- Czyli uważa pan, że szatan zwyciężył?
- Nie. Powiedziałem, że takie zakończenie nie ma najmniejszego sensu. Nie ma sensu.
- Jak może nie mieć sensu? A przebaczenie? Miłosierdzie? A darowany spokój?
- Bóg nie dopuściłby do tego, aby jakakolwiek z jego owiec uważała kogo innego za pasterza. Nie dopuściłby do takiego pojmowania miłosierdzia i przebaczenia. Spokój, który Bóg nakazał dać szatanowi nieszczęsnemu mistrzowi jest niewolą – niczym ponad. Miłosierdzie nie jest tu nagrodą a przebaczenie, jeśli chodzi o Małgorzatę jest jej karą.
Gdzie tkwi błąd? Poncjusz Piłat po wiekach męczarni idzie za tym, którego skazał na śmierć – idzie za tym, do którego tęskni – oczyścił się Piłat, odpokutował. Mistrz zaś poddał się na długo przed śmiercią, Małgorzata zaprzedała duszę a dana im wiekuista przystań jest ich nieświadomością. Pamięta pan „...świadomość mistrza, niespokojna, pokłuta igłami świadomość gasła..”, gasła odbierając samą możliwość pokuty, zamykając go na prawdę. Nie ma dobra w zakończeniu, a to, co nazywa pan dobrem jest prowizoryczne i plugawe. Bułhakow zadrwił z czytelnika – na tym polega geniusz tej powieści. Patrzcie moi mili, patrzcie pokażę wam jak zło potrafi być subtelne, jak umiejętnie może skrywać się pod postaciami dobra – pokażę wam jak jesteście źli i zepsuci, jacy fałszywi – że sam szatan jest od was lepszy bo chociaż niczego nie udaje. Pokażę wam jaki jest szatan, jak może was zdemaskować, jak potrafi być uprzejmy i przebiegły. Pokażę wam zło w czystej postaci, które na koniec mej powieści zaczniecie uważać za dające szczęście pragnącym miłości, pokażę wam zło, które zaczniecie uważać za dobro. Drwi z pana Bułhakow.
- Jakże drwi? Jak drwi? Przecież oddzielam zło od dobra w jego powieści..
- Oddziela pan czy raczej odnajduje je na każdej stronie, w każdej postaci – może za wyjątkiem Jeszui? Odróżnia czy raczej demaskuje samego siebie? Swoją złożoność?
- Złożoność?
- Tak. W trakcie czytania orientuje się pan co może uchodzić za światło a o za cień. Po ostatnim rozdziale zaś uważa, że wszystko się dobrze skończyło – miłość zwyciężyła – Małgorzata i mistrz nigdy się nie rozstaną, będą ze sobą i dla siebie po wsze czasy.. A to właśnie zakończenie a raczej pańska reakcja na zakończenie jest tym, co choć nie dopisane, stanowi sedno całej powieści.
- Co mianowicie?
- Że człowieka łatwo zwieść. Łatwo zaślepić. Łatwo sprawić żeby zło za dobro przyjmował – tak jak Małgorzata, tak jak mistrz, którzy dla miłości – czyli dobra zapominają o jej właściwym znaczeniu. Bo miłość nie jest tym, co powiedział Woland, a mianowicie: „ten który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha”. Miłość jest walką o los tego kogo się kocha. Czynem nie biernością. Ani mistrz ani Małgorzata walcząc o wspólne szczęście nie pomyśleli o szczęściu dla drugiego. Niewola bowiem nie jest szczęściem.
- Ale przecież to Bóg nakazał szatanowi dać im wiekuistą przystań, bo nie zasłużyli na niebo ale na spokój.
- Ale przecież to człowiek napisał o decyzji Boga, która jest absurdalna i dlatego mówię o bezsensownym zakończeniu tylko w odniesieniu do takiego przedstawienia Boga. Zamiar Bułhakowa przecież sprawdził się wyśmienicie. A książka wcale nie dobiegła końca, historia wcale nie została dopowiedziana – podobnie jak powieść mistrza czeka na dopowiedzenie.
- Co też pan mówi?
- Tak, tak drogi panie – historia mistrza i Małgorzaty wymaga dopowiedzenia.
"Pokażę wam zło w czystej
"Pokażę wam zło w czystej postaci, które na koniec mej powieści zaczniecie uważać za dające szczęście pragnącym miłości, pokażę wam zło, które zaczniecie uważać za dobro."
Podobną myśl wyłożył F.W. Nietzche choć zapewne nie do końca o to samo mu chodziło. Zainspirowało go to do przewartościowania wszystkich wartości. Pani Magdo wpis nieco pesymistyczny…
Pesymistyczny?
To tylko ukazanie geniusza Bułhakowa, który nie ograniczył się do samej powieści. Zreszta tak jest - często zło za dobro uważamy..
Kłaniam się!
Eee tam pełen optymizm. To
Eee tam pełen optymizm. To chyba dobrze, że człowiek nie potrafi być jednak gorszy od Szatana?
Choć interpretacja do gustu mi nie przypadła;)
zgubiłem sie...........
Czy to pani próba literacka, pani Magdo czy jak? Brzmi jak polemika, tylko nie wiem kogo z kim......i zdaje się,że to nie jest skończone czy jest? Czy mogę prosić o link, żeby przeczytać całość? jeśli to możliwe?
Chyba rzeczywiście sie pogubiłem........
pozdrawiam
Cezary....