Czy to tak miało być?

Już wkrótce minie dwadzieścia lat od wyzwolenia się Polski z komunizmu. Jesteśmy wolnym demokratycznym krajem, członkiem UE i NATO. Jest pięknie, cudownie. Spełniły się najskrytsze marzenia.
Włączam pilotem stację TVN 24 należącą do potężnego koncernu ITI, który to koncern jest własnością pupilów poprzedniego systemu.
Wybitny dziennikarz, bo tylko tacy tam pracują, prezentuje nam kandydata na bohatera naszych czasów. Mowa o komunistycznym szpiegu Marianie Zacharskim. Inteligentny, błyskotliwy, przebiegły, czarujący. Jednym słowem as, który nawet kłamać potrafi tak umiejętnie, że wykrywacz kłamstw jest bezradny. Bohater wykrada Amerykanom dokumentację techniczną rakiet przeciwlotniczych Hawk, systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, dane oprzyrządowania radarowego do samolotów typu stealth, bombowca strategicznego, nowego wówczas Rockwell B-1, myśliwca F-15 Eagle oraz sonarów dla atomowych okrętów podwodnych. Wszystko to przekazuje oczywiście sowietom. Domyślam się, że młodzi Polacy z wypiekami na twarzy śledzą losy tego herosa.
Znowu sięgam po pilota i przerzucam na znienawidzoną, ośmieszaną, wyszydzaną i szykanowaną TV Trwam. W tej niszowej, archaicznej telewizji ostatni więzień PRL, profesor Józef Szaniawski mówi o bohaterskim pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. To nie jest jednak bohater naszych czasów. Przecież koledzy Mariana Zacharskiego wydali na niego karę śmierci. Domagał się tego nasz pierwszy demokratyczny prezydent generał Wojciech Jaruzelski. Słucham jak w tajemniczych okolicznościach giną synowie Kuklińskiego i jak ten wzburzony paszkwilem Gazety Wyborczej na swój temat i próbując napisać sprostowanie, doznaje wylewu krwi do mózgu i umiera.
No tak. Pluralizm medialny, wolność słowa, myślę sobie. Tylko chyba coś nie tak z tymi proporcjami? Z zadumy wyrywa mnie Hymn Narodowy Jeszcze Polska nie zginęła….
Ale obciach i żenada. Tak właśnie o północy zachowują się media Rydzyka. Później jest jeszcze gorzej ….Przywitajmy nowy dzień…W imię Ojca i Syna i………
- blog: Mirek Kokoszkiewicz
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 501


Cóż prawdziwy
Cóż prawdziwy profesjonalista.
twarz lustrem duszy
Czasem bywam mimowolnym oglądaczem TVN, niestety twarze tych "najlepszych" dziennikarzy budzą we mnie lęk! Cynizm i pogarda, bełkotliwy język... Kiedy wspomnę takiego pana Marka Tumanowicza z DTV, toż to było niewinne, swoje chłopisko. A propo-popo DTV, jeszcze słyszę w telewizji tzw. publicznej, głos tow. Barbary Grad. Niezatapialna, genialna! Gdzie ja żyję!?
A co mówi Wałęsa?
Wałęsa jest widocznym pachołkiem TVN-u i Tuska. Słowa Wałęsy cytuje beznamiętnie i premier Tusek i "najlepsi" dziennikarze" TVN. A co mówi Wałęsa o płk.Kuklińskim?
Wałęsa uważał go za zdrajcę
Tak zwane odzyskanie wolności przez Polskę w 1989 r. i wybory do Sejmu kontraktowego nie oznaczały dla Kuklińskiego zmiany jego statusu. Nadal przez władze był uznawany za zdrajcę, a prezydent Lech Wałęsa po 1990 r. wielokrotnie odmawiał przywrócenia mu dobrego imienia poprzez anulowanie kary i uniewinnienie, czym zapisał swoją haniebną kartę w najnowszych dziejach Polski: - Zajmował identyczne stanowisko, jak generał Jaruzelski, pierwszy prezydent III Rzeczpospolitej, i publicznie nazywał Kuklińskiego "zdrajcą" i "sprzedawczykiem, który złamał przysięgę". Obydwu popierał w tej sprawie redaktor "Gazety Wyborczej" Adam Michnik - uszczegóławia Szaniawski, który wypowiedzi polityków i prasy na temat "pierwszego polskiego oficera w NATO" zawarł w kilku monografiach poświęconych jego osobie.
Prezydent Wałęsa pozostał głuchy nie tylko na apele m.in. krakowskiego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych o odznaczenie Kuklińskiego Orderem Orła Białego i awans na stopień generalski. Nie pomógł także apel jednego z największych poetów, Zbigniewa Herberta, którego osobisty list do Wałęsy został przez tego ostatniego zignorowany.
Dopiero na wiosnę 1995 r. I Prezes Sądu Najwyższego wniósł rewizję nadzwyczajną od wyroku skazującego Kuklińskiego za zdradę i dezercję. Wyrok został uchylony, ale sprawę przekazano prokuraturze, która ponownie rozesłała listy gończe za pułkownikiem. Jesienią 1997 r. prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo dotyczące zdrady i dezercji, uznając, że Ryszard Kukliński działał w stanie wyższej konieczności.
cytat z Tygodnika Nasza Polska