Medialne kacykowanie
Tak jak w książce "Nędznicy" Victora Hugo, gdzie autor przedstawia obraz I połowy XIX wieku we Francji, z tytułem który niejako klamruje tamtą epokę ale przecież nie kończy, tak gdyby chcieć znaleźć jedno słowo, które najlepiej oddawałoby rzeczywistość III RP, to niewykluczone, że "nędznicy" pasowałoby jak ulał, ewentualnie "nieudacznicy".
Na pytanie, który z rządów – po okresie tzw. transformacji ustrojowej, był najlepszy – można by się szczerze roześmiać. Na pytanie, który był najgorszy – mogłaby wywiązać się ciekawa i merytoryczna dyskusja.
Jedno jest w tym pewne, że z tych wszystkich złych rządów, ten obecny PO–PSL jest zdecydowanie najgorszy. Nawet w tak stronniczym dla obecnej koalicji, telewizyjnym programie red. Tomasza Lisa, na pytanie: "jakie są owoce tego rządu?", wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski z PO, odpowiedział: ogromne poparcie społeczne. Natomiast, co ten rząd tak konkretnie zrobił dla Polski? Odpowiedź jest krótka: nic nie zrobił.
Starając się zachować pewną logikę, można dojść do wniosku, "że, im mniej będzie się w kraju coś robić, tym większe będzie się zyskiwać społeczne poparcie". Ale aby takie poparcie zyskać, naturalnie trzeba spełniać określone polityczne warunki. A jakie to są warunki? Cała gama przeróżnych uzależnień, dużym atutem jest na przykład esbecka przeszłość, a już z pewnością nikomu ona nie przeszkadza.
Na podstawie ogromnej ilości socjologicznych testów w różnych krajach – tu raczej drzwi nie trzeba wyważać – system ludzkich odruchów i zachowań został dokładnie rozpracowany. Akurat w tej dziedzinie – jeszcze nawet z okresu dyktatury Jaruzelskiego i wieloletniego ministra propagandy Urbana – osiągnięcia były bardzo znaczące. Natomiast, to z czym mamy do czynienia obecnie – i nie chodzi tu bynajmniej tylko o Polskę – to kreowanie "wirtualnej rzeczywistości", która tak faktycznie z tym co nas naprawdę otacza – w zależności od potrzeb i sytuacji – może mieć sporo, albo może nie mieć nic wspólnego.
Zawód "dziennikarz" czy "redaktor" brzmi dumnie, i chciałoby się wierzyć, że podobnie jak być może są gdzieś jeszcze uczciwi politycy, tak też być może funkcjonują uczciwi i odważni dziennikarze? Kto chce w to wierzyć niech wierzy, ponoć wiara czyni cuda. Rzeczywistość – nie ta wirtualna, podpowiada jednak coś zupełnie innego.
Wygląda na to, że dzisiaj dziennikarz jest po prostu medialnym najemnikiem. Najmuje się za określone pieniądze "na dzieło" – wytycza mu się zadania, określa "publiczność" (starzy, młodzi, kobiety, mężczyźni, "prawicowcy", "lewicowcy", zasięg lokalny, krajowy, międzynarodowy, itp...), najlepiej zapomnieć wtedy o uczciwości, moralności, o etyce i o własnych poglądach. Tak długo "uderzać" i "rozpracowywać" swoją "publiczność", aż się w końcu osiągnie zakładany, propagandowy cel.
W polityce, jak i w każdej innej sferze działań, można przeprowadzić takie czy inne radykalne zmiany, ryzykując jakiś stopień społecznego niezadowolenia. Można też, te same zmiany wprowadzić za dwa–trzy lata, wykorzystując ten czas na "oswajanie" społeczeństwa. Później, już spokojnie bez ryzyka, ten sam cel zostanie osiągnięty – czyli manipulacje społeczne na skalę o której kiedyś nikomu się nawet nie śniło.
Naturalnie do tego typu działań, trzeba mieć w mediach swoich "oficerów" – i oni tam są, nawet jeśli formalnie jest to niezgodne z prawem. bTo pokazuje w jakich czasach żyjemy, często zaganiani, w tym "wyścigu szczurów" nie mając nawet chwili aby o tym pomyśleć. Zresztą, komu jeszcze chce się myśleć, przecież telewizja, radio, postkomunistyczna prasa z "Wyborczą" na czele, niemieckie bulwarówki ze sztandarowym "Dziennikiem", internet, a nawet obraz i przekaz z naszych własnych telefonów, mówą nam co mamy robić, jak myśleć a nawet na kogo głosować.
A jeśli wszyscy tak mówią, to chyba oczywistym jest, że to musi być prawda i chyba tylko jakiś wyjątkowy oszołom i ciemnogrodzianin może w to nie uwierzyć. Takich jest zdecydowana mniejszość, a wiele wskazuje, że może ich być jeszcze mniej.
Jakby nie patrzeć, skazani jesteśmy na medialne kacykowanie – mniejszych albo większych medialnych kacyków, zawsze "wiedzących lepiej", i zawsze "wiarygodnych". Pieniądze, a zwłaszcza duże pieniądze od zawsze, przyciągały ludzi ambitnych, a dla tych naprawdę "dobrych" są ogromne pieniądze w tej profesji. Z czyjej kieszeni?
To jest może mniej istotne, czasami nawet nie wypada się tym interesować, szczególnie gdy jesteśmy profesjonalistami. Klient płaci, klient wymaga – ważne aby płacił.
Medialna rzeczywistość w Polsce, to agentura i mafia. Jeszcze za rządu PiS-owskiego, mówiono o lustracji, o oczyszczeniu również i środowiska dziennikarskiego – mówiono, ale niewiele zrobiono. Niestety, od kiedy władzę przejęli "nasi", w środkach masowego przekazu, ani słowa o lustracji czy dekomunizacji. W tym temacie, mamy do czynienia z całym zestawem socjotechnicznych sztuczek – najczęściej typu: "kogo to interesuje?" – albo: "wybierajmy przyszłość".
Jeśli dzisiaj mamy jako takie wyobrażenie, jak bardzo i jak totalnie różne środowiska zawodowe były spenetrowane przez komunistyczną agenturę, to jak bardzo musiało być spenetrowane to najważniejsze środowisko, odpowiedzialne za propagandę?
I to wyjaśnia w zasadzie wszystko, dlaczego postkomunistyczna Platforma ma ciągle takie ogromne poparcie za nic nierobienie. W polskojęzycznych mediach, doskonale można wyłapać "reprezentantów" interesów postkomunistycznych, niemieckich, żydowskich, rosyjskich, przede wszystkim na gruncie nowej, neoliberalnej ideologii. Natomiast, kto i gdzie reprezentuje interesy polskie?
Czy oprócz mediów katolickich – szczególnie tych zorganizowanych przez ojców Redemptorystów, jakieś jeszcze inne, reprezentują interesy polskie? A jeśli tak, to konkretnie, które i jakie są to media? Otóż, bardzo należy w to wątpić, mimo takich czy innych "formalnych" podziałów. Media są potężną siłą, kto zatem tą siłą steruje ma ogromne wpływy.
Czy zatem w obecnej sytuacji można być optymistą? Niestety, raczej zanosi się na to, że "nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być jeszcze gorzej". Rząd Donalda Tuska z premedytacją dąży do całkowitego przejęcia kontroli nad mediami publicznymi – całkowicie chce zmienić sposób ich finansowania, perfidnie przy tym wmawiając opinii społecznej, że właśnie chodzi o "poszerzenie wolności" tychże mediów. Takiej hipokryzji i skali kłamstwa – jeszcze całkiem niedawno – nikt nie odważyłby się głosić, a Platforma robi to w sposób zupełnie bezkarny.
Symbolem medialnym III RP jest były komunistyczny minister propagandy Jerzy Urban i jego serdeczny przyjaciel i druh, również z komunistycznym rodowodem, Adam Michnik. Obydwaj mają ogromne wpływy, w wielu środowiskach ogromny szacunek i uznanie.
Aby zmienić ten stan rzeczy, potrzeba przywódcy o "lwim sercu", a nie o "kaczym" – szczególnie gdy nazywa się Donald, tylko wtedy byłaby szansa aby Polska znowu mogła być polska.

Krzysztof Wojciechowski
Ottawa, Kanada
inne teksty autora...
http://ca.geocities.com/krisw@rogers.com...
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 637



To my Polacy jesteśmy
To my Polacy jesteśmy nieudacznikami. Daliśmy się okraść jak małe dzieci. To Polacy są winni że maja takich polityków (mogli głosować na Michalkiewicza i nie chcieli). To Polacy nie chcieli kupować "Najwyższego Czasu". Media publiczne, dominacja obcego kapitału, to konsekwencja tego że Polacy wybrali sobie takich polityków.
Nieudacznicy
Pan chyba jest jeszcze bardzo młody, sądząc po radykalnych sądach.
Ja się nie czuję nieudacznikiem. Pan Michalkiewicz w tym otumanionym przez Niesiołowskich sejmie nic by nie zrobił. Bo Polska, mój Panie nosi garb przeszłości na swoich plecach. Cała nadzieja w młodym pokoleniu, chociaż patrząc na jej sms-owe głosowanie w ostatnich wyborach zaczynam wątpić. A pan Michalkiewicz robi dobrą robotę w internecie, tak samo jak Pan, Którego artykuły czytam zawsze z uwagą.
Ja krytykuje też siebie.
Ja krytykuje też siebie. Nie potrafię dotrzeć do ludzi. Nie wałczę skutecznie. Trwanie to jednak za mało, ojczyzna oczekuje zwycięstw.
Łamanie kręgosłupa
Nie ma co się Pan wstydzić. Lubi Pan grzebać się w historii i wyciągać wnioski. Proponuję przyjrzeć się tylko okresowi od wkroczenia niezwyciężonej Armii Czerwonej (a za nią oddziałów NKWD) na tereny RP w 1944r. Rozpoczął się wtedy (a raczej był kontynuowany) okres łamania kręgosłupa naszego społeczeństwa – wyniszczenie fizyczne, psychiczne, atominizacja.
Łotysze i Estończycy byli
Łotysze i Estończycy byli w gorszej sytuacji a dziś lepiej sobie radzą.
Ciekawe opracowanie nt. Estonii
Fragment:
Link do opracowania Jana Lewandowskiego (.pdf):
http://jazon.hist.uj.edu.pl/zjazd/materi...
"Trwanie to jednak za mało"
Rzeczywiście, jeżeli chce się coś zmienić, trwanie to za mało. Można liczyć tylko na procesy historyczne, które zadziałają bez naszego wpływu (ale jak, kiedy?).
Z drugiej strony - można by przyjąć bardzo, bardzo trudną postawę - chrześcijanina, który wiedząc, że "prawdziwe królestwo nie jest z tego świata", będzie się zmagał sam ze sobą, bez względu na to, co jest dookoła niego, jakiekolwiek by to nie było, zepsute, niemoralne, biurokratyczne, zbrodnicze, nieludzkie...
...do żródła...
- Czemuś biedny?, boś głupi. -Czemuś głupi?, boś biedny! W 1985 roku, w pierwszomajowym pochodzie szły tłumy. Za oknami śnieg z deszczem, a oni szli -jak chochoły senni i denni. Tak było wtedy w Kielcach, a dziś demokratyczny prezydent usunął z głównej ulicy popiersie Sienkiewicza, a na placyku obok postawił pomnik... dzikiej świni! A mieszkańcy i turyści mają europejskie tło do pamiątkowych fotek. Serce pęka z bólu....sztuka ratuje życie (czasem).
To prawda, w każdym razie dużo w tym prawdy
Niestety, nadal mamy cyrk i można się czuć ubezwłasnowolnionym.
Na obronę nas, Polaków miałbym to, że i inne społeczeństwa w swoim ogóle raczej nie palą się do uczestnictwa w rządzeniu, takich ambicji nie ma zbyt wielu ludzi, "normalny człowiek" chciałby robić swoje, żyć zwyczajnie i taki człowiek liczy na to, że rządzeniem zajmują się fachowcy, stąd niełatwo zmobilizować ludzi (i siebie) do szerszego uczestnictwa.
Tyle, że inne (w domyśle zachodnie) społeczeństwa mają łatwiej, żyją na wyższym poziomie dostatku, są przyzwyczajeni do pewnego komfortu, mają dużo spraw codziennych pozałatwianych a u nas tak nie jest. Polska ciągle się urządza i na niej urządza się przy okazji wielu ludzi, poza tym jest w większym stopniu niż inne kraje polem ekspansji obcych interesów.
Co to jest interes Polski ?
Ile osób tyle będzie wypowiedzi. Jestem szczerze przekonany, że 90% obsady brukowaca wybiórczego, będzie przekonane że działa na rzecz "dobra Polski".
Tylko to "dobro" jest przez nich rozumiane zupełnie inaczej, niż np. przez czytelników PN.
Chwała ojcu Rydzykowi za wniesienie do świata mediów pewnego pluralizmu. Ale - mimo że nie słucham go często - to kilka razy słyszałem z jego anteny wypowiedzi jawnie popierające socjalizm. Wg. mnie to jest właśnie działanie na szkodę Polski. RM nie robi nic w kierunku edukowania słuchaczy w zakresie ekonomii. A tego właśnie ludziom potrzeba - nauczyć ich że poza socjalizmem też istnieje życie!
--
The man who reads nothing at all is better educated than the man who reads nothing but newspapers - Thomas Jefferson.
cytat:Natomiast, kto i gdzie
Panie Czcigodny Autorze.
A co to są interesy polskie?
-----
Eeee, .
eeee.... a jaki kon jest? kazdy widzi
interes narodowy to sprawa prosta, zadawanie pytania odbieram jako pewien rodzaj niedojrzalej sofistyki. Co innego z kwestia, na ile dobrze ktos realizuje polska racje stanu, na ile myli sie/ma racje. Np. Pawel Zalewski albo J.Rokita (z portalu polskaxxi.pl) czy tez Jaroslaw Kaczynski.
Po pierwsze, nie odwolujmy sie ciagle do ugrupowan, ktore nigdy nie zdobyly wiecej niz kanapa prezesa - 1-3% glosow, a wiec UPR, monarchosci i reszta. Nieobecni nie maja racji. Mozemy wybrzydzac na Berluscioniengo we Wloszech, ale konserwatysci powinni byc obecni w polityce, do diaska ! Madry i szlachetny to moge byc dla przyjaciol i rodziny, dla Polski musze byc czystym jak golab, i sprytnym jak waz, tak mowi Ewangelia. Taki profesor Buttiglione dajmy na to, byl ministrem u Berlusconiego zanim go Eurosojuz zniszczyl. Uwazam, ze zamiast opowiadac sobie, ile my tutaj mamy racji etc., powinnismy dzialac ramach systemu, tak robili zawsze madrzy konserwatysci, pierwszy przyklad z brzegu to dzialalnosc polskich politykow w latach 1890-1918 w parlamentach niemieckim, rosyjskim i austriackim. Kadzenie, umizgi, dyplomatyczny belkot - okey, niech nawet okadzaja tego czy innego eurodurnia, ale niechze realizuja polska racje stanu, polskie interesy.
Radykalizm i infantylny nonkonformizm byl przyczyna calkowitej kleski LPR, na ktory 3-krotnie glosowalem, mimo przestrog dojrzalszych ode mnie osob, no i jednak zaluje tego teraz. Przywdocy byli do....niczego.
Po drugie. Nie nalezy z gory skreslac prawicowo-centrowej opcji miedzy od Marcinkiewicza i Rokity az po Kaczynskich. To jednak oni byli na tyle skuteczni, ze najpierw wykopali grob SLD 2004-05, a potem nawet rzadzili - jasne, ze problematycznie, partacko w pewnych obszarach, ale jednak nie jest to dawne ZChN czy AWS. Najlepiej swiadczy o tym ciagle poparcie O.Rydzyka, ktore jest dla mnie rozstrzygajace przy sparawach, ktorych jako zwykly Polak-szaraczek nie potrafie dostatecznie doskonale ocenic z braku odpowiednich informacji.
Po trzecie. Sa oprocz RM i ND media (prawica.net i in. portale maja jednak zasieg mikorskopijny, po prostu kompletnie sie nie licza), ktore moze nie spelniaja kryteriow "polityki narodowej", to jednak robia mimo wszystko sporo dobrej roboty. Np. Rzeczpospolita z calym szeregiem bardzo dobrych pior, jak np. Semka, Wildstein, Ziemkiewicz, Rybinski, prof.Krasnodebski. Niektorzy dziennikarze Faktu, Dziennika i Wprost tez nie sa do pogardzenia, najlepszym przykladem jest tutaj wspomniany, znakomity M.Rybinski, ktory zjadliwoscia antyunijna dorownal ostatnio w Rzepie samemu St.Michalkiewiczowi; ten ostatni przeciez na wiekszy zasieg liczyc nie moze, bo jest na indeksie ze wzgledu na to, ze go Bulgarzy nie lubia, bo jest bardzo anty-.
Po czwarte, nie obrazajmy sie na wspomniane tu srodowiska polityczne centroprawicy, bo jednak to one maja realne szanse aby rzadzic. A celem polityki jest rzadzic, nie narzekac i rozdzierac szaty, co jest glownym naszym zajeciem na Prawicy.Net i tego typu portalach.
Jako centroprawice oczywiscie nie trakatuje PO, bo to nowe wydanie Unii Wolnosci, partii wybitnie antypolskiej; PO zrobi wszystko co zechca od niej mocarstwa oscienne i dalsze, wiec tutaj w ogole trudno mowic o Platfusach powaznie, chyba ze jako o przedstawicielach "naszych okupantow", z ktorymi mozna cos negocjowac w kwestii realizacji polskiej racji stanu.
Denerwujaca dla mnie jest w srodowiskach umiarkowanych konserwatystow czy Rzeczpospolitej maniera ataku na polska prawice patriotyczna jako "imperium Rydzyka", oszolomy, wiecznie wczorajsci itp.; jednak nie nalezy zapominac, ze jest to tylko cena za ktora ludzie tacy jak Ziemkiewicz i in. utrzymuja sie "na topie", moga byc slyszalni i puszczani w najwiekszych mediach majac najwieksza publicznosc, ktorej nonkonformisci nigdy nie beda mieli.
Cinque. Nie optuje tutaj za prostytucja na rzecz "systemu", ale o roztropne dzialanie na rzecz polskiego interesu narodowego. W wiezy z kosci sloniowej w jakiej nieustannie mamy ochote sie zamykac - nic dla Polski nie zrobimy. Uwazam tylko ze nalezy poszerzyc krag zainteresowania o media, ktore bywaja strawne, o piora dziennikarskie, ktore niekoniecznie "sprzedaja sie Niemcom". GoWna nie ma sensu czytac ani przegladac ani nawet brac do reki, ale poza GoWnem i reszta szamba jest juz troche czystego powietrza. Tak mi sie wydaje, chociaz moge sie tutaj mylic.
Natomiast jestem przekonany, ze powinnismy poszerzyc ten nasz prawicowy uklad, bo rozproszenie, zarzuty o zdrade, brak wspolpracy etc. - dzialaja zdecydowanie na niekorzysc polskiego interesu narodowego.
właśnie
Natomiast jestem przekonany, ze powinnismy poszerzyc ten nasz prawicowy uklad, bo rozproszenie, zarzuty o zdrade, brak wspolpracy etc. - dzialaja zdecydowanie na niekorzysc polskiego interesu narodowego.
Też tak myślę.
Do tego dobry, realny program, prawicowy i konserwatywny ale przy tym nie wykluczający (nie zniechęcający) większości społeczeństwa. Oparty na prawdzie i oferujący tyle wolności ile można (bez szkody dla innych), uwzględniający realia i okres przejściowy, nie wykluczający "z klucza" żadnych szerokich grup.
Jak będzie (przyjęty) taki program, zawsze można się do niego odwoływać i to on powinien rozstrzygać o decyzjach i ocenach ludzi, czy go realizują, czy nie.
Dzięki temu mniej ważni stają się ludzie, można pominąć, że się mniej lubi takiego czy innego człowieka, o ile jest to przywódca i nie realizuje programu - można go odwołać i ma on zdawać sobie sprawę, że tym ryzykuje.
Oczywiście, jest problem uzgodnienia programu, stopnia szczegółowości zapisów i potem czujności (kontroli realizacji) i gotowości do powszechnego reagowania w jego obronie.
Ale przecież nigdy nie będzie inaczej, samo sie nie zrobi - albo SZEROKO, POWSZECHNIE przyjmujemy na siebie obowiązek uczestniczenia, czuwania i reagowania albo odpuszczamy. Inaczej żyjemy w demokracji pozornej, czyli demokracji z interesownymi przedstawicielami.
cytat: moge sie tutaj
bo to nie
a osławiony Adam Michnik i jego "GoWno".
-----
Eeee, .
Doprecyzujmy.
Nie
... tylko chcieli wykopać grób Millerowi.
I nie
... tylko raczej generalnie bułgarska ubecja.
1 sierpnia Jerzy Urban, w artykule "Pytanie o męskość premiera"[5], którego adresatem jest premier Leszek Miller, pisze między innymi: "Rząd lewicy stopniowo traci poparcie, wiarygodność, impet. Wyobrażamy więc sobie, że zagraża mu tylko stopniowe obsuwanie się. Możliwy jest jednak również scenariusz bardziej dramatyczny: wybuch wielkiej, kompromitującej afery.
(...)
2 września – Tygodnik "Wprost" w kpiarskiej rubryce "Życie koalicji" opisuje wszystko ze szczegółami. Według "Wprost" przed pierwszym spotkaniem z Millerem Michnik zadzwonił jeszcze do Dariusza Szymczychy (Kancelaria Prezydenta, sam prezydent miał być wtedy za granicą), Krzysztofa Janika (szefa MSWiA) i Jerzego Koźmińskiego (były ambasador Polski w USA, bliski prezydentowi).
3 września – O historię opisaną przez "Wprost" pyta ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Grzegorza Kurczuka Monika Olejnik w "Kropce nad i" w TVN. Minister obiecuje, że zajmie się sprawą.
5 września – O sprawie wspomina "Rzeczpospolita" w artykule "Wielkie pieniądze i wielka polityka w cieniu ustawy o RTV"[6] (nie podaje jednak nazwiska Rywina). Dodaje, że Agora nie chce komentować tych informacji.
6 września – O notatkę "Wprost" pyta Rywina "Życie Warszawy". Ten odpowiada: "Prowadziłem pewne rozmowy handlowe, które zostały opisane tak jak w tym starym radzieckim dowcipie (...) Myślę, że jest nieporozumieniem, gdy niektórzy mylą politykę z negocjacjami handlowymi, z biznesem (...)".[7]
21 września – Janina Paradowska przeprowadza dla "Polityki" wywiad z premierem Leszkiem Millerem. Jednym z poruszanych tematów była sprawa korupcyjnej propozycji Lwa Rywina. Już po autoryzacji wywiadu przez premiera, na prośbę Adama Michnika, Janina Paradowska usuwa z wywiadu wątki dotyczące Lwa Rywina.
29 września – Monika Olejnik w Radiu Zet przeprowadza wywiad z Grzegorzem Kurczukiem.
27 grudnia 2002 – publikacja w Gazecie Wyborczej tekstu "Ustawa za łapówkę czyli przychodzi Rywin do Michnika".
Bułgary!
Zapomniałem.
Myślę se, że mają oni, te Bułgary, tak jak i my bardzo różne tożsamości. Nie jest w nich li i jedynie ta jedna - dopierdolić Polakom. Może jest z nimi tak jak w innym, równoległym wątku, teście na poglądy polityczne. Ja znalazłem się w grupie (zbiorze jak by powiedział zapewne Pan TBM) liberalnych konserwatystów. Ja nazbierałem 93 procentów wolności gospodarczej a inszy liberalny konserwatysta 68%. I on i ja jesteśmy w tej samej grupie; abstrahuję teraz od błędów w programie.
Bułgar - obywatel Polski również, tutaj wracam do wątku, na swój sposób próbuje budować interesy polskie.
Na ten przykład: wspólna jest zapewne dla wszystkich Bułgarów trauma pewnego Bułagrobójcy; strach przed powrotem tegoż.
Czy my, Polacy (a któż jest Polak - o ile nie zbadano jemu genotypu)) nie podzialamy tego samego lęku?
Pozdr.
-----
Eeee, .
Że bułgarska, to mniej istotne. Ważniejsze, że
(...)ubecja
Mniej istotne
Ale nie bylibyśmy sobą, gdyby mimochodem (?) nie wspomnieli o "ubecji" albo "Bułagrach".
Jakie to ma znaczenie?
Rezultat był taki - monolit SLD rozpadł się.
A to, że prawa strona konsumuje efekty rozpadu w taki a nie inny sposób? Mnie to nie zaskakuje. I nie muszę się odwoływać tak jak Pan do ukrytych, zakrytych dla oczu maluczkich przyczyn, związków, itp.
Ma to, to konsumowanie efektów "upadku" czerwonego, sposób trawienia jakieś przyczyny uniwersalne, cosik będącego w dzisiejszym świecie, kulturze, czy Bóg wie w czym (ale nie w takich kategoriach, li i jedynie, jak UB czy Bułgary).
Pozdr.
O poranku, w pełnym słońcu ...
-----
Eeee, .
Na tej zasadzie,
Jakie to ma znaczenie?
... to można przyjąć, że nic nie ma znaczenia.
Pan Pawelka postawił tezę, że
wykopali grob SLD 2004-05
ludzie
opcj(a)i miedzy od Marcinkiewicza i Rokity az po Kaczynskich.
Pan postawił kontrtezę, że jednak nie oni,
a osławiony Adam Michnik i jego "GoWno".
A ja przedstawiłem listę osób i mediów, które do kopania zostały zaangażowane (listę otwiera chronologicznie niejaki Jerzy Urban) i - szukając punktu wspólnego - zasugerowałem, że zleceniodawcą tej roboty była "bułgarska ubecja". Mnie "bułgarska ubecja" kojarzy się z KGB, ale oczywiście zbyt słabo się znam na odmianach ubecji, bym mógł tu coś twierdzić z nadmierną pewnością. Może to tylko walka lokalnych gangów komunistycznych.
A to, że prawa strona konsumuje efekty rozpadu w taki a nie inny sposób? Mnie to nie zaskakuje.
A mnie co jakiś czas jednak tak:
PiS nieoczekiwanie poparło Gadzinowskiego
Z Prezydium Rady Programowej TVP usunięto medioznawcę popieranego przez PO. Na jego miejsce członkowie Rady, związani z PiS i LPR, wybrali dziennikarza tygodnika "NIE" i byłego posła SLD Piotra Gadzinowskiego (...)
To jest rzeczywiście możliwe.