Jestem wesoły Donek…

To jest: Mirek Kokoszkiewicz

Eryk Mistewicz to spec od marketingu politycznego. Wczoraj i dziś jego opinie o orędziu premiera Tuska cytowane są gdzie tylko się da. W skrócie ta ocena to Świetne, Znakomite, Najlepsze od lat.
Jeszcze nie tak dawno ten sam specjalista od kreowania wizerunku polityków nieopatrznie jako rewelacyjne, mistrzowskie i nowatorskie określił orędzie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Tak szybko jak wypowiedział te słowa, zniknął z anten i wiodących portali. Jego opinia kolidowała z planowaną w pośpiechu akcją kolejnego kopnięcia głowy państwa w kostkę.

To fo pa Mistewicza mogło pokrzyżować szyki. W drodze do małżeńskiego gniazdka amerykańskich gejów byli już przecież reporterzy radia zet, a zaproszenie z biletem lotniczym i opłaconym hotelem wędrowało za ocean wystosowane przez super dziennikarzy Sekielskiego i Mrozowskiego.

To co robi nasz premier musi być zawsze najlepsze i najmądrzejsze, a to co czyni ich prezydent to wstyd, rozpacz i sromota.
Marketingowcy z Platformy obywatelskiej odnieśli kolejny spektakularny sukces, który zapewnił im klasyk Bareja, z którego zaczerpnięto całymi garściami.

Zresztą ubiegłoroczne wybory nie na darmo zostały rozstrzygnięte zgodnie z zamówieniem wiodących mediów, „elit” i „autorytetów”, a hasło do boju zaczerpnięte z „Misia” brzmiało:


Pani da dwa misie! Tego rudego i tego w czerwonej czapeczce

Wczorajsze orędzie zaczęło się od:

Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem?! Jestem Wesoły Donek! Mam na przedmieściu domek, a w domku wodę, światło, gaz! Powtarzam zatem jeszcze raz…

Dalej było z troską o niedożywionej dziatwie, boisku i prysznicu dla każdego w klubie sportowym „Polska” i wreszcie o tym, że

Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu

W końcu premier wlał w każdego hektolitry otuchy apelując


Hej, młody junaku smutek zwalcz i strach,
Może na tym piachu za 30 lat,
Przebiegnie, być może, jasna, długa, prosta,
Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska...

Jaki osiągnięto efekt tym majstersztykiem marketingowym skonstruowanym na kanwie Stanisława Barei? Zapewne w wielu polskich domach zapanowało przekonanie, że

Czasem, aż oczy bolą patrzeć jak się przemęcza, dla naszego ludu, premier Tusk Donald, naszego kraju "Tęcza". Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki!

...i to nieprawda, że dach przeciekał, szczególnie, że prawie w ogóle nie padało.

Premier dba o nas jak ojciec najlepszy!

Ja to całe orędzie podsumowałbym tak, czerpiąc natchnienie za nadymaczami Tuska, właśnie z "Misia"

Miś, miś... ŚWINSKA RURA nie miś!..."Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział"...

To jest: Corve

Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział

Kiedyś myślałem, że sławne już ,, panowie policzmy głosy'' to wypadek przy pracy młodego i wystraszonego polityka... Niestety teraz wiem, że ten nieudacznik, a nasz płemieł to największa porażka, jaka mogła nas spotkać... Nie zrobi nic, z tego co kiedyś zapowiedział, a co mogłoby zaszkodzić w jego drodze do fotela prezydenckiego....

Jedyna nadzieja, że to nieudacznik permanentny....

Można wyświetlać komentarze w różnych formach:

Wybierz i zachowaj swoje preferencje wyświetlania komentarzy. Kliknij "Zachowaj" po ustawieniu zmian.