nie robić. Jeżeli nie pozwalają Panu wejść z psem, to Pan mówi "nie podoba mi się ten sklep, pójdę tam, gdzie mi pozwolą. Na tym polega własność prywatna - Pańska i sklepikarza.
Sklep nie jest własnością prywatną w tym sensie, w jakim jest nim np. Pańskie mieszkanie. Do Pana do domu nie można przyjść i oglądać sobie telewizor czy meble - z zamiarem nabycia, chyba, że tak się umówimy.
I tu jest klucz do zrozumienia różnicy. Sklepikarz składa ofertę - i zawiera umowy/umowę, które określają, na jakich warunkach dokonwana jest sprzedaż.
Treść tej umowy musi być jawna i znana - a ponieważ trudno, by każdemu potencjalnemu kupującemu została ona dostarczona listem poleconym ZPO - to owa treść nie może odbiegać od reguł gry, przyjętych na danym obszarze.
Mówiąc inaczej - niewidomy z psem ma prawo spodziewać sie, że będzie mógł dokonywać zakupów w każdym sklepie dostępnym dla nieprzedsiębiorców - zaś o sprzedającym - że przewidział taką sytuację.
Są kraje - w których wejście na teren prywatny może zakończyć się zastrzeleniem Pana - niemniej nie jest mi znany kraj, w którym strzela się do niewidomych, wchodzących do sklepu.
Zazwyczaj do sklepu wstęp wolny mają chore wenerycznie prostytutki, osoby w widocznym owrzodzeniem, będące pod wyraźnym wpływem alkoholu i inne.
Sprzedawca godzi się na to, że nie będzie mógł dowolnie ustalić kto może u niego nabywać - ponieważ poinformował wszystkich otwierając swój przybytek - że każdy - postępując inaczej złamałby swe zobowiązanie/obietnicę.
Co więcej - sprzedawca ma tego świadomość, jak chociażby w słynnym casusie "Macro" - w którym osoby o wzroście poniżej 130 cm nie miały wstępu do sklepu, bo prywatny sobie może.
Ten prywatny (Macro) dobrze wie, że nie całkiem i nie zawsze może - dlatego nadał sklepowi charakter hurtowni - czyli ofertę kieruje do takich, jak on sam - przedsiębiorców - z którymi warunki handlowania może ustalić dowolnie - bo zawiera z nimi pisemną umowę (wypełnia formularz, otrzymuje identyfikator).
Rozumiem, że Pan nie zawiera pisemnej umowy w sklepie, w którym kupuje chleb?
To subtelna różnica - niemniej istotna.
W starej Ameryce, gdy Pan zrobił w sklepie bałagan - to ktoś go posprzątał, powiedział, że nic sie nie stało i przeprosił za kłopot. W komunizmie - jak w filmie Barei - "tych klientów nie obsługujemy".
Rządzić ma konsument - a nie sklepikarz ze swą "godnościom osobistom" - co wydaje regulaminy, co i komu w jego sklepie wolno.
Jak się nie podoba niewidomy z psem - to niech zamknie biznes.
Ale Pan to dobrze wie, że rządzi ten, kto ma władzę i siłę.
Pan może przecież przyjść do sklepu i niczym PKN Orlen złożyć oświadczenie, że odrzuca Pan warunki sprzedaży w całości - i przedstawia nowe, własne - a właściwie nie musi, bo sprzedawca też tego nie zrobił.
Najprościej byłoby, gdyby ochroniarz towarzyszył osobie z psem-przewodnikiem - a gdyby komuś się nie podobało, to przecież może sobie pójść gdzie indziej.
To jak z taksówką. Do prywatnego samochodu Pan nie wsiądzie i nie powie "wieź mnie pan" - ale jak Pan wsiądzie do taksówki, to oczekuje, że nie będzie litanii, że z ciężką walizką to nie, kobieta w ciąży to nie itd :)
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
Co w tym idiotycznego?
Potraktowali człowieka obrzydliwie. To nie pierwszy raz. W banku kiedyś próbowali wyrzucić osobę co prawda widzącą ale chorą na padaczkę, bo z psem bez którego... Czemu nie mam lekarskiej żyłki?
Dla człowieka ociemniałego pies...
...to jego zmysł wzroku, który jest mu wręcz niezbędny do normalnego /w miarę/ życia. Uważam, że dyrekcja sklepu powinna swój pomysł "twórczo" rozwinąć. Otóż WSZYSCY klienci będą musieli wyjmować sobie oczy,/i zostawiać w depozycie/, bo wchodząc do sklepu mogliby zauważyć coś niewłaściwego, np. bałagan. Także byłby obowiązek odcinania nosów, bo ktoś mógłby się wysmarkać na niesłychanie cenny towar na półkach. Zresztą po co klient w sklepie? Przecież ochroniarze mogliby kandydatów na klientów pozbawiać portfeli, a ich samych posyłać kopniakiem w kibini mać.
Leszek.
Naprawdę zabawne
Bohaterka artykułu była z przyjaciółką, wobec czego pies był jej mało przydatny.
Ochroniarze mają obowiązek stosować przepisy, a właściciel ma prawo ustalać takie, jakie mu się żywnie podoba.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Pan robil ten art. w GW ?
i dlatego go reklamuje?
To by wiele w sumie wyjasnialo.
Tak, naprawde zabawne.
Króciutko: Obiekcje
Króciutko:
Obiekcje dyrekcji sklepu bezsensowne, choćby z tego powodu, że powinni zdawać sobie sprawę z nietypowości sytuacji i z tego, że kobieta może ich podać do sądu.
2. Pomysł, jakoby mogło tu dojść do dyskryminacji ze względu na upośledzenie jest kompletnie idiotyczny, gdyby do sklepu mogły wchodzić osoby widzące z psami a niewidomi nie, to wtedy tak, można by mówić o dyskryminacji.
- - - - - - - -
Robert Olbrycht
Żywiec
Racja jest po tej stronie!:
---Jednomandatowe Okręgi Wyborcze---