Wpadka z dzieleniem esbeków na swoich i obcych

Komisja do spraw nacisków zaczęła się leniwie. Dawno nie widziałem takiego ugrzecznionego Jacka Kurskiego. Obawy, że poseł Andrzej Czuma nie będzie radził sobie z jej prowadzeniem, jak na razie się nie sprawdzają. Daje sobie lepiej radę niż Ryszard Kalisz, szefujący komisją do sprawy wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy.
Próba obalenia płk Jerzego Stachowiaka ze stanowiska eksperta komisji zakończyła się wypomnieniem Jackowi Kurskiemu i Arkadiuszowi Mularczykowi tego, że dzielą esbeków, na swoich dobrych i obcych złych.
Były esbek Bogdan Libera występował jako ekspert w sejmowej komisji ds. Orlenu, z pełnomocnictwa Zbigniewa Wssermanna. A Libera to człowiek, który pracował na tak kluczowym dla służb specjalnych PRL miejscu jak Wiedeń, gdzie ukrył się pod płaszczem radcy handlowego polskiej ambasady.
Strategia PIS na komisję (o jej części pisałem w artykule "Prokom i kontra" w Polityce) na razie nie działa. Nie udało się rozpocząć komisji od sprawy afery gruntowej i przesłuchania jako jednego z pierwszych Ryszarda Krauzego.
Sprawa byłego ministra sportu Tomasza Lipca, od której zaczyna się komisja, jest dla PIS niewdzięczna, uderzy w ich obóz polityczny, a rykoszetem w Lecha Kaczyńskiego. Lipiec za prezydentury w Warszawie Lecha Kaczyńskiego pełnił funkcję dyrektora Stołecznego Ośrodka Sportu i Rekreacji, był też członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Lecha Kaczyńskiego na Prezydenta Polski.
Arkadiusz Mularczyk w "Magazynie 24 godziny", zapytał: "Kto kieruje komisją śledczą ds. nacisków? Poseł Andrzej Czuma czy ktoś zza jego pleców?" Dobre pytanie. Ale warto też zadać kolejne pytanie. Kto kieruje posłami Mularczykiem i Kurskim? Czy oni sami sobą, czy ktoś za ich pleców?
Sylwester Latkowski
Więcej publikacji autora...
www.latkowski.com
- blog: Sylwester Latkowski
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 553

