Rada Europy przeciw życiu poczętemu
W dniu 16 kwietnia Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję w sprawie dostępności do bezpiecznej i legalnej aborcji w Europie. W rezolucji Zgromadzenie wzywa państwa członkowskie do zagwarantowania kobietom prawa do aborcji oraz do zniesienia istniejących w prawie restrykcji.
Rząd Irlandii już zapowiedział, że nie zamierza ulec naciskom europejskiego lobby feministycznego i nie wystąpi z inicjatywą liberalizacji przepisów antyaborcyjnych. Również rząd Malty, gdzie zabijanie dzieci nienarodzonych jest całkowicie zakazane, nie ma zamiaru zmniejszyć prawnej ochrony życia poczętego. Jak zachowa się polski rząd i nasz parlament?
Deputowani Rady Europy w rezolucji uznali m.in., że kobietom starającym się o aborcję powinna być oferowana opieka medyczna i psychologiczna, jak również stosowne wsparcie finansowe. Ponadto podkreślili konieczność lepszej dostępności do bezpłatnych środków antykoncepcyjnych. Rezolucja została przyjęta po burzliwej, czterogodzinnej debacie 102 głosami, przeciwko było 69 deputowanych, a 19 wstrzymało się od głosu.
Rezolucję przygotowano na podstawie raportu w sprawie aborcji opracowanego przez Komitet Równych Szans i Możliwości dla Kobiet i Mężczyzn Rady Europy. Raport ten jest syntezą raportów cząstkowych i różnych opracowań przygotowanych przez organizacje feministyczne w poszczególnych krajach. Raport Komitetu przygotowano m.in. na podstawie raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny pt. "Prawa reprodukcyjne w Polsce", z którego wynika, że w naszym kraju w świetle obowiązującego prawa antyaborcyjnego mają miejsce "liczne przypadki naruszenia praw Polek w zakresie praw człowieka".
W raporcie Komitetu m.in. napisano, powołując się właśnie na polskie organizacje feministyczne, że w naszym kraju w podziemiu aborcyjnym rocznie dokonuje się ok. 180 tys. przypadków przerwania ciąży. Tymczasem według wiarygodnych danych rządowych w ub. roku zanotowano w Polsce 342 przypadki aborcji, w tym 47 przypadków aborcji nielegalnych, co pokazuje, jakie kłamstwa wrogowie życia poczętego upowszechniają w Europie na temat sytuacji w naszym kraju.
Przeciwnicy rezolucji oskarżyli Radę Europy o ideologizację problemu, a także o brak dbałości o rzetelność dokumentu. Zauważyli, że mamy do czynienia z próbą narzucenia przez pewne agendy swoich wartości innym a nie z poszukiwaniem prawdy. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia, reprezentująca ok. 140 organizacji prorodzinnych, zarzuca Radzie, że ta zwróciła się o opinie jedynie do grup proaborcyjnych, organizacji skrajnie feministycznych, a odmówiła wysłuchania argumentów obrońców życia.
Według Federacji, "polskie ustawodawstwo dotyczące ochrony ludzkiego życia w jego prenatalnej fazie sprzyja zarówno ochronie zdrowia fizycznego i psychicznego kobiet jak i ich poczętych dzieci". Polscy działacze pro-life zwracają uwagę, że w wyniku obowiązujących w Polsce przepisów spadła liczba aborcji, ale także poronień, śmierci okołoporodowych oraz porzucanych noworodków.
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że rezolucja Rady Europy uderza w podstawowe prawa człowieka do życia w okresie prenatalnym. Jest także niedopuszczalną ingerencją w ustawodawstwo państw, które mają prawo same regulować kwestie związane z dopuszczalnością aborcji.
Polscy parlamentarzyści, szczególnie ci, którzy są praktykującymi katolikami, nie mogą ulec naciskom pochodzącym z kraju jak i zagranicy, by wprowadzić w Polsce pełną dopuszczalność aborcji. A nie ma wątpliwości, że naciski te będą ponawiane, bowiem Polska ma być pierwszym krajem, który na wniosek Rady Praw Człowieka, organu Organizacji Narodów Zjednoczonych, będzie poddany nowemu specjalnemu mechanizmowi obserwacji, nazwanemu Uniwersalnym Okresowym Przeglądem Państw.
Celem obserwacji mają być m.in.: postęp w przestrzeganiu praw człowieka, wypełnianie krajowych zobowiązań względem obywateli w kwestii praw człowieka, a także zdolność kraju do rozwiązywania sytuacji niepokojących w społeczeństwie. Środowiska proaborcyjne już zapowiedziały, że zamierzają wykorzystać mechanizm obserwacji do wywarcia nacisków na rząd i posłów, aby zostało wprowadzone prawo umożliwiające zabijanie dzieci poczętych bez ograniczeń. Sojusz Lewicy Demokratycznej już dawno zapowiedział inicjatywę legislacyjną w tej sprawie.
W związku z powyższym wydaje się, że czeka nas w Sejmie kolejny bój o życie ludzkie. My, posłowie katoliccy mamy nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek bronić w Sejmie życia każdej istoty ludzkiej od samego początku jej istnienia. Dla nas aborcja to nie wybór lecz morderstwo, to nie prawo, lecz pogwałcenie prawa do życia.
Aborcja nie przynosi korzyści ani matce ani społeczeństwu. Dlatego uważamy, że powinna być całkowicie zakazana, a przynajmniej musimy bronić tej wątłej ochrony życia dzieci poczętych, które obecnie gwarantuje polskie prawo. Musimy bronić i będziemy bronić.
Wobec zaistniałej sytuacji, ze względu na wzrastającą presję środowisk wrogich życiu w okresie prenatalnym, tym bardziej staje się pilne jak najliczniejsze poparcie ze strony polityków i rzeczywistych autorytetów moralnych dla inicjatywy Stolicy Apostolskiej, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych wprowadziła światowe moratorium zakazujące dokonywania aborcji.
I jeśli nawet ta inicjatywa nie odniesie skutku, jako katolicy mamy moralny obowiązek dać świadectwo prawdzie i zabrać głos w tej sprawie, głos jednoznacznego poparcia.

dr Artur Górski
inne teksty autora...
Poseł na Sejm RP
- Zaloguj się lub zarejestruj aby komentować
- czytano: 2718



UE zawsze była, jest i
UE zawsze była, jest i będzie za aborcją. UE uważa że kobiety maja prawo zlecać morderstwa swoich dzieci. UE finansuje przymusowe mordowanie nienarodzonych dzieci w Chinach. PiS, PO, PSL, episkopat popierały integracje z UE
no dobra ale jesli ktos
twierdzi ze dane mowiace o 300 ilus aborcjach nielegalnych w Polsce sa "wiarygodne" to chyba bredzi.
najłatwiej krytykować
najłatwiej krytykować kobiety, a każda aborcja wiąże się z ich tragedią. nie wszystko jest czarne albo białe. ale co mogą wiedzieć faceci deklarujący zagorzałą religijność, a z tym mający niewiele wspólnego. gdybyście się zawsze odpowiedzialnie zachowywali, kobiety nie musiałyby decydować się na tak drastyczny krok.
Skoro każda aborcja wiąże
Skoro każda aborcja wiąże się z tragedią to po co się na nią decydują?
Najpierw mówi Pan/i:
a potem zrzuca na nich odpowiedzialność i strofuje za nieodpowiedzialne zachowanie.
Jeśli krytykować, to nie głupio...
Może
Może to zabrzmi dziwnie ale dobrze się stało , że UE wydała z siebie taki dokument . Pokazała jasno jaki jest kierunek jej rozwoju. To kolejny punkt jej programu.
Nie używajmy tego słowa wytrycha aborcja . To nie aborcja , to zabijanie. Zabijanie dzieci. Tych nie narodzonych.
andynie
Ale istnieje też zwykłe
Ale istnieje też zwykłe pozaetyczne "ludzkie pojęcie", podpowiadające, że nienarodzone i niewyczuwalne to nieistniejące. I tyle...Nikt mi nie powie, że do zarodka mamy taki sam stosunek emocjonalny, jak do noworodka. Jajka rozbijamy bez emocji. A co by było, gdyby jajecznicę robiło się z kwilących w koszyczku kurcząt?
Trzeba by pluć dziobami i
Trzeba by pluć dziobami i pierzem podczas jedzenia a to niekulturalne.
- - - - - -
Marek Bekier
PrawicaRP - partia wirtualna
UE nie wydała z siebie takiego dokumentu
Rada Europy nie jest organem UE.
Właściwie to miałbym parę pytań
W czyim interesie jest, aby na swiat przychodziło życie niechciane?
Czy rodzicielstwo nie powinno być świadomą uprawą, a nie dzikim posiewem, bez szans na własciwą pielęgnację. Co za pożytek z nowego zycia, jeśli jest ono np owocem przypadkowego, pierwszego kontaktu nastolatki, psychicznie niezdolnej do bycia matką, materialnie niewydolnej i bez szans na stworzenie pełnej rodziny?...Co z tego wzrośnie da społeczeństwa: zboże, czy raczej chwast? Zresztą nie ma co pytać, bo i tak w 9o przypadkach na sto, taka ciąza zostanie nielegalnie usunięta. Dlaczego w Hiszpanii jest wiekszy przyrost naturalny, przy pełnym dostępie do aborcji, a u nas, przy jej wyjątkowości jest on zerowy. Czyżbyśmy nie zachodzili w ciążę statystycznie równie często? Czy też ciemną liczbą oszukujemy statystyki aborcyjne? I sumienia. Klnąc wsród własnych tysięcy morderców i morderczyń - bo tak ich chcemy nazywać - utajonych, na zachodnich morderców jawnych?
Dziecko jest naturalnym żywiołem, o naturze kataklizmu. Aby je właściwie przyjąc, trzeba je przewidzieć, przygotowac się na nie, trzeba je zapragnąć, aby od zaraz, od początku energię tego kataklizmu umiejętnie zamieniać na słoneczną energię radosnego pozytku. Przypadkowe wyładowania i zaskajkujące burze, sytuacje awaryjne - to nie jest droga na pozyskiwanie tej najlepszej dla rodziny i społeczeństwa energii.Dziecko niechciane jest jak wadliwy reaktor, niszczy wszystko i samo jest niszczone. Po co to komu? W indywidualnym i społecznym rachunku...Wymuszone zasilanie moralnej nędzy następną przymusową nędzą? Jeśli tak, to gdzies musi się znaleźć ujście. No i się znajduje...na ulicach, w tak zwanych szkołach, w więzieniach i w poprawczakach. Czy dzieci nie powinno być dokladnie tyle ile jest potwierdzonego czułym staraniem pragnienia, by posiadac dzieci... Czy cała wymuszona reszta to nie jest tylko ugór? Ugór tak społecznie i instytucjonalnie kosztowny, że bez tych dzieci łatwiej byłoby o pieniądze na kolejne emerytury, niz z tymi dziecmi? Nie wiem, więc dośc brutalnie pytam...
dobre pytania
dlaczego w pieprzonej socjalistycznej Szwecji zyja na ogol szczesliwi ludzie?
Ja bym po prostu nie umial, oni tak.
A po co komu chorzy
A po co komu chorzy ludzie?
Brrr... panie Sławku.
Czy pański tekst nie dałoby się równie dobrze zastosować do powiedzmy likwidowania niechcianych 3-latków. Tak po prostu pytam...?
Mój absolutnie ulubiony narkoman i schizofrenik:
http://www.rajdnocny.pl/smf/index.php?to...
Nie da sie absolutnie mego
Nie da sie absolutnie mego tekstu zastosowac do eutanazji, czy pavulonizmu. Jest, czy nam się to podoba, czy nie, problem podejścia do NOWEGO życia, którego poczatek wyznaczamy etycznie, lub etyczno - racjonalnie. Jesli wyłacznie etycznie, to niby nie ma o czym gadać, a jednak okazuje się, że etyka, to za mało, by narzucić wszystkim jednakowe podejście do życia. Sprzeciw wobec aborcji, ani nie przeklada się praktyczną ochronę kazdego zycia, czyli poprzez swoją niewykonalność jest demoralizujący, ani też nie wytwarza lepszych warunków wzrostowych dla życia, bo rodzicielstwo czyni nie misją, a przymusem. Nad wszystkim tym unosi się nie tylko hipokrytyczna rozbieznośc miedzy deklaracjami, a czynami, ale i towarzyszą temu niepokojące zjawiska społeczne. Mam odczucie, że życie taraktowane, jak przymus dania zycia, w kazdych okolicznościach - to w prostej linii - promocja zycia wśród ludzi najgłupszych, najmniej swiadomych, najmniej zaradnych i najmniej tak naprawdę przejmujących się zyciem. To nie budowanie społeczeństwa, lecz poszerzanie jego marginesu, a to nie tylko kwestia ekonomii, lecz przede wszystkim, modelu życia wolnego od nadmiaru patologii.
cytat:Nie da sie absolutnie
Nie dlaczego?
Ot strawestujmy fragment:
"Czy chorych ludzi nie powinno być dokladnie tyle ile jest potwierdzonego czułym staraniem pragnienia, by opiekować się bliźnimi... Czy cała wymuszona reszta to nie jest tylko ugór? Ugór tak społecznie i instytucjonalnie kosztowny, że bez tych chorych łatwiej byłoby o pieniądze na kolejne emerytury, niz z tymi chorymi? Nie wiem, więc dośc brutalnie pytam..."
Niech się Pan nie obrazi, ale jeżeli uzasadniamy likwidację ludzi, ze względów ekonomicznych, to większa jest szansa, że niechciane dziecko przyniesie korzyści społeczeństwu niż powiedzmy ktoś z drogą i nieuleczalną chorobą.
Niech Pan zamiast ochrona każdego życia - uczciwość każdej transakcji, zamiast warunków wzrostowych uczciwość i też ładnie wychodzi, nieprawdaż? I jaki jest sens karania za łapownictwo? A mimo wszystko podejrzewam, że łapówek bierze się w tym kraju więcej niż dokonuje aborcji.
Aborcja jako droga, do likwidacji patologii społecznych? Śmiała teza, ale postawiłbym lepszą - likwidacja bezrobotnych byłaby znacznie ale to znacznie skuteczniejsza jeśli chodzi o likwidację wszelkich społecznych patologii.
Pan mi sugeruje, że likwidacja niechcianych dzieci jest ekonomicznie racjonalna, a ja się z tym wcale nie sprzeczam:) Tylko, że moja świadmość jest jeszcze na etapie (może niesłusznie), że nie likwidujemy ludzi z powodu braku ich przydatności dla społeczeństwa, potencjalnych ryzyk "co z nich wyrośnie" i.t.d. W związku z czym wszelkie argumenty, że byłoby to opłacalne dla społeczeństwa, są dla mnie z gruntu bezwartościowe.
Wszystko można zastapic
Wszystko można zastapic wszystkim w tekście, by nadac mu nowa wymowę. Ale nie o to chodzi. Pomija pan aspekt fundamentalny. Tu nie chodzi o kazde życie, tylko o zycie jeszcze nienarodzone, niewidzialne i ciagle na tym etapie niejednoznacznie, czy nawet przeciwstawnie, definiowalne...I tylko do tego nalezy odnosic moje słowa. To jest to jajo, które daje poczatek kurze. I czesto własnie juz w tym momencie decyduje się to, że kura będzie chora, wściekła i bezrobotna...Acha, nie jestem za aborcją. Jestem za odpowiedzialnym zdawaniem sobie sprawy z konsekwencji nie przyzwalania na aborcję i zrozumieniem, że za tym musza isć nastepne kosztowne przymusy...jesli zakaz aborcji nie ma byc li tylko ideologiczną paplaniną zadowolonych z siebie pieknoduchów.
cytat:Wszystko można
Kiedy wymowa pozostała ta sama. Różnimy się tylko w ocenie przydatności pan twierdzi, że to nienarodzone jeszcze dzieci są nieprzydatne, ja zaś mogę przecież twierdzić, że w porównaniu do chorych czy bezrobotnych są bardziej "utylitarne". Jeżeli rzecz jasna pozostajemy przy kryteriach ekonomiczno-społecznych.
Oceńmy więc semantyczną wartość argumentów za aborcją:
stwierdzenie, że jest "nienarodzone" jest z punktu widzenia czysto biologicznego - zapomnijmy na chwilę o etyce - błędne. Nikt nie poprze twierdzenia, że wcześniak jest bardziej rozwiniętym biologicznie podmiotem, niż sympatyczny 9-miesięczniak pływający w brzuchu mamy.
"Niewidzialne"- przypomina mi się tu stara anagedota o rosyjskim kosmonaucie, który przechwalał się, że Boga nie ma - bo był w kosmosie i nic tam nie było. Co spotkało się z reakcją amerykańskiego neurochirurga, że on również nie widział ani jednej myśli, mimo iż operował wiele mądrych głów.
Mówiąc serio, to czy w czasach USG, takie stwierdzenie nie jest z gruntu fałszywe?
"Niejednoznaczne" - hmmm... mniemam, że bukmacherzy gotowi byliby przyjąć zakłady (przyjmują przecież na wszystko), czy z ludzkiego zarodka wyjdzie nam świnia, kurczak czy może człowiek?
Niemowlak czy 3-letnie dziecko jest równie niejednoznaczny co zarodek. O czym zapewniała mnie zawsze Mama mawiając "Co z Ciebie wyrośnie..."
A jakie przymusy, idą np. z innego kosztownego przymusu jak zakaz zabijania? Logiczne i spójne, co chyba nie jest powodem, aby likwidować par. 148 z k.k.
To skoro wszystko jest takie
To skoro wszystko jest takie niewątpliwe, logiczne i spójne, a ludzki zarodek nie będzie świnią, to na czym polega ten problem, że urodzone osobniki morduje się sporadycznie, w atmosferze wstrząsu, pełnego potępienia i żądań najsurowszej kary, a nienarodzone - zabija się masowo i nie tylko, ze właściwie bezkarnie, nawet jeśli nie wolno, ale i za szerokim często przyzwoleniem ludzkiego prawa oraz z wyrozumiałym współudziałem osób trzecich?
Z powodów jakie wskazał
Z powodów jakie wskazał Pan - bo taniej oraz z powodów jakie wskazał Krasicki: "Smacznyś, słaby i w lesie!".
Zasadniczo rzecz biorąc z pewnością wynika to z logicznego i spójnego rozumowania, zachorować zawsze można, zestarzeć się nawet trzeba, a do brzuszka Mamy czy wieku dziecięcego powrotu nie ma, stąd łatwiej dekretować zabijanie dzieci czy odrębnych rasowo niż np. staruszków, a przede wszystkim - nie oddadzą.
Zabijanie nieefektwnych ekonomicznie i słabszych ludzi nie ogranicza się przecież tylko do aborcji. W Chinach i Indiach dokonuje się, jakby to pewnie można ująć aborcji poporodowej na milionach dziewczynek i nikomu to nie wadzi. Zresztą od Sparty, że tak powiem tradycję mamy.
Przecież równie normalne i wyrozumiale były przyjmowane Akcja T4, czy mniej drastyczne wyrok Buck vs. Bell, czy przymusowe sterylizacje w Szwecji. W końcu to naturalne, ekonomicznie opłacalne i uzasadnione. Nieprawdaż?
Pan daje tylko przykłady
Pan daje tylko przykłady tego o czym piszę. A wyjasnienie znajduje w naturalnej (?) dzikiej (?) przemocy wobec tych, którzy sie nie obronią. Ale jak to jest, ze jedna przemoc budzi zgorszenie powszechne, a druga - wcale nie. To juz nie jest kwestia łatwiejszych rozwiązań życiowych, tylko kształtu naszych sumień. Czemu sumienie jest raczej powszecnie głuche na morderstwo zarodka, a nawet jeśli jest temu przeciwne, to raczej dyskutuje, niz płacze, a podrywa się z krzykiem - przynajmniej w naszej cywilizacji - kiedy mordowane jest niemowlę? Przeciez niemowle, identycznie jak zarodek, tez się nie obroni. Więc nie chodzi tu o komfort i wygodę silniejszego. Czy nie jest więc może tak, że ta niewyuczenie wstrzęmięźliwa reakcja sumienia na los człowieka niewielekomórkowego jest jakimś dowodem na to, że nie ma moralnego znaku równości, pomiędzy życiem na etapie zarodkowym, a zyciem, które przyszło na świat. Czy nie jest tak, że człowieka "humanizuje" dopiero akceptujące go macierzyństwo?
Panie Slawciu sadzi pan ze jak dziecko jest w brzuchu
to nie odbiera ´akceptujacego go macierzynstwa´?
Jak pan dalej bedzie tak jechal to zaaplikuje panu tezy ekologiczne uczonych radzieckich, akurat znane tez dawno temu bo w latach 80tych uczonym amerykanskim.
Z tezy matematykow wynikalo ze dwa gatunki zajmujace te sama nisze zwalczaja sie tak dlugo az jeden wygra.
Teze potwierdzil uczony radziecki odwirowujac swoje pierwotniaki i zapodajac im nowe pozywki.
Tylko bardzo sie zdziwil gdy okazalo sie ze w naturze oba gatunki wystepuja a nie jakby wynikalo z pobieznej lektury Darwina- jeden powinien wyginac calkowicie.
Okazalo sie widzi pan, ze w naturze te odmienne gatunki nie walcza ze soba nie z racji na prawa ludzkie tylko dlatego ze ktos lub cos daje im szanse na unikniecie tej walki.
Dlatego zanim jak maczlik lub inny kornik zacznie pan zjadac swoje jaja (w obawie przed tym przeludnieniem)
radze panu zajac inna nisze. To bardzo poprawia nie tylko wyniki doswiadczen ale i swiatopoglad.
cytat:Czemu sumienie jest
Zdaje się Panu:) Ktoś się podrywa z krzykiem na miliony mordowanych setki tysięcy w Chinach i Indiach? Cały myk polega na tym, że granica "człowieczeństwa" idzie do góry:).
Sam niech mi Pan powie, jak to jest, że jak na łotwie abortuje się setki płodów do 28 tyg. życia, to jest normalne. A spróbowałby Pan zabić to samo dziecko już po opuszczeniu brzucha matki, bo wcześniaki mają szansę na przeżycie już w okolicach 22 tyg życia. Jednym słowem płód od człowieka różni się... miejscem pobytu:) Tego w brzuchu można zabić, tego na zewnątrz już nie bardzo.
Wystarczy zmienić jedno słowo w przekazie człowiek na płód i już można zabijać bezkarnie. Zresztą psychologia już tak jest kształtowana każdy żołnierz powie, że zlikwidował "charlie", "jerry", "szkop", "iwan". Jak już się odhumanizuje, idzie prosto z górki.
Ułatwianie sobie życia to specjalność człowieka.
No niech mi Pan powie, czy sterylizowanie cyganów lub głuchych mogło być złe skoro nikt się podrywał z krzykiem? Sam Bell to popierał, a to taki wynalazca.
Czy nie jest tak, że skoro zabijanie Hutu nie budziło oporów u Tutsi to znaczy, że zlikwidowanie Hutu nie może być moralnie traktowane jak zabicie człowieka? Z osobistej perspektywy wolałbym jednak przyjąć, iż to raczej lekki skręt umysłu i sumienia u jednego niż faktu bycia człowiekiem u drugich.
Czyli porzucone po urodzeniu dzieci i sieroty po zmarłych przy porodzie matkach tracą przymiot człowieczeństwa?
Straszne rzeczy Pan mówi. Można kogoś zabijać tylko dlatego, że większośc uzna, że nie zasługuje by żyć? Ewentualnie, bo jest to konieczne z punktu widzenia społeczno-socjalnego? Ja naprawdę mogę się zrozumieć, że ktoś chce zabijać bo to opłacalne, natomiast sugerowanie, że o człowieczeństwie decyduje ocena społeczna jest... niespójne logicznie.
Pan znów mi opisuje
Pan znów mi opisuje rzeczywistość, a zupełnie nie odpowiada na pytanie, dlaczego taka, a nie inna jest rzezczywistośc naszego sumienia. Skoro mord jest zawsze mordem, logika jest logiczna, a zasady łatwo uczynic prawem...
Ja mówię jedynie o racjonalnej etyce sumienia, wobec kwestii nowego zycia, a pan - jak dobrze zapowiadający się prawnik - rozmywa to poprzez przykłady wojen, rasowych eksperymentów, i co tam jeszcze...Mnie nie interesują tu wszystkie ludzkie nędze, a tylko ta jedna kwestia: co złego jest w tym, by na świat przychodziły tylko te dzieci, co do których, jesli nie wcześniej, to w ciągu kilku pierwszych tygodni ich podziału i wzrostu komórkowego, zapada decyzja, że są chciane i oczekiwane?
Przeciez i dziś nie dzieje się inaczej, w tych rodzinach, które przykładają do tego jakąkolwiek wagę Choćby tysiąc ustaw antyaborcyjnych mówiło, co innego.
Chyba opacznie zrozumiał pan termin maierzyństwo, jako wyłacznie czas po urodzeniu dziecka. Nawet się dziwię. Bo jeśli człowiekiem - mowi pan - jest się od poczęcia, to matką takiego człowieka chyba - też. No nie? Ja w każdym razie miałem na myśli to, że nowe życie jest prawdziwie "humanizowane" przez akceptujace ( to ważne!) łono kobiety, ów, jakby się wyrazila pani biedronka " brzuch". I dlatego między innymi tak naprawdę mało kogo wzrusza np los nadliczbowych zarodków przy zapłodnieniu in vitro.
cytat:Pan znów mi opisuje
Pewnie dlatego, że jestem prawnikiem, a nie socjologiem. Przyczyny to nie moja specjalność, oceniam fakty.
Ależ jestem jak najbardziej za. Tak jak chciałbym żeby wszyscy ludzie byli zdrowi.
Natomiast nie popieram w związku z tym mordowania tych niechcianych dzieci i tych chorych ludzi. Nie da się nie przyznać, że to dobra metoda na osiągnięcie celu. Po prostu dla mnie ciut drastyczna.
Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi? Jak o to, że człowiek nie zaliczył pobytu w łonie matki, to jak na razie nie da się ukryć nie ma innych możliwości. Jeżeli o to, że jak dziecko jest niechciane to się niehumanizuje i przestaje być człowiekiem to z przykrością muszę zaprotestować.
Ja naprawdę bym chciał, żeby wszystkie dzieci były chciane, ale nie uważam żeby w tym celu należało zabijać pozostałe.
Hmm...Trochę brakuje mi
Hmm...Trochę brakuje mi czegoś, aby wyłożyć to klarowniej. Może kiedyś do tego wrócimy, jesli na to, co w tej kwestii wydaje mi się sensownym, etyczno - racjonalnym przeczuciem znajdę jakiś etyczno - racjonalny paradygmat:)
jezeli przesledzi pan kolejnosc to nie ja sie tak wyrazilam
po raz pierwszy. Nie widze tez nic zdroznego w slowie ´brzuch´. ´Zarodek´ niezmiennie kojarzy mi sie za to z takim fragmentem fasoli.
Tak sie sklada ze obie kwestie sa tak samo istotne.
To czy kogos ´wzrusza los zarodkow´ zalezy od informacji jaka ten ktos posiada. Nie sadzi pan?
Pani "brzuch" został przeze
Pani "brzuch" został przeze mnie zacytowany w dobrej wierze, z powodu jego ludyczności. Praktyczne nastawienie i rozumienie spraw prokreacji przez tzw. ogół uważam za ważny czynnik, kiedy chce się zmiany obyczaju, ba, prawa, w tę czy inną stronę...Myśle, że los bezbronnych zarodków nigdy bie będzie wzruszał tak, jak los bezbronnych niemowląt. Sam staram się pojąć dokładniej dlaczego tak jest i będzie.
widzi pan socjologia - jesli dobrze czytalam
prowadzic moze do wielu zawirowan.
Takim jest bledne zalozenie ze cyt. ´chce sie zmiany obyczaju´
Skad pan wie jaki jest obyczaj w kraju w tym wzgledzie?
Mowimy raczej o probie narzucenia Polakom czyjegos prawa.
A moze zapomnial juz pan ´niechcacy´ na jaki temat piszemy?
Człowieka "humanizuje" macierzyństwo
Dlatego zabicie "płodu" czy poprzez aborcję czy w skutek poronienia zdecydowana większość kobiet przeżywa bardzo mocno, a ślady tego zdarzenia pozostają w nich całe życie. Tzw "zespół poaborcyjny" to realna rzeczywistość, z którą borykają się kobiety dotknięte aborcją.
To nie jest to samo co usunięcie wyrostka, czy nawet przeszczep organu.
To,że społeczeństwa współczesne nie widzą tego tak ostro jest "zasługą" socjotechniki i wychowania medialnego. Kiedyś reakcje były zgodne z naturą, która podpowiada,że nie zabija się potomstwa własnego gatunku!
Satyra na bożą krówkę
"Po cholerę toto żyje?
Nie wiadomo, czy ma szyję...
A bez szyi na co się przyda?
Pachnie toto jak dno beczki...
Jakieś nóżki... jakieś kropeczki
OHYDA!"
Myślę, Panie Sławku, że odpowiedź na Pańskie pytanie jest właśnie clou sporu o aborcję (eutanazję zresztą też).
By na nie odpowiedzieć, musimy bowiem najpierw znać odpowiedź na pytanie skąd się właściwie bierze wartość i godność człowieka.
Czy jest przyrodzona, czy godność i wartość posiadamy z racji samego istnienia i bycia człowiekiem - czy może musimy ją dopiero nabyć wykazując swoją użyteczność?
Jeśli przyjmiemy, że człowieczeństwo wynika z samego faktu bycia człowiekiem (dzieckiem Boga jak mówią wierzący) to wszystko staje się proste. Nowe życie nie musi być komuś po coś potrzebne. Nowe życie ma swoją wartość z racji samego faktu, że jest! Wtedy należy mu się szacunek -nawet jeśli jest kompletnie bezużyteczne dla innych.
Nie tylko wtedy, gdy ta nieużyteczność powstaje bez jego woli - jak u chorych, starych czy nienarodzonych. Ale nawet wówczas, gdy jest zamierzona: przestępcę karzemy, ale nie powinniśmy go pozbawiać człowieczeństwa i nim poniewierać - właśnie dlatego, że jego człowieczeństwo jest przyrodzone.
Jest także inna postawa. Postawa prezentowana przez wiele osób, którą sugeruje Pan w swoim poście. W myśl tej filozofii człowieczeństwo jest cechą nabywaną i trzeba je udowadniać. Przez przydatność dla innych, umiejętność radzenia sobie w życiu, właściwe postępowanie i odpowiednie poglądy.
Osoby uznające taki pogląd jako logiczną jego konsekwencję będą zadawać pytania (jak np. Pan) "Komu jest potrzebne nowe życie", będą się dziwić czemu nie poniewiera się przestępcami (jak p. Cynik) albo uważać dziecko nienarodzone za pasożyta (jak p. Margot).
To tu właśnie jest główna linia frontu. To o to idzie walka. Czy by być człowiekiem muszę być grzeczny, tolerancyjny, spolegliwy i zaradny jednocześnie, myć zęby i wyznawać właściwe poglądy - czy wystarczy, że jestem istotą ludzką.
Jeśli Pan odpowie sobie szczerze na to pytanie - wszystkie inne wątpliwości znikną (bez względu na to JAKĄ odpowiedź Pan uzna za słuszną).
Tyle tylko, że jeśli Pan uznaje konieczność wykazywania bycia człowiekiem - musi Pan również rozwiać sobie takie dylematy jak ten KTO W ZASADZIE ma prawo do przyznania tej godności, zaakceptować istnienie untermensch'ów, pogardę, poniewieranie i odzieranie z godności czy procedurę wykazawania stopnia przydatności uprawniającej do życia.
pozdrawiam
TBM
ps
Pan Zagłoba po skosztowaniu dwojaka mruknął : "Zacny miód... wiedział Pan Bóg po co pszczoły stworzył".
Ale po cholerę stworzył komary?????????????
Zagadnienie jest względnie proste.
Poczęcie człowieka zakłada pewnien ciąg zdarzeń - tj. wzmożenie wysiłku - konieczne dla wykarmienia, wychowania itd. Oczywiście dziecko "opłaca" potem ten wysiłek radością swego istnienia - ale nie zawsze jest to transakcja ekwiwalentna - trzeba się zadowolić dzieckiem, jakie jest.
Ponieważ lewicowe dogmaty zakładają życie bez wysiłku (człowiekowi ma być zapewnione to i tamto) lub z wysiłkiem, co najwyżej ekwiwalentnym do zapłaty - to jest oczywiste, że wysiłek znaczący, nadmierny i ryzykowny, z definicji powinien być eliminowany.
Cała reszta to już tylko proceduralny spór, które osobniki należy wyrżnąć, bo zagrażają realizacji doktryny.
--------------
Prawica RP (partia polityczna)
A jednak odnosze wrażenie,
A jednak odnosze wrażenie, ze pan i inni patrzą na to zagadnienie przez pryzmat własnej rodziny, a więc rodziny zdrowej, gdzie takie dylematy w ogóle nie stoją na porządku dziennym. Gdzie dziecko jest naturalną konsekwencją miłosci, lub odpowiedzialności. I gdzie panuje moralna i finansowa wypłacalnośc. I ja bym chciał, żeby tylko takie rodziny były. I dlatego własnie mówię, że dziecko powinno być swiadomą uprawą, a nie dzikim posiewem...Ale tak nie jest. Więc co? Zamykamy oczy na wcale niemarginalną rzeczywistośc konsumentów moralnego dna i dajemy im przymusowy kwiatek do kożucha w postaci moralnej postawy wobec życia pocżętego? A moim zdaniem, niech lepiej przerywają swoje ciąże, kiedy tylko zapragną, nie dokładając do swojej nędzy kolejnych dziedzców tej nędzy, aż sami - pod wpływem własnego awansu - zapragną, by tego wiecej nie robić. I wcale nie mam na myśli rodzin ubogich. W sumie, bez tego "sami", wszelka moralnośc jest fikcją.
A na zakaz zabijania chorych
A na zakaz zabijania chorych nie patrzy Pan przez pryzmat własnej rodziny? A 3-latków? A jak im się sytuacja finansowa pogorszyła i nie mogą wychować 3 dzieci?
Jeżeli utrzymuje Pan, że można zabijać ludzi, by innym żyło się lepiej, to rozumiem argumentację choć się z nią kompletnie nie zgadzam.
W przeciwnym razie, nie wiem co to za argument?
Znowu mamy ten sam problem.
Znowu mamy ten sam problem. Ja mowię tylko i wyłącznie o etapie, który nazwałbym "biologiczną obietnicą człowieka", a pan mnie pyta, a co z trzylatkami, co ze stulatkami? Ja mówię o samochodzie, który jeszcze nie zszedł z tasmy produkcyjnej, a pan mi tu opowiada o całym już jezdżacym taborze wszystkich autostrad swiata. Porównanie takie sobie, ale może wystarczy, by nie mieszać wszystkiego z wszystkim. Do każdego zagadnienia , odrębny osąd, a nie jeden osąd na wszystkie zagadnienia, chocby i pokrewne.
No to dobrze. Ustalmy więc
No to dobrze. Ustalmy więc kiedy człowiek staje się człowiekiem. W końcu nie sądze żeby chciał Pan dozwolić morderstwa.
Kiedy?
Co się Pan czepia? Nie może Pan pogadać o samochodach?
i autostradach?
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Bez jednego i drugiego
Bez jednego i drugiego przyżyje.
Poruszana kwestia godzi natomiast bezpośrednio we mnie.
Sam Pan rozumie, że jako prawnik:
a)dbam wyłącznie o swoje interesy
b)jestem w kategorii wysokiego ryzyka, gdyby ludzie w równie uroczy sposób chcieli ustalać człowieczeństwo na podstawie wybranych kryteriów - np. oceny przydatności społecznej.;)
No wiem. Ale gdzie miłosierdzie dla pana Sławka?-:)))
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
Miłosiedzie??? patrz punkt
Miłosiedzie??? patrz: punkt a)
Czyli, że Pan nie popuści?
No to w krótkim czasie zagonił Pan dwóch prawicowców do narożników.
-:)
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
A dlaczego odpowiedź na to
A dlaczego odpowiedź na to pytanie jest taka ważna?
A co by się stało, gdybysmy uznali, że nie ma na to pytanie prawdziwej odpowiedzi, tak jak nie ma odpowiedzi na pytanie, gdzie jest początek i koniec wszechswiata? Jezeli rzeczywistością jest plan bozy, to wszystko, co istnieje istnieje od zarania i od zarania wiadomo, jak długo istniec będzie, a na to, co nie istnieje, albo nie przyszła kolej, albo nigdy nie przyjdzie.
Jesli zaś sprowadzimy rzeczywistośc do tego, jak ja rozumiemy, to znaczy, że sprowadzamy ją do problemu naukowego. A przesłania nauki nie są moralnie zobowiązujące. Zatem z faktu, że wg dzisiejszego stanu wiedzy biologiczny poczatek człowieka jest okreslony wniknięciem plemnika do jaja - nie wynika nic, poza stwierdzeniem poznawalnego faktu. Całą sferę implikacji moralnych musimy do tego dołozyć sami, ale nic nas nie ogranicza we własnych schematach, bo i tak tworzymy i przyjmujemy je woluntarnie.
No właśnie...
A z czego wynika cokolwiek?
Po co mówić, skoro można milczeć?
A serio:
DLATEGO, ZE JEST TO SPRAWA ŻYCIA I ŚMIERCI.
Demokracja, to nie - "władza ludu".
Demokracja - to procedury większościowe w stanowieniu prawa.
Daj sobie nadzieję!:
JOW- Warunkiem demokracji
cytat:A dlaczego odpowiedź
A myśli Pan, że jak budowlańcy sprawdzają dom przed rozbiórką, to tylko dlatego, że jak znajdą ciała będzie im grozić więzienie?
Najzupełniej się zgadzam możemy ustalić i co więcej w historii już to robiliśmy że człowiekiem nie jest:
niewolnik, dziecko przed urodzeniem, murzyn, żyd, dziecko po urodzeniu.
Jak najbardziej możemy ustalać takie prawa.
Niech mi Pan tylko powie czy musimy?
Ano musimy. Przecież nikt
Ano musimy. Przecież nikt nie miał watpliwości, że niewolnik przychodził na świat, tą samą drogą, jak ludzie wolni, a nie posiadał żadnych praw, w tym do ochrony swojego zycia. Dlaczego? Dlatego, że na tym etapie rozwoju inne spojrzenie wprowadziłoby do cywilizacji wielki zamęt, tak społeczny, jak i ekonomiczny. Nie dało sie przeskoczyć etapu niewolnictwa.
Z ochroną życia poczętego jest podobnie. Wartość i godność życia, jeszcze nigdy w historii naszej cywilizacji nie cieszyły się tak powszechną ochroną prawa. Ale np uznanie już dziś zamachu na życie poczęte za zbrodnię, w każdych oklicznościach równą morderstwu i jak morderstwo karane - to jeszcze nie ten czas, nie ten etap rozwoju. To dziś wprowadziłoby do cywilizacji wielki zamęt, a nie - wielkie dobro...I dlatego powinniśmy być - jako współczesni - dumni chocby z tego, że przyzwolenie na aborcję, nawet w najbardziej liberalnych okolicznościach prawnych podlega istotnym ograniczeniom.
Jasne, z przykładnej - i dodajmy, juz dziś uznawanej przez ogół za najbardziej moralną - postawy antyaborcyjnej bierze się jeszcze większe zrozumienie dla życia. Tak samo, jak powstania niewolników - szerzyły ideę wolności nie tylko w zniewolonych szeregach. Ale przerywanie życia poczętego skończy się najprawdopodobniej dopiero wtedy, gdy - z jakichś powodów ( biologicznych, społecznych, technologicznych) - straci rację bytu strach o niechciane dziecko. Tak samo - żeby wrócić do początkowego przykładu - jak rację bytu straciło w pewnym momencie opieranie gospodarki na niewolnictwie. Więc to jeszcze nie ten etap...
Sławek właściciel niewolników
Wygląda na to, Panie Sławku, że ustawia się Pan tutaj jako analog właścicieli niewolników, zaś Krecik jest przez Pana ustawiany jako analog antyniewolniczego powstańca.
W tej nierównej walce staję niniejszym po stronie Krecika i ramię w ramię z Krecikiem będziemy się ze wszystkich sił starali was rozwalić.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Ależ, ja chętnie przegram.
Ależ, ja chętnie przegram. Tylko mówię, że to jeszcze potrwa...I stanie się to dopiero wtedy, gdy troska o każde nowe życie stanie się troską powszechną, nie tylko i nie przede wszystkim z powodow gołych zapisów prawa.
Sęk w tym,
że eurotrend obecny ma zwrot przeciwny i Pan się w ten trend ochoczo wpisuje. Na to, aby "troska o każde nowe życie stała się troską powszechną", nie wystarczy sam upływ czasu, potrzebni są wojownicy w obronie życia. A Pan z tymi wojownikami walczy po stronie eurozabójców.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
Hmm...trynd byłby
Hmm...trynd byłby przeciwny, gdyby w Europie namawiano do usuwania ciąży. To, że prawo jest liberalniejsze, nie oznacza, że cieszy się większym wzięciem. Statystyki aborcyjne chyba tego nie wykazują. Po prostu, tam gdzie nie wolno, robi sie to mimo tego, że nie wolno. Nie ma liczb, nie ma problemu. Słyszał pan, że według oficjalnych źródeł w POlsce rocznie przeprowadza się tylko kilkadziesią nielegalnych aborcji (sic!)Dla mnie zagadką jest w tym kontekście to, czemu w Hiszpani przyrost naturalny jest większy, niz w Polsce? W sumie to byłby ten najlepszy kierunek, by wybór dobra, był wyborem wolnym...
A teraz geopolitycznie. Gdyby nie polityka ograniczania urodzeń w Chinach, to juz dziś byłoby ich kilkaset milionów więcej...Pół swiata Chińczyków. Ja wiem, czy to byłoby nie tylko Chinom, ale i światu na rękę?
Jam wszak nie Krecik,
dywagować nie będę. Zabijanie niewinnych uważam za niesłuszne i tyle. Winnych, owszem, zabijać jak najbardziej.
Nie mam pojęcia, co by było z Chińczykami, gdyby nie obowiązujący u nich komunizm. Pan też nie ma.
- - - - - - -
Prawica RP (partia polityczna)
cytat:A teraz
Ależ Pan o Realpolit dyskutuje. Czy ja bronię się Chińczykom wybijać? Nawet jak sobie wojnę domową zorganizują we własnym kraju, to można się będzie zastanawiać czy byłoby to dla nas korzystne.
Nie widzę natomiast powodu, dla którego mielibyśmy sobie to urządzać we własnym zakresie. U nas napewno nie ma takiego problemu z demografią, żebyśmy musieli mordować się sami, nieprawdaż?
To znaczy, ze pan z
To znaczy, ze pan z zabijaniem poczętych nie ma problemu moralnego, bo Chińczycy, proszę sobie najuprzejmiej. I w zwiazku z tym zupełnie przestaję rozumiec, czego pan wymaga od innych, tylko z tego powodu, ze nie są Chińczykami.
W tej sytuacji jedyne uprawnione żądania może pan kierować wyłącznie pod swoim adresem. I to jest jak najbardziej zasadne, bo przeciez nikt ani panu, ani mi nie nakazuje żle traktować życia poczętego. I zapewne w praktyce, nasze podejście jest zblizone, jesli nie tozsame. To, co nas różni, to pańskie przeświadczenie, ze ma pan prawo wymagać od innych identycznej, jak pańska postawy, o ile oczywiście nie sa Chińczykami, przy moim założeniu, że za prawnym i praktycznym różnicowaniem zycia narodzonego i tego ledwie rozbudzonego - kryje się jednak wiele nieprzypadkowego i wciąz aktualnego społecznego sensu. A jego wycinkowe burzenie wprowadziłoby do realiów - przez swoją nieadekwatność - więcej jawnego i zakamuflowanego zła, niż oczekiwanego pożytku.
autoaborcja
Jeśli ja dojdę do wniosku, że trzeba mnie było usunąć w drugim miesiącu, bo życie jest do d... i w ogóle kiepsko - to się powieszę i nie będę Pana o zgodę prosił.
Ci ludzie o których zabijanie Pan tak się upomina też powinni mieć prawo wyboru czy faktycznie jest tak źle, że lepiej z mostu skoczyć. Nie sądzę, by w tak ważnej kwestii ktokolwiek chciał opierać się wyłącznie na ocenie jego własnego życia przez kogoś nawet tak doświadczonego jak Pan.
Domagam się prawa do autoaborcji! Niech każdy sam decyduje, czy poziom jego życia jest tak słaby, że woli się zabić. Nikomu do tego nie trzeba PAŃSKIEJ decyzji.
Odrobina sprawiedliwości.
pozdrawiam
TBM
Chce pan powiedziec, ze
Chce pan powiedziec, ze według pana Krecika Chińczycy nie są ludźmi, skoro ich abortowanie jest moralnie mu obojętne?
Pan Krecik karmił mnie grozą niewolniczego losu, żydowskim holocaustem i zamachem na życie wszystkich kalek swiata, tylko z tego powodu, że zauważam dziejową dysproporcję w prawnym i praktycznym podejściu do zycia narodzonego i nienarodzonego i zastanawiam się, czy JEDNAK nie stoi za tym jakiś praktyczny , społeczny sens. Więc moim zdaniem - stoi, co nieudolnie starałem się wykazać.
Ale to zupełnie nie obliguje mnie, ani pana, ani pana Krecika, ani nikogo, kto pragnie miec dziecko, do takich samych zachowań, jak kogos, kto uważa, ze dziecka miec nie może, nie chce, nie potrafi...Jasna sprawa, pozostaje odpowiedż na to ciekawe pytanie, jak pogodzić prawo do pozbywania się dzieci na etapie wczesnego rozwoju komórkowego z epokowym zapewnieniem o godności każdego zycia? Ale takich ciekawych pytań jest więcej: chocby jak pogodzic godnośc tego zycia z obojętnym dopuszczaniem do co paroekundowych smierci z głodu, lub z legalnym, wręcz entuzjastycznym czasami, zabijaniem niewinnych ludzi w ramach interesów politycznych i tak dalej. Zatem moja opinia jest taka: w niedoskonałym świecie, jak gdzies przycisniemy, to gdzieś się i tak wybrzuszy. Dobrze podkreślac godnośc ludzkiego zycia i dobrze ją samemu praktykowac i dobrze to propagować, ale nakazowo i odgórnie uczynić dzisiaj z kazdego zarodka nową świątynię nietykalnego zycia,( wszedzie tylko nie w Chinach), to - wybaczy pan - jest to zupełnie niespójne z obrazem świata i jest to na dłuzszą metę niszczące dla społeczeństwa, przez trwałe nadproporcjonalne zasilanie obszarów patologii ( to juz moja opinia) i jest nacechowane zbyt ewidentną hipokryzją. Więc nie jest przypadkiem, ze ciagle jeszcze tak trudno uzyskac dla tej ideii powszechne zrozumienie.
Nie wiem, komu potrzebna jest MOJA Decyzja w sprawie jego własnych dzieci. W sprawie moich, nikogo nie pytałem o zdanie...
Są ludźmi, tak jak ludźmi
Są ludźmi, tak jak ludźmi są chrześcijanie w Darfurze, ofiary tsunami w Birmie. Zwyczajnie są za daleko, abym odczuwał potrzebę naciskania na chiński rząd w tej sprawie, bo i tak nic to nie da, natomiast nigdzie nie mówię, że dzieci chińskie, darfurczycy czy birmańczycy są mniej ludźmi niż ja czy Pan. Nie jest to ani moralne, ani nie powinno być sankcjonowane prawnie. Tak samo przede wszystkim wolałbym, aby w Polsce nie było zbrodniczych ustaw. Ot prywatny pogląd na świat, że koszula bliższa ciału. To hipokryzja? Oczywiście, że tak - nie mówimy tu jednak o tym, czy jestem hipokrytą. Mówimy o tym dlaczego nie powinno zabijać się ludzi, także tych przed urodzeniem - tego mi Pan nie wyjaśnił? (Nie licząc samego stwierdzenia, że tak Pan uważa)
Cały czas mówi Pan, że mordowanie dzieci jest praktyczne i ogólnie przyjęte. Nikt tu nie oponuje:)
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,991...
rozumiem, że tego Pana z Austrii również nie chciałby karać. W końcu to jego dzieci nieprawdaż?
Tyle razy pana prosiłem, by
Tyle razy pana prosiłem, by argumentował pan uczciwie. Co ma wspólnego sprawa austriacka, z tematem, o którym tu rozmawiamy.
Nie umie pan oddzielić stosunku do życia pocztego, nawet w ramach najbardziej liberalnego prawodawstwa, względem stosunku do zycia narodzonego. To nie jest takie trudne. To naprawde jest mozliwe, bo nawet prawnie jest czynione.
Spróbuje jeszcze raz:Nie
Spróbuje jeszcze raz:
Nie podał Pan żadnego powodu dla którego dziecko przed urodzeniem powinienem traktować inaczej niż po.
Wszystkie pańskie argumenty takie jak władza rodziców, dobro rodziców, opłacalność społeczna i indywidulna są w związku z tym bezwartościowe. Irrelewantne z tego prostego powodu, że jeżeli nie poda Pan jakiś przesłanek odróżniających dziecko od płodu, te wszystkie argumenty w równie dobry sposób działają do ludzi po urodzeniu.
Odróżnienie prawne jest bardzo proste - patrz: ustawy norymberskie
Ja nie pytam o to co mówią różne ustawy.
Ja pytam kiedy człowiek jest człowiekem, a Pan usilnie stara mi się wmówić, że wtedy kiedy
a)Pan tak uważa.
b)ustawa tak uważa.
Co przynajmniej w mojej wizji człowieczeństwa nie jest specjalnie przekonujące, bo a nóż zacznie Pan albo ustawodawca z czasem mówić o prawach dzieci do życia rodziców i cóż będzie robić? Wykonywać?
Proste pytanie, na które nie chce Pan udzielić odpowiedzi:
Kiedy i dlaczego akurat wtedy?
oj... prowokator z Pana..... ;-)
A w drugim... chyba Pan jednak udaje, że nie rozumie - w celach prowokacyjno-dyskusyjnych. ;-)
Dzieci może są i Pańskie, ale życie tych dzieci należy do nich. To nie jest przechodnie. Proszę więc swoim dzieciom zabierać grzechotki, które Pan im kupił, ale jak Pan sprzeda samochodzik, który dziecko dostało w prezencie od cioci to już będzie kradzież. Bo samochodzik jest JEGO.
Jego życie też jest jego a nie Pańskie.
pozdrawiam
TBM
ps
uprzedzając oburzenie, że Pan nie narzuca: zapisanie w konstytucji, że za zabicie dorosłego nic nie grozi również nie byłoby zachętą do masowych mordów - a jednak Pan tego nie postuluje, bo doskonale wie jakie byłyby konsekwencje. To dokładnie to samo.
cytat:Dlaczego? Dlatego, że
Rozumiem, że argumentacja, iż konieczność dziejowa wymagała, aby ludzi pochodzenia żydowskiego tymczasowo odhumanizować, jest równie dobra?
Przyznaje bez bicia, że nie zauważam konieczności aborcji dla istnienia społeczeństw:/
Natomiast fascynuje mnie pańskie podejście do kwestii praw człowieka do wolności czy życia.
Mam rozumieć, że Kołyma była usprawiedliwoną koniecznością motywowaną potrzebami gospodarczymi?
Widzi Pan, ja nie mówię, że wartość życia ludzkiego powinna być bezwzględnie chroniona, wystarczy chociażby obrona konieczna.
Nie widzę natomiast potrzeby zabijania dzieci, niechcianych przez rodziców, niezależnie od tego czy zdążyły wyjść z brzucha czy odrobinę wcześniej.
Rozumiem, że świat z "Przedludzi" Dicka, do których linka podsyłałem, jest dla Pana normalny i do przyjęcia?
http://www.rajdnocny.pl/smf/index.php?to...
Tak Panie Sławku
Podobnie jak kiedyś ludzkość stała przed pewnymi progami cywilizacji jakimi było: niewolnictwo, rasizm, brak praw dla kobiet - tak dzisiaj stoimy przed kolejnym takim progiem, który się nazywa prawo dożycia (a hasłowo: "aborcja")
Otóż postęp ludzkości- mówiąc językiem Panu bliskim - polega na przekraczaniu tych progów, a nie na utrzymywaniu prawa stanowionego w sprzeczności do poznanych praw natury.
tam i z powrotem
Jest Pan pewny, jak wygląda zdrowie w mojej rodzinie? Myśli Pan, że obnosiłbym się z tym po forach, gdyby było źle lub tragicznie? Albo p. Catbert, albo "inni"? Punkt widzenia nie we wszystkim i nie u wszystkich zależy od punku siedzenia.
Pan by wypłakiwał się publicznie?
Jeśli nie - to wrażenie musi Pan odnieść tam skąd Pan je przyniósł ;-)
pozdrawiam
TBM
Zdrowej, czyli uładzonej z
Zdrowej, czyli uładzonej z fundamentalnymi wartościami. Tak sobie to wyobrażam. Przeciez nie chodzi mi o pańską ksiażeczkę zdrowia.
mnie też
pozdrawiam
TBM
ps
a może tak?
To nieistotne - bo błędne jest Pana założenie, że jeśli ktoś jakiś czyn lub pogląd uważa za słuszny to jest to spowodowane jego osobistą sytuacją. I że gdyby był w innej to by uważał odwrotnie.
Otóż nie - "słodkie cytryny" są tylko często spotykaną a nie obowiązującą zasadą postępowania.
Panie Arturze moj pelny szacunek dla pana
i prosze przyjac moje najszczersze przeprosiny.
Nie mialam szansy przeczytac panskich innych tekstow poniewaz komentuja tu same ´wytrawne autorytety´.
Mamy wiec pilke nozna (zdaniem Gw protestanci vs. katolicy) w ktorej animatorem jest GW, mamy pania Magde z jej przeslaniem dla kobiet i o tym ze ´na wiosne kwiatki rosna´.
Mamy niezmordowanego pana Slawka i innych panow dyzurnych.
Zdaje sie ze pan nie jest poslem malowanych chadekow od zaplodnienia in vitro. Zdaje sie ze byc moze jest pan poslem znienawidzonego PISu coby wszytko tu wyjasnialo.
Z pewnoscia jest pan jednak tym poslem ktory jest uczciwym czlowiekiem.
A na pewnych forach uczciwym ludziom sie reki nie podaje, bo stanowia konkurencje.
Panie Arturze - zgadza sie. Inicjatywa proaborcyjna nie pochodzi tylko z Unii. Jesli nie bedziemy sami wyrywac sobie z rak narzedzi - znajdziemy tych ktorzy w tej inicjatywie nas wespra.
Prosze przyjac najpiekniejszy, najbardziej wiosenny usmiech jaki posiadam od mamy dwoch coreczek i jednego malenstwa, ledwie osiedlonego w ciepelku matczynego brzucha, ktoremu niestety nie dane bylo przezyc, choc tak bardzo go pragnelismy.
Tak, czy owak, ci, którzy
Tak, czy owak, ci, którzy pozbyliby się własnego dziecka, gdyby było im wolno, to albo się go i tak pozbęda, chociaz im nie wolno, albo - wychowają takiego samego durnia, jakimi są sami....Jak nie ma być aborcji w ogóle, to ma być pełna państwowa ingerencyjna kontrola nad wszystkimi obowiązkowo rejestrowanymi przypadkami ciązy i nad tym, co do osiemnastego roku zycia spotyka dziecko w jego rodzinie. Jeden przymus, niech konsekwentnie rodzi przymusy następne. Bo ja nie zycze sobie czytac o dzieciach molestowanych, upijanych, zaniedbywanych, wywalanych na ulice i przyspasabianych do życia na marginesie, co predzej czy póżniej może uderzyć we mnie ( a może tez i w panią?), w taki czy inny sposób, fatalnym rykoszetem.
Battlestar Galactica panie drogi Slawciu
a mowilam ze obawia sie pan Chinczykow?
Zamiast podlgadac innych niech pan zajmie sie praca a beda i pieniazki na gazownie i nie trzeba bedzie rodakow straszyc wlamem na ta skladke do emerytury.
Myli sie pan.
Nam nie trzeba wspolnego prawa dla innych. Nam trzeba wolnosci wlasnych praw i o nie bedziemy walczyc. Skutecznie.
Wolnośc jednych praw może
Wolnośc jednych praw może się realizowac jedynie jako niewola innych praw. Inaczej mowi pani o fikcji lub anarchii...Skutecznie może sobie pani o tym porozmawiać.
Niech pan wroci do meritum panie Slawku
i da sobie spokoj z filozofia oraz przestanie mnie lapac za slowka i szukac wolnosci DLA praw.
Prawa nie istnieja same dla siebie.
Pan tak z pozycji Rady Europy- jesli moge zapytac?
Pan Sławek nie życzy sobie:
"Bo ja nie zycze sobie czytac o dzieciach molestowanych, upijanych, zaniedbywanych, wywalanych na ulice i przyspasabianych do życia na marginesie, co predzej czy póżniej może uderzyć we mnie ( a może tez i w panią?), w taki czy inny sposób, fatalnym rykoszetem."
A lektura o dzieciach zabijanych przed urodzeniem Pana nie rusza?
A skąd ma Pan pewność,że sam nie był kiedyś kandydatem do aborcji?
A ja nie życzę sobie,żeby śmiertelne konsekwencje nieprzemyślanych zachowań rodziców ponosiło ich dziecko!
Czy Pan czasem nie z Radomia?
No nie wiem. Moim zdaniem
No nie wiem. Moim zdaniem dwie złączone komórki moga sobie być zalążkiem człowieka, nie ma co przeczyć, ale stają się DZIECKIEM, w wyniku rodzicielskiej akceptacji. Tej "humanizującej" zarodek ciązy, upragnionego macierzyństwa. Nie z każdego nasiona, wzrasta w przyrodzie to, co ma wzrosnąć. Sczerze mowiac stosowanie środkow wczesnoporonnych, w ciągu pierwszych trzech dni, nim zarodek zagnieździ się w macicy nie działa na moją wyobraźnię w ogóle...
Póxniej, to już mi trochę zgrzyta, ale za dobra monetę przyjmuje naukowe wyjasnienia dotyczące faz rozwoju płodu.
Moim zdaniem każde rodzicielstwo musi być swiadomą uprawą, a nie dzikim siewem. Tak jest lepiej dla wszystkich. Indywidualnie i społecznie. I nikt nie przegrywa, także to potencjalnie nowe zycie bo jak można przegrać, przez to, ze się nie będzie i bez zadnej swiadomości, że się mogło być.
Czy to podważa szacunek dla zycia? Że niby arbitralnie ustalamy sobie, ze kilkutygodniowy płód mozna spedzić, a starszy juz nie?
Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Raczej uczciwie i wspaniałomyślnie, jak na swiat, w którym zyjemy, trwale przesunęlismy ochronę nowego zycia znacznie wcześniej, niz sam moment jego przyjścia na świat. To mało?...Wymóg rodzenia? Byłby zrozumiały, gdyby unknięcię niechcianej ciązy było tak proste, jak zgaszenie światła w pokoju.
Póki jest to sprawa do pewnego stopnia losowa, to do pewnego stopnia może być korygowana. I przeciez jest, czy prawo dopuszcza, czy nie. Po co więc ta hipokryzja. To uszcześliwianie na siłę, za którym nie idzie żadna inna troska, ani duchowa, ani materialna, a tylko, kto wie czy nie równie egoistyczna, jak osobisty wybór - troska o zwycięstwo swojego swiatopoglądu.
cytat:Moim zdaniem wręcz
Nurtuje mnie jedno, czy jak przesuniemy na 3 lata po urodzeniu, to będzie po prostu mniej wspaniałomyślne?
Ustawy norymberskie były wspaniołomyślne, bo potem był Endlosung?
Ależ podobnie jak np. zakaz zabijania nowonarodzonych dzieci przez swe matki albo zakaz zabijania przez ojców członków rodziny (jak w starożytnym rzymie). Nic tylko uszczęśliwianie na siłę:) Może powrócić do dobrych tradycji?
Hic at nunc - panie Kreciku.
Hic at nunc - panie Kreciku. Prawo prezentuje nie tylko pewien kierunkowy ład, który może przetrwac wiele epok, ale odzwierciedla też specyficzną rzeczywistośc kazdej z epok. A pan z uporem wszystko do jednego worka.
Bo różnicy żadnej nie
Bo różnicy żadnej nie ma:) Tutaj czy 10.000 lat temu, wszystko opiera się na przekonaniu, że można arbitralnie oceniać "człowieczeństwo". Kiedyś w ogóle nie było takiego problemu bo życie ludzkie nie było traktowane w kategoriach wartości.
Chociaż niezależnie od czasów, jakiś opór przed zabijaniem własnego gatunku istnieje, dlatego właśnie niewolnicy nie byli ludźmi tylko instrumentum vocale. Od pojęcia duszy kolejne problemy z oceną duszy u murzynów, bo jakże to mordować ludzi? Teraz mówi Pan płód, a nie człowiek.
Pewne procesy mają charakter ponadczasowy:)
Choćby dlatego, że pewnie nie napisałby Pan z równą łatwością trzeba mordować ciężko chorych ludzi dla dobra ich rodzin oraz ich samopoczucia, ot ważne żeby się czuli chciani, bo jak wyzdrowieją zaczą naśladować Kaligulę.
Niewspominając, iż znacznie gorzej od prawa do wolności rodzenia, brzmi prawo do zabijania ludzi nienarodzonych.
Wygląda na to, ze przyznaje
Wygląda na to, ze przyznaje mi pan racje, że nie jest tak jak jest, ale tak, "jak się umawiamy". Zmiana społecznej świadomości jest interesownym procesem ,a nie da się żyć i kształtowac prawa abstrahując od tego, co aktualnie jest interesem "aktualnej" cywilizacji.
Zachowania społeczne - w kwestii ochrony życia poczętego - pokazują , że na dziś - także dzięki temu, że pozwalamy sobie wiedzieć coraz więcej - istnieje w naszym kręgu cywilizacyjnym pełne zrozumienie dla ochrony życia, kiedy to życie płodowo przekroczy określony poziom rozwoju.
Uważam, że - uczciwie i z historycznej perspektywy - to wielka sprawa i że to w żaden sposób nie przekłada się na pańskie wątpliwosci, związane z tą tak denerwującą pana arbitralnością ludzkich osądów, tak jakby ta arbitralność nie towarzyszyła nam od zawsze. Watpliwości, wyrażane pytaniami, a co zatem z niemowlakami, a co z chorymi, a co z Żydami jest demagiczna, Bo arbitralne uznanie, że zycie zaczyna się już przed przyjściem na świat, oznacza, że każdy, kto rozwojowo pokonał w łonie martki etap "biologicznej obietnicy życia", staje się "zobowiązaniem" i jest "nie do ruszenia" aż do swojej naturalnej śmierci.
Tak to mniej więcej funkcjonuje w DZISIEJSZYM świecie. I jest to jakiś nieprzypadkowy ład . Zobaczymy , co będzie dalej, w jakim kierunku będzie ewoluować powszechna moralnośc ( i nauka). Poszerzająca się praktyka indywidualnego szacunku dla nowego zycia od samego aktu prokreacji - wróży, ze ta z kolei arbitralność, może z czasem stać się nienaruszalną normą Ale na dziś bezwzględne żądanie dostosowania się wszystkich do tego wyzwania - jest "nie na czasie", jest wciąż niezrozumiałe i nie do przyjęcia, a zatem jest cywilizacyjnie nie pilne.
Podziwiam Pana:) W
Podziwiam Pana:)
W hitlerowskich Niemczech tłumaczyłby Pan, że mordowanie żydów -signum temporis.
Nie można mieć do SS-manów pretensji, oni po prostu żyli w innej epoce.
Niech mi Pan odpowie czy chińczyk zabijający swoją roczną córeczkę jest mordercą czy nie? Czy jedynie stosuje się do lokalnie ustanowionych kryteriów, czemu więc ma tego nie robić?
Wyobrażam sobie równie radosnych jak Pan zwolenników niewolnictwa. W końcu to naturalne i konieczne, jeszcze nie czas... za 100 lat to może, ale dzisiaj...
Pozostawiając zresztą bez rozważań całkowicie błędne stanowisko, iż zakaz aborcji jest zastąpieniem jednej arbitralności drugą. Ja nie muszę rozważać, czy człowiek staje się człowiekiem w 7 mies po urodzeniu czy musi jeszcze pożyć 2 mies. Nie mam takich problemów:) Nie rozstrzygam kiedy, bo nie muszę.
W obliczu tego prostego
W obliczu tego prostego cywilizacyjnego faktu, że dziś istnieje już trwałe i pełne, maksymalnie chronione prawem, a także obyczajem - przekonanie, iż człowiek uzyskuje swoją podmiotowość, trochę wcześniej, czy trochę później, ale ZAWSZE na etapie zycia płodowego - te wszystkie pana dywagacje o jednolatkac