Wydarzenia
Publikuj na PNTeraz czytaneZaloguj sięPrace Prawicy.net |
GRUPA ROZGRYWAJĄCA SZPITALE
Autor: wisehania, pi, 09/05/2008 - 09:47
Wczoraj opinią publiczną wstrząsnęła informacja o wypowiedzi ministra Grada, który przyznał, iż rząd Platformy Obywatelskiej planuje pryatyzację szpitali, co stanowi zaprzeczenie tego, co PO głosiła w kampanii wyborczej. Tymczasem już w styczniu tego roku „Gazeta Polska” informowała o planach rządu w tej kwestii i o roli, jaką w tej sprawie odgrywa Michał Boni. Poniżej prezentujemy artykuł Leszka Misiaka z 15 stycznia 2008 r.: Rząd PO realizuje SLD-owski projekt prywatyzacji szpitali premiera Belki i prezydenta Kwaśniewskiego, lansowany już w latach 90. przez UW. Pieczę nad reformą objął Michał Boni, szef doradców premiera Tuska. W 2003 r. Boni, jako szef ekspertów wicepremiera Hausnera w rządzie SLD, opracował program przekształcenia szpitali w spółki handlowe. Tak jak planuje PO. Po ogłoszeniu upadłości miał przejmować je prywatny biznes. Boni od 1994 r. do chwili objęcia funkcji w rządzie był doradcą w prywatnym funduszu Enterprise Investors, który od lat inwestuje w polski rynek usług medycznych. – Właśnie pan Michał Boni w związku z nominacją rządową przestał pełnić u nas funkcję doradcy. Ale o szczegóły proszę pytać samego zainteresowanego – dowiedzieliśmy się w Enterprise Investors. Wiecej: |
Prawa kampanii wyborczej
Na pytanie, dlaczego wypieral sie tych planow [wszystkie szpitale na sprzedaz] podczas kampanii, minister skarbu odpowiedzial, ze "kampania rzadzi sie roznymi prawami"...
co jest zlego w
prywatyzacji szpitali?
Nie wypowiadalem sie na temat
prywatyzacji szpitali, a na temat etyki politykow PO, ktorzy dosc otwarcie mowia, ze obietnice z kampanii wyborczej nie maja dla nich wiekszej wartosci.
RE; co jest zlego w prywatyzacji szpitali
Mysle, ze nie ma nic zlego, jesli prywatyzuje sie uczciwie [watpie bardzo w te uczciwosc w patologicznych warunkach polskich].
Prywatyzacja szpitali -nawet bez krecenia lodow- rodzi problem zaplaty za uslugi. Kto bedzie za leczenie placil?
Czytajac ostatnia odezwe OZLP p. K. Bukiela wydaje mi sie, ze ma on nadzieje, iz placic bedzie panstwo. Jaki jest wowczas sens prywatyzacji? Zamiast pozbyc sie socjalizmu, jeszcze sie on wowczs poglebi, bo choc sluzba zdrowia bedzie prywatna, to ceny uslug dyktowac bedzie stowarzyszenie lekarzy, a panstwo bedzie placic za cos, nad czym stracilo zupelnie kontrole.
Jezeli nastomiast za uslugi beda placic pacjenci [tak byc powinno], to pytanie jest, jaki % populacji na to stac, oczywiscie przy zalozeniu, ze powstanie jakis [prywatny] system ubezpieczen zdrowotnych. Niech pomoca w odpowiedzi na to pytanie bedzie fakt, ze w tak bogatych spoleczenstwach jak w USA czy Kanadzie, powazniejsza choroba jakiegos czlonka rodziny nieraz rujnuje finansowo cala rodzine i prowadzi do wyprzedazy calego majatku, byle tylko ratowac chora osobe. Osobiscie kilka razy zetknalem sie z takimi przypadkami.
Zdaje sie takze, ze premier Tusk w przyplywie milosci do wszystkich, pragnie wszystkich na raz uszczesliwic i przeprowadzic prywatyzacje bez prywatyzacji, przekazujac prywatyzacje samorzadom. Ciekawe co z tego wyniknie.
Wypadaloby jeszcze dodac,
ze w normalnym panstwie, jezeli rzad przestaje z budzetu placic duze sumy na opieke zdrowotna obywateli, przekazujac im ten obowiazek, to powinien odczuwalnie obnizyc podatki...
Co powiemy o tej grupie?
Przyjaciele prezydenta handlowali długami szpitali
Prawnicy ze znanej sopockiej kancelarii, prywatnie przyjaciele Lecha Kaczyńskiego, byli anonimowo właścicielami największej w Polsce firmy handlującej długami szpitali - pisze w "Polityce" Bianka Mikołajewska. Tą firmą jest Greenhouse Capital Management SA.
Akt zawiązania spółki i pierwsze walne zgromadzenie wspólników odbywały się w Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów Gluchowski, Jedliński, Rodziewicz, Zwara i Partnerzy w Sopocie.
Odkąd prezydentem Polski został Lech Kaczyński, w Trójmieście o Kancelarii nie mówi się inaczej niż "Prezydencka". A to ze względu na bliskie stosunki wiążące Kaczyńskiego z jej wspólnikami - szczególnie z Adamem Jedlińskim, który oficjalnie doradza prezydentowi w sprawach związanych z reformą prawa spółdzielczego, ale powszechnie uważany jest za jego nieoficjalnego konsultanta w sprawach kadrowych. Ich znajomość sięga lat 70., gdy obaj byli wykładowcami na Uniwersytecie Gdańskim.
Sam Kaczyński przyznaje, że przyjaźni się z Jedlińskim i bywał częstym gościem na organizowanych przez niego imprezach. Relacje z Józefem Rodziewiczem, który niegdyś był studentem Kaczyńskiego, prezydent określa dziś jako "bliskie stosunki". Przyznaje, że i u niego bywa częstym gościem. Marka Głuchowskiego, który uchodzi za nieformalnego doradcę prezydenta w sprawach gospodarczych, Kaczyński nazywa tylko "dobrym kolegą". Ale w 2006 r., gdy Głuchowski został przewodniczącym rady nadzorczej państwowego banku PKO BP, pojawiła się informacja, że nominację tę zawdzięcza właśnie poparciu prezydenta.
GCM SA powstała w lipcu 1999 r. Członkiem rady nadzorczej został Józef Rodziewicz z kancelarii.
Wprowadzona przez rząd Jerzego Buzka w styczniu 1999 r. reforma służby zdrowia zakładała m.in., że pieniądze na działalność otrzymywać będą te szpitale i przychodnie, które będą cieszyć się największym powodzeniem wśród pacjentów. Nierentowne placówki miały zostać zlikwidowane. Na dobry początek wszystkie oddłużono - Skarb Państwa przejął ponad 7 mld zł ich długów. Jednak mimo że średnie obłożenie wszystkich szpitalnych łóżek w kraju wynosiło zaledwie 70%, nigdy nie zdecydowano się na to, by płacić tylko najlepszym placówkom. Pieniądze dostawały wszystkie - i wszystkie za mało. Większość szpitali natychmiast zaczęła zadłużać się na nowo. Na koniec 2001 r. miały znów 5,3 mld zł długów.
Już parę miesięcy po wejściu w życie reformy służby zdrowia zaczęły powstawać firmy skupujące długi szpitali od ich dostawców i usługodawców. Firmy handlujące długami podpisywały z dyrektorami szpitali umowy, w których ci ostatni zobowiązywali się, że będą regularnie w wyznaczonych ratach spłacać przejęte zadłużenie.
Greenhouse bardzo szybko zajął pozycję lidera wśród firm handlujących długami służby zdrowia. Do kwietnia 2001 r. porozumienia o spłacie długów podpisały z nim 152 szpitale. W styczniu 2002 r. miał w swym portfelu długi blisko 500 z 740 szpitali działających w Polsce! Sam GCM szczycił się w 2001 r., że ma 30% udziału w rynku wierzytelności służby zdrowia. Czemu zawdzięczał tak błyskawiczny rozwój? I dlaczego jego akcjonariuszom tak zależało na anonimowości?
"Pod bokiem Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego ministra sprawiedliwości, powstał układ idealny, wypełniający wszystkie elementy stworzonej przez niego definicji. Dziś budowniczy tego układu pełnią funkcje w państwowych spółkach, doradzają prezydentowi i uczą jego córkę, jak robić użytek z prawa" - pisze "Polityka".
Zrodlo: esculap.pl