Być kobietą..
Dawno, dawno temu przechadzając się krakowskimi Plantami z zaprzyjaźnionym poetą, usłyszałam, że piękno nie tkwi w naturze a naszym jej udoskonalaniu. Że piękno wypływa z twórczości. Że twórczość do jakiej jest zdolny człowiek kształtuje owo piękno. I jak kamień z natury nie jest pięknym a pięknym czyni go dzieło ludzkich rąk, i jak kolory na palecie nie są piękne a pięknymi czyni je dłoń malarza, tak też jest i z człowiekiem – z jego duszą i z jego ciałem.
Rzecz tyczyła się wtedy kobiecości. Uparcie twierdziłam, że kobiecie nie potrzeba żadnych zbędnych dodatków, że tylko jej naturalność jest jej pięknem. Jej oczy bez cieni i tuszy, jej policzki bez pudrów, fluidów, jej usta bez szminek, błyszczyków, jej uszy bez kolczyków, nadgarstki bez bransolet. Uparcie do tego stopnia, że w duchu pomyślałam, iż mój poeta nie tylko nie wie czym jest piękno, ale w dodatku chcąc upiększać kobietę, chce poprawiać dzieło Boga, że to jest próżne i pyszne i.. jak mogą mu się podobać te puste lalki upodobnione do kobiet, które życie trawią przed lusterkiem i nie potrafią wznieść się odrobinę wyżej, tam gdzie aniołowie, gdzie muzyka, gdzie święci, poeci, pisarze, malarze? Jak poeta może widzieć piękno (nie płynące z wnętrza) w sztucznym, plastikowym człowieku? Dawno, dawno temu przejaskrawiając i doprowadzając do skrajności jego ujęcie piękna nie zrozumiałam poety.
Czy kobiecość oznacza tipsy, farby na włosach, żółte buciki na dziesięciocentymetrowych obcasach? Czy oznacza obgryzione paznokcie, płaskie sandały, grzecznie upięty koczek? Czy poecie chodziło o puste lale? W żadnym wypadku. Znam człowieka, który w życiu kieruje się prostym stwierdzeniem: jeśli coś nie jest niemoralne, nie może być złe. Czy niemoralne jest wyglądać jak kobieta? Czy niemoralne jest być piękną? Czy niemoralne jest podkreślać piękno? Czy niemoralne jest podobać się mężczyźnie?
Sprzeciw, z którym się spotkał mój poeta wypływał z takiego właśnie podejścia: wartościowsze jest dbanie o duszę a nie o ciało (rzecz jasna ale..). I ze stereotypu: kobieta, która wygląda jak „z żurnala” niczego wartościowego sobą nie przedstawia; kobieta, na którą nie zwraca się uwagi w tłumie – szara myszka z książką w ręku - posiada wartość absolutną.
Dlaczego o tym piszę? Czekałam ostatnio na stacji metra na pociąg w stronę Kabat. Na peron weszła dziewczyna w białej bluzce wpuszczonej w modne od paru lat jasne szorty. Długie rozpuszczone włosy, pasek od torebki między piersiami, płaskie buty, delikatny makijaż, szczupła, opalona. Nie wyglądała wyzywająco a ślicznie. Nie była ani „pustą lalą” ani „szarą myszką”. Każdy mężczyzna musiał na niej zatrzymać wzrok, który potem ukradkiem wciąż ją dosięgał - zdawać by się mogło - mimowolnym spojrzeniem. Spojrzeniem, które wyrażało podziw a nie drapieżną żądzę zawładnięcia tym naprawdę pięknym ciałem i które krzyżowało się po drodze ze spojrzeniem wściekłym, zazdrosnym, należącym do ich mniej ładnych pań.
Patrząc na tę plątaninę niewypowiedzianych zachwytów i przemilczanych wyrzutów, szybciutko zdałam sobie sprawę z przynajmniej trzech stereotypów, jakimi przecież ja sama żyję:
1. Że mężczyzna myśli tylko o jednym
2. i dlatego lepiej jest nie rzucać się w oczy i nie narażać na gwałt spojrzeniem, czy ocenę mojego ja miarą mojego wyglądu
3 Że „szare myszki” są bardziej wartościowe od „pustych lalek”, bo nie interesuje ich co myślą o nich inni i nie trwonią czasu na mizdrzeniu się przed swoim obliczem
Same bzdury!
Po pierwsze: mężczyźni nie myślą wcale o jednym. Nasze czasy zabiły w nas wrażliwość na piękno i dlatego tak trudno jest uwierzyć, że mężczyzna może zwyczajnie coś podziwiać, zachłysnąć się pięknem kobiety bez dodatkowych efektów fizjologicznych. Że przecież nie jest ślepcem..
Po drugie: nieprawdą jest, że „szarych myszek” nie interesują myśli na ich temat. W naturę kobiety wpisana jest chęć podobania się innym, a przynajmniej „temu jedynemu”. Jesteśmy próżne – oczywiście każda w innym stopniu, ale wszystkie szukamy poklasku, akceptacji, zachwytu właśnie nami, nie inną. I nieprawdą jest, że lepiej nie rzucać się w oczy, skoro budzi się w nas zazdrość, jeśli nasz mężczyzna patrzy z rozmiłowaniem na brunetkę siedzącą przy stoliku obok zamiast na nas. I nieprawdą jest, że rzucanie się w oczy oznacza ubieranie się i malowanie jak prostytutka (czego niestety kobiety nieraz nie rozumieją).
Zaryzykuję stwierdzenie, że to kobiety ze zwykłej babskiej zazdrości doprowadziły do podziału na „zakonnice” i „dziwki”, z których każda jest dumna z przynależności do jednej albo drugiej grupy. Ja jestem piękna - ja mądra. Mnie podziwiają za ciało - mnie za uduchowienie. (Może sztandarowe feministki wyglądają jak mężczyźni aby tego podziału uniknąć?). A mój poeta podziwiał piękno zewnętrze, szukając przede wszystkim wewnętrznego. I jakież wielkie dla każdego poety szczęście gdy owe połączenie odnajdzie!
Jak to jest z naszą kobiecością? Wskakując w spódniczki, szpilki, malując się i perfumując - nie ujmujemy niczego naszej duchowości. Będąc pięknymi nie stajemy się pustymi. Tusz na rzęsach nie przeszkadza w czytaniu Ojców Kościoła. Szminka na ustach nie nakazuje im paplania idiotyzmów. Możemy być naszym mężczyznom kochankami i muzami, w nas mogą mieć oparcie, od nas rozpoczynać wielkie życiowe dzieła. Nasza kobiecość - dana nam przez Boga - nie jest przecież ujmą, może dodawać nam skrzydeł (o ile nie popadniemy w pychę).
Po latach okazuje się, że podczas rozmowy z poetą na krakowskich Plantach nie on był przyziemny i małostkowy.. Żeby tak częściej kobieta odkrywała stereotypy, które kierują jej działaniem.. - może wtedy częściej doceniałaby siebie miast pałać zazdrością i ciskać pogardą pod adresem kobiet nie wstydzących się być nimi w pełni? Noszenie kolczyków to wszak całkiem przyjemne podkreślenie piękności płci..

Magdalena Żuraw
inne teksty autorki...
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 2975



Chylę czoło przed mądrością
i zachwycam się pięknem.
Naprawdę nawet nie jestem tak pod wrażeniem pani przemyśleń, co bezpośredniości wyartykułowania tej prawdy. Rzadkość, wielka odwaga, moim zdaniem.
I przypomniało mi to młodzieńcza onegdaj dyskusję z kolegami. Otóż istniała wtedy (byc może i dziś dalej) swoista symbioza dziewczyny ładnej i dziewczyny inteligentnej. Któryś ze szkolnych kolegów stwierdził - piękną można wziąć na chwilę, zaś tę brzydszą na całe życie. Pamiętam - zdumiało mnie to i zapytałem naiwnie:
Z pierwszą częścią stwierdzenia się zgadzam, lecz z drugą nie mogę - przecież ta brzydsza zazwyczaj kieruje się w życiu nienawiścią i dobrze skrywaną pogardą? Może próbą ściągnięcia ze stołu dobrego kąska? Więc jak?
Głupiś - zostań przy pierwszej, będziesz zdrowszy - odparł ten kolega :)
Epilog.
Niedawno dowiedziałem się po latach, że pozostał starym kawalerem :D
---------------------
Dlaczego w Polsce nie będzie nigdy dobrze? Bo nie ma JOW.
www.jow.pl
Taa
Naprawdę nawet nie jestem tak pod wrażeniem pani przemyśleń, co bezpośredniości wyartykułowania tej prawdy. Rzadkość, wielka odwaga, moim zdaniem.
Pucu pucu.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Chylę czoło przed
"Magdalena Żuraw na prezydenta UE!"

mężczyźni tylko o jednym
pozdrawiam z czerwonego Porsche
TBM
Oj smoli, smoli... I to na czarno. Cały sie upaprał...
Pozdrawiam skonsternowany znad białych cholewek...
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
wspólnota
Możemy co najwyżej "pójść w koperczaki".... na piwo;-)
pozdrawiam zgrzybiały
TBM
No ..."aluzji nie poniał"...-:))))
Ja te białe cholewki smalę.
-:)
Jakbym usmolił, to dopiero bym popamiętał...
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
trafiony - zatopiony
Cholewki w koperczakach smalimy oczywiście
pozdrawiam niniejszym przepraszając
TBM
-:)
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
wiosna idzie
Czasami ta naturalność jest straszna. Wczoraj jechałem tramwajem, wsiadły maturzystki w letnich sukienkach. Jedna z nich miała wąsiki. Dodatkowo była brzydka i się garbiła. Dzień miałem zepsuty. Więc apeluje. Dziewczęta nie zapuszczajcie wąsów.
No, chyba że to był
No, chyba że to był maturzysta.
======
Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć, hasłem Polaka zginąć lub zwyciężyć
Niestety była to
Niestety była to maturzystka
Nie ładnie Panie Janie...
Nie ładnie Panie Janie... szydzić z cudzego nieszczęścia
===
www.karpisiak.blogspot.com
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
Nie szydzę. Nieszczęśliwy
Nie szydzę. Nieszczęśliwy to jestem ja jak coś takiego widzę. Usunięcie włosów z twarzy chyba nie jest kłopotliwe dla kosmetyczki.
Zwrócę też uwagę na dumę dziewcząt wychowanych w Mac Donaldzie ze swojego nienaturalnego tłuszczu który uwydatniają obcisłymi ubraniami (wyglądają jak nadmuchane balerony).
kosmetyczka
Proszę się przejść najpierw do gabinetu, popatrzeć na ceny tego typu zabiegów, porozmawiać o ich skuteczności, a może na sobie wypróbować...:)
A najlepiej też spojrzeć w lustro i zastanowić się, dlaczego jest Pan sam?
O a jestem?
O a jestem?
takoż
Pan tu na forum deklarował
ja na forum?
ja na forum?
Ależ, ależ. Zapewne jest
Ależ, ależ. Zapewne jest to świadomy wybór ideowy.
A jeśli kosmetyczki za drogie, to zostaje penseta i do roboty, hehe.
======
Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć, hasłem Polaka zginąć lub zwyciężyć
he he
wie Pan co, spotkałam kilka razy kobiety z tzw. wąsem i naprawdę im współczułam, pensetą można usunąć delikatną nadwyżkę, ale nie...
na szczęście są mężczyźni, którym to nie przeszkadza te kobiety kochać i również tacy, którym kultura nie pozwala takich kwestii poruszać, o delikatności już nie piszę, wszak tu prawicowy testosteron panuje
Jeszcze na temat wąsów
Według najnowszych badań - kobieta może zlikwidować wąsy, pijąc duże ilości herbaty miętowej.
To bardzo optymistyczna
To bardzo optymistyczna wiadomość. Choć z doświadczenia wiem że pomimo picia herbaty miętowej dalej muszę się golić, ale za to łysieje. Może gdybym nie pił herbaty miętowej to bym miał afro i brodę taliba. Albo ta herbata tylko na kobiety ma działać.
Nie ma takich włosów, których nie można usunąć. :)
Pięknem kobiety jest
odrobina niepewności zauważanej, kiedy wątpi, czy śmiałość kaprysu nie przekracza urody ciała, które posiada. Przyłapana na tym zwątpieniu, bywa, że reaguje rumieńcem.
Biada jej, jeśli nie wyczuwa tej granicy.
Takim kaprysem może być odważna forma, makijaż,fryzura, kreacja.
Tak więc każda ma inne granice.
Stereotypy, to "style" odległe od granicy "zwątpienia".
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
I rozprawiajac się ze
I rozprawiajac się ze stereotypami wykreowala pani kolejny stereotyp, że najlepiej jak ktos jest piekny, (piekna) mądry ( mądra), zdrowy ( zdrowa) no i jeszcze - a cóz to szkodzi - bogaty ( no kobieta, jakby w naszej kulturze, niekoniecznie, nawet - na męskim tle - nie wypada,by sie wypychac pod tym względem pierwszoplanowo.). Chwileczkę. Że juz ten życzeniowy stereotyp obowiązuje? No własnie. To o czym jest ten tekst?
Sa kamienie piekne z natury i kamienie piekne po oszlifowaniu. I sa kamienie, które nie podobając się ogólnie, spodobaja się komuś szczególnie, jak nie z wyglądu ( choć czym jest gust?), to użytkowo, bo grzeją, albo świecą, albo zamieniają się w chleb, Bóg raczy wiedzieć. I nie ma żadnej, ale to zadnej reguły w swiecie kamieni, która by jeden kamień wywyższała ponad drugi z jakiegokolwiek względu. Tak, jak nie ma żadnej reguły, któraby zabraniała ludziom przebierac do woli w znalezionych kamieniach, w poszukiwaniu czegoś nadzwyczajnego.
Oczywiście, że mężczyźni przez całe życie nie myślą tylko o jednej...Naturalnie niemożliwe. Tu się z panią zgodzę. Ale zeby zaraz tak się rozpisywać...
Acha, to nie w kobietach rodzi się zawisc o inne kobiety. To nie ich naturalna skłonność. Ta zawisć przechodzi na nie z męskich serc i oczu...Prędzej, czy poźniej mężczyzna staje się katem wszelkiej "solidarności jajników".
I nie wiem, czemu pisze pani tak, jakby większosc kobiet uwazała, że nie można jednoczesnie być wyzywającą i skromną. Przecież ta dychotomia jest przypisana kobiecie z natury i całkiem poprawnie na ogół jest przez nie rozpoznawana i adaptowana..
Odpowiadam:
A nie jest najlepiej jak ktoś jest piękny i mądry?
Zdrowie, wiadomo, najważniejsze.
Ale żeby być pięknym, mądrym, zdrowym - doprawdy - trzeba być bogatym?
Bogactwo nie jest grzechem.
I nie wmówi mi Pan, że nie chciałby Pan być bogaty - nie dla samego bogactwa a dla możliwości jakie daje.
Ja bym chciała.
Zwiedzić Kościoły całej Europy; otworzyć kawiarnię połączoną z antykwariatem, gdzie mógłby Pan przesiadywać czytając i popijając kawę z puszystą pianką; dać pieniądze mojej przyjaciółce żeby mogła otworzyć ośrodek dla upośledzonych dzieciaków; wydawać książki zdolnych i niezauważanych prawicowców; pomóc materialnie księdzu Zaleskiemu, fundacji Brata Alberta; przekazać odpowiednią sumę na odrestaurowanie zakonu Dominikanów w Lublinie; nakręcić film o sprzedawaczyku, zdrajcy Wałęsie i zrobić wokół niego wielki szum medialny na całym świecie; zapewnić moim rodzicom piękną starość bez zmartwień związanych z wysokością emerytury i miesięcznych rat pozaciąganych w życiu kredytów.
Chciałabym. I nie widzę w tym nic złego.
I co Pan z tymi kamieniami?
Przecież wiadomo,że każdy kamień... (i tu ciąg Pana wywodu),
a to miał być tylko przykład.
Jak u Arystotelesa, który mówił o cegle i ręce rzeźbiarza..
To nie w kobietach rodzi się zawiść o inne kobiety?
Zawiść może "przechodzić"?
Czyli mężczyna czuje zawiść patrząc na inną kobietę i tą zawiścią zaraża swoja panią? A to zabawa teza :)
Zupełnie nie logiczne zdanie Panu wyszło.
Poprawne ale, kurcze, bez sensu :)
Ale wiem , o co Panu chodzi i zdziwię Pana - mi chodzi o to samo. Zawiść rodzi się w kobiecie z zazdrości o spojrzenie swojego mężczyzny. I dlatego napisałam, że to kobiety z zazdrości doprowadziły do podziału na "zakonnice" i "dziwki".
Nie piszę tak, jakby większość uważała.
Piszę to, co widzę po twarzach przedstawicielek "dziwek" i "zakonnic" w bezpośrednim starciu i to, co sama czuję. I nie uważam, że nie można być skromną i "wyzywającą" jednocześnie.
Kłaniam się!
Ależ oczywiscie, że
Ależ oczywiscie, że pięknosc , mądrosc, zdrowie , bogactwo i kawunia w pięknych okolicznościach przyrody. Idealnie.Tylko czy ktoś w ogóle uwaza inaczej? Czy trzeba do tego przekonywac, albo to usprawiedliwiać? Byłbym zdziwiony. No ale jest tez szczęscie szcególne w przeciwieństwie do tego wszystkiego, co pokazuje przykład pewnego świętego człowieka, który nie dośc, że to, o czym mowimy, miał w całkowitej wzgardzie, to jeszcze obrzucał się robactwem, a kiedy ono z niego złaziło " na powrót nagarniał je na siebie i wpuszczał w rekawy"...czerpiąc z tego radośc zycia. Ha, osobiście się wzdrygam i mimo świętej intencji - nie polecam. Jednakowoż okazuje się, że każdy sam musi znaleźć receptę na siebie.
Z kamieniami to chodzi o tę pani dyskusję z poetą i zarysowane w niej dwa przeciwległe stanowiska. A tu nie ma albo, albo. Tu jest i tak, i tak...
Kobieca zawiśc. Tak, dobrze mnie pani zrozumiała, mimo logicznego qui pro quo.( może więc to prawda, że w sprawach damsko - męskich logika jest najmniej z przydatnych instrumentów porozumienia). Zawiść powstaje w kobietach, ale nie z nich samych, lecz na sposób odzwierciedlający. A lustro nie ponosi żadnej winy za to, co w nim widzimy.
Jednoczesnosc bycia skromną i wyzywającą nie zakłada schizofrenii.
Jest to naturalna jednoczesność gotowości bycia i taką, i taką, albo raz taką, raz taką. Jestem pewien, ze tu także pani wie, co mam na myśli.
Pozdrawiam
jeszcze rok temu..................
to wszystko prawda droga pani Magdaleno, tyle, ze ja pamiętam panią z gdy obce były pani tematy estetyczne, skupiała sie pani na duchowości, logice, to było imponujące. Widzę, że odnalazła pani w sobie (a może bardziej w ogóle) również piękno, które należy pielęgnować, np. tuszami, pudrami, odżywkami itd, i tak trzymać brawo........ tylko proszę sie nie zmieniać jak to kobiety zwylke czynią i, nie pisać na lewicowych portalach, brak takiej wrażliwości na tym forum byłoby wielką stratą........
serdecznie pozdrawiam
cezary wolanin juz z bydgoszczy
Panie Cezary!
A cóż nagannego jest popisać czasem o lżejszych rzeczach, które nas przecież (pomimo lekkości) dotyczą?
Pisząc o kobiecości nie nadaję się na portale lewicy.
Również pozdrawiam, nadal z Warszawy.
Jestem nikim by oceniać...
Jestem nikim by oceniać... ale na moje oko ma Pani talent, pięknie Pani pisze. W każdym razie bardzo miło się czytało :-)
===
www.karpisiak.blogspot.com
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
@Marek Karpisiak
Podzielam Pana spostrzeżenia, choć :
"Najsprawiedliwsza opinia o większości kobiet jest obrazą, dla ich wyjątków" - A.Świętochowski
nie rozumiem cóż ten cytat
nie rozumiem cóż ten cytat ma wspólnego z moimi spostrzeżeniami...
===
www.karpisiak.blogspot.com
"Jedynie Prawda jest ciekawa" Józef Mackiewicz
Wiosenne refleksje nad estetyką.. Alleluja!
Gdy chodzi o kobiecość, z mojego skromnego oglądu wynika, że kobieta jest najdoskonalszym spośród stworzeń Bożych.
A na poetów proszę uważać. Szczególnie na Plantach.
Pozdrowienia z Krakowa.
--
Gdy chodzi o sprawy wzniosłe, zapraszam do zainaugurowanej w styczniu akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"). Każdy z nas jest w stanie przeczytać "Raport Witolda" i zachęcić do jego przeczytania co najmniej jednego ze znajomych.
http://michaltyrpa.blogspot.com/
tylko wtedy gdy jest wrazliwa, kochac potrafi i jest kochana
A na poetów proszę uważać. Szczególnie na Plantach.
Pozdrowienia z Krakowa.
--
Gdy chodzi o sprawy wzniosłe, zapraszam do zainaugurowanej w styczniu akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let's Reminisce About Witold Pilecki"). Każdy z nas jest w stanie przeczytać "Raport Witolda" i zachęcić do jego przeczytania co najmniej jednego ze znajomych.
http://michaltyrpa.blogspot.com/
Bo poza tym kobiety to bardzo ulomne stworzenia panie Michale. Polecam panu apel pana Artura Gorskiego.
Co zas sie tyczy poetow krakowskich i przeslan DLA KOBIET to mamy podobne zdanie.
´Na wiosne kwiatki rosna i kwitnie miesiac maj´.
Gdziez pan to sie zagubil, smoku w objeciach Sadurskiego?
Na Sadurskich- jak na poetow na plantach tez radze uwazac.
Uśmiechając się
Uśmiechając się napiękniej ja potrafią kobiety, pozdrawiam Panią niezwykle serdecznie;-)
Donatella
*
Zależy oczywiście od długości tego paska między piersiami. Najlepiej by było zapytać jakiegoś faceta co czuł, bo na moją psychologiczną intuicję, Pani odczucia w tym temacie mogą być nieco odmienne od męskich. Ale może jestem seksistą.
Kobieta wybiera obszar siebie w ramach którego chce zwracać uwagę innych ludzi. Smarowanie gęby makijażem i szminką, noszenie obcisłych ubrań, podobnie jak branie sterydów przez facetów, jeśli nie przekreśla to zdecydowanie obniża ocenę takiej osoby na skali intelektu.
Myślę że continuum głupia -- mądra, oraz majstrująca przy wyglądzie -- "out-of-bed-look" w dużym stopniu się pokrywają. I nie jest to stereotyp, tylko całkiem przyzwoita korelacja, jak mniemam. Preselekcja.
Feministki wyglądają (w dużej części) jak mężczyźni, bo nie powiodło im się w roli kobiet. Preselekcja a nie stereotyp. Brutal truth.
Pani na szczęście feministką nie jest...
"Na peron weszła dziewczyna
w białej bluzce wpuszczonej w modne od paru lat jasne szorty. Długie rozpuszczone włosy, pasek od torebki między piersiami, płaskie buty, delikatny makijaż, szczupła, opalona. Nie wyglądała wyzywająco a ślicznie."
To "ślicznie", to by się nawet zgadzało, gdyby nie te „modne od paru lat jasne szorty”. Szorty to krótkie spodnie, a spodnie są strojem męskim i dodają całej tej uroczej scenie posmaku transwestytycznego. Mocny progresywizm, zero kobiecości.
Mamy różne gusta
.
Wiem, że mamy
Nie wiedziałem jednak, ze Pan gustuje w transwestytyzmie.
*
Tylko tradycyjne stroje podkreślają kobiecość. A nie tam szorty czy paski mędzy piersiami.



Ryc. 1.
Ryc. 2.
Ryc. 3.
f32 jest
prawdopodobnie muzułmaninem. Stąd jego przywiązanie do muzułmańskiego kanonu estetycznego.
Jestem Polak, szlachcic,
Jestem Polak, szlachcic, sarmata! Babinicz! Niszczyciel progresywizmu!
__________________
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sarmaci
E, przesadza Pan. Niech Pan
E, przesadza Pan. Niech Pan nie mówi, że się nie podobają Panu dziewczyny np. w podkreślających ich kształty jeansach. Przecież w tym nie ma żadnego braku kobiecości.
Drogi Panie,
zarówno mężczyźni w kieckach, jak kobiety w portkach, to nieszczęsne ofiary zaburzenia autoidentyfikacji znanego jako transwestytyzm. Ścieżka: http://pl.wikipedia.org/wiki/Transwestyt.... Trudno, żeby człowiekowi normalnemu podobało się coś, co jest zaburzeniam autoidentyfikacji.
Mi tak się podobają się
Mi tak się podobają się kobiety i w sukienkach, i w spódnicach, i w spodniach, i bez niczego. Jedyne co mnie denerwuje to zimą jak widzę takie w przykrótkich kurteczka którym zawiewa nery. Sukienniki mini w zimie przestały mnie denerwować gdy koleżanka wytłumaczyła mi że rajstopy są bardzo ciepłe.
Wiarygodność tych
Wiarygodność tych tłumaczeń jest taka sama jak tłumaczeń mojej znajomej, że kobiety malują się dla siebie, a nie dla mężczyzn.
Jakby nie patrzyć ma Pan w
Jakby nie patrzyć ma Pan w tej kwestii bardzo radykalne zdanie. Rozumiem, że można być mocno konserwatywnym w kwestiach obyczajowych, ale myślę, że uderza Pan trochę ze zbyt grubej rury nazywając kobiety w spodniach ofiarami tranzwetytyzmu. Szczerze mówiąc to nie znam chyba żadnej przed 70-tką, która by nie chodziła w spodniach.
Co racja, to racja,
zdanie mam radykalne. Zresztą, może nie tyle radykalne, co realne, bo oparte na fenomenologii. Granica wiekowa, którą Pan podaje, nie istnieje. U mnie na osiedlu spacerują transwestytki po osiemdziesiątce. Kobiety normalne oczywiście też występują w przyrodzie, i to w każdym wieku, ale ich liczba nie przekracza 10% populacji wszystkich kobiet.
Swego czasu miałem na
Swego czasu miałem na studiach jedną sąsiadkę, która i zimą i latem chodziła w długich, wełnianych spódnicach, więc wedle Pańskich kryteriów była normalną kobietą. Zero, po prostu zero kobiecości, jakbym miał do wyboru ją i celibat z pewnością wybrałbym celibat. Sto razy bardziej wolę rzeczone "tranzwestytki"
A swoją drogą, chyba nie mówi Pan kobietom wprost wszystkich prezentowanych tu przemyśleń :)
Drogi Panie,
zwracam się do Pana z prośbą, aby Pan nie pisał „tranzwestytki”, tylko „transwestytki”. Co ja mówię kobietom-transwestytkom? Ja w ogóle nie rozmawiam z transwestytkami, jeśli nie zmuszają mnie do tego okoliczności służbowe. Nigdy w życiu (a żyję już lat 63) nie umówiłem się z transwestytką na kawę, do kina ani na potańcówkę, toteż nie miałem okazji niczego istotnego powiedzieć żadnej z tych nieszczęsnych, zboczonych istot ludzkich.
Pardon. Czyli podsumowując,
Pardon. Czyli podsumowując, kobiety, które chodzą w spodniach to wg Pana "transwestytki" i "nieszczęsne, zboczone istoty ludzkie"?
Podsumowując,
tak jest, szanowny Panie.
Ok. W wielu kwestiach się z
Ok. W wielu kwestiach się z Panem na tym portalu zgadzałem, ta przyznam trochę mnie zszokowała swym radykalizmem, ale nie można Panu odmówić bezkompromisowości i odwagi w głoszeniu poglądów.
A ja się zgadzam
tylko że niestety ja nie miałem możliwości nie spotykać się z nie-transwestytkami, bo dzisiaj naprawdę trudno znaleźć kobietę noszącą tylko sukienki i spódnice.
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
Wie Pan,
jeszcze trudniej je kupić..
I dlatego właśnie
kobiety powinny uczyć się zamiast pisania i czytania rzeczy pożytecznych, jak szycie np. :)
_____________________________________
Punkt krytyczny kultury
:)
Nie muszą nawet zamiast ale szkoda, że nie potrafią.
Osobiście umiem tylko przyszywać guziki :(
W dawnych dobrych czasach byłabym albo krawcową i szyła piękne suknie, albo "panienką z dobrego domu", której by je szyto, a dziś..
Chińskie fatałaszki w każdym sklepie i zero gustu w kroju i doborze kolorów..
Dramat! ;)
Pani Magdo dramat prawdziwy polega na tym ze dziewczyna
o takiej jak pani uroczej buzi ( bo nie mozna tego pani odmowic) nie dostrzega faktu ze ladna sukienke i kupic i zrobic mozna z byle czego jesli sie nie ma szczegolnych problemow z sylwetka. O wiele trudniej znalezc kochajacego, czulego meza tudziez zone (jesli sie jest mezczyzna) i dostrzec w pore ze taki mezczyzna - maz pania obdarza zaufaniem i swoja wiernoscia obdarowuje.
Wahalam sie czy pisac tutaj wogole, bo widze ze miota sie pani w obronie pana Jakuba a prosze mi wierzyc to pani kompletnie nie pasuje.
Ostatnia rzecza jaka kobiety potrzebuja sa przeslania. Zarowno feministek jak i anty.
Tzn - ja tak czuje- nie wiem jak pani.
Co zas sie tyczy Chinczykow to wlanie Republikanie - konserwatysci sa za otwartym rynkiem a Demokraci w USA za jego zamknieciem rowniez przez OPEC-iem.
Nie sluchala pani ekonomicznych wynuzen pani Clinton?
Pani Magdo- szczera i zyczliwa rada. Ma pani wypisana na twarzy wrazliwosc. Prosze raczej siegnac do tych mlodzienczych przekonan. One czesto sa bardziej prawdziwe niz rady zlych doradcow.
Pan Jakub zas - powinien rycersko wybrnac z tego blota sam.
To nie pani zadanie - a juz na pewno nie poprawianie czyjegos prawdziwego bledu.
Przyrownanie kobiet w spodniach do ´transwestytek´????
Co to wogole jest? i kobiet na wozkach szukajacych dla siebie ubran (moze sukienek) do poprawnosci politycznej pana Jakuba to blad.
PS- szmatki to nie zycie ludzkie. Zapewniam pania ze cala szafa ciuszkow i szpilek oraz tona tapety na twarzy nie zastapi pani zwyklych uczuc ludzkich, ludzkiego ciepla.
ojoj, a gdzie ja piszę o
ojoj, a gdzie ja piszę o tonie tapety???
gdzie piszę, że ubiór ważniejszy od duszy??
gdzie bronię przekonań pana Jakuba??
gdzie stawiam wyżej wygląd nad ciepło i wrażliwość??
gdzie wykazuję, ze kobieta w spodniach to transwestytka??
gdzie piszę, że trudniej jest wyszukać sukienkę niż mężczyznę z całym przybytkiem, jaki Pani wymieniła??
gdzie się miotam w obronie Pana Jakuba (z którym się nie zgadzam)???
co ja mam do republikanów i demokratów i ekonomicznych peplań pani Clinton???
jakich mam doradców?
i czemu czytając mój lekki felieton uważa Pani, że nie mam prawdziwych przekonań?
Ależ mnie Pani zaskoczyła Panem Jakubem! :)
i co w tym wszystkim robi kobieta na wózku??
czy ja uważam że szmatki to ludzkie życie??
Czemu tyle niesłusznych i nie wiem doprawdy skąd wziętych twierdzeń mi Pani przypisuje??
Czy ja zapewniam, że cała szafa ciuszków i szpilek zastępuje zwykłe uczucia?????????
Ojojoj - się narobiło..
Po prostu nie pasowal pani ten tekst
a nie tylko ja odnioslam wrazenie ze cos chce pani udowodnic, ale nie wiadomo o co chodzi.
Np z tym poprawianiem natury nie wiadomo czy chodzi o pochwale zaplodnienia in vitro czy jakas antyteze dla babiszonow niewatpliwie robiacych z kobiecosci teze, w dodatku polityczna.
Nadal upieram sie ze:
a) nie ma antytezy na glupote (feministki)- najlepiej po prostu jej unikac
b) robi to pani nie dla siebie, bo chyba pani wie ze jednak w jakims stopniu kazda kobieta jest i chce byc indywidualna a nie przecietna, czyli - dla kazdego.
c) z tymi sukienkami to juz odjazd. Trudno dostac????
Gdzie? W Polsce - kraju fatalaszkow dla kobiet i kraju w ktorym nie ma dobrej jakosci ubran dla panow a jesli pani znajdzie to w rozmiarach na cztery brzuchy i wzrost malego rycerza????
d) kobieta w wozku rowniez niestety zdaniem pana Jakuba powinna cierpiec w domu. Tyle pamietam. Widocznie pan Jakub ma niezbity talent do zdobywania sobie serc dam.
e) jesli chce pani cos powiedziec miedzy wierszami - np w kwestii (jak sie z trudem domyslam) dzialan feministek) to prosze sprobowac bez tych rad poetyckich o ´poprawianiu natury´ bo to szalenie zamaca sprawe.
:)
Poprawianie natury - upiększanie swojej urody subtelnym podkreśleniem tego, co w niej wyjątkowo ładne. Np. oczu, albo ust.
a)a ja przedstawiam antytezę? :)
b)co robię nie dla siebie? Przebieram się w fatałaszki i upiększam malowidłami? Jeśli mi się zdarzy to absolutnie nie dla siebie :) Mi jest najwygodniej w piżamie i kucyku :)
c) Trudno dostać gustowne i dobrze skrojone :) Nie czytała Pani dokładnie :) Te pstrokacizny w kształcie bombek to przecież ohyda :)Ale fakt - mężczyźni mają gorzej ze znalezieniem nie gejowskich, nie gówniarskich i dobrej jakości ubrań..
d)Szalenie cenię pana Jakuba ale na pewno nie za "transwestytyzm kobiet". Osobiście nie czuję się mężczyzną a spodnie noszę. Co do poglądów pana Jakuba odnośnie kobiet na wózkach, że mają siedzieć w domu i nie rzucać się w oczy - pierwsze słyszę..
e)Nie chciałam niczego mówić o feministkach między wierszami. I wogóle: niczego w tym tekście nie chciałam między wierszami :)
Pozdrawiam Panią naprawdę serdecznie :)
:) te pstrokacizny to trend na madonne
dlatego pozostaja nawet moim dziewczynom spodnie :).
Moze niedokladnie czytalam ale zauwazylam pania(?) Donatelle.
PS gdyby nie podejrzenie ze telefonia komorkowa jest ostatnio bardziej wspolna niz byc powinna a akurat tak nazywamy naszego domowego ´peta´ slimaka, ktory jak wiekszosc slimakow jest obojniakiem i gdyby nie pare zaniepokojonych glosow panow - nie komentowalabym.
Z wozkiem to sprawa komentarza p. Jakuba do politycznej poprawnosci - ktorym akurat nieszczesliwie niejako przywital mnie na tym forum.
Rowniez pozdrawiam i ciesze sie ze tak sie sprawy maja.
Pani Magdaleno Dramat to
Pani Magdaleno
Dramat to jest wtedy jak dziewczę ważące 150 kg. przy wzroście 150 cm. doprowadza się do takiego stanu i jeszcze zapuszcza wąsa jak poseł Putra, albo jak tir z alkoholem wpadnie do rowu, o rozbitym Ferrari nie wspomnę, ale nie to, że fajnej kiecki nie mozna kupić. Skoro takich nie ma a jest popyt niech działa wolny rynek, woli Pani kupić chiński badziew za 20 zł. jakąs fajną za 100 czy szyć sama, czy zapłacić koleżance za uszycie takiej jaką Pani chce za 70zł.?
- - - - - - -
A poza tym uważam, że trzeba skończyć z socjalizmem.
Prawica RP (partia polityczna)
Dla mnie sukienka albo
Dla mnie sukienka albo miniówka vs. spodnie to, przyznam, żaden problem. Jeżeli kobieta ma gust i styl to i w tym i w tym może wyglądać ładnie i pociągająco.
Czy aby transwestytyzm (poza
Czy aby transwestytyzm (poza ubieraniem się w strój płci męskiej -czyli spodnie) nie polega również
na uzyskaniu chociażby chwilowego zadowolenia z doświadczenia bycia osobą płci przeciwnej?
Donatella
a nie przyszlo pani na mysl - Donatello
ze ubranie sie w spodnie - jesli sa wygodne i w miare estetyczne zwyczajnie oszczedza wysilku prasowania oraz prania chemicznego kostiumow zwanych tez przez ´dyplomatow´ garsonkami?
Własnie dlatego, że noszę
Własnie dlatego, że noszę głównie spodnie (opięte, a jakże!) - próbuje powiedzieć, ze okreslenie "transwestytka" po pierwsze mnie obraża , po drugie ma sie nijak do właściwej definicji , pozdrawiam Donatella(owszem..płci żenskiej..to moje imię)
Na poparcie Pańskich tez... nieco przekornie-:)
Czy piżama (spodnie od piżamy) to też transwestytyzm?
Ostatnio na laboratorium z obróbki metali zjawiło się "zjawisko" w trykocie.
"Szczelnym". Aż dech zapierało.
Ale to nie była piżama.
I jednak budziła trochę współczucia...
Panienka chyba przekroczyła granice dopuszczalnego "kaprysu", mimo nieprzeciętnej urody.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Od jakichś 50 lat nie istnieje
nic takiego, jak „granice dopuszczalnego kaprysu”. Nie ma konserwatyzmu, obyczaju, formy, tradycji, konwencjonalnej przyzwoitości, kryteriów tego, co wypada, a co nie. Początek walki z tym wszystkim w Polsce można datować na rok 1907, kiedy to odbyła się w Warszawie premiera „Moralności pani Dulskiej”.
Dzisiaj, po 100 latach od tego przełomowego wydarzenia, żyjemy w świecie dość powszechnego zdziczenia, co przejawia się na różne sposoby, nie tylko w dziedzinie wyglądu zewnętrznego. Jednakże wygląd zewnętrzny ludzi też jest pewną manifestacją ideową.
Na warszawskiej ulicy w roku 2008 nie ma już kobiet, mężczyzn ani starców. Wszyscy oni przebrali się w stroje chłopięce i picują na całego. Wszyscy chcą „być sobą”, chcą być oryginalni i niepowtarzalni, toteż przywdziewają prawie identyczne kostiumy właściwe chłopięciu ze starszych klas podstawówki, którym nie są. Nie rozwijam tego, ale chyba wiadomo, o co chodzi.
Pan powinien się cieszyć,
Pan powinien się cieszyć, że żyje w Warszawie. Zawsze mogło paść na Szkocję.
Jest takie powiedzenie, że jak piąta osoba mówi ci, że jesteś koniem, to sprawdź czy masz siodło:)
Rozumiem,
że w pańskim małżeństwie mąż chodzi w spódnicy, a żona w spodniach.
Twierdzisz, że ja jestem koniem? A ty czym jesteś?
W moim nie bo urodziłem
Ja nie bo urodziłem się w kręgu kulturowym gdzie mężczyzna nosi spodnie, a kobieta sukienkę/spódnicę lub spodnie. Gdybym urodził się w Szkocji z dumą nosiłbym kilt, zaś w Papui Nowej Gwinei przepaskę. Żaden z powyższych ubiorów nie powodowałby u mnie zaburzeń autoidentyfikacji, bo traktowałbym to jako coś zupełnie normalnego.
Ech ta ludzka dosłowność...nie proszę Pana, zdecydowanie nie twierdzę, że jest Pan koniem. Natomiast że jak ten co powinien rozglądnąć się za siodłem nie zauważa Pan, iż własne przekonania nie kreują rzeczywistości.
Drogi Panie,
abstrahujmy od kiltów i przepasek, bo nie o tym była mowa. Ja niczego nie kreuję. Jest faktem, że część kobiet nosi obecnie spodnie, które są strojem męskim. Również jest faktem, że przywdziewanie strojów płci przeciwnej to niezbyt groźne zaburzenie zwane transwestytyzmem. Może Pan to sprawdzić w encyklopediach.
To biologicznie niegroźne zaburzenie przybrało z czasem rozmiary katastrofy kulturowej, co skutkuje w ten sposób, że obok nielicznych normalnie wyglądających kobiet mamy nieprzebrane tłumy damskich przebierańców. Zjawisko to jest przez wielu ludzi, zwłaszcza przez wiele kobiet, oceniane pozytywnie jako przejaw postępu i rzeczywiście jest głęboko niekonserwatywne.
Tak wygląda opis sytuacji. Nie oczekuję, że zgodzi się Pan z tym opisem, bo nie przypuszczam, aby mógł się Pan zdobyć na obiektywne spojrzenie.
Nieprawda
Damskie spodnie są strojem kobiecym.
cytat:Jest faktem, że
Z początku tego wieku?
W ten właśnie sposób kreuje Pan sobie rzeczywistość.
Twierdzi Pan, że spodnie są strojem typowo męskim choć od dobrego pół wieku tak nie jest.
Jak spodnie są strojem typowo męskim, to proszę sobie coś dla siebie wybrać:
http://www.spodnie-damskie.pl/
Nie można mówić o przebieraniu się za mężczyznę skoro ta "kulturowa katastrofa" jest faktem. Kwestia postrzegania danego stroju za męski lub nie, jest wyłącznie kwestią konwencji społecznej. Społeczeństwo przyjęło, że spodnie mogą być noszone przez kobiety, w efekcie kobieta nosząca spodnie nie przebiera się w męskie ciuchy, tak jak Szkot ubierając Kilt nie demonstruje swojej kobiecości.
Są to dwie różne kwestie. Pańska niechęć do tego żeby kobiety chodziły w spodniach jest w pełni uprawniona. Zresztą poparł bym ten pomysł, choćby po to żeby zobaczyć goretexowe kroje spódnic przeznaczone do turystyki zimowej. Każdy może mieć swoje zboczenia kulturowe.
Natomiast inną kwestią jest kreacja rzeczywistości, którą Pan uprawia. Otóż nie ogranicza się Pan do stwierdzenia, że noszenie spodni przez kobiety jest niewłaściwe. Uznaje Pan natomiast, że pańskie odstępstwo od powszechnie akceptowalnej normy kulturowej jest właśnie społeczną normą. Wyciąga Pan z tego wniosek, że kobiety przebierają się za mężczyzn i nazywa je pan transwestytkami. Stąd też moja sugestia, że skoro wszyscy Panu mówią, że coś jest zgodne z obecną kulturą, to powienien Pan się zastanowić czy:
a)Wszyscy prócz Pana nie mają racji i kobiety przebierają się za mężczyzn.
b)Noszenie przez kobiety spodni jest normalne w obecnym społeczeństwie, a Pan może jedynie utyskiwać, że nie żyje w XIX wieku. Nie oznacza to jednak, że przebierają się za mężczyzn.
Mniej egocetryzmu:)
Podsumowanie:
Pan uważa, że tylko ja uważam, że ja mam rację i że wszyscy pozostali uważają tak samo, jak Pan uważa i że Pan ma rację.
Rozumiem, iż to sugestia,
Rozumiem, iż to sugestia, że większość społeczeństwa uważa spodnie za strój wyłącznie męski?
Czyli jednak nie egocetryzm tylko brak spostrzegawczości.
To skąd "katastrofa kulturowa" na którą sam Pan zwraca uwagę, skoro większość uważa, że spodnie przynależą wyłącznie mężczyznom?
Żeby panu ułatwić
Żeby panu ułatwić zrozumienie obecnie występujących norm kulturowych, proponuje Panu przeprowadzić mały eksperyment.

Wziąść w nim musi udział kobieta.
Oboje państwo ubiorą takie oto spodnie:
Następnie będą w nich chodzić cały dzień.
Potem zapyta Pan losową grupę, kto bardziej wyglądał na transwestytę/transwestytkę.
Ja jestem gotów założyć się o wynik, a Pan?
Spodnie i inne sprawy kulturowe
Proszę Pana, rozmawiamy tu o zagadnieniach „kulturowych”. Już mnie Pan poinformował, że spodnie, to strój damski. Teraz mnie Pan informuje, że jak się pokażę na mieście w spodniach, to mnie wezmą za hermafrodytę. W porządku, Pan tak uważa i zgodnie z pańskim poglądem tak uważa większość kobiet, mężczyzn i starców.
Pozwoli Pan, że ja też Pana o czymś poinformuję. Moja wiadomość jest następująca: piszemy „wziąć”, a nie „wziąść”. To również jest sprawa o charakterze „kulturowym” i w tej próbie wyszedł Pan na półanalfabetę. Nawet wtedy, jeśli tak, jak Pan, będzie ten wyraz pisać większość kobiet, mężczyzn i starców.
Muszę w związku z powyższym z niejaką przykrością uświadomić Panu, że nie przywiążę przesadnie dużej wagi do pańskich dywagacji w zakresie zagadnień „kulturowych”.
przyznając się oczywiście
Przyznaje się oczywiście do mojego półanalfabetyzmu, mogąc usprawiedliwić to jedynie nagminnością tego błędu i obiecując poprawę.
Chciałbym nadmienieć, iż znowu myli się Pan twierdząc:
"Nawet wtedy, jeśli tak, jak Pan, będzie ten wyraz pisać większość kobiet, mężczyzn i starców"
Otoż język, podobnie jak normy kulturowe ulega zmianie, czego sam jest Pan najlepszym przykładem pisząc - słusznie - wziąć, a nie jak niegdyś wzjąć.
Obawiam się jednak, iż preferowane przez Pana skupianie się wyłącznie na formie i pomijanie treści, ogranicza Panu zdolności poznawcze i utrudnia dyskusję.
Myli się Pan zarzucając mi
skupianie się na formie i pomijanie treści. Nie tylko widzę je obie, ale nawet dostrzegam związki miedzy nimi, co Panu zdaje się umykać. Według mnie ideałem wartym konserwatywnej troski jest jedność formy i treści.
Jedność ta jest niszczona przez sztancowanie substancji duchowej fałszywymi formami, które przez ludzi nieprzygotowanych są przyjmowane, ponieważ są nowe i tym samym postępowe.
Postęp natomiast jest postrzegany jako zgodny z duchem czasu, staje się wymogiem, któremu człowiek masowy nie potrafi i nie chce się opierać. Tak się jednak składa, że w dziedzinie niematerialnej postęp redukuje się do destrukcji.
Panie Jakubie - ale panu podoba sie tylko jedna forma
czyli sukienka.
Tak sie akurat sklada ze pruskie ´Innenministerium´ czyli ministerstwo spraw wewnetrznych wydalo bodjaze w 32 roku zarzadzenie na temat tego jak dokladnie moze wygladac damski kostium kapielowy, tam gdzie kobiety kapia sie publicznie. Nie bede teraz opisywac tego kostiumu, grunt ze przewidywal od dolu raczej spodnie niz spodniczke :).
Byloby wiec nieco zabawnie porownac to zarzadzenie z panskimi upodobaniami, zwlaszcza ze z powieci Remarque´a mozemy wywnioskowac ze wyobrazenie o roli kobiety bylo wowczas raczej konserwatywne.
Dlatego i tylko dlatego ja rowniez przylaczam sie do ´zapytania´ pana Krecika co dla pana jest wazniejsze?
To by panska partia byla skuteczna a to niestety oznacza w przypadku partii politycznej rowniez liczebnosc czlonkow, czy tez wyklucza pan z niej wszystkie w miare wspolczesne kobiety, ktore np wiedza, ze ich mezowie lubia je ogladac zarowno w szortach, czy rybaczkach jak i w sukienkach w stylu Audrey Hepburn. Nota bene Adrey tez czesto wystepowala w rybaczkach....
Prosze po prostu to wziasc pod uwage.
Dziękuję za wypowiedź,
chociaż nie wzięła w niej Pani pod uwagę tego, co napisałem.
W ramach troski o formę mogłaby sobie Pani zainstalować normalne litery, a nie katować ludzi takimi kwiatkami, jak „rowniez”, „wspolczesne” itp.
To jest tylko internet panie Jakubie
zapewniam, ze piszac list do pana nie zaniedbalabym tej formy.
To tak a propos zwiazkow formy z trescia.
Nic na to nie poradze, ze w moich okolicznosciach tak jest akurat szybciej, a mi poza tym szkoda tego dodatkowego czasu, ktory moge zaoszczedzic np dla rodziny.
Przeinstalowanie, ktore ma pan na mysli wymusiloby rowniez koniecznosc zmiany ukladu palcow na klawiaturze, w dodatku na kazdym komputerze z ktorego korzystam, a to wszystko jest ten cenny czas. To wszystko.
Prosze do mnie
w zadnym wypadku nie pisac. Zaoszczedzi Pani w ten sposob troche czasu dla rodziny.
cytat:Nie tylko widzę je
Dlaczegóż więc pomija Pan argumenty i treści, a skupia się na literkach, za każdym razem kiedy nie Pan co powiedzieć?
To już jest jakaś nowomow. Co mają spodnie do kobiecości? A literówki lub brak polskich znaków do semantycznego przekazu wyrazu?
A pocóż kobiety miałyby się opierać spodniom? Przecież są wygodniejsze? Dla Pana to jakiś manifest, którym dla społeczeństwa mógł być manifestem najpóźniej w latach 30 ubiegłego wieku. Pogubił się Pan z epokami o 70 lat i nie zauważa najprostszego faktu - spodnie są w większości sytuacji znacznie bardziej wygodne. Destrukcyjny postęp który Pan krytykuje, nie dozwala Panu jednak sugerować, iż noszenie spodni jest transwestytyzmem. Chyba, że mamy dwa rodzaje transwestytyzmu, jeden zwykły dla społeczeństwa i drugi specjalny dla paleokonserwatystów budujących sobie własny urojony świat. W którym postęp co do formy, ma zawsze charakter destrukcyjny. Przedstawiciele zawsze zapominają jednak dodać, iż właściwą formą do jakiej powinno stosować się społeczeństwo jest forma z czasów kiedy Oni byli młodzi. W końcu ani Panu w głowie noszenie XVIII wiecznych peruk, strojów czy używanie XVIII wiecznego języka, natomiast bardzo im zależy żeby świat się wreszcie zatrzymał - najlepiej w czasach ich dzieciństwa.
Mogę się spytać, jaki dla Pana okres jest ideałem jak chodzi o formę, po którym następuje jedynie "katastrofa społeczna"?
Spodnie dla Polakow,