Z pamiętnika Donalda „Cudotwórcy” (cz. 25)

To jest: Piotr Tomczyk

Piątek 25.04.2008 r.
Z życzeniami urodzinowymi jako ostatni zgłosił się Kuba z telewizji TVN. Ucieszyłem się, bo przecież mógł już zapomnieć, że jesteśmy kumplami. Dziwił się, że jestem od niego o sześć lat starszy i od razu zaproponował, żeby te urodziny uczcić w jakimś specjalnym programie na moją cześć. Program ma być bezstresowy. Kuba obiecał pogawędkę o piłce nożnej, zaufaniu i miłości. A na koniec programu – jako niespodzianka dla mnie - znów ma zaśpiewać Doda! Spodobał mi się ten pomysł. Po takim programie moje wyniki w sondażach znów powinny urosnąć.

Sobota, 26.04.2008 r.
Ufff... W ostatniej chwili udało mi się wycofać z tego programu u Kuby z TVN! Bronek rozmawiał o tym z piarowcami. Mówił, że nie zgodzili się, żebym tam poszedł, bo Kuba ostatnio zmusza gości swojego programu, żeby wsadzali flagę w psią kupę. Na początku nie zrozumiałem w czym problem. Bronek zrozumiał. Ściszył tylko głos i powiedział: „A co zrobiłbyś jakby dał ci do ręki nie biało-czerwoną flagę, ale tę z gwiazdkami?”. Nawet nie chciałem myśleć co po takim programie powiedziała by Angela...

Niedziela,27.04.2008 r.
Radiowy wywiad ze Stefanem mocno mnie zaskoczył. Na początku wszystko było dobrze. Chwalił mnie i opowiadał o tym wszystkim czego jeszcze nie ma, ale niedługo będzie. Tłumaczył, że nie można liczyć na to, żeby przez cztery miesiące w kraju wyrosły autostrady... No i poniosło go... „Nawet "Führer" takiego tempa nie osiągnął, a w budowaniu dróg był dobry” – zaszarżował Stefan. Zaraz po wywiadzie nasi piarowcy zaczęli pracę nad przygotowaniem listy przywódców europejskich do których mogę być porównywany. Mają być słabsi w budowie dróg.

Poniedziałek, 28.04.2008 r.
Grzegorz ciągle sobie żartuje ze Zbyszka Ćwiąkalskiego. Co go widzi, to zaraz woła „A ty dzisiaj nie w telewizji?”. Zbyszek rzeczywiście ostatnio sporo nadgodzin wyrobił przed kamerami. Ale co było robić? Kogo tam wstawiać? Julia nawet w swojej nowej fryzurze już się wszystkim opatrzyła. Poza tym od czasu, kiedy uratowała z płonącego samochodu naszą całą tajną dokumentację, nie miała jakiś większych sukcesów. Potrzebowaliśmy jakiejś „nowej twarzy” rządu w mediach. No i Zbyszek - szczególnie po słynnym wśród dziennikarzy poskromieniu niszczarki do papieru – wydał mi się najlepszy.

Wtorek, 29.04.2008 r.
Lechowi z Gdańska się nie udało. Długo ogłaszał, że nie zgadza się na zmianę biskupa. Miał poparcie artystów, pisarzy, aktorów i dziennikarzy z TVN. Janusz z Lublina też go popierał... Nie pomogło. Biskupa i tak zmienili. Mnie, mimo, że już od paru miesięcy jestem premierem nawet nie zapytali o zdanie! Lechu mówił niedawno, że trzeba bronić demokracji... Tylko jak?

Środa, 30.04.2008 r.
Zadzwoniłem do Angeli. Musiałem jej powiedzieć, że według „Der Dziennika”, ze wszystkich przywódców europejskich, to właśnie z nią najwięcej rozmawiam przez telefon! Angela była bardzo zadowolona. Potwierdziła, że w tym roku trzy razy będzie w Polsce. Przy okazji obiecała że do 2011 roku nie dopuści do otwarcia rynku pracy dla Polaków. I dobrze! Na razie nie będziemy mieli nowej fali emigracji! Czy ktoś jeszcze wątpi w polsko-niemiecką przyjaźń?

Tekst opublikowany w Naszym Dzienniku